Barchanowe reformy

30.08.18, 17:17
warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23828158,przepelnione-szkoly-zwolnienia-i-likwidacja-przedmiotow-wnioski.html
Opinia fachowca lub osoby prawdziwie zorientowanej, jaką całkowicie podzielam.

"...janina.krakowowa27.08.2018, 09:00

Artykuł, dzięki materiałowi zgromadzonemu w raporcie, porządkuje wiele spraw, podając mnóstwo cennych liczb, które składają się na na smutny obraz szkół "po dobrej zmianie". To obraz w dużej mierze przerażający, chociaż musimy pamiętać, że opis dotyczy wielkiego miasta, gdzie i tak sytuacja jest lepsza niż gdzie indziej, bo wielu rodziców ma dostatecznie dużo pieniędzy i świadomości czym jest edukacja, by zapewnić swoim dzieciom alternatywne formy nauki.

Mamy więc częściej niż gdzie indziej ucieczki dzieci do szkół niepublicznych, w których warunki są lepsze i sytuacja stabilniejsza. Jeszcze większa grupa rodziców zapewnia dzieciom poważne wsparcie po lekcjach - w Warszawie jest w tej chwili bezmiar popołudniowych kursów, na których wre praca z uczniami. Kiedyś w tym sektorze dominowały kursy językowe, teraz uczniowie starszych klas podstawówki i wygasających gimnazjów nadrabiają braki z większości ważnych przedmiotów, przygotowują się do egzaminów, ćwiczą do konkursów i olimpiad. Praca, która jeszcze rok temu odbywała się w gimnazjach, została przepchnięta do płatnego sektora. Ważniejszą role niż gdzie indziej pełnią w Warszawie korepetytorzy, którzy do niedawna pomagali głównie licealistom i starszym gimnazjalistom, a obecnie wspomagają coraz młodsze dzieci. I wreszcie pokaźna grupa rodziców sama uczestniczy w nauce dzieci. Rodzicielskie wsparcie jest najistotniejsze w przypadku bardzo przeciążonych pracą VII-klasistów. Bóg jeden wie w ilu domach rodzice własnoręcznie odrabiają część zadań domowych i czynnie uczestniczą w nauce do klasówek. Reforma w Warszawie bez dwóch zdań zmusiła rodziców do wzięcia spraw w swoje ręce - łożą na naukę dzieci, łożą na dodatkowe zajęcia i wsparcie korepetytorów i sami ciężko pracują pomagając własnym dzieciom. Nieuchronny skutek, to ponowne wysforowanie się wyników edukacyjnych w wielkich miastach, zamiast obiecanego przez Annę Zalewską wyrównania szans.
cd.
    • 1agfa Re: Barchanowe reformy 30.08.18, 17:28
      janina.krakowowa27.08.2018, 09:37
      @janina.krakowowa
      A teraz druga część moich uwag. Artykuł traktując temat szeroko, niedostatecznie naświetla najważniejszy problem, który bezpośrednio ugodził w jakość edukacji oferowanej przez warszawskie szkoły publiczne.

      Mamy w stolicy od dwóch lat wielkie mieszanie w kotle z nauczycielami. To mieszanie w kotle oznacza dla uczniów ciągłe zmiany nauczycieli ważnych przedmiotów, odchodzenie najlepszych pedagogów ze szkół publicznych, a nawet rezygnacje z zawodu. To mieszanie w kotle oznacza, że niemal w żadnej szkole publicznej nauczyciele nie pracują tak, jak pracowali przed reformą. Względnie stabilnie jest jeszcze w szkołach średnich, ale i tam został już wzniecony pożar.

      Mamy jednocześnie niedostatek pracy dla niektórych przedmiotowców i dramatyczne braki anglistów, matematyków, informatyków, fizyków. Wózek toczy się do przodu tylko dlatego, że mnóstwo nauczycieli ciągnie półtora etatu. Albo grubo więcej, jeśli pracują w kilku miejscach. W wielu szkołach jest za mało nauczycieli, ale nie ma kogo zatrudnić. Można co najwyżej dołożyć godzin komuś z kwalifikacjami, albo bez kwalifikacji. Nie ma żadnych kandydatów do zawodu po pełnych studiach i z potrzebnymi uprawnieniami. A jak ktoś taki się pojawi, jest rozchwytywany.

      W ostatnim tygodniu w ciągu 5 dni na stronach Mazowieckiego Kuratorium ukazało się 1551 nowych anonsów o wakatach, tylko 22 sierpnia dodano 369 nowych ogłoszeń! Został tydzień do rozpoczęcia roku - szkoły dodają często w nagłówku słowo PILNE. Są przykłady oferowania przez szkoły niepubliczne wyraźnie wyższych pieniędzy - czytamy propozycje niemal jak w supermarketach (4000-5000 za 15 godz. lekcyjnych - nawet dla osoby bez doświadczenia i tylko z licencjatem). Zdesperowane szkoły publiczne (one też mają poważne braki kadrowe) zagrożą za chwilę funkcjonowaniu szkół publicznych, oferując większe pieniądze i ściągając do siebie nauczycieli. Rosnąca liczba ogłoszeń z miejscowości w szerokim pasie wokół Warszawy świadczy o tym, że kryzys kadr rozszerza się, a miasto wysysa pedagogów z coraz dalszych okolic. Bo Warszawa płaci lepiej niż szkoły w satelickich miejscowościach dzięki dodatkowi motywacyjnemu rzędu kilkuset złotych.

      Niestety, skutki tego kryzysu kadr godzą w jakość nauczania i będą w nią godziły w nią coraz mocniej. Wakaty, brak zastępstw na wypadek choroby, praca z nauczycielami z przypadku, bez kwalifikacji (albo z pozornymi kwalifikacjami), praca z nauczycielami skrajnie przemęczonymi, stojącymi przed tablicą po 40 godzin w tygodniu. Brak kółek i zajęć wyrównawczych, bo nie ma ich kim obsadzić. To jest rzeczywistość w większości stołecznych szkół, z której wielu rodziców nie zdaje sobie jeszcze sprawy. Część z tych rodziców szczerze się zdziwi w przyszłym tygodniu widząc zmiany na listach uczących nauczycieli i karkołomne plany lekcji swoich pociech. ..."

      Już za kilka dni wszyscy rodzice doświadczalnie i "namacalnie" przekonają się, czym jest w istocie dobrozmianowa deforma. Jeśli niektórzy z nich głosowali na Pis, to niech łykają ze smakiem tę żabę.
      Jak odbije się na dzieciakach chaos, tłok i ciasnota, lekcje na kilka zmian, oczywiste braki w jakości edukacji - sami zobaczą, ale trwałe skutki pozostaną w młodych umysłach, ku ich zgryzocie.
      Najważniejsze, że bez zmian pozostanie ilość lekcji religii; inne przedmioty są mniej ważne!
      • 1agfa Re: Barchanowe reformy 30.08.18, 19:08
        W Nowym Dworze Mazowieckim, w szkole która po dobrozmianowej deformie liczy 780 uczniów, rodzice ustawiali się od czwartej rano (!) w kolejce, aby zdążyć zapłacić za obiady dzieciaków. Ilość dostepnych obiadów była ograniczona - co przecież jest zrozumiałe.

        "...Jeszcze trzy lata temu obiadów nasza stołówka wydawała dla 150 osób. W tej chwili jest to już 400. Oprócz tego od ubiegłego roku wydawane są również śniadania dla dzieci z zerówek..."

        Niesforni rodzice, po co stali w kolejce? Przecież o godzinie 12.oo - 13.oo kolejki już nie było! ...bo limit zapisów został wyczerpany o godz. 11.oo.
        Reszta dzieciaków prawdopodobnie obejdzie się smakiem.
        Szkoła jest nieprzystosowana dla tak wielkiej liczby uczniów (przypominam:780!).

        Kolejki...jakie to rozczulające wspomnienie z PRL. Ileż znajomości, rozmówek, doświadczeń, jak odmładza człowieka świadomość, że niechybnie wrócą, tak jak wraca system monopartyjny : )
    • 1agfa Re: Barchanowe reformy 31.08.18, 12:37
      www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/nie-ma-komu-uczyc-dzieci-braki-w-kadrach-sa,82,0,2414674.html
      "...Szkoły mają kłopoty z zatrudnieniem nauczycieli. Samorządy i organizacje nauczycielskie winią niepewność związaną z reformą edukacji.

      "...W najgorszej sytuacji są uczniowie likwidowanych gimnazjów. Niektórzy z nich już trzeci raz mogą zmienić nauczycieli oraz wychowawców..."

      Jakie to dobre i wychowawcze dla młodego pokolenia! Dlatego nazywa się dobra zmiana!

      "...Faktem jest, że kadry w szkołach brakuje. W samej Warszawie na dziś jest aż 1600 ofert pracy dla nauczycieli. Brakuje zwłaszcza nauczycieli przedmiotów ścisłych, tj. matematyków, fizyków i chemików. – Robimy co możemy, by ich przyciągnąć, ale mamy ograniczone możliwości, bo reforma edukacji uderzyła nas mocno po kieszeni – twierdzi w rozmowie z gazetą Włodzimierz Paszyński, wiceprezydent Warszawy.

      Bo też niskie zarobki nie zachęcają młodych do zawodu. W Warszawie początkujący nauczyciel zarabia 2,3 tys. brutto. To ponad dwa razy mniej, niż wynosi mediana zarobków w stolicy. ..."

      Jak to się ma do błyskawicznie rosnących dochodów przedstawicieli rządzących, którzy obsiedli (rodzina, ach rodzina) wszystkie możliwe stołki w SSP?!

      Edukacja, najważniejsza dziedzina państwa obok Służby Zdrowia, jest w rozsypce. Tak postępuje jedynie władza, która nie patrzy w przyszłość.
      Może w oczach władzy wystarczy nauka liczenia do stu i umiejętność podpisania się (byli już tacy z podobnym planowaniem oświaty Polaków).

      Aha. Z dziedziny nauk wyższych: astronomia nie jest nauką, postanowił niejaki gowin.
      Religia jest! : D
      • wscieklyuklad Re: Barchanowe reformy 31.08.18, 13:52
        https://scontent.fnic1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/40410000_224151748453148_3460045651025330176_n.jpg?_nc_cat=0&oh=e6e3bef984f354ba4eaf075dd3c977bc&oe=5C2CAC42
        • 1agfa Re: Barchanowe reformy 04.09.18, 12:40
          No właśnie poniżej...skutki gowinowej reformy, w TVPis obwieszczone, czyli rzecz święta. Yntelekt +

          wscieklyuklad napisał:

          > https://scontent.fnic1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/40410000_224151748453148_3
460045651025330176_n.jpg?_nc_cat=0&oh=e6e3bef984f354ba4eaf075dd3c977bc&oe=5C2CA
C42

          Kiedy farsa, satyra, groteska staje się prawdą. Takie czasy.
    • 1agfa Re: Barchanowe reformy 04.09.18, 12:35
      buzz.gazeta.pl/buzz/7,156947,23859443,kosmiczna-wpadka-w-wiadomosciach-holecka-twierdzi-ze-ksiezyc.html#Z_Czolka3Img
      Astronomia nie jest nauką, w przeciwieństwie do teologii (!!). Triumf pisiej edukacji, skutki już widać : ) Nowa wiedza poszła w lud.
      Wkrótce dowiemy się, że ziemia jest płaska.
      • dunajec1 Re: Barchanowe reformy 04.09.18, 18:18
        Kiedy o to chodzi aby za duzo nie nauczyc, kazda nauka to smiertelny wrog religi.
    • 1agfa Re: Barchanowe reformy 07.09.18, 14:18
      www.edziecko.pl/Junior/56,160035,23868909,dziecko-w-poniedzialek-ma-10-lekcji-ustawowy-czas-pracy-to.html#MT
      Nie(d)ocenione zasługi autorki deformy edukacyjnej:
      Wędrówki dzieciaków z budynku szkolnego do innego budynku - z powodu ciasnoty. Spacery dobrze robią dla zdrowia. Przy okazji można poznać najbliższe środowisko. W przypadku (niejednokrotnie koniecznych) wędrówek do odległych dzielnic, dzieciaki poznają swoje miasto lub miasteczko.

      W trakcie tych wędrówek, nosząc olbrzymie bagaże uczniowskiego wyposażenia, mimowolnie budują masę mięśniową. Będzie komu zakasować Schwarzeneggera.

      Nauka w piwnicach także nie pójdzie na marne: przystosuje do działalności podziemnej tak samo, jak nauka na zmiany - nauczy regulować ilość godzin poświęconych na sen.

      (Ja się śmieję, ale to nie jest śmieszne. Tak dzieciom jak rodzicom dzieje się krzywda z powodu deformy edukacyjnej. Jakoś nikt nie woła ratujmy starszaki!)
      Do szkół niepaństwowych, bez obowiązującej religii, są - jak wieść niesie - olbrzymie kolejki chętnych.
Pełna wersja