wscieklyuklad
09.09.18, 19:41
Tu się urodził.
Tu dorastał.
Tu nauczał, leczył i wskrzeszał.
Tu tyle miejsc, tyle piędzi ziemi przechowuje w sobie ślad Jego stóp.
Aura miejsc.
Pole nieustającej refleksji, wahań i umacniania wiary.
Czy nawrócenie ateisty jest w tym miejscu obowiązkiem?
Czy brak wzruszeń podważa wartość człowieczeństwa?
Ginie z naszych oczu, znika z kart historii na wiele lat.
Gdzie wtedy bywał?
Czemu Ewangeliści pominęli tak przecież istotny fragment biografii?
Stoję przed mocno przybrudzoną hotelową szybą.
Połowę okna zajmuje metalowa siatka o wąskich kratkach - chroni przed żądnymi krwi komarami. Czy kiedy umierał na krzyżu zadawały Mu dodatkowy ból?
W oddali niewielkie budynki pobudowane na siedmiu wzgórzach. Ich mury z białego kamienia ( to obowiązujący kanon architektury) zmieniają odcień zależnie od pory dnia.
Betlejem gdzie jestem dzieli od nich minaret granicznego meczetu.
I mur - także biały, w okolicy wieżyczki strażniczej osmalony od płomieni koktajlu Mołotowa i pełen znanych już Wam graffiti.
Z terrorystką, palestyńską "świętą". Uśmiechnięta, z karabinem w dłoni.
Miłość okupiona krwią nieznanych najczęściej ofiar.
Po tamtej stronie granicy Golgota.
Miłość okupiona krwią własną.
Czym zatem jest miłość?
Czym różni się walka o prawa przez siebie ukochanych?
Poświęceniem siebie, czy dawaniem dowodu poprzez cierpienie innych?
Kochają tę uśmiechniętą kobietę w czarnej chuście.
I potępiają za cierpienie i śmierć ofiar.
Kochają tego, którego prawdziwego oblicza nie znają.
Kochają jako symbol.
I jako symbol, tak często nienawidzą.
Słońce chyli się nad dachami. Powietrze niesie modlitwę muezina. Głos pnie się po hotelowym murze.
Którego Boga czuję?
Czyjego Boga czuję?
W okolicznych domach kłaniają się teraz ku Mekce.
Życie skurczyło się do kolejnej już w tym dniu objętości rozmowy ze Stwórcą.
Allah jest wielki a Mahomet jest jego prorokiem.
Gdzie jest mój/nasz Bóg?
Nikt nie przypomni o świcie o Jego istnieniu.
Nikt nie poderwie ze snu by wezwać namodlitewny " dywanik".
Patrzę w dal w utęsknieniu jutra.
Z sekundy na sekundę czuję nieuchronne zbliżanie się ku tajemnicy.
I nagle pojmuję, że to właśnie niecierpliwe wyczekiwanie jest modlitwą.