1agfa
01.11.18, 15:08
Jeszcze są tacy. Tłumaczący światu, że patrzenie na Polskę przez pryzmat ostatnich lat nie świadczy o całkowitym niedorośnięciu Polaków do demokracji w zachodnim rozumieniu, demokracji bez nalotu autokracji. Demokracji bez przymiotników (przymiotniki dodane do właściwego słowa karykaturalnie rozmydlają jego znaczenie).
Tłumaczący, że na Polskę i na Polaków trzeba patrzeć z perspektywy dłuższego okresu.
Swego czasu, dawno, miał miejsce wielki spór wśród unijnych "państw założycielskich" na temat przystąpienia Polski do Unii. Podnoszono tam kwestie historyczne, niezmiernie krótkiego okresu udziału w demokracji (zatem niewprawienia mentalności Polaków do tego systemu).
O paradoksie, to usilne starania Niemiec przeważyły szalę, Niemiec które były przecież jednych z partnerów pra-początkow Unii (Wspólnoty Węgla i Stali). Sądzę że stał za tym "zbiorowy wyrzut sumienia", czemu kolejne władze Niemiec dawały spektakularny wyraz od wielu lat. Faktem jest że dlatego, w wyniku konkluzji w dysputach "starych państw" , Polska znalazła się w Unii.
Bo także różne inne kraje europejskie, będące rzeczywistym i niezaprzeczalnym jądrem Europy z przyczyny tradycji, starożytności kultur, będące ostoją zdobytej od dawna i skutecznie utrwalonej demokracji, były przeciwne wciągnięciu do Unii Polski, jak innych krajów demoludów, z podobnych przyczyn.
Spośród tych krajów Polska< "najweselszy barak w obozie", przez wiele lat była prymusem; ceniona nawet grubo ponad rzeczywiste zasługi, siłę, rozwiązania - bo zaskakiwała Zachód podobieństwem, europejskością.
Teraz...Teraz, przez (lub "dzięki") obecnie rządzącym, oficjalnie pokazuje Europie twarz wykrzywioną od złości, podobną do rozpuszczonego dziecka tupiącego w gniewie; skłonna do obrażania się na wszystkich i wszystko, obrażająca nawet część, dużą część - co warte podkreślenia - swoich rodaków.
Podniósł łeb dotąd skrywany, tłumiony, tchórzliwie chowany (tchórzliwie utajony?) nacjonalizm. Odezwały się najniższe, najpodlejsze instynkty, tolerowane przez rządzących, łaskawych dla potencjalnych sprzymierzeńców. Nastąpiło zawstydzające tąpnięcie opinii w świecie.
Obronę pisze rzeczywisty i wierny przyjaciel Polski (link)...
Jak długo On i inni obrońcy będą bronić i tłumaczyć, wbrew brunatnej oczywistości?
A może jest tak jak kiedyś pisałem - hoduje się brunatną zarazę i przyzwala jej na wiele, aby samemu wypaść lepiej na ich tle?
Pytania, oczywiście, retoryczne.
wyborcza.pl/7,75399,24114428,christian-davies-w-the-guardian-nie-oceniaj-polski-po-tym.html
Warte przeczytania wraz z komentarzami.
"...Wartości demokracji liberalnej w Polsce od dawna muszą walczyć nie tylko ze spuścizną komunizmu, ale także z tradycyjnym katolicyzmem, który w jakiś sposób dzieli z systemem komunistycznym przywiązanie do hierarchii, dogmatu i rytuału. Do tego w ostatnich latach nasiliły się "polskie przywary narodowe" takie jak bierność i obojętność na sprawy publiczne. ..."