Dodaj do ulubionych

Włoski scenariusz - brytyjski remake.

16.03.20, 14:54
Włochy przegrywają z koronawirusem? Brakuje miejsc w kostnicach i na nekrologii w gazetach
16 marca 2020
Kasia Lewandowska.

www.popularne.pl/wlochy-przegrywaja-z-koronawirusem/?fbclid=IwAR16toHPbG5ZwAdq2sHurK9J_tpUgqcgXqxX-VBOZ97uTlIsOiCidZEBj28.
Siała baba mak, nie wiedziała jak
dziadek wiedział, nie powiedział
a to było tak...


Któż z nas - starców - nie zna tego wierszyka. Cytowany przy różnej okazji - także w wyliczance do zabawy w berka/chowanego.

Dziś, jak nigdy przypomina mi się przy okazji światowej pandemii.
Zabawa w chowanego. Metoda "na strusia". Niektórym wydaje się - mimo ludzkich cech choć głównie fizycznych - iż ukrywanie głowy w piachu przykryje stan faktyczne. Wprawdzie spod kwarcu trudno uśmiechać się w sposób tak skuteczny jak i widoczny, a przy okazji wystawia się tyłek do wymierzenia kopniaka, jednak w gronie potencjalnych odbiorców zawsze znajdzie się naiwny głupek, który uwierzy, że korpus bez głowy (gdy ta w piachu zaryta) jest równie godzien uwielbienia, jak postać cała.

We Włoszech - tuz po szpitalu, w którym wylądował "pacjent zero" (co zbagatelizowano), zawiodła społeczna tradycja. Życie wieczorno-nocne nie kwitnie tam wprawdzie teraz ze względu na porę roku, ale spędzanie czasu w szerokim gronie (nie tyko rodzinnym) obowiązuje bez względu na aurę.

Stan wyjątkowy ogłoszono tam zbyt późno. Nie dość tego -z wyprzedzeniem obwieszczono zamknięcie rejonów dotkniętych zdrowotnym armagedonem, co spowodowało exodus wielbiących wolność i niezależność i nie skorych do narzucania ograniczeń autochtonów.
Tym prostym sposobem rozwleczono pandemią od Alp, ąż po Sycylię i czubek "włoskiego bucika" - kształt kozaczka pozostał więc szybko jedynie wizerunkiem na mapie w atlasie, ale już nie stanem ducha - chojractwo rychło zostało wyparte przez przerażenie (vide przywołany artykuł).
Osoby skazane na kwarantannę były masowo odwiedzane przez znajomków - biesiadowano z nimi niczym dziś w brytyjskich pubach, żegnano się wylewnymi już nie uściskami dłoni, lecz cmokami.
Na skutki długo czekać nie trzeba było.
Lawina ruszyła na całej długości kraju i jak to bywa w przypadku zjawisk na skalę apokaliptyczną, system opieki zdrowotnej uległ zapaści. Północ Włoch zamieszkują głównie ludzie starsi, zaczem nic dziwnego, iż śmiertelność w tym regionie jest szczególnie duża 0 brak aparatury z respiratorami włącznie doprowadził do konieczności selekcji na rokujących powrót do zdrowia (i skutecznie leczonych mało dostępną aparaturą) i tych, których niejako skazano na śmierć.
Młodzi, którym udało się wyrwać ze "szponów stanu wyjątkowego" przyjechawszy w rodzinne strony,pierwsze swe kroki skierowali do rodziców.
Kaskada przetoczyła się po równi pochyłej.

cdn
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Włoski scenariusz - brytyjski remake. 16.03.20, 15:52
      Ten i ów debil (vide najbardziej niszowe forum portalu GW) aż się o udach walił, jak to Chiny czy Japonia - w odróżnieniu od UE (oczywiście wersja wynikająca z braku wiedzy i szansy skumania tekstu łatwo dostępnego do przeczytania) pognały z bratnią pomocą udręczonym (i opuszczonym w biedzie - zwłaszcza przez A. Merkel i M.Macrona - co okazało się również życzeniowym podejściem do problemu kretynek).
      A co dostarczyły obok respiratorów i grupy lekarzy-zakaźników?
      ANO ŚRODKI OCHRONY OSOBISTEJ - FARTUCHY I RĘKAWICZKI, MASECZKI TEŻ!
      Debile z niszy naturalnie nie zająknęły się w tym momencie, że przecież włoskie szpitale mogły se wcześniej kupić te środki - co debilatka nie mające nawet zerowego pojęcia (myślenie poniżej wartości 0 z limesem ku nieskończonej głupocie) o drogach realizacji zaopatrzenia w te środki wyśmiewały gdy chodzi o placówkę, w której pracuję.

      No dobra zostawmy te biologiczne dziwadła i przejdźmy do konkretów.
      Świński blondyn sprawujący nieszczęśliwie dla wyspiarzy urząd prajma, pragnie oto zafundować społeczeństwu "rozpoznanie walką".
      To taktyka dość popularna na polach zmagań wojennych - puszcza się jakiś oddzialik w ciemno i obserwuje reakcję potencjalnego wroga. Może się przebiją (jak nasze chłopaki pod Lenino), a może zbiorą w dupsko (ten ostatni wariant jest szczególnie popularnych w amerykańskich filmach poświęconych bohaterskim marines, których - w końcowej scenie filmu - chowają w indywidualnych/masowych grobach (zależnie od skali strat), by na odchodne wręczyć ozdobionej czarną woalką wdowie - niech se na pamiątkę powiesi nad kominkiem.
      Gros Brytów mieszka w jednorodzinnych domkach, zatem nie da się wykluczyć, iż fakt ów był jedną zachęt prajma do przypomnienia działań opartych o wspomnianą dewizę.
      Zarazić jak największą liczbę autochtonów - kto przeżyje wolnym będzie, a kto umarł wolnym już, jak w słynnej Warszawiance pisał Jaś Franciszek Kazek Delavigne (warto przypomnieć, iż stworzył także "Paryżankę" i "Brukselankę" byśmy w megalomanię nie popadli na wyrost).

      Tymczasem epidemia nie ma w sobie cech eboli - brak zatem szans, by ostateczną klęskę dało się zaszufladkować terminem "Oto dziś dzień krwi i chwały". Tym bardziej, iż ten drugi człon także nie pasuje do współczesności.

      Trudno orzec w jakim odcinku tzw. "mózgu" Borysa zrodził się iście szatański pomysł, by z typową niegdyś (lecz już przecież nie teraz) angielską flegmą podejść do epidemii o wymiarach okręgu ze Stonehenge do potęgi nieskończonej.

      Bawcie się - zgodnie z sentencją z Pieśni Horacego - „Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…"

      Gdzież ów Bóg zatem - w pogańskiej Anglii gdzie katolików - przed polską inwazją było raptem 5,7 mln czyli ok. 8% społeczeństwa?
      Ci nie umrą, bo zgodnie z oświadczeniem wolskiego ufioletowionego czarnucha Chrystus nie przenosi wirusa, zatem można śmiało spryskać się przy jakiejś Down Street święconą wodą a nawet nakichać na katabasi kciuk przyjmując opłatek.
      Kto zatem został przez boryska skazany na straty zgodnie z włoskim scenariuszem?
      Świński blondyn musiało ni chybi znać tezę niejakiego krasnodębskie, które ucieszyło sie - podobnie jak tego naśladowca - iż koronawirus daje niepowtarzalną szansę na odmłodzenie społeczeństwa - starzy zdechną ustępując pola młodzieży.
      Teza to ciekawa, gdyż historia podkreślała rolę raczej walki klasowej/religijnej w ewolucji społeczeństw, niż udział sił wyższych (takimi są w przypadku braku stosownego i skutecznego - przynajmniej w miarę - przeciwdziałania)
      Dane z 2019 r podają, iż na wyspach żyło mniej więcej 12.7 mln. osób w wieku powyżej 65 lat, zatem w grupie szczególnie narażonej na zgon w przypadku choroby.
      Optymiści szacują umieralność na poziomie mniej więcej procenta, jednak w przypadku Włoch trzeba było zweryfikować liczby - to liczba zgonów zbliża się do PIĘCIU PROCENT! Oczywiście jedną z przyczyn jest gwałtownie szerząca się pandemia co redukuje znacznie szansę podjęcia właściwej terapii - rozłożenie procesu w czasie stwarzałoby perspektywę uzyskania stabilizacji na poziomie dającym możliwość wykorzystania np. respiratorów u kolejnych osób.
      We Francji liczba chorych - mimo stosownych środków dziś PODWOIŁA SIĘ W STOSUNKU DO DNIA POPRZEDNIEGO!
      Brak kwarantanny i ograniczeń zbiorowisk w miejscach publicznych w Anglii musi skutkować dramatycznymi konsekwencjami. Umieranie będzie powolne i bolesne, gdyż - jakże często przy zachowaniu pełnej świadomości o czym pisałem już wczoraj przywołując doświadczenia włoskiego personelu szpitali.
      Nie da się wykluczyć, iż firmy pogrzebowe nie nadążą z pochówkami, a szpalty gazet zapełnią nie doniesienia ze świata i ploteczki lecz - jak we Włoszech - nekrologi.
      A co równie ważne, nikt nie da gwarancji, że przebycie choroby zagwarantuje trwała odporność, jak bredzi idiota na stolcu. Już dziś potwierdzono ryzyko nawrotu - nie jest ono powszechne, ale jest.
      Warto także przytoczyć oceny epidemiologiczne z okresu słynnej "hiszpanki". Zaatakowała trzema falami. Pierwsza z nich przebiegała łagodnie. Druga - w pół roku później - zabiła miliony (statystyka szacuje ich liczbę nawet na 100 mln osób!) Trzecia też była już łagodniejsza.
      Tak czy inaczej - tamtejszą pandemię opanowano na krótko a śmiertelność w pierwszym etapie wynosząca do 5 % (Włochy!) wzrosła w pół roku potem do 33%!

      Epidemia koronawirusa ma trwać podobno nawet i rok.

      Nie wiadomo czy dojdzie do ponownego nasilenia zachorowań. Nie wiemy, czy ozdrowieńcy nabiorą trwałą odporność. Nie wiadomo, czy przekrój wiekowy zmarłych będzie identyczny jak dziś.

      Nie mam dokładnych danych odnośnie liczby wyspiarzy w wieku powyżej 70 lat gdy ryzyko zgonu rośnie liniowo (Agfa przytoczył słupki wskazujące, iż śmiertelność około 80-tki zbliża się do 20%).
      Załóżmy, że z tych 12.7 mln. umrze 2%. To już 250 tys ludzi. Według statystyk włoskich gdzie kwarantannę wprowadzono zbyt późno - może umrzeć nawet 630tys mieszkańców. Jeśli uwzględnimy wyższa śmiertelność w starszych grupach wiekowych to szacowany milion zgonów nie jest liczbą niemożliwą.
      Faktycznie jest się z czego cieszyć.
      Faktycznie jest za co wielbić współczesnego doktora Mengele.
      Eksperymentatora na żywym (jeszcze ), społecznym organizmie.
      Trzeba być skończonym łajdakiem i skrajnym debilem, by wspierać takiego bandytę.

      Nastały czasy, gdy społeczeństwami rządzą bezmózgowcy.
      Tylko gdzie się podziała ludzka ludzka samozachowawczość? Nie ta wyłącznie egoistyczna. Ta wynikająca z odwiecznych praw natury.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka