Najdrożsi nałukowcy i mendrcy,

24.09.18, 12:05
...suto (o wiele bardziej niż inni) opłacani za swoją jakże pożyteczną, potrzebną a nade wszystko cenioną pracę, godną wszelakich pochwał! Dlatego pochwał, że praca ajpien, której to pracy wyników wygląda z zapartym tchem cały naród (ile to już będzie lat? : )) jest bezbłędna, uczciwa i jest działaniem najważniejszym, niezbędnym, wręcz koniecznym dla istnienia państwa i społeczności.
Furda twierdzenie, że są sprawy ważniejsze, bliższe tak ciału jak duchowi sprawiedliwości; to omyłka i niezrozumienie wagi badań prowadzonych przez ajpien, trwających od kilku dziesięcioleci. Tak jest, dziesięcioleci!
Kadra MONDRA i UĆCIWA przepełnia obserwatorów poczuciem SZCZENścia i nie przynosi wstydu.

szczecin.wyborcza.pl/szczecin/7,34939,23960779,nie-tylko-literowka-ipn-nielegalnie-wykorzystal-na-banerze.html
    • 1agfa Re: Najdrożsi nałukowcy i mendrcy, 24.09.18, 12:20
      https://bi.im-g.pl/im/ad/c1/16/z23859373V.jpg

      Tak to wyglądało jak na załączonym obrazku.
      Zostało poprawione (po interwencjach) w formie łaty.
      O prawach własności intelektualnej już nikt nie pomyślał (choć instytucja ma charakter teoretycznie związany z prawem).
      W takim np. ZSRR i satelitach owo prawo nie istniało, każdy wynalazek lub inna twórczość była własnością państwa.
      Duch czasów peerelowskich, państwa centralnie i partyjnie sterowanego, znów unosi się ponad Polską.
      Zatem zawłaszczać można? Można!
      Baner wisiał krótko, kosztował drogo.
      Kto zapłaci należne koszty? Ty, Pan, Pani, Podatnik!
      Chce czy nie chce - zapłaci.
      • 1agfa Re: Najdrożsi nałukowcy i mendrcy, 24.09.18, 12:34
        https://bi.im-g.pl/im/b8/6c/10/z17221816V,-Poland---First-to-fight--.jpg
        Tak wyglądało dzieło Artysty-emigranta.
        Skopiowano je, jak widać, bezmyślnie i niefrasobliwie.

        Kiedy polityka bieżąca nie liczy się z niczym dla osiągnięcia swoich propagandowych celów...

        trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/1,35611,17221913,Artysci___emigranci__londynczyk_Marek_Zulawski.html
Pełna wersja