Dopiero teraz to zauważyli

14.10.18, 09:41
Przecież to urodzony świr!

– Zależy nam na tym, aby poziom życia w poszczególnych regionach zmniejszał się, bo Polska jest jedna. Sprawiedliwość społeczna jest bardzo ważna – powiedział Kaczyński co wielu obserwatorów uznało za objaw szaleństwa. Co więcej, jego słowa zostały zacytowane przez oficjalny profil Prawa i Sprawiedliwości na Twitterze. Kierownictwo partii prawdopodobnie zorientowało się w końcu jak niedorzeczne są słowa Kaczyńskiego i tweet zniknął z ich profilu. Jednak, jak to mówią internauci „w internecie nic nie ginie”.

Więcej informacji: pikio.pl/jaroslaw-kaczynski-oszalal/
    • wscieklyuklad Re: Dopiero teraz to zauważyli 14.10.18, 10:29
      46Nie będzie śledztwa w sprawie Konrada Głębockiego, byłego częstochowskiego posła PiS, który 175 razy głosował w Sejmie, choć posłem już nie był. Prokuratura najwyraźniej podzieliła opinię prominentnych działaczy PiS, że nic się nie stało, bo głos Głębockiego i tak nie miał wpływu na wynik głosowania.
      Warszawska prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie nielegalnego głosowania byłego częstochowskiego posła PiS Konrada Głębockiego. Poinformował o tym na portalu Konstytucyjny.pl Maciej Pach, doktorant i asystent w Katedrze Prawa Konstytucyjnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. To on wyjaśniał w lipcu aspekty prawne postępowania Głębockiego, gdy sprawę odkrył prowadzący na Facebooku profil „Ceiling Sejm” Kot Sejmowy.

      Głębocki: Nie wiedziałem o nominacji na ambasadora

      Głębocki 5 czerwca został mianowany na Ambasadora Nadzwyczajnego i Pełnomocnego RP w Republice Włoskiej i w Republice San Marino i tym samym jego mandat poselski wygasł. A jednak głosował po tej dacie jeszcze 175 razy, m.in. w sprawie wotum nieufności wobec wicepremier Beaty Szydło i minister rodziny Elżbiety Rafalskiej. Twierdził potem, że nie wiedział o podpisie prezydenta Andrzeja Dudy pod jego nominacją. Od ministra spraw zagranicznych odebrał ją dopiero 20 czerwca, a marszałek Kuchciński dopiero 2 lipca stwierdził, że jego mandat wygasł. Po wybuchu afery Andrzej Grzegrzółka, dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu, przekonywał: – Udział posła w głosowaniach – mimo że kolizyjny w stosunku do obowiązujących przepisów – należy traktować jako aktywność, która nie miała zasadniczego wpływu na decyzje podejmowane w Sali Plenarnej. Głos nie był w żadnej mierze przeważający, ani decydujący dla prowadzonych rozstrzygnięć..

      GW.

      I co Pan nam zrobi, lewaku?
Pełna wersja