Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na ekrany!

29.09.18, 13:04
nareszcie!!!big_grinbig_grinbig_grin
    • 1zorro-bis Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na ekrany! 29.09.18, 13:08
      bronia sie klechy rekami nogami!big_grin
      www.onet.pl/?utm_source=kultura_viasg&utm_medium=nitro&utm_campaign=allonet_nitro_new&srcc=ucs&pid=f03a7bfe-380d-4151-9a88-65177c4a8895&sid=bf78661f-61f7-40de-becc-94f65255b9ae&utm_v=2
      • 1zorro-bis Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 29.09.18, 13:14
        Rydzol tez dupskiem trzesie.....big_grin
        wyborcza24.pl/rydzyk-zablokuje-kler-bedzie-marsz-w-obronie-wiary-i-100-tys/
        • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 29.09.18, 15:26
          I szto tiepier czyli dupa tradycyjnie z tyłu.

          Reprezentujące i tumaniące Ciemny Lud publikatorżnictwo z kręgów cejrowskoziemkiewiczowskomatkokurzoodrzeczyniepodległa.pl rozdarło katonarodowe ryje wykrzywione grymasem obrzydzenia, pogardy, oburzenia i agresji.

          Wczoraj bowiem na ekrany naszych kin wszedł od dawna oczekiwany obrazek Szanownego Pana Reżysera Smarzowskiego, który wysmażył (tu jednak przez samo "ż") obrazek - wedle w/w publikatorżnictwa obrazek nie tylko godzący w religijne pryncypia, lecz także podwaliny chrześcijaństwa.
          W gronie pyskaczy są też współcześni spadkobiercy niewiernego Tomasza, tym jednak różniący się od niego, iż nawet gdyby zobaczyli, to od uwierzenia byliby równie dalecy jak przed tym doznaniem.
          Tomasz miał te szansę, że mógł se włożyć pogańską grabę niedowiarka do rany w Jezusowym boku lub dziury po gwoździach, jakie przebiły przeguby i stawy skokowe.
          Zachęcany przez Mistrza, który w tym celu wniknął do pomieszczenia przez kamienną niewątpliwie ścianę domostwa, zawstydził się i uznał Jego boskość - Ewangelia milczy wszak, czy wraże swe dłonie wetknął, czy wystarczył mu sam widok zapewne już mocno zablixnionych ran.

          Zapytany o opinię sam kardy Zdziwisz, który ponoć przez długie lata skutecznie taił przed swym zwierzchnikiem doniesienia o masowych przypadkach pedofilii wśród "koloratów" od wschodniej Australii po jej brzegi zachodnie po zatoczeniu ziemskiego koła (jak wiemy centrum tej wyspy to syfiasta pustynia redukująca szansę na pedofilię niemal do zera) - nie ustosunkował się (nomen omen) do problemu, oznajmiając, iż kiedy (wzorem Tomasza) obejrzy, to da wnioskującą parę ze świątobliwych ust.
          Stanowisko to zastanawiające, jako że w zdecydowany sposób odbiegające od takich herosów w walce o Wolskę Chrześcijańską jak niejakie zaremba czy kołodziejskie.
          Ci bowiem ustosunkowali się (bez nomen omen) do filmu albo pasąc swe oczęta obrazem (zaremba), albo też sięgając luźną wprawdzie lecz paralelą do wojen peloponeskich.
          Ten pierwszy poczuł na projekcyjnej sali fetor pomyj, ów drugi - czując podskórnie b-luesa (ten po "-" też brzydko pachnie, zadął w surmę spod murów Jerycha zapowiadając przerażającą
          i już wkrótce toczącą się po wolskich ulicach, która jedynie na krótką chwilę zaległa w multipleksowych fotelikach.

          cdn.
          • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 29.09.18, 16:00
            Pytanie egzystencjalne jakie stawia niedowidzące (bo nie konsumujące filmu) katopublikatorżnictwo musi w Prawdziwym Suwerenie Katoliku wywołać syndrom Czerwonego Światełka jest następujace: na ile można pozwolić ateiście lewakowi, komuchowi, katożercy, złodziejowi rodem z drugiego sortu cyklistów i wegetarian.
            Czerwone Światełko tym różni się tu od podobnego na świetlnym sygnalizatorze, iż nie paraliżuje unieruchamiając w miejscu, lecz w prostej drodze winno sprzęgać się z kolorem zielonego przyzwolenia na obicie wrażej mordy bejsbolowym kijem nacjonalisty spuszczonego ze smyczy na wolski trotuar.
            Pierwsze symptomy już mamy - zachęta do masowego wypływu ulicznego -najlepiej tak zlokalizowanego, by dostęp do kina uniemożliwić.
            Inny to podwyżka cen biletów - do wartości niezaporowej, a dającej w efekcie wyłącznie wzrost wpływów, czyli zysku dla twórców!
            No i oczywiście zainicjowania Pannarodowej Dysputy, czy człek niezorientowany w problemie, może ów problem ująć kadrem (publkatorżniczy debil naturalnie nie dostrzega sprzeczności w zaprzeczaniu możliwości wypowiedzi na temat kościoła nieobytemu w problemie Smarzowskiemu, sam jednocześnie pozwalając sobie na komentarz w sprawie, o której nic nie wie (czyli treści filmu) - ale taka to już ta pisonia przypadłość mentalna, że niczego nie kuma.

            Z czego wynika Wielka Smuta Ciemnej Masy podżeganej przez durniów publikatorżniczych?
            Ano z tego, iż film prezentuje wyłącznie złe strony kościelnych urzędasów - od purpurata po zwykłego wikarego, gdy każdy kato wie, że przecież w tym gronie są same ideały, a zgłoszone pod pręgierz kilka zabłąkanych (i z pewnością sprowokowanych przez chutliwe dzieci - dziś wedle sugestii nastawione na zysk z odszkodowań za poniesiona rzekomą naturalnie krzywdę) to przecież kropelka w morzu, a każdy wie, że kropla to bardziej słona od łez molestowanych a przecież równie jak tamta do spożycia nieprzydatna.
            Naturalnie publikatorżnictwo nie wspomni ni zdaniem o "Papieżu który został Człowiekiem" (i vice versa) z rozrywającą duszę muzyką Heńka MoriKonia oraz pełną doskonałej mimiki twarzą aktora Adamczyka, który potem w filmie o Michalinie Wisłockiej epatował z ekranu gołą, rytmiczne posuwistą i już zupełnie nie hierarchiczną dupą, uzmysławiając widzowi, iż od świętości za życia do cywilizacji śmierci krok jeno.
            Nie przywoła także filmu o "Siostrze Faustynie", 'Ksiedza Popiełuszki" ni też "Prymasa Tysiąclecia" - a przecież wszystkie te obrazy ukazywały i to wyłacznie z aureolą nad czaszką nie kogo innego jak NASZYCH DUCHOWNYCH.

            "Kler" to film o patologiach skrzętnie skrywanych przez czarnuchów. Tych, których powołaniem jest być NAMIESTNIKAMI CHRYSTUSA NA ZIEMI!
            To oni mają nam wskazywać drogę do Boga. To oni uczą moralności chrześcijańskiej/katolickiej. To oni udzielają Sakramentu Pokuty (chyba, że kto nie potrzebuje - ja znam z netu dwa takie zjawiska biologiczne - oba jednak to przypadki patologicznego narcyzmu), w którym zadają nam pokutę stosowną do przewin! To oni z ambon przy lada okazji piętnują zło. To oni w kolejnych i coraz liczniejszych homiliach mieszają się do polityki opowiadając się po stronie zła.
            Winni dziękować Smarzowskiemu, iż ten pominął w swym filmie ów akcent unikając obnażenia dwulicowości i stawania po stronie tych, którzy mogą w zamian sypnąć kasą i przywilejami.
            Gdyby poprzedni papieże (z naszym włącznie) rozliczyli się z bandytyzmem we własnych szeregach, gdyby współczesne pasibrzuchy wożące się wypasionym limuzynami dały przykład skromnego (nie tylko materialnie) życia (dziś ignorują zachęty w tym względzie ze strony Franciszka I, którego potraktowaliby chętnie jak Jana Pawła I, to wówczas temat scenariusza nie zostałby podany Smarzowskiemu na tacy (znakomity rysunek Henryka Sawki tak to właśnie ujął) a durnowate zaremby kołodziejskie i inne matoły nie musiałyby doznawać yntelektualnego wzmożenia - zwłaszcza znając ten problem ledwie ze słyszenia, ewentualnie relacji takich samych jak i oni mużdżakuf.

            O pedofilii i sposobie traktowania wiernych przez katabasów możemy poczytać w miejscu dowolnym.
            Spróbujcie ochrzcić lub zgłosić do sakramentu dziecko z wadami letalnymi/żyjące z deficytemm intelektu wskutek CHOROBY.
            Spróbujcie pochować wedle katolickiego obrzędu tego, kto nie przyjmował katabasa po kolędzie, lub żył w grzechu.
            zaremby, kołodziejskie i cała ta kasta uduchowionych tego oczywiście nie dostrzeże. A to dlatego, iż u katabasów mają już aprioryczne fory i zawsze otrzyma stosowny rewanż.
            A Smarzowski? pewnie umocni się w swym ateizmie i przekonaniu, iż film był strzałem w dziesiątkę.
            Szmal jaki film mu przyniesie umożliwi krecenie kolejnych obrazów.
            A my?
            Czekajmy cierpliwie na międzynarodowe sukcesy filmu.
            Bo na refleksję ze strony tych, co z tytułu pełnionej funkcji winni świecić przykładem nie liczmy.
            • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 29.09.18, 16:03
              ”Kościół katolicki to istota polskości , nie pozwolimy na atak, choćby przyszło nam leżeć krzyżem.” – mówi Wyborczej24 działacz ONR, koordynator protestu w Toruniu.

              ”Liczymy na wsparcie Rodziny Radia Maryja” – dodaje.

              „To będzie wielkie przedsięwzięcie – ale jesteśmy już zorganizowani. Robimy to w obronie wiary. Dlaczego nikt nie zrobi filmu np. o Islamie? Bo się boją. Kościół stał się przedmiotem drwin i ataków bo my katolicy się nie bronimy.” – dodaje Aneta Piotrowska-Rzepecka – wieloletnia działaczka na rzecz powstania Bazyliki w Licheniu. Protesty odbędą się w największych miastach polski – do tej pory potwierdzono akcję w :

              Warszawie, Gdańsku, Toruniu

              A leżcie krzyżem skoro tacy z was idioci.
              Katabasy w tym czasie zasiądą se przy suto zastawionym przez "gosposię" stoliku.
              Przelecą ją po konsumpcji waszego bólu.
              • sorel.lina Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 29.09.18, 22:17
                Podobno w Polsce pod rządami PiS nie ma cenzury....

                Kino Giewont w Zakopanem. Déjà vu. Witajcie w PRL.

                https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/42775079_2343606742540007_5741175538676924416_n.jpg?_nc_cat=1&oh=2f557508d56856ff173315b95f0cc158&oe=5C514A8E
                • sorel.lina Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 29.09.18, 22:26
                  Ot, pisowska "logika"!

                  http://i68.tinypic.com/2qb4q5v.jpg
                  • sorel.lina Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 30.09.18, 00:36
                    Wojciech Smarzowski zdradził, że w trakcie produkcji zaprosił duchownych do obejrzenia niegotowej wersji "Kleru".
                    Wszystkie postacie są fikcyjne, ale księża, którzy obejrzeli go na wstępnym etapie montażu, pokazywali palcem i mówili konkretne nazwisko – opowiedział na antenie radia TOK FM reżyser. Wspomniał, że taka reakcja go zaskoczyła.

                    Smarzowski opowiedział, że zgłaszali się do niego księża, którzy czuli, że Kościół w obecnej formie wymaga naprawy. Uwierało ich to, że swoimi twarzami firmowali jego złe zachowanie.

                    /źródło: przeAmbitni.pl/
                    • sorel.lina Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 12:31
                      Wśród kleru też są "lewacy", czyli normalni, mądrzy ludzie. smile

                      Film Wojciecha Smarzowskiego "Kler" wywołuje olbrzymie emocje. Bilety na kolejne seanse rozchodzą się w błyskawicznym tempie, a sale kinowe dosłownie pękają w szwach. Najnowsze dzieło Smarzowskiego obejrzało też wielu księży. Jednym z nich jest ksiądz Michał Barański "Barańczak", który zamieścił w sieci swoją recenzję filmu. Jakie duchowny ma zdanie na temat "Kleru"? Jego opinia dla wielu może być naprawdę zaskakująca!

                      Ksiądz Barański, w odróżnieniu od innych księży, nie atakuje dzieła Smarzowskiego. Wręcz przeciwnie, przyznaje że film jest "naprawdę dobry".

                      "Nie spodziewałem się, że to powiem, ale film jest dobrze zrobiony, dobrze zagrany, trzyma w napięciu od początku do końca (...), naprawdę jest to dobry film" - mówi ks. Barański w materiale wideo opublikowanym na kanale You Tube.

                      Ksiądz mówi też o swoich wrażeniach po obejrzeniu filmu, z perspektywy osoby duchownej.

                      "Otóż, takiego kościoła i takiego kleru, jak przedstawiony w fabule filmu osobiście nie znam. Słyszałem o nim, słyszałem z mediów, słyszałem w rozmowach kuluarowych z kolegami, ale osobiście takiego odbioru kleru nie mam. Natomiast, nie jest on przedstawiony w filmie wyłącznie negatywnie. Jest tam postać pozytywna, co mnie bardzo cieszy, jako księdza. Nie zgadzam się jednak z końcówką tego filmu. Z zakończeniem absolutnie się nie zgadzam i nie chciałbym, żeby cokolwiek w taki sposób się kończyło" - mówi ksiądz Barański.

                      Duchowny uważa, że księża powinni obejrzeć film Smarzowskiego "ku przestrodze". Są to - jak twierdzi - "przypadki patologiczne, nie mniej jednak możliwe i zdarzające się".

                      Ksiądz Barański przyznaje, że jest mu wstyd, za tych, którzy przyczynili się do tego, że kler jest odbierany w taki sposób, jaki został przedstawiony w filmie. Na koniec mówi o przesłaniu, które, według niego, niesie film.

                      "Nie jest to tylko film o patologii, niesie ważne przesłanie: jeżeli ktoś jest człowiekiem sumienia, to prędzej czy później tę drogę do dobra odnajdzie i będzie się starał jakoś ją wcielić w życie. Natomiast, jeśli ktoś sumienie zagłusza, to do końca będzie cwaniakował, do końca będzie lawirował i czynił zło".

                      Duchowny chwali również grę aktorską i dodaje, że film warto obejrzeć.

                      "Sytuacje pokazane w filmie, to na szczęście jakiś margines, ale warto o tym marginesie wiedzieć i warto się modlić, żeby tacy ludzie się nawrócili i przestali szkodzić kościołowi - kończy recenzję ks. Barański.
                      • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 14:25


                        Według wpisu pod wideło to była rozgrzewka przed wyprawą od krakowskie kina w ramach blokady "Kleru".
                        Ale by się Gucwińscy ucieszyli na widok tylu skaczących małp.
                        • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 14:27
                          Mściwy książe Kościoła

                          Policjant uwięziony po dąsach przewodniczącego episkopatu Polski.

                          Policjant nadział się na szosie na przewodniczącego episkopatu Polski arcybiskupa Józefa Michalika. To gorsze, niż gdyby przejechał go samochód.
                          Sierżant Paweł S. Harcerz. Kolekcjoner. Idealista. Były policjant. Obecnie aresztant.
                          W sierpniu zeszłego roku Paweł S., policjant drogówki w Ustrzykach Dolnych, zatrzymał samochód. Kierował nim watykański ksiądz Stival Cianciarello. Jadąc na wycieczkę po Bieszczadach, nie zapalił świateł i przekroczył prędkość o przeszło 30 km/h. Sierżant postanowił wlepić mu 200 zł mandatu i pouczył, że na bieszczadzkich serpentynach trzeba jechać ostrożnie. Do rozmowy włączył się pasażer. Krzyczał na policjanta i machał rękoma. Wysiadł też z samochodu, zachowywał się agresywnie. Ty nie wiesz, kim ja jestem! – powtarzał wielokrotnie. Ponieważ sierżant nieraz już słyszał takie teksty, nie zareagował, tylko polecił siwemu krzykaczowi wsiąść do auta. Wypisał mandat, życzył szerokiej drogi i pożegnał panów uprzejmie. Zapomniał o tym zdarzeniu jak o tysiącu innych kontrolach drogowych.

                          Ludzie z góry
                          Po miesiącu został wezwany na dywanik do szefa: Ty naprawdę nie wiesz, z kim zadarłeś? Wtedy dowiedział się, że ów agresywny pasażer to arcybiskup Józef Michalik. Szef Kościoła katolickiego w Polsce zadzwonił do komendy wojewódzkiej, skarżąc się na sierżanta. Ponoszony miłością bliźniego poprosił o ukaranie „nadgorliwego” policjanta. Prośba najważniejszej osoby w kraju to więcej niż rozkaz. Sprawą zajął się ówczesny zastępca komendanta wojewódzkiego w Rzeszowie Jan Zając. Zapytał sierżanta S., jakiego jest wyznania, dlaczego uderza w Kościół katolicki i czemu zwracał się niegrzecznie do biskupa, nazywając go „proszę pana”, a nie „wasza eminencjo” (w rzeczywistości abepe Michalik jest ekscelencją zaledwie. Przy tym skoro do Boga mówi się Panie, to wypada podobnie do jego urzędników). Wicekomendant zażądał też anulowania mandatu. W trzy tygodnie potem Paweł S. został przeniesiony z wydziału ruchu drogowego do plutonu patrolowego, czyli na posadę krawężnika.
                          – Komendant powiedział, że musiał go przenieść, żeby „uciszyć tych chujów z góry” – mówi mi ojciec sierżanta S. Kogo miał na myśli, strach się domyślać.
                          W noc sylwestrową, gdy sierżant miał interwencję za interwencją, zauważył, że z radiowozu zginął jego zasobnik z bloczkami mandatów karnych oraz część pieniędzy i prawo jazdy. Szybko złożył raport, a pieniądze wyjął z własnej kieszeni i wpłacił w kasie komendy. Myślał, że to koniec kłopotów. To jednak był dopiero początek.

                          Ryzykowny incydent
                          Niedługo potem usłyszał podobno od przełożonego, komendanta Stanisława Dziedzica, że albo odejdzie ze służby, albo zostanie wyrzucony dyscyplinarnie. Taką wersję potwierdzają też anonimowo jego koledzy policjanci. Chłopak złożył rezygnację, a Dziedzic złożył doniesienie do prokuratury, że S. zniszczył mandaty po to, by przywłaszczyć sobie pieniądze. Te pieniądze, które oddał z własnej kieszeni. Prokuratura w parę dni potem postawiła byłemu już policjantowi zarzut niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień.
                          – Nie mam sobie nic do zarzucenia – mówi Dziedzic. – Tam były uchybienia.
                          Co prawda przyznaje, że podobnych uchybień w policji jest wiele i kończą się jakąś karą porządkową, a nie doniesieniem do prokuratury, ale pamięta też o kłopotach policji po „incydencie” z arcybiskupem Michalikiem.
                          – Policjant musi zachowywać się godnie i z szacunkiem do zatrzymanego – komentuje tamto zdarzenie. Zapewnia jednak, że „incydent” nic go nie obchodzi, a ukaranie mandatem kościelnego dygnitarza nie ma związku z postępowaniem prowadzonym przeciwko S. Mówi też, że nikt „z góry” nie interweniował. Co innego twierdzi Komenda Główna Policji: ...interwencja w Komendzie Powiatowej Policji w Ustrzykach Dolnych spowodowana była ustną skargą na „wulgarne” zachowanie się policjanta wobec abp. Michalika w trakcie kontroli drogowej.

                          Kto, z kim, gdzie i kiedy
                          Prokuratura zdawała sobie sprawę, że postawione Pawłowi S. zarzuty nie utrzymają się w sądzie. Bo jak ukarać za zniknięcie mandatów, które i tak są wpisywane po zakończeniu służby w rejestrze nałożonych mandatów? Sierżantowi nic by to nie dało. Z zarzutów pozostał jedynie brak dbałości o dokumenty. A to cienkie.
                          Tymczasem S. wciąż głośno mówił o arcybiskupie i interwencji w tej sprawie komendy wojewódzkiej z Rzeszowa. Wtedy do akcji wkroczyło Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Wojewódzkiej Policji. Już w niespełna miesiąc później Paweł S. siedział w areszcie. Tym razem otrzymał grube zarzuty. Nielegalne posiadanie broni, jej przetwarzanie i handel nią. Prokurator Aurelia Skiba napisała, że w bliżej nieokreślonym czasie, w bliżej nieokreślonym miejscu i z bliżej nieokreślonymi osobami Paweł S. handlował bronią. Przeszukanie w domu sierżanta dało niebywałe wyniki: zabezpieczono dwa telefony komórkowe. Żadnej broni. Skąd więc takie zarzuty?
                          – Wszyscy w okolicy wiedzą, że Paweł ma hopla na punkcie różnych „wykopalisk” – mówi jego kolega z komendy. – Ciągle wykopywał jakieś orzełki, guziki od mundurów, jakieś bagnety z pierwszej wojny, skorupy. To zapaleniec. Jego zbiory nieraz zasilały okoliczne muzea.
                          – On był po przeszkoleniu pirotechnicznym, nie trzymałby żadnych niebezpiecznych materiałów, bo wie, czym to grozi – dodają koledzy S.
                          Przeszukania dokonano także u rodziców Pawła S. Sześciu funkcjonariuszy z bronią gotową do strzału, w kominiarkach, o szóstej rano wtargnęło do ich domu. Para starszych ludzi była szarpana i popychana. Przeszukanie trwało 2 godziny. Ani broni, ani mandatów nie znaleziono. Zabezpieczono komputer, telefon komórkowy i zdjęcia wnuków.
                          Razem z sierżantem zatrzymano innych kolekcjonerów. U nich znaleziono atrapy granatów, jakieś łuski po nabojach z wojny i inne żelastwa. Do aresztu trafił jednak tylko S. Prokurator Skiba zrobiła z sierżanta herszta bandy. Przy tym bandy nieistniejącej. Napisała, że zarzucane podejrzanemu czyny popełnione zostały (...) z udziałem osób, których tożsamości jeszcze nie ustalono. Uzasadniając areszt, napisała też, że ponieważ ona nie wie, z kim on jest w tej grupie przestępczej, niewiedza ta uzasadnia niezwłoczne odizolowanie Pawła S. od pozostałych osób. Pewnie od użytkowników Allegro, gdzie kolekcjonerzy wymieniali się swoimi wykopanymi zdobyczami.
                          Glina nie podskoczy
                          Według przełożonego Aurelii Skiby, prokuratora Piotra Krausa, materiał dowodowy oraz okoliczności popełnienia czynów uzasadniały wystąpienie do sądu z wnioskiem o zastosowanie wobec Pawła S. środka zapobiegawczego.

                          Dziś jedynym dowodem są zeznania moim zdaniem tendencyjne. Osoba pozostająca blisko prowadzonego śledztwa mówi mi, że to drobni przestępcy, którzy poszli na współpracę z prokuraturą oraz... funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych KWP. Prokurator Skiba nadal wnioskuje o przedłużenie aresztu, choć od kwietnia nie prowadzi wobec aresztowanego żadnych czynności procesowych. Prokurator Kraus zapewnia także, że szykany i toczące się postępowanie nie ma żadnego związku z ukaraniem kierowcy arcybiskupa mandatem za popełnione przekroczenie.
                          W każdym razie cały czas chodzi o stare żelastwo z czasów wojny, różne wykopywane bagnety, a nie o żadną realną broń. Prokurator Skiba dla dobra śledztwa długo nie pozwalała sierżantowi zobaczyć się z rodziną. Teraz każda taka rozmowa odbywa się w towarzystwie funkcjonariusza BSW. Podczas przesłuchania sierżanta funkcjonariusz BSW Dariusz Piguła sam dzwonił do żony S. z pytaniem, czy chce się widzieć z mężem. To miało złamać i tak już załamanego policjanta. Potem powiedział sierżantowi, że jeśli się nie przyzna do stawianych mu zarzutów, to rodzina nigdy nie dostanie widzenia. Podobno podał mu czysty protokół do podpisania. On sobie uzupełni...
                          – Czy to on pani o tym powiedział? – zapytał zdenerwowany Piguła, gdy do niego zadzwoniliśmy. – Skąd pani to wie?
                          Paweł S. ma dwoje malutkich dzieci. Roczna Marysia choruje (ma ataki duszności), a 4-letni Patryk wciąż siedzi w oknie i wypatruje, kiedy wróci tata. Chowa si
                          • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 14:33
                            Chowa się w kącie z wyimaginowanym telefonem i dzwoni do ojca. Żona policjanta ze względu na chorobę małej nie może pracować. Od miesięcy zdychają z głodu.
                            Ojciec Pawła S. dowiedział się, że szef wszystkich biskupów polskich opowiada podczas różnych spotkań o tym głupim policjancie z Ustrzyk Dolnych, który już się napodskakiwał. Napisał list do abp. Michalika. Zapytał, dlaczego Michalik zrobił taką krzywdę jego synowi. Nie dostał odpowiedzi.

                            Arcymiłośnik bliźniego
                            Arcybiskup Józef Michalik jest głową polskiego Kościoła. Mówi w kazaniach, że najważniejsza jest rodzina i dzieci, zwłaszcza te dopiero poczęte. Jest też autorem książki „Kochać Boga – szanować człowieka”. Pisze w niej o miłości do bliźniego, o tym, że trzeba wspierać nawet tych, którzy są naszymi wrogami. A Paweł S., 32-letni policjant z Ustrzyk Dolnych, gnije w pudle, bo nie nazwał ekscelencji księdza arcybiskupa „eminencją”, tylko zwrócił się „proszę pana”.

                            Autor: Anna Skibniewska

                            i dlatego właśnie z tymi czarnymi skurwysynami trzeba będzie zrobić porządek.
                            • 1agfa Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 15:09
                              Obrzydliwe, smutne, straszne; brak słów.
                              To od widoku i głosu tej "głowy", uciekały swego czasu papużki u pewnego nauty!
                              Widać, kto rządzi w państwie i że (pawlakowa) sprawiedliwość musi być po ICH stronie.

                              wscieklyuklad napisał:

                              > Chowa się w kącie z wyimaginowanym telefonem i dzwoni do ojca. Żona policjanta
                              > ze względu na chorobę małej nie może pracować. Od miesięcy zdychają z głodu.
                              > Ojciec Pawła S. dowiedział się, że szef wszystkich biskupów polskich opowiada p
                              > odczas różnych spotkań o tym głupim policjancie z Ustrzyk Dolnych, który już si
                              > ę napodskakiwał. Napisał list do abp. Michalika. Zapytał, dlaczego Michalik zro
                              > bił taką krzywdę jego synowi. Nie dostał odpowiedzi.
                              >
                              > Arcymiłośnik bliźniego
                              > Arcybiskup Józef Michalik jest głową polskiego Kościoła. Mówi w kazaniach, że n
                              > ajważniejsza jest rodzina i dzieci, zwłaszcza te dopiero poczęte. Jest też auto
                              > rem książki „Kochać Boga – szanować człowieka”. Pisze w niej o miłości do bliźn
                              > iego, o tym, że trzeba wspierać nawet tych, którzy są naszymi wrogami. A Paweł
                              > S., 32-letni policjant z Ustrzyk Dolnych, gnije w pudle, bo nie nazwał ekscelen
                              > cji księdza arcybiskupa „eminencją”, tylko zwrócił się „proszę pana”.
                              >
                              > Autor: Anna Skibniewska
                              • 1agfa Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 15:18
                                Na dotychczasowym monolicie powstała rysa - rysa dotąd skrywana; każda kropla będzie drążyć i oczyszczać zbrukane miejsce i fałszywych pośredników.
                                Jeszcze są niezawisłe sądy i sędziowie!
                                Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok niższej instancji.
                                Wyłom polega na tym, że nareszcie odpowie za swojego członka zgromadzenie, a nie on sam (zwykle wymigujący się, jako że "ubogi", albo przenoszony w nieskończoność do innych parafii, nawet kiedy zwierzchność wiedziała).
                                Zgromadzenie czyli wspólnota Krk. Firma, jak by nie było, najbogatsza w Polsce.

                                poznan.wyborcza.pl/poznan/7,36001,23992780,pedofilia-w-kosciele-wyrok-sadu-w-sprawie-zadoscuczynienia.html#s=BoxOpImg1:undefined
                            • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 15:13
                              Trzymamy kciuki!
                              A potem DO KIN!

                              www.tokfm.pl/Tokfm/7,130517,23989457,smarzowski-po-konferencji-episkopatu-przyszedl-mi-do-glowy.html#s=BoxOpImg2
                              • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 16:18
                                pikio.pl/molestowanie-ksiadz-radzi/
                                • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 16:36
                                  https://scontent.fpoz1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/42943806_1157544251079913_3609264832206864384_n.jpg?_nc_cat=1&oh=bcb9ce356d12bdd08d1fa7c24294d544&oe=5C2048A1
                                  • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 16:39
                                    https://scontent.fpoz1-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/42895124_1157301407770864_707236072605614080_n.jpg?_nc_cat=1&oh=ec40e29dd73c00754af9253b992570c3&oe=5C205EE4
                                    • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 16:49
                                      z netu

                                      Tak, użyłam tego słowa KLER, w tytule mojego postu. Tego najgorętszego słowa w ostatnim czasie. Muszę bowiem WAM powiedzie, że od tych 3 tygodni, kiedy rozgorzała dyskusja na temat filmu Smarzowskiego, ja przeżywam prawdziwą ideologiczną euforię. Widzę bowiem, jak wiele się zmieniło przez te 3 lata, odkąd publikuję moje listy. Jeszcze 3 lata temu, moje posty na temat obrzydliwości kościoła katolickiego, wywoływały prawdziwe morze pomyj wylewanych na moje ręce. Dziś, ci sami ludzie, którzy czuli się urażeni moją percepcją roli kościoła w Polsce, po prostu milczą. Do tego wszystkiego, pasterze polskiego kościoła i ich najbardziej zagorzałe sługusy popadli w taką histerię i podskakują, jakby im ktoś pod kiecki ogień podłożył, że aż miło popatrzeć.
                                      To jest naprawdę najlepszy czas, by o tym mówić. Osobiście nie wierzę, że od razu to cokolwiek zmieni w Polsce. Bo Polska jest twarda, jak kamień, a mózgi niektórych Polaków otoczone żelaznym murem. Nic do nich nie dotrze po prostu. Będzie szum, będzie wiele dyskusji, ale w końcowym efekcie, jak zwykle wszystko wróci do normy. Wierzę jednak w to, że skała, jaką jest stosunek polskiego społeczeństwa do kościoła katolickiego, wreszcie zostanie zarysowana, A jak wiemy, rysa w skale powoduje, że każda kropla deszczy drąży tę skałę i prędzej, czy później powstanie wielka wyrwa, która w końcowym efekcie tę skałę rozsadzi.
                                      Ja jestem z małej wsi i od razu mówię, że nigdy nie zostałam zgwałcona przez księdza. Wydaje mi się także, z naciskiem, na wydaje mi się, że nigdy nie spotkałam osoby, która by takiej krzywdy doznała. Ale od razu zaznaczam również, że wychowałam się w czasach, kiedy o takich przypadkach w ogóle się nie mówiło, a seks jako taki, był tematem tabu. Ludziom, którzy żyją w obecnej rzeczywistości trudno jest sobie to wyobrazić, ale ja o związkach partnerskich usłyszałam dopiero kiedy miałam z 15 lat, a o tym, że dorosła osoba może współżyć z dzieckiem...no, to już byłam bardzo dorosła...
                                      Jako dziecko żyłam więc w niewiedzy. Moja wieś była tak położona, że chodziłam do szkoły do jednej wioski, która miała swój kościół, a swoją parafię miałam w innej miejscowości. Nauki religii pobierałam tam, gdzie miałam szkołę i tam przystąpiłam do komunii.
                                      Ksiądz proboszcz, który mnie przygotowywał do komunii raczej nie był pedofilem. Wprawdzie miał starą gospodynię, ale wszyscy doskonale wiedzieli, że ma jakąś kobietę, z którą spędza wakacje i pewnie ma dzieci. Miał jednak pewną , bardzo obrzydliwą wadę...
                                      Otóż ten ksiądz proboszcz, bardzo szczegółowo spowiadał swoich wiernych, Wtedy wydawało mi się to naturalne, że każdy na własny sposób spowiadania. Jeden ksiądz taki, a drugi inny. Dziś z perspektywy osoby dorosłej, która ma duży zasób wiedzy na temat różnych form molestowania, też się czuję w pewnym stopniu molestowana, bo począwszy od pierwszej spowiedzi przed komunią świtą, ksiądz bardzo szczegółowo wypytywał nas o sprawy związane z seksualnością. Musieliśmy bardzo dokładnie opowiadać mu gdzie i w jakich okolicznościach dotykaliśmy się w grzeszny sposób, co sobie w tym czasie wyobrażaliśmy, o czym myśleliśmy, czy jesteśmy ciekawi ciała naszych kolegów innej płci, lub czy widzieliśmy narządy płodne męskie i jak na nie zareagowaliśmy. Było to niezwykle upokarzające...
                                      Po pierwsze dlatego, że małym dzieciom, które mają już potrzeby seksualne, jest niezwykle trudno o tym mówić. Po drugie, zawsze kiedy szliśmy się spowiadać, było w kościele sporo osób, bo było to przed mszą, albo w trakcie i dziecko, które się spowiada często ponad 20 minut bardzo się tego wstydziło.
                                      Dziś z perspektywy osoby dorosłej mogę stwierdzić z przypuszczeniem graniczącym z pewnością, że księżulo „branzlował” się w konfesjonale „podjarany” tymi naszymi intymnymi opowieściami. Spowiadał dzieci ( pewnie nie tylko) w trakcie mszy świętej, a potem, kiedy chętni do spowiedzi się skończyli, bez żadnego zażenowania udzielał komunii świętej tymi samymi, brudnymi łapami. Fuj!!!
                                      Wybaczcie więc, że traktuję dzisiaj to zachowanie spowiednika, jak gwałt psychiczny, w dodatku publiczny. Oczywiście, od momentu, kiedy miałam cokolwiek do powiedzenia, zaczęłam chodzić do kościoła w mojej prawdziwej parafii, ale co miały zrobić dzieci, które nie miały tego wyboru? Co miały zrobić te dzieci, których rodzice zmuszali do pierwszych piątków miesiąca, do kontaktów w konfesjonale z tym zboczonym księdzem? Czy to doświadczenie nie miało wpływu na ich dalsze życie? Mam taką nadzieję, że wyszli z tego bez szwanku, ale tego nie wiem.
                                      Ja od tych 3 tygodni mam naprawdę ogromną satysfakcję, że słowo „kler” już nie rzuca Polaków natychmiast na kolana, że powoduje u wielu ludzi jakąś refleksję, jakieś opamiętanie, a czasami po prostu niepokój psychiczny i strach, jako pierwsze ziarno wątpliwości zasiana w ich mózgach.
                                      Mam nadzieję, że wielu ludzi pójdzie na ten film, po prostu z ciekawości... i że zobaczą w nim swojego proboszcza, swojego biskupa..., że wzbudzi on na tyle ciekawość, że potem chętniej sięgną po dokumentalne filmy mówiące o grzechach kościoła, że nawet buntując się przeciwko takiemu obrazowi tej instytucji, będą po prostu ciekawi prawdy.
                                      Jeśli film Smarzowskiego spowoduje, że runie w końcu ten mur polskiej głupoty, to będę podwójnie usatysfakcjonowana.
                                      Ja oczywiście filmu nie widziałam i żyjąc za granicą, widząc famę go otaczającą, jestem pewna, że nie zobaczę go w najbliższej pięciolatce, bo nie będę miała takiej możliwości. Ale ten kościelny kwik, ta zbiorowa histeria moherowych elit, zakazy oglądania tego kontrowersyjnego dzieła, jest dla mnie już wystarczająco satysfakcjonująca. Nie mogę się jednak odnieść do treści filmu. Jedyne co mogę, to napisać coś o zwiastunie, który jest w sieci i o WASZYCH komentarzach i wrażeniach po obejrzeniu całości...
                                      To nie jest film o pedofilii, bo kościół, szczególnie polski, ma wiele grzechów...
                                      • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 16:50
                                        cd.

                                        Obrońcy kościoła twierdzą, że jest paszkwilem, który w sposób przerysowany pokazuje wady kościoła, który kościół poniża, atakuje wiarę i rani uczucia religijne Polaków. No cóż, prawda czasem musi boleć... Była bym naprawdę ostrożna z takimi ocenami. Ja, jako zwykły, szary człowiek wychowany na wsi, mogę z całą stanowczością potwierdzić, że te wszystkie wady pasterzy katolickich, są powszechne i udowodnione.
                                        Po pierwsze, nie spotkałam w swoim życiu księdza/ pasterza, który nie miał by „tej owieczki, którą kocha bardziej, niż wszystkie inne...” Każdy, którego znam ma gdzieś jakąś kobietę. I chwała im za to, bo oni z reguły nie szukają satysfakcji seksualnej wśród niewinnych dzieci. Po drugie, większość księży których znam, jest w stanie poświęcić wodą święconą nawet psie gówno, jeśli im się za to zapłaci. Nie mają w tej sprawie żadnych skrupułów, co często widzimy w TV.
                                        To, że żrą jak świnie i chleją, mogę osobiście potwierdzić, ponieważ kolęda proboszcza w mojej wsi, zawsze kończyła się u brata mojego ojca, gdzie żarcie wystawione było, jak na chrzcinach, a wóda lała się strumieniami. I w niczym proboszczowi nie przeszkadzało to, że ani mój wuj nie uczęszczał do kościoła, ani moja babcia nie była gorliwą katoliczką. Po całej imprezie mój ojciec osobiście odwoził proboszcza na plebanię, nie dlatego, by ten sam nie chciał jeździć po pijaku (Jeździł nie raz), lecz raczej dlatego, że był tak nawalony, iż sam nie był w stanie wsiąść do samochodu...
                                        Co do zbierania na ławki lub przeciekający dach, to chyba każdy z nas ma takie doświadczenia, no...żeby zbierać, ale nie zebrać tak długo, jak się tylko da... A ja znam nawet takiego proboszcza, który w końcu, kiedy już zebrał na ławki, to je przegrał w karty z innym proboszczem...i znowu zbierał.
                                        Nie jest to więc żaden paszkwil, to czysta, chociaż trudna prawda! I raczej moralitet, coś, co ma za zadanie powstrzymanie tej fali zła, która się w kościele dzieje od stuleci...
                                        Filmu nie widziałam, jestem go bardzo ciekawa. Tym bardziej odkąd powstają te społeczne, moralne komitety mające na celu zakazywanie emitowania go w kinach. Ci moraliści, którzy starają się, by film nie trafił pod strzechy, tylko wzbudzają nasz apetyt, na oglądanie zakazanego owocu twórczości filmowej.
                                        Wczoraj, w programie Kawa na ławę, wypowiadało się dwóch obrońców kościoła: jeden z ramienia PISu, drugi z ramienia prezydenta. Oczywiście ani jeden, ani drugi nie był łaskaw filmy obejrzeć...
                                        A najbardziej przyciągnęła moją uwagę wypowiedź PISowskiego ministra Wójcika..., który z żalem zastanawia się, „dlaczego zjawisko pedofilii znane w wielu środowiskach, jest tak bardzo piętnowane właśnie w środowisku kościoła katolickiego?” I to jest naprawdę pierwsze mądre pytanie z ust pana ministra Wójcika, które słyszałam!!! A nie przyszło do tej zakutej pały...przepraszam głowy pana ministra, że wśród wielu zawodów tak zwanego zaufania społecznego, czyli lekarzy, policjantów, nauczycieli i księży to właśnie ten zawód najbardziej odwołuje się do moralnych wartości? Że to wśród księży szukamy moralnego wsparcia, uważając ich za nieskazitelnych moralnie. I nagle odkrywamy, że to nie 5 %, jak sugerują media, że to nie jakiś podobny procent osób chorych w społeczeństwie, że to jest normalna, trwająca od setek lat, zwyczajna, tolerowana społecznie patologia! Tego już się nie da zamiatać pod dywan, bo bezkarność tych środowisk jest już zbyt wielka... I wcale mnie nie uspokaja ani to, że nagle pojawiają się pierwiastki skruchy u niektórych hierarchów, że będą osobiście badać problem, że sprawdzą skalę tego zjawiska, a jeden to nawet wysilił się, by powiedzieć „przepraszam”... Skrucha?! Po 2 tysiącach lat?! W ogóle już wam w to nie wierzę. A to wewnętrzne śledztwo, które chcecie przeprowadzić, po co to komu? Od tego jest prokurator! Wy tylko będziecie upychać swe ciemne sprawki pod dywanem, a nam podacie fałszywe dane. Powiedziałam!, ja uszanuję tego papieża, który będzie miał wreszcie odwagę, by zamknąć ten złoty burdel. Powiedziałam!, mnie satysfakcjonuje tylko metoda 3xW: Wytropić jak zwierzynę, Wypierdolić ze społeczeństwa i stanu duchownego i Wsadzić do ciupy!
                                        Tymczasem słyszę od tego samego gnoja, który przeprasza, że jedynym jego zmartwieniem jest to, by ci, którzy poczuli się skrzywdzeni ( zupełnie tak, jakby większość dzieci od urodzenia marzyła by poczuć księżego członka w odbycie i jakby zgwałcenie przez księdza było jakąś łaską pańską), by ci, którzy poczuli się skrzywdzeni odzyskali zaufanie i wiarę i by, kurwa, wrócili na łono kościoła... Tylko to WAS obchodzi, by zgadzała się ilość baranów, które rzucają pieniądze na tacę. Czyli ciągle nic się nie zmieniło... Ciągle nie jest istotne ukaranie winnych i zadość uczynienie ofiarom, ciągle chodzi tylko o to, by owieczki wróciły do pasterza... i nie zaniechały płacenia ofiary!
                                        Bezczelność kościoła katolickiego w Polsce nie ma granic tak, jak nie ma granic bezczelność polityków, którzy go popierają! Jeśli ktoś został zgwałcony przez księdza, to jak sobie można wyobrażać, że on wróci na łono kościoła... Zgadnij ludzka szmato, co mnie obchodzi twoje „przepraszam”, skoro nawet nie jesteście w stanie zapłacić odszkodowania dziewczynce wielokrotnie zgwałconej przez waszych przedstawicieli... Nie ma w was żadnej refleksji, nie ma w was skruchy. Sracie po gaciach, bo się boicie, że się wam ktoś dobierze do skarbonki i wam zabierze dukaty zdobyte na ludzkiej krwi i mokre od ludzkich łez! Wasze złoto, wasz jedyny bóg!
                                        Drodzy Państwo!, mam osobistą satysfakcję, że się wreszcie o tym mówi. Nie chcę, by moje nazwisko, jako osoby, która od lat prowadzi prywatną, osamotnioną krucjatę przeciwko kościołowi, wyryte było na cywilizacyjnych pomnikach. Wystarczy mi ten widok.... Z zażenowaniem patrzę więc na to, jak polski kościół się wije w bólu, jak próbuje wyjść z twarzą z całej tej globalnej nagonki. Patrzę także z wściekłością na żałosne próby znalezienia kozłów ofiarnych w pedofilskiej aferze kościoła.

                                        Wiedzieliście Państwo, że jeśli wypłynie ten temat, to na pewno dam swój głos w tej sprawie. Nie, nie dam im szansy na rehabilitację, bo hipokryci z kościoła nie zasługują na drugą szansę, Hipokryci, którzy zabraniają w szkołach wychowania seksualnego, opowiadając w szokujący sposób ośmiolatkom przygotowującym się do komunii, o życiu seksualnym w ramach omawiania grzechu nieczystości...
                                        Ja ich po prostu uważam za największe zło tego świata, za zagrożenie naszej suwerenności, za winnych łamania wolności człowieka.
                                        Ja marzę o takiej chwili, kiedy ludzie przestaną już zakładać, że jeśli ktoś jest lekarzem, nauczycielem, policjantem lub księdzem, to musi być od razu dobrym i uczciwym człowiekiem. Trzeba zburzyć ten mit, tym bardziej, że ci pasterze, ci, którzy mieli być naszym pocieszeniem, naszymi duchowymi przewodnikami, okazali się kanaliami, złodziejami i oszustami... Mam nadzieję, że dorośniemy wreszcie na tyle, by przestać ufać ludziom bezpodstawnie...
                                        A KLER...no cóż, dziękujemy Panie reżyserze, za odczarowanie tego słowa. Zaczyna mi się coraz częściej dobrze kojarzyć.
                                        • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 02.10.18, 18:46
                                          https://memnews.pl/images/0/0/0/6/7/2/2/3/k3wwqtt7.png
    • 1agfa Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na ekrany! 06.10.18, 12:55
      https://d-pt.ppstatic.pl/k/r/1/52/11/5ba955e2aabd8_p.jpg?1538384688
      : D
      • 1agfa Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na ekrany! 06.10.18, 13:30
        weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23984346,kler-wojciech-smarzowski-kosciol-potrzebuje-politykow-bo.html#s=BoxWeSl_4_2
        Tutaj (link) wywiad ze Smarzowskim.
        Jak się okazuje, wtrakcie tworzenia filmu przez cały czas konsultował się z wieloma księżmi...
        (...)
        "..."Kler" nie obraża uczuć religijnych. Mówi mi to wiele osób wierzących. Od początku chcieliśmy zrobić film o korporacji, o instytucji, a nie o wierze. Wiara to sprawa intymna. W żadnym kraju Kościół nie oczyścił się sam, bez pomocy państwa i instytucji świeckich. Nasi politycy, ci, czy poprzedni, potrzebują Kościoła, bo ten zapewnia im głosy wyborców. Kościół potrzebuje polityków, bo ci zapewnią mu pieniądze, dlatego w Polsce ten proces potrwa dłużej, niż w krajach zachodnich. Ale on się już zaczął. Najważniejsze, żeby obywatele zaczęli widzieć w księżach ludzi, a nie świętych. ..."
        (...)
        Tak jest, ludzi. Z takimi samymi obowiązkami, powinnościami, prawami i odpowiedzialnością, jak zwyczajni ludzie w społeczeństwie - nie nadludzie. Lecz podobna sytuacja byłaby możliwa wyłącznie, gdyby zmieniona została pozycja Krk w Polsce jako swego rodzaju "korporacji", o niekontrolowanym przez nikogo (poza własną wewnętrzną "kontrolą") postępowaniu, działaniu i wpływach. Dopóki jest "korporacją" - odpowiada jako całość. Sprawa Konkordatu, umowy - przecież - międzynarodowej, z państwem Watykan?
        (...)
        "...Właściwie bohaterom "Kleru" można przypisać wszystkie grzechy główne: chciwość, nieczystość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, i tak dalej.

        Ma pani rację, wszystkie te grzechy rzeczywiście się w filmie przewijają. Wyrazista i wszechobecna jest też w "Klerze" hipokryzja. Ale najbardziej bolesnym, zapadającym w pamięć pozostaje ta pedofilia. Ksiądz pedofil z mojego filmu celowo wybiera sobie na ofiarę chłopca z patologicznej rodziny, żeby ten, jeśli sprawa wyszłaby na jaw, nie mógł się bronić. Żeby był niewiarygodny.* Prawdziwe są też zachowania rodziców. Ten schemat zwykle wygląda tak: dziecko jest molestowane przez księdza pedofila. Po roku czy dwóch mówi o tym rodzicom, ale oni mu nie wierzą. A już na pewno nie zgłaszają sprawy na policję. Dziecko wytrzymuje więc jeszcze rok, czy dwa, mając naście lat ucieka z domu, wpada w narkotyki, w alkohol. Z nałogu wychodzi, lub nie, wciąż potrzebuje leczenia psychologa, którego nie ma. Nie zgłasza molestowania na policję, bo się boi, albo wstydzi. Próbuje stanąć na nogi, jest dorosły, zakłada rodzinę. Wypiera "tamtą" historię, ale gdy już ma swoje dzieci, to stwierdza, że musi o "tamtym" komuś opowiedzieć. ..."

        Dopiero co została rozstrzygnięta przez sąd sprawa dziewczynki z podobnej rodziny, podobnie musiała sprawa wyglądać...Tak naprawdę dopiero odszkodowanie przypisane zgromadzeniu i jego przełomowa wysokość zwróciły większą uwagę na zjawisko. Firma firmuje, firma odpowiada.
        Inne kraje już dawno z dobrym skutkiem podjęły problem.
        (...)
        "...mnie chodzi o to, żeby wywołać merytoryczną dyskusję. O tych finansach, o ukrywaniu pedofilii w parafiach, albo o konkordacie. Paru księży naciskało na mnie i na dystrybutora, żeby pokazać im film przed premierą. Na szczęście do takiej projekcji nie doszło. Przedstawili się "jako grupa księży gotowych do dialogu". To przerażające, bo oni powinni być gotowi do dialogu, ale nie ze mną, tylko na przykład ze wspomnianą fundacją "Nie lękajcie się". I to przynajmniej pięć lat temu, kiedy Overbeek wydał książkę o molestowaniu dzieci przez polskich duchownych. ..."

        Wycieczka w sprawie ewentualnej interwencyjnej cenzury? : D
        (pogrubienie wyżej moje)

        "...Naprawdę istnieje kościelny fundusz alimentacyjny na wybryki duchownych, który pojawia się w "Klerze"?

        Istnieje alimentacyjny, pewnie są też inne. Najgorsze jest to, że Kościół nie poczuwa się do odpowiedzialności zadośćuczynienia ofiarom. Jeżeli wypłaca jakieś odszkodowania, to już musi być naprawdę przyciśnięty, i robi to pod stołem. Niedawny wyrok miliona odszkodowania dla ofiary księdza pedofila to dobry znak. W Irlandii na przykład Kościół płaci ofiarom jawnie i systemowo, na mocy wyroków sądowych. Do tego trzeba doprowadzić.

        Ciągle słyszę, że patologia w Kościele to tylko wycinek, margines. Oczywiście na te 31 tysięcy duchownych jest sporo księży z powołaniem, takich, którzy nie rozbijają się drogimi furami, nie wykorzystują nieszczęścia ludzi, kiedy ci przychodzą załatwiać pogrzeb, takich, którzy tkwią w celibacie i naprawdę pomagają ludziom. Ciekawi mnie jednak, jak oni się czują, firmując swoimi twarzami zło, które w Kościele jest obecne? ..."
        • 1agfa Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na ekrany! 06.10.18, 13:43
          "...Zawsze robię filmy o tym, co mnie boli. I to się we mnie zbierało. Czułem się i czuję osaczony Kościołem, ale głównym impulsem do pracy nad filmem było pójście moich synów do szkoły. Zobaczyłem, ile jest lekcji religii, jak mocna jest pozycja księdza i zrozumiałem, że to tam zaczyna się pranie dziecięcych mózgów. Kościół nigdy nie był krzewicielem postępu i wolnej myśli, wręcz przeciwnie. A ja chciałbym, żeby nasze społeczeństwo potrafiło samodzielnie myśleć. Żeby tak było, trzeba inwestować w dzieci. W naukę, a nie w doktryny.
          (...)
          Jaka Polska i rola Krk w niej? Wyobrażam Ją sobie tak samo jak Smarzowski. Zdarzało się, że już to pisałem.

          "...Z wypowiedzianym konkordatem i z religią wyprowadzoną ze szkół. Taką, w której Kościół utrzymuje się z podatków wiernych, a do seminariów trafiają ludzie z powołania. Mniej księży, mniej wiernych, ale Kościół prawdziwy, czysty i świetlisty. Może czasem bym do niego przyszedł i posłuchał kazania. ..."
          (...)
          "...Kilka dni temu usłyszałem, że Prymas Polski zlecił jakiejś komisji opracowanie dokumentu o pedofilii wśród duchownych, wewnętrznego dokumentu, czyli wewnętrznie wszystko sobie Kościół przebada. Tak sobie od razu pomyślałem, że gdybym robił "Kler 2", to zacząłbym...

          A będzie pan robił?

          Nie wiem, dopiero to wymyślam. To zacząłbym od tego, że arcybiskup Mordowicz, grany przez Janusza Gajosa, wyznacza księdza Teodora, granego przez Stanisława Brejdyganta, żeby dobrał sobie nieskazitelnych duchownych i wystąpił na specjalnej konferencji i ogłosił walkę z pedofilią w polskim Kościele. Po konferencji radosna nowina idzie w świat, a w tym czasie arcybiskup Mordowicz wysyła w Polskę klona Lisowskiego, czyli takiego księdza Petardę, w tej roli Jacek Beler, żeby ten jeździł po kuriach i niszczył archiwa. No ale to tylko taka radość tworzenia.

          Pewnie znów podniesie się larum, że jako niewierzący nie powinien pan robić filmu o Kościele. I to w dodatku kolejnej części.

          To zarzut absurdalny. Czy to znaczy, że filmy o kosmosie mogą robić tylko kosmonauci? Ale teraz przerwa w tematach kościelnych, chociaż nie, nie do końca, bo piszemy z Wojtkiem Rzehakiem fabułę o Słowianach. To opowieść o tym, że przed chrztem też byliśmy...."

          (pogrubienia poza śródtytułami moje)

          Więcej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23984346,kler-wojciech-smarzowski-kosciol-potrzebuje-politykow-bo.html#s=BoxWeSl_4_2
          • ulisses-achaj Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na ekrany! 06.10.18, 13:53
            Agfo, do głów skutecznie zabitych i tak NIC albo prawie nic nie dotrze. Na szczęście oprócz nich są w tym społeczeństwie ludzie niepozamykani szczelnie na rzeczywistość.
            • 1agfa Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 06.10.18, 23:44
              ulisses-achaj napisał:

              > Agfo, do głów skutecznie zabitych i tak NIC albo prawie nic nie dotrze. Na szcz
              > ęście oprócz nich są w tym społeczeństwie ludzie niepozamykani szczelnie na rze
              > czywistość.


              Dodajesz otuchy, Ulissesie. Patrzysz na naszą polską codzienność; czy nie sądzisz że tych zaimpregnowanych przeciw głupocie jest jakby mniej? Że tak łatwo (nazbyt i zdumiewająco łatwo) w większości ludzie dają sobą manipulować, czyli "wpuszczać w maliny", widząc przyszłość tylko najbliższą, w skali najwyżej roku? Nie wyciągając przy tym żadnych nasuwających się niemal automatycznie wniosków z przeszłości, mniej lub bardziej odległej, a przecież zdarzeń i sytuacji rzutujących na czas obecny - i za lat kilka także?
              Ludzie po prostu chcą wierzyć; nawet największe kłamstwa i oczywiste bzdury znajdą wiele chętnych do słuchania uszu - o ile usłyszą własną, choćby doraźną korzyść.
              Doraźną i mgławicową!
              Tak jak z mgieł utkane jest przekopanie Mierzei Wiślanej, z każdym postępującym dniem kampanii wyborczej coraz większej, szerszej, głębszej, był gdzieś o tym artykuł.
              Odnoszę wrażenie, że po latach (wielu, bo pamiętać trzeba również o czasie zaborów) polskie społeczeństwo - i to już pisałem - nie dojrzało do demokracji. Że "lubi" być kierowane.
              "Komuno wróć" wcale nie było śmiesznym zawołaniem, żartem jak się wydawało - to była drzemiąca w ludziach (powiedzmy: części), chęć powrotu do czasów kiedy nie trzeba było o sobie decydować, wybierać, myśleć; ktoś inny to robił, z góry i centralnie - za nich. Trafiali się nawet wielbiciele rządów tzw. silnej ręki. Bo za pysk, panie, będzie wtedy ład i porządek, panie! Mam wrażenie że te obce mi całkowicie poglądy wróciły; że system nakazowo-rozdzielczy, centralnie partyjnie zarządzany, przez sporą część rodaków jest chętnie widziany. Tyle że sierp i młot zastąpił krzyżyk. Oraz że inna Partia stanęła na czele narodu, jako siła przewodnia, z pełnym poparciem kościelnym.
              Bo "fachowość", zdolności aparatu (wtedy to się nazywało "aparat") są jak wtedy, kiedy trzeba było dokształcać ćwierćinteligentów na tzw. Sorbonie, aby choć cokolwiek umieli. Także przydzielane stanowisk wszędzie gdzie władza dosięga, jest jak wtedy.
              I chamstwo które wyległo na salony, bezczelne i bezwzględne - także jak wtedy. Ale tamci przynajmniej się nieco wstydzili...
              Cała nadzieja, a uparcie i wytrwale niosę ją w sobie, że głów otwartych, świadomych, tych "niepozamykanych na rzeczywistość" w tym zewnętrzną, cenną-unijną jest więcej : )

              Ksiądz Józef Tischner powiedział kiedyś, że "...religia jest dla mądrych. A jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie powinien religią swojej głupoty zasłaniać..."
              Pozdrawiam.
              • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 07.10.18, 10:30
                https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/43410126_720731428302615_8389331976867282944_o.jpg?_nc_cat=110&oh=1a6db53c96d4ea6aab859fafd8093c2a&oe=5C1741B2

                Jak to czemu?
                Markowa wóda jest droga!
                • wscieklyuklad Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 07.10.18, 10:38
                  W specjalnym liście, który w niedzielę będzie odczytywany w kościołach, ordynariusz diecezji opolskiej biskup Andrzej Czaja przeprosił za przestępstwa pedofilii, jakich dopuścili się księża z jego diecezji. Hierarcha ujawnił też, ilu nieletnich ci duchowni skrzywdzili.
                  „Jesteśmy pełni bólu, zawstydzeni i bezradni wobec krzywdy, która już się dokonała i której nie da się naprawić. Wołamy do Boga o zmiłowanie i szczególne błogosławieństwo i opiekę Bożą dla wszystkich cierpiących z naszego powodu”, napisał biskup Czaja.
                  Hierarcha nie tylko wyraził skruchę, ale też poinformował, jaka jest skala pedofilii w zarządzanej przez niego diecezji. „Trzech z naszych kapłanów usłyszało już definitywny wyrok. Jeden został wydalony ze stanu duchownego i toczy się jego proces w sądzie państwowym, dwóch zostało skazanych prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności, jeden w zawieszeniu, a drugi odbywa karę w więzieniu. Wyrok czwartego nie jest jeszcze prawomocny”, ujawnił w liście.
                  Biskup Czaja dodał, że w ostatnim czasie pojawiły się kolejne doniesienia o możliwości dopuszczenia się przez jednego z księży z diecezji opolskiej czynów pedofilskich. „Sześciu kapłanów już uznano za sprawców potwornego przestępstwa. Jeden został uznany winnym przed rozpoczęciem mojej posługi biskupiej”, wyjaśnił duchowny. Jednocześnie zaznaczył, że „ofiar jest niestety więcej”. „Zostało skrzywdzonych i na całe życie okaleczonych co najmniej dziewięć osób”, poinformował ordynariusz diecezji opolskiej.
                  • 1zorro-bis Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na 08.10.18, 15:53
                    a WARSZAWIACY i ludzie w szesciu innych miastach Polski maja dosyc pedofilstwa w KK!!!
                    www.facebook.com/wyborcza/videos/551028591984708/UzpfSTEwMzM4ODAwMzY6MTAyMTU4ODc1MTA1MTQwMjI/
    • man_sapiens Re: Film "KLER" Smarzowskiego wchodzi na ekrany! 08.10.18, 20:38
      W ciągu 10 dni 2,5 miliona widzów. Nieźle. tak z 10% dorosłej a gramotnej ludności kraju w 10 dni.
Pełna wersja