wscieklyuklad
23.09.12, 17:30
Zakładam nowy wątek, bo być może pytanie o archetyp zakłóciło mir dyskusji o "MiM".
Człowiek pierwotny...
Jaki był ? Poszukujemy wciaż dowodów archeologicznych - namacalnego kawałka kości, narzędzia będącego niewątpliwym dowodem "wytwórczości humanoidalnej". Ogrodzić stanowisko sznurkiem rozpiętym między palikami po czym żmudnie - choćby przy pomocy mikrego pędzelka - odgarniać na bok kruchą skałę, drobinki piasku. Znalazłszy zaś cokolwiek, co da się utożsamić z bytnością człowieka,jeszcze uważniej ogarnia się całą resztę. Potem - w oparciu o to, co odkopane, snuje się hipotezy. Znakowaniem izotopowym ocenia się wiek tego, co da się ocenić - to najważniejszy element "diagnostyki". Potem szuka się analogii z tym, co już znane. Kultura tak, owaka, tyle a tyle lat p.n.e. Świadectwo jedności historycznej, lub "nowy cywilizacyjny/kulturowy skok". Świadectwo postępu, czy destrukcji ? Dowód przemocy, czy stabilnego życia ?
Człowiek pierwotny w naszej świadomości odcisnął pewien myślowy schemat.
Miał "pod górkę". Dopiero co zlazł z drzewa. Zatem - nie zapomniawszy starej umiejętności , która wyewoluowała w osobnika spionizowanego (bo trawka była zbyt wysoka i można było niespodzianie natknąć się na inne, drapieżne bydlątko ) , równie łatwo mógł na nie uciec, by schronic się przed atakiem mięso (ludo) żercy. Walił kawałkiem krzemienia w coś tam. Ciął zaostrzonym jadeitem coś tam. Stawiał pierwsze kroki na drodze stworzenia mowy, służącej ( jak wiemy - pozornie ) do cywilizowanego kontaktu. Pił wodę źródlaną nieskażoną pestycydami. Odziewał się w skóry zdarte z grzbietów zdobyczy. Odartą wsuwał na surowo, potem już po stosownym opieczeniu, dzięki - jeśli nie Prometeuszowi - to pozyskanego za pośrednictwem piorunów ( Zeusowych tym razem ). Mimo tak zdrowego trybu życia ( jarskie korzonki, krystaliczne H2O) żył krótko. Niekoniecznie z powodu międzyplemiennych nawalanek. Niekoniecznie powodu niedożywienia. Niekoniecznie ze względu na choroby, na które nie miał stosownego - poza waleniem w tam-tamy i paleniem kadzidełek - lekarstwa.
No i - co bez wątpienia jest nie archetypem, lecz zjawiskiem kulturowo ciągłym - musiał 24 godziny na dobę pilnować swych "włości". Szczęściarze pozajmowali jaskinie. Mniej fartowni mieszkali w krzakach.