Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5

09.09.18, 19:41
Tu się urodził.
Tu dorastał.
Tu nauczał, leczył i wskrzeszał.
Tu tyle miejsc, tyle piędzi ziemi przechowuje w sobie ślad Jego stóp.
Aura miejsc.
Pole nieustającej refleksji, wahań i umacniania wiary.
Czy nawrócenie ateisty jest w tym miejscu obowiązkiem?
Czy brak wzruszeń podważa wartość człowieczeństwa?
Ginie z naszych oczu, znika z kart historii na wiele lat.
Gdzie wtedy bywał?
Czemu Ewangeliści pominęli tak przecież istotny fragment biografii?

Stoję przed mocno przybrudzoną hotelową szybą.
Połowę okna zajmuje metalowa siatka o wąskich kratkach - chroni przed żądnymi krwi komarami. Czy kiedy umierał na krzyżu zadawały Mu dodatkowy ból?

W oddali niewielkie budynki pobudowane na siedmiu wzgórzach. Ich mury z białego kamienia ( to obowiązujący kanon architektury) zmieniają odcień zależnie od pory dnia.
Betlejem gdzie jestem dzieli od nich minaret granicznego meczetu.
I mur - także biały, w okolicy wieżyczki strażniczej osmalony od płomieni koktajlu Mołotowa i pełen znanych już Wam graffiti.
Z terrorystką, palestyńską "świętą". Uśmiechnięta, z karabinem w dłoni.
Miłość okupiona krwią nieznanych najczęściej ofiar.
Po tamtej stronie granicy Golgota.
Miłość okupiona krwią własną.

Czym zatem jest miłość?
Czym różni się walka o prawa przez siebie ukochanych?
Poświęceniem siebie, czy dawaniem dowodu poprzez cierpienie innych?
Kochają tę uśmiechniętą kobietę w czarnej chuście.
I potępiają za cierpienie i śmierć ofiar.
Kochają tego, którego prawdziwego oblicza nie znają.
Kochają jako symbol.
I jako symbol, tak często nienawidzą.

Słońce chyli się nad dachami. Powietrze niesie modlitwę muezina. Głos pnie się po hotelowym murze.
Którego Boga czuję?
Czyjego Boga czuję?
W okolicznych domach kłaniają się teraz ku Mekce.
Życie skurczyło się do kolejnej już w tym dniu objętości rozmowy ze Stwórcą.
Allah jest wielki a Mahomet jest jego prorokiem.
Gdzie jest mój/nasz Bóg?
Nikt nie przypomni o świcie o Jego istnieniu.
Nikt nie poderwie ze snu by wezwać namodlitewny " dywanik".

Patrzę w dal w utęsknieniu jutra.
Z sekundy na sekundę czuję nieuchronne zbliżanie się ku tajemnicy.
I nagle pojmuję, że to właśnie niecierpliwe wyczekiwanie jest modlitwą.


    • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 09.09.18, 22:20
      Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
      niech uschnie moja prawica!
      Niech język mi przyschnie do podniebienia,
      jeśli nie będę pamiętał o tobie,
      jeśli nie postawię Jeruzalem
      ponad największą moją radość.

      /Psalm 137/

      http://i64.tinypic.com/2d95kp3.jpg

      Rok 70 naszej ery. Syn cezara Wespazjana, Tytus, postanawia zetrzeć Jerozolimę z powierzchni ziemi. Płonie najwspanialsze dzieło Heroda Wielkiego - Świątynia na wzgórzu Moria, miejscu pierwszej ofiary, ofiary Abrahama, miejscu Przymierza, miejscu Bożego Wybrania i Obietnicy.
      Święte Miasto - zrównane z ziemią - przestaje istnieć.
      Nie pierwszy raz uległo zagładzie. Pięć stuleci wcześniej, niszczycielem był Babilończyk, Nabuchodonozor. Wówczas jednak, po pięćdziesięciu latach, odbudowano Świątynię wzniesioną przez Salomona, a Żydzi - dzięki życzliwości perskiego zwycięzcy Babilonu, Cyrusa - powrócili do miasta.
      Ale tym razem, pokonani i wypędzeni z miasta przez Rzymian, nie zdołali doń powrócić przez dwa tysiące lat. Nie odbudowali też swojej Świątyni - jedynego miejsca żydowskiego kultu.
      Na uchodźstwie, w diasporze, poza stolicą, poza Świętym Miastem zakończył się judaizm "ofiary", rozpoczął się nowy rozdział żydowskiej religii. Miejsce jednej Świątyni zajęły liczne synagogi, które (tak,tak!) świątyniami nie są. Świątynię zastąpiła Tradycja: biblijna i ustna.
      Pamiętacie, jak śpiewał z dala od Jerozolimy, na wschodnich rubieżach Ukrainy i w Rosji, Tewje Mleczarz? smile



      Jednak Żydzi - zarówno ci, którzy pozostali w Judei i Galilei, jak i ci żyjący w wielkich wspólnotach imperium rzymskiego i perskiego, a w późniejszych czasach Żydzi z diaspory, rozsiani po Europie i całym świecie, nigdy nie przestali czcić Jerushalaim ha-Kdosha.
      Do dziś na Nowy Rok (Rosz ha-Shana) składają sobie życzenia, mówiąc: "Do przyszłego roku w Jerozolimie"...
      • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 09:50
        Żydów tak ściśle przestrzegających Prawa religijnego we wszystkich dziedzinach życia - stroju, obyczajach - jak np. ci na naszych zdjęciach poniżej, widuje się jeszcze w Jerozolimie dość często.
        Czarne kapelusze noszą ortodoksi wywodzący się z tzw. Żydów sefardyjskich (zachodnich) i częściowo aszkenazyjskich (środkowoeuropejskich), natomiast lisie czapy zakładają (nawet w upały!) ci z północno-wschodniej Europy ( Rosji, Ukrainy, Polski). Brody i bokobrody - obowiązkowe. Mniej ortodoksyjni zakładają jedynie jarmułki, szczególnie na czas modlitwy.
        Chałaty, najczęściej czarne, noszą wszyscy chasydzcy mężczyźni, kobiety zaś głowy zakrywają chustkami (kiedyś także perukami na ogoloną głowę, bo włosy uważane były za element zbyt erotyczny smile Chustki często mają symboliczne rozmiary, nogi do połowy łydki zasłaniają spódnicami, ramiona - długimi rękawami.

        https://i63.tinypic.com/98c5fb.jpg https://i66.tinypic.com/2hq79c8.jpg

        https://i64.tinypic.com/mhg284.jpg

        https://i66.tinypic.com/jt4cnd.jpg

        https://i67.tinypic.com/1931mo.jpg

        https://i64.tinypic.com/slrzu0.jpg

        https://i63.tinypic.com/11ka2qf.jpg

        https://i63.tinypic.com/2udyh5k.jpg

        Tzw. Pobożni Żydzi - Chasidim - mają nawet w Jerozolimie wydzieloną dzielnicę, Mea Shearim, gdzie rządzą się własnymi prawami i niechętnie widują nieortodoksyjnych Izraelczyków i cudzoziemców, goim . Trochę przywodzą na myśl amerykańskich amiszy.
        Jako niemile widziani goje, przejechaliśmy jedynie przez tę dzielnicę żydowskich ortodoksów wieczorem, nie wychodząc na ulice, by nie drażnić ich swoim bezbożnym wyglądem i zachowaniem. smile
        Zdjęcia zza szyb, robione ukradkiem (nie lubią być fotografowani) i po ciemku nie są więc najlepsze, ale jednak są dla nas ciekawą pamiątką.

        Nocne Mea Shearim. Podobno wcześniej było tam jakieś święto i nie zdążono po nim posprzątać.

        https://i65.tinypic.com/ab2mqd.jpg

        https://i64.tinypic.com/eur7rc.jpg

        https://i65.tinypic.com/331nbxu.jpg

        https://i63.tinypic.com/2qlbj7r.jpg
    • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 02:13
      "W Jerozolimie nie pytajcie mnie o fakty historyczne. Bez zmyśleń nic nie pozostanie"
      /Nazmi al--Dżube/
      Fakty czasem się tu zniekształca, a przeszłość bywa wyimaginowana. Bo w Jerozolimie mit jest ważniejszy niż prawda. Bo w Jerozolimie historia musi być historią zarówno faktów, jak i legendy.
      Bo tutaj liczy się prawda inna, niż powszechnie rozumiana - prawda potrójnej świętości. Dzieje tego miasta pojmowane jako studium świętości, wyrosłej z przekonania o wyjątkowości Jerozolimy jako Miasta Wybranego, Palestyny jako Ziemi Wybranej, Izraela - ludu innego niż wszystkie, Narodu Wybranego. Z całym błogosławieństwem i z całym przekleństwem owego wybrania.
      Miasto Potrójnie Święte poprzez swoich proroków. Poprzez trzy religie, które zrodziło. poprzez swoje świątynie - miejsca spotkania z Obecnością Tajemnicy, którą człowiek usiłuje zgłębić.
      Miejscem poszukiwania sensu życia i śmierci, które człowiek od wieków próbuje zrozumieć.
      Pielgrzymi przywali do Jerozolimy, żeby umrzeć i zostać pochowanym obok Świętej Skały świątynnej, po to, by w dniu Sądu Ostatecznego zmartwychwstać do nowego życia.
      " W dniu apokalipsy - pod koniec czasu, kiedy dojdzie do bitwy pomiędzy Chrystusem i Antychrystem, kiedy Kaaba przybędzie z Mekki do Jerozolimy, kiedy nastąpi Sąd ostateczny, zmartwychwstanie umarłych i nastanie Królestwo Niebieskie, Nowa Jerozolima." (Simon Sebag Montefiore). W to wierzą wyznawcy wszystkich trzech religii abrahamowych, religii Księgi (Biblii) - judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.
      Powie ktoś, to nie fakty, to tylko (aż?) wiary.To prawda, jednak Jerozolimy nie sposób zrozumieć, bez uwzględnienia wiary i szacunku dla religii. Bo choć w wielu przypadkach to nie boskie objawienie, a polityka rozniecała zapał religijny, to jednak wersja historii zapisana w Biblii stała się fundamentem państwa i ukształtowała mentalność żydowską, a w dużej mierze także europejską.
      Symbolem duchowości żydowskiej, chrześcijańskiej i muzułmańskiej stał się Syjon i Świątynia - obiekty żarliwego kultu tych religii.
      Miejsca te wraz całym Miastem były i są nadal również przedmiotem nieustannej walki, zamieszek, bitew, wojen, terroryzmu - stały się swoistą "rzezią religii", z których każda nazywa samą siebie religią pokoju... Przewrotność historii. Ironia losu.
      ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
      W miejscu Przymierza, na kamieniu pierwszej ofiary Abrahama, wznoszą się dziś muzułmańskie meczet Al-Aksa i Kopuła na Skale... Ze wspaniałej Świątyni Salomona i Heroda nie zachowało się do dziś nic, oprócz fragmentu Muru Zachodniego Dziedzińca, zwanego przez Żydów, nie bez kozery, Ścianą Płaczu... Wierni przychodzą tu czcić najświętsze dla nich miejsce, płakać po zniszczonej Świątyni, modlić się, a w szczeliny między kamieniami muru wciskać karteczki z prośbami do Boga, który - jak wierzą - tutaj właśnie, bardziej niż gdzie indziej, jest skłonny ich wysłuchać.

      http://i67.tinypic.com/f3vntw.jpg

      http://i63.tinypic.com/217siw.jpg

      Mężczyźni i kobiety modlą się osobno, oddzieleni przepierzeniem.
      To miejsce przeznaczone dla kobiet, tam mogłam wejść i zrobić zdjęcia

      http://i63.tinypic.com/ay8qd2.jpg

      http://i66.tinypic.com/k2y8wh.jpg

      http://i65.tinypic.com/2vc6tqs.jpg

      A to część dla mężczyzn ( za Ścianą Płaczu). Filmik nakręcił WU.






      • dunajec1 Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 03:26
        Ha, dzieki.
        • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 11:42
          Urok, ale i przekleństwo Jerozolimy polega na tym, że każdy przybysz: pielgrzym, turysta, dziennikarz i zwykły gość, przyjeżdża tu ze swoją wizją tego miasta, ukształtowaną przez formację kulturalną, z jakiej się wywodzi, wyznawaną religię, lekturę Biblii bądź innych ksiąg, tradycję rodzinną, relacje medialne, własne przemyślenia, przekonania, wyobrażenia, nawet fantazje. Dlatego Jerozolima, wielokrotnie niszczona i odbudowywana, zmieniająca "właściciela" i nieustannie zmieniająca swoje oblicze, może rozczarowywać, jako nie całkiem odpowiadająca owym oczekiwaniom.
          Można to porównać do rozczarowania kogoś, kto przeczytał książkę, zachwycił się nią, a który ogląda potem jej adaptację filmową. Czegoś mu brakuje, coś zostało nie tak przedstawione, coś zmienione, coś nie jest wierne oryginałowi. Rzadko się zdarza, by ów czytelnik był całkowicie usatysfakcjonowany. Podobnie jest, gdy po przyjeździe do Jerozolimy, okazuje się, że rzeczywistość nie całkiem przystaje do wyobrażeń.
          Każdy ma w głowie i w sercu własną Jerozolimę...

          Pisze Simon Sebag Montefiore: "Kontrast pomiędzy miastem rzeczywistym a niebiańskim jest tak rozdzierający, że do miejskiego szpitala psychiatrycznego przyjmuje się co roku stu pacjentów cierpiących na jerozolimski syndrom, szaleństwo oczekiwania, rozczarowania, ułudy. (...) Jerozolima opiera się zdrowemu rozsądkowi, pragmatycznej polityce i strategii, istniejąc w królestwie niezwyciężonych emocji, nieprzeniknionych dla rozumu".

          Tak, Jerozolima ma jakąś dziwną siłę przyciągania, budzenia silnych emocji. Mimo swej zwykłości, niedoskonałości, wciąż jest mistyczna, wciąż zmusza do refleksji, sprawia, że chce się do niej wracać.

          http://i66.tinypic.com/ogb29l.jpg


          • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 11:51
            Klimat starej Jerozolimy najmocniej można odczuć nocą. Uroki nocnego - i nie tylko - miasta pokazał nam nasz izraelski cicerone, David (nie mógł nosić właściwszego imienia! smile )

            http://i67.tinypic.com/2rf79d0.jpg
            • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 12:09
              Mury Starego Miasta

              http://i64.tinypic.com/20pav0j.jpg

              http://i67.tinypic.com/11c8dhy.jpg

              http://i65.tinypic.com/20k7m7o.jpg
              • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 12:13
                http://i67.tinypic.com/2nrf2n5.jpg

                Jedna z bram Starego Miasta...

                http://i66.tinypic.com/2zp147q.jpg

                ... a w niej - oczywiście! - mezuza

                http://i67.tinypic.com/abt25l.jpg

                • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 12:23
                  Ulice, uliczki, zaułki starej Jerozolimy

                  http://i66.tinypic.com/16243k2.jpg

                  http://i67.tinypic.com/zlt5ol.jpg

                  http://i67.tinypic.com/ibl5ya.jpg

                  http://i67.tinypic.com/ibl5ya.jpg http://i66.tinypic.com/16ifb6t.jpg

                  http://i66.tinypic.com/rc1t9e.jpg

                  To, co pozostało z rzymskiej Jerozolimy - resztki głównej wtedy ulicy miasta, cardo

                  http://i64.tinypic.com/25hk9dl.jpg
                  • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 12:51
                    Placyk na pograniczu dzielnic żydowskiej, muzułmańskiej i prawosławnej - ulubione miejsce wieczornych spotkań nie tylko jerozolimczyków

                    http://i65.tinypic.com/2mev9d5.jpg

                    http://i66.tinypic.com/2zxz9jd.jpg

                    http://i65.tinypic.com/2d0igaw.jpg

                    Już poza murami - otoczona ogrodem siedziba Knesetu, izraelskiego parlamentu

                    http://i68.tinypic.com/23setzb.jpg

                    http://i66.tinypic.com/2la8qxx.jpg

                    http://i66.tinypic.com/23w5ffb.jpg

                    Naprzeciw budynku parlamentu - menora, siedmioramienny świecznik, jaki niegdyś stał w Świątyni - dziś symbol państwa izraelskiego

                    http://i68.tinypic.com/149b3wn.jpg

                    ... i jeszcze raz menora. Tym razem z drugim symbolem Izraela, Gwiazdą Dawida

                    http://i67.tinypic.com/zxwcr5.jpg
                    • sorel.lina Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 13:41
                      Spacerkiem po nocnej Jerozolimie smile

                      http://i65.tinypic.com/10hoia1.jpg http://i63.tinypic.com/x5w3k3.jpg

                      http://i67.tinypic.com/n65nhg.jpg http://i65.tinypic.com/2metxtt.jpg

                      http://i67.tinypic.com/afassg.jpg http://i63.tinypic.com/2co66uu.jpg

                      http://i67.tinypic.com/10gzfck.jpg http://i66.tinypic.com/xbzrxh.jpg

                      http://i66.tinypic.com/dn1t9i.jpg http://i67.tinypic.com/2vmzu5f.jpg

                      http://i64.tinypic.com/1235oas.jpg http://i67.tinypic.com/2e1y7mr.jpg

                      • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 14:40
                        Noc pora refleksji. Kolory bledną i choć ruch uliczny wcale nie maleje, możesz przystanąć i spojrzeć w smoliste niebo.
                        Przywołać słowa Jahwe obiecujące Abrahamowi, iż jego naród będzie liczniejszy od ilości gwiazd, od mrowia ziaren piasku.
                        Ortodoksyjna dzielnica, o której już wspomniała Sorell uzupełniając wrażenia fotografiami zdaje się tkwić w czasach Abrahama. Tradycja - już nie wedle mało precyzyjnej wizji Tewjego opartej na ogólnikach, tu została ucieleśniona. Dochodziła północ, gdy jechaliśmy tamtymi uliczkami (z inicjatywy gospodarzy, którzy zaproponowali tę właśnie porę dnia). Chodniki pełne przechodniów. Ubranych na modłę wspomnianą przez Sorell - tu w tej dzielnicy jest to przestrzegane tak surowo, iż na "rogatkach" umieszczono napis: "Nie życzymy tu sobie osób ubranych inaczej niż my".
                        Brud na ulicy nie jest tu przypadkowy i nie zawsze wynika z bezpośrednio poprzedzającej imprezy. Ortodoksi nie przestrzegają czystości ulic, to zbyt "materialne" więc i nadto przyziemne. Bo przecież oni są skupieni na jedynym wartym uwagi i czasu, który przeznaczają wyłącznie na obcowaniu ze swym Bogiem - większość idących zmierzało spod lub pod Ścianę Płaczu. Jest to zatem jedyna dzielnica, której władze miasta nie są w stanie utrzymać w należytej czystości. Ortodoksi nie płacą także podatków (wielu to bezrobotni, gdyż studiowanie świętych ksiąg i modlitwa nie pozostawiają chwili na inne zajęcia - zasiłki socjalne wystarczają im na podstawowe potrzeby). Ta właśnie niechęć do pracy i unikanie płacenia podatków (pamiętacie opowieść o kontrolerze Urzędu Skarbowego?) w chwili prób narzucania swego trybu życia na inne obszary miasta także na drodze demonstracji, dały pretekst dla premiera Netanjahu do ostrej reakcji: ci, którzy nie płacą podatków nie mają nic do powiedzenia - stwierdził ucinając wszelkie "separatystyczne" działania.
                        Sklepy w dzielnicy ortodoksów - pomijając "spożywczaki" są "monotematyczne". Z reguły to sklepiki z odzieżą - wybór w nich jest niewielki - przynajmniej gdy chodzi o koloryt - biel i czerń stanowią 99% barw ubrania. Buty są wyłącznie czarne.
                        W inne produkty zaopatrują się u "dzikusów" po drugiej stronie rogatek. Nie trzeba pewnie wspominać, iż mimo optymalnego klimatu (w nocy temperatury sięgały w maju 25 stopni) nie ma tu "ogródków przyrestauracyjnych" - brak piwoszy i konsumentów pizzy.
                        Koloryt?
                        Dziwactwo?
                        Pełne oddanie religii?
                        Poświęcenie życia poszukiwaniu prawdy?
                        Nieustanna dążność do bliskości Boga?

                        Ubodzy zatem, czy duchem bogaci?
                        Cisi?
                        Pokój czyniący?
                        Łaknący Sprawiedliwości?

                        Ten, którego wydali na śmierć patrzy pewnie na nich z góry uśmiechając się, że przecież nie zapomnieli o Kazaniu na Górze i przybliżeniu idei "błogosławieni".

                        Opuszczamy dzielnicę ortodoksów.
                        Cóż tam kartony i łachy zalegające całe połacie dzielnicy.
                        Cóż monotonia sklepików i brak rozrywki.
                        Wjechaliśmy tu w strojach, których wzbraniają ogłoszeniem u wjazdu.
                        Robione chyłkiem fotografie naruszyły ich prywatność.
                        Ale to one przecież uwieczniły "wierność wierze".
                        Tradition...
                        A przecież zmierzaliśmy też zupełnie gdzie indziej...
                        • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 18:19
                          Menora - symbol Judaizmu. Menora - najważniejsze "wyposażenie" izraelskiego domu. Ta przed Knessetem - u wylotu Różanego Ogrodu (pachniały tej nocy wyjątkowo!) to rzeźba olbrzymia. Odlana z brązu waży 4 tony i ma wymiary 4,3x3,5 metra.
                          Menora to dar angielskiego parlamentu - w ten sposób Brytyjczycy chcieli uczcić ósmą rocznicę odzyskania niepodległości przez Izrael.
                          Od pomysłu do przemysłu upłynęło sporo wody w Jordanie - pomysłodawcą był syn pierwszego Wysokiego Komisarza Brytyjskiego w Palestynie Edwin Samuel, który już w 1950 r. rozpoczął starania o stworzenie Menory. Wybór Elkana - autora Menory - nie był przypadkowy.
                          To on - rodowity Żyd - Niemiec ucieka w 1933r. w obawie przed eskalacją antyżydowskich nastrojów. Tym samym był reprezentantem tych, którym udało się przeżyć piekło Holocaustu.
                          Ale nie tylko te względy zdecydowały o wyborze. Elkan posiadał doświadczenie w odlewaniu rzeźb z brązu - specjalizował się właśnie w tworzeniu pokrytych reliefami kandelabrów!
                          (chętni mogą obejrzeć niektóre w Anglii gdzie tworzył np. w Westminster Abbey w Londynie!)
                          ropozycja trafia na podatny grunt. Elkan bowiem już w 1947r wpada na myśl odlewu rzeźby, która upamiętniałaby historię Izraela - w dwa lata później odlewa pierwsze reliefy. Dodawanie kolejnych zajmuje mu blisko 7 lat!
                          Co było powodem? Autor nim podjął artystyczną decyzję... studiował historyczne źródła. Pragnął by każdy z reliefów w sposób jak najdoskonalszy oddawał poszczególne etapy wydarzeń. Jest tu więc wzorowany na Łuku Tytusa relief uwieczniający antyrzymskie powstanie
                          z lat 66-74 n.e. - pierwowzór prezentował także sceny grabieży Świątyni Jerozolimskiej - w tym wspomnianej już Menory. Artysta mógł więc osobiście obejrzeć świątynną Menorę. I tu nie obyło się więc bez nawiązania do żydowskiej tradycji - pierwowzorem Menory był złoty kandelabr jerozolimskiej świątyni.
                          To rzeźba skupiająca w sobie historię żydowskiego narodu (pamiętacie podobną wymową rzeźbę, przez otwór w której można było podziwiać Tel Aviv?).
                          To zarazem pomnik walki o przetrwanie a jednocześnie monumentalne "streszczenie" żydowskiej "Biblii". Tam uwieczniono wygnanie z ojczystej ziemi. Tam przypomniano powrót do niej.
                          Niemałym problemem było zebranie funduszy. Lord Samuel namawia "gołodupca" Elkana do wcielenia pomysłu w czyn obiecując stały dopływ środków. Wraz z przyjaciółmi zakłada "Fundację Menory" odpowiedzialnej za kwestę. Jedną z form pozyskiwania środków są obiady w Brytyjskiej Izbie Lordów! Są na nich rozdawane także broszury informujące o przedsięwzięciu.
                          A co zachęciło do datków największą liczbę darczyńców?
                          Ano Fundacja Menory wydała oświadczenie, iż każdy ze sponsorów bedzie mógł współdecydować o... treści reliefów!
                          I tak dokumenty projektu dowodzą, iż relief WIZO był modyfikowany przez Ruth i Rachel, "Marks (sic!) & Spencer" aktywnie uczestniczyli w rzeźbieniu Apokalipsy a Rothsild w tworzeniu Bar Kochby!
                          W grudniu 1955r kwestę zakończono. Zebrano 20 tys. funtów! (Jurek Owsiak zebrałby to w dobę!)

                          Ale nie obyło się i bez innych kłopotów!
                          Oto religijni ortodoksi burzą się, twierdząc, iż świątynna Menora nie powinna być rekonstruowana przed ostateczną odbudową samej świątyni! Opierali się przy tym na Babilońskim Talmudzie, który zdecydowanie zabraniał tworzenia siedmioramiennej menory! Wolno było tworzyć wyłącznie kandelabry 5, 6 lub ośmioramienne!
                          Nie był to jednak jedyny religijny zakaz!
                          Ortodoksi opierając się na "10 przykazaniach" (sic!) stwierdzili, iż fundamentalne prawo żydowskie zabrania tworzenia rzeźb prezentujących ludzi (zwłaszcza nagich!) lub zwierzęta!
                          Straszono gniewem grup religijnych.
                          Riposta była prosta jak konstrukcja bata.
                          "Relief nie jest rzeźbą i nie odzwierciedla w pełni postaci w wymiarze 3D, zatem jest dopuszczalny a prawo żydowskie nie zostanie złamane. Sama Menora nie ma zaś charakteru obiektu religijnego i nie powinna wywoływać żadnych teologicznych sporów!".
                          Brytyjczycy jednak okazali się jak zwykle dżentelmenami. Nie chcąc narzucać swej woli członkowie Izby Lordów wystosowali do rządu Izraela zapytanie, czy ten jest zainteresowany tworzeniem Menory, a jeśli tak, to jakie winna spełniać wymogi, by nie naruszyć prawa lokalnego.
                          Zaczęło się troszkę pod górkę. Rozpoczęto negocjacje między poszczególnymi partiami w trakcie których mediatorami byli m/in. izraelski ambasador w UK, poseł-spiker Knessetu, burmistrz Jerozolimy.
                          Rabin Herzog miał ostatecznie rozstrzygnąć, czy rzeźba naruszy prawo żydowskie. Rabin nie dał jednoznacznej odpowiedzi, jednak zasugerował, iż tak sam kandelabr, jak i widniejace na nim reliefy nie powinny naruszać prawa żydowskiego.
                          Menorę przywieziono więc do Jerozolimy.
                          Ani jeden "lewak" nie wyszedł na ulicę, by protestować!
                          Cóż polityka często biegnie ścieżkami dalekimi od religii. A ludzie mają swój rozum.

                          cdn.
                          • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 19:54
                            Zdać by się mogło, iż wszyscy winni być zadowoleni.
                            Był jednak ktoś zawiedziony efektem ostatecznym.
                            Tym kimś był... sam twórca Menory.
                            Marzył, by znalazła się ona w zamkniętym pomieszczeniu, z padającym z góry światłem, tak by stojący u podnóża mógł dokładnie poznać treść reliefów. Przesłał nawet na ręce Knessetu stosowny projekt - nie znalazł on jednak uznania, tak, że ostatecznie Menorę postawiono tam, gdzie stoi od lat ponad 60-ciu. Dla turystów "dziennych" taka lokalizacja jest bez znaczenia. Dla pojawiających się zaś wieczorem pojawia się problem analizy. Menorę oświetlają wprawdzie reflektory, ale dla np. fotografujących jest to istotna przeszkoda - trudno uzyskać zdjęcie spełniające kryteria wartości - większość wykonanych przez nas miała "prześwit".
                            Z drugiej strony uliczna lokalizacja daje szansę obejrzenia Menory przez znacznie większą liczbę odwiedzających - ten to argument zdecydował o rezygnacji z ukrycia jej w czterech ścianach.

                            W skrócie treść reliefów, bo przecież to monument o znaczeniu nie tylko religijnym, ale i historycznym.

                            Podstawa i środkowe ramie przywołują wojnę z Amalekitami (pamiętacie opowieść o boskim wsparciu Izraelitów, gdy Mojżesz trzymał ręce wzniesione ku górze - omdlałe wspierali Aaron i Hur.

                            10 przykazań - relief standardowy - dwie kamienne tablice.

                            Matka Dawida - początek dynastii judzkich królow.

                            Dolina suchych kości - nad nimi unosi się Duch. Zapowiedź odrodzenia pokolenia Judy.

                            Słuchaj Izraelu - jeden jedyny Bóg, jest naszym Bogiem.

                            Wojna o niepodległość.

                            I jakże dla nas ważny polski akcent. Relief poświęcony Powstaniu w getcie warszawskim!

                            A przecież na pozostałych jest i wspomnienie Złotego Wieku w Hiszpanii (pisaliśmy o tym opisując wrażenia z podróży tamże) uzupełniony ruchem chasydów. Jest niewola w Babilonie uzupełniona powrotem do Syjonu. I jest wiele istotnych biblijnych odniesień postać Haninah ben Teradiona uzupełniona historią Joba, Jakuba lose Abrahama, Hillel przez Ezrę a Jeremiasz przez Izajasza. Machabeusze i rabin Ben Zakkai. Talmud wraz z Kabałą. Literatura Midrash uzupełniona przez Aggadah (literatura z czasów Salomona). Mesjanizm i Ha'apala.

                            Historie uzupełniają się na przeciwstawnych ramionach (pierwsze z siódmym, drugie z szóstym itd) - dopiero łącznie stanowią artystyczną całość, dokumentują treść przekazu.

                            Przymykam na chwilę oczy. Kolejne sceny przesuwają się pod powiekami...
                            Wygnanie i powrót.
                            Czapka noszona na przez cały dzień. Zapowiedź wiecznej wędrówki.
                            Zapach róż niesiony delikatnym powiewem wiatru potęguje wrażenia.
                            Jeśli skręcisz w lewo od Menory zagłębisz się w rajskim ogrodzie pełnym cudownych zapachów.
                            Jeśli skręcisz w stronę przeciwną - ku prawemu ramieniu Menory zderzysz się z materialną rzeczywistością.
                            Może to kolejny powód, że Menorę postawiono właśnie na granicy tych dwóch światów?

                            Zmierzamy do centrum Starówki.
                            Gdzieś w dali niesie się 40-letni już przebój - władca dyskotek.
                            W tę noc naszym władcą staje się Menora.
                            Idąc unosimy uzupełnienie reliefu...


                            • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 20:25
                              http://i66.tinypic.com/6jf2ps.jpg

                              http://i64.tinypic.com/33wmc06.jpg

                              http://i68.tinypic.com/2pqq3vk.jpg
                              • dunajec1 Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 10.09.18, 22:02
                                No i po jaka cholere mam jechac do Jerozolimy kiedy tutaj mam lepiej?
                                Thanks.
                                • 1agfa Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 11.09.18, 00:57
                                  Niezwykłe miejsca i opowieść niezwykła, do której mam nadzieję wracać po kilkakroć. Dziękuję.
                                  Wasza relacja, Sorellino i WU, zachęca także do ponownej lektury "Wojny żydowskiej" Liona Feuchtwangera, oraz Tomasza Manna "Józef i jego bracia".
                                  Klasyka, tomiszcza przysnęły na półkach, a będą inaczej smakować; mając przed oczami podczas lektury fotografie i nieprzeciętnie bogaty przekaz wrażeń i wiedzy z Waszej misji i podróży - na pewno.
                                  Ukłony i pozdrowienia : )
                                  • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 11.09.18, 18:18
                                    Zauważyliście autobus przybliżony przez Sorell?
                                    To autobus do dzielnicy chasydów. Po skończonej modlitwie wracają nim do swej dzielnicy.

                                    Pamiętacie wesele córki "Mleczarza"? Osobny taniec mężczyzn i osobny kobiet.
                                    Na filmie złamano owo "tradition".

                                    Chasydzi mają inny niż "Skrzypkowy" kodeks.
                                    Tył autobusu zajmują mężczyźni. W połowie pojazdu jest przepierzenie. Z przodu jest "terytorium" kobiet.

                                    Wieczór jest dla Jerozolimy czasem świętym. O ile w dzień ustawione są liczne posterunki kontrolujące zmierzających pod Ścianę Płaczu, o tyle nocą są jedynie dwie wartownie - czynna jest jedynie izolowana trasa - z górnej Jerozolimy trzeba zejść po wielu, wielu schodach.

                                    cdn.
                                    • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 11.09.18, 18:46
                                      Ściana Płaczu...
                                      Już kiedy wsiadasz do samolotu w tamtą stronę, myślisz o chwili, gdy pod nią staniesz.
                                      Już w trakcie pakowania walizek zabierasz ze sobą bodaj niewielki kawałek karteczki, by zapisawszy na niej swą prośbę wcisnąć ją w szczelinę w murze (a nie jest - na szczęście dla karteczek - budowla na modłę starożytnych budowli Indiańskich, gdzie w szparę nie wciśniesz nawet ostrza noża).

                                      Ściana Płaczu - niecierpliwe oczekiwanie.
                                      Ściana Płaczu, która - jeśli marzenie się spełni - zamieni się oto w Ścianę Szczęścia, Ścianę Uśmiechu - znajdziesz dla niej tysiące nazw.
                                      Rozpacz wyparta przez radość. Porażka zamieniona w sukces.
                                      Jak losy tego doświadczanego przez wieki narodu...

                                      O co prosić?
                                      Jakie z oczekiwań wartych spełnienia uznać za to najważniejsze?
                                      Zdrowie?
                                      Bogactwa?
                                      Miłosną wzajemność?

                                      Prosić dla siebie, czy dla innych?
                                      Nie, nie jestem Salomonem - nie będę prosił o mądrość.
                                      Jestem materialistą w jakże dziś stechnicyzowanym świecie.
                                      A co jeśli mądrość jest równie materialna jak kamień? - podpowiada wahanie.
                                      A co jeśli nie jest? - bronię swych zamysłów resztkami oporu.
                                      Co mi za pożytek z mądrości.
                                      Nie jestem królem, nie będę musiał mądrze zarządzać tłumem.
                                      Nie jestem sędzią, nie będę oceniał "causa finita" bodaj jednostki - co najwyżej osądzę ot tak, na własny użytek.
                                      Nie jestem wynalazcą, toż Mendelejewowi tablica pierwiastków przyśniła się w nocy (podświadomie?)

                                      A przecież to pewne, iż taka właśnie prośba Salomona została spełniona!

                                      Intymność decyzji. Umiejętność wyboru - już to samo w sobie jest teraz wartością.
                                      Przecież nie zapiszę rulonu, nie umieszczę na nim wielu istotnych dla mnie kwestii. Nie okażę "chciwości spełnienia".

                                      "Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie." - kołacze się w głowie.

                                      Ubodzy w duchu?
                                      Kto wie, może to przyciąga te tłumy?
                                      Otwartość na świat. Wyjście poza "own". Obcowanie z wiarą.
                                      Bo przecież stojących pod samą Ścianą jest mniej niż myślicie.
                                      Placyk kusi krzesełkami. Placyk kusi czymś na kształt klęczników.
                                      Dziesiątki mężczyzn w jarmułkach (obowiązkowe tu nakrycie głowy) siedzi spokojnie, lub na stojąco kiwa się odczytując w ciszy lub szeptem słowa modlitwy ze "świętych ksiąg"...
                                      Ale jest też szczegół odmienny w stosunku do części dla kobiet.
                                      Niedaleko wejścia stoi kilkumetrowy stół. Na krzesełkach przy nim kilkunastu mężczyzn.
                                      W szczycie stołu rabin. Kapelusz identyczny jak w Skrzypku. Siwa broda, bokobrody i włosy - jak u tamtego rabina. Czarny płaszcz - tradition.
                                      Wznosi palec przed siebie i coś żarliwie przedstawia.
                                      Czy jest jakaś różnica?
                                      Zgromadzeni przy stole nie siedzą jak trusie.
                                      Nie nadstawiają wyłącznie chciwych wiedzy uszu.
                                      Wygląda, że toczy się tam dyskusja na "noże".
                                      Uczony spór.
                                      Szanując tę scenę rezygnuję z wykonania fotografii.
                                      • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 12.09.18, 18:50
                                        http://i65.tinypic.com/2dh5mw4.jpg

                                        (to wspomniana debata ujęta z kilkunastu metrów - po prawej stronie stołu siwiuteńki rabin. Widać również grupkę słuchaczy siedzących na krzesełkach i z pewnej odległości przysłuchujących się "wykładniom").

                                        Nim przybliżę znaczenie - także z historycznego punktu widzenia Ściany Płaczu, kilka słów jeszcze o bibliotece, którą uwieczniłem na filmie. To dość spore pomieszczenie z wejściem po północnej stronie. Uwagę zwraca ogromna liczba regałów ze "świętymi księgami".
                                        Wielu z tu obecnych przysiada z określonym dziełem i albo modli się, albo w spokoju czyta.
                                        Niektórzy z obecnych zdają się być w jakimś religijnym transie, dlatego starałem się filmować to wszystko dyskretnie. Tak, czy inaczej nie spotkałem się z nieprzyjazną reakcją kogokolwiek z tych ludzi.
                                        • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 12.09.18, 18:59
                                          Islam z judaizmem spleciony?

                                          http://i68.tinypic.com/14vrx9j.jpg

                                          To placyk przed Ścianą Płaczu.
                                          Stoi tu specyficzna studnia.

                                          http://i67.tinypic.com/2ni07mf.jpg

                                          Kto zwiedzał meczet ten wie, że wierni przed wejściem doń obmywają stopy.
                                          Tu widzimy dzbanuszki - nalewa się do nich wody i obmywa dłonie. Dotknięcie Ściany Płaczu to gest święty - nie ma w tym pretekstu Piłata.
                                          Umywam dłonie, by nie skalać muru.

                                          Indywidualnie lub grupkami. Nie wszyscy szukają tu odosobnienia.

                                          http://i63.tinypic.com/98c5fb.jpg

                                          http://i68.tinypic.com/2vkfeck.jpg

                                          A w pobliżu tego miejsca rosną takie to drzewka - chyba nikt nie ma wątpliwości do czego są podobne kształtem.

                                          http://i63.tinypic.com/6yi8g3.jpg
                                          • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 13.09.18, 18:44
                                            Ściana Płaczu - najświętsze miejsce judaizmu, mimo, iż brak absolutnej pewności, iż jest jedyną pozostałością Świątyni Jerozolimskiej. Większość badaczy skłania się ku koncepcji, iż to nie resztka świątyni pierwotnej lecz zachodnia ściana Drugiej Świątyni, która wzniesiona na Wzgórzu Moria. Świątynia ta stała na głębokich fundamentach - poniżej poziomu gruntu znajduje się aż siedemnaście warstw kamieni - te przypisuje się budowniczym z czasów Heroda Wielkiego (19 rok p.n.e). Pozostałe dodano nie wcześniej niż w VII wieku - o czym świadczą zapiski. Część muru ukryta jest za pobliskimi budynkami i oplata Wzgórze Moria. Kilkumetrowy fragment znajduje się już w dzielnicy muzułmańskiej. Pierwsze wzmianki w literaturze zawdzięczamy włosko-żydowskiemu poecie Ahimaazowi ben Paltiela.
                                            Tak, czy inaczej nazwę swą zawdzięcza żydowskiemu sierpniowemu świętu opłakiwania zburzenia świątyni przez Rzymian w trakcie wielokrotnie już przywoływanego przez nas powstania z I wieku n.e.
                                            Tradycja modlitewnych pielgrzymek sięga IV wieku n.e.
                                            Żydzi od zawsze zabiegali o to, by mur (poprzez wykupienie) stał się ich wyłączna własnością - zabiegi te aż po wiek XX były bezskuteczne. Eskalacja dążeń nastąpiła wraz z narodzinami ruchu syjonistycznego - muzułmanie obawiali się, iż żądanie praw do muru ze strony syjonistów doprowadzi szybko do kolejnych roszczeń, z przejęciem całej Jerozolimy przez Żydów.
                                            Nic dziwnego, iż obie strony podjęły siłowe próby rozwiązania konfliktu - pod Ścianą Placzu polała się krew. By ostudzić emocje w 1930 roku powołano międzynarodowy zarząd, któremu powierzono opiekę nad Wzgórzem Świątynnym i jego okolicą. Komitet ten opracował zasady dostępu do świętego miejsca dla obu stron.
                                            Po wojnie arabsko-izraelskiej od 1948 r., do chwili zajęcia Jerozolimy przez Izrael w 1967 - kontrolę nad murem przejmuje Jordania.
                                            Przez te 19 lat noga żadnego z Żydów nie stanęła przy Ścianie.

                                            cdn

                                            • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 13.09.18, 19:40
                                              Równouprawnienie o mur rozbite.

                                              Jak już wspomniała Sorell, kobiety i mężczyźni mają przedzielony płotem dostęp do Ściany. Placyk dla mężczyzn ma 48 metrów szerokości, dla kobiet jest... czterokrotnie mniejszy!
                                              Po męskiej stronie napotkamy mnóstwo kiwających się, siedzących lub nieruchomo modlących się półgłosem. Wielu z nich zakłada rytualny szal modlitewny. Kobietom te "przywileje" nie są dostępne. Wzbrania się im głośnego śpiewu, modlitw, czytania Tory. Naruszenie tych zakazów to nie przelewki - grozi za nie... areszt lub atak ze strony ortodoksów! (ichniejszych narodowców?).
                                              Jak wiele miejsc w Ziemi Świętej, także i dla muzułmanów Ściana Płaczu jest budowlą świętą.
                                              W czasach rodzącego się syjonizmu i rosnących napięć związanych z "prawem własności", muzułmanie - by podkreślić prawo do Ściany - zmienili dotychczasową nazwę el-Mabka znaczącą Miejsce Płaczu, na al-Buraq.
                                              Nazwa to nieprzypadkowa. Oto wedle islamskiej tradycji to tu właśnie Mahomet przywiązał do muru swego skrzydlatego rumaka Buraq’a w czasie swojej tzw. „Nocnej Podróży” z Mekki do Jerozolimy i z powrotem.

                                              Z Piramidami Egipskimi i innymi megalitami w zawody...

                                              Przypuszcza się, iż kamienne bryły wapienne wydobywano w jaskiniach Zedekiasza.
                                              Miłośnicy sztuki filmowej znają je pod nazwą...kopalni Salomona! (jaskinie położone są pod muzułmańskimi dzielnicami Jeruzalem). Część geologów stawia jednak na kamieniołom Ramat Szelomo.
                                              Ale wtedy zaczynają się kłopoty natury technicznej. Oto większość z kamieni waży 2-8 ton (w porównaniu do "piramidalnych" szału nie ma).
                                              Prawdziwą zagwozdkę stanowi jednak bryła tkwiąca w północnej części tzw. Łuku Wilsona. Ten "kamyczek"ma bowiem długość 13 metrów i waży... 517 ton.
                                              Rzymianie nie uszanowali tego miejsca. Po stłumieniu powstania i zburzeniu świątyni Wzgórze Moria zamieniono na... wysypisko śmieci!

                                              Bez legend się nie obędzie...

                                              Jest rok 637 gdy król arabski Umar (ale nie w butach!), postanawia odbić Jerozolimę z rąk Rzymian. Przed bitwą składa przysięgę, iż w razie zwycięstwa usunie śmieci z ruin Świątyni.
                                              Allah wspomógł go w bitwie, jednak odnalezienie ruin Świątyni pod górą śmieci okazało się niełatwym wyzwaniem. Król błąkał się długo po wysypisku, a wówczas podszedł do niego staruszek Żyd i rzekł: Jeśli obiecasz zostawić nam Zachodnia Ścianę, powiem ci gdzie są ruiny Świątyni.
                                              Król zgodził się, a Żyd wskazał mu miejsce. Obietnica została dotrzymana.
                                              Śmieci usunięto, a Umar był pierwszym z porządkujących wzgórze. Na odsłoniętym najświętszym miejscu wzgórza - Kamieniu Węgielnym (odkrywamy przy tej okazji genezę tego określenia) zbudował meczet. Ściana Zachodnia przypadła Żydom.
                                              By uczcić słowność władcy zwano ją wówczas Bramą Miłosierdzia.

