Jesteśmy sami...

21.09.18, 09:28
Po pierwszym międzynarodowym "sukcesie" 27:1 ( ten jeden to głos polski), mamy następny międzynarodowy "sukces": 100:6. ( te sześć to głosy polskie). Ani jedno państwo europejskie (nawet Węgry!) nie uznało pisowskiej reformy sądownictwa za praworządną. Ale PiS i tak widział, wie i będzie wiedział lepiej...

"Kulisy zawieszenia polskiej Krajowej Rady Sądownictwa w Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa i bardzo mocne słowa szefa tej organizacji Keesa Sterka. W rozmowie z Dariuszem Kubikiem mówi, że nie miał żadnych wątpliwości podejmując tę decyzję i że nikt w Unii nie uważa, że polski rząd działa praworządnie, nawet Węgry, co pokazało poniedziałkowe głosowanie. W wywiadzie dla "Czarno na białym" Kees Sterk mówi też o konsekwencjach takiej sytuacji."

Koniecznie otwórzcie link!

www.tvn24.pl/czarno-na-bialym,42,m/czarno-na-bialym-jestescie-sami,870007.html
    • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 09:47
      http://i67.tinypic.com/k2cwg7.jpg
        • 1zorro-bis Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:13
          widac jak Lublin PISdzielcow kocha.....big_grinbig_grinbig_grin
          To ja sie pytam - jakim cudem PISdzielcom procentow przybawa??!smirk
          sorel.lina napisała:

          > Oj, dla Pis-u zaczynają się schody! smile
          >
          • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:20
            1zorro-bis napisał:

            > widac jak Lublin PISdzielcow kocha.....
            big_grinbig_grinbig_grin

            smile

            Od kilku dni rządząca partia wdraża w kampanii samorządowej nową strategię propagandową, polegającą na wmawianiu wyborcom, że jeśli Ci nie zdecydują się na zmianę władz w sejmikach na tę z Prawa i Sprawiedliwości, to zagrożone będzie ponad 1,3 mld euro z unijnych dotacji.

            Aby temat nakręcić i podtrzymać, politycy partii rządzącej postanowili odstawić pokazówki przed urzędami marszałkowskimi, w których rządzą koalicje PO-PSL i powtórzyć swoje kłamstwa, strasząc wyborców utratą dotacji. Jednym z takich urzędów był urząd w Lublinie, gdzie przedstawienie mieli odstawić rzeczniczka PiS Beata Mazurek oraz minister Kwieciński. Jakież musiało być ich zdziwienie, gdy okazało się, że tłum, jaki zgromadził się na tym evencie okazał się wcale nie być zwolennikami partii rządzącej a atakowanymi oszczerstwami urzędnikami. Towarzyszył im także marszałek województwa lubelskiego Sławomir Sosnowski, który postanowił stawić czoła rządowej delegacji.
            • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:22
              /źródło do powyższego: Michał Kuczyński, crowdmedia/
            • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:26
              Koniecznie musicie zobaczyć jak bohaterska Beata Mazurek ucieka przed konfrontacją z prawdą!
              "Ten moment gdy Mazurek zalicza mindblowing i dziękuje szybciutko za konferencje. Piękna sprawa" big_grin
              Odsyłam do linka, który umieściłam wyżej. smile
        • sorel.lina Schody 21.09.18, 12:44
          sorel.lina napisała:

          > Oj, dla Pis-u zaczynają się schody!

          Fala niezadowolenia z działań rządu wyleje się na ulice? Szykują się masowe protesty

          (...) już jutro odbędzie się pierwszy z wielkich protestów budżetówki, przeprowadzony pod egidą Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Ruszą spod placu Trzech Krzyży w Warszawie pod kancelarię premiera i resort edukacji. Według organizatorów, spodziewane jest od 15 do 20 tysięcy protestujących. Najliczniej mają stawić się nauczycielki ze Związku Nauczycielstwa Polskiego. Protestują, bo po reformie edukacji będą jeszcze bardziej restrykcyjnie oceniane, a przełożenia na zarobki – brak. Podczas gdy średnia płaca w sektorze przedsiębiorstw wynosi już 4,8 tys. zł, płaca nauczyciela stażysty to 2,2 tys. zł brutto (1,7 tys. zł na rękę), zaś przeciętne wynagrodzenie nauczyciela to ok. 2,5 tys. zł netto. Resort edukacji podwyżki obiecał – o 5 proc., po odjęciu prognozowanej inflacji: 2,7 proc. – ale te nauczycieli nie satysfakcjonują: chcą tysiąca złotych na głowę. Pojawić się mają także pracownicy medyczni, strażacy czy cywilni pracownicy wojska. Argument zwykle ten sam – wynagrodzenie w sferze budżetowej jest żenująco niskie, zwłaszcza wobec ogłaszanego niemal każdego dnia przez rząd wzrostu dobrobytu Polaków. Propaganda TVP jak widać portfeli nie wypycha, i rząd musi się z tym zmierzyć.

          Ludzi na ulice wyprowadza arogancja rządu – mówi Piotr Szumlewicz, szef mazowieckiej OPZZ. – Słyszymy o świetnej koniunkturze i paśmie sukcesów, są pieniądze na 500+ dla najlepiej zarabiających, a wynagrodzenia tych, którzy w sektorze publicznym pracują na rzecz państwa, nie pozwalają na godne życie.

          Z kolei nieco ponad tydzień później, bo 2 października, wielki protest zapowiadają służby mundurowe, których postulaty od wielu miesięcy są ostentacyjnie ignorowane. 12 października natomiast będą protestować pracownicy opieki społecznej, którzy mają dosyć wypłacania swoim podopiecznym dodatków wyższych, niż ich własne wynagrodzenie.

          Gdy skończą się protesty budżetówki, rząd będzie musiał się zmierzyć z protestem w PLL LOT, gdzie partyjny “Misiewicz” toczy wojnę z pracownikami. Na 19 października zapowiada jest także blokada Warszawy przez taksówkarzy, którzy uważają że rząd nie wspiera ich wystarczająco w walce z nielegalną ich zdaniem konkurencją. Pora wypić piwo, którego się nawarzyło.

          /crowdmedia/


      • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:02
        Tak trzymać, pani profesor!
        Oświadczenie I-szej Prezes SN i konferencja prasowa.

        Tekst linka

        www.facebook.com/Sad.Najwyzszy/videos/2127115110884940/
        • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:16
          Do spotkania premiera Morawieckiego z Gersdorf doszło w środę w gabinecie prezes. Rozmowa trwała ok. 30 minut. Doszło do niej z inicjatywy premiera.

          Komentarze po spotkaniu były enigmatyczne. Tematu rozmowy nie chciała ujawnić nieuznawana przez PiS prezes Sądu Najwyższego. Powiedziała tylko, że "spotkanie nic nie zmieniło".

          Rano Małgorzata Gesdorf zdecydowała się ujawnić więcej szczegółów.

          - To spotkanie rzeczywiście wczoraj się odbyło. Przedstawiałam swoje stanowisko co do naszych warunków minimalnych, brzegowych i to stanowisko SN i moje nie uległo w żadnym zakresie zmianie - podkreśliła.

          Powiedziała także, że "to są takie warunki, że
          - wszyscy zwolnieni sędziowie z uwagi na 65. rok życia będą powracać na swoje stanowisko.
          - ja pozostaję nadal I prezesem SN z mocy Konstytucji, bez warunków

          - należy przywrócić konstytucyjny charakter KRS-u i procedowania w KRS"
          • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:29
            Obóz władzy rozważa ustępstwa w sprawie zmian w Sądzie Najwyższym — wynika z informacji Onetu. Według naszych ustaleń, w grę wchodzi taka zmiana prawa, by pozostawić na stanowisku I prezes SN prof. Małgorzatę Gersdorf.

            Kilka dni temu premier spotkał się z I prezes SN. Sondował jej gotowość do kompromisu
            Rozważany wariant to pozostawienie Gersdorf oraz danie najstarszym sędziom SN wyboru, czy chcą dalej sądzić, czy też przejść w stan spoczynku na atrakcyjnych finansowo warunkach
            Taki kompromis Morawiecki zaproponował też nieoficjalnie Komisji Europejskiej, która atakuje ustawy sądowe PiS
            Jest jeden kłopot. Takie rozwiązanie to podważenie dotychczasowych decyzji prezydenta, który wysłał kilkoro sędziów na emerytury. Nie wiadomo, czy Andrzej Duda się na to zgodzi
            Wszystko wydawało się przesądzone. We wtorek unijni ministrowie w Radzie UE przeprowadzili oficjalne wysłuchanie Polski w sprawie sytuacji w sądach. - Znów jest gorzej. Dochodzą informacje o zastraszaniu sędziów - przekonywał Frans Timmermans, wiceszef Komisji Europejskiej. W środę Komisja miała dopełnić formalności i skierować wniosek przeciwko Polsce do Trybunału Sprawiedliwości UE. Są tam już tzw. pytania prejudycjalne - czyli wnioski o wykładnię prawa - z polskiego Sądu Najwyższego, który także kwestionuje przepisy sądowe autorstwa PiS.

            Unijny Trybunał zapewne szybko wydałby decyzję zawieszającą kontrowersyjne prawo do czasu wydania orzeczenia, a dalsze próby zmian w SN oznaczałyby łamanie przez polski rząd traktatów UE — co byłoby sytuacją ogromnie ryzykowną politycznie.

            A jednak ten katastroficzny scenariusz się nie spełnił. W środę Komisja Europejska nie zdecydowała się na pozew przeciw Polsce. Czemu? Bo — według informacji Onetu — w ostatniej chwili rząd podjął próbę znalezienia kompromisu bezpośrednio z Sądem Najwyższym, a w ten sposób i z Brukselą. Premier Morawiecki rozmawiał o tym we wtorek z szefem KE Jean-Claudem Junckerem. - Wiemy, że to ostatnia szansa, jaką dostaliśmy od szefa Komisji Europejskiej - mówi nasz rozmówca z obozu władzy. Faktem jest, że do tej pory rząd już kilkakrotnie obiecywał Brukseli zmianę kontrowersyjnych przepisów. Tyle że kluczowych obietnic nie spełnił.

            Bałagan w sądzie

            W Sądzie Najwyższym jest dziś prawny i personalny bałagan, do którego doprowadziły zmiany w prawie przeforsowane przez PiS pod rękę z prezydentem. Obóz władzy obniżył wiek emerytalny sędziów z 70 do 65 lat, by pozbyć się części z nich i wprowadzić swoich nominatów.

            Choć konstytucja daje parlamentowi prawo regulowania wieku emerytalnego sędziów SN, to część sędziowskich seniorów nie akceptuje decyzji prezydenta, który przysyła im pisma emerytalne. Sędziowie ci twierdzą, że obowiązuje ich wiek emerytalny, jaki obowiązywał, gdy wchodzili do Sądu Najwyższego. Faktem jest jednak, że takiego zapisu wprost w konstytucji nie ma.

            Jest za to zapis o trwającej sześć lat kadencji I prezesa SN. Gersdorf została powołana w 2014 r., a zatem powinna skończyć swą misję w 2020 r. Mimo to obóz władzy przekonywał, że po wejściu w życie nowych przepisów 66-letnia Gersdorf stała się z automatu emerytką sędziowską. A zatem - że nie może być dalej szefową Sądu Najwyższego i należy przerwać jej kadencję.

            Premier nie chciał się podpisać

            Większość prawników odrzucała taką interpretację — w tym eksperci Komisji Europejskiej. Gersdorf także nie miała zamiaru odchodzić, twierdząc, że władza łamie konstytucję. Prezydent się jednak uparł. Oznajmił, że nie uznaje Gersdorf za I prezesa SN, wskazywał także kolejnych jej czasowych zastępców.

            Była jedna charakterystyczna cecha wszystkich pism odsyłających sędziów na emeryturę, które Duda słał do Sądu Najwyższego. Na żadnym nie było wymaganego prawem dodatkowego podpisu — tzw. kontrasygnaty — premiera. Według informacji Onetu, to nie przypadek. Morawiecki nie chciał podpisywać się pod kontrowersyjnymi decyzjami Dudy.

            cdn.
            • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 21.09.18, 10:30
              To proponuje Morawiecki

              Dziś widać, dlaczego to robił. Kilka dni temu premier spotkał się z Gersdorf i sondował jej gotowość do kompromisu. Onet poznał tę wstępną propozycję.

              Wedle obowiązującej ustawy autorstwa Andrzeja Dudy i PiS decyzję o przejściu sędziego Sądu Najwyższego w stan spoczynku podejmuje prezydent. Ten zapis miałby zostać zmieniony. Autonomiczną kompetencję do decydowania o sędziowskiej emeryturze otrzymałby sam Sąd Najwyższy lub któryś z jego wewnętrznych organów. To byłby gest pod adresem Brukseli, która zarzuca PiS przeprowadzanie czystek w SN rękami prezydenta, bez jasnych kryteriów podejmowania decyzji emerytalnych.

              Co z sędziami, do których Duda już wysłał pisma emerytalne? Według naszych rozmówców, rozważany jest wariant aksamitnego skłonienia ich do odejścia. Co prawda, teoretycznie mogliby pozostać w Sądzie Najwyższym, ale będą kuszeni szczególnymi, wyższymi emeryturami w wysokości pełnego uposażenia sędziowskiego (normalna emerytura w SN to 75 proc. ostatniej pensji).

              Gersdorf ma się ukorzyć

              Takie zmiany w prawie miałyby też dotyczyć I prezesa Sądu Najwyższego. I posłużyłyby do wycofania się przez PiS z wojny z Gersdorf. Jeśli decyzję o dalszej pracy lub emeryturze sędziego po 65 roku życia podejmować będą inni sędziowie z Sądu Najwyższego, to Gersdorf ma gwarancję, że pozostanie na stanowisku.

              Będzie jednak musiała złożyć wniosek o dalsze orzekanie i poddać się niewiążącej ocenie Krajowej Rady Sądownictwa. To celowy zabieg PiS. Gersdorf nie chciała dotąd złożyć wniosku o dalsze orzekanie. Twierdziła, że nie musi tego robić, bo została wybrana na pełną kadencję. Podważała też legalność działania KRS, wybranej przez PiS. Składając wniosek, siłą rzeczy udowodni, że uznaje KRS — wbrew większości wspierających ją środowisk prawniczych.

              Może po wyborach

              Gdyby takie rozwiązania weszły w życie, to pytania prejudycjalne Sądu Najwyższego do unijnego Trybunału Sprawiedliwości przestaną być aktualne. A Komisja Europejska - na co liczy Morawiecki - także zrezygnuje z pozwu przeciw Polsce. Wczoraj premier znów rozmawiał na ten temat z Junckerem. - Mam wrażenie, że szef KE stara się znaleźć kompromis w sprawie reformy sądownictwa - stwierdził.

              Kiedy nadejdzie moment weryfikacji oferty premiera? Według naszych rozmówców, prawdopodobnie po wyborach samorządowych. Morawiecki obawia się, że przeprowadzenie takich zmian podczas trwającej kampanii byłoby niezrozumiałe dla twardego elektoratu PiS.

              Sądy zabrane prezydentowi

              Jest jeszcze jeden kłopot. Tak zarysowane zmiany w prawie oznaczałoby znaczne ograniczenie władzy prezydenta nad Sądem Najwyższym oraz podważałyby część jego dotychczasowych decyzji odsyłających sędziów na emerytury. Na razie nie ma jasnej deklaracji prezydenta, czy się na to zgodzi.

              Wczoraj Duda powołał 10 nowych prawników do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego,

              Gdyby teraz jakiegokolwiek z nich wskazał na pełnoprawnego następcę Gersdorf, to cały plan Morawieckiego legnie w gruzach. Będzie wtedy w Polsce dwóch pierwszych prezesów Sądu Najwyższego

              /źródło: Zakątek Polityczny/
              • sorel.lina Re: Jesteśmy sami... 23.09.18, 09:49
                Piątek, 21 września (14:46)

                Premier, minister sprawiedliwości oraz prezes PiS - mimo zaproszeń - nie spotkali się z przedstawicielami Komisji Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego. Przedstawiciele LIBE przygotowują raport dotyczący stanu zagrożenia dla rządów prawa i podstawowych wartości Unii Europejskiej w Polsce. Ich wizyta w Polsce trwała trzy dni.

                Ustawy reformujące wymiar sprawiedliwości ograniczają niezależność sądownictwa - to najczęściej słyszeli członkowie komisji. Podkreślali, że politycy mają prawo do przeprowadzania reform, ale jeżeli łamią one podstawowe zasady prawa unijnego, muszą liczyć się z tym, że wpłynie to na funkcjonowanie Polski w Unii Europejskiej.

                To nie jest wizyta studyjna, to formalna część procedury art. 7. - mówił Claude Moraes - szef komisji LIBE, negatywnie oceniając to, że najważniejsi politycy PiS nie chcieli się spotkać z delegacją.

                Polski rząd ma prawo przeprowadzać reformę wymiaru sprawiedliwości, powinien jednak wziąć pod uwagę zastrzeżenia, które wyrażają instytucje unijne i organizacje zewnętrzne - mówił Moraes.

                Delegacja spotkała się m.in. z sędzią Małgorzatą Gersdorf, przewodniczącym KRS Leszkiem Mazurem, ministrem spraw zagranicznych Jackiem Czaputowiczem, przedstawicielami Sejmu i Senatu.

                Podczas konferencji prasowej na zakończenie wizyty Moraes podkreślił, że zadaniem komisji jest ocena, czy sądownictwo w Polsce jest w pełni niezależne. Chcemy ocenić, czy osobno lub łącznie reformy te naruszają zdolność Polski do wdrażania prawa krajowego i unijnego; czy Polska nadal ma w pełni niezawisły system sprawiedliwości - zaznaczył.

                Europoseł podkreślił, że "rząd polski ma prawo podążać swoją ścieżka polityczną w reformie sądownictwa". Jednak jeśli wszystkie zewnętrzne organizacje, instytucje europejskie wyrażają się krytycznie o zmianach i nawet Komisja Europejska mówi rządowi, że wszystkie te reformy razem ograniczają niezawisłość wymiaru sprawiedliwości w Polsce, to w obliczu takiej sytuacji rząd powinien o tym pamiętać - wskazał.

                Szef komisji LIBE zapowiedział, że wnioski europosłów z wizyty w Polsce zostaną przedstawione w późniejszym terminie. Będziemy się teraz zastanawiali nad wnioskami. Nasze główne obawy zostaną później przedstawione - dodał.

                Moares zwrócił uwagę, że delegacji nie udało się spotkać ze wszystkimi, z którymi europosłowie chcieli odbyć dyskusję. Nie udało nam się spotkać ze wszystkimi, z którymi chcieliśmy się spotkać. Ubiegaliśmy się o spotkanie z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Chcieliśmy spotkać się też z ministrem sprawiedliwości, ale nie pozwolono nam na to. Jeżeli, ktoś odmawia nam spotkania to nie możemy nic z tym zrobić. Spotkaliśmy się natomiast z ministrem spraw zagranicznych. Była to dobra rozmowa - dodał.

                Jak podał MSZ, podczas spotkania szef polskiej dyplomacji Jacek Czaputowicz powiedział, że liczymy na bezstronną opinię Parlamentu Europejskiego dotyczącą reformy sądownictwa. Jak dodał, każda z instytucji UE ma swoją rolę w procedurze opisanej w Traktacie.

                Europosłowie spotkali się w środę m.in. z Rzecznikiem Praw Obywatelskich Adamem Bodnarem, b. prezesem Trybunału Konstytucyjnego Andrzejem Rzeplińskim i przedstawicielami Amnesty International. W czwartek europosłowie spotkali się m.in. z liderami Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Polskiego Stronnictwa Ludowego - Grzegorzem Schetyną, Katarzyną Lubnauer i Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, oraz z członkami Krajowej Rady Sądownictwa.

                W czwartek po południu delegację Parlamentu Europejskiego przyjęła w SN sędzia Małgorzata Gersdorf, sędzia Dariusz Zawistowski i sędzia Katarzyna Gonera.


                Patryk Michalski
                RMF FM/PAP





Pełna wersja