Dodaj do ulubionych

Czym jest....polskosc?

04.05.20, 13:56
ano wlasnie, czym? Pluciem i szykanowaniem lakarzy i pielegniarki w czasach gdy walcza o tych wlasnie Polakow w szpitalach? A moze ....tylko wywieszaniem polskiej flagi, albo ubieraniem t-shirtki z napisem "Polska - bic cudzoziemcow"?big_grin
Tak sie tylko pytam.....
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Czym jest....polskosc? 05.05.20, 00:21
      Tutaj ciekawy artykuł, właściwie wywiad z historykiem, pisarzem - autorem wielu cenionych i wartościowych książek, badaczem.

      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1659690,1,adam-zamoyski-o-tym-jak-sie-rozwijal-polski-patriotyzm.read

      Fragmenty prawem cytatu, a warto przeczytać całość rozmowy! :
      (...)
      [b]"...Wróćmy do klasycznego patriotyzmu polskiego. Na czym on może polegać we współczesnej Europie?
      Na pokazywaniu, że mamy instynkty demokratyczne, pluralistyczne i szanujemy innych, że chcemy być narodem walczącym o wolność naszą i waszą, że chcemy być godną częścią wielkiej Europy i wspólnoty globalnej. I Rzeczpospolita, a przedtem Królestwo Polskie, od wieków szanowały regionalizmy, małe ojczyzny, które się składały na jeden naród polityczny i kulturowy. Mieliśmy demokrację, gdy Francuzi, nie mówiąc już o Niemcach, nie wiedzieli, co to znaczy, żyliśmy w zgodzie, gdy Niemcy mordowali się w wojnach religijnych, a Francuzi ścinali swych monarchów i wszystkich tych właśnie gorszego sortu. Jako Polacy powinniśmy umieć pokazać innym, jak tworzyć prawdziwą rzeczpospolitą; że można być dobrym polskim katolikiem, a jednak żyć umysłowo w Europie, gdzie są respektowane prawa człowieka, także społeczności homoseksualnej, bo to ludzie, którym wierzący człowiek może bez wahania podać rękę. ..."
      (...)
      Często krytycznie patrzy pan na politykę obecnej ekipy rządzącej w Polsce. Co jest złego w przywoływaniu przez nią idei patriotyzmu?
      Środowisko PiS prezentuje dość specyficzny patriotyzm importowany z PRL. Narodził się z warunków okupacji sowieckiej. Tworząc „nowy naród” w satelickiej Polsce, komuniści ulepili niezdarnie własną wersję endeckiego nacjonalizmu, poczynając od masowych czystek etnicznych. Do wygodnych dla nich elementów ideologii endeckiej – oparcia państwowości polskiej na porozumieniu z Rosją i tępej propagandzie antyniemieckiej (Grunwald, odwieczna słowiańskość ziem zachodnich) – dodali odwieczny kompleks obrażonej Rosji, antyeuropejski prowincjonalizm. Patriotyzm według PiS nazwałbym więc antykomunistycznym bolszewizmem.

      Nie wolno nam zapominać, jak mało autentyczny, rachityczny jest związek PiS z autentycznym polskim patriotyzmem. Paradoksalnie bowiem dwa podstawowe dążenia PiS – do coraz większej kontroli w kraju i do zachowania dużego dystansu do świata – to nic innego jak instynkty odziedziczone po mentalności PRL – reżimu, którym PiS niby najbardziej pogardza. ..."
            • wscieklyuklad Re: Czym jest....polskosc? 05.05.20, 11:19
              Min.Fin. zarejestrował i wprowadził na giełdę w USA nasz kraj, Polskę jako firmę

              SKANDAL!!! W rejestrze Amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych jako podmiot zarejestrowany przez polskie Ministerstwo Finansów figuruje "POLAND REPUBLIC OF". Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia polskie MSZ.

              Oto wolskość właśnie!
              • wscieklyuklad Re: Czym jest....polskosc? 05.05.20, 19:17
                Za pogardę, za pychę,
                za wasz jad i za ciche
                nocą śmierci wyroki wydane.
                Potem z samego rana długopisem Adriana podpisane,
                choć nieprzeczytane.
                Za mój wstyd przed Zachodem, z
                a ruletkę ze Wschodem,
                za sponsoring sPiSkowej teorii.
                Za te ,,mordy zdradzieckie"
                i za groby radzieckie,
                za pisanie od nowa historii.
                Za szpitale, za szkoły,
                za teatry, kościoły,
                za muzea i za telewizję.
                Za ,,Jedynkę", za ,,Dwójkę",
                za Kurskiego, za ,,Trójkę"
                i rządowych pojazdów kolizje. Z
                Za brak perfum i stylu,
                za garnitur z winylu,
                za biel skarpet do czarnych sandałów.
                Za tandetę, za broszki,
                za kropeczki i groszki
                i za gnój wlany do trybunałów...
                Za ,,półtorej miesiąca"
                żenujące bez końca,
                form, przypadków i przysłów mylenie.
                Za gardzenie mównicą w kraju,
                a za granicą, za wymowne milczenie.
                Za wiatraków demontaż,
                z Rosji węgla kolportaż,
                mateczniki rżnięte bez litości.
                Kukły Żyda spalenie
                oraz za przyzwolenie
                na brunatne ,,Marsze Wolności".
                Za obłudę, za bierność,
                za rozpustę, pazerność,
                za koperty pod toruńskim stołem.
                Za przymykanie oczu
                na krzyż w dziecięcym kroczu,
                za małżeństwo ze ,,Świętym Kościołem".
                Za, do skutku obrady,
                za ubóstwa parady
                i za srebrny, podniebny wieżowiec.
                Waszych wszy premiowanie
                i marszałka latanie
                na rachunek ludu - stada owiec.
                Za ,,dyskretne" rozmowy
                w restauracji ,,U Sowy" ,
                za w sałatce zatęchłą padlinę.
                Za mój świat w misce ryżu,
                za widelec w Paryżu,
                za profesor Pawłowicz Krystynę.
                Za żołnierzy wyklętych,
                za ministrów rozdętych,
                za posłanki i posłów do prania.
                Za ten cyrk, kabarecik,
                za ,,Rzecznika Praw Dzieci",
                co od żłobka śle na polowania.
                Za zabawę z sądami,
                granie Misiewiczami,
                za Banasia, GetBack i za SKOKI,
                Szydła, haki, zasieki
                i, za robienie beki
                z wyborów, a z wyborcy - wywłoki.
                Za mój strach, za bezsenność,
                i za waszą sumienność
                w programowym łamaniu godności,
                w wyśmiewaniu człowieka,
                wszak nie zadrży powieka
                gdy kopiecie bezbronne słabości.
                Za tragedię zgwałconej,
                za obietnic miliony,
                waszą zdradę, waszą prostytucję.
                Za rzucane po równo:
                błoto, brud, syf i gówno
                w moją FLAGĘ, w moją KONSTYTUCJĘ.
                Za to wszystko się kłaniam,
                przed odrazą się wzbraniam,
                więcej - leję szampana po brzegi.
                Za to wszystko dziękuję.
                Dzięki wam porządkuję
                fejsbookowych znajomych szeregi.
                Jednych łatwiej zapomnieć,
                innym trzeba przypomnieć,
                że nie lubię gdy w twarz mi się spluwa.
                Na odchodne szczekają,
                bluźnią i ujadają.
                Tak się właśnie nienawiść wykuwa.
                Wiem kto z nich za pięć stówek,
                serii kilka parówek
                oddał Polskę złodziejom w niewolę.
                Wiem też komu trzynastka
                na ofiarę i ciastka
                odebrała myślenie i wolę.
                Dzięki wam widzę jasno
                kto jest ślepy, kto zasnął,
                a kto nadal ma otwarte oczy
                i bez cienia zwątpienia,
                chwyta sens powiedzenia,
                że to pycha przed upadkiem kroczy
                Dzięki wam wiem na pewno,
                kto jest drzewo, kto drewno,
                kto jest prawa a kto lewa ręka.
                Wiem co silne, co marne,
                wiem co białe, co czarne.
                Dzięki wam moje lustro nie pęka.
                Dzięki wam na ulicy
                poznam wroga w przyłbicy
                w strachu wzgardy i w zbroi uprzedzeń.
                Dzięki Wam w tłumie zawsze
                przyjaciela wypatrzę,
                bo swojego rozpoznasz w potrzebie.
                Swój nie pluje, nie klęczy,
                swój nie flekuje tęczy
                i nadzieję ma sercu na skraju.
                Swój ma jasne spojrzenie
                oraz jedno pragnienie -
                by znów było normalnie w tym kraju,
                żeby w końcu przestali
                w żywe oczy łgać, mamić,
                by podłości nie mydlić polskością.
                Byśmy mogli niebawem
                prawo znów nazwać prawem,
                sprawiedliwość zaś - sprawiedliwością.
                Jeszcze jedno marzenie już na koniec,
                przez cienie
                z mroku w słońce przebija się śmiało:
                aby kiedyś mój synku,
                gdy dorośniesz Kruszynko,
                być Polakiem aż tak nie bolało ...

                Mateusz Damięcki
                • 1agfa Re: Czym jest....polskosc? 07.05.20, 16:10
                  Dziękuję Ci Wu za tekst.
                  Tego trzeba posłuchać (link), jak mówi się prawdziwą polszczyzną, czystym językiem wyniesionym z domu.
                  Nie językiem nabytym, gdzie niemal zawsze pozostanie cień obcego akcentu.
                  Często fatalna wymowa wysłuchana u nauczyciela.
                  Jeśli komuś czyta się książki po polsku (dlaczego trzeba czytać?!) aż do trzynastego roku życia (z książki Michała Krzymowskiego...), to niepewnie wygląda ta polskość zapewniana, wykrzykiwana wniebogłosy z drabinki, wciskana bezustannie, po tysiąckroć, jak wg Goebbelsa przykazano. I równie niepewnie zabiegi polityczne.
                  Działalność degradująca Polskę to już kwintesencja obcości. Punkt po punkcie, zdarzenie po zdarzeniu, czyny po sobie następujące z parszywą obcą premedytacją, zmierzającą do skrajnego upokorzenia społeczeństwa w imię dokonania obranego celu...
                  Społeczeństwa z zachodnio-europejskimi, sukcesywnie niszczonymi aspiracjami.
                  Rzecz jest (chyba) nie do rozwikłania, ale cuchnąca fałszem, wywiedziona z powojennego chaosu przesiedleń, z odległych ukrainnych Grenówek. Czyżby - jak mawiają najstarsi Górale - w każdej pogłosce tkwiło ziarno prawdy?
                  Bo skąd się wzięły niezliczone robIOM, mówIOM, siedzOM, stoiOM itp. itd. w ilości naprawdę wielkiej choć z czasem malejącej, wraz z uzyskiwaną wprawą i praktyką na skutek liczniejszych publicznych wystąpień (jednak w chwilach "wzmożenia" bezlitośnie ujawniające się) u wspomnianego pokraka?
                  Nawet dzieci z prostych rodzin mówiły ładniej, mówiły po polsku, nic to jeżeli gwarą, bo wielkie jest bogactwo mowy na naszej ziemi.

                  Tutaj, poniżej, jest wygarnięta i jak na dłoń wyłożona, szczerozłota wzorcowa polskość i wzorcowy język, wyniesiony z pokoleń.

                  Dziękuję Mateuszowi,
                  "...już na koniec przez cienie...".

                  • 1agfa Re: Czym jest....polskosc? 07.05.20, 16:42
                    🔥Jacek Nikodem i Olga Mazur🔥:

                    „Do napisania tego tekstu sprowokowała mnie króciutka rozmowa ze znajomym na temat nas samych i naszych wspomnień, której jedyną konkluzją było to, że kiedyś to były fajne czasy i my mamy przynajmniej co dobrze wspominać. To wtedy napisałem do kolegi te tytułowe dwa zdania, które bardzo dawno temu wyczytałem chyba u W. Łysiaka we „Flecie z mandragory”. I zakończyłem ten mój wpis słowami „a co mają powiedzieć ci, którzy dziś mają po 15-20 lat lub mniej?”.

                    Gdy kiedyś, w wolnej chwili, przeglądałem grono moich znajomych na Fb skonstatowałem, że chyba z 80% z Was to osoby 50+, a ponad połowa ma powyżej 60 lat. Wielu z Was mieszka od dawna za granicą. Różne życiorysy, różne losy, ale wszyscy mamy jakieś wspólne, wspaniałe, pełne radości i poczucia triumfu chwile do wspominania. Dla jednych z nas takimi miłymi wspomnieniami jest odwaga, solidarność i roztropność, czasami heroizm walki z komuną. Jej upadek w 1989 r., otwarcie granic, kontakt z cywilizacją Zachodu, zachłyśniecie się wolnością, pierwsze wolne wybory, uczenie się demokracji. Potem wolny rynek, wstąpienie do NATO, następnie do Unii… Było po drodze sporo błędów i niepotrzebnych zaniechań, ale cały czas, raz wolniej, raz szybciej, posuwaliśmy się jednak do przodu. I gdy wydawało się, że swoim dzieciom i wnukom zostawimy Polskę dużo lepszą, niż ta, za którą my przejmowaliśmy odpowiedzialność w 1989 r., nadszedł koszmarny rok 2015. Co za 20-30 lat będą wspominać nasi następcy? Czy też będzie im dane przeżywać takie chwile radości i uniesienia?

                    Regułą jest pozostawianie następcom państwa lepszego, bogatszego, nowocześniejszego. Tylko jakieś niespodziewane kataklizmy wojenne lub globalne kryzysy gospodarcze mogą tę prawidłowość i pokoleniowy obowiązek zaburzyć. Okazuje się jednak, że rzeczywiście potrafimy być jeśli nie „Chrystusem Narodów” (w tym najbardziej pejoratywnym znaczeniu), to co najmniej niechlubnym wyjątkiem. I żadnym pocieszeniem nie jest dla nas to, że Węgrzy mogą o sobie powiedzieć to samo. Od dawna niezmiennie powtarzam, że za to, co się od 5 lat dzieje w Polsce, odpowiedzialność ponosimy my wszyscy. Nie tylko poprzednie rządy. I nie tylko jacyś rozmodleni chłopi z Podkarpacia lub Podlasia albo ci, którzy dla „5 stówek” postanowili popierać niszczenie i rozkradanie naszego kraju. Mieliśmy długie 25 lat czasu na nauczenie prawie wszystkich Polaków, że są wartości wyższe, niż chęć kupienia nowszego samochodu, większej chałupy lub jedzenia droższej kiełbasy.

                    I widać wyraźnie, że nie wykorzystaliśmy tego czasu. A najlepszym przykładem naszych zaniedbań w edukowaniu i uświadamianiu Polaków jest fakt, że nawet dziś, gdy jakiś purpurowa kanalia, jakiś Jędraszewski lub Gądecki powiedzą, że Ziemia jest płaska, to pewnie z 1,5 miliona naszych rodaków im uwierzy i przyjmie tę brednię za dogmat! To jest koszmarny obraz zacofania i zaściankowości, których nie potrafiliśmy nadrobić lub zlikwidować po 1989 r. To nasze zacofanie i zwykła głupota w sferze samodzielnego myślenia, posłuchu dla narodowych autorytetów i umiejętności podejmowania właściwych, racjonalnych decyzji widoczne są zresztą nie tylko w dziedzinie światopoglądowej. Przez 30 lat nie potrafiliśmy np. wbić do głów wielu mieszkańców wsi, że wiosenne wypalanie traw jest metodą rodem ze średniowiecza. I nie ma żadnych pozytywnych skutków, ma natomiast całą masę następstw negatywnych. O czym mieliśmy ostatnio okazję przekonać się, obserwując w mediach płonący Biebrzański Park Narodowy. Cały nasz kraj też jest dziś takim płonącym parkiem narodowym. Podpalonym w wyniku głupoty i niefrasobliwości części z nas. ...
                    cd.
                    • 1agfa Re: Czym jest....polskosc? 07.05.20, 16:45
                      Podwójny sukces wyborczy PIS-u w 2015 r. miał fundamenty w zasadzie czysto ekonomiczne. Mało kto głosował na nich dlatego, że obiecywali jakąś reformę sądownictwa, zaostrzenie prawa do aborcji lub wzmocnienie naszej pozycji w UE. O których zresztą w trakcie kampanii w 2015 r. wcale nie mówili dużo. Przebili wtedy „szklany sufit” swojego 30-procentowego poparcia dzięki obietnicom wielkich transferów społecznych, zapewnieniom o sprawiedliwym i uczciwym rządzeniu, o zmniejszeniu różnic społecznych i powszechnym dobrobycie. O troskliwym i hojnym państwie. A więc dzięki hasłom w 90% ekonomicznym. No i oczywiście populistycznym, niemożliwym do zrealizowania. Takim ich hasłem wziętym z sufitu była obietnica podwyższenia kwoty wolnej od podatku do 8.000 PLN. Nawet nie próbowali potem przymierzać się do realizacji tej obietnicy. Bo było ich stać na kupienie tylko niektórych grup społecznych, a nie wszystkich pracujących Polaków. Ale w 2015 r. dokupili takimi właśnie obietnicami te brakujące im od lat 8-10% poparcia i to wystarczyło. Kupili tak, jak się kupuje ziemniaki w warzywniaku. Reszty dopełniła wtedy klęska lewicy. A potem PIS dokupiło kolejne 1,5-2 miliony wyborców. No i mamy dziś to, co mamy.

                      Ale odszedłem od meritum. My, 60- lub 70-latkowie, robiąc teraz podsumowanie ostatnich 30 lat, mamy przynajmniej co mile wspominać. I nie mam tu na myśli naszych sukcesów i radości osobistych lub zawodowych. Tylko obywatelskie, ogólnonarodowe. Byliśmy nie tylko świadkami, ale na ogół także aktywnymi uczestnikami dźwigania się naszego kraju z ruin i wielu niewątpliwych jego sukcesów. Możne i niewielka to dziś pociecha, bo oto nasz kraj z powrotem zamienia się w ruinę. Ale tamtych radości i satysfakcji nikt nam już nie odbierze. Zabierzemy je sobie do grobu. Choć w chwili śmierci nie będziemy o nich zapewne pamiętać, to jednak mamy pełną świadomość i satysfakcję, że nasze dorosłe życie przypadło na okres Polski wolnej i demokratycznej. To wcale nie tak mało, szczególnie gdy się spojrzy na historię naszego kraju po rozbiorach. A co mają powiedzieć ludzie młodsi od nas o 20-30 lat, którzy urodzili się już w wolnej Polsce? I dorastali w warunkach wolności osobistej, demokracji, porządku prawnego i konstytucyjnego, naszej silnej pozycji w strukturach europejskich.

                      Zawsze łatwej się spada, niż się wcześniej wchodziło. Łatwiej i szybciej. Dzisiejsi 20-latkowie nie mają pojęcia, jak mozolna była nasza droga do Europy i z jak olbrzymimi problemami musiało się borykać nasze państwo oraz społeczeństwo. Ilu ludzi wylądowało na bruku po zlikwidowaniu lub sprywatyzowaniu tysięcy zakładów pracy na początku lat 90. XX w. Co się działo w małych miasteczkach, gdy zamykano tam jedyny duży zakład pracy… Jakie dramaty przeżywali pracownicy upadających PGR-ów i ich rodziny. Jaki zawód przeżywaliśmy, gdy okazywało się, że to nasze doganianie Europy nie jest procesem trwającym 2-3 lata, ale dziesięciolecia. W wielu dziedzinach do dziś jej nie dogoniliśmy, choćby w dostępie do służby zdrowia. Jak upokarzający był widok hord naszych rodaków koczujących pod dworcami w Niemczech, Holandii lub Francji. Śpiących na ławkach w parkach i na ulicach, załatwiających potrzeby fizjologiczne w bramach, często kradnących nie tylko niemieckie samochody, ale i żywność w okolicznych sklepach. Brudnych, zarośniętych, nierzadko pijanych. Młodzi nie pamiętają, jak zawstydzający był kiedyś widok gapiów na ulicy, wpatrujących się z zachwytem w przejeżdżające zachodnie auta całkiem przeciętnych marek.

                      My zaczęliśmy od upadku, przeżyliśmy wzlot i stabilizację, a teraz znów zaliczamy upadek. Ale ten wzlot mamy wciąż w pamięci. A dzisiejsi 25- i 30-latkowie od 5 lat widzą wyłącznie upadek naszego państwa, a kolejnego wzlotu i stabilizacji mogą w ogóle nie dożyć. Bo na konsekwencje rządów PIS-u nałożą się katastrofalne skutki pandemii. Nam kiedyś Zachód pomógł. Bo nasz naród szanowano i podziwiano za lata oporu przeciw komunie, darzono nas sympatią, współczuto nam i solidaryzowano się z nami, no i wybaczano błędy. Jak małemu dziecku w wielkiej europejskiej rodzinie. Ale także dlatego, że Zachód miał w tym swój interes. Teraz nikt nam już nie pomoże. Zachód ma nas serdecznie dość. Drugi raz Zachód nie popełni takiego samego błędu. To tylko my, Polacy, popełniamy wciąż te same błędy… Inni, ci od nas mądrzejsi, na swoich błędach się uczą. Nie pomogą nam więc, głównie dlatego, że już nam nie zaufają. Oni nam nie zaufają! Bo po raz kolejny udowodniliśmy, że jesteśmy narodem nieprzewidywalnym. Kto im zagwarantuje, że za 5-10 lat jakaś bolszewicka partia, PIS lub jego spadkobierca, znów nie przejmie władzy w Polsce? Że im znów nie zafundujemy w PE jakiejś Beci Szydłowej, Kempy, Jakiego lub Czarneckiego? Miną dziesięciolecia, zanim ktoś w Europie zacznie nas poważnie traktować i zaufa naszej mądrości, dobrej woli i chęci współpracy. Przecież od 3-4 lat na arenie międzynarodowej nasz kraj zajmuje się głównie destrukcją Unii, rozbijaniem jej jedności i godzeniem w jej fundamentalne wartości! Jak nasi następcy zamierzają przekonać Zachód, że to już się nigdy nie powtórzy? ...
                      cd.
                      • 1agfa Re: Czym jest....polskosc? 07.05.20, 16:48
                        Dzisiejsi 25-latkowie będą mieć wielki balast do dźwigania. Balast własnej winy, bierności i zaniechania. Wynikający z lenistwa, głupoty, krótkowzroczności i wygodnictwa. W porównaniu z nimi my mamy jednak pewien komfort psychiczny. Nie było naszej winy w tym, że to Sowieci zajęli nasz kraj w 1945 r. i że w wyniku tego straciliśmy niepodległość. Poza naszym zasięgiem leżało również obalenie reżimu w czasach Gomułki, a potem Gierka. Mogło to się zakończyć tylko tak, jak na Węgrzech i w Czechosłowacji. Gdy nadarzyła się w końcu okazja, to obaliliśmy tamten system i jeszcze daliśmy przykład innym. Nieprzypadkowo to właśnie ludzie z naszego, dość ciężko doświadczonego pokolenia stanowią dziś rdzeń „społecznego oporu” przeciw rządom bolszewików, to my najliczniej uczestniczymy w protestach, choćby pod sądami. To my najliczniej stawiamy się przy urnach wyborczych. Niemal na pewno nie dopuścilibyśmy do zniszczenia naszego kraju przez PIS, gdybyśmy dostali wsparcie ze strony tych, których obowiązkiem było udzielić nam tego wsparcia. W interesie ich samych oraz ich dzieci! I z tego obowiązku się nie wywiązali. Ludzie młodzi…

                        Bardzo możliwe, że konsekwencje 5 lat rządów PIS-u i pandemii najdotkliwiej odczujemy my. Dzisiejsi emeryci oraz ludzie, którzy staną się emerytami za kilka lat. Bo choć jesteśmy grupą społeczną bardzo liczną, to nasza siła uwidacznia się tylko przy urnach. Do walki na barykadach większość z nas już się nie nadaje. Ale najdłużej ten swoisty rachunek koszmarnych błędów ostatnich 5 lat spłacać będą ludzi dziś jeszcze młodzi. Gdy stracą wszystko to, co zostało wywalczone po 1989 r. zrozumieją, że trzeba było, zamiast jechać z kolegami na weekend w górach, iść do kina, wypisywać głupoty na Fb lub TT albo balować w akademikach, ruszyć dupę i pofatygować się raz na jakiś czas do urny wyborczej. Lub wyjść na ulice i aktywnie, z pełną determinacją przeciwstawić się niszczeniu naszego kraju, demokracji oraz wolności. Młodzi ludzie na razie nie mają nic pięknego polskiego, co mogliby zabrać do grobu. I obawiam się, że nieprędko będą mieć coś takiego…

                        Dziękuję za uwagę.
                        I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...”

                        Jacek/Olga ..."

                        Przyłączam się, udostępniam.
                  • 1agfa Re: Czym jest....polskosc? 08.05.20, 23:51
                    Mea culpa. Poprzednio źle umieściłem film, bez podawania wszystkich autorów.
                    Siedzę i się wstydzę. Teraz chyba będzie dobrze. Animacja Pani Matyldy - nadzwyczaj poruszająca, o wykonaniu tekstu jego autorstwa przez Mateusza (nawiasem intensywnie działającego w celach charytatywnych na rzecz słabych, chorych), już było.

                    www.facebook.com/233407416725787/videos/613037515961359/

                    Mateusz Damięcki
                    6 maja o 13:17 ·
                    „Dziękuję”
                    Animacja: Matylda Damięcka
                    The Girl Who Fell on Earth
                    Tekst i wykonanie: Mateusz Damięcki
                    Mateusz Damięcki

                    Na te chwilę 3/4 mln wyświetleń.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka