Gestapo znów katuje na śmierć

17.08.18, 17:22
Tym razem w Wałbrzychu.

Śmierć w trakcie interwencji Już nad ranem w czwartek kilka patroli przeszukiwało rejon Podzamcza. Świeży relacjonuje, że w pewnym momencie policjanci zauważyli mężczyznę i krzyknęli do niego żeby się zatrzymał. Ten - według relacji policjantów - ani myślał oddać się w ich ręce i ruszył przed siebie. Daleko nie uciekł, po chwili został dogoniony. Rzecznik policji przyznaje, że wobec 34-latka użyto szeregu środków przymusu bezpośredniego. W ruch poszła pałka, ale jak zaznacza Świeży, mężczyzna nie był nią bity. Miała ona posłużyć do założenia dźwigni na rękę mężczyzny. Policjanci użyli też gazu. Na końcu 34-latek został skuty kajdankami i położony na brzuchu - opisuje policjant. - Niewiele później policjanci zauważyli, że mężczyzna zaczął płycej oddychać. Potem zaczął wymiotować. Wtedy policjanci rozpięli mu kajdanki i położyli w pozycji bocznej ustalonej. Kiedy przestał oddychać, obrócili go na plecy i zaczęli prowadzić resuscytację - mówi Marcin Świeży. Zaatakował ratowników, obraził policjanta Zarzuty... czytaj dalej » Na miejsce wezwana została karetka pogotowia. Ratownicy - jak zaznacza rzecznik - prowadzili resuscytację przez kolejne kilkadziesiąt minut, ale mężczyzny nie udało się uratować. Sekcja wyjaśni Z informacji przekazywanych przez interweniujących policjantów wynika, że 34-latek był agresywny i nadpobudliwy. Stawiał opór w momencie zatrzymania. Zachodzą podejrzenia, że mógł być pod wpływem narkotyków. (www.tvn24.pl)

Jasne że był pod wpływem dopalaczy!
Pełna wersja