ulisses-achaj 18.04.13, 23:19 Jutro 19 kwietnia. Na pierwszej stronie Gazetypl zdjęcie Marka Edelmana, którego znałem. Warszawa przezyła dwa powstania. Niewiele wiedziałem o tym pierwszym. Dzięki Edelmanowi prawie tego dotknąłem. Szacunek i pamięć. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
hardy1 Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 18.04.13, 23:49 Szacunek i pamięć. Ja, od dzieciństwa, od kiedy zacząłem się interesować historią II wojny światowej, wiedziałem o dwóch powstaniach. Co...dziwne albo może nie, z historii II w.św. wydanej dla wojska jeszcze w 1960 roku. To nie był jeszcze rok 1968. Odpowiedz Link
k.karen Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 00:15 Jacek Kuroń o Marku Edelmanie: Można zastanawiać się, z czego wynika zaangażowanie Marka? Otóż on wciąż jest Komendantem powstania w getcie – dlatego że ma własną definicję Żyda. Dla niego Żydem jest każdy, kto jest prześladowany – niezależnie od tego, gdzie i kiedy dotykają go represje. Patrzy na współczesność z tej właśnie perspektywy: obrony prześladowanych i słabych. Pamięć i szacunek. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 00:16 Szacunek i pamięć. Dodam jeszcze: podziw i wdzięczność. Odpowiedz Link
k.karen Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 08:54 Pacyfiści to są ludzie wzięci z księżyca, którzy nie rozumieją, że jakby nie było silnego ruchu oporu przeciwko dyktaturze, faszyzmowi, komunizmowi, to pacyfizm by nie istniał. Co to znaczy pacyfizm? Nie słyszałem, by pacyfiści ostro protestowali, że w ciemnych krajach arabskich kamieniują kobiety, które poszły z kochankiem do łóżka. Najwyżej cienko zamiauczą, ale nic poza tym. Krzyczą na demokrację, a jakoś nie krzyczą na rzeczywiste, twarde dyktatury. To pacyfiści. Dlatego ich działania są w istocie pogardą dla człowieka. Marek Edelman Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 11:53 Requiem dla 500 tysięcy"... Dokument pokazujący zamiłowanie do drylu... Mur odgradzający tę liczbę podludzi od tworzących nowy porządek świata Nadludzi... Takich, którzy pragnęli, by na naszych ulicach nie urywano lusterek z niemieckiego auta... Fragment z "Dziennika Getta" odnalezionego w ruinach: "chłopiec ukradł marchewkę z niemieckiego transportu. Dopuścił się kradzieży, więc niemiecki Nadczłowiek strzelił do niego z pistoletu..." Zasieki odgradzające tę liczbę ludzi od tworzących cywilizowany świat Nadludzi... Takichch, którzy chcieli, by na ulicach miast wszyscy mogli spokojnie spacerować po nocy - bez lęku o życie i mienie i w całkowitej ciszy nie zakłócającej spokoju nie tylko nocnego marka ale i okolicznych mieszkańców. Dziś w zachodnich kurortach, tubylcy bronią się przed tym "cywilizowanym światem Nadludzi" wielkimi transparentami zwisajacymi z balkonów nad restauracyjką/dyskoteką poniżej ich mieszkań. Na tychże płachtach materii wielkimi literami błaganie o szacunek dla mających prawo do odpoczynku, pracujących za dnia autochtonów. Nadludzie, którzy trzęsą się ze strachu na widok policmajstra w zasięgu wzroku, a którzy mają zamiłowanie do organizowania świata podludziom. Naszego świata. Szkoda czasu na takie absurdy... Jednak nie sposób pochylić się nad wypraniem osobowości wskutek kilkudziesięcioletniej i "nadludzkiej" indoktrynacji. niegdysiejszy "Podludź" stał się oto "Nadczłowiekiem". Zgorzkniałym i cierpiacym z tęsknoty za odrobiną swobody matołem, skręcającym się z żalu, że nie ma nawet szansy na poczucie swobody bez ciągłego odwoływania się do określenia "porządek" Sprowadzony do kategorii bezpaństwowca nieidentyfikującego się już z niczym innym poza własnym zgorzknieniem... Nadczłowiek...? Requiem... Maleńcy podludzie ramię w ramię siedzący na krawężnikach ulic getta... Maleńcy podludzie wytrząsający spod łachmanów zdobytą brukiew i kilka kartofli. To, za co mieli oddać życie z powodu rozgniewania uwielbiającego porządek Nadczłowieka. Z ogłoszenia władz niemieckich: "Mimo zakazu przemytu żywności ze strony władz niemieckich, Żydzi nadal próbują uniknąć głodu..." Faktycznie - przestępcy! Podludzie... Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 19:03 Likwidacja podludzi... Likwidacja podludzi, przez Nadludzi... Po dziś dzień - jak widzimy po pewnej parze skretyniałyh samotnic - tak się traktujących. Ewoluujących nawet. Bo z obywateli państwa - bez różnicy Francji, Andory, Polski czy kraju niemieckojęzycznego - niektórzy stali się już tylko SOBĄ. Istotą indywidualną, beznacyjną. Nauka doszukuje się genezy zła rodzącego się między Odrą a Renem. Powodów, dla których wciaż ten sam - uwielbiający "porządek" naród wszczyna wojny na skalę światową pochłaniające miliony ofiar. Tyleż teorii, ile uczonych. Od "szprechającej" wymowy obrzydliwego dla ucha języka, po mesjanistyczne przeświadczenia nie tylko przywódców. Widzimy to i dziś, po blisko 70-latach od zakończenia wojny. Podludzie sekowani przez Nadludzi. Podnaród wyszydzany przez "tych, co są po prostu sobą" - bezpaństwowców i bezmózgowców. Odpowiedz Link
1agfa Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 17:53 Marek Edelman o powstaniu w getcie. Romantyczny zryw, czy pragmatyzm? Marek Edelman mówił jak było. Jako jedyny z ocalałych przywódców powstania został po wojnie w Polsce. Pracował jako kardiochirurg. Był opozycjonistą, działał w KOR, cieszył się powszechnym autorytetem, niezależnie od opcji politycznej. Do powstania w getcie miał trzeźwe podejście, zaskakujące oczekujących martyrologii rozmówców. - "Przestańcie robić ze mnie jakiegoś bohatera. Kogo to obchodzi, ile było karabinów i kto gdzie strzelał. Mówicie o tym tak serio, ale przecież wtedy byliśmy też młodymi ludźmi, gówniarzami. Wiecie, ile wygłupów było nam w głowie?". -"Ważne było, że się strzela. To trzeba było pokazać. Nie Niemcom. Oni to potrafili lepiej. Temu innemu światu, który nie był niemieckim światem, musieliśmy pokazać. Ludzie zawsze uważali, że strzelanie jest największym bohaterstwem. No to żeśmy strzelali". - "Ludzkość umówiła się, że umieranie z bronią jest piękniejsze niż bez broni. Więc podporządkowaliśmy się tej umowie". -"No dobrze - byliśmy dzielni. Odważni. Ale wojskowo? Jak popatrzeć na Niemców - to nas nie było. Więc ważniejsze chyba, że kierowaliśmy się jakimiś wspólnymi wartościami". "Co to ma dziś za znaczenie, gdzie i kiedy weszliśmy do kanału? (...) Wszyscy zadają mi te same pytania, a przecież liczy się tylko to, jaką ludzkość wyciągnęła z tego wszystkiego naukę". "W zasadzie najważniejsze jest samo życie. A jak już jest życie, to najważniejsza jest wolność. A potem oddaje się życie za wolność. I już nie wiadomo, co jest najważniejsze". "Jak się jest na jakimś stanowisku, to się ma obowiązki. Mogłem nie wziąć tego stanowiska, ale wziąłem. Też przez przypadek, bo przecież nie powinienem tam być. Tam powinien być taki doświadczony człowiek, który... Ale on ustąpił. Nikogo nie było, to mnie tam popchnęli i dlatego tam byłem. To wszystko jest zbieg okoliczności, przypadek". "Brnęliśmy przez płomienie z domu do domu, z podwórza na podwórze. Nie było czym oddychać. W głowie waliło sto młotów. Palące się odłamki spadały na ziemię". "Nie marzyliśmy o polskich czy angielskich komandosach, którzy przychodzą nam z pomocą. Śniła nam się broń. Wiem, wiem, że to by nic nie zmieniło. Ale - jak mówi piosenka - nie chodzi o to, aby dojść do celu, ale o to, żeby iść po słonecznej stronie.. Wygrać nie mogliśmy, ale chcieliśmy iść po słonecznej stronie. Są takie piękne słowa: godność, człowieczeństwo. Tego broniliśmy". "W owym pamiętnym 1943 roku walczyliśmy o życie społeczności żydowskiej w Warszawie. Walczyliśmy o nagie życie, nie o terytorium, nie o identyfikację narodową. Walczyliśmy z beznadziejną determinacją, nigdy jednak nasza broń nie była wymierzona w bezbronną ludność cywilną, nie zabijaliśmy kobiet i dzieci. W świecie pozbawionym zasad i wartości, mimo stałego zagrożenia życia, pozostaliśmy wierni wartościom i zasadom moralnym. Byliśmy samotni w naszej walce, a jednak potężnej armii wroga nie udało się zniszczyć tych, tak słabo uzbrojonych, dwustu chłopców i dziewcząt. Walczyliśmy w Warszawie kilka tygodni, a potem w lesie i w powstaniu warszawskim. A jednak partyzantka miejska nigdzie dotychczas na świecie nie wygrała, tak jak nie wygrały walczące z nią uzbrojone armie. I ta wojna nie może przynieść żadnego rozwiązania. Będzie bezskutecznie lała się krew, i tylko po obu stronach ludzie będą tracić życie. Nigdy nie szafowaliśmy życiem. Nigdy nie posyłaliśmy naszych żołnierzy na pewną śmierć. Życie jest jedno na wieczność. Nie wolno go nikomu bezmyślnie odbierać. Już czas, żeby każdy to rozumiał." (...) Oprac. Michał Stangret Na podstawie wspomnień i wypowiedzi Edelmana podczas obchodów rocznicowych powstania w getcie, rozmów z archiwum "GW". metromsn.gazeta.pl/Wydarzenia/1,127307,13766845,Romantyczny_zryw__czy_pragmatyzm__Marek_Edelman_mowil.html Odpowiedz Link
wscieklyuklad Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 18:54 Pamięć wydarzeń wykrzywia się w zwierciadle czasu. Ocena minionych przeżyć ulega dziejowej modyfikacji. To, co było zrywem, interpretowane jest teraz jako wybryk młodości. To, co było bohaterstwem klasyfikowane jest dziś w kategorii braku rozsądku tłumionego młodzieńczym zapałem wyzbytym i może rozsądku. Nie ma w tym wszystkim jednak kokieterii bogatszego w balast lat człowieka. Być może walczyli, gdyż tak właśnie wypadało. Być może to nawet i efekt pewnej presji. Ale jeśli tak, to był w tym wszystkim przecież jakiś motyw. To nie byłą grupka głupców nadstawiających szyje pod topór. Komentarz do filmu Requiem dla 500 tysięcy, podkreśla dobrowolność zgłaszania się wielu osób całymi rodzinami na kolejową stację - nawet wtedy, gdy był już znany cel "wyprawy" do Oświęcimia. Zbiorowe samobójstwo? Zatracenie sensu życia? Wiara, że może coś się uda? Czy owa dobrowolność to właśnie ów przejaw "podczłowieczeństwa"? Czy kiedy patrzymy na uwiecznione na filmach/fotografiach sceny dowolnej egzekucji i na przestrzeni historii, nie zadajemy sobie odruchowo pytanie - czemu "skazańcy" byli tak bierni? Czemu nie walczyli do końca? Po to choćby, aby przy okazji zgładzić kilku pewnych bezkarności bandytów-oprawców? Wpisuje się to w słowa M.Edelmana - "pięknie śmierci z bronią w ręku"? Czy sama walka o godność jest jednak wystarczającym pretekstem? Czy honor zabrany do grobu jest trwałym memento dla przyszłych pokoleń? Dziś niemieckojęzyczne, apaństwowe zjawiska rżą z radosnego zachwytu nad nieobejrzanym filmem, w którym żołnierzy AK przedstawia się jako "byt równoległy" dla nazistowskich sukinsynów (zjawiska znają to oczywiście jedynie z komentarzy - dla nich "chwatit"). Dzieci morderców kręcą dziś bowiem normatywne etycznie filmidła, doprowadzające do orgazmu współczesny "niemieckojęzyczny element napływowy". Ten ostatni niepomny mordów na skalę hekatomby jakiego doznała "była już Ojczyzna", o której potrafi wypowiadać sie jedynie w tonie nienawistnej pogardy, kwiczy ze szczęścia, piejąc z zachwytu - ot co! Całaż to prawda o Polaczkach - Żydobójcach i notorycznych bandziorach po dziś dzień. Jakież to szczęście dla Rzeczpospolitej, że ten "emigracyjny, niemieckojęzyczny" i dziś "apaństwowy" element mieszka za Odrą i że już nigdy nie wniesie do naszej mentalności i bytu codziennego, pierwiastka bezideowego narcystycznego skretynienia - najwyżej,w roli suczki-przybłędy, poszczeka jedna z drugą na sąsiada za miedzą, by dodać sobie animuszu i upewnić przy okazji, że wybór życia na obczyźnie był najoptymalniejszym z możliwych. Piszesz Agfo o skazaniu walki partyzanckiej na porażkę a priori. Słowa M.Edelmana dowodzą, że pogarda dla śmierci może przybrać postaci skrajne. Podludzie zamknięci za murami getta mieli konać powolną, głodową śmiercią. Racje żywnościowe zapewniały 10% kalorycznego zapotrzebowania. A przecież na filmach (kręconych przecież przez niemieckich propagandzistów) nigdy nie uwieczniono zachowań nagannych. Nie pokazywano żadnych aktów grabieży, mordów, zamieszek. Zatem skrajność sytuacji pozwoliła zachować godność do chwil ostatnich. Spędzeni w tamtym miejscu ludzie starali się zarabiać na życie - choćby tworząc przedmioty codziennego użytku, które sprzedawali, by zarobić na dodatkową pajdę chleba. Nie ma wątpliwości, że kronika filmowa Naczłowieka, uwieczniłaby dowody upadku moralności, by tym silniej podkreślić Podludzkość maltretowanych. I ten właśnie szczegół ma w tej chwili dla mnie znaczenie nadrzędne. Bieda, która jednoczy. Bieda, która wyzwala inicjatywy. Bieda i upodlenie, które wiodą do buntu przeciw oprawcy - choćby z góry skazanego na klęskę. Niemieckojęzyczne podłotki, które szydzą dziś z dokonań tamtych ludzi, czy wykpiwają wyróżnienie Ulissesa, który narażał własne życie, by te "zjawiska istnieniowe" a zarazem pomyłka ewolucji, mogły dziś bluzgać na wszystko i wszystkich co nie związane z ich bytem, nie są dla mnie godne miana choćby Podludzi. Wegetanki - to miano im najwłaściwsze. Zbieżne skądinąd nazwą z trybem życia. Odpowiedz Link
mirekms Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 19:10 Axel Springer (link) Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 19:16 Mirku! Wielką radość mi sprawiłeś! Utwierdziłam się w przekonaniu, że wśród Niemców są porządni ludzie! Wielu! Dzięki! Odpowiedz Link
1agfa Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 19:59 Są, Sorellino, Mirku, naprawdę są! Dzieci i wnukowie tamtych Niemców głęboko się wstydzą się i przepraszają. Taka jest teraźniejszość i przyszłość. Jesteśmy we wspólnej Europie. (Mirkowi za link podziekowanie) Odpowiedz Link
1agfa Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 19.04.13, 20:37 WU, napisałeś: (...) A przecież na filmach (kręconych przecież przez niemieckich propagandzistów) nigdy nie uwieczniono zachowań nagannych. Nie pokazywano żadnych aktów grabieży, mordów, zamieszek. Zatem skrajność sytuacji pozwoliła zachować godność do chwil ostatnich. Spędzeni w tamtym miejscu ludzie starali się zarabiać na życie - choćby tworząc przedmioty codziennego użytku, które sprzedawali, by zarobić na dodatkową pajdę chleba. Nie ma wątpliwości, że kronika filmowa Naczłowieka, uwieczniłaby dowody upadku moralności, by tym silniej podkreślić Podludzkość maltretowanych. I ten właśnie szczegół ma w tej chwili dla mnie znaczenie nadrzędne. Bieda, która jednoczy. Bieda, która wyzwala inicjatywy. Bieda i upodlenie, które wiodą do buntu przeciw oprawcy - choćby z góry skazanego na klęskę. Tak jest, WU. Po prostu nie ma nadludzi i podludzi, co jest dla mnie (i nie tylko) oczywistością; są ludzie i ich człowieczeństwo, spełniające się w krańcowych sytuacjach - pomysł o nad- i podludziach mógł się wylęgnąć tylko w chorych umysłach; rzecz ta wpłynęła na świat w sposób tak wyrazisty, a w pamięci pokoleń zostawiła liczne i krwawiące do dzisiaj ślady, tak że nie sądzę (zwłaszcza wziąwszy pod uwagę dostęp i powszechność informacji o przeszłości), by ktokolwiek ważył się na podtrzymywanie podobnych tez. Ryzykując dotkliwe ukrócenie (z chorych mysli poczętego) takiego działania, a co najmniej ośmieszając się. Ci ludzie w getcie zachowali człowieczeństwo czy to umierając z głodu na ulicy, czy idąc pod ścianę, czy ginąc w skoku przed płomieniami (tzw. przez ich oprawców-Niemców "spadochroniarze"), czy podążając do transportu, w drodze przez Umschlagplatz. Być może przeżywali spazmy obezwładniającego strachu, cierpienie głodowe doprowadzające do szaleństwa, ale nie byli podludźmi, bo każdy, każdy! w takiej sytuacji może mieć chwile załamań, wahań, upadnie. Powstanie w getcie, pierwsze powstanie warszawskie, dowiodło że jak zwykle w młodych drzemie bunt przeciw przemocy. Dlatego powstali, bo godności i honoru własnego - i innych, braci swoich bronili. Ta flaga, polska i izraelska wywieszona obok siebie, pierwszy dzień Grossaktion, kiedy niemieckie zaskoczenie sie nie udało (Niemcy zawsze zaczynali akcję, bo porządek lubią w poniedziałki, o czym oczywiście wszyscy wiedzieli - oto wady porządku) , dały im haust poczucia wartości i wolności, haust powietrza i umocniło przekonania, że nie ma podludzi!, że podludźmi nie są ani Oni, ani Inni obok ginący. cd. Odpowiedz Link
mirekms Rocznica powstania w getcie warszawskim 20.04.13, 08:35 7 grudnia 1970r. kanclerz Willi Brandt(link) oddaje oddaje hołd pomordowanym w getcie Odpowiedz Link
hardy1 Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 20.04.13, 10:34 To przyklęknięcie Willego Brandta było spontaniczne, nie przewidziane w programie wizyty... Odpowiedz Link
mirekms Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 20.04.13, 10:43 kilka dobrych minut patrzyłem na zdjęcie twarz,oczy,płaszcz Willi Brandt i taki jakby samotny Odpowiedz Link
kkkkosmita Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 25.04.13, 23:34 Willi Brandt i taki jakby samotny Przyklęknął, bo chciał być sam! Bez kamer i orszaku. Bo ci... musieli stać! Przyklękając... mógł swobodniej pogrążyć się w samotności i własnych myślach... może nie chciał być w tamtej chwili politykiem... może miał ochotę przez te sekundy być zwykłym człowiekiem..., ze zwykłą człowieczą samotnością i zagubieniem/zadziwieniem Hmmm... może zdarzyć się w życiu taka chwila, że ... jedynie przyklęknięcie będzie gestem prawdziwym/właściwym.... P.S. nadrabiam straty. Czytam sobie. Odpowiedz Link
1agfa Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 22.04.13, 17:14 WU napisał: (...) Jakież to szczęście dla Rzeczpospolitej, że ten "emigracyjny, niemieckojęzyczny" i dziś "apaństwowy" element mieszka za Odrą i że już nigdy nie wniesie do naszej mentalności i bytu codziennego, pierwiastka bezideowego narcystycznego skretynienia - najwyżej,w roli suczki-przybłędy, poszczeka jedna z drugą na sąsiada za miedzą, by dodać sobie animuszu i upewnić przy okazji, że wybór życia na obczyźnie był najoptymalniejszym z możliwych. (...) Niemieckojęzyczne podłotki, które szydzą dziś z dokonań tamtych ludzi, czy wykpiwają wyróżnienie Ulissesa, który narażał własne życie, by te "zjawiska istnieniowe" a zarazem pomyłka ewolucji, mogły dziś bluzgać na wszystko i wszystkich co nie związane z ich bytem, nie są dla mnie godne miana choćby Podludzi. Wegetanki - to miano im najwłaściwsze. Zbieżne skądinąd nazwą z trybem życia." "...- Ma gavte la nata. Lorenza, która machała jeszcze ręką Agliemu w wesołym i koleżeńskim geście, zapytała, co to znaczy. - To turyńskie. Oznacza - wyjmij korek albo, jeśli wolisz, zechce pani wyjąć korek. Kiedy ma się do czynienia z osobą wyniosła i zadzierającą nosa, można przypuszczać, że jest ona pełna pychy i że przy tym nieumiarkowanym szacunku dla samej siebie ciało może utrzymać w nadętym stanie jedynie dzięki wetkniętemu między zwieracze korkowi, który zabezpiecza cały ten aerostatyczny majestat, kiedy więc zachęca się danego osobnika do usunięcia owej zatyczki, żąda się od niego, by sam z siebie spuścił powietrze, czemu nierzadko towarzyszy przenikliwy świst i redukcja pozostałej powłoki zewnętrznej do żałosnego stanu wynędzniałego i bezkrwistego wizerunku upiora poprzedniej dostojności..." To turyńskie przysłowie, z książki Umberto Eco wyjęte. Ważne i mądre przysłowie, nie ma dużej przesady w twierdzeniu, że przysłowia są mądrością narodów. To starowłoskie, może jeszcze czasów rzymskich sięgające przysłowie, tyczyć może zarówno narodów, jak i pojedynczych osób. W narodach, w panstwach nie wolno budować pojęć o własnym nadczłowieczeństwie: w ślad za tym idzie pogarda dla innych narodów, dla innych ludzi i na takim gruncie wyrosły nieszczęścia i tragedie o nieogarnionej skali, spowodowane przez kraj wyimaginowanej tzw. rasy "Nadludzi". Pogarda dla innych - to hańba dla gardzących! To oni stawiają sie wtedy poza barierą człowieczeństwa. Nie wolno też piastować w sobie przekonania o własnej chwale i wyjątkowości, co także bliskie jest owemu pojęciu "Nadczłowieka". W przypadku jednostek narażają się takie "wyjątkowe" jednostki co najmniej na śmieszność. Bo to ludzie z zewnątrz mają o tej wyjątkowości, o naleznym wyjątkowym szacunku, o bezduskusyjnym autorycie i uznanych zasługach decydować, a nie samochwalca. "Nadczłowiek" piszę wielką literą w cudzysłowie z ironią, ze świadomą przesadą. Bowiem nie ma takich, poza ich własna wyobraźnią, która przyniosła nieodwracalne nieszczęście, niewyobrażalną tragedię milionom. Męczarnie i śmierć. "Podludzi" nie ma. Kto sądzi inaczej, kto o innych twierdzi, że "gorsi" są, temu powtórzę: "Ma gavte la nata": wyjmij korek - jesteś tak nadęta/y. Są Ludzie, chyba wszędzie podobni, chyba wszędzie jednakowi. Nie byłoby hekatomby Getta, czarnej nocy paru dziesięcioleci w Europie, gdyby nie "Nadludzie". Odpowiedz Link
ulisses-achaj Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 22.04.13, 17:41 "Ten ostatni niepomny mordów na skalę hekatomby jakiego doznała "była już Ojczyzna", o której potrafi wypowiadać sie jedynie w tonie nienawistnej pogardy, kwiczy ze szczęścia, piejąc z zachwytu - ot co! Całaż to prawda o Polaczkach - Żydobójcach i notorycznych bandziorach po dziś dzień". Byłem świadkiem , jak pewien kretyn chciał zyskać w oczach Edelmana i zaczął mówić w takim wlasnie duchu. Słowa, które usłyszał od niego w odpowiedzi, nie nadają się do druku. Może tylko to najłagodniejsze: "Ty głupi skurwysynu". ... No comment Odpowiedz Link
1agfa Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 22.04.13, 20:30 To ja zacytuję więcej, obrazek pełniejszy i dosadniejszy będzie, Ulissesie: (...)Dziś niemieckojęzyczne, apaństwowe zjawiska rżą z radosnego zachwytu nad nieobejrzanym filmem, w którym żołnierzy AK przedstawia się jako "byt równoległy" dla nazistowskich sukinsynów (zjawiska znają to oczywiście jedynie z komentarzy - dla nich "chwatit"). Dzieci morderców kręcą dziś bowiem normatywne etycznie filmidła, doprowadzające do orgazmu współczesny "niemieckojęzyczny element napływowy". Ten ostatni niepomny mordów na skalę hekatomby jakiego doznała "była już Ojczyzna", o której potrafi wypowiadać sie jedynie w tonie nienawistnej pogardy, kwiczy ze szczęścia, piejąc z zachwytu - ot co! Całaż to prawda o Polaczkach - Żydobójcach i notorycznych bandziorach po dziś dzień.(...) Tak, Ulissesie, to jest obrzydliwe, podobne sądy, podobne nieobiektywne ocenianie (i mnie pośrednio dotykające!), bo szary i skomplikowany (widać ponad rozumienie owych), był tamten czas. Miara przyzwoitości została przekroczona, rozwaga przestała tam istnieć. Pan Edelman był Człowiekiem bardzo dobrze wychowanym, skoro ograniczył sie do takich tylko słów, które zacytowałeś. Są tacy, którzy przy każdej okoliczności usiłują upiec własną zatęchłą pieczeń, co w przytoczonym tekście "kretyna" (i nie tylko) bije w oczy. Powtórzę, co zwykle mówię: są ludzie i ludziska, niestety Ulisses napisał: > Byłem świadkiem , jak pewien kretyn chciał zyskać w oczach Edelmana i zaczął mó > wić w takim wlasnie duchu. Słowa, które usłyszał od niego w odpowiedzi, nie nad > ają się do druku. Może tylko to najłagodniejsze: "Ty głupi skurwysynu". ... > > No comment Odpowiedz Link
kkkkosmita Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 25.04.13, 23:45 "Ty głupi skurwysynu". Ha ha ha... brawo Edelman...! Kiedyś... dokładnie przeczytam wszystko co o nim znajdę! Edelman brzmi tak jak ci z mojej rodziny, którzy przeżyli wojnę... z bronią w ręku! i wcale tej wojny nie lubili! I .... nawet o niemcach potrafili powiedzieć coś dobrego... aaaa-tam... nie chce mi się gadać o historii... ale z pewnością poczytam sobie kiedyś Edelmana! On uczciwie mówi. Odpowiedz Link
witekjs Powstanie w getcie warszawskim - Marek Edelman 20.04.13, 18:04 ulisses-achaj napisał: > Jutro 19 kwietnia. Na pierwszej stronie Gazetypl zdjęcie Marka Edelmana, któreg > o znałem. > Warszawa przezyła dwa powstania. > Niewiele wiedziałem o tym pierwszym. Dzięki Edelmanowi prawie tego dotknąłem. > Szacunek i pamięć. Niewielu z nas miało możliwość poznania doktora Edelmana. Pani Hanna Krall, jest autorem niezwykłej pracy, która pozwala czytelnikom brać udział w pasjonującej rozmowie z Markiem Edelmanem. Nietypowy reportaż - „Zdążyć przed Panem Bogiem” – jako gatunek literacki autor: Ewa Petniak "Książkę Hanny Krall trudno zaklasyfikować do określonego gatunku. Jest to raczej forma prozy reportażowej, w konstrukcji której dominującą rolę odgrywają dialogi i monologi bohaterów. Recenzenci różnie definiowali ten typ prozy. Niektórzy skłaniali się ku „opowieści dokumentalnej”, inni mówili o „eseju historiograficznym” lub „konfesji” (utwór, w którym autor dokonuje wyznania, w tym przypadku chodzi o Marka Edelmana), a sama autorka o książce mówi: „ (...) do fikcji literackiej nie nadaję się. Nie mam wyobraźni. Nic nie umiem wymyślić, jestem skazana na prawdomówność”. Za esejem historiograficznym (szkic naukowy z wyraźnym akcentem subiektywizmu piszącego) przemawiałoby to, że treść dzieła odnosi się do wydarzeń minionych, mających swój odpowiednik w historii, za konfesją – po części właśnie forma wyznania (Marek Edelman jako osoba „wyznająca”. Jednak najlepszym określeniem wydaje się być reportaż. Kształt artystyczny „Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanny Krall autor: Ewa Petniak /.../ Istnieją dwie płaszczyzny i dwie perspektywy czasowe. Jedna dotyczy czasów wojny, druga współczesności. Obydwie łączy postać Marka Edelmana - byłego zastępcy komendanta ŻOB – u, po wojnie lekarza – kardiochirurga. Wymowa utworu W eseju pt. „Literatura faktu” Michał Maliszewski tak wyraził swoją opinię dotyczącą wywiadu przeprowadzonego przez Hannę Krall z Markiem Edelmanem: „Opowieść Edelmana przepuszczona przez filtr osobowości Hanny Krall uzyskuje swoisty, sobie tylko właściwy rytm, swoją melodię, do której taką wagę przywiązuje autorka, podkreślając, że nie siada do pisania, dopóki jej nie usłyszy. Tak też się stało i tym razem. Ową melodią książki <> jest zwyczajne, ciche mówienie o rzeczach ostatecznych.” Przesłaniem omawianego tekstu jest obrona podstawowych wartości. Utwór traktuje o próbie udowodnienia człowieczeństwa. Tego zadania podjęli się Żydzi z warszawskiego getta. Ich walka nie była bitwą o zwycięstwo. Była batalią toczoną w imię godności i honoru. Reportaż Krall przestrzega przed pochopnym wydawaniem sądów i nieumiejętnym wartościowaniem postaw, zwłaszcza gdyby takowe opinie dotyczyły np. „sposobów umierania”. Edelman mówi: „To jest straszna rzecz, kiedy się idzie tak spokojnie na śmierć. To jest znacznie trudniejsze od strzelania. Przecież o wiele łatwiej się umiera, strzelając – o wiele łatwiej było umierać nam niż człowiekowi, który idzie do wagonu, a potem jedzie wagonem, a potem kopie sobie dół...” /.../ zppb.ostatnidzwonek.pl/a-377.html Tematem utworu jest martyrologia Żydów w czasach drugiej wojny światowej. Opowiada o niej świadek tych wydarzeń – Marek Edelman, człowiek przebywający wówczas na terytorium getta warszawskiego, uczestnik powstania oraz jego ostatni przywódca (po śmierci Mordechaja Anielewicza). Jego relacja ujęta została w formę wywiadu, który przeprowadza Hanna Krall, wypytując swojego rozmówcę nie tylko o istotne fakty z tamtego okresu, ale również o jego prywatną biografię. W wypowiedziach przeplatają się wątki egzystencjalne, traktujące o ważnych sprawach życia i śmierci, którym wojna nadała szczególny charakter, inny koloryt i kontur. Sama autorka reportażu mówi o nim: „ nie jest książką historyczną (...) Jest książką o ludziach w sytuacji ostatecznej, o tym, co człowiek może zrobić ze swoją śmiercią i ze swoim życiem.” autor: Ewa Petniak zppb.ostatnidzwonek.pl/ Odpowiedz Link
witekjs Re: Powstanie w getcie warszawskim - Marek Edelm 20.04.13, 18:18 Zdążyć przed Panem Bogiem - Hanna Krall zdazyc-przed-panem-bogiem.klp.pl/ fakty.interia.pl/raport-matura-2013/news-zdazyc-przed-panem-bogiem-hanna-krall,nId,876643 www.empik.com/zdazyc-przed-panem-bogiem,10707,ksiazka-p?gclid=CNrpiKbS2bYCFYJV3godTAMAhA merlin.pl/Zdazyc-przed-Panem-Bogiem_Hanna-Krall/browse/product/1,875069.html Odpowiedz Link
hardy1 Re: Powstanie w getcie warszawskim - Marek Edelm 20.04.13, 20:31 >"Ich walka nie była bitwą o zwycięstwo. Była batalią toczoną w imię godności i honoru" To była ich osobista wolność, wolność wyboru śmierci - zginęli walcząc. Odpowiedz Link
witekjs Powstanie w getcie warszawskim - Marek Edelman 22.04.13, 18:09 "Żydzi tego nigdy by nie zrobili w Rumunii czy Francji. Zrobili to w Polsce". "Marek Edelman. Życie. Do końca" [FRAGMENT] "Powstanie w getcie to była nie tylko żydowska sprawa!" "Marek Edelman. Życie. Do końca" - to jedyna biografia bohatera dwóch powstań warszawskich, opozycjonisty, który związał się z ruchem demokratycznym już w latach siedemdziesiątych, lekarza specjalizującego się w rewolucyjnych metodach operacyjnego leczenia "beznadziejnych" przypadków chorób serca. Biografia socjalisty - antykomunisty. Polskiego Żyda, który nigdy nie chciał wyjechać z jego kraju. W nowym, poszerzonym wydaniu biografii pojawiła się - nieznana do tej pory - rozrachunkowa rozmowa dwóch bojowców Żydowskiej Organizacji Bojowej. W 1993 r. Edelman rozmawiał Kazikiem Ratajzerem o kwietniowym powstaniu: "- Kazik, nam zależało na tym, żeby to nie była czysto żydowska sprawa, bo wtedy nie miała żadnych szans. Więc każdy kontakt z AK, nawet jako plotka, był nam potrzebny! (...) Rozumiesz? Dzięki temu powstanie w getcie to była nie tylko żydowska sprawa! To było powstanie polskich Żydów! Nie Żydów rumuńskich, francuskich czy izraelskich! - Polskich Żydów. - Polskich Żydów. - Ale Żydów. - Tak, ale polskich. Bo to jest specjalna kategoria Żydów. I ja uważam, że to było - jak powiedział Wałęsa w swoim czasie - najbardziej polskie z polskich powstań. Bez szans, na polskiej ziemi, polscy obywatele. Może obywatele gorszej kategorii, jak uważał ten czy inny, ale polskiej kategorii. Przecież Antek [Icchak Cukierman - jeden z przywódców ŻOB - red.], taki półkomunista, wszystko jedno zresztą, mówił po polsku, Słowackiego czytał i Mickiewicza recytował. Rozumiesz? To była ich - i nasza - krew! Żydzi tego nigdy by nie zrobili w Rumunii, Francji czy Anglii. Zrobili to w Polsce. To była wielka społeczność, żydowska społeczność, ale w Polsce. Koniec". wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13763767.html#Cuk Odpowiedz Link
kkkkosmita Re: Powstanie w getcie warszawskim - Marek Edelm 25.04.13, 23:58 To była ich osobista wolność, wolność wyboru śmierci Eeeech.... zbyt dobrze Polacy rozumieją wolność... a... przecież jest wręcz potrzeba... żeby...inaczej rozumieć wolność... i....... nie dawać się w nadmiarze zabijać.... bo przecież... zbyt często korzystaliśmy z prawa do takich wyborów... Młodzi Polacy, w wieli powstaniach, wybierali ! dla ojczyzny.... Żydzi podczas powstania... wybierali dla śmierci... nic innego ich czekać nie mogło... żadnej nadziei.... plan minimum... to umrzeć w walce... Wydaje mi się, że sporo może łączyć narody... polski i żydowski... a... tak starannie są hołubione i pielęgnowane różnice.... Odpowiedz Link
sza.aliczek Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 21.04.13, 10:06 Miałam szczęście poznać Edelmana. Mądry, spokojny, starszy pan. Krępowałam się zadawać mu wojenne pytania, więc rozmowa dotyczyła spraw współczesnych, a głównie ludzi z ówczesnej Unii Demokratycznej : ) I ten jego charakterystyczny gest machnięcia ręką. Tak go zapamiętałam : ) Odpowiedz Link
witekjs Historia Aliny Margolis-Edelman-film 22.04.13, 20:40 Katechetka do "Ali z elementarza": Nie wiedziałam, że jesteś ''Żydóweczką''. Historia Aliny Margolis-Edelman /film/ www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/12,97398,13767865,Katechetka_do__Ali_z_elementarza___Nie_wiedzialam_.html#CukVid Odpowiedz Link
hardy1 Re: Historia Aliny Margolis-Edelman-film 22.04.13, 21:25 Co mam napisać o katechetce? Że była ksenofobem, jedną z tych, która dzieliła ludzi na lepszych i gorszych, według pochodzenia. Wole napisać o historii "Ali z elementarza" Falskiego. Nie znałem tej historii...ale już znam. Jedna z piękniejszych, mimo że przeżyła w strasznych czasach. Odpowiedz Link
1agfa Re: Historia Aliny Margolis-Edelman-film 23.04.13, 14:49 Obejrzałem film, Witku, (cześć, dziekuję) obejrzałem zdjęcia, wysłuchałem komentarza... Ala z Elementarza Falskiego okazała sie wspaniałym, wartościowym Człowiekiem, dowiodła tego całym swoim, poświęconym pomaganiu innym ludziom, życiem. Tak trudno jest myśleć, jak wiele takich dzieci zginęło w getcie straszną śmiercią, jak wiele wywieziono, zabito... Dzieci, które często nawet nie wiedziały, że są Żydami, które tzw. "Nadludzie" wytropili. O tej katechetce nawet wspomnieć nie warto. Wiem, że były inne, często zakonnice, które okazały swoje człowieczeństwo w czas próby. Nie znałem opowieści o "Ali z Elementarza". Dziekuję Ci, Witku Odpowiedz Link
kkkkosmita Re: Historia Aliny Margolis-Edelman-film 26.04.13, 00:13 NOOOO! I KTO by pomyślał! Ala z mojego elementarza To Ala Edelman! Normalnie roześlę tego linka! Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Historia Aliny Margolis-Edelman-film 26.04.13, 00:53 A wszyscy zapomnieli o Oli !!! Ola, wystąp! Odpowiedz Link
hardy1 Re: Historia Aliny Margolis-Edelman-film 26.04.13, 07:29 No właśnie. Wiesz coś o Oli, Sorellino? Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Historia Aliny Margolis-Edelman-film 26.04.13, 09:44 Nic nie wiem o Oli, niestety... Dzień dobry! Idę cieszyć się pięknym słońcem, czego i Wam życzę! Odpowiedz Link
1agfa Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 23.04.13, 18:02 Niewiele wiedziałem o pierwszym z powstań, powstaniu w getcie warszawskim, za którym poszły liczne inne powstania Żydów, w innych miejscach. Niezwykła obrona człowieczeństwa, w każdym z tych przypadków. Wiedziałem, ale...jakoś obok, nie mówiono, nie opowiadano, zbyt mało, skąpo. Bo inne sprawy dotykały moją rodzinę. Dobrze, że teraz coraz więcej się mówi również o Nich, o gettach. Potrzebna jest taka wiedza o ludziach, którzy żyli obok. Polakach pochodzenia żydowskiego. warszawa.gazeta.pl/warszawa/5,95080,13694598,Niepublikowane_zdjecia_z_warszawskiego_getta__DUZY.html#Cuk ulisses-achaj napisał: > Jutro 19 kwietnia. Na pierwszej stronie Gazetypl zdjęcie Marka Edelmana, któreg > o znałem. > Warszawa przezyła dwa powstania. > Niewiele wiedziałem o tym pierwszym. Dzięki Edelmanowi prawie tego dotknąłem. > Szacunek i pamięć. Odpowiedz Link
1agfa Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 23.04.13, 18:16 www.tokfm.pl/blogi/cicer-cum-caule/2013/04/trzydziesci_lat_temu_zakaz_uczczenia_rocznicy_powstania_w_getcie_19_kwietnia_1983_skladalismy_kwiaty_po_pertraktacjach_z_milicja_wczesniej_teatr_zydowski_tak_pelnej_sali_mlodziezy_chyba_tam_nie_bylo_ani_przedtem_ani_potem/1 Profesor Andrzej Jaczewski, człowiek wybitny, oddany działacz społeczny, opowiada... Warto, aby link do Jego blogu znalazł się w tym wątku. Odpowiedz Link
witekjs Re: Rocznica powstania w getcie warszawskim 23.04.13, 22:03 Dziękuję Agfo za pracę profesora Jaczewskiego. Nie znałem tych niezwykłych wydarzeń i reakcji MO. Właściwie, jak większość ludzi w Polsce, niewiele wiedziałem o tym Powstaniu, również o wspaniałej Ali z Elementarza, żonie dr Edelmana. Cieszę się, że możemy obecnie uzupełnić te wiedzę. Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link