1zorro-bis
15.01.19, 08:47
...tak twierdza PISdzielce i ich fani....Hitler tez walczyl...".o pokoj".
Śmierć Pawła Adamowicza. Zasiane ziarno nienawiści prędzej czy później wydaje plon
15 stycznia 2019 | 06:00
Spotkanie pod pomnikiem Neptuna w geście solidarności z rodziną i bliskimi prezydenta Pawła Adamowicza, Gdańsk 14.01.2019
3 ZDJĘCIA
Spotkanie pod pomnikiem Neptuna w geście solidarności z rodziną i bliskimi prezydenta Pawła Adamowicza, Gdańsk 14.01.2019 (Fot. Bartosz Bańka / Agencja Gazeta)
22
Atak na Adamowicza
,
Paweł Adamowicz
Rządzący teraz opłakują Pawła Adamowicza. Ale najlepszym sposobem na uczczenie jego pamięci byłaby zmiana języka, odrzucenie nienawistnej propagandy rządowych mediów.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Nóż ugodził w serce. W samo serce prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, w samo serce Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w samo serce polskiej demokracji, w nas samych. Mimo to to serce, choć stanęło na długo, pozszywane dzięki cudom dokonywanym przez lekarzy ożyło dzięki krwi darczyńców. Niestety, na krótko.
Jarosław Kurski żegna Pawła Adamowicza: "Paweł miał wiele miłości, ale nade wszystko kochał Gdańsk. Miasto wolności, solidarności i tolerancji"
Nie wystarczy powiedzieć, że 27-letni sprawca to niezrównoważony kryminalista po wyroku i że „wariatów z nożem” pełno nie tylko w Polsce, ale także na całym świecie. Taka interpretacja oznaczałaby, że nie chcemy się niczego dowiedzieć ani o sobie, ani o Polsce roku 2019. Oznaczałaby, że skoro sprawca był „niezrównoważony psychicznie”, to zamach ten nie był zamachem, lecz tragicznym zdarzeniem, za które nikt prócz „pojedynczego szaleńca” odpowiedzialności nie ponosi.
Nienawiść nie wzięła się z niczego
Nazwijmy więc rzeczy po imieniu. W niedzielę w Gdańsku doszło do politycznej zbrodni, do wyrachowanego i zaplanowanego zabójstwa polityka wybranego w powszechnych wyborach, polityka z niedawno odnowionym wielkim demokratycznym i politycznym mandatem. Nie bez powodu nóż ugodził właśnie Pawła Adamowicza, wieloletniego polityka Platformy Obywatelskiej, organizatora i uczestnika wielu protestów w obronie demokracji, konstytucji i wolnych sądów, prezydenta miasta, który jest twarzą zmieniającego się po 1989 r. Gdańska. Jedną z bardziej znaczących osobowości III RP.
Zasiane ziarno nienawiści prędzej czy później wydaje plon.
Ta nienawiść nie wzięła się z niczego. Mierzi mnie gadanina o rozdartym i podzielonym na dwa plemiona kraju. O walczących ze sobą obozach, spolityzowanych mediach i kanałach telewizyjnych, o ludziach walczących ze sobą na platformach społecznościowych. Ta gadanina po równo rozkłada winę na nas wszystkich.
Donald Tusk na wiecu w Gdańsku: Obronimy nasz Gdańsk, obiecujemy Ci to, Pawle
Czytaj także:
Donald Tusk na wiecu w Gdańsku: Obronimy nasz Gdańsk, obiecujemy Ci to, Pawle
Ale na Boga, to nie opozycja sprawuje dziś władzę. A zatem na władzę spada większa odpowiedzialność – na przykład za bezczynność państwa wobec mowy nienawiści, wszelkich przejawów nienawiści na tle rasowym, etnicznym, seksualnym czy politycznym. Dziś to władza ma monopol na media publiczne, w których w szczególności wobec WOŚP i osobiście prezydenta Pawła Adamowicza trwała od lat kampania oszczerstw i pomówień, przy znamiennym, niestety, milczeniu większości polskiego Kościoła.
Przestańmy więc teraz udawać. Paweł Adamowicz był najbardziej znienawidzonym przez prawicowo-rządową propagandę samorządowcem. I na prawicowych forach nie przestał być nienawidzony nawet po śmierci.
Dlaczego więc zamachowiec wybrał właśnie jego, a nie dowolnego uczestnika „Światełka do nieba”? Dlatego właśnie.
Dla rządowej propagandy był „Niemcem”, „złodziejem”, „homopropagatorem i deprawatorem dzieci”, „komunistą”, „unijną marionetką”, „obrońcą układu”, „chuliganem”, chciał sprowadzać uchodźców i wspierał Orkiestrę Owsiaka. Mieszanka tych oskarżeń była komponowana w ostatnich latach na tysiące sposobów. Pisze o tym Mikołaj Chrzan, który zmagania Pawła Adamowicza obserwował na co dzień.
Zło trzeba nazwać po imieniu
Po co to wszystko przypominać właśnie teraz, dzień po Jego śmierci? Bo jeśli faktów nie nazwie się ich właściwym imieniem, to mogą się powtórzyć. Inaczej to tragiczne zdarzenie nie nauczy nas niczego i nie przyniesie nic dobrego. Jeśli zła nie nazwie się złem – nie nastąpi żadne opamiętanie, a sprawa w języku propagandy pozostanie tylko „pojedynczym atakiem szaleńca”.
Rządzący teraz opłakują Pawła Adamowicza. Ale najlepszym sposobem na uczczenie jego pamięci byłaby zmiana języka, odrzucenie nienawistnej propagandy rządowych mediów.
Niech służby państwa naprawdę, a nie na niby, zaczną zwalczać przestępstwa motywowane nienawiścią. Niech ci, którzy ustawili szubienice dla europosłów, nie pozostaną bezkarni. Niech już nigdy żaden prokurator nie umorzy takiej sprawy jak Młodzieży Wszechpolskiej, która za życia wystawiła Pawłowi Adamowiczowi „akt zgonu”. Bo jak widać nieokiełznana przez państwo nienawiść kończy się wystawianiem prawdziwych aktów zgonu.