                                              Wspomniałem już o próbach wykupu Ściany Płaczu i terenu obok niej. Próby spaliły na panewce, w w 1895 żydowski językoznawca i publicysta rabin Chaim Hirschensohn przy próbie zakupu Ściany natrafił na oszustów i stracił wszystkie swoje oszczędności...
                                              W pierwszych miesiącach I WŚ Zakey Bey -turecki zarządca Jerozolimy - zaoferował sprzedaż całej dzielnicy marokańskiej (okolica Ściany) za 20 tys. funtów, miała ona umożliwić przesiedlenie mieszkańców muzułmańskich. Zakazał przy tym wznoszenia tam nowych budowli - wolno było jedynie wyburzyć dotychczasowe siedziby i posadzić na ich miejscu drzewa. Gmina żydowska nie zebrała tej kwoty.
                                              Były też akcenty "narodowo-religijne" w wydaniu pisonim. Oto rabin Gelbstein, który sponsorował zakup stołów i krzeseł na placyk przy Ścianie i zainicjował zwyczaj codziennej tam modlitwy, chciał przywrócić starożytny zwyczaj strzeżenia Ściany przez Strażników Honoru.
                                              "Reanimacja" udała się jednak na krótki dystans. Zwolennicy tradycji twierdzą, iż to protesty muzułmanów zmusiły Strażników Honoru do porzucenia funkcji. Dowodem ma być zakaz tureckiego zarządcy - pod wpływem nacisku muzułmanów, zabronił on wnoszenia stolików i krzeseł oraz zapalanie świec w okolice Ściany.
                                              Lewaccy złośliwcy stawiają jednak na inny powód. Wyczerpanie się funduszów na opłacenie "honorowych".

                                              Tak, czy inaczej kolejny namiestnik - Chacham Bashi - wycofał wspomniany powyżej zakaz.
                                              Pojął, iż poza eskalacją napięć nie przynosi on żadnych innych następstw.
                                              • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 13.09.18, 19:45
                                                Mieliśmy sporo szczęścia. Ściana bowiem eroduje pod wpływem wrastających w nią roślin.
                                                Udając się pod nią uważajcie na głowę!

                                                www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/100-kilogramowy-kamien-oderwal-sie-od-sciany-placzu,855974.html
                                                W internecie można natrafić na informacje, iż w szpary w Ścianie można włożyć od karteczki, po książkę. Z tym ostatnim to blaga - szpara nie przekracza 2 cm.
                                                Ciekawi Was co dzieje się potem z tymi karteczkami?
                                                By dać szansę kolejnym "pątnikom", są one co jakiś czas usuwane.
                                                Tyle, że traktuje się je identycznie, jak wspomniane już wcześniej "święte księgi".
                                                Nie wolno ich niszczyć.
                                                I nikt nie może poznać zapisanych na nich treści.
                                                Usuwanie odbywa się więc pod ścisłym nadzorem rabina.
                                                Karteczki zostają następnie "pogrzebane" na Wzgórzu Moria.
                                                Leżą tam dzisiaj i nasze...
                                                • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 13.09.18, 20:01
                                                  Pod Ścianą Płaczu byliśmy także za dnia. I dziękowaliśmy gospodarzom za nocną wycieczkę po Jerozolimie. Poznanie magii tego miejsca możliwe jest tylko w świetle księżyca i okolicznych lamp.
                                                  Modlących się też było jak na lekarstwo.

                                                  http://i64.tinypic.com/24vie00.jpg

                                                  Pora żegnać Ścianę Płaczu i nocną Jerozolimę.

                                                  Pora powspominać to jedno z 7 jerozolimskich świętych miejsc judaizmu.

                                                  www.skylinewebcams.com/pl/webcam/israel/jerusalem-district/jerusalem/western-wall.html
                                                  Pora ku nowym miejscom i nowym legendom.
                                                  • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 13.09.18, 20:12
                                                    Ciekawi Was pewnie, czy czuliśmy się tam bezpiecznie?

                                                    Nie ganiał za nami żaden ciapaty z nożem w zębach.
                                                    Rozsądni ludzie żyją ze sobą w zgodzie lub przynajmniej tolerancji.
                                                    Wzniecanie niesnasek to "osiągnięcie" polityków.

                                                    Poczucie bezpieczeństwa było tym większe, iż ulice nocnej Jerozolimy pełne są takich służb.
                                                    Jak widać nie stoją z bronią gotowa do strzału (z naszej ostatniej wyprawy zamieścimy inne zachowania) - wspominałem o komitywie panującej w wojsku - szeregowiec nie jest niewolnikiem i "kotem" - jest kolegą dowódcy - nic dziwnego, iż cały pluton udał się do cukierni na lody, a inny przysiadł sobie na murku.

                                                    http://i63.tinypic.com/sccmlx.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/6iqtxg.jpg

                                                    Zresztą nie tylko my czuliśmy nocny luzik.

                                                    http://i63.tinypic.com/10d8dgj.jpg
                                                  • wscieklyuklad Witajcie we... Francji! 14.09.18, 19:23
                                                    http://i66.tinypic.com/zjgos8.jpg

                                                    Odmawiamy (lub śpiewamy) tę modlitwę w trakcie każdej mszy świętej.
                                                    Nic zatem dziwnego, iż poszukujemy legend z nią związanych.
                                                    Tradycja głosi, iż już w IV wieku naszej ery wzniesiono tu kościół bizantyjski z przylegającym doń klasztorem. Wzniesiono go w miejscu, gdzie - wedle przekazu - Jezus nauczał swych uczniów.
                                                    A czego nauczał? Właśnie tej modlitwy!
                                                    Jesteśmy na południowym zboczu Góry Oliwnej.

                                                    Jak większość miejsc związanych z obronnością i religią, także i to cechują krwawe dzieje.
                                                    Dziś opiekują się tym miejscem karmelitanki bose.

                                                    http://i67.tinypic.com/b7gie9.jpg


                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 19:58
                                                    Kościół Pater Noster...

                                                    Wybudowany nad grotą, o której będzie poniżej, w miejscu zwanym przez Bizantyjczyków Eleona co znaczy gaj oliwny z polecenia cesarza Konstantyna I Wielkiego i nazwany Kościołem Uczniów Chrystusa. Kościół był tak ważny, iż stał się miejscem pochówku 13 biskupów i patriarchów Jerozolimy.
                                                    Spalony przez Persów w 614 r., odbudowany i zniszczony ponownie przez Arabów w 638 r.
                                                    Odbudowany i w 1009r. zburzony przez wojska kalifa Al-Hakima bi-Amr Allaha. Krzyżowcy odbudowali go w 1152 r. I oni też znaleźli tam tabliczkę z aramejską wersją modlitwy "Ojcze nasz" - ten fakt legł o podłoża przekonania. iż w mieszczącej się pod kościołem grocie Jezus nauczał Apostołów tej właśnie modlitwy. Takich tabliczek (także w języku aramejskim) znaleziono na terenie kompleksu pięć, a łącznie wraz z innym miejscami aż 60! - wszystkie w języku aramejskim
                                                    Przez kilka kolejnych wieków kościół popadł w ruinę.
                                                    Dopiero w roku 1856 księżna Heloiza de la Tour d'Auvergne wykupuje ruiny kościoła by w 12 lat potem odbudować go wraz z klasztorem. Była też sponsorem prowadzonych tu badań archeologicznych.
                                                    Księżna - jako właścicielka kompleksu - ofiarowała ten teren Francji. I w tym kraju właśnie zwiedzaliśmy tak ważne dla chrześcijan miejsce! W 1874 r. oprócz opiekujących się kościołem sióstr karmelitanek, przybyli tu Ojcowie Biali (swą nazwę zawdzięczają kolorowi habitów)
                                                    Założyciel wspólnoty Karol Lavigerie mimo perspektyw dostatniego życia we Francji, przyjął zasadę, którą kierował się sam Abraham: opuść swój kraj i udaj się tam gdzie ci powiem.
                                                    Wyjechał do Afryki, której został pierwszym w dziejach kardynałem.
                                                    Bracia opiekowali się chorymi i biedakami (dziś poświęcają swą misje chorym na AIDS)
                                                    Część przybyła do "Pater Noster"...

                                                    Także i tu nie może obejść się bez legend.

                                                    Obok groty Modlitwy Pańskiej znajduje się grota Credo. Starożytna legenda głosi, że tu bezpośrednio po Wniebowstąpieniu Jezusa apostołowie - opierając się na naukach Mistrza, formułowali strofy, które są treścią obecnej modlitwy.
                                                    Dowód, iż nie jest dosłowny cytat słów Jezusa?
                                                    Od kilku miesięcy trwają dysputy nad propozycją papieża Franciszka I zmiany słów Ojcze Nasz.
                                                    Są tam słowa "i nie wódź nas na pokuszenie" - sugerujące złą wolę Boga. Jest mało prawdopodobne, by Jezus w swych naukach posłużył się taką "prośbą" wniebowstąpieniu

                                                    Ale jest jeszcze - jakże atrakcyjna legenda związana z tym miejscem. Oto u podnóża palm rosnących przed kościołem na platformie ku której wiodą odbudowane schody kościółka bizantyjskiego, stoi kamienny tron. Ludowa tradycja głosi, iż każdy, kto na nim usiądzie dostąpi... odpuszczenia grzechów! Z reguły tronów jest oblegany przez pielgrzymów. My mieliśmy więcej szczęścia.

                                                    cdn.
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 20:07
                                                    Pora na fotografie.
                                                    Grota pod kosciołem z widniejącym u wejścia napisem Spelunga in qua docebat Dominus apostolos in Monte Oliveti co znaczy Jaskinia, w której Pan nauczał apostołów na Górze Oliwnej.

                                                    http://i64.tinypic.com/14d0nsx.jpg

                                                    Wedle tradycji to na tym kamieniu miał siedzieć Jezus, kiedy nauczał apostołów.

                                                    http://i65.tinypic.com/2a9zc5e.jpg

                                                    Kolejna legenda mówi, że ten, kto dotknie ów kamień będzie miał szczęście w życiu.

                                                    http://i66.tinypic.com/2a4ofo6.jpg

                                                    Wnętrze tej groty

                                                    http://i63.tinypic.com/2ywfmee.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/2hfsvx3.jpg

                                                    cdn
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 20:15
                                                    Widok obiektu z dala

                                                    http://i65.tinypic.com/raw6ye.jpg

                                                    W tle widoczny wspomniany tron. Niestety i tu natrafiliśmy na prace remontowe.

                                                    http://i63.tinypic.com/rk0w2q.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/k2zn29.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 20:20
                                                    Ściany na placyku przed samą budowlą, jak i krużganki klasztoru karmelitanek zdobią ceramiczne płytki, na których w 130 językach świata wypisano słowa modlitwy Ojcze Nasz.
                                                    Jednak ta najważniejsza - a zarazem pierwsza z umieszczonych na murze - to modlitwa w języku aramejskim a obok w hebrajskim.

                                                    http://i65.tinypic.com/furqma.jpg

                                                    Polską - w samym centrum krużganków - ufundowała 8 Brygada Strzelców Karpackich.

                                                    http://i63.tinypic.com/24n1doj.jpg

                                                    A tak modlili się Samarytanie

                                                    http://i64.tinypic.com/212a0w7.jpg

                                                    tak zaś Majowie

                                                    http://i67.tinypic.com/27xjyaw.jpg

                                                    i Koreańczycy

                                                    http://i66.tinypic.com/121e44y.jpg

                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 20:25
                                                    Chirokezi nie pozostali w tyle!

                                                    http://i66.tinypic.com/30mu7wm.jpg

                                                    tu Sanskryt

                                                    http://i63.tinypic.com/4glyiq.jpg

                                                    Uczczono też naszych Kaszubów!

                                                    http://i65.tinypic.com/e6ak61.jpg

                                                    I plemiona Zulu

                                                    http://i68.tinypic.com/1zvvev7.jpg

                                                    Obok ceramicznych płytek są i tablice dla niewidomych!

                                                    http://i66.tinypic.com/2cog19i.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 20:28
                                                    http://i66.tinypic.com/11v5dh4.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 20:34
                                                    http://i63.tinypic.com/2q8ndiw.jpg

                                                    I sarkofag z ciałem sponsorki całości

                                                    http://i63.tinypic.com/pvp11.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 20:59
                                                    Karmelitanki jak widać dbają o otoczenie

                                                    http://i65.tinypic.com/29fp742.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/4loqqf.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/sbsyeb.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/vxgj77.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/2ey7zfk.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/2echu28.jpg


                                                    Tuż obok znajdziemy się w... Rosji! Ale tam powędrujemy już jutro!
                                                  • dunajec1 Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 21:55
                                                    Karmelitanki.....
                                                    "...cymu ty Marysiu boso chodzis
                                                    cymu ty na botki nie zarobis
                                                    lato bylo, robic bylo
                                                    jakie takie sandalecki kupic bylo...."

                                                    Do jakiego to zakonu Wolodyjowski wsapil?
                                                    "..zeby to do pijarow ......"
                                                    To tak zartem, a teraz tak nie wyimaginowany wyraz
                                                    DZIEKI!!!!!
                                                  • dunajec1 Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 22:06
                                                    Aaaaaa, jeszcze jedno, wstyd sie przyznac, wlasnie zapytalem zony skad sie wziela modlitwa Ojcze.....co slysze? "Nie wiem...." No tak , mama z tata mnie nauczyla i to wystarcza.
                                                    Ciekawe, jak by tak zapytac innych "prawdziwych katolikow"
                                                  • sorel.lina Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 22:42
                                                    dunajec1 napisał:

                                                    > Aaaaaa, jeszcze jedno, wstyd sie przyznac, wlasnie zapytalem zony skad sie wzie
                                                    > la modlitwa Ojcze.....co slysze? "Nie wiem...." No tak , mama z tata mnie nauc
                                                    > zyla i to wystarcza.
                                                    > Ciekawe, jak by tak zapytac innych "prawdziwych katolikow"


                                                    Pewnie odpowiedzi byłyby podobne. Smutne, ale prawdziwe...
                                                  • sorel.lina Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 23:04
                                                    Góra Oliwna... Ogród Getsemani... Tędy najczęściej zmierzali do Jerozolimy pielgrzymi, tutaj - zanim weszli do miasta - zatrzymywali się na odpoczynek po trudach podróży, a przed ich oczami rozpościerało się Święte Miasto.
                                                    Widok to niepowtarzalny, żadne zdjęcie nie odda jego piękna, ale może da chociaż namiastkę

                                                    http://i64.tinypic.com/j8imie.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/2v1te2b.jpg

                                                    A kiedyś - za czasów Chrystusa - Święte Miasto wyglądało tak, jak na tej makiecie - rekonstrukcji w Muzeum Narodowym

                                                    http://i67.tinypic.com/55ytw.jpg

                                                    http://i67.tinypic.com/23huefb.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/2mg5z5i.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/bg1vt3.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/296hvdl.jpg

                                                  • sorel.lina Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 23:26
                                                    "Sustinete hic et vigilate mecum" - "zostańcie tu i czuwajcie ze mną", powiedział w ostatnią noc przed pojmaniem...

                                                    http://i65.tinypic.com/2qk4g94.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/w7xxy9.jpg

                                                    Stare drzewka oliwne Ogrodzie Getsemani... niektóre - jak mówią - pamiętają Jego czasy

                                                    http://i63.tinypic.com/2rwkkrm.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/nq4qi0.jpg

                                                    Odpoczynek, uspokojenie, zadumanie

                                                    http://i67.tinypic.com/k0sso0.jpg

                                                    http://i67.tinypic.com/2u4n2op.jpg

                                                  • sorel.lina Re: Witajcie we... Francji! 14.09.18, 23:49
                                                    Dawno temu, przez Bramę Suzańską, przeznaczoną wyłącznie dla niego, wychodził na Górę Oliwną arcykapłan, by tam uczcić pełnię księżyca lub złożyć na stosie z drewna cedrowego najrzadszą, najświętszą z ofiar - czerwoną jałówkę.
                                                    Zdarzyło się to podobno tylko dziewięć razy, a kiedy zostanie złożona dziesiąty raz, wtedy przyjdzie Mesjasz! Według Żydów po raz pierwszy, według chrześcijan po raz drugi, ostatni. Najpierw jednak muszą być spełnione trzy warunki: Izrael musi być przywrócony, Jerozolima musi być żydowska, a Świątynia odbudowana. Dwa pierwsze już zostały spełnione, trzeci jeszcze nie - teren Świątyni bowiem wciąż znajduje się we władaniu muzułmanów.
                                                    Poza tym odbudowa Świątyni i przyjście Mesjasza będą możliwe dopiero wówczas, gdy Wzgórze Świątynne zostanie oczyszczone... ofiarą z czerwonej jałówki właśnie.
                                                    Dlatego też niejaki Clyde Lott, zielonoświątkowiec i kaznodzieja z Mississipi wraz z rabinem Richmanem z Instytutu Świątynnego, próbują wyhodować czerwoną jałówkę ze stada 500 krów rasy Angus, sprowadzonych z Nebraski na farmę w dolinie Jordanu. Ma to być "jałówka, która zmieni świat".
                                                    Cóż, ci duchowni bardzo serio traktują swoją wiarę smile
                                                  • dunajec1 Re: Witajcie we... Francji! 15.09.18, 01:30
                                                    Czy ktos sie pokusil choc w przyblizeniu podac liczbe mieszkancow z czasow Jezusa? Bo patrzac na makiete to dla mnie ciezko cos powiedziec.
                                                  • sorel.lina Re: Witajcie we... Francji! 15.09.18, 01:52
                                                    Owszem, Dunajcu. W czasach Jezusa było w Jerozolimie około 70 tysięcy mieszkańców. Z makiety trudno to wywnioskować, bo nie jest to pełna rekonstrukcja, ale są inne dokumenty, np. spisy ludności przeprowadzane przez rzymskie władze w celu ustalenia wysokości podatków.
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 15.09.18, 07:46
                                                    Ogród Oliwny...
                                                    Dziś zadbany - opiekuje się nią od pokoleń ta sama... muzułmańska rodzina (czasem trzeba coś zrobić w szabat a zwłaszcza czuwać nad wizytami weekendowymi tysięcy pielgrzymów).
                                                    Dziś wymuskane alejki biegną pomiędzy tysiącletnimi oliwkami.
                                                    Te współczesne nie były świadkiem krwawego potu przerażonej ofiary niewyobrażalnych cierpień.
                                                    Te obecne nie spoglądały na zdradę Judasza i pojmanie Jezusa.
                                                    Nie widziały rzymskich legionistów, którzy prowadzili go na sąd i tortury. Tych, którzy bili, poniżali także plując na Niego i koronując cierniem.
                                                    Kilka z tych, które widzicie na fotografiach "przesiedlono" z zielonych gajów Galilei. Ale i tak ich wiek ocenia się na ponad tysiąc lat. Niektóre spękane. Część - z powodu ryzyka złamania - dla bezpieczeństwa pątników ogrodzono stalowym płotem lub podparto.
                                                    Włosi analizowali wiek i pochodzenie tych oliwek. Uzyskano daty od 1092-1189 roku n.e. Wszystkie te drzewa pochodziły od jednego "rodzica". Do dziś rodzą oliwki.
                                                    Czy mogą być potomkami tych, które rosły tam w roku 33?
                                                    Getsemani co znaczy w języki aramejskim "oliwna tłocznia" zostało wycięte nomen omen w pień przez wojska rzymskie po stłumieniu powstania.
                                                    Wspomina o tym Dunajcu Twój ulubieniec - Józef Flawiusz.
                                                    Ale naukowcy nie dają za wygraną. Oliwki cechują się taką żywotnością, iż nawet z pozostawionych korzeni mogą dać początek nowemu drzewu!

                                                    Zatrzymywał się tu po wielokroć, przybywając do Jerozolimy - głównie w Święto Paschy. Spoglądał pewnie ku Dolinie Cedronu (będzie jeszcze o niej przy innej okazji), widział wschodnie zbocza Wzgórza Moria z jerozolimską Świątynią.
                                                    Wspominają to miejsce starożytni jak choćby Orygenes (III w.n.e.), który wspomina o nieprzypadkowości tego miejsca komentując tekst ewangelii św. Mateusza. Stąd widział przecież Golgotę...
                                                    Inny z kronikarzy - Euzebiusz z Cezarei żyjący w IV wieku w swym dziele Onomastikon pisze, że wierni wciąż przychodzą do Getsemani modlić się w miejscu modlitwy Chrystusa.
                                                    Filmy o tych wydarzeniach pokazują nam rozległą przestrzeń porośniętą trawą i gęstym szpalerem oliwek.
                                                    Kiedy słuchamy Ewangelii poświęconej pojmaniu, w wyobraźni widzimy sporą połać, Jezusa przechadzającego się, klęczącego i modlącego do Ojca, by ten zdjął z niego to odium. By zrezygnował ze swej decyzji o ukrzyżowaniu własnego Syna.
                                                    Znika z oczu apostołów, by pozostać samotnym. Na filmowych scenach gdzieś w dali pojawiają się pochodnie, widzimy powoli zbliżający się legion z Judaszem potem wszystko znów niknie w mroku pozostawiając nas z widokiem przerażonych uczniów.

                                                    To miejsce przez wieki uległo zmianie.
                                                    Naturalnie powstały tu różne świątynie i miejsce to w jakiś sposób zagospodarowano.
                                                    Ale dziś całość - nawet uwzględniwszy rozmiar Bazyli Konania - ma jakieś 40x100 metrów.
                                                    Z pewnością nie było tu zakamarków sprzyjających izolacji.
                                                  • dunajec1 Re: Witajcie we... Francji! 15.09.18, 13:02
                                                    Cieeee, nigdy nie myslalem ze az tylu mieszkancow moglo tam byc w tych latach.
                                                  • sorel.lina Re: Witajcie we... Francji! 15.09.18, 19:19
                                                    dunajec1 napisał:

                                                    > Cieeee, nigdy nie myslalem ze az tylu mieszkancow moglo tam byc w tych latach.


                                                    Jerozolima i tak była maleńka w porównaniu z Rzymem, który miał w tamtych czasach około miliona mieszkańców! smile
                                                    Ale na główne żydowskie święta: Pesach (Pascha, Święto Przaśników), Szawuot (Pięćdziesiątnica, Święto Tygodni), Rosz-Hasana (Nowy Rok, Święto Trąbek), Jom Kippur (Dzień Pojednania), Sukkot (Święto Szałasów) i Chanuka (Święto Świateł), do Jerozolimy ściągały tysiące pielgrzymów z całego Izraela, a nawet z diaspory. Jak się oblicza Święte Miasto musiało wtedy pomieścić nawet... do 500 tysięcy ludzi!
                                                    Nie trudno sobie wyobrazić tłum, zgiełk i tłok, jakie wtedy w te dni panowały w mieście...
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 15.09.18, 19:23
                                                    W takim razie uzupełnijmy wypowiedz Sorell mapą Jerozolimy - makieta jest olbrzymia, tu widać lepiej.

                                                    https://i.pinimg.com/originals/a5/93/62/a5936271eb1860c17030ff4f05316c9e.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 15.09.18, 19:32
                                                    Nim powrócimy do Ogrójca - kilka cytatów.

                                                    „Jerozolima stała się obecnie miejscem odwiedzin ludzi ze wszystkich części świata, i jest tu taka masa pielgrzymów obu płci, że wszystkie pokusy zebrały się razem”.
                                                    Św. Hieronim „Listy”.

                                                    „Jutro zakwitną drzewa cytrynowe; drzewa oliwne będą się radować; twe oczy zatańczą, a gołębie przylecą z powrotem na twe święte wieże”.
                                                    Nizar Qabbani „Jerusalem”.

                                                    „Widok Jerozolimy jest historią świata;
                                                    jest czymś więcej,
                                                    jest historią nieba i ziemi”.
                                                    Benjamin Disraeli, „Tancred”.

                                                    „Lepiej żyć w Ziemi Izraela w mieście całkowicie nieżydowskim niż poza Ziemią w mieście całkowicie żydowskim. Kto został tutaj pochowany, to jakby urodził się w Jerozolimie, a kto został pochowany w Jerozolimie, to jakby urodził się pod tronem chwały”.
                                                    Juda ha-Nasi „Talmud”.

                                                    „Dziesięć miar piękności zstąpiło na świat, dziewięć dano Jerozolimie, a jedną reszcie świata”.
                                                    Midrasz Tanchuma, „Kedoszim 10”.

                                                    „Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
                                                    Niech uschnie moja prawica!
                                                    Niech język mi przyschnie do podniebienia,
                                                    Jeśli nie będę pamiętał o tobie,
                                                    Jeśli nie postawię Jeruzalem
                                                    Ponad największą moją radość”.
                                                    Psalm 137
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 16.09.18, 07:54
                                                    http://i65.tinypic.com/s31qup.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/2urm1ok.jpg

                                                    Akurat było południe. Bił dzwon nad miejscem szczególnym. Idealna chwila do zadumy.

                                                    http://i66.tinypic.com/2e5skex.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/258pfgz.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 16.09.18, 08:07
                                                    Ogrójec - jak już wiemy, nie był ogrodem w naszym pojęciu. Zapewne niewiele trawy, sporo drzew i tyle. Nawet jeśli przyjąć, iż dzisiejsze budowle świątynne okroiły rozmiar pierwocin, to i tak Ogród Oliwny nie miał wielkości Stadionu w Chorzowie.
                                                    Na większą ilość zieleni typu ogródek nie było szansy z prozaicznego powodu.
                                                    Najwięcej jest tu... skały.

                                                    Wśród nich ta najważniejsza - wedle tradycji w tej niszy siedział Jezus oblany krwawym potem.

                                                    http://i66.tinypic.com/2804pab.jpg

                                                    Nie sposób nie wzruszyć się na wspomnienie tamtych chwil.
                                                    Nie sposób oddać czci temu, kto w pełni świadomie i wiedząc jak straszna męczarnia go czeka, spełnił swą misję. Jeśli nawet to wszystko nie miało miejsca, to nie da się przejść obok tego wydarzenia bez zadumy.

                                                    http://i66.tinypic.com/xf924g.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/2yziwsw.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 16.09.18, 09:00
                                                    By wznieść Bazylikę Konania, trzeba było zniwelować teren i usunąć mnóstwo skalnego materiału - za Sorell fragment tej skały świadczący o rozmiarze zadania jakie wykonano (uczestniczyło w tym dziele kilkanaście państw o czym jeszcze będzie bliżej)

                                                    http://i66.tinypic.com/29y6pf.jpg

                                                    Tu - wedle przekazu - został pojmany.
                                                    Obie nisze (ta i z poprzedniej fotografii) dzieli kilkanaście metrów.
                                                    Tu rozpoczęła się Jego Golgota.
                                                    Fragment skały otoczono metalową koroną cierniową.

                                                    http://i68.tinypic.com/t701o5.jpg

                                                    Tę prawdziwą upleciono z gałęzi tego drzewa.

                                                    http://i68.tinypic.com/wkg02q.jpg
                                                  • sorel.lina Re: Witajcie we... Francji! 16.09.18, 19:06
                                                    sorel.lina napisała:

                                                    > Dawno temu, przez Bramę Suzańską, przeznaczoną wyłącznie dla niego, wychodził na Górę Oliwną arcykapłan, by tam uczcić pełnię księżyca lub złożyć na stosie z drewna cedrowego najrzadszą, najświętszą z ofiar - czerwoną jałówkę.
                                                    Zdarzyło się to podobno tylko dziewięć razy, a kiedy zostanie złożona dziesiąty raz, wtedy przyjdzie Mesjasz! Według Żydów po raz pierwszy, według chrześcijan po raz drugi, ostatni. Najpierw jednak muszą być spełnione trzy warunki: Izrael musi być przywrócony, Jerozolima musi być żydowska, a Świątynia odbudowana. Dwa pierwsze już zostały spełnione, trzeci jeszcze nie - teren Świątyni bowiem wciąż znajduje się we władaniu muzułmanów.
                                                    Poza tym odbudowa Świątyni i przyjście Mesjasza będą możliwe dopiero wówczas, gdy Wzgórze Świątynne zostanie oczyszczone... ofiarą z czerwonej jałówki właśnie


                                                    Czyżby zbliżał się koniec naszego złego świata? wink

                                                    " Czerwona jałówka, która przyszła na świat w Izraelu 28 sierpnia br. Pierwsza taka od 2 tysięcy lat!

                                                    Ze Świętej Księgi wynika, że kiedy urodzi się czerwona jałówka bez żadnej skazy - należy ją spalić, a popiół rozsypać w miejscu zniszczonej świątyni. Wtedy możliwa będzie jej odbudowa. Kiedy to już się stanie - na Ziemię ma zstąpić Mesjasz, a świat jaki znamy przestanie istnieć.

                                                    Tylko popiołów z jałówki czerwonej brakuje jako składnik do przywrócenia czystości biblijnej, a więc odbudowy Świątyni. Rola Trzeciej Świątyni dla całej ludzkości przynosi mesjańską wizję przyszłości: życia wiecznego wolnego od kłamstwa i smutku, który jest obecny u tak wielu ludzi.

                                                    Tydzień po narodzinach, jałówka została poddana szczegółowej analizie przez ekspertów rabinicznych, którzy stwierdzili, że jałówka jest realnym kandydatem do bycia proroczą biblijną czerwoną jałówką, która jest opisana w Torze i Biblii.

                                                    Zostanie ona zbadana ponownie za trzy miesiące, aby ustalić, czy nadal posiada ona niezbędne kwalifikacje dla bycia proroczą czerwoną jałówką.

                                                    Sprawie uważnie przygląda się The Temple Institute - żydowska organizacja, która ma w planie budowę kolejnej Świątyni Jerozolimskiej".

                                                    / źródło nczas.com./
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 22.09.18, 12:44
                                                    Półmrok.
                                                    Przez fioletowe witraże wpada tu niewiele światło - niejasne kontury w sam raz dla modlitewnego skupienia.
                                                    Cierniowa korona oplata Skałę Agonii zroszoną krwawym potem, nasiąkniętej błaganiem o rezygnację Ojca z decyzji o krzyżowej męce.
                                                    Gołębie wplecione w ciernie już nie trzepoczą skrzydłami, nie będą już dziobać ziaren.
                                                    A przecież - zgodnie z porzekadłem są gołębiami pokoju. Nastanie, gdy On wyda ostatnie tchnienie. Między Bogiem a grzesznikami wkrótce nastąpi pojednanie.
                                                    Piekło przestanie zapełniać się grzesznikami skażonymi pierworodnym występkiem.
                                                    Czy dusze przeszłych pokoleń - już skazane na potępienie za nie swoje grzechy - zostaną wyzwolone? Czy będą w stanie trwać nadal zapominając o niesprawiedliwej karze za pierwszych ludzi?

                                                    Konstantyn I Wielki (a któżby inny?) wznosi to w IV wieku pierwszą świątynię, być może pod wpływem upamiętnienia tego miejsca jako związanego z ostatnią modlitwą jeszcze wolnego Jezusa przez anonimowego pielgrzyma z Bordeaux. Minęło blisko półwiecze od kronikarskiej wzmianki do wzniesienia w tym miejscu murów - to już tradycja Ziemi Świętej, chrześcijański (choć przecież nie tylko) nieomal absolut. Egeria - pątniczka, o której już także wspominaliśmy, opisuje tę budowlę jako "elegancką świątynię"
                                                    Pierwszą budowlę w 400 lat potem, zamienia w gruzy trzęsienie ziemi - przed katastrofą wspomina o nim w swych zapiskach kolejny pielgrzym-kronikarz Willibald z Eichstätt.
                                                    Krzyżowcy po kolejnych 400 latach - wznoszą tu oratorium i wreszcie kościół.

                                                    Obecną bazylikę wzniesiono dopiero po I wojnie światowej.
                                                    Obok miana Bazyliki Konania (ze względu na historyczne znaczenie tego miejsca) zwana jest także Kościołem Wszystkich Narodów - fundusze niezbędne dla jej wzniesienia ofiarowało 12 państw (jak się okaże nieco więcej) - liczba to symboliczna gdy uwzględnić ilość apostołów, upamiętnioną 12 kopułami jakie świątynia posiada. jednak - jak już wspomniałem - sponsorów było więcej. Wymienia się wprawdzie USA, Kanadę, Niemcy, Belgię, Wielka Brytanię, Hiszpanię, Włochy, Francję, Meksyk, Chile, Argentynę i Brazylię, jednak mamy tu także akcent POLSKI!
                                                    Nasz sponsoring jest nieco późniejszy bo datowany na rok 1945 i oczywiście związany z "zabłąkanymi" tu wojskami polskimi.

                                                    cdn.
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 22.09.18, 13:07
                                                    Bazylika Konania od zewnątrz.

                                                    http://i67.tinypic.com/10scifa.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/2le6i52.jpg

                                                    Wspomniane już witraże - to one nadają wnętrzu fioletową poświatę.

                                                    http://i64.tinypic.com/13zbqf5.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/izbvxe.jpg




                                                    Oto po prawej stronie części centralnej ze Skałą Agonii znajduje się olbrzymia mozaika sponsorowana przez "naszych".
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie we... Francji! 22.09.18, 13:15
                                                    http://i66.tinypic.com/23syiaw.jpg

                                                    Po prawej stronie polska mozaika.
                                                    Ktoś odnajdzie dowód na "naszość"?
                                                    To scena pojmania Jezusa. Mistrz stoi w towarzystwie Jana i Jakuba. Piotr sięga po miecz, by dać odpór znajdującym się po prawej stronie mozaiki żołnierzom.
                                                    Padli na twarz po słowach, które wypowiedział Jezus.
                                                    "Jam jest"...

                                                    http://i64.tinypic.com/10yhtm1.jpg

                                                    Co czuła Sorell dotykając Skały Agonii?

                                                    http://i67.tinypic.com/jt58gk.jpg

                                                    Naga skała o porowatej powierzchni. Wygładzona dłońmi milionów pielgrzymów.
                                                    Każdy zabiera ze sobą wzruszenie.
                                                    Każdy stara się wybiec myślami ku tamtej nocy.
                                                    Jam jest, który jest...
                                                  • wscieklyuklad w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 11:42
                                                    Po deszczu gwiazd
                                                    na łące popiołów
                                                    zebrali się wszyscy pod strażą aniołów

                                                    z ocalałego wzgórza
                                                    można objąć okiem
                                                    całe beczące stado dwunogów

                                                    naprawdę jest ich niewielu
                                                    doliczając nawet tych którzy przyjdą
                                                    z kronik bajek i żywotów świętych

                                                    ale dość tych rozważań
                                                    przenieśmy się wzrokiem
                                                    do gardła doliny
                                                    z którego dobywa się krzyk

                                                    po świście eksplozji
                                                    po świście ciszy
                                                    ten głos bije jak źródło żywej wody

                                                    jest to jak nam wyjaśniają
                                                    krzyk matek od których odłączają dzieci
                                                    gdyż jak się okazuje
                                                    będziemy zbawieni pojedynczo

                                                    aniołowie stróże są bezwzględni
                                                    i trzeba przyznać mają ciężką robotę

                                                    ona prosi
                                                    - schowaj mnie w oku
                                                    w dłoni w ramionach
                                                    zawsze byliśmy razem
                                                    nie możesz mnie teraz opuścić
                                                    kiedy umarłam i potrzebuję czułości
                                                    starszy anioł
                                                    z uśmiechem tłumaczy nieporozumienie

                                                    staruszka niesie
                                                    zwłoki kanarka
                                                    (wszystkie zwierzęta umarły trochę wcześniej)
                                                    był taki miły - mówi z płaczem
                                                    wszystko rozumiał
                                                    kiedy powiedziałam -
                                                    głos jej ginie wśród ogólnego wrzasku

                                                    nawet drwal
                                                    którego trudno posądzić o takie rzeczy
                                                    stare zgarbione chłopisko
                                                    przyciska siekierę do piersi
                                                    - całe życie była moja
                                                    teraz też będzie moja
                                                    żywiła mnie tam
                                                    wyżywi tu
                                                    nikt nie ma prawa
                                                    - powiada -
                                                    nie oddam

                                                    ci którzy jak się zdaje
                                                    bez bólu poddali się rozkazom
                                                    idą spuściwszy głowy na znak pojednania
                                                    ale w zaciśniętych pięściach chowają
                                                    strzępy listów wstążki włosy ucięte
                                                    i fotografie
                                                    które jak sądzą naiwnie
                                                    nie zostaną im odebrane

                                                    tak to oni wyglądają
                                                    na moment
                                                    przed ostatecznym podziałem
                                                    na zgrzytających zębami
                                                    i śpiewających psalmy

                                                    Zbigniew Herbert "U wrót doliny"
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 12:09
                                                    Wspomina ją jedynie biblijna księga Joela:

                                                    I oto w owych dniach i w owym czasie,
                                                    gdy odmienię los jeńców Judy i Jeruzalem,
                                                    zgromadzę też wszystkie narody
                                                    i zaprowadzę je na Dolinę Joszafat,
                                                    i tam sąd nad nimi odbędę
                                                    w sprawie mojego ludu i dziedzictwa mego Izraela,
                                                    które wśród narodów rozproszyli,
                                                    a podzielili moją ziemię;
                                                    a o lud mój los rzucali
                                                    i chłopca wymieniali za nierządnicę,
                                                    a dziewczę sprzedawali za wino, aby pić.

                                                    Zgromadźcie się, a przyjdźcie,
                                                    wszystkie narody z okolicy,
                                                    zbierzcie się!
                                                    Sprowadź, Panie, swych bohaterów!
                                                    «Niech ockną się i przybędą
                                                    narody te na Dolinie Joszafat,
                                                    bo tam zasiądę i będę sądził narody okoliczne.
                                                    Zapuśćcie sierp,
                                                    bo dojrzało żniwo;
                                                    pójdźcie i zstąpcie, bo pełna jest tłocznia,
                                                    przelewają się kadzie,
                                                    bo złość ich jest wielka».
                                                    Tłumy i tłumy w Dolinie Wyroku [znajdować się będą],
                                                    bo bliski jest dzień Pański
                                                    w Dolinie Wyroku.
                                                    Słońce i księżyc się zaćmią,
                                                    a gwiazdy światłość swą utracą.
                                                    A Pan zagrzmi z Syjonu
                                                    i z Jeruzalem głos swój tak podniesie,
                                                    że niebiosa i ziemia zadrżą.
                                                    Ale Pan jest ucieczką swego ludu
                                                    i ostoją synów Izraela.
                                                    «I poznacie, że Ja jestem Pan, Bóg wasz,
                                                    co mieszkam na Syjonie, górze mojej świętej;
                                                    a tak Jeruzalem będzie święte
                                                    i przez nie już obcy nie będą przechodzić».

                                                    Gdzie jest to tak ważne dla nas wszystkich (przynajmniej wierzących) miejsce?
                                                    Uczeni w "piśmie" (nie tylko Świętym) - spierają się o to od zarania wiary
                                                    Bo przecież musi być jakieś miejsce, gdzie Chrystus ponownie zstąpi na Ziemię, by oddzielić "ziarno od plew". Ziarno zabierze ze sobą do krainy wiecznej szczęśliwości. Plewy spali w piekielnym ogniu.

                                                    Wybór padł na Dolinę Cedronu - niszę pomiędzy Górą Oliwną a Wzgórzem Świątynnym.
                                                    Miejsce w sam raz dla prawych, by wstąpili ku świętemu świętych. Miejsce akurat dla tych, którzy zasługują na karę.
                                                    W jednym z pierwszych postów poświęconych Ziemi Obiecanej wspominałem o miejscu, w którym ma dojść do Apokalipsy. Przejeżdżaliśmy tamtędy w zupełnej ciemności - kiedy gospodarz grupy wspomniał o tym, łatwo było o ciarki. Za oknem smoła. Za oknem wizja kataklizmu przetaczającego się przez okoliczne wzgórza. ostateczna zagłada ludzkości.
                                                    Za grzechy?
                                                    Z powodu wyczerpania boskiej cierpliwości?
                                                    Z chęci ukarania nieprawych?
                                                    Ci, którzy zginą z dala od Doliny Cedronu nie będą mieć z górki. Dzielić ich będzie od Chrystusa kilkadziesiąt kilometrów.
                                                    No dobrze, ale co mamy powiedzieć my, o tysiące kilometrów od Jerozolimy?
                                                    A co powie Dunajec, po drugiej oceanu stronie?

                                                    cdn.
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 12:38
                                                    Jak w większości dysput historyczno/religijnych (a także i dowolnych innych), zdania uczonych są podzielone.
                                                    Są więc i tacy, którzy negują rolę Doliny Cedronu w chwili Sądu Ostatecznego.
                                                    opierają się na proroctwie Ezechiela, który tak oto przedstawia tę chwilę:

                                                    Potem spoczęła na mnie ręka Pana, i wyprowadził mnie On w duchu na zewnątrz, i postawił mnie pośród doliny. Była ona pełna kości. I polecił mi, abym przeszedł dokoła nich, i oto było ich na obszarze doliny bardzo wiele. Były one zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, czy kości te powrócą znowu do życia?» Odpowiedziałem: «Panie Boże, Ty to wiesz». Wtedy rzekł On do mnie: «Prorokuj nad tymi kośćmi i mów do nich: "Wyschłe kości, słuchajcie słowa Pana!" Tak mówi Pan Bóg: Oto Ja wam daję ducha po to, abyście się stały żywe. Chcę was otoczyć ścięgnami i sprawić, byście obrosły ciałem, i przybrać was w skórę, i dać wam ducha po to, abyście ożyły i poznały, że Ja jestem Pan». I prorokowałem, jak mi było polecone, a gdym prorokował, oto powstał szum i trzask, i kości jedna po drugiej zbliżały się do siebie. I patrzyłem, a oto powróciły ścięgna i wyrosło ciało, a skóra pokryła je z wierzchu, ale jeszcze nie było w nich ducha. I powiedział On do mnie: «Prorokuj do ducha, prorokuj, o synu człowieczy, i mów do ducha: Tak powiada Pan Bóg: Z czterech wiatrów przybądź, duchu, i powiej po tych pobitych, aby ożyli». Wtedy prorokowałem tak, jak mi nakazał, i duch wstąpił w nich, a ożyli i stanęli na nogach - wojsko bardzo, bardzo wielkie. I rzekł do mnie: «Synu człowieczy, kości te to cały dom Izraela. Oto mówią oni: "Wyschły kości nasze, minęła nadzieja nasza, już po nas". Dlatego prorokuj i mów do nich: Tak mówi Pan Bóg: Oto otwieram wasze groby i wydobywam was z grobów, ludu mój, i wiodę was do kraju Izraela i poznacie, że Ja jestem Pan, gdy wasze groby otworzę i z grobów was wydobędę, ludu mój. Udzielę wam mego ducha po to, byście ożyli, i powiodę was do kraju waszego, i poznacie, że Ja, Pan, to powiedziałem i wykonam».

                                                    No tak,, ale gdzie tu konkretna nazwa? - kontrują przeciwnicy "doliny Cedronu".
                                                    Przecież Ezechiel w swej Księdze, wspomina jedynie o dolinie, w której Sędzia ożywia kości oblekając je w dawno już spopielałe ciało!
                                                    Zatem gdzie mamy oczekiwać wyroków?

                                                    W roku 333 pojawia się w Ziemi Świętej wspomniany już anonimowy kronikarz-pielgrzym z Bordeaux - on to, jako pierwszy wskazuje właśnie na Dolinę Cedronu, jako miejsce Sądu. Wśród zwolenników tej tezy są Euzebiusz z Cezarei a potem także i Hieronim ze Strydonu. Cyryl aleksandryjski tej tezy natomiast nie podzielał.
                                                    Problem jest ważny, gdyż nie tylko Żydzi i chrześcijanie, ale i muzułmanie są przekonani o nieuchronności końca świata i Sądu Ostatecznego.
                                                    Pisma tych trzech religii starają się zidentyfikować to miejsce. Żydowski midrasz „Tehillim” neguje istnienie doliny Joszafata (czyli Jahwe osądzi), gdzie miałby się toczyć sąd nad ludzkością - skłania się on ku tezie o nieokreślonej i zdecydowanie symbolicznej lokalizacji tego miejsca.
                                                    Do akcji wkraczają zwolennicy Doliny Cedronu. Dowodzą, iż to właśnie tutaj - już od czasów królów judzkich - znajdowała się nekropolia (chowano tu nie tylko Żydów, ale właśnie chrześcijan i muzułmanów!). Przekaz głosi, iż tę lokalizację wybrano nieprzypadkowo, ale właśnie ze względu na fakt, iż tu oczekiwane jest ponowne przyjście tego, który osądzi zmarłych.
                                                    Inni interpretują wersy ksiąg następująco: Wyrok zapadnie w dolinie, w której król Judy w obecności Joszafata unicestwił koalicję Ammonitów, Edomitów i Moabitów. Historiografia wspomina, iż bitwa ta rozegrała się w dolinie Tuku - zwaną od tamtej pory Doliną Błogosławieństwa. Tyle, że z jednej strony leży ona aż 17 kilometrów od Jerozolimy, a z drugiej nie bardzo pasuje do przyszłych wydarzeń - potępieni z pewnością nie określą tej doliny "błogosławioną". Wedle przeciwników tej lokalizacji, należy szukać raczej miejsca pasującego do określenia Dolina Wyroku.

                                                    Zdać by się mogło, iż spór rozstrzygnął ostatecznie irlandzki dominikanin, ekspert biblijny a zarazem profesor Francuskiej Szkoły Biblijnej i Archeologicznej w Jerozolimie Jerome Murphy-O’Connor, który odnalazł w Starym Testamencie następującą wzmiankę w Księdze Zachariasza: „W owym dniu dotknie stopami Góry Oliwnej, która jest naprzeciw Jerozolimy od strony wschodniej, a Góra Oliwna rozstąpi się w połowie od wschodu ku zachodowi i powstanie wielka dolina. Połowa góry przesunie się na północ, a połowa na południe”.

                                                    Kartografowie (w tym polscy) zdają się godzić obie strony dysputy.
                                                    Uznali, iż Dolina Joszafata jest początkową częścią Doliny Cedronu!

                                                    cdn.
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 12:40
                                                    Nie udało nam się uwiecznić na fotografii tak szczegółowo Doliny Cedronu.
                                                    Tu zatem fotografia z netu.
                                                    Po prawej - Wzgórze Świątynne. po lewej cmentarz, o którym będzie poniżej.

                                                    https://d-nm.ppstatic.pl/kadr/k/r/bd/e0/5a8f69c462535_o,size,933x0,q,70,h,a4d63f.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 12:46
                                                    W drodze ku cmentarzowi uwieczniamy panoramę Jerozolimy

                                                    http://i63.tinypic.com/2v1te2b.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/j8imie.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/2whngrc.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/14476lv.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 13:08
                                                    Tu pochowano Menachema Begina i Josefa Agnon - laureata literackiej nagrody Nobla. Tu spoczywają ofiary buntów arabskich z lat 20-tych i 30-tych ub.wieku oraz zabici w wojnie 1948r.
                                                    Pochowano ich bezpłatnie - tak czci się pamięć bohaterów.
                                                    Ale nie wszystkim dany jest ten zaszczyt. łącznie jest tu blisko... 160 tysięcy grobów!
                                                    Najbliżej doliny pochowano zakonników i zakonnice zmarłych w trakcie posługi w Ziemi Świętej.
                                                    W dolnej części cmentarza leżą... muzułmanie, zatem to oni (poza zakonnikami) zostaną osądzeni jako pierwsi.
                                                    Wszyscy spoczywają zwróceni nogami ku dolinie - zmartwychwstawszy będą mogli od razu powstać i zejść ku dolinie, by przez zamurowaną dziś w 1530 roku przez sułtanów osmańskich Złotą Bramę (kiedyś spełniała identyczną rolę, jak Ściana Płaczu - północny łuk tej bramy nazywany jest Łukiem Żalu, a południowy Łukiem Miłosierdzia - kolejny dowód na rolę tego miejsca w przyszłym Sądzie!) )skierować się ku Wzgórzu Świątynnemu.

                                                    Ale ze względu na historyczność tego miejsca nie sposób pominąć groby starożytne. Tu leżą zatem Absalom -syn Dawida, czwarty król Judy Jozafat (873 - 849 p.n.e.), ojciec Jana Chrzciciela Zachariasz jak i św. Jakub - przyrodni brat Jezusa a zarazem zamordowany przez arcykapłana Ananiasza pierwszy biskup Jerozolimy.

                                                    Informacja dla bogaczy.
                                                    Chcesz być pochowany na tym cmentarzu?
                                                    Nic trudnego.
                                                    Koszt miejsca na pochówek - jedyne... 1.5mln dolarów.
                                                    Dlatego tak wytrwale gram w EuroJackpota
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 13:26
                                                    http://i67.tinypic.com/mayzb8.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/2lcpl6s.jpg

                                                    http://i67.tinypic.com/hs9ypx.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/20jn2oz.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 13:27
                                                    Była sobota - szabat to dzień nieszczególny na zwiedzanie. Ale dla naszej oficjalnej delegacji uczyniono wyjątek - żydowska część cmentarza stała otworem.
                                                    Dzięki temu można było ukoronować Sorell Złotą Kopułą.

                                                    http://i65.tinypic.com/2uqca3q.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 13:36
                                                    Tu fragment niestety nam niedostępnego cmentarza muzułmańskiego - po drugiej stronie Doliny Cedronu

                                                    http://molowepodroze.pl/wp-content/uploads/2015/10/SL371177-1024x768.jpg


                                                    Droga w dół jest mocno stroma, a cmentarz od ulicy odgradza wysoki mur.

                                                    http://i63.tinypic.com/1553xhx.jpg

                                                    dlatego nie widać tak dokładnie jak na tej netowej fotografii grobów Jozafata (po lewej) i Zachariasza

                                                    https://www.mojewycieczki.org/Jerozolima1b_pliki/image114.jpg
                                                  • dunajec1 Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 14:58
                                                    Piekne,a co do pytania WU, co ja na to?
                                                    Otoz kiedys u jednego z "naszych" widzialem obraz namalowany przez jednego z malarzy niewazne nazwisko bo i tak nie pamietam, obraz przedstawiajacy swiat po "koncu swiata" czy "armagedonie" ktory pokazywal co czy tez ktore kontynenty zostana ze tak powiem przy zyciu. I jak myslisz? Ktory to kraj dozna najmniejszego ubytku fizycznego? Ha?
                                                    Oczywiscie nie mylisz sie, jednak to ten kraj (gdzie jestem teraz) zostanie gloryfikowany a nie jakies tam inne ze zacytuje "pana na stolcu-zadupie". No! Tak ze sie nie obawiam niczego.
                                                    Jeszcze mogl bym do tego dodac slowa goralskiej piosenki gdzie do baba przyszla do proboszcza aby go zapytac czy bedzie zbawiona
                                                    "....proboszcz zajrzol jej do pyska
                                                    baba zebow ni miala
                                                    nie boj ze sie piekla babo
                                                    czym tam bedziesz zgrzytala...."

                                                    Co prawda ja jeszcze mam czym zgrzytac ale wracajac do obrazu z tego kraju to wszyscy do nieba, moze nie za zywa i nie w butach ale zawsze, hehehhe.

                                                    A wracajac do "ziemi swietej", jeszcze raz, dzieki.
                                                  • wscieklyuklad Re: w kolejce na Sąd Ostateczny... 23.09.18, 16:48
                                                    Przywołuję znów w pamięci ten piękny wiersz Herberta.
                                                    Widzę ów chaos po apokaliptyczny, słyszę krzyk i zgrzytanie zębów - o tak Dunajcu, warto podumać, co zrobić z bezzębnymi starcami (płci obojga).
                                                    Warto pomyśleć o zmarłych już wcześniej zwierzętach (jeśli mają duszę), o roślinach, które w chwili konania ostrzegały inne.
                                                    Trzeba pamiętać o wszystkich tych przedmiotach, które za życia miały znaczenie, a jakie traktowano jako przyjaciół i domowników.
                                                    Zmurszałe drzewce siekiery, pordzewiałą łopatę, nadgryzione zębem czasu dno wiadra.

                                                    Kiedy czytam wiersz Herberta nie mogę uciec od wspomnienia Yad Vashem.
                                                    Od tamtej - już zaszłej Apokalipsy, od - dla udręczonych - Sądu Ostatecznego.
                                                    Tyle, że tamten niósł ze sobą wyłącznie śmierć.
                                                    Dzieci odrywane od matek, które nie pojedynczo, lecz gromadnie zapędzano do gazowych komór lub cuchnących baraków, by tam umierało powoli, w pełni świadomie, w poczuciu absolutnej niemocy i upodlenia.
                                                    Ich ziemskie piekło - cierpienie, które nie wiedzieć, czy odpuściło ziemskie grzechy, które czyniło odkupienie pierworodnego, rajskiego wyłączną, być może jedyną przepustką do raju.
                                                    Śmierć jako ucieczka od męki. Śmierć jako wyzwolenie. Śmierć jakże dla oprawców bez znaczenia. Śmierć numeru wyrytego na przedramieniu. Śmierć fotografii z profilu i "ąfas"...
                                                    Odebrane buty miały służyć innym. Wyrwane złote zęby tamtejsze arystokratki kupowały w jubilerskich przeróbkach. Spokojni o los (przynajmniej czas jakiś) i wspierający faszyzm mieszczanie, przewracali się z boku na bok na siennikach wypełnionych warkoczami...

                                                    Obozowe kroniki nie notowały zdarzeń. "Karę" wymierzano "tu i teraz" - nie ważono uczynków na egipskiej szali Maad pod czujnym okiem Anubisa - pierwowzoru herbertowego anioła...

                                                    Co zatem, jeśli każdy będzie osądzony z osobna?
                                                    Co jeśli mimo to okrzyki radości z rajskiej nagrody zmieszają się z wrzaskiem potępieńców?
                                                    A może Sędzia - skoro już raz ingerował w możliwość porozumienia (Wieża pomieszania języków) odbierze nam wtedy szansę wydania głosu, a wszystko to rozegra się w kompletnym milczeniu?
                                                    Wiersz Herberta straci wówczas swój walor obrony ludzkiej godności. Straci to, co najbardziej w nim ludzkie - wartość związku. Tego między ludźmi. Tego między człowiekiem a zwierzęciem.
                                                    tego między człowiekiem a naturą. tego między człowiekiem a przedmiotem martwym o przecież jakże "ludzkich cechach".
                                                    Co więc, gdy cały świat wartości Sąd ów zniweczy?
                                                    Na jakich gruzach Sędzia będzie tworzył New Age?

                                                    Wszyscy bezzębni - w myśl Twej przyśpiewki - są a priori skazani na Raj...
                                                    Nikt bezzębny nie trafi do piekła, gdzie ma być "płacz i zgrzytanie zębów

                                                    Jest jedno ale...
                                                    Być może w chwili zmartwychwstania będziemy jak Łazarz. Wyjdziemy z cuchnących grobów jak nowo narodzeni.
                                                    Wiem, wiem - noworodki przecież... też nie mają zębów.
                                                  • wscieklyuklad Gdzie Pan zapłakał... 29.09.18, 20:03
                                                    Góra Oliwna...
                                                    Miejsce gdzie Go pojmano.
                                                    Tam pocił się krwawo na myśl samą o nadchodzącym męczeństwie.
                                                    Tam prosił Ojca o zmianę decyzji.

                                                    Góra Oliwna...
                                                    Chodził tam dziesiątki razy.
                                                    I ten jeden, gdy też zapłakał.
                                                    Nie nad sobą, lecz nad miastem u stóp.
                                                    Triumfalny wjazd do Jerozolimy w Niedzielę Palmową. Zgromadzony na drodze przejazdu tłum rozpościera pod jego stopami płaszcze wznosząc okrzyk: "Błogosławiony król, który przychodzi w imię Pańskie"! Dziś jeszcze go wielbiący. Dziś o krok od koronacji złotem.
                                                    Łaska ludu na pstrym osiołku jeździ - może ci sami, którzy Go wtedy wielbili, będą wrzaskiem domagać się śmierci przez ukrzyżowanie.
                                                    Ale Jezus nie płakał wówczas na myśl o śmierci na krzyżu. Spojrzał na mury Jerozolimy, która swe piękno zawdzięczała Herodowi.
                                                    Łukasz w swej Ewangelii opisuje to następująco:
                                                    "O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami. Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia."

                                                    Płakał nad nieuchronnie przemijającym pięknem? Nad zniweczeniem wysiłku budowniczych? Nad zrównaniem z ziemią jerozolimskiej świątyni?
                                                    Co miał na myśli mówiąc o chybionym celu?

                                                    Niespełna 40 lat po ukrzyżowaniu, wojska Tytusa rozbiły obozy na zboczach Góry Oliwnej.
                                                    Dla celów wojskowych wycięto wówczas wszystkie drzewa (wspominałem już o tym przy okazji Ogrodu).. Potrzeby były tak wielkie, iż - wedle relacji kronikarzy - trudno było o znalezienie ocalałego drzewa w promieniu... 4 godzin marszu od Jerozolimy!
                                                    Po 6-miesięcznym oblężeniu miasto zdobyto i zrównano z ziemią...
                                                    Ze świątyni zostały tylko zgliszcza.

                                                    A przecież non omnis moriar. Mury runęły, lecz pamięć o tym, który to przepowiedział - pozostała. Nic zatem dziwnego, iż starano się ustalić miejsce, w którym Jezus zapłakał nad losem Jerozolimy.
                                                    Padło na zbocze Góry Oliwnej. W V wieku wzniesiono tu więc pierwszą świątynię bizantyjską.
                                                    Ale nie poświęcono jej Chrystusowi, lecz prorokini - św. Annie. A dziwna to była prorokini, gdyż w odróżnieniu od wszystkich pozostałych... milczała!
                                                    Jest czterdziesty dzień od narodzin Jezusa, gdy Józef i Maria przynoszą go do Świątyni. Przybyli by ofiarować Bogu dziecię, a jednocześnie "zmazać nieczystość", którą dotknięta była kazda kobieta po porodzie.
                                                    Tam wita ich wiekowy już Symeon, który - dokonując rytualnego obrzezania by ofiarując je Panu - sławi dziecię dostrzegając w nim zbawcę ludu Izraela.
                                                    Anna milczy.
                                                    84-letnia wdowa zaliczona wraz z cudzoziemcami (sic!) i sierotami do najniższej klasy społecznej (gdyż nie mogła jak i tamci zrodzić kolejnych potomków rodu Izraela) kilkadziesiąt lat mieszka w świątyni poszcząc i modląc się.
                                                    Dlaczego zatem uznano ją świętą?
                                                    Być może w oparciu o słowa św. Pawła, iż rolą kobiety jest... milczenie!

                                                    Aż do czasu krzyżowców niczego tu nie zmieniano. Ci w 1187 r. wznieśli tu niewielka kapliczkę. a ta po podbiciu Jerozolimy przez muzułmanów popadłą w ruinę.
                                                    Obecna świątynia została wzniesiona dopiero w 1955 roku. Ma kształt odwróconej kropli łzy.
                                                    Bo przecież to tu Chrystus zapłakał...
                                                    W trakcie budowy odkryto tu cmentarz datowany na... XVI wiek p.n.e! Zatem pierwsze pochówki datują się na czas, gdy Izraelici wciąż przebywali w niewoli!

                                                    Witajcie w Dominus flevit!
                                                  • sorel.lina Re: Gdzie Pan zapłakał... 29.09.18, 21:50
                                                    Kościół Dominus Flevit - Pan Zapłakał

                                                    Kościół - łza. Tak to sobie wymyślił jego architekt, Włoch Antonio Berluzzi i budując go nadał mu kształt odwróconej łzy. Kościół jest stosunkowo nowy, powstał w latach pięćdziesiątych XX wieku. Po pierwszej, bizantyjskiej świątyni na tym miejscu nie pozostał ślad, na jej miejscu krzyżowcy zbudowali tylko małą kapliczkę, a muzułmanie podbiwszy Jerozolimę w ii87 roku - oczywiście wznieśli w tym miejscu meczet.
                                                    Dopiero gdy w Jerozolimie rozpoczął swoje funkcjonowanie Łaciński Patriarchat franciszkanie, którzy byli odpowiedzialni za opiekę nad chrześcijańskimi miejscami w Ziemi Świętej, zaczęli nabywać i remontować tradycyjne miejsca pielgrzymkowe i kościoły. Kupili niewielką działkę znajdującą się w pobliżu miejsca, gdzie według tradycji Jezus miał zapłakać nad Jerozolimą, a gdzie później powstał kościół Dominus Flevit,

                                                    http://i66.tinypic.com/mmv53c.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/2rp2mms.jpg

                                                  • sorel.lina Re: Gdzie Pan zapłakał... 29.09.18, 22:10
                                                    http://i67.tinypic.com/akbpu1.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/313srxz.jpg

                                                    Przyznam, że i ja, patrząc na rozciągające się z tego miejsca widoki, miałam łzy w oczach, chociaż nie były to łzy smutku, ale wzruszenia pięknem złocącego się w słońcu miasta

                                                    http://i64.tinypic.com/11kwbb7.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/e17w5s.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/2e3verb.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/5y9u88.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 30.09.18, 09:35
                                                    Nad czym zatem zapłakał?
                                                    Nad przyszłą miasta niedolą?
                                                    Nad własną męką o wyciągnięcie dłoni?
                                                    Czy tę ostatnią był w stanie ujrzeć w wizji?
                                                    Czy potrafił pogodzić się z nieuchronnym bólem?

                                                    Sorell - opierając się na Ewangelii Łukasza - przypomniała dzisiejszą panoramę Jerozolimy. Pomiędzy gałęziami drzew widać fragmenty miasta - dziś okrojonego o mury potężnej Świątyni.

                                                    Co to za drzewo?
                                                    Pamiętacie zbliżenie konaru jednego z nich? Przerażające kolce celują w widza.

                                                    W tym miejscu rosną ich całe skupiska!
                                                    Nie mógł ich nie dostrzec (sięgają 20 metrów wysokości!). Nie mógł nie wiedzieć, iż właśnie z tych gałęzi drzewa zwanego dziś właśnie z tego względu Głożyną - cierniem Chrystusa, uplotą koronę, którą go "ukoronują" jako żydowskiego króla...

                                                    http://i66.tinypic.com/ztz055.jpg

                                                    Czy zatem zapłakał nad miastem?
                                                    Czy zatem zapłakał nad czekającym go bólem i pohańbieniem?
                                                    Nad sadyzmem oprawców?
                                                    Z bliska te ciernie wyglądają przerażająco.

                                                    Dziś toczą się dyskusje odnośnie materiału z jakiego wykonano koronę cierniową.
                                                    Jedni optują za konstrukcją z naprędce zrywanych ciernistych chwastów, które miano splątać i dla uzyskania trwałości powiązać sznurkiem.
                                                    Całun turyński (jeśli faktycznie jest "hologramem" Chrystusa) - zdecydowanie przeczy tej wersji, choć zwolennicy tezy jak powyżej bronią się stwierdzeniem, iż koronę przed pochówkiem zdjęto z głowy umęczonego, zatem nic dziwnego, iż nie ma śladów sznura.
                                                    Inni stawiają zdecydowanie na głożynę. Na poparcie tej tezy przytaczają obrazy uwieczniające mękę Jezusa - na nich wyraźnie widać długie, ostre kolce - takie ma wyłącznie to właśnie drzewo. Młode gałązki tego drzewa są wiotkie i łatwo je spleść!
                                                    Korona cierniowa miała mieć 21 cm średnicy.
                                                    Jej losy nie są znane, choć notki historyczne wspominają, iż jakiś czas "gościła" na dworze Karola Wielkiego.
                                                    Jest dla chrześcijan rekwizytem nad wyraz ważnym. Nic więc dziwnego, iż w "pielgrzymce" po Europie traciła kolejne ciernie pieczołowicie przechowywane w obiektach sakralnych.
                                                    Dziś - ogołocona z kolców i upleciona wyłącznie z gałązek (nie powiązanych sznurem!) kusi turystów odwiedzających katedrę Notre Dame w Paryżu.
                                                    Pojedyncze ciernie przechowywane są w wielu świątyniach Europy.
                                                    Jeśli chcecie obejrzeć któryś z nich nie musicie jechać ani do Saint Denis (kronika klasztoru wspomina o obecności korony w jego zbiorach), ani do Trewiru, Pizy czy Rzymu.
                                                    Możecie wybrać się do...Zamościa, Miechowa i Bociek!

                                                    Powróćmy jeszcze do samego drzewa.

                                                    W Księdze Sędziów napotykamy przypowieść Jotama o drzewach, które spośród siebie wybierały króla. Oto jej tekst:

                                                    Wszyscy możni miasta Sychem oraz cały gród Millo zgromadzili się i przyszedłszy pod dąb gdzie stała stela w Sychem, ogłosili Abimeleka królem (został nim po zamordowaniu swych braci. Poniósł za to karę - został ugodzony...kamieniem młyńskim ciśniętym przez... kobietę w trakcie gdy oblegał jedno z podbijanych miast. Nie zginął. Ale by uniknąć hańby poprosił swego sługę, by go dobił - przypisek mój). Doniesiono o tym Jotamowi, którzy poszedłszy, stanął na szczycie góry Garizim, a podniósłszy głos, tak do nich wołał: "Posłuchajcie mnie, możni Sychem, a Bóg usłyszy was także. "Zebrały się drzewa, aby namaścić króla nad sobą. Rzekły do oliwki: „Króluj nad nami!” Odpowiedziała im oliwka: „Czyż mam się wyrzec mojej oliwy, która służy czci bogów i ludzi, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?” Z kolei zwróciły się drzewa do drzewa figowego: „Chodź ty i króluj nad nami!” Odpowiedziało im drzewo figowe: „Czyż mam się wyrzec mojej słodyczy i wybornego mego owocu, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?” Następnie rzekły drzewa do krzewu winnego: „Chodź ty i króluj nad nami!” Krzew winny im odpowiedział: „Czyż mam się wyrzec mojego soku, rozweselającego bogów i ludzi, aby pójść i kołysać się ponad drzewami?” Wówczas rzekły wszystkie drzewa do krzewu cierniowego: „Chodź ty i króluj nad nami!” Odpowiedział krzew cierniowy drzewom: „Jeśli naprawdę chcecie mnie namaścić na króla, chodźcie i odpoczywajcie w moim cieniu! A jeśli nie, niech ogień wyjdzie z krzewu cierniowego i spali cedry libańskie."

                                                    Tu pozwolę sobie na własne spekulacje.

                                                    Głożyna jest drzewem wiecznozielonym. Ma bardzo twardy pień, a jego gałęzie spalają się w mig (co w tamtym klimacie nie ma znaczenia!). Do dziś - ze względu na rozmiar drzewa (pień sięga 60 cm średnicy) - wykonuje się z niego... drewniane słupy! Czyz nie jest to idealny materiał na krzyż?

                                                    Pamiętacie scenę, gdy jedne z legionistów podaje ukrzyżowanemu Jezusowi nasączoną gąbkę?
                                                    Mówią, że był to ocet lub wino.
                                                    A może napój był inny?
                                                    Owoce głożyny są cierpkie i nie są łakomym kąskiem.
                                                    Z korzeni uzyskuje się lekarstwa na ból głowy i odtrutkę na jad tutejszych węży.
                                                    A z owoców pozyskuje sok.
                                                    Po dziś dzień w Egipcie i regionach południowej Sahary z owoców wykonuje się narkotyczny napój uznawany za środek usypiający i uspokajający.
                                                    Może tym właśnie sokiem starano się zmniejszyć cierpienie?. Niektórzy twierdzą, iż Jezus nie umarł, ale "zasnął" na krzyżu. A jeśli tak, to czy aby nie pod wpływem soku owoców głożyny?
                                                    Możliwe?
                                                    Jeśli tak, to głożyna byłaby drzewem ściśle związanym z całym cierpieniem Jezusa.
                                                    Krzyż, korona, narkotyczny napój.
                                                    Tak czy inaczej to przez jego konary spoglądał ku miastu.
                                                    Ku jego murom.
                                                    Ku cierpieniu swemu...

                                                    PS. przepraszam, że tak kuśtyka moja opowieść o Ziemi Świętej, ale jestem pochłonięty kolejnym konkursem w dziedzinie tym razem odległej od literatury.
                                                    Zajmie to jeszcze mniej więcej tydzień.
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 30.09.18, 13:41
                                                    Nie tylko kształt kościoła - odwrócona łza, oddają symbolikę płaczu Chrystusa. W narożach umieszczono naczynia zwane łzawnikami - gliniane konwie służące do... zbierania łez.
                                                    Ich rola w różnych tradycjach społecznych była zmienna. W starożytnym Rzymie żony legionistów przygotowywały je na wypadek śmierci męża w kolejnej bitwie. Wkładano je potem do grobu zabitego.
                                                    W naszej - słowiańskiej tradycji - do takich naczyń zbierano łzy... żałobników, a rytuał ten sięga czasów pogańskich i przetrwał wiele stuleci o czym świadczy fragment "Bema pamięci rapsodu żałobnego" autorstwa Cypriana Norwida.
                                                    Tu łzawnik w całej krasie

                                                    http://i68.tinypic.com/2rp2mms.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 30.09.18, 14:06
                                                    Ale jest też inna koncepcja (moja spekulacja).
                                                    Załóżmy, iż ta amforka na brzegu u szczytu to nie łzawnik, lecz unguentarium - pojemnik też związany z ceremonią pogrzebowa, jednak nie służący do zbierania łez wdowy/żałobników, lecz - zgodnie ze swą nazwą - do przechowywania wonności do namaszczenia zwłok!
                                                    Takie amforki znajdowano powszechnie w greckich i RZYMSKICH grobach już od IV wieku p.n.e!
                                                    Jeśli założymy, iż kościelne zdobniki to właśnie tego typu amforki, to uzyskujemy logiczny ciąg wydarzeń - okienko przez które widać panoramę Jerozolimy a wychodzące na stronę zachodnią (zmierzch żywotów Świątyni i równocześnie Jezusa) , kształt budowli (odwrócona łza) i pośmiertne namaszczenie zmarłego olejkiem z amfory.

                                                    Dla chętnych - tekst z netu.

                                                    pl.wikisource.org/wiki/Sztuka_u_S%C5%82owian,_szczeg%C3%B3lnie_w_Polsce_i_Litwie_przedchrze%C5%9Bcija%C5%84ski%C3%A9j/XIX
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 30.09.18, 14:22
                                                    Ale ta okolica, to przecież - jak już wspomniałem - miejsce licznych pochówków sięgających zamierzchłej przeszłości. Zmarłych chowano w grotach a te szybko zapełniły się po brzegi. Postanowiono więc zmienić formę pochówku. Kości zmarłych umieszczano więc w ossuariach - kamiennych skrzynkach o wielkości nieco tylko przekraczającej długość kości udowej i dopiero w takiej umieszczano w miejscu wieczystego spoczynku.
                                                    W pobliżu Dominus flevit znajduje się taka właśnie nekropolia. Ossuaria są bogato zdobione i opatrzone imieniem zmarłego.

                                                    http://i63.tinypic.com/119nuxv.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/288bo20.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/6696bn.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/10ql26u.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/wiq03l.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 30.09.18, 14:33
                                                    W pracach tu prowadzonych nie zabrakło akcentu polskiego.
                                                    Brał w nich udział polski qumranista Józef Milik uznawany za największego specjalistę w odczytywaniu zwojów znad Morza Martwego!
                                                    Istny poliglota - władał bowiem j.rosyjskim, włoskim, francuskim, niemieckim, angielskim i - równie biegle - łaciną, syryjskim i staro cerkiewnosłowiańskim, ugaryckim, sumeryjskim, egipskim, hetyckim i gruzińskim. W swym dorobku ma nie tylko najwięcej publikacji tyczących wspomnianych zwojów, ale też pierwsze w świecie tłumaczenie Księgi Reguły (oczywiście znalezionej w Qumran!) Był pionierem systemu oznaczania fragmentów papirusów.
                                                    Jako pierwszy odczytał dzięki nim tekstu z I groty Qumran. Uczynił to tak błyskawicznie, iż sam amerykański "Time" określił go mianem „najszybszego człowieka od fragmentów” przez amerykański tygodnik Time.

                                                    Czemu nie jest o nim zbyt głośno w naszym kraju?
                                                    Ano porzucił stan kapłański by związać się węzłem małżeńskim...

                                                    Tak czy inaczej - Polak potrafi!
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 30.09.18, 14:55
                                                    http://i67.tinypic.com/znobv4.jpg

                                                    Pora żegnać nekropolis.
                                                    A przecież są na Górze Oliwnej jeszcze dwa bardzo ważne dla chrześcijan miejsca!

                                                    Ale o tym już w innym czasie.
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 21.10.18, 11:36
                                                    Zaiste Góro nie jesteś ty z gór najpodlejszą...

                                                    Wyborcza cisza sprzyja wspomnieniom. Wyborcza cisza sprzyja neutralnym odniesieniom do chrześcijańskiej historii.
                                                    Wyszedł oto do Betanii, gdzie wskrzesił Łazarza. W drodze nauczał i błogosławił
                                                    uczniom. Aż nagle... zniknął.
                                                    Ten opisywany przez św. Łukasza fakt "dematerializacji" uznano za ponowne wniebowstąpienie Chrystusa.
                                                    Zbiorowa halucynacja?
                                                    Holograficzne i krótkotrwałe zstąpienie na Ziemię by dodać im - osamotnionym po stracie odwagi? Dowód, że wciąż jest z nimi i troszczy się o nich? Chęć dodania odwagi przed niechybną misyjną śmiercią męczeńską?

                                                    Jak zwykle, gdy mowa o biografii Jezusa, starano się określić miejsce, w którym do tego zdarzenia doszło.
                                                    Dzieje Apostolskie wiążą "zniknięcie" z Góra Oliwną. Opuszczeni uczniowie zdążają z Góry Oliwnej (!) do Jerozolimy. Jednak wedle Dziejów to DZIEŃ DROGI SZABATOWEJ!
                                                    A przecież Górę Oliwną dzieli od miasta ledwie kilka kilometrów! Przejście jej zabrałoby piechurowi ledwie kilkadziesiąt minut!
                                                    Opierając się jednak na fragmencie opisu uznano, iż to Góra Oliwna była właśnie miejscem, z którego Chrystus wstąpił do Nieba - tak uznały wczesne wspólnoty chrześcijańskie w Jerozolimie. I tak pozostało do dziś dnia...
                                                    Jak każde święte miejsce, także i to postanowiono wyróżnić stosowną budowlą, toteż w 376 roku, z inicjatywy rzymskiej arystokratki Pomenii wzniesiono na Górze Oliwnej okrągłą kaplicę do której w 60 lat później dobudowano oratorium, a po trzech kolejnych dzięki wsparciu finansowemu innej z Rzymianek - św. Melanii Młodszej - klasztor, w którym odprawiano codzienną mszę świętą. Ich ruiny (leżą ok. 8 metrów poniżej obecnych budowli) odkryto dopiero w roku 1959! Nic dziwnego, skoro - jak wiele innych budowli chrześcijańskich - także i te zostały zrównane z ziemią (VII wiek - wojska perskie Chosroesa).
                                                    Krzyżowcy wznieśli tu stojącą po dziś dzień budowlę. Służyła za kaplicę do czasu zamiany jej na meczet w kilkadziesiąt lat później.
                                                    "Okrutni" muzułmanie na rozkaz Saladyna wznieśli tu kolejny meczet, by... chrześcijanie mogli
                                                    tu pielgrzymować!
                                                    Oba meczety są aktualnie własnością "ciapatych", jednak przy okazji chrześciajńskich uroczystości są udostępniane tak prawosławnym, jak katolikom, Ormianom, oraz ortodoksyjnym Koptom i Syryjczykom.
                                                    Nie tylko Ewangelia i Dzieje Apostolskie są jednak dowodem, iż właśnie w tym miejscu Jezus wstąpił do Nieba.
                                                    Fragment naturalnej skały pielgrzymi dopatrują się odcisku stóp Chrystusa. I to one przyciągają to wiernych (o innych "artefaktach" w kolejnych miejscach będzie jeszcze w przyszłości mowa).

                                                    Z you tube film obrazujący to miejsce.


                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 21.10.18, 11:37
                                                    Wkleiłem powyższy film, gdyż po nim jest znakomity - przeszło 1,5 godzinny film o Izraelu - warto obejrzeć.
                                                  • wscieklyuklad Re: Gdzie Pan zapłakał... 21.10.18, 12:12
                                                    Uważny widz stwierdzi bez trudu, iż w skale można dostrzec odcisk JEDYNIE PRAWEJ STOPY!
                                                    Czy Jezus zatem był kaleką?
                                                    Czy "odbił się" od skały by wznieść się do Nieba?

                                                    NIC Z TYCH RZECZY!

                                                    Ślad lewej stopy przeniesiono do meczetu Al-Aksa, gdyż także wyznawcy islamu czczą Jezusa jako proroka.
                                                    Kiedy czytamy wszystkie te nienawistne posty dotyczące symboli islamskich na europejskich ziemiach, pozostaje tylko uśmiechnąć się w myślach.
                                                    I zastanowić się kto kogo ma uczyć ekumenizmu.
                                                    A skoro o nim mowa, to warto odnotować ważne wydarzenie związane z tym miejscem.

                                                    Oto 5 stycznia 1964 r. patriarcha Konstantynopola Atenagoras spotkał się tu z papieżem Pawłem VI by wymienić pocałunek pokoju. Było to zatem pierwsze od wieków spotkanie najwyższych dostojników obu bądź co bądź bratnich Kościołów.
                                                    Warto przywołać słowa patriarchy: „Chrześcijaństwo żyje od wieków w nocy podziału. Oczy zmęczyły się już ciągłym wypatrywaniem w ciemności. Oby nasze spotkanie było zapowiedzią świetlanego i błogosławionego dnia, kiedy przyszłe pokolenia chrześcijan, uczestnicząc w tym samym Kielichu najdroższego Ciała i Krwi Pana, w miłości, pokoju i jedności chwalić będą jednego Pana i Zbawcę wszystkich”.

                                                    Hmmm, do dziś - mimo upływu tylu lat, to wciąż jedynie "pobożne życzenie".

                                                    Jerozolima miała być głównym świętym miastem islamu. Traf chciał, iż tuż przed ogłoszeniem tego faktu, Mekka została odbita tuż przed ukończeniem budowy Kopuły na Skale - wzniesionej na dawnej świątyni żydowskiej.
                                                    Tu - wedle źródeł żydowskich - znajduje się fragment skały (ołtarza) a pod nią jaskinia - miejsce pochówku Adama i Ewy. A i sama skała nie jest bez znaczenia - to ona miała stanowić tamę dla... potopu!

                                                    Wstęp do tego miejsca jest płatny, a prawo do poboru "wstępnego" uzurpują sobie dwie rodziny muzułmańskie.
                                                    Spór o prawo do zysku był źródłem profanacji meczetu.
                                                    Wiosną ub. roku podpalono we wnętrzu kilka opon...
                                                    Pecunia non olet - bez względu na światopogląd...
                                                  • wscieklyuklad Witajcie w... Rosji! 21.10.18, 12:37
                                                    Tuż obok miejsca wniebowstąpienia Jezusa (fotki nasze na bliższy ulicy meczet dla chrześcijan)

                                                    http://i64.tinypic.com/2ltqzpi.jpg

                                                    jest równie ważny dla nas symbol chrześcijański.

                                                    Niestety wstęp na ten teren położony także na Górze Oliwnej, był w dniu naszych odwiedzin niedostępny. Zakupił go w 1870 roku szef rosyjskiej misji prawosławnej w Jerozolimie archimandryta Antonin. Nim podjął trud wzniesienia męskiego monasteru, spenetrował ów teren pod kątem archeologicznym - odkrył szereg śladów chrześcijańskich świątyń i nagrobków (to przecież miejsce tuż obok opisywanego już wcześniej olbrzymiego cmentarza). Budowę cerkwi przewała wojna rosyjsko-turecka. Ukończono ją już po rozejmie. We wnętrzu mieści się ikonostas ze sprowadzonego z Góry Athos białego marmuru, a w podłodze umieszczono odkryte w trakcie prac płyty z bizantyjskiego monasteru zbudowanego w V wieku.
                                                    Skąd nasz żal z powodu niemożności zwiedzenia monasteru?
                                                    Ano to tu właśnie miano znaleźć ściętą głowę Jana Chrzciciela.!
                                                    Ano to tu właśnie wisi sprowadzona specjalnie z Rosji ikona Matki Bożej „Szybko Spełniająca Prośby z Góry Oliwnej” oraz „Poszukiwanie Zaginionych”. Tu wreszcie wystawiono relikwie licznych świętych.
                                                    To w tymże kompleksie znajduje się wysoka na 64 metry dzwonnica zwana Rosyjską Świecą.

                                                    I wreszcie "artefakt" najcenniejszy z cennych.
                                                    Przed wejściem do wzniesionego tu soboru Wniebowstąpienia Pańskiego umieszczono kamień, na którym według tradycji w momencie swego Wniebowstąpienia stała Matka Jezusa...
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie w... Rosji! 21.10.18, 12:47
                                                    Z netu fotografie tego miejsca.

                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/95/ISRAEL%2C_Jerusalem%2C_Mount_of_Olives%2C_Russian_Monastery_of_Ascension_on_the_Mount_of_Olives%3B_11-3000-100_%283%29.JPG/1200px-ISRAEL%2C_Jerusalem%2C_Mount_of_Olives%2C_Russian_Monastery_of_Ascension_on_the_Mount_of_Olives%3B_11-3000-100_%283%29.JPG

                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/61/Monasterio_ruso_de_la_Ascensi%C3%B3n_en_el_Monte_de_los_Olivos%2C_Jerusal%C3%A9n%2C_Israel%2C_2017_01.jpg/220px-Monasterio_ruso_de_la_Ascensi%C3%B3n_en_el_Monte_de_los_Olivos%2C_Jerusal%C3%A9n%2C_Israel%2C_2017_01.jpg

                                                    https://1.bp.blogspot.com/-T-IJCTtZya0/Wr_PJo5gDwI/AAAAAAAAQtw/uc8j_udD184KymoIoyCzKdxzi94J-6niQCLcBGAs/s1600/DSC_0320%2B%25282%2529.JPG
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie w... Rosji! 21.10.18, 12:51
                                                    http://i66.tinypic.com/2podroi.jpg

                                                    Dla nas ostała się cyrylica na murze.
                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie w... Rosji! 21.10.18, 12:58
                                                    Tu znaleziono głowę Jana Chrzciciela (z netu)

                                                    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/c7/Chapel_of_the_Head_of_St._John_the_Baptist_%289198075573%29.jpg/200px-Chapel_of_the_Head_of_St._John_the_Baptist_%289198075573%29.jpg

                                                  • wscieklyuklad Re: Witajcie w... Rosji! 21.10.18, 13:01
                                                    Dalsza opowieść później - najpierw KONKURS (trzymajcie kciuki o 17.00!) a potem WYBORY!
                                                  • dunajec1 Re: Witajcie w... Rosji! 21.10.18, 14:44
                                                    Ha, tylko nie powiedz ze idziesz "...na wybory do obory poszly z kolka dyrektory jeden wybral owce biala drugi krowe nieco stara....."
                                                    A jednak musicie cos zrobic , "...moze me moze be moze kukuryku....."

                                                    Dzieki za "ziemie obiecana".
    • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 13:19
      Ileż to razy spoglądał w Jerozolimy stronę.
      Z porośniętej jeszcze oliwnymi gigantami góry widział mur i świątynię, którą czekała ruina.
      Tu modlił się o oddalenie męki śmierci na krzyżu.
      Tu płakał nad przyszłością miasta.
      Stąd wstąpił do nieba pozostawiając odcisk stóp na skale.
      Tu wzięto do Nieba Jego matkę.
      Zstąpi kiedyś, by u podnóża Oliwnej Góry, w Dolinie Cedronu osądzić każdego z nas.
      Ale najpierw była Via Dolorosa.
      Droga bólu i męczeństwa.
      Czas upokorzenia i powolnego konania.
      Wiedział, iż przezwycięży śmierć.
      Wiedział, iż odbuduje "świątynię" w trzy dni po jej zrujnowaniu.
      Ale czy dzięki tej wiedzy cierpiał mniej?
      Ale czy dzięki tej wiedzy umierał chętniej?
      • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 13:38
        Od setek lat miliony (może i miliardy) pielgrzymek przeszło tę Drogę.
        By zyskać spełnienie próśb, o które się modlili, zdrowie własne, lub bliskich.
        Pomyślność w życiu.
        Spełnienie najskrytszych marzeń powierzonych Bożemu Miłosierdziu.
        Byli i są niczym ślepiec z dzisiaj odczytywanej Ewangelii.
        Chcą przejść, by ujrzeć co dotychczas przed oczami jest skryte.
        Chcą przejść by pojąć.
        Podążyć za Nim?
        Uznać Jego nauki?
        Ozdrowieć duchowo dzięki wierze?
        A jeśli tak to jakiej?
        W spełniony w przyszłości cud?
        W nadanie własnemu życiu nowych celów?
        "Wjechaniu" na nowe tory prowadzące ku z góry określonym celom?
        Wszak uzdrowiony cudownie ślepiec już Go nie opuszczał.
        Wszak ślepca tegoż gawiedź łajała, iż śmie niepokoić Mistrza.
        "Pomóż mi" - mimo to zawołał.
        Pomóż mi...
        • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 14:10
          Tęsknisz za modlitwą?
          Pragniesz jakże intymnej.indywidualnej rozmowy z Bogiem?
          Idąc, myślisz o tym, co zaszło ponad dwa tysiące lat temu?
          Masz wolę przeżycia najbardziej bolesnej z tajemnic?
          Chcesz powtarzać paradoksalne słowa "i nie wódź nas na pokuszenie"?
          A może "módl się za nami grzesznymi teraz iw godzinę śmierci naszej"?
          Chcesz deptać bruk, po którym stąpał ten, który prowokuje do grzechu?
          Przełykasz bez cienia refleksji wezwanie Matki Boskiej do WIECZNEJ MODLITWY?
          A co, jeśli nie kusi a zachęca?
          A co, gdy daje przykład macierzyńskiej miłości i prawej postawy nie będąc zmuszona do wiecznego "mamrotania godzinek"?
          Tak, czy inaczej na tych kilkadziesiąt minut marszu musisz zapomnieć o byciu "sam na sam".
          Tak, czy inaczej musisz pogodzić się z faktem, iż komercja wkracza tu nieubłaganie i dominuje nastrój.
          Nie ma tu miejsca na skupienie.
          Nie ma chwili na samotność.
          Nie ma szansy na kroczenie tą drogą bez możliwości uniknięcia hałasu tłumów, nawoływań sklepikarzy, zgiełku większego, niż na przeciętnym bazarze.
          Nie da się tu pogrążyć we własnych myślach.
          Nie da się skoncentrować na osobistym celu.
          Ale zawsze możesz zagłębić się we wrażeniach.
          • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 14:19
            I znów, jak wszystko co związane z Ewangelią i żywotem Jezusa, także i to miejsce wyznaczono lata po fakcie. Nie wiemy zatem, czy Chrystus szedł identyczną trasą. Jerozolima wyglądała przecież zupełnie inaczej - Droga Krzyżowa kluczy więc powracając do uprzednio już przebytej trasy, co dowodzi jedynie, iż część męki sięgała poza jerozolimskie mury.
            Nim przytoczę naszą opowieść i nasze fotografie, przywołam fotografie z netu - przybliżą to miejsce wolne na nich od pielgrzymujących pątników uniemożliwiających nieraz wykonanie czytelnego ujęcia.

            Stacja I - skazanie Jezusa na śmierć - dziś to dziedziniec położonej w muzułmańskiej dzielnicy (większość Drogi Krzyżowej położona jest w dzielnicy muzułmańskiej) szkoły - tłum był tam tak wielki, że podarowaliśmy sobie próbę wejścia.

            https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/8d/Geisselungskapelle_BW_1.JPG/180px-Geisselungskapelle_BW_1.JPG
            • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 14:23
              Stacja II - kaplica biczowania

              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/23/Sculpture_at_Church_of_the_Condemnation_and_Imposition_of_the_Cross.JPG/180px-Sculpture_at_Church_of_the_Condemnation_and_Imposition_of_the_Cross.JPG

              Stacja III Jezus upada po raz pierwszy

              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b8/Chapel_in_3rd_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG/110px-Chapel_in_3rd_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG

              Stacja IV Jezus spotyka matkę

              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/ed/Chapel_in_4th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG/115px-Chapel_in_4th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG

              Stacja V - Szymon Cyrenejczyk pomaga dźwigać krzyż

              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/8/89/Chapel_in_5th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG/150px-Chapel_in_5th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG

              Stacja VI - Jezus spotyka Weronikę

              https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/7b/Chapel_in_6th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG/180px-Chapel_in_6th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG

              Stacja VI - Jezus upada po raz drugi (początek dzielnicy chrześcijańskiej)

              https://pl.wikipedia.org/wiki/Plik:Chapel_in_7th_Station_(Via_Dolorosa).JPG
              • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 14:33
                Uzupełnienie poprzedniej stacji:

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/6/6f/Chapel_in_7th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG/180px-Chapel_in_7th_Station_%28Via_Dolorosa%29.JPG
                Stacja VIII Jezus spotyka kobiety jerozolimskie

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/f/fd/Eighth_Station._Via_Dolorosa_%284260903445%29.jpg/180px-Eighth_Station._Via_Dolorosa_%284260903445%29.jpg

                Stacja IX Jezus po raz trzeci upada pod krzyżem

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d5/Jerusalem_Holy_Sepulchre_BW_22.JPG/120px-Jerusalem_Holy_Sepulchre_BW_22.JPG

                Stacja X (i pozostałe już bazylice Grobu Pańskiego) - Jezus z szat obnażony

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/d/d8/Israel_Batch_1_%28888%29.JPG/135px-Israel_Batch_1_%28888%29.JPG

                Stacja XI - przybicie do krzyża

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/2/20/Holy_Sepulchre1.jpg/180px-Holy_Sepulchre1.jpg

                Stacja XII Jezus na krzyżu umiera

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/1/14/%D0%93%D0%BE%D0%BB%D0%B3%D0%BE%D1%84%D0%B0.jpg/120px-%D0%93%D0%BE%D0%BB%D0%B3%D0%BE%D1%84%D0%B0.jpg

                Stacja XIII - zdjęcie z krzyża (kamień namaszczenia)

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/0/0e/5277-20080123-jerusalem-stone-of-anointing.jpg/180px-5277-20080123-jerusalem-stone-of-anointing.jpg

                Stacja XIV złożenie do grobu

                https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/7/78/Jerusalem_Grabeskirche_Innen_Grab_Jesu_2.JPG/133px-Jerusalem_Grabeskirche_Innen_Grab_Jesu_2.JPG
                • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 14:44
                  Był to ponoć w kwietniu, więc w czasie, gdy i my tam byliśmy.
                  Zatem podobny skwar od promieni prawie pionowo święcącego Słońca.
                  Więc podobne, nieustanne pragnienie picia.
                  I identyczna udręka spływającego po plecach potu.
                  A przecież wtedy wciskał się on w każdą szczelinę rany. A przecież ściekał wzdłuż wtłoczonych w czoło cierni "korony". A przecież nikt nie podał Mu szklanki wody - miast tego pojony było octem i żółcią - ku jeszcze większej udręce.
                  Dziś - wzdłuż całej Drogi Krzyżowej sklepików jest bez liku. Kuszą mnóstwem rodzajów wody mineralnej, gazowanej i nie. Dają wytchnienie gdy łykniesz napój z tłoczonych przy Tobie granatów, cytrusów i winogron - 8 szekli za porcję.
                  Komercja rozpraszająca skupienie.
                  Dolegliwość, którą jakże dziś łatwo ominąć.
                  Czujesz wyrzuty sumienia?
                  Uznajesz, iż dzieli cię od historii odium współczesności?
                  Nadal rozpaczliwie poszukujesz Wiary?
                  Dążysz - nie obciążony niczym innym niż bagaż podręczny - do jak najszybszego dotarcia do celu ostatecznego, by wreszcie odetchnąć?
                  Widzisz jakiś nieunikniony bezsens tego w czym uczestniczysz?
                  A jeśli nie?
                  • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 14:48
                    http://piotrdasios.pl/wp-content/uploads/2016/07/schemat-drogi-krzyzowej.jpg
                    • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 15:38
                      http://i64.tinypic.com/2e3sl83.jpg

                      Jak już wspomniałem początek Drogi Krzyżowej został wyznaczony arbitralnie. Tradycję pielgrzymki tą trasą wprowadzili dopiero krzyżowcy, choć - jak się przekonamy - pewne budowle sugerują przechowywanie pamięci tego wydarzenia co najmniej od II wieku n.pe.
                      Nie ustalono miejsca, w którym stacjonował Poncjusz Piłat - niektórzy skłaniają się ku tezie, iż był to budynek od którego rozpoczynamy trasę wędrówki. Inni uważają, iż Piłat stacjonował w pałacu Heroda - było to tradycyjne miejsce zamieszkania gdy przybywał do miasta tak z powodu sądzenia przestępców, jak i uczestniczenia - z namaszczenia Rzymu w świętach lokalnych. Aby zaakcentować pobyt Piłata w mieście, wywieszano na bramach pałacu tarcze rzymskich legionistów.
                      Za pierwszą wersja przemawiać miały koszary legionistów, którzy mieli czuwać nad bezpieczeństwem Poncjusza. Jednak niedawne odkrycia archeologiczne dowiodły, iż podobne - spore koszary, mieściły się także przy pałacu Heroda. Wówczas Jezusa prowadzono by na przesłuchanie kilkaset metrów od miejsca uwięzienia.
                      Następca a zarazem syn heroda - Herod Antypas, miał jednak podobno także przebywać w Jerozolimie w tym czasie, toteż większość badaczy optuje za tym, iż Piłat przebywał jednak w budynku więziennym.

                      cdn w bliżej nieokreślonym czasie, gdyż tiny pick działa dziś fatalnie, a ja spodziewam się... ważnej (i wielodniowej) uroczystości rodzinnej!
                      • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 18:27
                        Napis z poprzedniego postu umieszczono pod łukiem "Ecce homo" - Te słowa miał wypowiedzieć Poncjusz Piłat. Łuk dobudowano w 137 r. n.e. - to własnie jedne z symboli świadczących o autentyczności tego miejsca.

                        http://i66.tinypic.com/eajb48.jpg
                        • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 18:34
                          Filmy poświęcone męce Chrystusa nieodłącznie prezentują tłumy zgromadzone wzdłuż drogi na Golgotę.
                          Ale gdy spojrzeć na szerokość ulicy - i tak względnie szerokiej w stosunku do kolejnych odcinków, to wówczas sceptycznie przyjmiemy celuloidowy przekaz. Co najwyżej był to wąziutki szpaler ludzi.
                          W tamtych czasach krzyżowanie było karą nadzwyczaj powszechną. Wedle kronikarzy, w ciągu doby krzyżowano w mieście nawet... KILKUSET SKAZAŃCÓW!

                          http://i66.tinypic.com/f3t0fk.jpg

                          Także dziedziniec, na którym wykrzykiwano "Ukrzyżuj go, ukrzyżuj" jest niewielki. Kilkadziesiąt osób tam zgromadzonych, skutecznie zapełnia placyk - stąd nie czekaliśmy na możliwość wejścia, zwłaszcza, iż dziś to szkolny budynek więc i atmosfera nie ta.

                          Tu widok dziedzińca z lotu ptaka

                          http://www.mojewycieczki.org/Jerozolima1b_pliki/image010.jpg
                          • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 18:42
                            Zatem być może wystarczyła grupka gawiedzi by Go skazać?
                            Zatem może niewielu towarzyszyło Mu w drodze na ukrzyżowanie?
                            Wszak dopiero (i tylko?) przy jednej ze stacji napotkał grupkę łkających nad Jego losem kobiet.
                            W krypcie klasztoru "Ecce homo" (niedostępna) znajdują się wciąż płyty, po których stąpał.
                            Jak w wielu innych budowlach Izraela i tu pozostawiono rowki prowadzące do cystern zbierających deszczówkę.

                            http://www.mojewycieczki.org/Jerozolima1b_pliki/image012.jpg

                            Żołnierze też ludzie! Wolny czas pomiędzy kolejnym torturowaniem skazańców poświęcali na... gry. Za plansze służyły płyty z wyżłobionymi na nich symbolami. (oba zdjęcia z netu)

                            http://www.mojewycieczki.org/Jerozolima1b_pliki/image013.jpg
                            • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 18:47
                              Miejsce, w którym był sądzony.

                              http://i67.tinypic.com/5vdpcm.jpg

                              http://i65.tinypic.com/pr95z.jpg

                              http://i63.tinypic.com/jim1yv.jpg

                              Zwróćcie uwagę na fragment tablicy w górnej części fotografii.
                              To dzielnica muzułmańska. Nikt nie dba o symbole. pewnie za kilka lat opadnie na bruk przeżarta rdzą.

                              To pierwsza stacja Krzyżowej Drogi.
                              Prawda, że piękna dekoracja?

                              http://i66.tinypic.com/15s9080.jpg
                              • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 18:51
                                Jeśli faktycznie tu był sądzony, to musiał wyjść tą właśnie bramą.

                                http://i66.tinypic.com/fcu2p1.jpg

                                http://i65.tinypic.com/10fqde8.jpg

                                Siedziba Piłata i pretorianów

                                http://i67.tinypic.com/21e80ea.jpg

                                • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 19:07
                                  Twierdza Antonia (siedziba Piłata) to dzieło Heroda. Jerozolima od strony północnej nie miała naturalnej, skalnej obrony. Dodatkowym celem wzniesienia twierdzy był nadzór nad pobliską Świątynią - powstanie wisiało na włosku!

                                  Zdać by się mogło, iż to surowe miejsce. A jednak - obok więzienia i koszar wojskowych, znajdowały się tu luksusowe apartamenty i łaźnie.
                                  Pisze o tym (tak, tak Dunajcu!) sam Józef Flawiusz w "Wojnie żydowskiej": "przez wielkość swoją przypomina bardziej pałac niż zwykłą budowlę" .
                                  Faktycznie - wnętrze o rozmiarach 110x50 wieńczyły wieże, z których jedna miała 25 a druga 35metrów wysokości (a więc wielkość 10 piętrowego wieżowca!)
                                  Twierdza była tak trudna do zdobycia, iż Józef Flawiusz (tak, tak Dunajcu!) przytacza w swym dziele słowa Tytusa po zdobyciu Jerozolimy w 70 r. n.e., który na widok owych wież miał powiedzieć: Rzeczywiście walczyliśmy przy pomocy Boga i to Bóg sprawił, iż Żydzi opuścili tę twierdzę, istotnie bowiem na cóż przeciw tym dziełom zdałyby się ręce człowieka i machiny"?

                                  Prawda jest taka, iż obrońcom zabrakło wody.
                                  Ale Tytus - by zapobiec ewentualnym przyszłym kłopotom, nakazał zburzenie twierdzy, tak, że krzyżowcy mieli problem z jej umiejscowieniem (co uzmysławia nam kłopot z wytyczeniem całości trasy Drogi Krzyżowej!).
                                  Jak przezwyciężono ów problem? Oto w 1172 r. rycerz Teodoryk natrafia na ruiny twierdzy.
                                  Krzyżowcy w XII w. rozpoczynają budowę Drogi Krzyżowej. Tradycja pielgrzymek musiała jednak poczekać kilka kolejnych wieków.
                                  • wscieklyuklad Re: Z Ziemi Obiecanej do Ziemi Obiecanej cz.5 28.10.18, 19:12
                                    Pierwszy odcinek Drogi Krzyżowej prowadzi z górki.

                                    http://i68.tinypic.com/300uogp.jpg

                                    Po przejściu kilkunastu metrów natrafiamy na stację drugą. I na kolejną "dekorację" Tym razem to nie wyblakłe od słońca dywany, lecz... worki ze śmieciami.

                                    http://i67.tinypic.com/bec9l1.jpg
                                    • wscieklyuklad Stacja nr 3 i 4 czyli 28.10.18, 19:21
                                      Nasi tu byli!

                                      By uzmysłowić Czytelnikowi "religijną aurę" tych miejsc - zaczerpnięte z netu zdjęcie 3 stacji Via Dolorosa z lotu ptaka.

                                      http://www.mojewycieczki.org/Jerozolima1b_pliki/image016.jpg
                                      • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 28.10.18, 19:23
                                        Fotografię powyżej wykonano bez wątpienia w piątkowe popołudnie.
                                        Dowód?
                                        Wtedy rusza najwięcej procesji.
                                        Wszystkie katolickie są prowadzone przez franciszkanów - jest ich tu przecież mrowie!
                                        • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 28.10.18, 19:34
                                          Mniej więcej 300 metrów od Twierdzy Antonia znajduje się stacja III.
                                          Jezus po raz pierwszy upada pod krzyżem.
                                          To miejsce dla nas szczególnie ważne. Dziś w miejscu tej stacji wznosi się ormiański kościół ortodoksyjny sprawujący pieczę nad "stacją".
                                          Nad wejściowymi drzwiami kościoła stojącego u zbiegu Via Dolorosa i muzułmańskiej El-vad (ulica doliny) dostrzegamy rzeźbę Chrystusa powalonego ciężarem krzyża. To dzieło... Tadeusza Zielińskiego - żołnierza II Korpusu Armii Andersa! Wystrój kaplicy to fundacja polskich wojaków!
                                          Sam rzeźbiarz-żołnierz przeżył wojnę. Wyemigrował do Anglii i tam też zmarł.

                                          http://i63.tinypic.com/50mkue.jpg
                                          • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 28.10.18, 19:41
                                            http://i66.tinypic.com/25713tf.jpg

                                            Ten sam artysta jest autorem wystroju stacji 4.

                                            http://i65.tinypic.com/2e31hdw.jpg
                                            • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 28.10.18, 20:09
                                              Powrót do Stacji 3, czyli... profanacji ciąg dalszy.

                                              https://i67.tinypic.com/s5vbyr.jpg

                                              Na dziedzińcu przylegającym do ormiańskiego kościoła a zarazem Stacji nr 3, stoją... stoliki restauracyjne.

                                              http://i64.tinypic.com/2kkf9t.jpg

                                              Para staruszków wita tu "chlebem i solą". Wzdrygnąłem się spojrzawszy w twarz nestora. Czyżby "trzeci bliźniak?". Zwłaszcza, iż stoi na Tych Schodkach!

                                              https://i68.tinypic.com/oka7oh.jpg

                                              Po przeciwnej stronie ulicy - ciąg kafejek i kolejnych restauracji. Trudno tu o wolne miejsce przy stoliku. Głodomorom radzimy najeść się przed pielgrzymką.

                                              Obok Stacji 3, mieści się coś dla łasuchów. Austriacka kafejka kusi najsmaczniejszymi w Jerozolimie ciastkami! Windą wjeżdżamy na dach budowli, skąd podobno rozpościera się cudowny widok na miasto. Brak czasu uniemożliwił nam weryfikację tej opinii.

                                              https://i65.tinypic.com/2emgdg8.jpg

                                              cdn. A teraz pora na tvn24 i wykład prof. Snydera!
                                              • dunajec1 Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 28.10.18, 20:30
                                                No tak...
                                              • 1agfa Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 28.10.18, 23:29
                                                Liczba osób w tych miejscach na pewno wielokrotnie większa, niż było tam kiedykolwiek mieszkańców i przybyszów w odległych wiekach, których dotyczy opis - zresztą tak wynika z Twoich słów...Handel i wszelka turystyczna ekspansja sprawiają przygniatające wrażenie. Pecunia non olet, jak wszędzie, jak zawsze...O zadumie, aurze nie ma co nawet marzyć..., choć są tacy, którym bywa dane wyłączenie się z codzienności, z gwaru, uzyskujący niezakłócony widok i własne przemyślenia, które sformułowane później stanowią ucztę dla innych.
                                                Dziękuję.

                                                (Podobieństwo fizyczne niezwykłe. A przecież figurka z pewnością przedstawia typowego przedstawiciela mieszkańców tamtych stron).
                                                (...)
                                                > Para staruszków wita tu "chlebem i solą". Wzdrygnąłem się spojrzawszy w twarz n
                                                > estora. Czyżby "trzeci bliźniak?". Zwłaszcza, iż stoi na Tych Schodkach!
                                                >
                                                > https://i68.tinypic.com/oka7oh.jpg
                                                (...)
                                                • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 01.11.18, 14:16
                                                  Spotkanie z matką...
                                                  Czy można sobie wyobrazić co czuli?
                                                  Czy można choć częściowo pojąć ból?
                                                  On - zakrwawiony i słaniający się na nogach...
                                                  Ona świadoma nieuchronnej śmierci syna.
                                                  Spotkali się w miejscu, gdzie umieszczono stację nr 4.
                                                  Zdać by się mogło, iż to szczególne miejsce winno mieć takiż charakter.
                                                  Zdać by się mogło, iż aureola rodzinnej tragedii winna świecić przyćmionym blaskiem.
                                                  A przecież wchodzimy do niewielkiej kapliczki - ufundowanej (a jakże) przez polskich żołnierzy przez... sklep z pamiątkami.
                                                  Miast należnego skupienia omiatamy wzrokiem lokalną "cepelię".
                                                  Nie mamy czasu na właściwe przygotowanie duchowe.
                                                  Kilkanaście metrów, kilkanaście schodków i wreszcie tam docieramy...

                                                  • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 01.11.18, 14:32
                                                    http://i63.tinypic.com/2s952rm.jpg

                                                    http://i64.tinypic.com/156v1wn.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/30k3p6o.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/219b3wk.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/27zcaxe.jpg

                                                    Starożytność przemieszana z badziewiem. Jest i tron (można się na nim pobujać), są i "święte" obrazy

                                                    i wreszcie
                                                  • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 01.11.18, 14:45
                                                    Kapliczka. Mikroklimat dający wytchnienie od palących promieni na zewnątrz. Można też dać wytchnienie nogom. On nie miał tej możliwości...

                                                    http://i66.tinypic.com/5mzsix.jpg

                                                    Tu się spotkali...

                                                    http://i66.tinypic.com/2liwxvl.jpg

                                                    Artysta z pewnością przekoloryzował te scenę.
                                                    Pewnie był przygarbiony.
                                                    Pewnie niewiele widział przez opuchnięte od bicia powieki.
                                                    Pewnie Ona nie mogła pokonać przerażenia.
                                                    Matczyne serce krwawiło w poczuciu beznadziejności i wizji tego, co nieuniknione.
                                                    Czy którakolwiek matka byłaby w stanie wesprzeć się na ramieniu już i tak ledwie żywego syna?
                                                    Co czuła - niejeden z tu siedzących zadawał sobie to pytanie.
                                                    A potem podchodził do wnętrza kapliczki i natykał się na...

                                                    http://i63.tinypic.com/f09fyu.jpg

                                                    W tym miejscu podobno stała.
                                                    Odcisk zbliżonych do siebie stóp.
                                                    Jeśli to faktycznie ślad zostawiony przez Nią, to wyobraźmy sobie "energetyczność" tej chwili.
                                                    Wypromieniowanie rozpaczliwej miłości topiące skałę.
                                                    A przecież to nie jedyny taki "energetyczny" ślad w drodze ku śmierci.
                                                    Też na tyle "energetycznej", iż odcisnęła swój trwały hologram ca turyńskim (dziś) całunie...

                                                  • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 01.11.18, 14:46
                                                    http://i64.tinypic.com/4uh05h.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 01.11.18, 14:51
                                                    Stacja V.

                                                    http://i68.tinypic.com/2nril1d.jpg

                                                    Anna Katarzyna Emmerich tak go opisuje w swej wizji:

                                                    Szymon był krzepkim mężczyzną w wieku około 40 lat. Miał na sobie krótki, obcisły kaftan, uda owinięte szmatami, na nogach sandały przymocowane rzemykami do nóg. Głowę miał odkrytą. Synowie ubrani byli w sukienki w barwne paski. Dwaj z nich, starsi już, Rufus i Aleksander, zostali później zaliczeni w poczet uczniów Jezusa. Trzeci był jeszcze mały; widziałam go później, jako chłopca, u Szczepana.

                                                    a Kazimierz Braun tak opisuje w wierszu "Cyrenejczyk"

                                                    Jedyny z całej ludzkości
                                                    obdarzony łaską dźwigania krzyża
                                                    wraz z Zbawicielem świata
                                                    uszczęśliwiony najwyższym wybraniem
                                                    bezpośredniej pomocy
                                                    Jezusowi

                                                    Wlókł ten kloc z odrazą
                                                    zagnany przez żołnierzy
                                                    włączony kopniakiem
                                                    krzykiem w kondukt kaźni
                                                    przerażony że jego też brudzi
                                                    hańba

                                                    Nie rozpoznał wybrania
                                                    nie odczytał znaku
                                                    nie przyjrzał się z kim idzie
                                                    nie zastanowił co niesie
                                                    nie zrozumiał że spływa nań
                                                    łaska

                                                    Każdy z nas
                                                    często
                                                    jest nim

                                                  • wscieklyuklad Re: Stacja nr 3 i 4 czyli 01.11.18, 15:08
                                                    Giovanni Papini zaś tak opisuje Szymona Cyrenejczyka:

                                                    Szymon Cyrenejczyk minął dopiero co bramę Efraimską, wracając do Jerozolimy i do swojego domu, kiedy na zakręcie drogi natknął się na straszliwy orszak trzech skazanych na śmierć, którzy w przeddzień Paschy szli w kierunku Golgoty. Gdyby Cyrenejczyk dostrzegł ten orszak z daleka albo domyślił się, że nadciąga, byłby uciekł przed przerażającym spotkaniem. Ten wieśniak, ciężko pracujący i łatwiej ulegający onieśmieleniu niż ciekawości, nie lubił zgromadzeń i zamieszania, w których łatwiej coś stracić niźli zyskać, a przede wszystkim odwracał wzrok od wszystkiego, co mogło przypominać mu o śmierci. Kiedy później dostrzegł, że na czele orszaku posuwają się pieszo lub konno rzymscy żołnierze, wzburzył się jeszcze bardziej. Nie chodzi o to, że nienawidził Rzymian – nie miał czasu, by czuć nienawiść do kogokolwiek, a zresztą taki czy inny władca musi być – ale instynktownie i z zasady nie chciał mieć nic do czynienia ani z władzami, ani z wymiarem sprawiedliwości, ani z wojskiem. Był człekiem prostym, rolnikiem biednym i zmęczonym, Żydem o ciasnych horyzontach i wyzbytym większych namiętności. Chciał żyć sobie spokojnie w swoim zakątku, żyć i dać żyć innym. Przerażały go trybunały i broń, gdyż instynkt podpowiadał mu, że przed jednymi i drugim nie miałby jak się bronić.

                                                    Żydowski, prosty i skromny chłop-rolnik wracający z pola do domu?
                                                    "Jerozolimska sjesta"?
                                                    Przecież musiało być jeszcze wcześnie - zbyt wcześnie by skończyć polowe prace.
                                                    Więc może dopiero wychodził, by zadbać o to co posadzone?
                                                    A może...

                                                    Szim on - z hebrajskiego Bóg wysłuchał...

                                                    Wracamy do tamtej sceny, gdy na jednym z ulicznych skrzyżowań Szymon Cyrenejczyk natyka się na orszak skazańców...
                                                    Szim on - Bóg wysłuchał.

                                                    Szim on - Szymon... wysłuchał.
                                                    Jeśli tak, to nie było to przypadkowe spotkanie.
                                                    Jeśli tak, to nie był to przypadkowy (choć takim sie w istocie zdawał) wybór rzymskich oprawców...
                                                    Przeznaczenie nakazało, by był to Szim on.
                                                    Bóg tak pokierował jego krokami (powrócił z pola wcześniej, niż zwykle), by koło historii mogło się zamknąć
                                                    Bóg wysłuchał Szymona
                                                    Szymon wysłuchał Boga w osobie Jezusa.
                                                    Wysłuchał Jego błagania, by choć na chwile zdjąć z barków ciężar męki...
                                                    Szymon wysłuchał Boga i podążył za nim.
                                                    Bóg poświęcił się dla człowieka.
                                                    Człowiek poświęcił się dla swego zbawcy...
                                                  • wscieklyuklad Czy Bóg ma...karmę? 01.11.18, 15:46
                                                    http://i68.tinypic.com/30iuno6.jpg

                                                    Dom Weroniki.
                                                    Siedziała pewnie w pobliżu okna, gdy usłyszała gwar "procesji śmierci". Wybiegła na zewnątrz i widząc zakrwawioną twarz Jezusa,, przedziera się przez tłum, podbiega do umęczonego by otrzeć mu krew i pot własną chustą.
                                                    Co się wtedy stało - wiemy.
                                                    Odbite na chuście oblicze Jezusa jest dziś jedną z najcenniejszych chrześcijańskich relikwii - kto zechce może ją obejrzeć w hiszpańskiej katedrze Capilla Mayor w Jaen.
                                                    Dziś specjaliści od genezy imion starają się ustalić "korzenie" pochodzenie "Weroniki".
                                                    Pamiętający o szóstej stacji Drogi Krzyżowej optują za "vera ikon" co znaczy "prawdziwy wizerunek". Jeśli to imię "pokrzyżowe" to jakie nosiła imię wcześniej?
                                                    Toteż są i tacy, którzy wywodzą je z greckiego "pheronike" czyli „niosąca zwycięstwo”.
                                                    Czy owo spotkanie to zatem także dzieło czystego przypadku?
                                                    A może zwiastun przyszłego zwycięstwa nad śmiercią?
                                                    Zwiastun bliskiego już odpuszczenia grzechu pierworodnego i otwarcia bram Raju?
                                                    Kolejna stacja była już początkiem drugiej połowy drogi ku Golgocie!

                                                    Odcisk oblicza Jezusa jako dar za miłosierdzie?

                                                    Trudno wyobrazić sobie, by ruch ocierania twarzy uwiecznił oblicze bez zniekształcenia rysów.
                                                    Trudno uwierzyć, by po latach nie uległ on zamazaniu (ze względu na biologiczny charakter odcisku).
                                                    To zatem kolejny fenomen.
                                                    I to fenomen niezwykły. Bo przecież ta chusta uleczyła cesarza Tyberiusza (na nasze zresztą szczęście, gdyż ów - wielki łasuch na ogórki - rozpowszechnił uprawę tego warzywa).

                                                    A sama Weronika?
                                                    Wiele lat spędziła u boku Zacheusza (tak, tak, tego, o którym pisaliśmy zamieszczając sykomorę z której spoglądał na przechodzącego obok Jezusa).
                                                    To ona wreszcie - jak podają źródła francuskie - miała przenieść relikwie Matki Boskiej z Nazaretu do Soulac.

                                                    Wedle tradycji to Weronikę uleczył Jezus w trakcie zagrażającego jej życiu krwotoku...
                                                    Czy starając się zatamować wypływ krwi z Jego ran znów nie zamknęła koła historii?
                                                    Czy Jezus będąc człowiekiem miał zatem karmę?
                                                    Karmę, która choć na chwilkę wynagrodziła Mu dopust męki?
                                                  • wscieklyuklad Tu na chwilę Droga Krzyżowa się... urywa 01.11.18, 15:54
                                                    Stacja 7.

                                                    przecina się bowiem z bazarem Khan ez-Zeit.
                                                    I tu po raz drugi upada pod krzyżem.

                                                    Skrzyżowanie tętni życiem.

                                                    http://i65.tinypic.com/24zvz8o.jpg

                                                    zaś pielgrzym zaskoczony dostrzega na murze coś takiego

                                                    http://i68.tinypic.com/awvrbn.jpg

                                                    We wnętrzu ortodoksyjnej kaplicy przypomnienie tej sceny

                                                    http://i66.tinypic.com/8xsgo9.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/10rsrgo.jpg

                                                    my na szczęście nie oglądaliśmy takiego obrazka, ale w necie znaleźć można takie "wspomnienie"

                                                    https://i1.wp.com/fragmentator.pl/wp-content/uploads/2015/04/stacje-Drogi-Krzy%C5%BCowej-w-Jerozolimie-01.jpg?w=640
                                                  • wscieklyuklad Re: Tu na chwilę Droga Krzyżowa się... urywa 01.11.18, 16:01
                                                    A że nic w przyrodzie (zatem i w przebiegu Drogi Krzyżowej) nie ginie, więc oddzielono drugi upadek pod krzyżem od niewiast płaczących i przesunięto stację nr 8 o kilkanaście metrów.
                                                    Czyżby z obawy, iż słowa Jezusa mogłyby być rodzajem wstydliwej obrony przed takim to dowodem słabości? (nie nade mną płaczcie, ale nad sobą)

                                                    http://i65.tinypic.com/2hquovn.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Tu na chwilę Droga Krzyżowa się... urywa 01.11.18, 16:04
                                                    Nie widzieliśmy także tego uroczego graffiti przy stacji nr 9 - zatem tu fotografia z netu (chcę przybliżyć "szczególną" atmosferę tych miejsc)

                                                    http://www.myfengstyle.com/wp-content/uploads/2017/04/DSC_4008-1024x678.jpg

                                                    Pozostałe stacje są na terenie Bazyliki Grobu.
                                                  • wscieklyuklad Inna geneza upadków? 01.11.18, 16:13
                                                    Mówią, że padał z osłabienia.
                                                    Twierdzą, iż poturbowany, obalały i zakrwawiony nie miał siły dźwigać czy to całego krzyża, czy tylko jego "poprzeczki".

                                                    Stąpał po takim bruku.

                                                    http://i63.tinypic.com/e15bp3.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/21negq8.jpg

                                                    To oryginalna skała z czasów rzymskich.
                                                    Trzeba było uważnie patrzyć pod stopy, by się nie poślizgnąć i nie upaść.

                                                    Być może krew spływała pod bose stopy.
                                                    Być może zwiększała poślizg.
                                                    Być może właśnie dlatego upadł.

                                                    Sceptycy zapewne zaprzeczą.
                                                    Kto wie, może mają rację?
                                                    Pielgrzymi zawsze przykładają tu dłoń.
                                                    Wedle tradycji to w tym miejscu udręczony Jezus oparł się o ścianę pozostawiając odcisk swej dłoni.
                                                    Kolejny "energetyczny" dowód Drogi...
                                                    Skoro miał tyle energii, to z jakiego powodu upadał?

                                                    http://i66.tinypic.com/34gjy1i.jpg

                                                    http://i68.tinypic.com/25ppljt.jpg

                                                  • wscieklyuklad Finał... 11.11.18, 12:52
                                                    Kilkaset metrów w skwarze. Tysiące śliskich, kamiennych fragmentów bruku pokonywane w udręce.
                                                    I wreszcie kres tej drogi.
                                                    Miejsce czaszki. Nazwa do wyglądu wzgórza tegoż jakże adekwatna.
                                                    A przecież niewysoka.
                                                    A przecież nad miastem górująca.
                                                    Golgota.
                                                    Czy patrzył na miasto poniżej?
                                                    Czy wychyleni przez okna spoglądali ku Golgocie?
                                                    Jak wielu tłoczyło się u podnóża, by być świadkiem?
                                                    Spierali się o podział szat-łupów, z których Go odarto.
                                                    Jak wielu zapłakało za z godności odarciem?
                                                    Jak wielu wytrwało do chwili ostatniej, gdy wyrzucał Ojcu opuszczenie w męce?
                                                    Czy Bóg spoglądał wówczas ku Ziemi?
                                                    Co czuł widząc te sceny?
                                                    Jak wyglądało Ich powitanie, gdy wstąpił na Niebiosa?
                                                    Czy padli sobie w ramiona?
                                                    Czy wymienili serdeczny pocałunek "spełnienia"?
                                                    Usłyszał słowa wdzięczności?
                                                    Usłyszał prośbę o wybaczenie?
                                                    Dostrzegł rumieniec wstydu/zażenowania?
                                                    Wybaczył?

                                                    A przecież setki tysięcy "zbawionych" dusz tłoczyły się u drzwi do Raju.
                                                    Kto ich pilnował, skoro św. Piotr wciąż był wśród żyjących?

                                                    Miłość jest ponoć bezinteresowna.
                                                    Miłość bywa przesiąknięta cierpieniem.
                                                    Miłość jest zdolna do poświęceń.
                                                    Miłość nie szuka poklasku.
                                                    A przecież miał dziury w przegubach dłoni i stopach.
                                                    A przecież pod żebrami wciąż tkwił ślad po włóczni.
                                                    Nie zniknął po Wniebowstąpieniu o czym przekonał się przecież niewierny Tomasz.
                                                    Czy nosi te ślady do dziś?
                                                    Czy rany bezpowrotnie się zabliźniły unicestwiając symbol?
                                                    Jeśli zaś ich zbrakło, to jak ma uwierzyć współczesny niedowiarek?

                                                    Gdy konał nastała ciemność i zatrzęsła się skała ukazując szczelinę w ziemi.
                                                    Przypadkiem?
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 13:00
                                                    Symbol ma wartość, gdy jesteś sobie go w stanie wyobrazić.
                                                    Zatem i tu - na Górze Oliwnej - jak w wielu innych miejscach Ziemi Świętej, musisz spekulować. Jesteś niejednokrotnie zły, iż miast postawić symboliczną tabliczkę z napisem "w tym miejscu" uzupełnionym konkretnym wydarzeniem, wznoszono budowle.
                                                    A przecież to nie "kryminalne miejsce", w którym nie ma się prawa zacierać śladów.
                                                    Jedyne z czym możesz się zidentyfikować to bezkresna pustynia gdzie pościł dni wiele kuszony przez szatana.
                                                    Nie zbudujesz świątyni na piasku.
                                                    Na piasku możesz przysiąść i przymknąwszy oczy wyobrazić sobie te sceny.
                                                    Czym się żywił, gdy wokół ni listka.
                                                    Co pił, gdy w oka zasięgu ni mirażu zbawczej oazy?
                                                    Przecież nie zapadł w letarg skoro rozmawiał z kusicielem.
                                                    Przecież nie medytował skoro Zły unosił Go pokazując bogactwo materialnego świata.
                                                    Królestwo Jego nie było z tego świata.
                                                    Pewnie i pokarm też...
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 13:18
                                                    Rzeka ludzi o dwukierunkowym nurcie.
                                                    Nie masz tu prawego i lewego brzegu.
                                                    Korytem jest przestrzeń pomiędzy tutejszą zabudową. Brama wejściowa
                                                    wyższa, niż szersza", toteż wchodzący powoli przedzierają się przez szpaler opuszczający Bazylikę Grobu Pańskiego.
                                                    Gwar i skupienie na utrzymaniu równowagi.
                                                    Lokalna Wieża Babel - dziesiątki pątników ze wszystkich stron świata.
                                                    Idą do miejsca... sporu.
                                                    Bazyliki, do której prawo roszczą sobie różne "odmiany" chrześcijaństwa i liczne kościoły.
                                                    Toczyły ze sobą (i toczą) spory o "właścicielstwo".
                                                    Śmierć, która miała mieć uniwersalny charakter przybrała symbol jarmarcznych jatek.
                                                    By wszelkie frakcje nie wydrapały sobie oczu i nie skoczyły z kindżałami do gardeł, pieczę nad obiektem oddano... muzułmanom.
                                                    To oni dzierżą klucze od Bazyliki, które podaje się z drabiny przez wąziutkie okienko prawie że w szczycie drzwi wejściowych. Rano muzułmanie otwierają wejście.
                                                    A potem jest już tylko niekończący się potok i antypotok chętnych dotknięcia skały, w której stał krzyż, szczeliny, do której spływała krew Chrystusa.
                                                    Potok chętny ucałowania kamienia, na którym złożono Go po zdjęciu z krzyża i namaszczono olejami przed złożeniem do grobu (niepowtarzalnie cudowny zapach tego miejsca).
                                                    Potok chętny spędzenia dowolnej długości czasu, by ujrzeć Grotę Pochówku.

                                                    Mieliśmy szczęście ale i pecha zarazem.
                                                    Szczęście, gdyż dostąpiliśmy zaszczytu wizyty Patriarchy Jerozolimy, który przybył do Bazyliki by pomodlić się przy wspomnianym kamieniu (nie przepędzono nas ze względu na status grupy)
                                                    Pecha, gdyż kolejka do Grobu Pańskiego liczyła kilkaset osób.
                                                    Do Grobu dotarliśmy po ponad... trzech godzinach żmudnego poruszania się o krok co kilka minut.
                                                    Czy tylko ze względu na - wedle opiekuna - niespotykaną wówczas ilość pątników?

                                                    1. wielu przewodników próbuje wcisnąć swe grupy w kordon oczekujących. Rodzi to międzygrupowe konflikty i wręcz awantury. I kilkanaście metrów od Grobu, atmosfera jest bliższa poczuciu udręki i agresji, niż refleksji.
                                                    2. co kilkanaście minut wejście do Grobu przejmują przedstawiciele różnych kościołów.
                                                    Przejęcie to jest podkreślane kilkuminutową liturgią - u prawosławnych związana z chrztem co wprawdzie jest miłe dla oczu, lecz dramatyczne w skutkach dla zdrętwiałych nóg.

                                                    Sterujący ruchem pop daje mniej więcej pięć sekund na kontakt z grobowcem po czym równie stanowczo, jak i niegrzecznie wyprasza na zewnątrz.

                                                    Godziny stania. Sekundy uniesienia...

                                                    Nasza Droga Krzyżowa...
                                                  • dunajec1 Re: Finał... 11.11.18, 13:45
                                                    DZIEKI.
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 15:04
                                                    Wspomniany chrzest prawosławny - trwał blisko 30 min, ale wart był obejrzenia i posłuchania - nic nie pokona cerkiewnych pieśni! Byliśmy akurat na ostatnim zakręcie przed wejściem do Grobu.

                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 15:14
                                                    Jedno z bocznych wejść prowadzących bezpośrednio na Górę Oliwną do kolejnej stacji Drogi Krzyżowej

                                                    http://i65.tinypic.com/2hdtizk.jpg

                                                    Te stacje znajdują się na górnym piętrze (widoczne arkady) - akurat w bocznych nawach nie było ludzi!

                                                    http://i67.tinypic.com/2v32b7a.jpg

                                                    Przy kamieniu namaszczenia (mieliśmy fory w dostępie a łapa pachniała olejkami jeszcze dwa dni!)

                                                    http://i63.tinypic.com/ru4g8z.jpg

                                                    Potem dopuszczono i innych - tu pary chętnie ślubują sobie wierność i miłość

                                                    http://i63.tinypic.com/25iyo1e.jpg

                                                    Wnętrze Bazyliki (REMONT!)

                                                    http://i68.tinypic.com/rhubuw.jpg

                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 15:20
                                                    Stacja 10.

                                                    http://i64.tinypic.com/2q3n5w9.jpg

                                                    Tłum był tak wielki i tak napierał, iż nie było chwili czasu, by zrobić przy kolejnych stacjach fotografię. Starczyło jedynie na dotknięcie skały, w która wbito krzyż.
                                                    Pękła w chwili zaćmienia Słońca i trzęsienia Ziemi.
                                                    Przez to pęknięcie spłynęła krew umęczonego.
                                                    Bezcelowo?

                                                    We wnętrzu skały jest... grób Adama. Krew spłynąwszy na jego czaszkę zamknęła koło historii.
                                                    Grzech pierworodny został odkupiony.
                                                    Bóg zawarł z ludźmi nowe przymierze.

                                                    Oto ów grób

                                                    http://i67.tinypic.com/pavjd.jpg

                                                    i jego nadbudowa

                                                    http://i65.tinypic.com/2q8rocx.jpg
                                                  • dunajec1 Re: Finał... 11.11.18, 15:18
                                                    Tak filozoficznie bym zapytal, co by na to wszystko Jezus powiedzial.
                                                    Tak , wiem, sa tacy co to wiedza , ale.....
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 15:26
                                                    Kolejne fragmenty Bazyliki (u wejścia do Groty)

                                                    http://i67.tinypic.com/2me8oci.jpg

                                                    http://i66.tinypic.com/2wog4kg.jpg

                                                    To samo ujęcie z chrztu co na filmie- tym razem fotografia.
                                                    Oczekujący na wejście do groty tworzyli koło o promieniu ok. 10 osób - wyobraźcie sobie, ilu nas tam było!

                                                    http://i63.tinypic.com/r8ug47.jpg

                                                    Wejście do wnętrza Groty

                                                    http://i65.tinypic.com/344bj42.jpg

                                                    http://i63.tinypic.com/11qrgc8.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 15:38
                                                    Nim się tam wejdzie trzeba odstać swoje

                                                    http://i64.tinypic.com/vnmujt.jpg

                                                    Wejście znajduje się od frontu fotografii (prawa część budowli) kolejka kończyła się w miejscu gdzie robiłem fotografię - trzeba było obejść to dookoła! (do wnętrza wpuszczano równocześnie 5 osób!)

                                                    http://i65.tinypic.com/do2hja.jpg

                                                    Zdążyłem uwiecznić moment opuszczania Groty przez Sorell. Ja nie miałem już tego szczęścia, gdyż wspomniany pop wyprosił nas na zewnątrz.

                                                    http://i63.tinypic.com/2dlu72w.jpg

                                                    Wnętrze Bazyliki

                                                    http://i63.tinypic.com/35n7p94.jpg

                                                    W tym tłoku nie dało się uwiecznić niczego w czytelny sposób - napór z wszystkich stron ze strony niecierpliwie oczekujących utrudniał zachowanie stabilnej postawy.

                                                    http://i64.tinypic.com/jagfao.jpg

                                                    http://i67.tinypic.com/vnfj11.jpg

                                                    Wejście na górny poziom do kolejnych stacji

                                                    http://i63.tinypic.com/4pwd4m.jpg

                                                    W tym miejscu wbito krzyż

                                                    http://i67.tinypic.com/2a92jk1.jpg

                                                    Kolejka, by dotknąć skały pod krzyżem

                                                    http://i64.tinypic.com/2m519nc.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 15:45
                                                    Na górze tłok był, że hoho

                                                    http://i66.tinypic.com/348leoo.jpg

                                                    To co ponad głowami

                                                    http://i64.tinypic.com/fxh4zm.jpg

                                                    Po kilku godzinach wychodzimy na zewnątrz

                                                    http://i64.tinypic.com/fxh4zm.jpg

                                                    http://i65.tinypic.com/2isumoj.jpg

                                                    Za tym okratowanym okienkiem jest szczyt Golgoty

                                                    http://i64.tinypic.com/11lojfo.jpg
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 15:51
                                                    http://i65.tinypic.com/ftieh.jpg

                                                    Uff. Wreszcie można zaspokoić pragnienie mniej duchowe.

                                                    http://i66.tinypic.com/66dnwo.jpg

                                                    Zaspokoiwszy pragnienie, Sorell usiadła na schodkach pod okratowanym okienkiem. Akurat obok Franciszkanina prowadzącego grupę Włochów. Była okazja porozmawiania o wrażeniach z pobytu...
                                                  • wscieklyuklad Re: Finał... 11.11.18, 16:19
                                                    Pytasz Dunajcu co by na to wszystko powiedział Jezus?

                                                    Znamy tę scenę z Biblii, gdy demoluje stragany świątynnych tragarzy.
                                                    Bowiem to, co boskie winno być oddane Bogu, a co "handlowe" - handlarzom...
                                                    Na samym placyku przed bazyliką nie ma stoisk. Ale tuż za rogiem wstępujemy na szlak identyczny wyglądem. Stragan przy straganie. Handlarz przekrzykujący kolegę z sąsiedniego stoiska. Posłyszawszy język polski natychmiast wykrzykują "cejrowski".

                                                    Czy jesteśmy rozczarowani?
                                                    Czy liczyliśmy na nastrój bardziej zbliżony do poprzednio odwiedzanych miejsc?
                                                    Czy tęskniliśmy do Bazyliki Narodzenia i panującej ta ciszy? Też spora kolejka. Też elementy "pop kultury" (graffiti na płótnie pokrywającym remontowaną ścianę). Ale nie było tam tak wielkiej dozy zamieszania i nerwowego zniecierpliwienia. Nie było tam kłótni ani przepychanek.
                                                    A przecież miejsce śmierci zdać by się mogło bardziej wiąże się ze skupieniem i powagą, hołdem, niż radosny obiekt ze żłóbkiem...

                                                    Jako istota boska musiał przecież wiedzieć jak będzie wyglądał nasz świat. Musiał widzieć korowód pielgrzymów. Musiał słyszeć gwar rozmów i handlowych transakcji. Musiał wiedzieć, iż niejeden odejdzie stąd zakupiwszy "przeceniony" w wyniku targów towar.
                                                    My kupiliśmy kardamon. Dodany do kawy zmienia jej smak na niepowtarzalny.
                                                    Starcza nam do dziś.

                                                    Pewnie to dlań bez znaczenia.
                                                    Świat zmienia się nieustannie a wraz z tym pojawia się "nowa moda", inne zwyczaje i obyczaje.
                                                    Czy gorsze?

                                                    Idąc Droga Krzyżową nie możesz liczyć na intymność.
                                                    Ale to przecież tu odcisnął ślad swej dłoni.
                                                    Ale to przecież w miejscu gdzie dziś stoi pustawa krypta sprzyjająca refleksji Jego Matka odcisnęła ślad swych sandałów.
                                                    Patrząc na ów ślad, przykładając dłoń do śladu dłoni nie ukryjesz wzruszenia.
                                                    Ten ostatni przypomina scenę z "Wejścia smoka".
                                                    Sala ćwiczeń młodych mnichów z wgniecionymi uderzeniami setek tysięcy stóp kamieniami.
                                                    Wgłębienie w murze nie jest pewnie następstwem (przynajmniej wyłącznym) nadprzyrodzonej mocy "stapiania". Powstał może na tej samej zasadzie, jak filmowe "dołki".
                                                    Zarysy palców są ledwie widoczne. Zatarły się pod wpływem dotyku pielgrzymów spragnionych takiej właśnie intymności.
                                                    Kiedy patrzysz pod nogi by nie upaść na śliskim podłożu - nie myślisz o dziesiątkach sklepików wokół. Kiedy stajesz pod kolejnym "numerem" przywołujesz nazwę tej stacji.
                                                    Tu upadł raz, drugi i trzeci. Tu spod opuchniętych powiek spoglądał na przerażoną Matkę, a tam zapłakana kobieta ocierając Mu twarz zyskała Mandylion...
                                                    Tu Szymon utrudzony pracą w polu wykrzesał z siebie może resztki sił, by wesprzeć Go w dźwiganiu krzyża.

                                                    Jedynym miejscem, gdzie gromadziło się niewielu pielgrzymów był... grób Adama.
                                                    A przecież kolejne strofy dziejów chrześcijanina zaczęły się snuć właśnie pod rajską jabłonią.
                                                    Na czaszce Adama nie ma dziś śladów krwi Chrystusa.
                                                    Czy pielgrzymi odwrócili się od sprawcy męki?
                                                    Czy pielgrzymi zapomnieli o przyczynie i skutku?
                                                    Może uda nam się odpowiedzieć na to w dalszych opowieściach...
Pełna wersja