wscieklyuklad
14.01.19, 15:22
Nie udało się niestety uratować życia Pawła Adamowicza.
Rokowanie było jasne od godzin rannych, gdy podano informację o charakterze urazów i przetoczeniu równowartości pięciu objętości całej krwi.
Przez pół doby trwały przekomarzanki czy atak (teraz już mord) miał charakter politycznego odwetu, czy był wyłącznie skutkiem zaburzeń psychicznych bandziora.
Jest oczywistością, iż morderstwo nie ma charakteru politycznego. Gdyby w poprzedniej kadencji (a więc chwili, gdy zwykły przestępca kiblował w kiciu) rządziła inna opcja polityczna, Adamowicz by żył. Pisony otoczone zaś rzeszą ochroniarzy (vide prowodyr mordu - zbafca) nie poniosłyby żadnego uszczerbku na zdrowiu (ich życie jest bowiem Najwyższa Oyczyźnianą wartością).
W obliczu tej tragedii nie sposób przemilczeć tego, co przez ostatnie lata pisonie bydło wyczyniało (wyczynia i wyczyniać będzie) z naszym państwem.
Te kilkadziesiąt miesięcy zdewaluowało WSZELKIE wartości obowiązujące w państwie demokratycznym. Powszechne, cyniczne i bez mrugnięcia powieką łamanie prawa z Konstytucją na czele, marionetki w postaci parki pałacowej (ratlerek-notariusz i manekin) wreszcie zgraja wyzutych wszelkich uczuć nieudaczników, którzy poobsadzali nie tylko ministerialne ale i wszelkie stolce zdeprecjonowały wartość rozumu.
Obłowić się za wszelką cenę i cena wszystkich odmiennie myślących - to cel JEDYNY.
Spodlenie elit to cel UZUPEŁNIAJĄCY.
Psychopata (udowodnienie tego będzie fraszką) wyrastał w podsycanej codziennie atmosferze pogardy i nienawiści.
Zemścił się za wyrok - nieszczęśliwie wydany za rządów PO-PSL i stąd wybór ofiary.
Odpowiedzialni dziś za wymiar sprawiedliwości przez wszystkie te lata prowadziły bezprecedensową nagonkę na urzędników tej dziedziny władzy.
Sędziowie "na telefon", sędziowie "złodzieje", sędziowie sprawujący sądy "przeciw ludziom", sędziowie jako kasta złoczyńców z którą trzeba się bezpardonowo rozprawić. To z tego grona wywodził się przecież ów, który wydał "niesprawiedliwy wyrok", to w tym gronie klasyfikowano "reprezentanta kasty", który odrzucał apelację świra o przedterminowe zwolnienie.
To wrogie nastawienie do sędziów daje dziś placet kolejnym psychopatom nawołującym do morderstwa prezydentów Poznania i Wrocławia (skurwysyna aresztowano).
Państwo straciło kontrolę nad bandziorami.
Co gorsza - państwo i to wcale nie cichcem popiera nazistów (marsz niepodległości, wieszanie portretów europosłów na wrocławskim rynku), rasistów i nacjonalistów.
Ściga się nie księdza-pedofila, lecz nastolatka, który wiesza na ogrodzeniu dziecięce buciki w formie protestu (w celu ustalenia stopnia JEGO nie katabasa demoralizacji).
Ściga się dziennikarza, który sfilmował świętowanie rocznicy urodzin hitlera, a nie bandziora, który manifestował swoją orientację.
Ściga się (i łamie ręce) kobietom, które z białymi różami protestowały przeciw ochranianiu przez stoczoną na dno wolską policję marszowi bandziorów.
Przymyka się oko na przywódców kiboli (niejakie kempa stawało murem za narkotykowym dilerem).
Unika stawienia przed prokuratorem świra palącego kukłę Żyda i z trybuny nawołującego do rozprawy z lewactwem (zwrot-wytrych podchwycony przez rzesze bezmózgowców)
Po to, by o 6 rano wtargnąć do mieszkania Frasyniuka, który podał funkcjonariuszowi swą podziemną ksywkę miast prawdziwych danych osobowych.
W spółce skarbu państwa zatrudnia się dwóch bandziorów, którzy obrzucili kamieniami okna mieszkania Donalda Tuska.
To nie partyjna nienawiść, ale poczucie bezkarności, a nawet (co udowodniłem) wiara, iż każdy "antylewacki" gest (może być skrajnie brutalny) nie tylko nie zostanie napiętnowany i osądzony
ale wręcz może owocować nagrodą.
Obrzuca się inwektywami politycznych przeciwników (komuniści, złodzieje, lewactwo, drugi sort, świnie oderwane od koryta, cykliści, panie w futrach, wegetarianie, element animalny, Targowica itd, itp - można by ich wymieniać w nieskończoność tyle, że po co).
Dureń z pałacu nawet wczoraj wyrażał "smutek" podkreślając różnice politycznych poglądów z ofiarą.
Wiecznie nienażarta szmata nawet dziś atakowała WOŚP - podobnie jak głupek mający w ksywie "matkę" (kolejna deprecjacja pojęć w wydaniu skrajnego świra)
Przyzwolenie na zło.
Gloryfikacja zła, gdy jego ostrze skierowane jest przeciw opozycji.
Groteska sejmowych obrad z upokarzaniem opozycji jako celem WYŁĄCZNYM.
Uchwalanie praw, które trzeba co rusz nowelizować, bo taka jest ich jakość - także po przeróbkach.
To nie czas na jęki bólu. Nie pora na łzy protestu i rozpaczy.
To pora na otrzeźwienie opozycji, która właśnie teraz winna wykorzystać społeczne nastroje i zjednoczyć się we wspólnym bloku by to bydło przegnać raz na zawsze z polityki.