Kalina...

      • mirekms Re: Kalina... 02.09.12, 03:00
        Czaro,może to nieładnie z mojej strony
        ale muszę napisać kilka słów

        skończyłem przeglądać odnaleziony w piwnicy
        numer miesięcznika Znak sprzed 22 lat (nakład 3 000 egzemplarzy)

        numer 2/90 na temat
        "Język i metafizyka dziś i jutro filozofii polskiej"

        i ciekawy tekst:

        "Kiedy "być" znaczy "istnieć ?" A.Gawrońskiego

        sprawiłaś mi wiele radości piosenkami Kaliny Jędrusik
        dziękuję

        nie wiedziałem,że Stanisław Dyga (link)
        był mężem Jędrusik

        a dlaczego to napisałem ? nie wiem
        cieszę się i mam uśmiech na twarzy


        Mirosław
        • czaro.01 Re: Kalina... 02.09.12, 03:19
          Czemu nieładnie jeśli się uśmiechaszsmile słoneczności,

          Czaro.
        • czaro.01 Re: Kalina... 02.09.12, 03:40


          Oszukiwałeś mnie! Dręczyłeś mnie!
          Na każdą prośbę mą odpowiedź miałeś jedną: nie!
          Może to lepiej, po co dłużej grać,
          Gdy polska kuchnia i to ciało cię przestało brać.
          Byliśmy zbyt sentymentalni,
          Krótko przeciąłeś ten głupi melodramat:
          Nad miastem świt, na stole kwit z chemicznej pralni
          Z krótkim dopiskiem: Odchodzę, odbierz sama

          Z kim tak ci będzie źle jak ze mną,
          Przez kogo stracisz tyle szans każdego dnia,
          Kto blady świt, noce bezsenne
          Tak ci zatruje, jak ja?!
          Przez kogo w pół się golić przerwiesz,
          Na deszcz wybiegniesz zarośnięty, zły,
          Kto będzie zdrowie miał i nerwy
          Na takie zero jak ty
          I w którym z miast przy każdej z dam
          tak będziesz cierpiał, będziesz taki całkiem sam,
          jak zagrać chcesz kolejną z ról,
          kto się da nabrać na twój ból?
          Z kim tak ci będzie źle jak ze mną
          I kogo rzucisz tak jak mnie któregoś dnia?
          Kto będzie czekać w noc bezsenną,
          Bo już nie ja!

          A w końcu zerwać z kimś zwyczajna rzecz,
          W końcu ja pierwsza dawno chciałam ci powiedzieć: Precz
          Mógłbyś się kąpać albo jeść mój chleb
          Mnie żadna siła, wyrzuciłabym na zbity łeb!
          W końcu pal sześć, nie jestem winna,
          Że byłeś taki, że nie byłeś w moim stylu,
          Twój beret basque, twych oczu blask zabierze inna,
          Lecz nim zabierze pomyśl chwilę

          Z kim tak ci będzie źle jak ze mną,
          Przez kogo stracisz tyle szans każdego dnia,
          Kto blady świt, noce bezsenne
          Tak ci zatruje, jak ja?!
          Przez kogo w pół się golić przerwiesz,
          Na deszcz wybiegniesz zarośnięty, zły,
          Kto będzie zdrowie miał i nerwy
          Na takie zero jak ty
          I w którym z miast przy każdej z dam
          tak będziesz cierpiał, będziesz taki całkiem sam,
          jak zagrać chcesz kolejną z ról,
          kto się da nabrać na twój ból?

          Z kim tak ci będzie źle jak ze mną
          I kogo rzucisz tak jak mnie któregoś dnia?
          Kto będzie czekać w noc bezsenną,
          Ty wiesz, że ja!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja