wscieklyuklad
27.10.18, 07:34
Wyborcy PiS darują tej partii każdą wpadkę, każde przekłamanie.
Czy to wina jesieni, która zawsze wpływa negatywnie na stan psychiczny człowieka? Czy też „zmęczenie materiału” po trzech latach nieustającej huśtawki emocjonalnej, jaką funduje nam PiS? Nie wiem, ale coraz mi bliżej do słów Otto von Bismarcka, który powiedział: „Dajcie Polakom rządzić, sami się wykończą”. Swoje dzieciństwo i młodość przeżywałam w czasach PRL-u, dorosłość już po transformacji ustrojowej. Bywało różnie, ale nigdy wcześniej nie zetknęłam się z taką nienawiścią Polaka do Polaka, taką agresją.
Odnoszę wrażenie, że nie ma już narodu polskiego jako takiego. Są dwie, zwalczające się grupy, lżące się wzajemnie, obrażające na każdym kroku. Grupy, które łączy już tylko język i obszar zamieszkania. Stan ten jest bardzo umiejętnie podtrzymywany przez niektórych polityków, którzy w imię swej niepohamowanej żądzy władzy, z przyjemnością patrzą, jak naród się wzajemnie rozdrapuje, nienawidzi, kaleczy słowami. Wiadomo, tak rozwalonym społeczeństwem łatwiej rządzić, łatwiej utrzymać go w karbach, więc niech się ludziska żrą… na chwałę PiS-u i prezesa.
Całkiem łatwo i sprawnie daje się Polaków podzielić, bo mamy coś takiego w swej mentalności, co niezwykle pomaga. To dziwna jakaś tendencja, że jak „kochamy to na zabój”. Stąd Polak nie ma problemu z postawieniem na piedestale tego, którego wielbi z całego serca i duszy. Nieważne, czy to piedestał z tektury, czy ze spiżu, ważne, że jest i wara każdemu, kto podniesie rękę na idola. Taki idol może wszystko, nawet bzdury pleść, działać niezgodnie z przyjętym prawem, mieć za uszami mniejsze lub większe wykroczenia, a i tak podziw dla niego pozostanie wciąż taki sam. A i tak każde jego słowo będzie przyjęte z zachwytem, pełnym uznaniem, że to sama prawda, czysta prawda i tylko prawda.
Mam znajomego, który od kilku lat jeździ po krajach UE, gdzie zarabia na tyle dobrą kasę, iż udało mu się już postawić dom, jeździ dobrym samochodem, rodzina byczy się co roku na wakacjach w miejscach, o których przeciętny Polak może tylko pomarzyć. Dzięki naszej obecności we wspólnocie europejskiej żyje sobie jak „pączek w maśle”, a jednak mówi, że UE to największe zło dla Polaków, pozbawia nas tożsamości narodowej, doi nas z wielkiej kasy i w ogóle to totalna porażka. Znajomy jest wyznawcą PiS-u i cokolwiek, jakkolwiek, to zawsze podpisze się pod tym, co politycy tej partii wciskają. Nawet gdy stoi to w całkowitej sprzeczności z tym, co sam widzi i z czego sam tak chętnie korzysta.
Rolnik, który najpierw bardzo długo czekał na pieniądze z UE, bo PiS zajęty był obsadzaniem stanowisk w Agencji Rolnej i nie miał czasu na bzdury. Potem dotknęła go klęska suszy i okazało się, że na pomoc władzy za bardzo liczyć nie może, bo ma ona swoje priorytety, ot chociażby obsypanie się nagrodami i premiami. Z niepokojem obserwuje politykę państwa wobec problemu afrykańskiego pomoru świń, zapędy USA, by wstrzymać import polskiej wieprzowiny, co mocno uderzy go po kieszeni. Oddaje za grosze owoce i warzywa, które w sklepach mają przebitkę nawet kilkaset procent… i co? Głosuje na PiS, bo to jego partia, bo jej wierzy.
Renciści i emeryci powyżej 60 roku życia. Wprawdzie czekają w kolejce do lekarzy dłużej niż kiedyś, wydają mnóstwo kasy na lekarstwa, żyją za groszowe emerytury, ale co tam. Oni kochają PiS i pozostaną mu wierni na wieki wieków.
Kobiety wdzięczne za 500 Plus, młodzież, która żadnej zmiany na gorsze nie widzi, bo zajęta jest urządzaniem swojego życia i chwilowo nie patrzy za bardzo w przyszłość. Naukowcy, którzy do tej pory nie mogli się wybić, bo talentu im nie starczało, a teraz wreszcie brylują. No i cała rzesza tych, którzy uwierzyli, że w dzisiejszych czasach każdy może zostać Nikodemem Dyzmą, nawet gdy się niewiele sobą reprezentuje.
Tak… wyborcy PiS darują tej partii każdą wpadkę, każde przekłamanie, bo nikt tak pięknie nie mówi im, jacy są ważni, potrzebni, prawdziwie polscy. Nikt tak wspaniale nie przypomina naszej historii, którą dotąd wszyscy fałszowali, a dopiero teraz jest prawdziwa. Nikt tak skutecznie nie karmi ich fobii, z jednej strony strasząc każdą innością, z drugiej – obiecując pełne wsparcie i opiekę przed złem, co to się czai i gotowe jest w każdej chwili zaatakować.
Z tą wielką miłością do PiS-u wiąże się nierozerwalnie jeszcze chyba większa nienawiść do każdego, kto za PiS-em nie jest. Obrzucanie inwektywami trwa w najlepsze, a poziom słownictwa aż woła o pomstę do nieba. A druga strona nie pozostaje dłużna. Kopiemy się, uderzamy najmocniej jak się da, rzucamy w siebie stekiem wyzwisk… a wszystko to przy pełnej aprobacie rządzących i Kościoła, który dokonał już wyboru. Stanął po stronie PiS-u, widząc w tej partii swoją szansę na mamonę, dobrą pozycję i Polskę wyznaniową, która pozwoli im żyć w bogactwie i przepychu.
I to jest właśnie nasza Polska. Polska XXI wieku. Kraj, w którym jeden dla drugiego wilkiem. Gdzie powszechnie wierzy się, iż niezgoda buduje, każda inność zasługuje na potępienie. Państwo, w którym ludzie zaprzedali się polityce, tak mocno dali się nią omamić, że zapomnieli, co jest ważne. Klęczą przed tymi, którzy dumnie wdarli się na piedestały i dla nich w odpowiednim momencie będą gotowi wyjść na ulice. Dla nich pozwolą, by brat bił brata, a krew będzie miała smak zwycięstwa… tylko kogo i nad kim?
Tamara Olszewska