Dodaj do ulubionych

Kucharka kurdupla osadzila Sad Najwyzszy.....

21.04.20, 10:02
...gowno ocenia jakosc porcelany....smirk

Öffentlich
Ewa Siedlecka
Uzurpacja. Trybunał Przyłębskiej osądził Sąd Najwyższy.
Trybunał Julii Przyłębskiej stał się organem, który sam sobie tworzy i zatwierdza kompetencje. Uzurpował władzę, której nie ma. A na tym się nie skończy. Za chwilę osądzi europejski Trybunał Sprawiedliwości.
Trybunał Julii Przyłębskiej badał skargę Mateusza Morawieckiego na głośną styczniową uchwałę trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego o prawidłowości powoływania sędziów z udziałem stworzonej przez PiS Krajowej Rady Sądownictwa.
SN stwierdził m.in., że nie są mianowani właściwie i nie powinni orzekać, ale wyroki, które dotąd wydali, zachowują ważność. PiS natychmiast ogłosił, że uchwała jest nieważna i niezgodna z konstytucją.
A Trybunał uznał dziś, że SN złamał pięć artykułów konstytucji, Konwencję o ochronie praw człowieka i traktat o Unii Europejskiej.
Trybunał Przyłębskiej postawił się nad SN.
TK orzekał w pełnym składzie, sprawozdawcą był niedawny poseł PiS Stanisław Piotrowicz. Trzech sędziów zgłosiło zdania odrębne. Zauważyli, że Trybunał sam poszerzył swoje konstytucyjne kompetencje.
Mówiąc kolokwialnie: uzurpował władzę, której nie ma. Uznał się za sąd nad sądami, czyli także nad Sądem Najwyższym.
Przyznał sobie też władzę dawania wykładni prawa Unii Europejskiej i prawo oceny prawidłowości wykonywania wyroków europejskiego Trybunału Sprawiedliwości przez polskie sądy.
Podczas rozprawy uznano też, że konstytucja z 1998 r. nie zawiera zamkniętego katalogu źródeł prawa – taki katalog do tej pory uznawano za jedno z najważniejszych osiągnięć naszej ustawy zasadniczej. Żeby dowieść, że obecny TK może sądzić uchwały SN, trzeba było je zaliczyć do tego zamkniętego systemu jako „akty prawa wydawane przez centralne organy państwa”.
Mogli orzekać o hodowli gołębi pocztowych.
O co chodziło Morawieckiemu? Trudno zrozumieć.
Po pierwsze: PiS uchwalił już sobie ustawę „kagańcową”, która i tak zakazała jednym sędziom oceniać legalność powołania innych pod groźbą bardzo surowych kar. A wszystkie sprawy tego rodzaju przekazał do Izby Kontroli Nadzwyczajnej SN, którą obecna władza w pełni kontroluje.
Po drugie: sama uchwała SN (która jest wykonaniem wyroku TSUE) w rzeczywistości bardzo ograniczyła, jeśli nie uniemożliwiła sądom powszechnym zakwestionowanie statusu sędziów mianowanych z udziałem neo-KRS. Bo uznała, że nie wystarczy do podważenia powołania sam fakt udziału w tym procesie niekonstytucyjnie powstałego ciała.
Trzeba jeszcze dowieść, że okoliczności powołania konkretnego sędziego podważają jego bezstronność, a brak bezstronności może się ujawnić w sądzonej sprawie. Z punktu widzenia interesów PiS uchwała trzech Izb SN nie była groźna.
I w końcu po trzecie: głównym zarzutem we wniosku premiera było podważenie konstytucyjnych prerogatyw prezydenta do powoływania sędziów (PiS uznaje, że status sędziego mianowanego przez głowę państwa jest nie do podważenia).
Tymczasem styczniowa uchwała SN nie podważa tych kompetencji ani wprost, ani nie wprost. Wyraźnie mówi, że samo powołanie z udziałem neo-KRS nie wystarcza do zanegowania bezstronności.
Rozprawa toczyła się więc w atmosferze absurdu. Starannie pomijano rzeczywistość, poruszając się w sferze argumentów wyłącznie teoretycznych.
Treść uchwały SN nie miała znaczenia. Równie dobrze mogłaby dotyczyć zasad hodowli gołębi pocztowych.
Stanisław Piotrowicz jako sprawozdawca.
Rozprawa zaczęła się tradycyjnym dla Trybunału Przyłębskiej godzinnym opóźnieniem. Sędziowie byli porozsadzani przy pojedynczych stolikach, strony siedziały na krzesłach dla publiczności. Wszyscy byli w maseczkach – tu obecny TK trzymał się prawa.
Na rozprawę nie przyszedł ani przedstawiciel SN, ani Rzecznika Praw Obywatelskich. Obie instytucje złożyły stanowiska, domagały się wyłączenia Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza (ze względu na ich udział w uchwalaniu prawa o powoływaniu sędziów do KRS), Julii Przyłębskiej (ze względu na jej bliskie relacje z Jarosławem Kaczyńskim), Wojciecha Sycha (przyszedł do Trybunału z Sądu Najwyższego, dokąd był powołany z udziałem neo-KRS, więc był osobiście zainteresowany) i Michała Warcińskiego. Wnioski oczywiście odrzucono.
Stanowska SN i RPO zreferował Stanisław Piotrowicz. W obu za niedopuszczalną uznano interpretację premiera, że uchwała połączonych Izb SN była „przepisem prawa”, a nie jego interpretacją.
Twierdzono, że TK nie ma prawa kontrolować uchwał SN i sprawa powinna być umorzona. A wniosek premiera zmierza do zanegowania kompetencji SN i jego konstytucyjnej roli.
Przedstawiciel premiera się gubi.
Pytania przedstawicielom kancelarii premiera i Prokuratora Generalnego zadawali prawie wyłącznie trzej „zbuntowani” sędziowie Trybunału Przyłębskiej: „stary” sędzia Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski i Jarosław Wyrembak.
Na koniec pytał też Michał Warciński i wyglądało to, jakby próbował „wyprostować” wcześniejsze słowa reprezentującego premiera prof. Marka Szydłę.
Ktoś nieżyczliwy mógłby bowiem uznać, że czasami zaprzeczał on stanowisku swojego mocodawcy.
Na pytanie, dlaczego w innym wniosku premiera, który leży w TK, Morawiecki dowodzi czegoś zupełnie przeciwnego (że uchwała SN jest interpretacją, a nie przepisem prawa), odparł szczerze, że to przejaw „ostrożności procesowej premiera”.
Bo jeśli przegra tę sprawę, będzie miał w zanadrzu drugą. Swoja drogą ciekawe, że premier dopuszcza możliwość przegrania w Trybunale Przyłębskiej.
Prof. Szydło zadeklarował też, że premier skarży nie przepisy, których interpretację dał SN, ale samą uchwałę. Po czym na inne pytanie odpowiedział, że ma nadzieję, iż Trybunał swoim wyrokiem usunie te przepisy z obrotu prawnego.
Czary-mary. To nie dowcip.
Wyrok był do przewidzenia. Trybunał uznał, że uchwała SN naruszyła art. 179 konstytucji mówiący o prawie prezydenta do powoływania sędziów oraz art. 144 o prawie prezydenta do wydawania aktów urzędowych (chyba chodzi o akty nominacji sędziów).
A także że SN przekroczył kompetencje (art. 44 mówi, że sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania), zasadę działania na podstawie i w granicach prawa (art. 7) i zasadę demokratycznego państwa prawnego (art. 2 konstytucji).
Uzasadnienie odczytał Piotrowicz. Wynika z niego przyznanie sobie przez Trybunał Przyłębskiej kompetencji do oceny i uchylania uchwał SN. Można się spodziewać, że niebawem podobnie potraktuje wyroki Sądu Najwyższego.
Dalej Piotrowicz uzasadniał prawo TK do interpretowania traktatu o UE, co do tej pory wydawało się wyłączną kompetencją Trybunału Sprawiedliwości UE.
„Trybunał Konstytucyjny pozostaje sądem ostatniego słowa, stojąc nie tylko na straży konstytucji, ale również traktatów konstytuujących Unię Europejską”.
Uznał, że SN naruszył uchwałą „zasady lojalnej współpracy UE i państw członkowskich”, godząc w „bezkonfliktowe funkcjonowanie regulacji ukształtowanych przez różne ośrodki w ramach charakterystycznej dla UE multicentryczności systemu prawnego”.
A konkretnie miał „ugodzić” w wyrok TSUE z 19 listopada, który zapadł... w odpowiedzi na pytania prejudycjalne SN. A w jaki sposób ugodził? Miał nie wziąć pod uwagę wszystkich okoliczności.
Oskarżenie Sądu Najwyższego o naruszenie unijnej zasady wzajemnej lojalności i poszanowania praworządności przez Trybunał Julii Przyłębskiej, który działa jak organ wykonawczy partii rządzącej, można by uznać za czarny humor. Zwłaszcza gdy polskie władze od czterech lat są w trakcie unijnej procedury naruszeniowej za łamanie zasad praworządności.
Ale to nie dowcip. Obecny TK jako „sąd ostatniego słowa” dał sobie prawo interpretacji unijnych zasad. Czary-mary i nijakiego naruszania zasad praworządności i lojalności nie ma.
Za chwilę będzie kolejne czary-mary: Trybunał Przyłębskiej osądzi TSUE za zabezpieczenie tymczasowe, czyli zamrożenie działalności stworzonej przez PiS Izby Dyscyplinarnej SN. I stwierdzi, że TSUE niewłaściwie zinterpretował unijne przepisy.
Obserwuj wątek
      • 1agfa Re: Kucharka kurdupla osadzila Sad Najwyzszy..... 21.04.20, 13:38
        Pozostaje jeszcze pytanie, czy będzie to Polexit, czy Wypierpol.
        Oba wyjścia niosą dramatyczne skutki młodym nieznane, a naprawdę bolesne, które dotkną nie tylko żyjących obecnie, ale następne pokolenia.
        Koronawirus radykalnie zmienia świat, a w zamieszaniu i w czasie niepewności wypływają wszelakie szumowiny.
            • wscieklyuklad Re: Kucharka kurdupla osadzila Sad Najwyzszy..... 21.04.20, 16:21
              📣📣📣Prof. Marek Safjan: „Trybunał nie ma żadnych kompetencji, by badać zgodność z konstytucją orzecznictwa sądów powszechnych czy SN.
              🔴Uchwała SN nie tworzyła żadnej normy prawnej podlegającej kontroli TK, a TK bada tylko normę, a nie jej stosowanie.
              🔴Uchwała trzech Izb ze stycznia br. była właśnie zastosowaniem kryteriów, które zostały sformułowane także przez unijny Trybunał Sprawiedliwości w słynnym orzeczeniu z 19 listopada 2019 r.”
              ➡️TK nie może kontrolować zgodności przepisów z prawem unijnym, a to właśnie próbował zrobić. ➡️To jest forma cenzury w odniesieniu do orzeczenia TSUE, które w pełni prawidłowo realizuje SN we wspomnianej uchwale trzech Izb.
              🔴Takie działania, czyli próby kontroli przez jakiś sąd krajowy decyzji TSUE prowadzić mogą do całkowitej anarchii. Takie podejście byłoby końcem porządku prawnego UE i musiałoby powodować jego rozpad.”⤵️⤵️⤵️

              wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/prof-safjan-o-decyzji-tk-postawil-sie-w-roli-supersadu/pntx4t9
              • wscieklyuklad Re: Kucharka kurdupla osadzila Sad Najwyzszy..... 21.04.20, 20:08


                OŚWIADCZENIE

                PIERWSZEGO PREZESA SĄDU NAJWYŻSZEGO


                W związku z pojawiającymi się ostatnio publikacjami i głosami zarzucającymi sędziom Sądu Najwyższego i mnie osobiście oddanie pola „dobrej zmianie” i wywieszenie w SN białej flagi (tytuł w „Gazecie Wyborczej” z 21.04.2020 r.) uważam za stosowne przedstawienie mojego stanowiska w kilku, najczęściej poruszanych kwestiach.

                Po pierwsze, pragnę oświadczyć, że odwołując przewidziane na dzień 21 kwietnia 2020 r. Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN zwołane w celu wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN, kierowałam się wyłącznie nadrzędnym aksjologicznie celem jakim jest ochrona życia i zdrowia pracowników Sądu Najwyższego.

                Chciałabym przypomnieć, że w dniu 11 marca 2020 r. Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła pandemię choroby COVID-19 wywoływanej wirusem SARS-CoV-2. W dniu 14 marca 2020 r. ogłoszono w Polsce stan zagrożenia epidemicznego, a od dnia 20 marca 2020 r. na terenie całego kraju obowiązuje stan epidemii. W takiej sytuacji zapewnienie sędziom i pracownikom Sądu Najwyższego faktycznego bezpieczeństwa w zakresie dotyczącym zakażenia wirusem SARS-CoV-2 uznałam za priorytet, zwłaszcza że – jak wynika z oficjalnych komunikatów – szczyt zachorowań ma dopiero nastąpić, a sędziowie SN w ogromnej większości, ze względu na wiek, należą do grup szczególnie narażonych na zarażenie i ciężki przebieg COVID-19. Zachorowanie znacznej części sędziów SN, mogłoby całkowicie sparaliżować funkcjonowanie tego Sądu, tym bardziej – że w przeciwieństwie na przykład do Sejmu RP – nie istnieją szybkie mechanizmy uzupełniania jego składu osobowego. Problem ten staje się szczególnie wyraźny w przypadku zwołania Zgromadzenia Ogólnego sędziów Sądu Najwyższego. Jest to bowiem zgromadzenie, w którym będzie uczestniczyć bez mała 100 osób. Łatwo wyobrazić sobie reakcje na sytuację, w której po posiedzeniu Zgromadzenia doszłoby do zarażenia sędziów lub pracowników i kwarantanny całego Sądu. Uważam, że należało zrobić wszystko, aby ryzyko takiej sytuacji zminimalizować.

                Szczególnego podkreślenia wymaga jednak, że obecnie obowiązujący Regulamin SN nie przewiduje możliwości przeprowadzenia Zgromadzenia ani tym bardziej wyboru kandydatów na stanowisko Pierwszego Prezesa SN przy użyciu środków porozumiewania się na odległość (zob. np. §10 – 14 Regulaminu SN). Co istotne, ustalanie Regulaminu SN stanowi obecnie wyłączne uprawnienie Prezydenta RP, z którego korzystał on w przeszłości nie tylko bez inicjatywy SN, ale również wbrew jego formalnym opiniom (zob. uchwałę Kolegium SN nr 5/2019 z dnia 21 maja 2019r., dostępną na stronie internetowej SN). W tym kontekście bez komentarza należy pozostawić sformułowany w przestrzeni publicznej przez przedstawicieli Prezydenta RP zarzut braku woli współdziałania w omawianym zakresie ze strony SN. Podobnie chybiony jest argument, iż skoro w okresie epidemii obradują Sejm i Senat, to dopuszczalne jest również zwołanie Zgromadzenia. Przypomnieć bowiem należy, iż stało się to możliwe dopiero po zmianie regulaminu Sejmu. Jedynie na marginesie pragnę zauważyć, że – zapewne z uwagi na stan epidemii – Prezydent RP nie wykazuje aktywności, której za pośrednictwem swoich przedstawicieli, domaga się od Sądu Najwyższego. Dotyczy to chociażby niezakończonej procedury wyboru Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego.

                Zwrócić należy także uwagę na okoliczność, że ustawodawca zdecydował się na przyznanie kolegialnym organom administracji publicznej możliwości odbywania posiedzeń przy użyciu środków komunikacji elektronicznej (zob. art. 15zzzi ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych). Nic nie stało zatem na przeszkodzie, aby podobne rozwiązania zastosować do Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN. Ustawodawca nie zdecydował się jednak na taki krok.

                Wbrew stanowisku wyrażonemu przez kierownictwo Kancelarii Prezydenta RP, obecnie brak jest podstaw prawnych pozwalających na przeprowadzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN w sposób bezpieczny dla jego uczestników. Z tego względu odwołanie kolejnych terminów Zgromadzenia Ogólnego należy uznać za realizację obowiązków wynikających z art. 15 oraz art. 207 § 2 Kodeksu pracy. Z przepisów tych jednoznacznie wynika, że pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników oraz zapewnić im bezpieczne i higieniczne warunki pracy przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. Obowiązek ten ciąży na Sądzie Najwyższym zarówno w stosunku do pracowników, jak i sędziów SN.

                Nie uważam również, aby w wyniku nieprzeprowadzenia posiedzenia Zgromadzenia doszło do wspomnianego „oddania pola”. Do udziału w Zgromadzeniu musieliby zostać zaproszeni jego członkowie zasiadający w Izbie Dyscyplinarnej i Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Nawet w razie wywołania dyskusji na temat ich statusu, wyniki ewentualnych głosowań nie miałyby wiążącego charakteru i nie odmieniłyby biegu procedury określonej w ustawie o SN, w wyniku której przedstawia się Prezydentowi pięciu kandydatów do objęcia funkcji Pierwszego Prezesa. Procedura ta jest skonstruowana w taki sposób, że praktycznie pewne jest przedstawienie kandydata odpowiadającego oczekiwaniom Prezydenta. Gest w postaci oddania większości głosów na kandydata odpowiadającego oczekiwaniom większości sędziów SN, kandydata obiektywnie najlepszego, będzie możliwy do wykonania w czasie, który uznać będzie można za bezpieczny.

                Po drugie, chciałabym zwrócić uwagę na kwestię związaną z grupą pozwów wniesionych do Izby Pracy I Ubezpieczeń Społecznych, których autorzy domagają się ustalenia, że określone osoby z grona sędziów SN tymi sędziami nie są. Pierwsza z tych spraw spowodowała skierowanie pytania prejudycjalnego do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Można ostrożnie wyrazić pogląd, że podstawa materialna tych pozwów jest nieoczywista, a same postępowania mają charakter precedensowy. Autorzy krytycznych poglądów i apeli domagają się pilnego rozpoznania zgodnie z żądaniami powodów, najlepiej w formie uchwały pełnego składu Izby Pracy, wierząc zapewne, iż odwróci to bieg zmian ustrojowych a w bliskiej perspektywie spowoduje, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie będzie rozpoznawać protestów wyborczych i stwierdzać ważności najbliższych wyborów. Warto spokojnie zastanowić się nad tym, czy naprawdę chcemy Sądu Najwyższego, w którym Prezes wskazuje sprawy, które mają być rozpoznawane poza kolejnością i wpływa na niezawisłych sędziów, aby wydawali orzeczenia zgodne z oczekiwaniami, w dodatku na granicy, a może poza granicami prawnych możliwości. Czy należy skłaniać sędziów do zadawania pytań i kierowania sprawy na posiedzenie pełnego składu Izby w sytuacji, w której zadane zostało pytanie prejudycjalne do TSUE? Czy Sąd Najwyższy ma posługiwać się metodami, które są już wykorzystywane w innym konstytucyjnym organie władzy sądowniczej i czego właśnie jesteśmy świadkami? Czy naprawdę powinniśmy posługiwać się bezprawiem, aby powstrzymać inne bezprawie, zaniechać standardów stosowanych przez Sąd Najwyższy przez ostatnich 30 lat?

                Po trzecie, za krzywdzące i niesprawiedliwe uważam formułowane z taką łatwością opinie o poddaniu się Sądu Najwyższego i wywieszaniu białej flagi. Składy Sądu Najwyższego sformułowały szereg pytań prejudycjalnych do TSUE, które częściowo już przyniosły efekty, a częściowo mogą je przynieść w przyszłości. W wyniku jednej z tych spraw nie doszło do przerwania mojej kadencji i przeniesienia w stan spoczynku sędziów powyżej 65 roku życia, w wyniku innej po wyroku TSUE z 19.11.2019 r. Sąd Najwyższy wydał wyroki z 5.12.2019 r. i 15.01.2020 r., a na skutek zadanego przeze mnie pytania podjęta została uchwała trzech połączonych Izb SN. Przez ostatnie miesiące i lata Sąd Najwyższy przedstawił szereg fachowych opinii na temat projektów ustaw, w których przec
                • wscieklyuklad Re: Kucharka kurdupla osadzila Sad Najwyzszy..... 21.04.20, 20:09
                  Sąd Najwyższy wydał wyroki z 5.12.2019 r. i 15.01.2020 r., a na skutek zadanego przeze mnie pytania podjęta została uchwała trzech połączonych Izb SN. Przez ostatnie miesiące i lata Sąd Najwyższy przedstawił szereg fachowych opinii na temat projektów ustaw, w których przeciwstawialiśmy się wprowadzanym zmianom, trudno zliczyć wszystkie wystąpienia Prezesów i sędziów SN, za pomocą których usiłowaliśmy dotrzeć do opinii publicznej. Wielu sędziów SN brało też udział w różnych formach protestu. Pamiętajmy że sądy, w tym SN dysponują ograniczonymi bardzo środkami i środki te w mojej ocenie zostały wykorzystane.


                  Małgorzata Gersdorf
                  Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka