Jeden z nielicznych godny

02.11.18, 18:27
najwyższego szacunku

W uroczystość Wszystkich Świętych arcybiskup Grzegorz Ryś przewodniczył Mszy świętej na łódzkim cmentarzu przy ul. Zakładowej, gdzie pochowani są biedni i bezdomni. Na liturgii zgromadzili się duchowni, siostry zakonne oraz wierni. Odpowiedzieli na zaproszenie metropolity łódzkiego, by modlić się za tych, którzy odeszli w samotności, a których grobów nikt nie odwiedza.

– Gdy zrodził się pomysł, by sprawować tu dziś Eucharystię, miałem gdzieś w głowie krzyże, których jest tutaj wiele, a na których jest napisane „NN”, mężczyzna lat tyle i tyle. Ktoś może powiedzieć: „bezimienni”. To nie jest prawda! Oni mają imię, bo na ich czołach wypisane jest imię Boga – jesteś chrześcijaninem, jesteś dzieckiem Boga, należysz do Niego! – mówił abp Grzegorz Ryś.

– Diecezja to są ludzie. Dzisiaj sobie uświadamiamy, że to są ludzie, którzy nie tylko chodzą po naszych ulicach, i których spotykamy w naszych Kościołach, ale to są także ci ludzie, którzy są już po drugiej stronie – mówił we wstępie do Mszy św. arcybiskup łódzki. – To są ludzie, którzy na tej ziemi umarli. Gdy przechodziłem i przyglądałem się tabliczkom na nagrobkach zauważyłem, że w wielu przypadkach nie ma na nich daty urodzin. Nie wiadomo kiedy się urodzili i gdzie się urodzili, ale wiemy, że zmarli tutaj – a więc są nasi – są częścią naszej diecezji. Módlmy się za nich – apelował abp Ryś.

W czasie Mszy św. fragmenty ze Starego i Nowego Testamentu odczytali podopieczni sióstr Misjonarek Miłości, a śpiewy animowały siostry Jadwiżanki Wawelskie wraz przedstawicielkami ss. Służebniczek i ss. Karmelitanek Dzieciątka Jezus.

W homilii arcybiskup nawiązując do Janowej Apokalipsy wskazał na anioła, który opieczętowuje tych, którzy mają być zbawieni. Znakiem zaś pieczęci, jak wyjaśnił abp Ryś, jest krzyż Jezusa Chrystusa. – Krzyż znaczy tyle, co miłość. Gdybyście chcieli się zastanowić jaki macie krzyż w swoim życiu, to na ogół, ostatecznie jest tak, że naszym krzyżem jest nasza miłość. To, co w życiu kochacie, czasami ma postać krzyża. Nie ma takiej miłości, która nie ma postaci krzyża – podkreślił.

– Wszyscy, którzy są tutaj pochowani, na pewno wiele razy cierpieli, ale to, co było najważniejsze w tym cierpieniu, to właśnie to, że cierpisz tam gdzie kochałeś. Wielu z nich było ludźmi bezdomnymi – co nie znaczy, że nie mieli rodziny. Wielu z nich żyło w domach pomocy społecznej, co nie znaczy, że nikogo kogo kochali, ale w pewnym momencie, ta miłość stała się cierpieniem – powiedział.

Po zakończeniu liturgii odbyła się procesja, w czasie której modlono się za zmarłych pochowanych na tej łódzkiej nekropolii, ale także na innych cmentarzach Polski i świata. Przed błogosławieństwem arcybiskup Ryś zapowiedział wspólną modlitwę za zmarłych w samotności i bez domu za rok.
    • 1agfa Re: Jeden z nielicznych godny 02.11.18, 20:36
      WU napisał:
      > W uroczystość Wszystkich Świętych arcybiskup Grzegorz Ryś przewodniczył Mszy św
      > iętej na łódzkim cmentarzu przy ul. Zakładowej, gdzie pochowani są biedni i bez
      > domni. Na liturgii zgromadzili się duchowni, siostry zakonne oraz wierni. Odpow
      > iedzieli na zaproszenie metropolity łódzkiego, by modlić się za tych, którzy od
      > eszli w samotności, a których grobów nikt nie odwiedza.


      Coś co powinno być zasadą chrześcijańską...liczę że arcybiskup Ryś nie jest wyjątkiem. Jest godnym w tej sytuacji największego uznania, choćby w oczach wiernych na pewno zyskał. Może na własną już rękę będą kontynuować dobry obyczaj, nie tylko za rok?
      (...)
      > ale także na innych cmentarzach
      > Polski i świata. Przed błogosławieństwem arcybiskup Ryś zapowiedział wspólną mod
      > litwę za zmarłych w samotności i bez domu za rok.


      Te słowa przywołały mi przed oczy zjawisko być może nieznane w mniejszych miejscowościach, pospolite na wielkich starych miejskich cmentarzach. Znane - jak się okazuje - również w Łodzi.
      Na Powązkach Wojskowych w Warszawie jest wiele grobów, rzędy stojących w równym milczącym szyku krzyży, z wyciętymi i omszałymi - jak same krzyże - literami NN. Groby z okresu I WŚ, z Bitwy Warszawskiej, z Powstania. Jest wiele powstańczych, nie przypisanych do konkretnych oddziałów, nie przytulonych do ich kwater...Z rzadka wśród nich można zobaczyć czytelny napis: nazwisko, imię, data...Reszta - anonimowa, jak wiele! Ginęli lub umierali samotnie, nieznani bo nierozpoznani.
      Kiedyś harcerze troskliwie zapalali na tych grobach znicze, przynajmniej po jednym małym ogieńku, obwiązywali krzyże biało-czerwonymi wstążeczkami. Robili to także przechodnie - nie był to jeszcze, jak teraz, czas rozpasania handlowego i wyścigów "urodowych" grobów, kiedy to ludzie ścigają się do "swoich"...
      Piękna była tradycja.
      Nie wiem, czy ktoś z duchownych był na tych rozległych powązkowskich kwaterach, czy zachował się podobnie, jak w Łodzi...Nie wiem.
Pełna wersja