wscieklyuklad
17.06.18, 10:49
Nigdzie nie było tak upalnie, jak tutaj. Nadmorski piach tak parzył w stopy, iż nie sposób było dojść do brzegu bosą stopą - dopiero przy samych falach można było pozbyć się butów.
Tylko tutaj - na prawie pustym parkingu - asfalt był pofałdowany kołami samochodów.
A przecież od tysiącleci to właśnie miejsce budziło zainteresowanie władców.
Od starożytnych ruin - akwedukt rzymski
po nowoczesną autostradę
Nic dziwnego, skoro tu właśnie zbudowano największe w Izraelu pole golfowe (18 dołków! Tylko komu chciałoby się biegać po nim w taki skwar?)
To tu zbudowano Centrum Kultury i Rekreacji - jak się przekonamy niewątpliwe nawiązanie do chlubnych tradycji sprzed stuleci.
To tu znajduje się Ralli Museum z kolekcją sztuki... południowoamerykańskiej (sic!).
To tu można obejrzeć kilka oryginałów obrazów Salvadore Dali.
To tu rokrocznie odbywają się festiwale jazzowe gromadzące najwybitniejszych muzyków z całego świata.
Nie byłoby to możliwe bez... sponsoringu i wojny.
W 1948 roku wojna domowa zmusza do ucieczki tutejszych Arabów - żydowskie oddziały Hagany nie unikały pogromów Palestyńczyków. Po przejęciu tych terenów resztę ludności arabskiej wygnano, a ich domy zrównano z ziemią.
Tyle wojna. A sponsoring? Już po utworzeniu państwa Izrael Rothschildowie (a jakże) przekazują państwu ogromne dzierżawy palestyńskich gruntów - także i odwiedzane teraz przez nas.
W 1952 roku baron Edmond Benjamin de Rothschild tworzy korporację (zawierającą jego nazwisko w nazwie) zastrzegając, iż osada będzie promować edukację, kulturę i sztukę.
Oczywiście pobudował stosowną rezydencję. Wkrótce inni, najbogatsi Izraelczycy pobudowali tu własne siedziby. Mieszkańców tu niewielu (ok. 5tys) - ale notable nadają Cezarei Nadmorskiej - bo o niej mowa dodatkowego sznitu.