Z krańca Eurazji

  • 1agfa Re: Mit chińskiej herbaty? 24.05.19, 12:17
    Dzień dobry Wszystkim : ) Sorellino, Wu, czytam z ogromnym zainteresowaniem o herbacianych obyczajach, wojnach i tradycjach, co przypomniało mi Panią, która swego czasu pisała na Podwórku o herbacie. Ciekawe czy dowiedzieliście się o starannie strzeżonej tajemnicy produkcji jedwabiu, uwodzicielskiej do dzisiaj tkaniny?
    Karen : ), rzeczywiście chyba nie ma żadnej podobnie pielęgnowanej tradycji "jedzeniowej" (poza świątecznymi, okolicznościowymi okazjami). Ceremonia picia herbaty rozkwitła także w Japonii; czyżby była zapożyczeniem z Chin? Niezmiernie stara chińska kultura na pewno promieniowała na wszystkie nieco młodsze państwa wokoło.
  • k.karen Re: Mit chińskiej herbaty? 24.05.19, 11:14
    Niesamowite! Pierwszy raz widzę herbatę w takiej formie smile

    A ceremonia bardzo mi się podoba, ale na razie mogę tylko pomarzyć smile
    U nas z takim namaszczeniem chyba niczego się nie konsumuje smile

    https://i67.tinypic.com/a2eqgp.jpg
  • wscieklyuklad Honor, ojczyzna (bez Boga na sztandarach) 23.05.19, 20:51
    Korzystając z "rozejmu" Chińczycy grodzą ujście rzeki Peiho i w szalonym tempie (będzie i o współczesnym tempie prac budowlanych) umacniają forty twierdzy Taku. Brytyjczycy atakują twierdzę bez sukcesu - desant wojskowy ponosi klęskę. Brytyjczycy rejterują!

    W Anglii i Francji rozpętuje się wielkomocarstwowa histeria. Pod hasłem "odzyskać honor" oba państwa wysyłają do Chin kolejna ekspedycję - liczby znane z filmu (łącznie ok. 19 tys). Tym razem wojska posuwają się w szybkim tempie łamiąc słaby opór beznadziejnie uzbrojonych Chińczyków. Zdobywają Pekin opuszczony przez dwór cesarski i - a jakże - plądrują pałac.

    Obok Brytanii i Francji zyskała Rosja - to wtedy właśnie otrzymała tereny nad Amurem - do dziś powód roszczeń chińskich do zwrotu.

    Zawarty rozejm zawierał dwa istotne punkty:

    W do tej pory zamknietym dla cudzoziemców Pekinie powstają placówki dyplomatyczne państw zwycięskich.

    Misjonarze chrześcijańscy zyskują prawo do szerzenia religii i posiadania własności. (jak widać, ci zawsze wiedzą gdzie spadają ulęgałki)
  • wscieklyuklad Ach te preteksty czyli fajdanie we własne 23.05.19, 20:41
    gniazdo.

    Kuriozalna była przyczyna drugiej wojny opiumowej. Oto władze chińskie przechwytują w Kantonie statek o jakże wymownej nazwie "Arrow" należący do Chińczyka, z chińską załogą jednak zarejestrowany w już brytyjskim Hongkongu zatem płynący pod brytyjską banderą. 12-to osobowej załodze postawiono zarzut przemytu opium i... piractwa (o piratach i pewnym Polaku w dziejach Chin napiszę potem).
    Pretekst do ataku podano więc Brytyjczykom na "pokładzie" (to płaszczyzna jakże większa od tacy)

    Nierozważny krok nie wyszedł Chińczykom na zdrowie. Amerykańskie i brytyjskie okrety zbombardowały Kanton i zniszczyły forty nabrzeżne. Wieść o cywilnych ofiarach rozniosła się po kraju - wybuchają zamieszki, w czasie których niszczone są zagraniczne faktorie i mordowani "obcy". Flota postępuje jednak wgłąb kraju grożąc zdobyciem Pekinu.
    Władze chińskie przerażone obrotem spraw kapitulują.
  • wscieklyuklad Re: Z krańca Eurazji 23.05.19, 20:30
    W filmie pominięto też inny - jakże ważny - aspekt kryminalny.
    Degradacja społeczna i olbrzymie zapotrzebowanie na opium przy jednoczesnej słabości władzy centralnej uaktywniły środowiska przestępcze. Rozwijają się struktury mafijne, które bogacą się na potęgę dostarczając Brytyjczykom towar za opium - kto wie czy właśnie Triady nie były pionierem handlu narkotykami - po dziś dzień podstawowego źródła dochodu struktur mafijnych bez względu na kraj ich działania. Triady zyskiwały przy tym znaczenie polityczne (znów analogia do współczesności!) pośrednicząc między władzą centralną a cudzoziemcami.
  • wscieklyuklad Re: Z krańca Eurazji 23.05.19, 20:24
    W uzupełnieniu znakomitego filmu z Youtube - od XV wieku używano opium głównie w przypadku biegunki na tle duru brzusznego i cholery. Dopiero w XVIII wieku zaczęto używać go w celach "rozrywkowych". Już po kilkudziesięciu latach
    okazało się, że opium wiedzie do społecznej destrukcji, toteż w 1729 roku palenie jego zostaje wzbronione a setki palarni zamknięto. Już sama sprzedaż narkotyku była karana banicja a nawet śmiercią.
  • wscieklyuklad Re: Z krańca Eurazji 23.05.19, 20:17
    Tymczasem powróćmy do wojen opiumowych. Właśnie to po pierwszej z nich Wielka Brytania otrzymała PO WSZE CZASY (historia zweryfikowała ten czasowy przedział) Hongkong (w planach przyszłego zwiedzania - tym razem nie starczyło czasu a i plany organizatorów podróży nie przewidywały wizyty tamże). Było to dla Chińczyków szczególnie upokarzające gdyż musieli pogodzić się z obcą jurysdykcją na swoim terenie. Mit cesarza został obalony poprzez zniesienie jakże ważnego dlań rytuału (czy raczej dworskiej etykiety). Zniesiono bowiem obowiązek "koutou" tzn. trzykrotne przyklękania z dziewięciokrotnym biciem czołem o podłogę Zwykli poddani (dworscy dostojnicy) bili czołem przed cesarskim tronem ukrytym za kotarą nim dostąpili zaszczytu spojrzenia cesarzowi w oczy (a także, gdy ten nie był obecny). Koutou obowiązywało WSZYSTKICH mieszkańców Chin - w trakcie składania pokłonu zwracali się w kierunku, w którym położony był pałac.
    Z nowych regulacji celnych (Chiny zyskiwały jedynie 5% wartości cła) skorzystały też Stany Zjednoczone i Rosja.
    Dziś neutralna światopoglądowo Francja po pierwszej wojnie opiumowej zyskała prawo do prowadzenia kościelnej misji.
  • wscieklyuklad Re: Z krańca Eurazji 23.05.19, 20:05
    Będzie i o tym (wstępnie stwierdzam - DRAMAT!)

  • 1zorro-bis Re: Z krańca Eurazji 23.05.19, 18:02
    WU...a zapytalem sie zapytac - jak tam bylo z parkingami w Chinach? Byly problemy?big_grinbig_grinbig_grin
  • wscieklyuklad Re: Z krańca Eurazji 23.05.19, 16:58
    Warto obejrzeć ten film przed przejściem do naszych opowieści.

  • sorel.lina Re: Mit chińskiej herbaty? 23.05.19, 10:08
    sorel.lina napisała:

    > Rzeki kijem jednak zawrócić się nie da: w XVIII wieku europejscy kupcy mimo
    > wszystkich przeszkód zaczęli penetrować Państwo Środka. No i zaczęło się!


    Europejczycy zakochali się w jedwabiu, porcelanie i przede wszystkim w herbacie.
    Jako, że do tej pory te chińskie produkty przywozili do Europy przede wszystkim pośrednicy z Bliskiego Wschodu handel z Chinami miał bardzo ograniczoną skalę. Dodatkowo w Chinach nie znano traktowania się państw tak, jak w Europie, tzn. jako równych sobie organizmów. Nie znano też zachodniego typu dyplomacji. W tej sytuacji państwa zachodnie wysunęły wobec Chin żądanie otwarcia dla cudzoziemców i uwolnienia handlu oraz dyplomacji.

    Chiny stanowczo się temu sprzeciwiały, cóż kiedy Europa chciała coraz więcej herbaty! Chińczycy godzili się ją sprzedawać, ale płacić kazali sobie słono i to srebrem.
    Kiedy Brytyjczykom zaczęło brakować tego kruszcu, wpadli na szatański pomysł: zaczęli płacić sprowadzanym z brytyjskich wówczas Indii opium. W efekcie coraz więcej Chińczyków popadało w nałóg i uzależnienie. Cesarz, aby ratować swoich poddanych od wyniszczenia, zakazał handlu tą trucizną, kazał też zniszczyć ładunki opium z brytyjskiej kontrabandy w Kantonie.

    Odpowiedź Brytyjczyków, do których dołączyli Francuzi, Niemcy, Rosjanie, Amerykanie i Japończycy, była brutalna i bezwzględna: wybuchły tzw. wojny opiumowe, (1839, 1856), które doprowadził Chiny do klęski i utraty (czasowej) suwerenności.
    To było "przekleństwo" herbaty.

    Jednak każdy medal ma dwie strony: dzięki tym wydarzeniom Chiny otworzyły się na świat, obaliły monarchię absolutną, wprowadziły republikę i zdemokratyzowały się.
    Efekty tych przekształceń, po zawirowaniach lat "wielkiego skoku" i "rewolucji kulturalnej" Mao Ze Tonga, widoczne są dziś bardzo wyraźnie.
    To było "błogosławieństwo" herbaty.
  • sorel.lina Re: Mit chińskiej herbaty? 23.05.19, 09:17
    1zorro-bis napisał(a):

    > ....i pomyslec, ze taki durny Trump rozpoczal wojne gospodarcza z Chinami.
    > Gdyby cymbal odwiedzil Chiny to by moze zrozumial , ze szans nie ma...


    Na razie jeszcze USA są największą gospodarką świata, ale Chiny depczą Amerykanom po piętach. Już dawno pod względem ekonomicznym wyprzedziły Japonię, Niemcy, UK, Francję i inne kraje tzw. rozwinięte. Ekonomiści szacują, że - jeśli nadal będą się rozwijać tak, jak do tej pory - to za kilka, kilkanaście zdystansują również USA i zajmą ich miejsce na najwyższym stopniu podium.
    Tak więc i Trump i przywódcy państw europejskich mają się czego obawiać.
  • sorel.lina Re: Mit chińskiej herbaty? 23.05.19, 09:06
    Trudno w to uwierzyć, ale napój, którym delektowali się już cztery tysiące lat temu władcy pierwszej historycznie poświadczonej chińskiej dynastii - Shang, stał się później dla Chińczyków zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem: herbatą Chińczycy się leczyli, dzięki herbacie się wzbogacili urastając w gospodarczą potęgę, przez herbatę zdrowie i życie tracili, w zależność od obcych popadli.
    A wszystko z powodu miłości, jaką do herbaty zapałali najpierw Brytyjczycy, a po nich inni Europejczycy.
    Przez wieki Chiny izolowały się od innych państw, uważając ich mieszkańców za barbarzyńców.
    Państwo było w zasadzie zamknięte, a przekraczanie pilnie strzeżonych granic wymagało specjalnych i rzadko udzielanych zezwoleń od samego cesarza. W praktyce cudzoziemców albo nie wpuszczano w ogóle, albo nadzorowano ściśle ich kontakty i ograniczano je bardzo.
    Poza oficjalnym posłami państwowymi, mogli wprawdzie do Chin wjeżdżać zagraniczni kupcy, jednak tylko za specjalnym pozwoleniem cesarskim rangi edyktu i oczywiście po uiszczeniu wysokich opłat celnych. Kiedy cudzoziemcowi udało się już wjechać do Państwa Środka musiał udać się prosto do wyznaczonego celu podróży, nie wolno mu było handlować z Chińczykami (chyba że z kupcami posiadającymi specjalną koncesję), ani nawet z nimi rozmawiać.
    Ani funkcjonariusze państwowi, ani tzw. zwykli Chińczycy nie mogli wchodzić w żadne kontakty z cudzoziemcami przebywającymi w ich kraju.
    Pilnie strzeżono granic - nie tylko zewnętrznych, ale także wewnętrznych między prowincjami - na których pobierano cła i kontrolowano dokumenty. Nota bene, mimo obecnej polityki "otwarcia" to akurat pozostało Chińczykom we krwi do dziś. wink
    Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku zamykano na noc bramy stołecznego Pekinu, podobnie jak kwartałów i uliczkowych wspólnot, tzw. hutongów. Dziś wprawdzie mury nie otaczają miasta, ale nikt nie wjedzie do stolicy bez uprzedniej skrupulatnej kontroli dokumentów i bagażu.

    To niewiarygodne, ale za czasów Cesarstwa restrykcje były tak surowe, że np. za nauczanie cudzoziemców języka chińskiego zasądzano karę śmierci!

    Rzeki kijem jednak zawrócić się nie da: w XVIII wieku europejscy kupcy mimo wszystkich przeszkód zaczęli penetrować Państwo Środka. No i zaczęło się!

    cdn.
  • 1zorro-bis Re: Mit chińskiej herbaty? 23.05.19, 08:11
    ....i pomyslec, ze taki durny Trump rozpoczal wojne gospodarcza z Chinami.
    Gdyby cymbal odwiedzil Chiny to by moze zrozumial , ze szans nie ma...
  • wscieklyuklad Re: Mit chińskiej herbaty? 23.05.19, 06:34
    Byliśmy w Pekinie, ale o tym potem.
    A co herbaty, to Chińczycy uznają ją za przydatną do picia przez okres czterech lat od zbioru. Starszą... eksportują. Głównym odbiorcą i dystrybutorem takiej herbaty jest sieć handlowa Lidl! Taka ilość suszu, przy którym stoi Sorell kosztuje majątek. Do zaparzenia wystarczy doprawdy szczypta, toteż herbata w tej postaci (mająca najczęściej posmak pu-erh ) jest kupowana przez duże rodziny lub mieszkańców wsi.
  • dunajec1 Re: Mit chińskiej herbaty? 23.05.19, 01:46
    Wiem ze to nie czas jeszcze na zadawanie pytan ale zapytam, byliscie u kogos w prywatnym mieszkaniu?
    Wyjasnie dlaczego pytam ale nie teraz.
  • sorel.lina Re: Mit chińskiej herbaty? 22.05.19, 23:53
    Szanujący się Chińczyk zaopatruje się w herbaty wyłącznie w herbaciarniach, a już nigdy przenigdy nie kupi herbaty w torebkach, bo to przecież odpadki listków, zmiecione resztki, pył herbaciany! Herbatę w torebkach - tzw. ekspresówki pozostawia barbarzyńcom z zagranicy big_grin

    Jednak udało się nam otrzymać lekcję parzenia i picia herbaty w jednej z pekińskich herbaciarni smile

    http://i64.tinypic.com/w46c5.jpg

    http://i65.tinypic.com/n3ryvl.jpg

    Kobieta winna trzymać filiżankę tak, jak widać poniżej.
    U nas taki układ palców uchodzi za nieelegancki sad ale co kraj to obyczaj!
    Poza tym może chodzi o to, by nie poparzyć sobie palców, bo chińskie filiżanki to właściwie czarki, bez uch?

    http://i68.tinypic.com/9vkx89.jpg

    http://i64.tinypic.com/5n338.jpg

    Mężczyzna natomiast powinien trzymać filiżankę w taki sposób:

    http://i63.tinypic.com/5nk9k5.jpg

    Herbaty, herbatki, herbaciny smile

    http://i68.tinypic.com/30ryavm.jpg

    Herbatę w takiej postaci też można kupić w herbaciarni. Prawda, że imponująca? smile

    http://i67.tinypic.com/a2eqgp.jpg

  • 1zorro-bis Re: Mit chińskiej herbaty? 22.05.19, 22:44
    zdebilale bezmozgowie austriacko-brytyjskie musi skomentowac. Toto nie potrafi inaczej. big_grinbig_grinbig_grin
    To przyklad nieudacznictwa emigracyjnego....big_grinbig_grinbig_grin
  • wscieklyuklad Mit chińskiej herbaty? 22.05.19, 22:12
    Hektary herbacianych plantacji. Ta z prowincji Junan znana pewnie najbardziej.
    Odwiedziliśmy fabrykę herbaty ze stosowną przentacją tak różnych gatunków czaja jak i metod parzenia, trzymania filiżanki (różnego dla kobiet i mężczyzn zgodnie z zasadami etykiety picia) gdzie faktycznie zakochaliśmy się w unikalnych smakach ( np. herbata o zapachu i smaku róży).
    Tamtejszy Ulung ( któż nie pamięta jedynego dostępnego niegdyś tego gatunku herbaty na komunistycznych sklepowych półkach w czasach kryzysu?) smakuje wybornie!
    Ta podawana w restauracjach obala mit tradycji herbacianej.
    Dzbanek o pojemności litra zalega JEDNA torebka gatunku bez smaku. Jeśli dzbanek jest metalowy lub fajansowy da się to pić. Poczęstowano nas jednak i taką torebką parzoną w... plastikowym naczyniu, do którego po upiciu mniej więcej połowy objętości dolewano ciepła wodę bez zmiany " pampersa". Smak tej lury z pewnością zapamiętamy na długo.
    Sprawiedliwie dodam, iż w większości miejsc biesiadowania częstowano zieloną herbatą o śmaku jaśminu - coś przepysznego.
    Inne menu to oczywiście micha ryżu, różne formy kurczaka, wołowiny oraz owoców morza ( krewetki, kalmary - langust nie serwowano). Były zapiekane ziemniaki i frytki. A w hotelu ( oczywiście wyłącznie szwedzki stół) dostępne było typowo europejskie śniadanie ( jeden gatunek wędliny i paróweczki)
    Rynek kawy opanowała Nescafe. Chińska kawa to zdecydowany dramat. Serwowana jest w wersji trzy w jednym - od razu ulepkowata i od razu uśmietankowana proszkiem. Najczęściej smakiem przypomina rozwodnione kakao. Wyjątkiem jest kawa w Szanghaju. Tak dobrej nie piłem od dawna.
    Sorell wspomniała o etykiecie jedzenia przez miejscowych. Siorbanie, mlaskanie,bekanie, dłubanie w zębach wykałaczką czy pozostawianie kości na obrusie to nie brak kultury, lecz wyraz uznania dla jakości i smaku spożywanych potraw zatem ukłon w stronę restauratorów lub gospodarza domu. Wiedząc o tych normach zachowań biesiadników szybko zapominamy o zażenowaniu czy wstręcie.
    Sprzątanie po biesiadnika jest także dalekie od europejskich zasad. Wyznaczony do tej funkcji osobnik przemieszcza się między stolikami wrzucając resztki do dość sporego pojemnika i bez liczenia się z aktualnymi głodomorami pochylonymi nad talerzem. Jeśli nie zwracać uwagi na cleanera ( globish), wszystko smakuje wybornie - zwłaszcza gdy gratis i po męczącym dniu.
  • wscieklyuklad Re: Z krańca Eurazji 22.05.19, 21:45
    Głębsze, porcelanowe miseczki z taką też łyźką są niestety stawiane czasem dla zmyłki. Zupa bowiem nie zawsze pojawia się na stole. Ugoszczono nas jednak nawet zupą pomidorową (pomidory w menu są dalekie od naszych - w wielkim kraju mają wersję mini, w naszych marketach dostępnych w plastikowych pojemniczkach. Ta na fotografiach górnych to typowa, pozorna "pozorna" lura - faktycznie to wywar rosołopodobny z lanymi kluskami i sporą porcją... wodorostów! Smakuje wyśmienicie.
    Dwie dolne fotografie wykonaliśmy w innym miejscu - będzie o nim sporo w naszej opowieści, gdyż kolacja tam spożywana była wstępem do niebywałego wydarzenia artystycznego.
    Serwowano... 15 rodzajów pierogów wielkości wspomnianych pomidorów. Każdy rodzaj różnił się kształtem (doszło do dyplomatycznej prowokacji, gdyż kilkanaście pierogów miało kształt... kaczki! - nie pałaszowaliśmy ich ze zbytnim smakiem, gdyż były równie niesmaczne jak zbafca, przemogliśmy się dzięki serwowanymi lokalnemu, pysznymi piwu).
    Przy okazji wymieniliśmy z miejscowymi uwagi odnośnie genezy pierogów. Zdziwicie się, ale choć Ruscy uważają się za prekursorów pierożyzmu, to Chińczycy chętnie godzą się na... polskie przodownictwo w tym przysmaku! Tajemnicę kulinarną przywiózł tam jeden z naszych misjonarzy! (O nim w dalszych opowieściach).
    Gdybyście trafili na tę debustację, zapomnijcie o widocznej w centrum fotografii zwie ( podanej na desęr!). Mimo apetycznego wyglądu smakowała łojem zatem nie było łasucha, który zanurzyłby łyżkę w miseczce więcej niż raz. I nie ze względu na spożycie co najmniej 20 pierogów ( te zielone widoczne na fotografii były pycha!)
  • sorel.lina Re: Z krańca Eurazji 22.05.19, 21:19
    Dobra chińskie jedzenie nie jest złe smile
    Zwłaszcza tu, w Chinach. Przyrządzone z miejscowych produktów, przez miejscowych kucharzy, podawane na miejscowy sposób, jedzone w miejscowych knajpkach, smakuje zupełnie inaczej niż to niby chińskie serwowane w niby chińskich restauracjach w Europie, a przynajmniej w Polsce.

    Lunche i kolacje jadaliśmy w zawsze na mieście, w prawdziwie chińskich, tradycyjnych restauracjach. Pychota!
    Tradycyjne chińskie restauracje wyglądają nieco inaczej niż europejskie: przeważnie mają duże okrągłe stoły, mniej więcej na 8 - 10 osób, przy których siada razem cała rodzina, albo kilku przyjaciół, znajomych. Po środku każdego stołu znajduje się mniejsze, obrotowe koło-taca, na którym stawia się talerze z jedzeniem. Dań jest zwykle kilkanaście, a co najmniej kilka. Sięga się po nie kręcąc ruchomym kołem. Zasada chińskiego savoir-vivre'u wymaga, żeby każdy z biesiadników spróbował każdej potrawy, nakładając ja uprzednio na swój mini-talerzyk lub miseczkę, których przez cały czas trwania posiłku się nie zmienia! sad
    Można jeść pałeczkami albo widelcem - podają to i to. Tylko noży nie podają nigdy, podobno dlatego, żeby nie przyciągać demonów kuszących do zła. smile
    Mlaskanie i bekanie jako dowód, że jedzenie smakowało, jest mile widziane, niestety... sad

    http://i63.tinypic.com/qsobar.jpg http://i65.tinypic.com/30ddxdg.jpg

    http://i66.tinypic.com/287q2jn.jpg http://i63.tinypic.com/js1210.jpg

    http://i68.tinypic.com/ea5e81.jpg http://i63.tinypic.com/nybsqp.jpg
  • wscieklyuklad Re: Z krańca Eurazji 22.05.19, 20:18
    Zate HYC1 HYC2 HYC3 i skupiamy się na temacie
  • 1zorro-bis Re: Z krańca Eurazji 22.05.19, 19:28
    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    Wiemy!big_grinbig_grinbig_grin
    sorel.lina napisała:

    > Nieśmiało przypominam panom, ze to nie jest wątek o przygłupach. 😒
  • sorel.lina Re: Z krańca Eurazji 22.05.19, 18:58
    Nieśmiało przypominam panom, ze to nie jest wątek o przygłupach. 😒
  • 1zorro-bis Re: Z krańca Eurazji 22.05.19, 18:50
    WU....a czego Ty oczekujesz od podalpejskiego przyglupa?big_grin
Pełna wersja