Dodaj do ulubionych

Złodzieje pod pisonim sztandarem!

17.02.20, 14:39
Układ stworzony przez polityków PiS przez wiele lat zamiast pomagać najuboższym, okradał ich. W sumie z dolnośląskiego oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża wyprowadzono nawet 3 miliony zł – wyliczyła prokuratura i pokazała, do kogo płynęły pieniądze i jak wspierano z nich kampanię Prawa i Sprawiedliwości i kariery członków rodzin. W trakcie śledztwa wyszło na jaw, że politycy kradli nie tylko odzież, ale też żywność.

Z reporterskiego śledztwa „Gazety Wyborczej” wynika, że w latach 2014-17 pracownicy dolnośląskiego oddziału PCK kradli odzież z kontenerów przeznaczoną na pomoc dla najuboższych, a następnie za pośrednictwem firmy zarejestrowanej na „słupa” sprzedawali ją w zaprzyjaźnionych hurtowniach i lumpeksach. Gazeta podaje, że część pozyskanych w ten sposób pieniędzy była przeznaczana na kampanie wyborcze polityków partii rządzącej – m.in. posła Piotra B. i byłej minister edukacji Anny Zalewskiej (obecnie eurodeputowanej).

Kilka dni temu do sądu we Wrocławiu Prokuratura Okręgowa skierowała akt oskarżenia przeciwko dziesięciu osobom. Wśród nich są trzy, które według prokuratury stanowią trzon układu: Rafał Holanowski (zgodził się na podawanie nazwiska) – były prezes dolnośląskiego oddziału PCK i niegdysiejszy radny PiS; Piotr B. – jego zastępca i były poseł PiS; Jerzy G. – dyrektor, radny wojewódzki i zastępca Anny Zalewskiej w wałbrzyskich strukturach PiS. Pracownikiem oddziału był również Jerzy S., radny z Wrocławia. Grozi im do 10 lat więzienia.

Z aktu oskarżenia prokuratury wynika, że przestępczy układ PiS był projektem na dużo szerszą skalę, niż wcześniej sądzono. Podczas śledztwa na jaw wyszło, że z PCK wyprowadzano nie tylko pieniądze, ale i zbieraną na rzecz najuboższych żywność, w tym 46 ton jabłek. Jak opisała „Wyborcza”, owoce były rozdawane na wiecach wyborczych.

Jerzy G., określony przez prokuraturę jako „mózg przekrętu”, był radnym sejmiku województwa z nadania PiS, a do wybuchu afery PCK zasiadał w zarządzie wałbrzyskich struktur tej partii. Pozostawał też w bardzo bliskich relacjach zawodowych z Anną Zalewską.

– Współpracowali i wspierali się nawzajem. Po wygranych wyborach w 2015 r. Jurek mówił o Ance per „mój minister” – opowiadał „Wyborczej” po zatrzymaniu Jerzego G. jeden z dolnośląskich polityków PiS.

Politycy PiS miała jednak z Jerzym G. kłopoty. Kilka lat temu partia musiała zajmować się sprawą pobicia jednego z wałbrzyskich działaczy, rzekomo na zlecenie Jerzego G. Ponadto kilka razy stawiał się w sądzie jako oskarżony o udział w wyprowadzeniu 12 mln zł z Południowo-Zachodniej SKOK, której G. był wiceprezesem.
Biznesmen

W kradzieży ubrań z PCK uczestniczyli też inni politycy PiS: poseł tej partii Piotr B., radny Rady Miejskiej Wrocławia Jerzy S., a także pełniący funkcję prezesa dolnośląskiego oddziału PCK Rafał Holanowski.

Holanowski w przeszłości również angażował się w politykę, ale w końcu wybrał biznes. Jest właścicielem i prezesem zajmującej się ubezpieczeniami spółki Supra Brokers, w której zatrudnia wielu polityków PiS i członków ich rodzin. W firmie pracowała choćby była posłanka Mirosława Stachowiak-Różecka. Holanowski powołał też Fundację Supra, która w opinii prokuratury zaangażowana była w wyprowadzanie pieniędzy z PCK. Jego prezesem był mąż Stachowiak-Różeckiej.

Ponadto, jak wynika z aktu oskarżenia, Holanowski sponsorował kampanię prezydencką PiS – znalazł się na pierwszym miejscu wśród darczyńców partii. Według zeznań innego biznesmena, Holanowski, wspierając finansowo starania m.in. dzisiejszego prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego, zapewniać miał sobie nietykalność i ochronę prowadzonych interesów.

Holanowski sponsorował również kampanię Piotra B., byłego posła PiS. Pieniądze pochodziły między innymi z przekrętów na PCK.
Cichy polityk

Poza Jerzym G. i Holanowskim na szczycie układu stał też Piotr B, poseł poprzedniej kadencji z ramienia PiS. Funkcję wiceprezesa dolnośląskiego oddziału PCK sprawował społecznie.

Według śledczych Piotr B. od 2013 r. bezpośrednio okradał PCK: opróżniał kontenery z odzieżą i sprzedawał ją do zaprzyjaźnionych second-handów. Zarobił na tym do ręki prawie 130 tysięcy złotych. Ponadto to podczas jego wieców wyborczych rozdano kilkadziesiąt ton jabłek, przeznaczonych dla najuboższych.

Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka