pisony na demokrację zamachnięte

06.10.18, 06:30
Faktyczne zniesienie tajemnicy zawodowej, adwokackiej, lekarskiej czy dziennikarskiej zakładał jeden z projektów zmian w przepisach regulujących procedurę karną, nad jakim pracowano w Ministerstwie Sprawiedliwości, a do którego dotarli jako pierwsi dziennikarze “Dziennika Gazety Prawnej”. Formalnie tajemnica miała oczywiście nadal obowiązywać, jednak to prokurator prowadzący postępowanie, nie sąd, mieli podejmować wiążącą decyzję o jej zdjęciu, co w praktyce oznaczałoby, że przykładowo adwokaci zmuszani byliby do ujawniania tajemnic swoich klientów, lekarze chorób swoich pacjentów, a dziennikarze personaliów swoich informatorów. Co ciekawe, w planach resortu nigdy nie pojawiło się dążenie do zastosowania tego samego mechanizmu wobec księży i tajemnicy spowiedzi.

Najgłośniej w kwestii ministerialnych planów zaprotestowali dziennikarze, przekonując, że to faktyczny zamach na wolne media i uderzenie w sygnalistów, których już dziś władza z bardzo dużym zaangażowaniem ściga za ujawnienie jej brudów. Wielu dziennikarzy, (nie mylić z rządowymi propagandystami) zapowiedziało, że choćby mieli pójść do więzienia to danych swoich informatorów nie ujawnią, co sprawę dodatkowo nagłośniło. Po pierwszych doniesieniach o takich planach minister Ziobro starał się ograniczyć oburzenie, przekonując, że zmiany dotyczące tajemnicy owszem są szykowane, ale dziennikarze nie mają się czym martwić – nie obejmą one bowiem ich tajemnicy zawodowej. Mimo to, sprawa nadal pozostawała gorąca, bowiem projekt ustawy nie potwierdzał słów ministra.


„Zachowanie tajemnicy to nie tylko ustawowy obowiązek osób wykonujących określone zawody. To przede wszystkim prawo naszych pacjentów, klientów, mocodawców i informatorów mediów. To gwarancja, że ich prawa do prywatności, anonimowości czy uczciwego procesu będą chronione w należyty sposób” – napisały we wspólnie wydanym stanowisku Press Club Polska, Krajowa Rada Radców Prawnych, Naczelna Rada Adwokacka i Naczelna Rada Lekarska. Podkreślały też, że ułatwienie śledczym dostępu do poufnych informacji będzie równoznaczne z naruszeniem wolności słowa oraz tajemnicy komunikowania się, które gwarantuje konstytucja.

Minęło kolejnych kilka dni i wobec sporych kontrowersji, które wzbudził projekt, wczoraj wieczorem rzecznik Ministerstwa Sprawiedliwości Jan Kanthak poinformował, że resort wycofuje się z wszystkich planowanych zmian dotyczących ograniczenia tajemnicy zawodowej, nie tylko dziennikarzy. Projekt ujawniony przez media nazwał “roboczą koncepcją”, która nie uzyskała akceptacji kierownictwa resortu.


Po raz kolejny okazało się, że dzięki rzetelności niezależnych od władzy mediów udało się powstrzymać skandaliczne zapędy przedstawicieli władzy. Pewnie dlatego, dziś szef sztabu wyborczego PiS Tomasz Poręba to właśnie media określił głównym przeciwnikiem partii rządzącej.

Źródło: DGP
    • wscieklyuklad Re: pisony na demokrację zamachnięte 06.10.18, 06:35
      W swoim najnowszym felietonie video publicysta „Najwyższego Czasu!” Stanisław Michalkiewicz odniósł się do ostatniego wyroku sądu, który to przyznał milion złotych odszkodowania molestowanej przez księdza kobiecie. Jedna panienka przez drugą, będą sobie przypominać, jak to były molestowane – ocenia publicysta.

      Rezonans wywołany filmem Wojciecha Smarzowskiego „Kler”. Proszę państwa, tu mowom potępienia nie ma końca, zwłaszcza, że i niezawisłe sądy się włączyły w tę atmosferę. Pani sędzia Anna Łosik przyznała takiej panience, która była molestowana przed laty przez księdza erotomana, milion złotych odszkodowania i dożywotnią rentę – zaczął Michalkiewicz.

      Reklama / Advertisement


      Pani sędzia Łosik przyznała te wszystkie apanaże panience nie od sprawcy zdarzenia, tylko od zgromadzenia Księży Chrystusowców. I to z tak kuriozalnym uzasadnieniem (…) jakoby to zgromadzenie temu Księdzu te czynności zlecało. Widać, że stopień zidiocenia niezawisłych sądów staje się niepokojący – kontynuował.

      Publicysta „Najwyższego Czasu!” dodawał, że gdyby to od niego zależało, to zleciłby przebadanie sędzi Anny Łosik przez jakieś konsylium weterynarzy. Ale to by nie wystarczyło, dlatego że ten wyrok został zatwierdzony w apelacji. Widać, że epidemia rozszerza się z prędkością płomienia. Jedno konsylium weterynarzy by chyba nie wystarczyło.

      Sam wyrok: dostać milion złotych, za to, że ktoś kiedyś wsadził rękę pod spódniczkę, no któż by nie chciał. Wiele pań za znacznie mniejsze pieniądze spódniczki podciąga, a tutaj milion złotych i dożywotnia renta. Skutki społeczne tego wyroku będą bardzo daleko idące – podkreślał Michalkiewicz.

      O jakich skutkach mowa? Jestem pewien, że jedna panienka przez drugą, będą sobie przypominać, jak to były molestowane (…) Miliona złotych to taka panienka jedna z drugą przez całe życie może nie zarobić, a tutaj za jednego sztosa. No to żadne k*rwy nie są tak wynagradzane na całym świecie. Nie wiem jak nasz biedny kraj to wytrzyma – mówił publicysta.

      Z netu.

      Hmmm. Trzynastoletnia kurwa wedle tego skurwiela wyłudziła od niewinnego zakonu i wielokrotnego gwałciciela nienależną kaskę.
      To waśnie mentalność pisoniego bydła. I jego zwolenników. I pomyśleć, że niektóre matoły tak przeżywają doskonale karykatury. Nie zaznawszy nawet poza okresem dzieciństwa katabasiej chuci.
      • wscieklyuklad Re: pisony na demokrację zamachnięte 06.10.18, 06:43
        Dalej będę poszerzał swoje horyzonty i wkrótce obronię swój doktorat, który już napisałem. Mam lepsze wykształcenie niż wielu liderów PO – mówi w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” Patryk Jaki. Kandydat na prezydenta Warszawy twierdzi, że jego wykształcenie jest bardzo prestiżowe a zarzucanie mu manipulacji słownej jest efektem zazdrości i zawiści.
        Kandydat Zjednoczonej Prawicy mówił w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem z „Rzeczpospolitej” m.in. o sprawie swojego wykształcenia – w swoim biogramie napisał, że skończył prestiżową IESE Business School w Barcelonie – tymczasem skończył jedynie jej program dla managerów – jednak Jaki uważa, że jego wykształcenie jest bardzo prestiżowe :
        – Na mojej stronie i stronie MS jest dokładny opis, że skończyłem program, w skrócie jest na Twitterze i FB, gdzie jest ograniczona liczba znaków, widnieje tylko nazwa uczelni. Wszystko, co napisałem, jest prawdą. Wiec spór sprowadza się do tego, dlaczego napisałem pełną nazwę tylko na swojej stronie i stronie MS, a nie na Twitterze. Przecież to śmieszne – wyjaśnia Jaki. – Program IESE, jest jednym z najbardziej prestiżowych na świecie – dodaje

        Jak mówi wiceminister sprawiedliwości, nie czuje się gorzej wykształcony od polityków związanych z PO. – Mam co najmniej takie samo wykształcenie jak Donald Tusk czy Bronisław Komorowski, bo jestem tak samo jak oni magistrem studiów humanistycznych, a dodatkowo kończyłem prestiżowy zagraniczny program, mam publikacje naukową – mówi. – Moja konkurencja uważa, że jak Tusk lub Komorowski mają wyższe wykształcenie historyczne, to jest dobrze, ale gdy Jaki jest magistrem i dokształca się za granicą, to jest gorzej wykształcony. Przykre jest to, że ta manipulacje podchwyciło tyle mediów – dodaje.
        Jednak reakcje komentatorów mówią same za siebie:
        „Często nawet w CV ludzie posługują się prestiżową nazwą uczelni czy szkoły wyższej, niekoniecznie dodając, co konkretnie udało im się skończyć lub częstokroć zawyżają swoje kwalifikacje. To efekt „małości”. Patryk Jaki skończył jeden kurs, porównując – załóżmy, że skończę kurs z zarządzania na SGH, w notce o wykształceniu wpiszę „Szkoła Główna Handlowa , Zarządzanie”. Brzmi jakbym studiował co najmniej 3 lata a nie zaliczył tygodniowe szkolenie. Żenada.” – przyznaje manager w dużej firmie ubezpieczeniowej.
        /Rzeczpospolita, Onet.pl

        Hahahahahahahaha.
        W tej Barcelonie to pewnie porozumiewało się toto w języku migowym, bo w Sofii mieliśmy próbkę jinglisz szlifowanego zapewne w gronie wyspiarskiej łemigracyji.
        Z innych źródeł wiemy, że toto na miejscu w wolsce przerabiali jakiś materiał, który nie kończył się żadnym egzaminem ani otrzymaniem świadectwa szkolenia.
        Cóż kompleksy, kompleksy, kompleksy.
        To środowisko to zbiór niedouków, relegowanych ze studiów, lub nie
        • wscieklyuklad Re: pisony na demokrację zamachnięte 07.10.18, 10:31
          https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/43357847_720789838296774_3337789595923251200_o.jpg?_nc_cat=108&oh=b459230e6d0c1d11077315826f2bfb27&oe=5C54A0CC
            • wscieklyuklad Re: fox populi fox dei 07.10.18, 13:50
              Nie ma najmniejszej wątpliwości, iż w wyniku przeprowadzonego dochodzenia w tej sprawie i wobec narażenia zdrowia pacjentów, dyrekcja szpitala i pracujący w nim personel zostaną stosownie ukarani - dyrekcja i ordynatorzy dymisją, a pozostały personel naganą z wpisem do akt i obcięciem premii.

              Do szpitala powiatowego w Radomsku bez pozwolenia wtargnęli politycy PiS. Chcieli rozdać baniaki z wodą, bo wcześniej ogłosili, że woda w szpitalu jest skażona.

              Kandydaci PiS na radnych bez pytania kogokolwiek o zgodę wtargnęli na oddział OIOM w radomszczańskim szpitalu i rozdawali wodę w baniakach. Miała to być ich odpowiedź na doniesienia o skażonej wodzie w placówce. Dyrekcja szpitala przekonuje, że bakterii coli w wodzie na terenie szpitala nie ma i o wtargnięciu polityków zawiadomiła organa ścigania.

              Zaczęło się od konferencji prasowej zwołanej przez PiS w Radomsku na temat skażenia wody w powiatowym szpitalu bakterią coli. Gdy już ogłoszono światu tę elektryzującą wiadomość, kandydaci PiS w wyborach samorządowych wzięli w ręce baniaki z wodą i poszli rozdać ją pacjentom szpitala, także tym na oddziale OIOM.

              Tymczasem - jak przekonuje dyrekcja szpitala - woda na terenie placówki nie jest skażona, a wejście kandydatów na radnych nazwano wtargnięciem. Politycy narazili zdrowie pacjentów i ich prywatność, tym bardziej, że weszli na teren OIOM bez stosownej odzieży ochronnej.

              Całe zdarzenie zostało zarejestrowane przez kamery zainstalowane w szpitalu. Ma to o tyle znaczenie, że łatwo będzie policji zidentyfikować sprawców wtargnięcia. Dyrekcja szpitala oznajmia, że o sprawie zostaną poinformowane organy ścigania i liczy na to, że wobec sprawców nieautoryzowanego wejścia na OIOM zostaną wyciągnięte konsekwencje prawne.

              – Apeluję do wszystkich komitetów wyborczych, aby nie prowadziły swoich działań w takich miejscach jak szpital. Pacjenci byli bardzo zaskoczeni i zdenerwowani wizytą kandydatów. Taka sytuacja jest niedopuszczalna – powiedział dla "Pulsu Radomska" wicestarosta powiatu radomszczańskiego Robert Zakrzewski.
Pełna wersja