1agfa Re: Uśmiechnij się! 09.12.18, 13:40 Teraz mówię: dzień dobry, Sorellino, Wszystkim na Podwórku dobrego dnia : ) Ten obrazek to wcale nie musi być trick lub sztuczka możliwa dzięki programom komputerowym. Podobne widoki można zobaczyć w wysokogórskich, zamieszkałych regionach, a ich bohaterkami są nawet nie kozice górskie - niezwykłe w zręczności (jakby prawa fizyki rzeczywiście ich nie dotyczyły), ale zwykłe, domowe kozy. Pamiętam co widziałem na własne oczy: odwiedzany maleńki i skromny kościółek w Szwajcarii, posadowiony nad pozorną otchłanią, tuż na skraju przepaści (na pierwszy rzut oka). Za nim, na stromym zboczu, na niemal pionowej kamienistej ścianie, gdzie pośród głazów i kamieni rosły małe kępki trawy i jakichś zielsk - najspokojniej w świecie pasły się kozy; do dziś nie wiem jakim sposobem kopytkami zaczepiały się o wspomniane kamienie. Samo spojrzenie w głąb przepaści nad którą spokojnie chodziły, mogło przyprawić o zawrót głowy każdego, kto nie jest alpinistą. Zdjęcia niestety nie mam, dawne to czasy...To zdjęcie Sorellino przypomniało mi scenkę z przeszłych wędrówek : ) Lecz każdy, kto bywał w naprawdę wysokich górach, na pewno spotkał podobny widok. Imponująca jest siła i moc Natury i życia. Odpowiedz Link
1agfa Re: Uśmiechnij się! 09.12.18, 14:18 A choćby koty... Całkiem niedawno, kiedy powstała koniczność uprzątnięcia opadłych liści (o wiele za wiele wielkich już dębów) i suchych, ułamanych przez wichry gałęzi, trzeba było zatrudnić specjalistów od sprzątania. Kilku obcych, którzy pojawili się na działce, energicznych i głośnych, wprawiło w przerażenie stałych mieszkańców, żyjących w spokoju i nie niepokojonych (nawet przez właścicieli działki). Wszyscy, literalnie wszyscy Sąsiedzi opiekują się naszymi podopiecznymi: ptactwem rozmaitym, (bażanty wróciły!), kotami które na stałe mieszkają na poddaszu, jeżami licznie rozrodzonymi...a wszystko w zgodzie i wzajemnym porozumieniu między-zwierzęcym : ). Rzadkie ostatnio odwiedzanie działki spowodowało, że powstała tam prawdziwa zwierzęca enklawa, dzika i pełna życia pośród osiedla willowego; wszyscy wzięli sobie do serca i naśladują nasz stosunek do zwierzaków. A może nie naśladują, może to było w nich i zyskało możność uzewnętrznienia? Jakkolwiek było, dobrze mieć takich sąsiadów. Ad rem: Hałaśliwi "obcy", zamaszyście grabiący stosy gałęzi i zawilgłe już liście (niestety, ciężkie przez to i zbite w deski) wprawili w popłoch koty. Zareagowały w sposób niezwykły: rozeszły się do najbliższych sąsiadów i rozpaczliwym wrzaskiem i miauczeniem (Sąsiadka mówiła że jeszcze nigdy nie słyszała tak rozpaczliwego kociego miauczenia, a ma duże doświadczenie w tej materii) wołały: alarm! alarm! Kiedy wyszła do nich, zaprowadziły ją wprost na naszą działkę, pokazując o co chodzi: obcy przyszli! Nieznajomi przyszli! Rządzą się, niszczą piękne pokłady suchych liści, w których tak wspaniale się buszuje! Pod którymi kryją się jeże! (tak najpewniej myślały)* : ) Sąsiadka opowiadała, że musiała je uspokajać i tłumaczyć, że wszystko jest w porządku. Tak oto dorobiliśmy się niechcący koto-psów stróżów działkowych. Ptaki także - podobno - darły się głośniej niż zwykle i niespokojnie krążyły w powietrzu, zwracając wszem-wobec uwagę na niecodzienną sytuację. Zachowanie na pewno nietypowe i wspaniałe. * słowo myślenie użyte wobec kotów (również innych zwierząt) na pewno nie jest nadużyciem z mojej strony: ich opisane wyżej zachowanie przemawia za tym, że na pewno myślą, może na swój sposób, choć może to być niezrozumiałe i niepojęte dla wielu osobników. Miedzy innymi tych twierdzących, że zwierzęta są rzeczą; są tacy kretyni zapatrzeni we własny pępek. Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Uśmiechnij się! 09.12.18, 14:43 Dzień dobry, Agfo! Uwielbiam te Twoje posty, które wprost emanują miłością do naszych braci mniejszych, do natury, do wszystkiego, co żyje. Pozdrawiam serdecznie i proszę o jeszcze P.S. Oczywiście, że koty myślą! Psy, kruki, papugi... i inne stworzenia też. Kto by temu przeczył, ten kiep! Odpowiedz Link
sorel.lina Re: Uśmiechnij się! 09.12.18, 14:46 Specjalnie dla Ciebie, Agfo, bo wiem, że polubiłeś Chiarę. Biedulka dochodzi do siebie po operacji... “I’m not a happy dog at the moment”... Odpowiedz Link
1agfa Re: Uśmiechnij się! 09.12.18, 16:12 No pewnie, że Chiarę lubię, jakżeby inaczej, to czysty wdzięk i gracja : ) Tak naprawdę lubi się...bo lubi, nie wiadomo dlaczego, na pierwszy rzut oka. Smutny to widok oszołomionej, sennej Chiary Sorellino, ale jako że po operacji, to już będzie z górki. Mam nadzieję że operacja radykalnie i na długo pomogła. Moja Mruczka także miała jakiś czas temu operację z pełną narkozą; co, jak i dlaczego - już nie dzisiaj. Pozdrawiam z podziękowaniem za foto i z ukłonami : ) sorel.lina napisała: > Specjalnie dla Ciebie, Agfo, bo wiem, że polubiłeś Chiarę. Biedulka dochodzi do > siebie po operacji... > > “I’m not a happy dog at the moment”... > Odpowiedz Link