...póki my żyjemy...

21.05.13, 10:00
Francuzi pracują aby żyć. Niemcy żyją aby pracować.

My zaś jesteśmy w rozkroku. Już nie trzeba tak żyć jak w pierwszym wersie naszego hymnu. Nie pracujemy już też, aby tylko przeżyć. Ale...właściwie po my co żyjemy? wink
    • sorel.lina Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 10:42
      Po co żyjemy? Hmmm... Hardy, gdyby to tak łatwo było odpowiedzieć!
      Może... żyjemy, żeby po prostu cieszyć się i narzekać na to, co życie przynosi?
      Po to, żeby kochać życie?
      Póki trwa...
      • mirekms Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 10:59


        Hardy

        żyjemy po to
        by m.in. spotykać się wśród bratnich dusz na Podwórku

        a z Francuzami i Niemcami mocno przesadziłeś
        posądzam,że w/w nacje mają swoje Podwórko
        na jakimś internetowym forum

        Hardy

        chandra? takie pytanie zadawać,tylko nie pij
        bo udzielisz sobie wyczerpującej odpowiedzi

        i co wtedy?
        kwiaty są drogie,na znaczne koszty możesz nas narazić
        • k.karen Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 11:06
          Żyję dla siebie po to żeby żyć dla innych smile
          • mirekms Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 11:19


            Karen
            pięknie powiedziała:

            żyję dla siebie po to żeby żyć dla innych
            • hardy1 Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 15:57
              Ot co, Mirku smile Karen za mnie odpowiedziała smile Jesteśmy zwierzęciem społecznym...i rodzinnym.
              Nie musisz jeszcze zadłużać się na kwiaty dla mnie. Mam dla kogo (i dla siebie też) żyć.

              PS. Chandra? Takie pojęcie nie istnieje w moim osobistym "słowniku życia" smile
    • kkkkosmita Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 11:55
      Cholibka...
      to warto przemyśleć!
      Po co ja żyję!???? tongue_outtongue_out
      Z pewnością... jedną z powodów jest smaczne jedzonko!tongue_outtongue_outtongue_out
      O!
      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
      • mirekms Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 12:10


        a jakie smaczne jedzonko najbardziej lubisz?
        może powiem co ja lubię

        - zrazy (rolady) wołowe,czerwona kapusta na ciepło,buraczki z chrzanem
        - gołąbki w kapuście,ale tu jest małe ale,bez ryżu,i na patelni zarumienione

        i koniecznie na wieczór wigilijny
        karp w galarecie + barszcz czerwony

        a o klopsikach smażonych i o abp Józefie Michaliku to już nie wspomnę
        • kkkkosmita Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 12:21
          Może być!
          Pychotka!

          Mnie to zielonym pasą... bo mam dużo cholerosteronu!
          Ohhhyyydaaa!

          Najsmaczniejszą potrawą jaką jadłem był miecznik z grilla z kaparami
          ale to było b. dawno temu.
          ha ha ha... do tej pory pamiętam! tongue_outtongue_outtongue_out
          No i taka gruba... polędwica wołowa...na średnio upieczona...
          mniam!
          ale w Polsce takiej się nie dostanie... są ewentualnie jakieś cienizny...

          Schabowy... jak dla mnie tez jest OK
          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
          • hardy1 Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 16:04
            Jedliście babkę ziemniaczaną? Pychotaaa big_grin Dla takiego jedzonka też chce się żyć smile
            A...kminkówkę zrobioną domowym sposobem piliście? Kto pił ten pił suspicious
    • witekjs Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 12:35
      hardy1 napisał:

      > Francuzi pracują aby żyć. Niemcy żyją aby pracować.
      >
      > My zaś jesteśmy w rozkroku. Już nie trzeba tak żyć jak w pierwszym wersie nasze
      > go hymnu. Nie pracujemy już też, aby tylko przeżyć. Ale...właściwie po my co
      > żyjemy?
      wink

      Myślę, że wciąż musimy tak żyć, aby utwierdzać siebie i innych, że "Jeszcze Polska nie zginęła" i dzięki temu, stale widać jej systematyczny, świetlany rozwój smile
      • sorel.lina Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 12:38
        > Myślę, że wciąż musimy tak żyć, aby utwierdzać siebie i innych, że "Jeszcze Polska nie zginęła"

        Witku! Dziękuję, za te słowa. W dzisiejszych czasach trzeba odwagi, by coś takiego napisać.
        Serdeczności Ci ślę.
        • k.karen Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 12:53
          Możemy utwierdzać siebie i innych ale niestety są też tacy "inni", którzy zatrzymali się z poglądami na czasach sprzed 30-stu lat i tkwią w tym betonie z uporem maniaków. Tacy są już niereformowalni i dają temu świadectwo każdego dnia.

          smile
          • kkkkosmita Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 13:30
            dają temu świadectwo każdego dnia.
            Ha ha ha...
            anooo... oni już zginęli...
            nie mają woli walki i zmian... tylko narzekać potrafią...
            Taki balast... a nawet dryfkotwa...
            która wszystko ciągnie do tyłu...
            Źle być "zginiętym" i ciężko...
            Źle widzieć wszystko w czarnych kolorach...,
            i myśleć, że jedyną słuszną rzeczą jest odcięcie się od korzeni...
            Przecież... od pewnego wieku, to nowe korzenie nie wyrosną...
            Przecież dla każdego człowieka, ważna jest historia jego rodziny...chęć udowodnienia swojej wartości... i ciągłości...
            Jeśli tego nie ma...
            to jest wyobcowanie i ... niepewność ....
            to jest pokora i chęć udowodnienia swojej wartości tym "lepszym"...
            czasem rozpaczliwa i brzydka w oglądzie... , bo krytyka własnych korzeni jest zazwyczaj odbierana jako samokrytyka, dowód prymitywizmu i braku kultury w ogólnie rozumianym pojęciu
            to jest służalczość i zła samoocena...
            to jest niechęć nowego otoczenia...
            ... bo sprawą ludzką jest uczucie pogardy i niechęci dla tych. którzy usiłują zmienić skórę... zamiast pokazać własną skórę..., pełną nadziei i godną przyszłości (no bo nadzieja to bardzo ludzkie uczucie..).
            W sumie zwyczajną... ludzką...
            Cóż... nie szanujesz siebie samego, wstydzisz się swojego pochodzenia...?
            ... to co wymagasz od nowego otoczenia...?
            Szacunkuuu...tongue_out
            wolne żarty!

            (no bo przecież każdy człowiek na świecie jest jakoś oceniany, a zwłaszcza w nowym środowisku...przez pryzmat jego pochodzenia... i innych cech. To ludzkie podejście i żadne słowa o np. tolerancji... tego nie zmienią...
            Zresztą... tolerować jest łatwo... ale...
            co z akceptacją?
            http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
      • hardy1 Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 16:14
        witekjs napisał:
        > Myślę, że wciąż musimy tak żyć, aby utwierdzać siebie i innych, że "Jeszcze Pol
        > ska nie zginęła" i dzięki temu, stale widać jej systematyczny, świetlany rozwój
        > smile


        Taaak...systematyczny, świetlany rozwój wink
        Dobrze, że już nie musimy przechowywać naszej Polski wyłącznie w sercach. Dobrze, że możemy zadawać takie pytania - jak żyć? Po co żyć? Dla kogo żyć?
        To są pytania w społeczeństwach i narodach, które dramatyczne pytania - czy przeżyjemy, czy znikniemy? - nie muszą sobie zadawać smile
    • kkkkosmita Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 13:47
      właściwie po my co żyjemy?

      Już wiem! tongue_outtongue_outtongue_out
      Nie wiem po co my żyjemy!
      Dlatego zastanowiłem się dlaczego żyjemy.
      doszedłem do wniosku. że życie jest formą istnienia białka i innych związków chemicznych opartych na węglu, a więc nie mamy wyboru od momentu w którym powstał węgiel!
      Rozum... jest tu wartością dodaną.
      Zwierzęta też posiadają rozum.
      Następną wartością wykształconą u homo sapiens... na bazie rozumu jest myślenie abstrakcyjne.

      Są różne filozofie opowiadające o celu naszego istnienia...
      zazwyczaj mówią one, że celem istnienia jest doskonalenie.
      nie wiem po co potrzebna jest ta doskonałość...
      z wyłączeniem... dalszego istnienia, które jest formą przypisaną węglowi.
      Być może są i inne pierwiastki, które potrzebują życia...
      żeby istnieć! tongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outbig_grin
      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
      • kkkkosmita Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 14:08
        Kontynuując mój post poniżej...
        istniejemy/żyjemy po to aby jeść,
        bo tylko rośliny zielone są na tyle doskonałe aby pobierać węgiel bezpośrednio z powietrza...
        I być może celem naszego istnienia jest zazielenienie się... wtedy i my będziemy doskonali i nie trzeba będzie zabijać zwierząt i roślinbig_grin.
        Maj jest miesiącem zieleni... i powinien być świętem wszystkich marzących o doskonałości.
        Dodatkowo cały czas jestem zainteresowany potworem spaghetti... bo uważam, że ta religiatongue_out dotyka sensu naszego istnienia! big_grin
      • hardy1 Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 16:24
        Ha! Już wiem, że Kosmita też jest oparty na węglu! big_grin (gdzie mój kajecik?!)
        Co zaś do teleologii Wszechświata, to funkcjonują dwie sprzeczne opcje - jedna twierdzi, że świat zmierza do entropii. Druga, że do uporządkowania tongue_out
        Mam swoją, osobistą teorię - ten świat przetrwa, w którym rozum zapanuje nad entropią wink
        • k.karen Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 21:54
          Przypomniało mi się takie mądre zdanie "żyj tak jakbyś miał umrzeć jutro".
          Wypowiedziane było w kontekście wiary ale nawet dla niewierzącego ma głęboki sens smile
          I drugie, trochę podobne ale mniej więcej w tym sensie "lepiej żałować to co się zrobiło niż żałować tego, czego się nie zrobiło" smile
          • hardy1 Re: ...póki my żyjemy... 21.05.13, 22:23
            Innymi słowy -
            Nie marnuj dni na złe sprawy.
            Tych dni nikt nie zwróci
            smile
            • witekjs Re: ...póki my żyjemy... 16.06.13, 21:45
              hardy1 napisał:

              > Innymi słowy -
              > Nie marnuj dni na złe sprawy.
              > Tych dni nikt nie zwróci
              smile

              Nie wszyscy o tym pamiętają...


              • hardy1 Re: ...póki my żyjemy... 17.06.13, 00:04
                Dlatego tak napisałem.
                Gdyby wszyscy o tym pamiętali, świat byłby rajem...
                • kkkkosmita Re: ...póki my żyjemy... 17.06.13, 00:30
                  Gdyby nie było złych spraw...
                  to jak poznalibyśmy dobre?tongue_out

                  http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                  • witekjs Re: ...póki my żyjemy... 17.06.13, 08:53
                    kkkkosmita napisał:

                    > Gdyby nie było złych spraw...
                    > to jak poznalibyśmy dobre?tongue_out
                    >
                    > http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg

                    Mówienie stale, jedynie o złych sprawach utrudniamy powstawanie nowych, dobrych...
                    • k.karen Re: ...póki my żyjemy... 17.06.13, 10:44
                      witekjs napisał:

                      > Mówienie stale, jedynie o złych sprawach utrudniamy powstawanie nowych, dobrych

                      i dlatego dobrze że o tym przypominasz, Witku.

                      Pozdrawiam serdecznie smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja