Dodaj do ulubionych

Zero czekało i się doczekało!

04.04.20, 06:52
informuje o odwołaniu prof. Dariusza Dudka za stanowiska szefa oddziału klinicznego Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Powodem ma być "nie zaangażowanie się" pofesora w pracę szpitala w czasie pandemii.
Profesor Dudek jest jednym z najwybitniejszych kardiologów w Polsce i Europie. Gazeta informuje, że oficjalny powód zwolnienia to "nie wpisanie się w pracę zespołu w trudnej dla Szpitala Uniwersyteckiego sytuacji" w czasie pandemii. Mimo mobilizacji całego zespołu profesor jest nieobecny w pracy.Obecnie stanowisko szefa oddziału klinicznego Kardiologii oraz Interwencji Sercowo-Naczyniowych Szpitala Uniwersyteckiego pełni pełni prof. Stanisław Bartuś.

To wlaśnie profesorowi Dudkowi Zbigniewa Ziobro i jego rodzina zarzucają błędy, które miały doprowadzić do śmierci ojca obecnego Ministra Sprawiedliwości. Lekarze po trwającym kilkanaście lat procesie zostali uniewinnieni, ale sprawa została wznowiona.

GW

Co za paranoidalne bydlę.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Zero czekało i się doczekało! 04.04.20, 09:03
      Poczytajcie o tym wysłanniku piekieł na Ziemi.

      2 czerwca 2006 roku do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie w związku z chorobą kardiologiczną trafił Jerzy Ziobro, ojciec ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Zabieg na sercu pacjenta przeprowadził prof. Dariusz Dudek. Mimo pozytywnego przebiegu operacji, Jerzy Ziobro zmarł 2 lipca 2006 roku.

      Rodzina zmarłego, w tym minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zarzuciła czwórce lekarzy, w tym prof. Dariuszowi Dudkowi oraz prof. Jackowi Dubielowi – ordynatorowi kliniki, w której przebywał Jerzy Ziobro, błędy w diagnozie i sposobie leczenia, które miały przyczynić się do śmierci pacjenta. Krewni Jerzego Ziobry złożyli do prokuratury wniosek o wszczęcie postępowania przeciwko lekarzom w związku z podejrzeniem narażenia pacjenta na utratę zdrowia i życia.

      W kwietniu 2008 roku prokuratura umorzyła postępowanie, opierając się na opinii biegłych z Katedry Zakładu Medycyny Sądowej w Łodzi, według których lekarzom operującym Jerzego Ziobrę nie można było zarzucić nieumyślnego, ani tym bardziej umyślnego narażenia pacjenta na utratę zdrowia i życia; zaś śmierci pacjenta nie dało się zapobiec.

      Rodzina Ziobrów prywatnie zamówiła ekspertyzę, którą sporządził prof. Ferdinand Leya. Jej wnioski były odmienne od wniosków opinii zamówionej przez prokuraturę. Choć waga procesowa opinii zleconej prywatnie nie mogła być równa z ekspertyzami biegłych działających na zlecenie publiczne, rodzina Jerzego Ziobry zaskarżyła decyzję prokuratury do sądu. Sąd nakazał ponowne rozpatrzenie sprawy. W uzasadnieniu sąd nie sugerował, że lekarze popełnili błędy; zażądał jednak od śledczych poszerzenia materiału dowodowego. Następujące po tym śledztwo prokuratury trwało trzy lata, aż do czerwca 2011 roku, gdy śledczy ponownie stwierdzili, że brak podstaw do postawienia lekarzom zarzutów.

      Krystyna Kornicka-Ziobro (wdowa po Jerzym Ziobrze) oraz jej synowie: Zbigniew i Witold, wnieśli wówczas do sądu akt oskarżenia przeciwko lekarzom z powództwa prywatnego. Gdy sąd nie uznał ich roszczeń, krewni Jerzego Ziobry zwrócili się do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta z wnioskiem o wniesienie kasacji do Sądu Najwyższego. Prokurator generalny przychylił się do ich prośby i wniósł kasację, którą Sąd Najwyższy rozpatrzył pozytywnie. Według mecenasa Krzysztofa Bachmińskiego, który był w procesie obrońcą prof. Jacka Dubiela, „Sąd Najwyższy, wydając wyrok, nie dysponował aktami tej sprawy. I sam przyznał to w trakcie rozprawy”.

      W 2013 roku rozpoczął się z powództwa prywatnego proces czterech lekarzy z Krakowa oskarżonych o narażenie Jerzego Ziobry na bezpośrednie zagrożenie utraty zdrowia i życia. W trakcie procesu, powołani przez sąd biegli ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach potwierdzili wcześniejsze ustalenia działających na zlecenie prokuratury ekspertów z Łodzi i nie stwierdzili winy kardiologów, wskazując, że Jerzy Ziobro zmagał się z ostrym zespołem wieńcowym, czyli chorobą śmiertelną, oraz podkreślając „wzorowe i profesjonalne zachowanie krakowskich lekarzy”. Według biegłych, „schorzenie pacjenta było na tyle poważne, że mogło doprowadzić do zgonu niezależnie od wprowadzonej metody leczenia”.

      W 2016 roku, niecały rok po wyborach parlamentarnych, w których władzę objęło Prawo i Sprawiedliwość, a Zbigniew Ziobro ponownie został ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym – prokuratura, która wcześniej sama dwukrotnie umarzała postępowanie (w 2008 i 2011 roku) – wystąpiła przeciwko czterem oskarżonym lekarzom z Krakowa, dołączając do oskarżycieli prywatnych i odtąd sprawa toczyła się w trybie oskarżenia publicznego.

      Minister Zbigniew Ziobro zasugerował istnienie biznesowo-towarzyskiego układu między oskarżonymi kardiologami a biegłymi ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, którzy wydawali opinie niekorzystne dla oskarżycieli, co miało wpłynąć na rzekomą nierzetelność wydanych ekspertyz. W lipcu 2016 roku prokuratura wszczęła postępowanie w sprawie wyłudzenia przez biegłych trzystu siedemdziesięciu tysięcy złotych, czyli kosztu, jaki poniósł Skarb Państwa za przygotowaną przez biegłych opinię uzupełniającą. Według doniesień medialnych, doktorzy i profesorowie kardiologii, którzy byli autorami ekspertyzy, sami mieli znaleźć się pod ścisłą kontrolą policji, która składała im wizyty wczesnym rankiem.

      Zbigniew Ziobro w jednej z publicznych wypowiedzi odniósł się do osoby orzekającej w procesie sędzi Agnieszki Pilarczyk. Część komentatorów uznało tę wypowiedź za dyskredytującą wobec sędzi. Krystyna Kornicka-Ziobro w trakcie wystąpienia na sali sądowej stwierdziła, że „sędzia Pilarczyk stała się stroną w tej sprawie i definitywnie przestała pełnić rolę bezstronnego sędziego. A to ostatecznie dyskwalifikuje ją w tym procesie”. Zbigniew Ziobro stwierdził, że w trakcie procesu sędzia Pilarczyk „złamała prawo”, „naruszyła zasadę równości stron” i „nie była obiektywna”. Przed zamknięciem przewodu sądowego Krystyna Kornicka-Ziobro wniosła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sędzię Agnieszkę Pilarczyk. Pełnomocnicy rodziny Ziobrów złożyli wówczas wniosek o wyłączenie sędzi z orzekania w procesie. Kilka dni później sąd w innym składzie orzekł, że brak podstaw do wyłączenia sędzi z orzekania. Prof. Andrzej Zoll stwierdził, że „prokuratura podejmowała bezprecedensowe próby wpłynięcia na decyzję sądu” poprzez „skoordynowane działanie, mające na celu niedopuszczenie do wydania wyroku”, co określił jako „niedopuszczalne”.

      Pełnomocnicy rodziny Ziobrów oraz sam Witold Ziobro w wystąpieniach końcowych żądali kary pozbawienia wolności dla czworga oskarżonych lekarzy, jednak 10 lutego 2017 roku sąd uniewinnił oskarżonych od wszystkich stawianych im zarzutów.

      Komentując sprawę po zapadnięciu wyroku, prof. Dariusz Dudek stwierdził: „To jest obława. Aparat państwa zaczął nas osaczać w zasadzie z każdej strony. Wciągnął w sprawę kilkadziesiąt osób. Przeciwko nam stworzono akt oskarżenia zawierający masę manipulacji. Napisany bardzo agresywnie, starający się pokazać zmowę lekarzy zawartą przeciwko życiu pana Jerzego. Każdego dnia zabiegaliśmy o jego dobro. Walczyliśmy o niego tak, jak walczymy o dziesiątki tysięcy pacjentów. Według oskarżycieli wraz z innymi lekarzami od samego przyjęcia pana Jerzego Ziobry do kliniki mieliśmy zamiar narazić go na niebezpieczeństwo. Nawet gdy znajdowałem się kilka dni poza kliniką po wykonaniu zabiegów!”. „Ta sprawa uderza nie tylko w nas, oskarżonych, ale w całą polską medycynę”.

      Z kolei prof. Jacek Dubiel stwierdził: „W odniesieniu do stawianych mi zarzutów, nie poczuwam się do żadnej winy. Jedyną moją winą jest to, że w ciągu 50 lat pracy w zawodzie lekarza nie poznałem wszystkich tajemnic biologii, ale tę winę każdorazowo rozstrzyga moje sumienie, które mam czyste”. „W portalu Collegium Maius w Krakowie wypisana jest łacińska sentencja: »plus ratio quam vis« (z łac. więcej znaczy rozum niż siła). W naszej sytuacji siła władzy miała okazać się większa niż siła umysłu i racji”.
      Przeszukanie prof. Dominiki Dudek przez CBA

      23 grudnia 2015 we wczesnych godzinach porannych funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego przeszukali na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach dom, gabinet, aptekę i pokój na uniwersytecie prof. Dominiki Dudek, żony prof. Dariusza Dudka.

      Przeszukanie związane było z dochodzeniem w sprawie wystawiania refundowanych recept na fikcyjnych pacjentów. Według relacji Bogusława Sonika rewizję rozpoczęto od przeszukania domu prof. Dominiki Dudek, gdzie o godzinie szóstej rano zjawiło się czterech funkcjonariuszy CBA z bronią. Funkcjonariusze mieli zabezpieczyć nośniki komputerowe, telefon i notatniki. Prof. Dominika Dudek oświadczyła, że nigdy nie sfałszowała żadnej recepty.

      Dominika Majewska przedstawiła na łamach portalu NaTemat.pl hipotezę, że przeszukanie prof. Dominiki Dudek miało związek ze sprawą prof. Dariusza Dudka. Po tej publikacji Ministerstwo Sprawiedliwości stwierdziło we własnym komunikacie, że „t
      • wscieklyuklad Re: Zero czekało i się doczekało! 04.04.20, 09:05
        że „tekst [Dominiki Majewskiej] zawiera liczne pomówienia i insynuacje, a zawarte w nim informacje dotyczące Zbigniewa Ziobry są nieprawdziwe. Minister Ziobro nie zna prof. Dominiki Dudek. Nie posiada żadnej wiedzy na temat prowadzonego przez Prokuraturę Apelacyjną w Katowicach”. (hahahahahahaha tarzam się ze śmiechu od kilku minut)

        Opinię dziennikarki NaTemat.pl podzielił za to prof. Jerzy Vetulani, który bezpośrednio po zajściu sugerował, że wtargnięcie do domu prof. Dudek miało być aktem politycznej zemsty: „– Z ostatniej chwili – / Dominika lekarz dobry / jest na celowniku Ziobry. / Oszalały syn zbolały / cebaowskie chwyta pały. / „Sprawcie proszę tęgie baty / wszystkim winnym śmierci taty”. / I w ten sposób świtem dzisiaj / ma wizytę Dominisia

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka