Dodaj do ulubionych

Elita PISuaru to cynicy i skorumpowani....

09.02.20, 08:32
...tak wynika z notatki UOP....
www.wiesci24.pl/2019/01/30/notatka-uop-ktora-rzuca-nowe-swiatlo-na-afere-pis-elita-pc-to-grupa-ludzi-cynicznych-i-skorumpowanych/?fbclid=IwAR0PzYFoTVOJcdd6j8Laf-qU2Rpy7W81bLO3Wzz0p7_HybLHM_z7MuHfM6I

--
A takie sobie cusik....big_grin
www.youtube.com/watch?v=ZdiBcbVHlxY
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Elita PISuaru to cynicy i skorumpowani.... 09.02.20, 15:36
      Wczesny etap zakończony. Praca wykonana i doceniona. Emeritus - zasłużony. Na Srebrny medal.
      1. Przed '80 rokiem Kancelaria Tajna Urzędu Rady Ministrów PRL,
      2. 1980-89 Kancelaria Premiera PRL,
      3. Później od 30 lat przy (obecnym) pośle Kaczyńskim.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,25677448,na-nowogrodzkiej-konczy-sie-pewna-epoka-nieoficjalnie-pani.html#a=63&c=160&s=BoxNewsLink
      --
      Kto dzisiaj w Polsce występuje przeciwko naszej silnej pozycji w zjednoczonej Europie, tak naprawdę występuje przeciwko polskiej niepodległości. DT
      • wscieklyuklad Re: Elita PISuaru to cynicy i skorumpowani.... 09.02.20, 17:28
        Won z tym gnojem!

        Czy podarcie protokołu zebrania (zgromadzenia) lub załączników do tego protokołu może być uznane za czyn zabroniony?

        Protokół zebrania sędziów sądu wraz z listą obecności oraz załącznikami do tego protokołu, do których należy zaliczyć wszelkie uchwały lub wnioski wraz z projektami uchwał, stanowi dokument w rozumieniu art. 115 § 14 Kodeksu karnego. Protokół taki wraz z wszelkimi załącznikami, mający najczęściej postać papierową, jest przedmiotem, który stanowi dowód okoliczności mającej znaczenie prawne, a to: zaistnienia zebrania, jego przebiegu, w tym zapadłych na nim decyzji czy też wnioskowanych do podjęcia decyzji (zob. np. na temat kwalifikacji różnego rodzaju protokołów zgromadzeń jako dokumentów w rozumieniu Kodeksu karnego: wyrok SA w Krakowie z 22.10.2014 r., II AKa 101/14, LEX nr 1662953; wyrok SR w Rudzie Śląskiej z 19.10.2015 r., VI K 313/14, orzeczenia.ms.gov.pl; J. Majewski w: Kodeks karny. Część ogólna. Tom I. Część II. Komentarz do art. 53-116, red. W. Wróbel, A. Zoll, Warszawa 2016, teza 14 do art. 115 § 14; T. Oczkowski w: Kodeks karny. Komentarz, red. V. Konarska-Wrzosek, Warszawa 2018, teza 1 do art. 115 § 14).

        Co więcej, protokół zebrania sędziów danego sądu, jeżeli zawiera treści odzwierciedlające aktywność organów samorządu sędziowskiego skierowaną na wypełnianie przypisanych im ustawą zadań publicznych, jest nawet dokumentem zawierającym informację publiczną (zob. wyrok WSA w Gdańsku z 20.11.2018 r., II SAB/Gd 78/18, LEX nr 2591188).

        Protokół zebrania sędziów sądu wraz z listą obecności oraz wszelkimi załącznikami jest dokumentem, którym żaden sędzia sądu powszechnego, w tym pełniący jakiekolwiek funkcje administracyjne w sądzie, nie może swobodnie rozporządzać.

        Jest to bowiem dokument należący do organu samorządu sędziowskiego, jakim jest zebranie sędziów danego sądu (zob. art. 3 § 2 pkt 3 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. – Prawo o ustroju sądów powszechnych).

        Dla poszczególnych sędziów jest to zatem dokument cudzy, dodatkowo – ze swej istoty – sporządzany w jedynym egzemplarzu, a tym samym stanowi on dokument, którym poszczególni sędziowie nie mogą swobodnie rozporządzać (zob. np. wyrok SN z 21.08.2013 r., III KK 2/13, LEX nr 1375210).

        Celowe zniszczenie przez sędziego protokołu zebrania sędziów sądu lub poszczególnych jego elementów, w tym załączników zawierających wnioski wraz z projektami uchwał, stanowi umyślną realizację znamion typu czynu zabronionego z art. 276 k.k., polegającą na niszczeniu dokumentu, którym dana osoba nie ma prawa wyłącznie rozporządzać.

        Jednocześnie warto przypomnieć, że ustawodawca kwalifikuje jako występek o charakterze chuligańskim m.in. czyn polegający na umyślnym niszczeniu cudzej rzeczy, „jeżeli sprawca działa publicznie i bez powodu albo z oczywiście błahego powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego” (art. 115 § 21 k.k.).

        TAGIPISMAPODARCIE
        • wscieklyuklad Re: Elita PISuaru to cynicy i skorumpowani.... 09.02.20, 17:39
          Obraz może zawierać: 1 osoba, okulary
          Olga i jaPolub stronę
          7 godz. ·
          CZY BEATA KEMPA TO GATUNEK KLESZCZA?!

          Na konwencji „Solidarnej Polski” (piękną nazwa, tylko co dla tej wywłoki z zawsze tłustymi włosami znaczy „solidarna”?) niejaka Beata Kempa zaatakowała panów Biedronia i Śmiszka, bo są parą gejów. Gejów można lubić lub nie lubić, ale publiczne wyśmiewanie ich orientacji seksualnej przez wiceprezes współrządzącej krajem partii politycznej okrywa wstydem i hańbą nie tych wyśmiewanych, tylko właśnie osobę wyśmiewającą, jej partię i całe państwo.
          Swoją drogą, to są to jakieś szczyty obłudy i hipokryzji, że klempa-krempa publicznie drwi z dwóch przystojnych, kulturalnych i przyzwoitych gejów, a w swoim życiu pewnie już ze 100 razy całowała w rękę starego i obleśnego innego geja, Jarosława Kaczyńskiego. O innych formach okazywania wiernopoddaństwa swojemu Wodzowi, czyli o wchodzeniu mu bez wazeliny w wiadomą część ciała, już nie wspominając. Żyją jeszcze dziesiątki osób pamiętających, jak w latach 90. XX w. tenże właśnie Kaczyński latał z wywieszonym ozorem wokół „Okrąglaka” przy placu Trzech Krzyży w poszukiwaniu niebieskookich młodzieńców o cherubinkowym wyglądzie. Takich lubił najbardziej. Więc niemożliwe jest, aby klempa-krempa nie wiedziała nic o orientacji seksualnej swojego guru. A jednak jego homoseksualizmu nie wyśmiewa, przynajmniej publicznie. Nie wyśmiewają go również inni członkowie SP, nawet ci skandujący wczoraj „zakaz pedałowania!”… Pan Prezes może więc pedałować do woli. A właściwie mógł kiedyś.

          Klempie-krempie, jednej z najbardziej rozmodlonych dewotek w Europie środkowo-wschodniej, nie przeszkadza również stałe obcowanie z członkami polskiego episkopatu i ze zwykłymi księżmi, wśród których co drugi przecież także jest gejem… To nie żadne moje widzimisię lub bezpodstawne uogólnienia. Potwierdza przecież ten fakt nie kto inny, tylko „jeden z najtęższych umysłów w Europie”, jej kolega partyjny, zasiadający zresztą obecnie obok niej w PE, profesor Ryszard Legutko. To on stwierdził niedawno: „to nie pedofilia jest problemem kleru, tylko homoseksualizm…”. W każdym razie hierarchów kościelnych też zapewne klempa-krempa całuje w rękę, a może i w coś innego. Ponieważ jej bliskie stosunki z biskupami Gądeckim, Nyczem i Jędraszewskim nie są dla nikogo tajemnicą, więc można przyjąć z pewnik, że również towarzystwo pedofilów jej zupełnie nie przeszkadza, a może nawet wyjątkowo odpowiada… Bo wybrała sobie akurat tych kojarzonych ze zbrodniami na naszych dzieciach. O ile towarzystwo gejów nikogo zdrowego na umyśle i przyzwoitego nie powinno napawać niechęcią, to obcowanie wiceprezes partii ze zboczeńcami, przestępcami i dewiantami w sutannach jest już powodem do bicia w dzwony alarmowe. Tym bardziej, że ta dwulicowa bladź reprezentuje Polskę w PE, a wcześniej pełniła wysokie funkcje rządowe.

          Mamy więc obraz swoistej „hybrydy” (tak właśnie nazwał ją belgijski eurodeputowany) tkwiącej po uszy w środowisku nie tyle „tęczowej”, co ”czarnej zarazy”, ale także czarnych pedofilów oraz ich mecenasów lub obrońców. Użyte w czasie awantury w PE w odniesieniu do klempy-krempy określenie „hybryda” nie miało raczej związku z preferowaną przez nią lub krytykowaną orientacją seksualną. Nie miało zapewne również nic wspólnego z rodzajem napędu elektryczno-spalinowego. Choć i ją napędza nie jeden rodzaj paliwa, ale kilka: cała góra kompleksów, nienawiść, zawiść i zwykła tępota. Może określenie „hybryda” nawiązywało do chamskiego i agresywnego zachowania naszej bohaterki, które w ciągu zaledwie kilku miesięcy stało się w Brukseli jej znakiem rozpoznawczym. Ale mnie osobiście najbardziej kojarzy się z zewnętrzną powłoką klempy-krempy… Czyli z jej wyglądem. Nikt mi nie wmówi, że jest ona kobietą. Poznałem w swoim życiu setki (tysiące?) kobiet. Młodych i już niemłodych. Pięknych i nieładnych, szczupłych i takich mocno „przy kości”, bardzo zgrabnych, ale i zbudowanych jak zapaśnicy, inteligentnych, sympatycznych, głupich jak but z lewej nogi, a nawet takich budzących moją odrazę… Ale klempa-krempa nie przypomina żadnej z nich nawet w dużym przybliżeniu.

          W ogóle trudno jednoznacznie stwierdzić, co ona właściwie przypomina. Rośliną raczej nie jest, choć gdy się jej słucha, można odnieść wrażenie, że to właśnie jakaś brukiew, kalarepa lub topinambur próbują werbalizować swoje ”myśli”. Wśród fauny również nie ma chyba żadnego swojego odpowiednika. Wprawdzie u wiele gatunków szerokość ciała jest większa niż jego wysokość, ale jednak pewne proporcje są u nich zachowane. Żaden nie składa się wyłącznie z wielkiego kałduna i małego łba. Chyba, że kleszcze. Czy klempa-krempa jest kleszczem? No bo porównywanie jej do ropuchy lub warana z Komodo jest dla tych zwierzaków po prostu bardzo krzywdzące.

          Napisałem już swego czasu długi felieton o naszej milusińskiej. Więc nie ma sensu, bym znów się tu rozwodził o jej tatusiu-prominentnym komuchu. Ani o wykształceniu klempy-krempy, która najzwyczajniej uzurpuje sobie prawo do nazywania siebie „prawnikiem”, choć na studia prawnicze nigdy nawet nie próbowała się dostać… Można by się śmiać z tego jej zaliczania się do prawników, gdyby robiła to tylko werbalnie. Patryk Jaki uważa siebie za doktora, to i klempa-krempa może wciskać kity, że jest nawet profesorem prawa. Ale w Kancelarii Sejmu (i na stronach internetowych) znajdują się jej oficjalne ankiety personalne, a w nich w rubryce „zawód wyuczony” stoi jak wół „prawnik”! A to już nic innego, jak przestępstwo z art. 271 § 3 kk. Przewidywana kara – do 8 lat pierdla. A przecież to zaledwie drobnostka w porównaniu z innymi jej dokonaniami. Choćby podczas słynnego lotu delegacji rządowej z Londynu do Warszawy w grudniu 2016 r., który z winy klempy-krempy mógł zakończyć się „drugim Smoleńskiem”.

          Tym z Was, którym nie spodobały się moje osobiste wycieczki odnośnie wyglądu klempy-krempy lub jej młodości spędzonej w nomenklaturowych warunkach czasów komuny, odpowiem krótko. Mam Wasze zastrzeżenia gdzieś… To tak, jakby mieć do mnie pretensje, że zabiłem wesz, a powinienem z nią negocjować warunki jej poddania się.

          Nie mam dziś czasu, a mógłbym jeszcze niejedno napisać o gwieździe „Solidarnej Polski”, choćby o niedoszłym do skutku gwałcie na niej na ulicy w Brukseli. Chciałoby się rzec ”głodnemu chleb na myśli” albo „marzenia ściętej głowy”… Jak się jest czymś, co nie jest ani kobietą lub mężczyzną, ani rośliną, ani chyba także zwierzęciem, to nawet ze znalezieniem prawdziwego gwałciciela siebie samej ma się olbrzymie problemy.

          Dziękuję za uwagę.
          I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...

          Olga Mazur

          A zgromadzone na sali bydło rechotało skandując Zakaz pedałowania...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka