wscieklyuklad
09.09.18, 14:50
Pora poobiednia, to idealna chwila dla rechotu. Drgania przepony mają ponoć zdecydowanie prozdrowotne konsekwencje - przyspieszają trawienie poprzez masaż trzustki.
Uchachanie się miało charakter dobrowolny a nawet obligatoryjny - jak zawsze, gdy czytam brednie pojawiające się nieustannie na niszowych forach portalu GW.
Na jednym ze szczególnie dołujących -a to z powodu zerowej wiedzy praktycznej (brak kontaktu z prasą, książką, telewizją czy radiem).
Niedouk - entuzjastyczny i bezkrytyczny wyborca pisonów uwielbia cytować.
Cytaty czerpane są z prasy wolskojęzycznej, lub samodzielnej chwalby indywiduum równie niezorientowanego w problemie.
Dziś sporo śmiechu wywołały autopromocje niejakiego dobromira sośnierza.
Imię tego "światłego inaczej" bez wątpienia zostało zaczerpnięte od bohatera znanej kreskówki stworzonej - także w efekcie promocji "dobrej zmiany" przez lewackich (zapewne też SB-cko UB-eckich) scenarzystów i takich też reżyserów, czołobitnych wielbicieli władzy i wykonawców odgórnych zaleceń.
Za Wikipedią:
Pomysłowy Dobromir – polski dobranockowy serial animowany tworzony w latach 1973-1975. Wyprodukowano 20, 10-minutowych odcinków. Nakręcono je w warszawskim Studiu Miniatur Filmowych. Reżyseria Roman Huszczo. Scenariusz Adam Słodowy (to z pewnością zdecydowany lewak, autor pojęcia "Zrób to sam" - obecna wadza odcięła się od tego hasełka w sposób stanowczy, nie zalecając takiej postawy lecz zastępując ją powszechnym rozdawnictwem w imię "bomisiowego" DAWAĆ! i Roman Huszczo. Założenia plastyczne serii Leszek Gałysz i Rafał Sikora. Muzyka Adam Markiewicz.
Postacie: Dobromir (młody inżynier racjonalizator), Dziadek (przyjazny sceptyk (z pewnością SB-k) i pomocnik) i Ptaszek (najprawdopodobniej szpak, postać komiczna), oprócz 2 odcinków. Umiejscowienie akcji: polska wieś. W każdym odcinku Dobromir stara się wynaleźć urządzenie, które pozwoli uprościć wykonywanie wybranej kłopotliwej czynności.
Jak w prawie wszystkich polskich kreskówkach (z wyjątkiem filmów pełnometrażowych), postacie są nieme, choć okazjonalnie wydają pewne dźwięki, np. ptaszek gwiżdże z podziwu, patrząc na każdy nowy wynalazek Dobromira, a sam Dobromir gwiżdże melodię w czołówce. W odcinkach z 1973 roku brakuje jeszcze dźwięku kiedy Dobromir wykrzykuje swoje "Eureka!", czy też "Juhu!" po dokonaniu wynalazku.
Wikipedia nie przybliża szczegółu, czy owe JUHU było okrzykiem jednostkowym, czy też wielokrotnym, co nie jest bez znaczenia, gdyż multiplikowane (polecam próbę na głos) mogłoby nas przybliżyć do genezy współczesnego - już nie niemego, lecz jak najbardziej gadatliwego Dobromira. gadatliwość taką ma niestety wadę, że by miała jakikolwiek sens musi wynikać z wiedzy.
U naszego dobromirka z wiedzą nie jest teges.
cdn.