Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza

07.06.13, 02:20
Odziały się w szorstkie suknie, grubym splotem i grubą nicią utkane, wystrzępione na brzegach. Jak piaskowaty pył bezbarwne. Zarzuciły na ramiona ciemniejsze nieco i jeszcze bardziej ziemię kolorem przypominające płachty, niczym rozpruty worek.
Na stopy - prymitywne i płaskie człapaki: ni to ze szmaty, ni to ze słomy.
Ranek był wczesny, ale dla nich juz zaczynała sie praca.
Początek, to zmielenie na prostych kamiennych żarnach zboża na mąkę - każda garstka ziarna, to niemal pół godziny męczacego dla niewprawionych rąk kręcenia wokoło, wokoło, wokoło...cięzkim, płaskim kamieniem. Zmielenie za pomocą żaren zboża w ilości wystarczającej dla rodziny na jeden tylko dzień, zajmowało kilka godzin.
Placki upieczone z ościstej, pełnej łusek mąki były suche i twarde, ale spożywano je skrzętnie co do okruszka: to było podstawowe - niemal wyłącznie - jedzenie.
    • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 02:36
      A potem - oranie. Kobieta ciągnie pług odwalający ciężkie, oporne skiby. Człapie z mozołem, z wysiłkiem, bura płachta jeszcze bardziej ciemnieje od pyłu i potu.
      Ubogich prostych ludzi nie stać było na posiadanie wołu.

      Inna kobieta zajęła się udeptywaniem gliny zmieszanej z wyzbieranym starannie w okolicy końskim nawozem, az do uzyskania gęstej masy, elastycznej i przyczepnej. Obkładanie tą zadziwiająco trwałą masą ścian drewnianej chałupy, zatykającej wszelkie szpary i tworzącej na deskach litą powłokę, impregnowało je. Masa ta chroniła skutecznie chatynę i jej mieszkańców przed wilgocią i chłodem zimnych pór.

      Nocleg: wąskie i twarde łóżka, niemal ławy, dla dwóch - trzech osób każde, w jednaj izbie dzielonej z mniejszymi zwierzętami gospodarskimi (co było naturalne).
      Wstawanie "z kurami" o świcie, kiedy tylko kogut zapiał nad głowami - i praca, praca, praca...
    • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 02:55
      Jedyny sposób uzyskania edukacji, innego zycia niz za pługiem, to pójście do zakonu. A tam - poddanie się z własnej woli torturom, wzywającym cierpienie; warunek sine qua non, aby udało się ambitnej zakonnicy jak najbardziej zblizyć, jak najdokładniej odczuć cierpienie Zbawiciela.
      Włosiennica, okładanie dyscypliną, dręczenie własnego ciała nieomal do utraty przytomności: wizje, widzenia, iluminacja.
      Na koniec zamurowanie w celce modlitewnej, poprzedzone wysłuchaniem własnego Requiem.
      Celka modlitewna...ciasne, niemal wykluczające mozliwość ruchu zamurowane pomieszczenie, nieogrzewane nawet zimą; jedyny otwór to małe okienko do podawania skąpej żywności.
      Dorothea von Montau (z Mątów, ew. Montowów), po uprzednim urodzeniu dziewięciorga dzieci, poszła do klasztoru. Poddała się tym rygorom, zamurowana w celce modlitewnej przebywała cztery lata, do śmierci.
      Przez Krk została uznana za świętą.
    • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 03:10
      Uzdrowicielka, zielarka, posiadająca bezcenną, od pokoleń przekazywaną wiedzę o roślinach i ich właściwościach, wiedzę dziedziczoną po matce, babce, prababkach. Budząca szacunek, ale i lęk, niepewność.
      Najpotrzebniejsza we wsi. Ratująca chorych, położnice, złamania.
      Mateuccia. Podejrzana i oskarżona o czary, wykonywane za pomoca magicznych wywarów.
      Także o to, że posługując sie czarami przywiodła duchownego, księdza, do grzechu.

      Mateuccia di Francesco miała posiadać cudowną maść do smarowanioa, maść pozwalającą - po jej użyciu dla posmarowania ciała - latać w powietrzu!
      Nazwana "Czarownicą z Ripabianca" została oskarżona o sporządzanie podejrzanej maści i latanie w powietrzu.

      Po przejściu ciężkich tortur, skazana na smierć, Mateuccia spłonęła na stosie w marcu 1428 r.
      Był to jeden z pierwszych procesów czarownic w Europie, może pierwszy z oskarżenia o latanie w powietrzu.
    • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 03:29
      Powracając do wspólczesności...
      Niezmiernie rzadko zachowane, "cudem" przechowane stare receptury zielarek - uzdrowicielek i ich lekarstw usiłowano odtworzyć przy zastosowaniu w miarę podobnych metod. Nie znając proporcji ziół, ale dzierżąc szczątkowy "przepis".
      Zatem lekarz z asystą mielił za pomocą maszynki do mięsa m.in. korzeń żywokostu, który miał leczyć urazy kostne i mięśniowe, opuchnięcia i obrzmienia.
      Po sporządzeniu odpowiedniej maści znaleziono delikwenta, studenta z uszkodzonymi więzadłami i ogromnie opuchniętą nogą, oraz poddano go średniowiecznej kuracji. Bez żadnych odstępstw: leczono go tak, jak leczyły średniowieczne zielarki.
      Inny student dokładnie w tym samym czasie, z lekkim pęknięciem kości, poddany został leczeniu nowoczesnymi metodami i lekami.

      Średniowieczna maść żywokostowa (a może to była jedna z maści Mateucci di Francesco?) okazała sie lepsza lub równie dobra: obrzęki i opuchlizna opadły nieco wcześniej, a kończyna doświadczającego "średniowiecznego leczenia" studenta również wcześniej była sprawna, niz u drugiego shock.
      Żywokost...smile
    • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 03:43
      Zainscenizowano gabinet uzdrowiciela/uzdrowicielki, posługującej sie sugestią.
      Potrzebni byli ludzie wybitnie ukierunkowani, wytrenowani spece, odporni na sugestię.
      Wybrano zespół sportowców - olimpijczyków z dziedziny łucznictwa.
      Na ich strzały miał rzucić klątwę mongolski zaklinacz, sławny ze swoich (w zakresie sugestii) przewag i sukcesów.
      Olimpijczycy strzelali, trafiając w tarcze niczym zbiorowy Robin Hood, celnie i bezbłednie.
      Lecz...kiedy ich powiadomiono o klątwie, zaczęli sie mylić, pudłować, nie trafiać w cel; klątwa działała! big_grin

      W tym przypadku jak wielka okazała się siła samego przekonania o istnieniu klątwy...
      Tak wiele upłynęło stuleci, a drzemie w niektórych (może w wielu?) ludziach lęk, niepewność przed nieznanym, niezrozumiałym.
      Sugestia, autosugestia, niewiedza.

      Tak jak kierował nimi lęk przed Matteuccią...
    • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 04:06
      Działo się! smile
      "...Dwie kobiety zostają przeniesione do wioski i klasztoru - miejsc, gdzie zostaną wiernie odtworzone warunki życia w średniowieczu. Jedna z nich wciela się w rolę świętej, która zasłynęła z niezwykłych wizji oraz cudu, dzięki któremu przeżyła egzekucję. Druga zagra skazaną za latanie na miotle czarownicę. Eksperyment zostanie przeprowadzony pod kierunkiem profesor Christy Tuczay, wierzącej, że istniała maść, dzięki której kobiety latały. Profesor twierdzi też, że może racjonalnie wyjaśnić cud ocalenia spod szubienicy...."

      Kobiety juz po pierwszym dniu "przeobrażenia" w średniowieczne istnienie, zagonione do niepojęcie cięzkiej dla nich pracy (bardzo się starały), znosiły to z najwiekszym trudem. Bardzo dzielnie.
      Ciemne włosy, lśniące aksamitnym połyskiem który tylko na takich włosach gości - zmatowiały zakurzone, zapylone, i paniom mocno miny zrzedły.
      Ich pra, pra, pra...jakże żyły...

      Zamurowanie w celce modlitewnej spowodowało uczucie duszenia (zaprawa, tynk?) - po niedługiej bytności w celce rozwalano mur.

      Sukcesów w lataniu po uzyciu maści - nie było.
      (nie wiem, czy smarowano ciała i miotły) wink
      Choc wiadomo już, jakie rośliny wywołują wrażenie latania...

      W co nadal wierzymy?

      www.telemagazyn.pl/program-tv/1000009326693,galileo_wiedzmy_i_swiete,id,t.html
      • von-kloszard Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 06:53
        Papież Franciszek nie wiadomo po jakich był ale tez odleciał
        -proponuje ubóstwo
        Może słowo ubóstwo zawiera pierwiastek boski, ale słowo bogactwo również.

        Jakie ubóstwo, komu?
        Kościół na wsi, ten murowany na wsi kościół musi być bogaty i wypasiony.
        Kościół jest wizytówką wsi. Nędzny kościół to nędza wiejskich ludzi.
        Wieś zadba by kościół był wypasiony, proboszcz też najlepiej wygląda jeśli jest wypasiony.
        No to jaka się pytam ma być fura proboszcza

        Samochód Tico na papamobile

        • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 13:20
          Masz rację, von-kloszardzie smile (cześć). Ludzie sobie sami jarzmo na szyję zakładają uzaleznieni od opinii "co inni powiedzą".

          "Bo tacy Iksowie dali, a namszy co bedzie jak ksiąndz wypomni, zobaccie powie ze som tacy co skompiom dla wspólnoty - jeszcze palcem pokaze.
          W razie cóś do pomocy społecznej alibo państwowej, do tv na skargę, jaka to bida (przeciez swoboda jest, składki moge na Krk i radyjo ktore mi sie widzi. Panstwo od tego aby pomóż..." *

          Naoglądałem się swego czasu, po Polsce sporo jeżdżąc, skromnych chałup kontrastujących z wypasionymi (porównując) kościołami.
          Mniej teraz jest takich chałup, wieś też sie radykalnie zmieniła, dworkami i willami wyobraźnię nawet przechodzącymi zaświeciła - ale kościoły jeszcze bardziej porosły: w mury, miedź i złoto ubrane.

          Papież Franciszek...nie wiem, czy Kościół Polski mu podlega? tongue_out
          Jakos w głoszeniu ubóstwa - nie widzę, aby.
          Odleciał, powiadasz wink?
          Jakby od polskiego - i owszem. Odleciał.

          A może to polski odleciany jest?
          W "nie-boskie" bogactwo.
          tongue_out
          * (z zasłyszanych opowieści, niedokończonych treści)

          von-kloszard napisał(a):

          > Papież Franciszek nie wiadomo po jakich był ale tez odleciał
          > -proponuje ubóstwo
          > Może słowo ubóstwo zawiera pierwiastek boski, ale słowo bogactwo również.
          >
          > Jakie ubóstwo, komu?
          > Kościół na wsi, ten murowany na wsi kościół musi być bogaty i wypasiony.
          > Kościół jest wizytówką wsi. Nędzny kościół to nędza wiejskich ludzi.
          > Wieś zadba by kościół był wypasiony, proboszcz też najlepiej wygląda jeśli jes
          > t wypasiony.
          > No to jaka się pytam ma być fura proboszcza
          >
          > Samochód Tico na papamobile
      • k.karen Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 07.06.13, 08:51
        Pytasz Agfo, w co nadal wierzymy?
        Otóż widzę od dawna pewien paradoks - sporo ludzi deklarujących że nie wierzą w Boga, deklarują wiarę w cuda na kiju.
        Odnośnie próby życia w ekstremalnych warunkach, jakim było średniowiecze zwłaszcza dla kobiet,
        to chyba tylko komandoski mogłyby sprostać takiemu wyzwaniu smile A co tam średniowiecze, wystarczy cofnąć się tylko sto lat i porównać długość życia w tamtych czasach i dzisiaj.

        W sprawie "polowania na czarownice" też jest pewna ciekawostka, otóż nie ma ani jednego potwierdzonego przypadku w Polsce, uśmiercenia za czary. Historyk Janusz Tazbir stwierdził, że proces w 1775 w Doruhowie rzekomych i spalonych na stosie 14 czarownic, można zaliczyć do bajek.
        Jedyny udokumentowany proces na ziemiach dzisiejszej Polski ale wtedy należących do
        Królestwa Prus, miał miejsce w miejscowości Reszel na Warmii 21 sierpnia 1811 roku Ofiarą była Barbara Zdunk. Oskarżano ją jednak nie tylko o czary, ale przede wszystkim o podpalenie. Podstawą oskarżenia był pożar na zamku w 1807 r., którego przyczyny pozostają niejasne. Proces trwał 3 lata. Sprawa winy budziła kontrowersje, jednak sąd w Królewcu zatwierdził wyrok. Przed spaleniem skazaną uduszono. Należy pamiętać, że Barbara Zdunk nie stanęła przed sądem jako oskarżona o czary i nie można uznać tego przypadku za spalenie ostatniej w Polsce czarownicy.
        • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 13:44
          Karen napisała:

          > Otóż widzę od dawna pewien paradoks - sporo ludzi deklarujących że nie wierzą w
          > Boga, deklarują wiarę w cuda na kiju.

          (...)
          Tak jest smile Da sie to widzieć, to ciężar radzenia sobie w trudnym, często nieprzyjaznym, współczesnym świecie. Gdzie człowiek bywa dotkliwie obity, ciężko doświadczony. Dla wielu ucieczka w coś innego, zamiast wiary w Boga.
          Bo nie sposób jest - dla wielu - powstałą chłodną pustkę wypełnić, ja to rozumiem.
          Rzadko sam sobie może byc człowiek wszystkim, wytłumaczeniem wszystkiego.
          Właściwie - smutne. Tęsknią za czymś - niektórzy.
          Szukają.
          "...cuda na kiju..." fajne sformułowanie smile

          (Ja nie deklaruję, ze nie wierzę w Boga. Ale oprócz, wierzę w cichości i pogańsko w dobrych myśli moc-przemożną, siłę-nad-siłami wink)
          Żart, ale niebrzydki? smile
          • sorel.lina Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 14:05
            "Ja nie deklaruję, ze nie wierzę w Boga. Ale oprócz, wierzę w cichości i pogańsko w dobrych myśli moc-przemożną, siłę-nad-siłami"

            To mamy tak samo, Agfo! smile
            Dobre myśli to modlitwy, mantry, magia... Dobre słowa też. I dobre spojrzenia... i uśmiechy...
            • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 14:49
              smile Sorellino smile , dobre myśli i uśmiech istne i najprawdziwsze "cuda" czynią smile
          • k.karen Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 14:14
            Agfo, ludzie muszą w coś wierzyć a najbardziej wtedy, kiedy świat im się wali. Nie ma w tym nic złego. Zło jest wtedy, kiedy wszelkiej maści szarlatani wykorzystują słabość innych i bez zająknięcia wyrywają zagubionym, nieszczęśliwym ludziom ich ostatni grosz. Potem, biednym, wykorzystanym ludziom nie zostaje już nawet nadzieja.
            • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 14:41
              Tu leży istota rzeczy, Karen, tak jest: czerpanie zysków ze słabości, wykorzystywanie "talentów" (raczej wyimaginowanych). Są tacy, którzy sie nabierają, nieszczęściem zmuszeni, fałszywymi nadziejami zwodzeni.
              Nie mam na myśli prawdziwej wiedzy o roślinach, ziołach. Wchodzą w skład wielu współczesnych leków.
              Cała ta dziedzina znowu jest ceniona, odkrywana i odgrzebywana z niepamięci, zaskakuje uczonych skutecznością. Jest ot! wspomaganiem dla nowoczesnej, rzetelnej medycyny.

              Mam na mysli innych, wielu ich, wielu...nabieraczy - "jasnowidzów".

              k.karen napisała:

              > Agfo, ludzie muszą w coś wierzyć a najbardziej wtedy, kiedy świat im się wali.
              > Nie ma w tym nic złego. Zło jest wtedy, kiedy wszelkiej maści szarlatani wykorz
              > ystują słabość innych i bez zająknięcia wyrywają zagubionym, nieszczęśliwym lud
              > ziom ich ostatni grosz. Potem, biednym, wykorzystanym ludziom nie zostaje już
              > nawet nadzieja.
              • hardy1 Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 23:59
                Ja też wierzę smile W człowieka...mimo wszystkich jego wad i niedoskonałości,,,a jednak żyjemy smile
                To też jakaś forma wiary smile
    • 1agfa Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 10.06.13, 14:20
      A dlaczego o nich napisałem, porównując te dwie kobiety?

      Bo porównałem. Leczącą, w ramach medycyny na owe czasy dostępnej, od pra-wieków na własnej skórze sprawdzonej przez niezliczone pokolenia, co trucizną, co nie i w jakich dawkach na co uzyć. Kobietę potrzebną w biedach wszelkich ludziom, krótko i ryzykownie żyjącym w świecie nieprzyjaznym, wrogim.
      Twierdzę, że była konkurencją. Swobodnie i niezależnie myslącą.
      Łamała wyłączność samozwańczych a wszechwładnych naówczas depozytariuszy wszelkiej "wiedzy".

      Święte - ich podtrzymywały.

      (Drzwi dawno zostały otwarte, ale trzeba ich dalej pilnować)

      Jules Michelet, znakomity!...poza nim chyba nikt tak świetnie nie opisał tematu...
      • hardy1 Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 11.06.13, 00:00
        Dzisiaj już nie mam czasu, ale jutro coś napiszę o moim nieżyjącym chrzestnym...a propos "zielarek" smile
        • hardy1 Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 12.06.13, 08:57
          Mój chrzestny (niestety już nieżyjący) był mikrobiologiem na Akademii Medycznej. Jego syn w wieku ok.12 lat zaczął chorować na jakąś chorobę kolana. Groziła amputacja. Chrzestny ściągał najnowsze lekarstwa z USA (miał tam znajomych po fachu), ale żadne nie pomagały. Specjaliści nie dawali szansy na wyleczenie.

          Wtedy wujek (był mikrobiologiem, lata 70-te) zaczął chodzić po wsiach Podlasia, szukając starych zielarek. Poznawał ich zioła przeciwko gniciu kości (?) i sam zaczął z nimi eksperymentować. Eksperymentował na swoim synu...i po dwóch latach znalazł odpowiednią kompozycję ziół. Kolano po okładach stopniowo wróciło do pełnej sprawności. Wyleczył syna smile

          Konsekwencją była praca habilitacyjna i oferta pracy na jednym z uniwersytetów w USA. Niestety chrzestny sam już chorował...żył jeszcze kilka lat.

          Syn jest teraz dość znanym lekarzem i wykładowcą. smile
          • sorel.lina Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 12.06.13, 09:16
            "Jego eminencji całkiem się popiotrusiowało, kiedy postanowił zorganizować "występy artystyczne" tego (podobno) chrześcijańskiego szamana - o. Johna Bashobora z Ugandy."

            Ta sama "eminencja" postanowiła usunąć księdza Lemańskiego ze stanowiska proboszcza - "eminencja" już wszczął odpowiednią procedurę. "Eminencja" zabroniła także księdzu Lemańskiemu wypowiadania się w mediach.
            Wiern iz parafii ks. Lemańskiego (i nie tylko) zapowiadają bunt. Twierdzą, że nie oddadzą swojego proboszcza, nawet gdyby przyszło im walczyć z episkopatem.

            "(...) znalazł odpowiednią kompozycję ziół. Kolano po okładach stopniowo wróciło do pełnej sprawności. Wyleczył syna"

            Zielarstwo i ziołolecznictwo to nie czary, to gromadzona przez wieki wiedza i mądrość ludowa.
            (Podobno nawet zwierzęta "wiedzą", które zioła skubać, żeby pozbyć się swoich chorób... smile )
            Wierzę w moc ziół, o ile nie są przygotowywane przez szarlatanów, kierujących się jedynie chęcią zbicia fortuny.
            • witekjs SZAMANIZM cz. 1 12.06.13, 12:23
              SZAMANIZM

              Szamanizm wciąż istnieje w świecie i dobrze sobie daję radę.
              W wielu społecznościach, jedynie szamani są w stanie pomagać ludziom, ponieważ używają pojęć i języka dla nich zrozumiałego.
              Bez szans byłby, najwybitniejszy psychiatra, profesor medycyny z Bostonu, nawet gdyby znał język umożliwiający, podstawowe porozumienie się.
              Ciekawa jest rola szamanizmu w medycynie i religii.

              /.../Szamanizm podkreśla podstawową dla systemów prareligijnych koncepcję światów - kosmologię mającą trzy poziomy, istnienie oprócz świata ludzi, świata podziemnego i nadziemnego, możliwości - dzięki osi świata (axis mundi)- wędrówek szamanów do światów duchowych i wreszcie istnienie Rzeki Dusz jednoczącej wszystkie światy. Kim więc był szaman?

              "W postaci szamana jednoczą się naraz magia, religia, pierwotna nauka i sztuka (pisze dalej A. Wierciński w Modelu postaci szamana) - jako ekstatyk tym różni się [szaman] od chorego umysłowo, że panuje i kontroluje swe stany transowe, oraz zwykle cieszy się doskonałym zdrowiem fizycznym i wysoce rozwiniętymi zdolnościami umysłowymi w okresach nietransowych. Tym różni się od kapłana, że wykonuje swe obowiązki indywidualnie i nie zależy w swych obrzędach i wierzeniach od jakiejkolwiek instytucji religijnej. Tym różni się od mistyka, że zawsze współdziała ze swą społecznością, starając się rozwiązywać jej życiowe problemy. Podtrzymuje on także jej ogólny model świata, działając w sprzężeniu zwrotnym z uczestnikami swych seansów. Ta ostatnia rola różni go także od poszczególnych czarodziejów, znachorów lub wróżbiarzy. Charakterystyczną cechą szamana są jego różnorodne usługi świadczone małej lokalnej społeczności, zbieraczo-łowieckiej lub rolniczo-hodowlanej, w zakresie różnych rodzajów magii (głównie - leczniczej, ochronnej i wróżebnej) oraz rytuałów przejścia (rites de passage). W tym drugim przypadku może on ewentualnie współdziałać z kultami rodzinnymi, rodowymi lub plemiennymi, albo też koncentrować w swych rękach wszelkie funkcje obrzędowe i kultowe, stając się niekiedy też i przywódcą politycznym”. /.../

              Wiecej: www.eioba.pl/a/1yt/szamani-medrcy-i-prorocy-historia-ewolucji-religii#ixzz2VzoktQ9Z

              • witekjs Re: SZAMANIZM cz. 2 12.06.13, 12:25
                /.../Szaman w koloratce

                Kiedy homunkulus został homullus'em dusza jego była jeszcze zbyt wątła by udźwignąć jaźń, inaczej mówiąc świadomość nazbyt często wprawiała go w nerwowość. Myślę... jestem… ale czym jestem? cóż wiem ja? ­— musiał zapytać w owym czasie (jak udowodnił ojciec Dembołecki w 1633 r. Adam z całą pewnością władał językiem polskim). Sam ten fakt musiał przyprawiać go o zmarszczki, ale prócz dylematów filozoficznych miał przecież jakże ważniejsze dylematy egzystencjalne. Przedwczoraj coś w wodzie pożarło Ewę… Wczoraj jasność z góry zmiotła szałas, a dziś sąsiedzi zjedli mi Abla… Trzeba budować nowy szałas i szukać nowej Ewy,… ale to już trzeci raz z rzędu i zaczynam mieć tego wszystkiego dosyć!...

                Świadomość musiała się jakoś bronić przed tym, nauczyć się uciekać od rzeczywistości, w zapomnienie, w chwile oderwane. Nawyk ucieczki mógł wytworzyć w mózgu system odpowiedniego reagowania — zalewania świadomości stanami błogości; te stany błogości to zanik jaźni, poczucie rozpłynięcia.

                Może było tak, a może inaczej, w każdym bądź razie nie mogło to trwać w oderwaniu od intelektu. Stało się tak, że pierwszy lub któryś z pierwszych mistyków został szamanem. Pomagał pobratymcom wprawić się w euforyczny stan — by wzmocnić, leczyć, poprawić samopoczucie. Nauczał jak dotknąć sacrum i odlecieć do nieba. Był jednak przede wszystkim pośrednikiem. Przy dźwiękach bębnów, w tańcu wchodził w trans, w którym odbywał „magiczny lot" do nieba, celem nawiązania kontaktu z duchami, do których niewielu miało bezpośredni przystęp. Szaman przestał być jedynie praktykiem, dając swemu rytuałowi teoretyczną podbudowę.

                W kontekście neuroteologii dr Michael Winkelmann analizuje rolę szamana dla ludzkiej cywilizacji i człowieka. Twierdzi on, że praktyki szamańskie, rozpatrywane w kontekście ewolucji, były kluczowym elementem dla powstania współczesnego homo sapiens jakieś 40 tys. lat temu. „Szamani pomagali ludziom uzyskać wiadomości i rozwijać nowe formy myślenia. Szamanizm także dostarczył technik uzdrawiania i osobowego rozwoju, zawierania sojuszy i tworzenia grupowej solidarności." Szamanizm to przede wszystkim technika duchowa, praktyka mistyczna

                Było to wszystko, jak przypuszczam, bardzo pożyteczne dla ludzkości, a z całą pewnością dla szamanów. Nie można wątpić, iż szaman szybciej wyćwiczył swój intelekt na tyle, by mógł on nieco podfrunąć powyżej tych, których praktyk swych nauczał i ich udzielał. Poczuł, że ma władze i na horyzoncie zamajaczył mu widok w którym on - jako ten co ma kontakt z duchami — znajduje się na szczycie łańcucha pokarmowego. Ale szaman nie był zły. Zapewniał wszak ludziom opiekę bóstw z którymi obcował, opędzał duchy złe, umacniał więzy społeczne, uzdrawiał chorych metodą o niebo lepszą niż Kaszpirowski, odganiał klęski żywiołowe, przepowiadał przyszłość, wiódł dusze do krainy zmarłych. Był pożyteczny, nic tedy dziwnego, że kunszt swój doskonalić postanowił.

                Przyszedł dla szamanów czas na rozumowanie prakseologiczne. Pierwszych dwóch szamanów, którzy uzgodnili swoje teratologie zostało pierwszymi na świecie księżmi. Pierwszą religię założono chwilę później, kiedy zdogmatyzowano wyobraźnię. Od tamtego czasu wytworzonych zostało dziesiątki tysięcy obrządków religijnych, miliony bogów, miliardy aniołów i diabłów, tryliony innych duchów.

                Kiedyś msza wyglądała w ten sposób, że zbierała się gromada wokół ogniska wraz z szamanem, a jego kler urządzał spektakle, śpiewy religijne, powtarzanie formułek. Tancerze w maskach odgrywali role bogów i herosów. Wierni poruszali się w takt nadawany przez księdza-celebransa, intonując rytualne odpowiedzi. To wszystko trwa po dzień dzisiejszy, choć nieco zmieniła się forma i treść. Systemy filozoficzne powstały znacznie później, dlatego właśnie Sienkiewicz mógł napisać: „Wszystkie systemy filozoficzne mijają się jak cienie, a msza po staremu się odprawia"./.../
                www.racjonalista.pl/kk.php/s,2116/q,Neandertalskie.chabry.O.religii.pozadaniu.i.narkotykach
                www.public.asu.edu/~atmxw/absneuro.pdf
    • k.karen Re: Czarownica. Święta. Próbka ze średniowiecza 11.06.13, 11:33
      Znalazłam u Witka na Kawiarence link, pod którym jest filozoficzny słownik zabobonów, napisany przez prof. ojca Bocheńskiego. Myślę, że bardzo pasuje do naszej dyskusji smile

      forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,144716409,prof_ojciec_Jozef_I_M_Bochenski_Sto_zabobonow.html?wv.x=2
    • k.karen Bój się Boga, arcybiskupie Hosner! 12.06.13, 08:12
      Jego eminencji całkiem się popiotrusiowało, kiedy postanowił zorganizować "występy artystyczne" tego (podobno) chrześcijańskiego szamana - o. Johna Bashobora z Ugandy.
      To może jego eminencja założy jakąś szkółkę tarota, zorganizuje kursy reiki a w konfesjonale niech zajmie się horoskopami?....

      wyborcza.pl/1,75478,14083501,Twierdzi__ze_wskrzesza_umarlych_i_uzdrawia_z_HIV_.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja