Dodaj do ulubionych

Wszyscy śnięci.

20.05.20, 17:10
https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/98119666_130462931958805_720071230182391808_n.jpg?_nc_cat=105&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=fs6BGzV0ymAAX9frNnG&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=0696a519ddf6a9c1bf81009cefd77c0f&oe=5EEA8BC4
Obserwuj wątek
          • wscieklyuklad Re: Wszyscy śnięci. 20.05.20, 18:02
            OKO.press

            Mariusz Jałoszewski
            19 maja 2020
            Ścigają sędziów za podpisanie listu do OBWE w sprawie wyborów prezydenckich.



            Dyscyplinarki za podpisanie listu do OBWE grożą nawet kilkunastu sędziom z Piotrkowa Trybunalskiego i okolic. Ściga ich tamtejsza rzecznik dyscyplinarna, która awansowała w sądzie za czasu rządu PiS
            Tylko 1 na 300 czytających ten artykuł wspiera OKO finansowo. Wyobraź sobie co moglibyśmy osiągnąć, gdyby było nas 10 x więcej... WESPRZYJ OKO >>

            Sędziów ściga zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim Anna Gąsior-Majchrowska. Jak wynika z informacji OKO.press wysyła ona właśnie do wybranych sędziów z sądów rejonowych podległych Sądowi Okręgowemu w Piotrkowie Trybunalskim wezwania do złożenia wyjaśnień. Informuje w nich, że podjęła wstępne czynności wyjaśniające w celu ustalenia znamion przewinienia dyscyplinarnego.
            Bo list do OBWE jest niezgodny z Konstytucją

            Rzecznik dyscyplinarna założyła, że tym przewinieniem dyscyplinarnym jest podpisanie przez sędziów pisma do dyrektora OBWE. Rzecznik pisze, że Konstytucja zakazuje sędziom prowadzenia działalności publicznej, która nie daje się pogodzić z zasadami niezależności sędziowskiej. Nie wyjaśnia jednak co złego jest w tym, że sędziowie taki list podpisali.

            List do OBWE jest z 29 kwietnia 2020 roku. Sędziowie domagali się w nim, by OBWE objęła monitoringiem korespondencyjne wybory na prezydenta w maju i wysłała na nie swoich obserwatorów. W liście podkreślali, że z powodu epidemii wielu Polaków nie będzie mogło wziąć udziału w takich wyborach. Pisaliśmy o tym liście w OKO.press:
            wybory OBWE

            Ponad 600 sędziów apeluje do OBWE o monitoring wyborów i wysłanie swoich obserwatorów do komisji wyborczych

            28 kwietnia 2020

            List to inicjatywa sędziów ze Szczecina. Ale podpisało go w sumie 1278 sędziów z całej Polski. W tym grupa 31 sędziów z Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim i podległych mu sądów rejonowych (takich sędziów rejonowych podpisanych pod listem do OBWE jest 17).

            Pisma od rzeczniczki dyscyplinarnej z Piotrkowa Trybunalskiego z wezwaniem do złożenia wyjaśnień za podpisanie tego listu dostają tylko sędziowie rejonowi, bo tylko ich może ścigać.
            Awans od nowej KRS

            OKO.press zapytało rzecznika Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim o to wobec ilu sędziów wszczęto postępowanie wyjaśniające i dlaczego. Odpowiedź mamy dostać dopiero w środę 20 maja.

            O rzeczniczce dyscyplinarnej z sądu w Piotrkowie do tej pory nie było głośno. Niezależnych sędziów za obronę wolnych sądów ścigają rzecznicy dyscyplinarni Ziobry, czyli główny rzecznik Piotr Schab i jego dwaj zastępcy Przemysław Radzik i Michał Lasota.

            Wiele razy pisaliśmy o tym w OKO.press:
            73 sędziów złożyło na siebie donos do prezeski z nadania Zbigniewa Ziobro
            Przeczytaj także:
            Represje Ziobry: już 43 sędziów ściganych przez rzeczników i prokuratorów

            Nie było też do tej pory głośno o sędziach z Piotrkowa i okolic. Część z nich należy do największego stowarzyszenia sędziów Iustitii, które broni niezależności sądów i głównie podpisują różne apele oraz takie listy jak do OBWE.
            Dlaczego więc nagle wszczyna się przeciwko nim postępowania, które mogą zakończyć się postawieniem zarzutów dyscyplinarnych? I robią to nie rzecznicy dyscyplinarni ministra Ziobry, tylko rzeczniczka z Piotrkowa?

            Sędzia Anna Gąsior-Majchrowska za obecnej władzy awansowała do sądu wyższej instancji oraz została zastępcą rzecznika dyscyplinarnego. Przed laty była ona asystentką sędziego Stanisława Tomasika, który jest obecnie prezesem Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim (z nominacji ministra Ziobry).

            Sędzia Gąsior-Majchrowska po etapie bycia asystentką w 2010 roku została sędzią rejonową w sądzie w Tomaszowie Mazowieckim. W lipcu 2019 roku prezydent powołał ją na sędziego sądu okręgowego. Awans ten dostała od nowej KRS. W konkursie na to stanowisko startowało w sumie ośmiu sędziów (z doświadczeniem), ale nowa KRS wskazała na Gąsior-Majchrowską. Zastępcą Rzecznika Dyscyplinarnego została krótko po powołaniu do sądu okręgowego. O to drugie stanowisko starało się w sumie pięciu sędziów. I choć jej konkurenci dostali więcej głosów, znowu nominacja trafiła do sędzi Gąsior-Majchrowskiej.
            • wscieklyuklad Re: Wszyscy śnięci. 20.05.20, 18:10
              OKO.press

              Beata Siemieniako
              20 maja 2020
              Bezprawie stanu wyjątkowego: 10 tys. kary za niewinność na podstawie nieistniejących przepisów
              surowe prawo stanu wyjątkowego wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość stało się narzędziem cenzurowania sztuki, karania aktów manifestowania swoich poglądów, w szczególności poglądów krytykujących obecną władzę, a nawet odstraszania od przebywania w okolicach Sejmu - pisze adwokatka i działaczka społeczna Beata Siemieniako
              Reakcja władzy – policji i sanepidu – na akcję artystyczną „List” pokazała, w jak absurdalnej rzeczywistości żyjemy. Za jeden czyn można zostać ukaranym dwa razy, funkcjonariusze Policji wystawiają mandaty na podstawie nieistniejących przepisów, a jeśli z nagrania video wynika co innego niż z notatki funkcjonariusza naocznego świadka, tym gorzej dla nagrania video – pisze dla OKO.press Beata Siemieniako, prawniczka.

              Przyjrzyjmy się więc krok po kroku sytuacji, w której prawo powszechnie obowiązujące zlewa się z prawem stanu wyjątkowego i staje się narzędziem surowej, choć bezpodstawnej represji wobec obywateli i obywatelek.

              Drakońska kara dla artystów: 10 tys. zł za list do Sejmu. Pismo dostarczyli zamaskowani policjanci

              19 maja 2020
              ”Nieznajomość prawa szkodzi”

              Na nagraniu wykonanym przez dziennikarza OKO.Press Macieja Piaseckiego funkcjonariusz Policji tłumaczy jednemu z artystów: „Nieznajomość prawa szkodzi”. Piękna paremia z prawa rzymskiego, szkoda tylko, że prawa nie zna nawet ją wypowiadający.

              Ów policjant, wystawiając mandat na 500 złotych każdemu z uczestników akcji, powołał się bowiem na nieistniejący przepis.

              Zdaniem policjanta według § 14 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w dniu akcji “List” obowiązywał zakaz przemieszczania się.
              Przepis już nie obowiązywał

              Nie jest to prawda. Zakaz przemieszczania się w dowolnym celu został uchylony z dniem 19 kwietnia poprzednim Rozporządzeniem, a więc przeszło dwa tygodnie temu. Przydałoby się więc przypomnieć inną paremię: nullum crimen sine lege – nie można karać za czyn, który nie był zabroniony w momencie jego popełnienia.

              Faktycznie, trudno nadążyć za prawem, które się zmienia kilka razy w ciągu dwóch miesięcy.

              Czy wyobrażają Państwo sobie, że co poniedziałek, co innego jest karalne? Mniej więcej tak jest teraz w Polsce.

              Mandaty są wystawiane na podstawie ciągle zmienianych rozporządzeń. Poradniki, co wolno, a czego nie wolno i co nam za to grozi, tracą na aktualności szybciej niż – jak widać – jesteśmy w stanie zapamiętać. Skoro za zmianami w prawie nie nadąża Policja, to jak państwo może wymagać, że nadążą za nowymi zakazami wszyscy obywatele?

              Akcja List protestem wobec wyborów w czasie epidemii

              Celem artystów i artystek nie było jednak wyrażenie sprzeciwu wobec prawa i umniejszenia zagrożenia koronawirusem. Wręcz przeciwnie, akcja „List” była protestem wobec pomysłu zorganizowania wyborów w czasie zagrożenia epidemiologicznego.

              Co więcej, akcja „List” została przygotowana z wyjątkową dbałością o zgodność z przepisami: cały transparent miał 14 metrów, niosło go 7 osób w równych odstępach, co dało około 2.30 metra odstępu między osobami. Wszystkie osoby miały maseczki. Żadnej z tych okoliczności policjanci nie kwestionowali w dniu wydarzeń, co słychać na nagraniu.

              Dodatkowo artyści dysponowali zaświadczeniem wydanym przez Prezeskę Fundacji Nowej Kultury Bęc Zmiana, że są w pracy.
              Jeśli fakty przeczą mojej teorii, tym gorzej dla faktów

              Z czasem okazało się, że nie wszystko jest tym, czym jest na pierwszy rzut oka. W czasie akcji doręczania przesyłki Policja zatrzymała artystów dwa razy.

              Po raz pierwszy na ul. Jasnej około godziny 17.10. Po krótkiej rozmowie z funkcjonariuszami artystom pozwolono iść dalej, nie stwierdzając, że łamią jakiekolwiek przepisy.

              Drugi raz zatrzymano ich już pod Sejmem. Mimo że godzinę później artyści wykonywali dokładnie tę samą czynność – nieśli ogromny list-transparent do Sejmu – ta sama Policja uznała, że tym razem łamią prawo.

              Biorący udział w akcji odmówili przyjęcia mandatu w wysokości 100 złotych. Z zachowania funkcjonariuszy Policji można wyciągnąć dwa wnioski. Albo zakaz przemieszczania się nie obowiązuje w całej Warszawie, ale na ulicy Wiejskiej już tak, albo artyści i artyści mogą pracować na terenie Warszawy, ale w okolicach Sejmu nie mogą.

              Do jeszcze innych wniosków doszedł warszawski sanepid. W decyzji wymierzającej karę administracyjną w wysokości 10.000 złotych urząd wskazał, że na ulicy Jasnej o godz. 17.10 artyści złamali prawo – nie zachowali bowiem 2-metrowego odstępu od siebie. Decyzja została wydana w oparciu o notatkę służb porządkowych.

              Mimo że z nagrania dziennikarskiego można wyciągnąć wniosek dokładnie przeciwny.

              Można by się zastanowić, co jest bardziej wiarygodnym dowodem – notatka służbowa czy nagranie video? Ale zanim zrzucimy winę na urzędnika, przeanalizujmy prawo, na podstawie którego decyzja została wydana.
              Specustawa przeciw prawom obywateli

              Specustawa COVID-19 wyłącza stosowanie jednej z głównych zasad postępowania administracyjnego – prawo do czynnego udziału strony w każdym stadium postępowania.

              Jak to działa w praktyce? Tak, że artyści nie mieli wiedzy, że postępowanie przez sanepid zostało wszczęte (przecież Policja już raz ukarała ich mandatami).

              O postępowaniu sanepidu dowiedzieli się dopiero z decyzji, a więc nie mieli możliwości złożyć wyjaśnień, ani przedstawić materiału wideo, z którego w sposób niewątpliwy wynika, że zachowali się zgodnie z przepisami.

              Ne bis in idem – nie dwa razy za to samo

              Wydawać by się nie mogło, że nie można karać dwa razy za to samo. Ale nie tym razem. Artyści i artystki niosący list z Poczty Głównej do Sejmu, raz zostali ukarani przez Policję mandatem, a raz przez sanepid karą 10.000 złotych. Mimo że przez cały ten czas zachowali się dokładnie w ten sam sposób.

              Rzecznik Praw Obywatelskich ostrzegał: „Prawo w czasach koronawirusa stało się mniej przejrzyste, a dolegliwość kar – większa. (…) Kara 30 000 czy mandat 500? Od czego to zależy? Co różni karę administracyjną z Sanepidu od mandatu policji? Tak naprawdę…opinia policjanta”

              W przypadku mandatu, możemy go nie przyjąć, odwołać się do sądu, uczestniczyć w rozprawie, zatrudnić adwokata, zgłaszać wnioski dowodowe. W przypadku kary administracyjnej, nie możemy uczestniczyć w postępowaniu, nie możemy odmówić jej przyjęcia, jeśli jej nie zapłacimy w ciągu 7 dni, będą naliczane odsetki, a za kolejne 7 dni możemy mieć puste konto. Niezależnie od tego, czy się odwołamy, czy nie.

              „Tym sposobem kary z ustawy o epidemiach w obecnym kształcie mogą stanowić wyjątkowo surowe narzędzie represji ze strony Państwa. Na to nie może być zgody Rzecznika Praw Obywatelskich.”

              Absolutnie nie chodzi o to, by kwestionować zasadność karania osób, które naruszają nakazy i zakazy związane z zapobieganiem rozprzestrzeniania się wirusa. Chodzi jednak o to, by stanowione prawo spełniało określone standardy, na które wskazuje RPO w liście do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego:

              ”Te kary muszą być jednak tak skonstruowane, żeby:

              Wiadomo było na pewno, jakie przepisy proceduralne należy stosować do ich nakładania i jakie dowody są wystarczające dla ukarania.
              Wiadomo było na pewno, za jakie konkretnie zachowania one grożą – co oznacza, że te zachowania trzeba opisać w ustawie.
              Wiadomo było na pewno, na jakich zasadach organy władzy mają wyliczać kwotę kary, w zakresie widełek kwotowych (tzw. dyrektywy wymiaru kary), tak aby kara była sprawiedliwa (proporcjonalna).
              Naliczona kara była realnie możliwa do zapłacenia dla obywatela.”

              Przykład artystów i artystek niosących list do Sejmu dobrze ilustruje, jak surowe prawo stanu wyjątkowego wprowadzone przez Prawo i Sprawiedliwość stało się narzędziem cenzurowania sztuki, karania aktów manifestowania swoich poglądów, w szczególności poglądów krytykujących obecną władzę, a na
              • wscieklyuklad Re: Wszyscy śnięci. 20.05.20, 18:14
                Niestety muszą zapłacić bo mafia uchwaliła ustawkę, że nie można a priori się odwołać i czekać na weryfikację sądu (czyli dobrze wiedziała, że to będzie bezprawne). Artyści winni natychmiast po wpłacie zgłosić sprawę do sądu i z kieszeni bydlaka, które podpisało windykację otrzymać zwrot kasy z odsetkami (od 70.000!). No tak, ale bydło przewidziało i taką sytuację - urzędas działające pro Wolsko bono, a łamiące prawo podejmowanymi decyzjami JEST BEZKARNE!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka