Dodaj do ulubionych

Jak to leciało?

03.02.20, 17:45
Sędziowie na telefon, dyspozycyjni wobec rządu czy jakoś tak?

Ministerstwo instruowało sędziów, jak mają orzekać? Sędzia odpowiada: to bezprawie!

Na początku stycznia szef Departamentu Kadr w MS Dariusz Pawłyszcze wysłał do sądów okręgowych i apelacyjnych pismo, w którym wskazywał, w jaki sposób sędziowie powinni zignorować uchwałę SN, dotyczącą składów sędziowskich. Paweł Rygiel, sędzia krakowskiego Sądu Apelacyjnego zarzuca urzędnikowi z Ministerstwa Sprawiedliwości, że ten dopuścił się działań bezprawnych i przekroczył swoje kompetencje.
Wszelkie działania ministra sprawiedliwości i jego urzędników, które (...) podejmują polemikę z czynnościami orzeczniczymi sądów i mają na celu wpłynięcie na sposób stosowania prawa, są bezprawne - tak interwencję i pismo ocenia sędzia Paweł Rygiel z krakowskiego Sądu Apelacyjnego
W liście do Dariusza Pawłyszcze, który postanowił upublicznić, sędzia pyta, czy "aktualnie każdy już urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości czuje się uprawniony do ingerowania w czynności orzecznicze sądów"
"Dyrektor Dariusz Pawłyszcze działał w granicach swoich kompetencji. Podejmuje on decyzje samodzielnie lub po konsultacji z przełożonymi" – tak na krytyczny list sędziego Rygiela odpowiada Ministerstwo Sprawiedliwości
8 stycznia 2020 r. szef Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych w MS wysłał pismo do sądów okręgowych i apelacyjnych w całej Polsce. Pouczał w nim, w jaki sposób sędziowie mają ignorować uchwałę Izby Pracy SN z 5 grudnia 2019 r.

Sąd Najwyższy orzekł, że jeśli w trzyosobowym składzie sędziowskim w postępowaniu apelacyjnym jeden z członków składu jest na urlopie wypoczynkowym i zostaje zastąpiony, prowadzi to do nieważności postępowania - bo naruszona została zasada niezmienności składu sędziowskiego.

Tyle że - zdaniem Ministerstwa - sędziowie nie powinni się do tej uchwały stosować, bo miałoby to negatywne skutki dla "rozsądnej organizacji pracy sądów".

Jakie podstawy do ignorowania uchwały SN podał urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości? Przywołał m.in. osławioną ustawę "kagańcową", którą Sejm przyjął 20 grudnia 2019 r. Później odrzucił ją Senat, jednak finalnie Sejm przyjął nowe prawo 23 stycznia. Zgodnie z nim zmiany w składzie sędziowskim nie mogą być podstawą do stawiania zarzutu dotyczącego nienależytego obsadzenia sądu.

"Przepisy o przydziale spraw oraz wyznaczaniu i zmianie składu sądu nie ograniczają jurysdykcji sędziego i nie mogą być podstawą stwierdzenia sprzeczności składu sądu z przepisami prawa, nienależytego obsadzenia sądu lub udziału osoby nieuprawnionej lub niezdolnej do orzekania w wydaniu orzeczenia" - stanowi znowelizowana ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych. Tym argumentem właśnie posłużył się w piśmie do sędziów w całej Polsce szef Departamentu Kadr w MS, który podkreślał też, że stosowanie się do uchwały SN uniemożliwiłoby "rozsądną organizację pracy sądów".

Sędzia z Krakowa odpowiada na pismo z MS. "Niedopuszczalne"

Na pismo urzędnika MS postanowił w sposób jednoznaczny odpowiedzieć sędzia krakowskiego Sądu Apelacyjnego Paweł Rygiel. W liście do Dariusza Pawłyszcze informuje, że odsyła mu jego "instrukcję" z 8 stycznia. Uznaje jednocześnie, że pismo zawiera "treści niestosowne", zaś sam urzędnik "wykracza poza przysługujące mu kompetencje".

– Wszelkie działania ministra sprawiedliwości i jego urzędników, które w ramach czynności służbowych (a nie prywatnych) podejmują polemikę z czynnościami orzeczniczymi sądów i mają na celu wpłynięcie na sposób stosowania prawa - są bezprawne – pisze do szefa Departamenu Kadr MS sędzia Rygiel.

Jak podkreśla, ani minister sprawiedliwości, ani tym bardziej urzędnik Ministerstwa nie ma uprawnień, by zwracać sędziom uwagę na "preferowany przez siebie sposób stosowania prawa".

Tym bardziej że - jak stanowi konstytucja - sprawowanie wymiaru sprawiedliwości należy do Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, administracyjnych i wojskowych. Zaś sędziowie są niezawiśli i podlegają wyłącznie konstytucji oraz ustawom.
Pana pismo budzi tym większe zdziwienie, że - jak to wynika z podpisu pod nim - zajmuje Pan stanowisko Dyrektora Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych. Muszę wyrazić wątpliwość, czy w Pana obowiązkach służbowych (...) mieszczą się jakiekolwiek kwestie związane ze sposobem stosowania przez sądy prawa i nadzorem nad działalnością sądów" – pisze do Dariusza Pawłyszcze sędzia Rygiel.

Podkreśla przy tym, że na pewno na takie uprawnienie nie wskazuje zakres zadań dyrektora Departamentu Kadr i Organizacji Sądów Powszechnych i Wojskowych, określony w regulaminie MS. Słowem, urzędnik Ministerstwa - zdaniem krakowskiego sędziego - przekracza swoje kompetencje.

"Także zatem i z tych przyczyn Pana działanie jest bezprawne" - wprost pisze sędzia Rygiel i dodaje: "Rodzi się pytanie, czy aktualnie każdy już urzędnik Ministerstwa Sprawiedliwości czuje się uprawniony do ingerowania w czynności orzecznicze sądów i wskazywanie sędziom oczekiwanego przez siebie sposobu procedowania?"

Sędzia podkreśla też, że każdy ma prawo krytykować wyroki sądów - tyle że "służy temu działalność publicystyczna".

Co na uwagi sędziego Ministerstwo? "Nikt nie kazał ignorować uchwały SN, a jedynie ocenić jej tezy krytycznie"

"Dyrektor Dariusz Pawłyszcze działał w granicach swoich kompetencji. Podejmuje on decyzje samodzielnie lub po konsultacji z przełożonymi" – tak na krytyczny list sędziego Rygiela odpowiada Ministerstwo Sprawiedliwości. Jak przekonują nas przedstawiciele zespołu prasowego resortu, pismo dyrektora Pawłyszcze "nie nakazywało ignorowania uchwały, lecz krytycznie oceniało jej tezy". "Uchwała jest sprzeczna z dotychczasowym orzecznictwem SN" - podkreśla MS.​

"Departament Kadr i Organizacji Sądów, którym kieruje Dariusz Pawłyszcze, ma za zadanie opracować rozwiązania dotyczące organizacji i funkcjonowania sądów powszechnych"- informuje ministerstwo. "Tym samym także wydawanie opinii w tym zakresie" - podkreśla MS.

"Regulowanie składu sądu było dotąd traktowane jako nie mające znaczenia procesowego. Jednak wspomnianą uchwałą SN uznał ten przepis za mający znaczenie procesowe, tj. stosowany przez sądy przy sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Aprobata tej nowej tezy, sprzecznej z dotychczasowym orzecznictwem, spowodowałaby niemożność wyznaczania posiedzeń w dniach, w których którykolwiek z członków składu ma zaplanowany urlop" - wyjaśniają przedstawiciele resortu sprawiedliwości. "Tym samym powstałaby potrzeba rozważenia wprowadzenia tzw. wakacji sądowych dla wydziałów odwoławczych, tj. jednego okresu, w którym niemal wszystkim sędziom przymusowo udziela się urlopu" - kwituje Ministerstwo.​
Z netu. Sratatata, mafijne bydło!
Obserwuj wątek
      • wscieklyuklad Re: Jak to leciało? 04.02.20, 18:56
        Dariusz Matecki jest założycielem lub prowadził ok. 30 fanpage'y na Facebooku m.in. "Stop islamizacji europy". Według OMZRiK, publikowano tam treści znieważające grupy społeczne z powodu ich wyznania i pochodzenia etnicznego. Ośrodek skierował w tej sprawie dwa zawiadomienia do szczecińskiej prokuratury.
        Prokuratura Krajowa zdecydowała jednak o przeniesieniu postępowania do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. W poniedziałek OMZRiK poinformował, że postępowanie zostało umorzone przez prokuraturę, mimo że organizacja zapewnia, że dostarczyła śledczym kilkadziesiąt stron dowodów.

        Z netu.

        A gdzież tu naruszenie prawa?
          • wscieklyuklad Re: Jak to leciało? 04.02.20, 19:13
            Występuje w telewizji, radiu i prasie, zawsze gotowy uzasadnić i poprzeć działania PiS dotyczące wymiaru sprawiedliwości – czy chodzi o Trybunał Konstytucyjny, czy o Sąd Najwyższy. W ciągu ostatniego miesiąca pojawiał się w mediach co kilka dni. W Telewizji Republika komentował zmianę procedury nominacji sędziów (wpływ na nominacje będzie mieć minister sprawiedliwości): „Dzięki reformie zmieniamy również system niedemokratycznego wyboru sędziów na system demokratycznego wyboru sędziów. Moim zdaniem wszyscy powinni być zadowoleni z tego faktu”. W „Do Rzeczy” radził, jak przywrócić zaufanie obywateli do sądów: „Przede wszystkim trzeba wyeliminować takie sytuacje, o jakich było głośno ostatnio – kradzieże spodni, pendrive’ów itp. A jeśli już coś takiego się zdarzy (...), to trzeba bezwzględnie takie zachowania piętnować, wyrzucać z zawodu”. W portalu wPolityce.pl mówił o reformie Krajowej Rady Sądownictwa: „Przede wszystkim nie przesadzajmy, że całe środowisko nie chce tej reformy. Nie chce jej tylko pewna jego część, ta najbardziej politycznie aktywna, która jeździ na kongresy i jest obficie reprezentowana w KRS. Natomiast zwykły sędzia chce takiej reformy”.
            Czas przekrętów
            Podpisywany jest jako „były sędzia”, „wieloletni sędzia”, „długoletni sędzia”, „sędzia w stanie spoczynku”, czasem nawet – sędzia bezprzymiotnikowy. Ale o swojej sędziowskiej karierze i powodach jej zakończenia nie opowiada. Zróbmy to więc za niego.

            Do 1991 r. pracował w warszawskim Sądzie Rejonowym jako asesor, później – sędzia w Wydziale Rodzinnym. Gdy przeszedł do Wydziału Gospodarczego, stał się najbliższym współpracownikiem Dariusza Czajki, który w tych latach chętnie ogłaszał upadłości spółek dysponujących atrakcyjnymi terenami w Warszawie. Jak udowodniono Czajce w postępowaniu dyscyplinarnym, przy orzekaniu dopuszczał się kumoterstwa, tworząc sieć powiązań biznesowych. Rzecznik dyscyplinarny, minister sprawiedliwości oraz KRS domagali się usunięcia Czajki z urzędu – ale zanim Sąd Najwyższy zdążył orzec w tej sprawie (podtrzymał karę przeniesienia na inne stanowisko), 4 stycznia 2005 r. on sam złożył rezygnację. Adam Tomczyński zrobił to kilka dni później. Przekwalifikował się na radcę prawnego, otworzył kancelarię w podwarszawskich Markach i został arbitrem Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

            Tomczyński zasiadał z Czajką w składzie sędziowskim m.in. przy głośnych sprawach gospodarstwa rolnego Eko-Mysiadło i spółki giełdowej CLiF. Obydwie były przedmiotem dziennikarskich śledztw i poselskich interpelacji; w obydwu przypadkach przy ogłaszaniu upadłości Tomczyński nie wyraził zdania odrębnego. Eko-Mysiadło do dziś nie podniosło się z ruiny, upadłość wartego 130 mln zł CLiF-u została unieważniona przez Sąd Najwyższy. Skorzystać na niej zdążył jednak Kredyt Bank – ten sam, który rok wcześniej sprzedał sędziemu Czajce za jedną trzecią rynkowej ceny i w dziesięciu nieoprocentowanych ratach żaglowiec „Fryderyk Chopin”. Ściślej: sprzedał go założonej przez Czajkę Europejskiej Wyższej Szkole Prawa i Administracji. Mieści się ona w budynkach po fabryce odzieżowej Leda, której upadłość ogłosił... Czajka.
            Dariusz Czajka wciąż pełni funkcję kanclerza uczelni; Adam Tomczyński był jej wykładowcą. Dziś jego nazwisko nie pojawia się wśród kadry, ale nie przeszkadza mu to przedstawiać się jako pracownik EWSPiA (na pytanie o jego status EWSPiA nie odpowiedziała). Z Czajką Tomczyńskiego łączą jeszcze inne interesy: przeprowadza płatne szkolenia w Zrzeszeniu Prawników Polskich, którego Czajka od lat jest prezesem.

            Czas patriotów
            Jeszcze jako sędzia Tomczyński był przewodniczącym Wydziału Dyscypliny PZPN; od 2005 do 2010 r. przewodniczył zaś Komisji Ligi spółki Ekstraklasa. Jak głosi regulamin tego organu, od komisarzy wymaga się przede wszystkim „nieskazitelnego charakteru”. 17 września 2009 r. nałożył na Lechię Gdańsk karę grzywny za wywieszenie przez jej kibiców podczas meczu transparentu z napisem „17.09.1939 – czwarty rozbiór Polski”. Karę krytykowali politycy PiS, w tym sam Jarosław Kaczyński. „To rzecz zupełnie niesłychana. Tworzona jest atmosfera, w której to specyficzne środowisko, które nigdy nie przeszło koniecznego procesu oczyszczenia po roku 1989, może sobie pozwolić na tego rodzaju rzeczy” – mówił prezes na konferencji prasowej.

            Dzisiaj Tomczyński jest wzorowym patriotą, o czym świadczy jego profil na Twitterze: regularnie udostępnia zdjęcia żołnierzy wyklętych, a nawet wyznaje, że płakał w czasie marcowych uroczystości ku ich czci. Dzieli się też patriotycznymi dowcipami: „W szkole ważne są dwa przedmioty: p.o. – żeby wiedzieć jak strzelać, historia – żeby wiedzieć do kogo” (od siebie dodaje: „Nie można się nie uśmiechnąć”). Na Twitterze mecenasa regularnie pojawiają się też słowa krytyki pod adresem polskich sędziów. Konieczność reformy sądownictwa uzasadnił ostatnio cytatem z Nowego Testamentu: „»Pan wysłał SYNA nie po to, żeby mu służyć, tylko żeby on służył innym i dał im zbawienie«. SŁUŻBA to klucz. Nie KASTA, ale SŁUŻBA”.

            Jak ocenia własną sędziowską służbę? Mimo kilku prób nie udało się z nim skontaktować.

            Tygodnik Powszechny

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka