Lekarka pewna...

26.04.13, 21:48
Lekarka pewna już od dawna próbuje mnie przedstawiać jako "alkoholiczkę".
Model wypierania? Transponowania? Pewnie tak... Ze zwykłej ludzkiej litości nie zacytuję tu jej pijackich postów...

suspicious Nie wyobrażam sobie,żeby napisać o kimś - "wegetanki,które nie zasługują nawet na miano podludzi"
.
Nie zapytam, Klaro, czy NL wącha i czy ma aby dobry węch?

3.Nie ma nic gorszego,niż hipokryzja.Również wśród forumowiczów "z naszej paczki".

Nasza paczka, czyli kto? Na pewno nie jesteśmy z tej samej paczki, Klaro...
Może kiedyś, ale... to już przeszłość.
Zachodzę w głowę, Klaro, skąd ta Twoja nienawiść? Czy dlatego, że nie byłaś w stanie udowodnić swojej : niezależności, jasności umysłu, swoich teorii "spiskowych" na tvn?
Klaro, niech Ci się wiedzie, ale nie próbuj udowadniać swoich "racji "wbrew zdrowemu rozsądkowi i wbrew rzeczywistości...
Kiedy wreszcie zrozumiesz, że to jest właśnie mitomania, o którą oskarżasz wszystkich, oprócz siebie?
Mimo wszystko, lubię Cię...

    • kicho_nor Re: Lekarka pewna... 26.04.13, 21:58
      Sorel
      Ja pół Twojej „winy” alkoholowej mogę wziąć na siebie

      A Klarę ja też lubię

      (Ach te baby)
      • sorel.lina Re: Lekarka pewna... 27.04.13, 09:37
        Kichonorze, dzięki!
        A w razie, gdybyś nie wiedział: Kocham Kraków, nie znoszę wódki, lubię dobre wino.
        Nie cierpię glizd, jak napisałeś.
        Strasznie mi przykro, że zostałam zaliczona do krakowskich alkoholiczek. I to przez wielkopolską lekarkę.. Buuuuu...
        Na moje pocieszenie: nigdy nie zdarzyło mi się napisać czegoś takiego:


        Autor: izydor88 ☺28.03.13, 21:32

        Czuję się zadowololona..Bo chciałabym wiedzieć,co w tym - zadowoledź być - od czapy -jest wrodzone.
        Bo reszta - być zadowoledź być
        ć - być -jest wrodzone.
        Dziecko mi to wytłumaczyłyłoby.,,


        Okażmy jednak wyrozumiałość dla ludzkich słabości... wink
      • sorel.lina Re: Lekarka pewna... 27.04.13, 09:44
        Kocham Kraków! Bezapelacyjnie, bezwzględnie, bez powodu.
        I proszę mi nie udowadniać, żem głupia, naiwna, idiotka.

        Kocham Kraków, bo jest! Bo nie jest obcy... celtycki... germański...
        Kraków mój...
    • ulisses-achaj Re: Lekarka pewna... 27.04.13, 00:48
      Ja też, ale nie dlatego że niegermański.. smile
      • sorel.lina Re: Lekarka pewna... 27.04.13, 07:44
        Racja! Dlatego, że... krakowski! smile
        • wscieklyuklad Re: Lekarka pewna... 27.04.13, 14:52
          Słów parę z przyczyn zdrowotnych do naszego ulubieńca Izydora.
          Wprawdzie pożegnałem się już sporo miesięcy temu z tym nickiem, ale wobec kolejnego superchamskiego ataku na moją Żonę, pozwolę sobie odpowiedzieć.
          Otóż Izydorze, Klaro czy jak cię tam zowią.

          Zapach w mojej - jak to nazwałeś - alkowie, jest nad wyraz przyjemny.
          Nie wionie z niej żadna wiochą, drobnomieszczaństwem, ani - tym bardziej - zapachem siołowego gnojowiska.
          Nie wionie z niej także zapachem alkoholu, z tej prostej przyczyny, iż ani ja, ani tym bardziej moja Małżonka nie tylko nie jesteśmy alkoholikami, ale wręcz pijamy rzadko, a już nigdy na umór.
          Zapachów dobiegających z mojej alkowy nie da się więc pomimo twych sugestii ocenić nosem. Są to zresztą sprawy na tyle intymne, iż unikam dzielenia się nimi na forach publicznych - co i tobie (choć nie z życzliwości) doradzam, gdyż partnerowi należy się odrobina przyzwoitości a nie publiczne ośmieszanie na forum, przez przylepkę do Pana i Władcy (z takim wizerunkiem walczysz usilnie, niestety bez powodzenia, gdyż żucie skór jest i twoim udziałem).
          Mogę więc na zakończenie tematu stwierdzić, iż nie znajduję w alkowie także odurzającego i zapachu mnogiej kociarni. Kotów nie posiadamy w ogóle ( także w głowach ), zapach ich wydzielin bowiem raczej nas odrzuca, choć akceptujemy najbardziej nawet niesamowite dziwactwa.

          Podobnie nie do pomyślenia byłoby dla nas publiczne chwalenie się, iż jako przyczepka do pana i władcy udajemy się w dane miejsce na przebieżkę w celu obejrzenia jakichś napalonych gwizdków - warto dbać o dyskrecję intymnych wynurzeń, ale to oczywiście kwestia smaku i z tym się podobno nie dyskutuje.

          A ponieważ pochwaliłaś się, iż pijasz tylko markowe alkohole znaczy się mrozone białe wina południowoamerykańskie i inne (a jakże by inaczej - nikt nie śmiałby nawet zasugerpować, że zadowalasz się jabolami, czy innym Aperolem) więc doradzę na zakończenie unikanie chwalenia się i tymże.
          Zalanie się w trupa (jak w twym - znanym na forum - przypadku) nadmiarem spożytego - choć naturalnie markowego alkoholu - jest bowiem dowodem znacznie bardziej przykrej przypadłości jaka cię trawi
          • k.karen Re: Lekarka pewna... 27.04.13, 17:25
            Sorellino, WU smile
            Nawet gdybym nie znała Was realnie a znam, to i tak nie uwierzyłabym w chamskie brednie tej nautki. Żałosne próby ośmieszenia Was nic nie dały, nie dają i nie dadzą, bo ludzie mają przekorną naturę i więcej rozumu niż nawiedzonym i maniakalnym oszczercom się wydaje, sami oceniają i oszczerstwa zwykle wszystkich brzydzą. Albo ta osoba jest trollem, albo ma problemy psychiczne. Jeśli to są problemy psychiczne to powinna jak najszybciej rozpocząć terapię, tylko musi zmienić terapeutkę ponieważ aktualna sama wymaga terapii. I nie ma w tym nic nadzwyczajnego, zwykłe choć przykre w skutkach, wypalenie zawodowe, które jednak bardziej szkodzi podopiecznemu niż pomaga, jak widać choćby po tym poście wklejonym wyżej - "zadowoledź być...".
            • kkkkosmita Re: Lekarka pewna... 29.04.13, 00:23
              Hmmm... poczytałem, bo staram się nadrobić zaległości...
              Najpierw chciałem ...nic nie napisać...
              ale jednak może napiszę... coś...?

              Zaskakujące są różnice pomiędzy dobrymi i złymi postami Klary...
              Każdy z nas ma swoje słabe i dobre dni...
              Ale przeraża mnie zawziętość w ściganiu/szkalowaniu , próby niszczenia i ośmieszania Sorelliny i Wściekłego...
              każdą możliwą do wymyślenia metodą...
              przy pomocy każdego, nawet niegodnego argumentu...
              Czas płynie...
              a obsesja...,
              tak przykra i zadziwiająca nie chce przeminąć...?
              Cóż to za uczucie radości/ satysfakcji ze szkalowania ......?
              Cóż to za potrzeba ducha, która tak bezwzględnie nakazuje ... niszczenie i nagonkę na wybranych ludzi....
              smutne to....
              i jakieś... zadziwiające,

              A może ... jest to ilustracja tej dwoistości natury ludzkiej?
              Ale przykro patrzeć na tę ciemną stronę, miejsce pobytu demonów....


              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
              • wscieklyuklad Re: Lekarka pewna... 29.04.13, 09:35
                Aby zakończyć ten temat skreślę Kosmito słów kilka.
                Naturalnie, iż w toku wirtualnego zawiązywania znajomości, wyrabiamy sobie jakiś wstępny obraz osoby, z którą wymieniamy uwagi. Nabieramy do niej szacunku, czekamy na kolejne posty, lub odczuwamy ciarki na plecach już na sam widok nicka poprzedzającego wypowiedzi miałkie, czy wręcz napastliwe i głupie.
                Z tym ostatnim zjawiskiem mamy do czynienia już kolejny ROK!!!, bo przecież wystarczy, aby pojawiła się jakakolwiek wypowiedź moja, czy Sorelliny, a osoba, o jakiej wspominasz w swym poście, natychmiast zabiera się do wrogiego komentarza.
                Już tyle razy i do znudzenia pisaliśmy tu o postaci Soni - tej, która pisała na Interii na długo przed tym, jak ja zacząłem pisywać na forach. Pojawia się więc natychmiast pytanie - skoro pisała na długo przed moim i Sorelliny zjawieniem się na forach, to W JAKI SPOSÓB MOGŁEM STWORZYĆ JEJ POSTAĆ I WYMYŚLIĆ "HISTORIĘ EBOLI" gdy przecież ona uczestniczyła w forach TVN czy Interii znacznie wcześniej niż my?
                Tak bywa, iż wśród rozmówców forumowych istnieją osoby, które czekają tylko na dogodny moment, by wykorzystując czyjeś wątpliwości, wahania, negację i inne przejawy negatywnego nastawienia do innych, drogą okrężną realizować własny plan dyskredytacji.
                Osoby, na jakie trafiła wspomniana przez Ciebie i napastliwa pani, znakomicie wykorzystały umiejętność podbijania nastroju. Teza, iż historia Soni została wymyślona przeze mnie, była zatem obiecująca - można było rozpętać nagonkę, doprowadzić do potoku kretyńskich sugestii i ataków na forach ze strony "oszukanej i zestresowanej"
                Jedna czyniła to z wrodzonego infantylizmu - cechuje ją "wielkropkowość", typowa dla gonitwy myśli osoby niezrównoważonej.
                Druga natomiast zaprzęgła do działania cały arsenał wiedzy, jaką posiadła po to, by osobom dotkniętym depresją pomagać, a nie umacniać w nich przeświadczenie, iż słusznie oskarżają o manipulację, a tym samym depresję ich podsycać.
                Zatem mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem naruszenia etyki zawodowej Jako osobie wykształconej i posiadającej potencjalnie wystarczający "warsztat" analityczno-terapeutyczny, wierzy się jej a priori, toteż podsycanie nienawiści jest niczym innym jak zwykłym barbarzyństwem ,nie wiem czy zasługującym na miano "damskiego bydlęcia", ale określenia tego nie wykluczam.
                Myślę, że na tym należy skończyć. Psycholog kliniczny tak mocno pogłębiła depresję i utwierdziła napastniczkę w słuszności jej wątpliwości, iż praktycznie nie ma już szansy by ta ostatnia dała sobie radę z własną emocją.
                Niech psycholog kliniczny przypomina sobie o tym w każdy rozcudniony poranek, gdy zapach niedźwiedziego czosnku miesza się z łzami Klienta dowolnego.
                Może to stonuje nie tylko egzaltację psychologa, ale otworzy perspektywę do znacznie skromniejszej oceny posiadanej wiedzy i przestrzegania zawodowego etosu.
                • sorel.lina Re: Lekarka pewna... 29.04.13, 13:01
                  Rzeczywiście nie ma sensu ciągnąć tej "dyskusji".
                  Z Klarą jest niestety tak, jak z wyznawcami "religii smoleńskiej" - ona zna "prawdę"!
                  • k.karen Re: Lekarka pewna... 29.04.13, 13:42
                    Sorellino, WU smile
                    Bardzo się cieszę, że Was poznałam. Na moją sympatię i szacunek dla Was nie mają wpływu czyjeś obsesje i maniakalne poczucie misji.
                    To z Wami mi po drodze smile a nie z jakimiś...napoleon-kami z kupy tongue_out
                    Koniec, kropka!
                • kkkkosmita Re: Lekarka pewna... 30.04.13, 03:15
                  Przed snem jeszcze tu zajrzałem...
                  Niestety, dzisiaj musiałem trochę posiedzieć w nocy... ku rozgoryczeniu ...i niewygodzie domowników! tongue_outtongue_outbig_grin

                  Stwierdzam fakt oczywisty...
                  to niemiło i nieprzyjemnie... jeśli ktoś wyciera sobie głupiutką, zestresowaną, nawiedzoną gębusię... czyimś nickiem.
                  Można czasem się zirytować... oooj możnaaa...tongue_out
                  Przecież....
                  nawet pies w jakimś momencie wygryza rzepa ze swojego ogona...
                  a przecież rzep... tak naprawdę... to niewiele temu ogonowi szkodzi...big_grinbig_grinbig_grin
                  Wściekły, Sorellino...
                  rozumiem wasze chwile...irytacji...
                  no bo jak długo tak można czyjeś bredzenie znosić.......?

                  Trochę mi szkoda Klary...
                  Wydawała się być osobą o wyższym potencjale ...
                  Naprawdę ją kiedyś lubiłem, (pisała obok Podwórka na tvn-ie) a teraz jestem zwyczajnie zaskoczony...

                  aaaa-tam...
                  czasem ludzie są dziwni...
                  Tylko lepiej by poszli swoją drogą zamiast z zawziętością i uporem... zło czynić bliźniemu...


                  Ptak świergoli za oknem.
                  Podobno już na godzinę przed świtem ptaki robią sobie pobudkę.big_grin


                  http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                  • llmirka Re: Lekarka pewna... 30.04.13, 08:23
                    Kosmito mnie przed świtaniem obudził ptasi trel, a Ciebie smile

                    Już wczoraj ptaki śpiewały, że moich przyjaciół (nie formowych, a realnych) czepia się ktoś, kto swoim zachowaniem na uwagę nie zasłużył. Klara niemalże od początku formowej znajomości starała się mnie przekonać do swoich wizji. Skutkiem tego było zaproszenie Jej do naszych grupowych rozmów na skypie, które nazywaliśmy "Wesołym autobusem"

                    Nawiązując do alkoholu...

                    Klaro pamiętam, jak opowiadałaś, co robisz (( dlaczego) kiedy Twój mąż jest na dyżurze. Nie, o tym nie napiszę jak i nie wkleję Twoich maili. Natomiast przypomnę Ci, o co martwiąc się o Ciebie, pytałam się kilkakrotnie, jak mają się środki uspakajająco-depresyjne ... ... do ... ... alkoholu?
                    W przeciwieństwie do mnie, jesteś wykształcona i jako lekarz powinnaś wiedzieć, że jest to niebezpieczna mieszanka, zatem dlaczego.... Już sześć lat, a wciąż tego nie rozumiem.... Widocznie moja inteligencja przypalonej patelni jest zbyt mocno przypalona smile


                    Słoneczko już wysoko, zatem życzę dobrego dnia Podwórkowiczom smile
                  • wscieklyuklad Re: Lekarka pewna... 30.04.13, 12:27
                    Czas kończyć wątek Izydora-Klary. Zatem ostatni post do wymienionej na wstępie.
                    Przypisanie komuś schizofrenii paranoidalnej - w dodatku rzekomo potwierdzonej - jest pewnie zwykłym procesem wypierania własnych słabości.
                    Wspomniałem już uprzednio, iż w toku planowanego procesu z byłymi już pewnie psiapsiółkami (cóż w podludzkiej i ohydnej Polsce na terminy trzeba czekać nawet i latami) zostanie bez wątpienia postawiony wniosek o przebadaniu wszystkich stron przez biegłego psychiatrę. On zapewne postawi właśnie tę ostateczną diagnozę - do tego momentu wstrzymałbym się, Izydorze, z tezami, jakie stawiasz pod moim adresem.
                    Z Twoim przyznaniem się do melancholii mogę ochoczo się zgodzić - niech to będzie łagodniejsze określenie dziś inaczej już określanego schorzenia (jak piszesz - potwierdzonego, przynajmniej w Twoim przypadku).
                    Moi znajomi psychiatrzy nie mogą natomiast zgodzić się bezkrytycznie gdy chodzi o całkowitą negację fazę "manii".
                    Dowód:

                    1. czytanie " z zaciśniętymi zębami" - jak sama piszesz - to dowód działania aktywnego, choć wielce dziwnego, bowiem trudno pojąć (jeśli wykluczyć manię) czemu prosty tekst wywołuje tak gwałtowną reakcję zwana syndromem "buntowniczki" i skąd rodzi się gniew tak wielki. Prosta depresja rzadko chadza w parze z gniewem - mania zaś często.
                    2. równie dziwny (jeśli wykluczyć manię) jest wniosek, iż piszę o dziecku dotkniętym schorzeniem, jakim zajmujesz się na co dzień. Dlatego mianowicie, iż dowodzi to jedynie faktu, iż nie jest to schorzenie unikalne, zatem więcej niż jeden lekarz prawdopodobnie zetknie się z nim w swej praktyce, zwłaszcza, że dziewczynkę hospitalizowano nie z powodu łamliwości kości, ale padaczki spowodowanej guzem mózgu. Gdybyś delikatniej - a najlepiej wcale - nie zaciskała zębów, w trakcie czytania, fakt ten wyłapałabyś bez trudu - a tak to maniakalne (niestety) poczucie nienawiści - przyćmiło trzeźwość (sic!!!) odbioru.
                    Konkurs , w jakim opowiadanie nagrodzono nosi tytuł "Przychodzi wena do lekarza." Regulamin nie wymaga, by opowiadania były "z życia wzięte" (choć "Moja Calineczka" do takich należy), a nawet pozostawia w tym zakresie szerokie pole do inwencji - także opartej na fantazjach czy też halucynajcjach (typowych wszak dla schizofrenii paranoidalnej- czyż nie? - poradź się najlepszego w okolicy psychologa, czy choćby przywołanej też w postach Mai, która niczym wytrawny saper nie rozminowała, ale zdetonowała podobno jakąś bombę, zapominając, że tenże myli się tylko raz).
                    Wyodrębniono także dział konkursowy zatytułowany "Non fiction", na który to nadsyła się prace dotyczące realiów. Jakkolwiek i w tym konkursie otrzymałem nagrodę, to jednak nie za "Calineczkę".
                    Musisz pogodzić się z faktem, iż odnosiłem i być może nadal będę odnosił sukcesy zarówno na niwie literackiej jak i zawodowej (zbliża się kolejny kongres Lekarzy Medycyny Rodzinnej - liczę w nim na kolejne wyróżnienie - przestrzegam na wszelki wypadek, byś potem dała sobie radę z maniakalną emocją). Oczywiście, na każdym polu są ode mnie lepsi, to jednak nie rodzi we mnie ani manii, ani tym bardziej depresji.
                    Jeśli chcesz rywalizować, pokazać talent i osiągnięcia - po prostu wyślij coś na "Wenę" lub jakiś kongres. Deprecjacja ciężkiej pracy przeciwnika, jakim w swej manii uczyniłaś mnie, prowadzić Cię może jedynie na manowce.
                    Pomimo wyższego wykształcenia.

                    Od dziś przestajesz istnieć w mej świadomości.
                    Uczetsników Podwórka zapewniam, że nigdy już nie odniosę się na tym forum do żadnego z nicków powiązanych z tym czymś.
                    • kkkkosmita Re: Lekarka pewna... 30.04.13, 15:30
                      Zakończmy to...
                      Zbyt wiele spraw z przeszłości jeszcze żyje... i rani....
                      i jak się okazuje nie jest zakończonych...
                      A to źle! Powinny już być zapomniane....
                      (Nie Wasza to wina ... wiem...)
                      Wydaje mi się, że kiedyś... Klara to wszystko jeszcze raz przemyśli i że wyciągnie ...dobre wnioski...
                      aby tylko wtedy świeciło słońce a demony spały.

                      no iiii... żeby nie było rozdrapywane z maniackim uporem...
                      I aby nie narastało zamiast maleć....

                      Wściekły Sorellino... trochę się znamy...
                      Jeszcze raz napiszę...
                      to oburzające, że Klara próbuje Was umniejszyć, przed nowymi znajomymi...
                      Bo starzy ...znajomi, znają sprawy, rozumieją sytuację i stoją koło Was murem...
                      zasmuceni i ... podejrzliwi, że tego rodzaju obsesja...
                      to ... aby tylko nie miała swoich konsekwencji w realu...

                      bo ... jest dosyć przerażająca.... w swej ciągłości i uporze...



                      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
Inne wątki na temat:
Pełna wersja