Dodaj do ulubionych

Co by tu jeszcze spieprzyć

23.05.20, 09:50


Na wstępie iście wieszczy tekst Wojciecha Młynarskiego.

Tu będziemy dokumentować demolkę państwa przez mafię.
Wprawdzie w piosence Wojciech Młynarski wspomina o facetach, to piosenki dorównują bydłu w sposób maksymalny.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 09:52

      OKO.press

      Adam Leszczyński
      22 maja 2020
      PiS zlikwiduje Polską Akademię Nauk? Tłumaczymy, o co chodzi w kuriozalnym dokumencie resortu nauki

      Komitet Polityki Naukowej, doradcze ciało Ministerstwa Nauki, proponuje likwidację Polskiej Akademii Nauk i wcielenie części instytutów do uczelni. Oburzeni naukowcy protestują, wytykając doradcom ministra błędy i pomyłki.
      „Mimo pandemicznego zamieszania i politycznych burz w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego wrze praca. I to jaka. Na stronie Ministerstwa umieszczono właśnie zapowiedź ustawy likwidującej Polską Akademię Nauk. Żeby nie psuć niespodzianki, dla niepoznaki wcześniej konsultowano ze środowiskiem naukowym zupełnie inne projekty całkiem innych ustaw” –

      napisał prof. Osęka.

      Dokument w całości można przeczytać tutaj. OKO.press streści jego główne postulaty:

      „potrzebna jest radykalna zmiana funkcjonowania instytutów naukowych, a w szczególności instytutów PAN” oraz „oddzielenie korporacji”;
      „niezrozumiałe jest tolerowanie funkcjonowania jednostek, które otrzymują bardzo niskie kategorie naukowe w wyniku kolejnych ewaluacji” (ewaluacja to ocena jakości prowadzonych badań – przyp. OKO.press);
      trzeba stworzyć nową instytucję – „ Towarzystwa Marii Skłodowskiej-Curie, do którego wejdą automatycznie instytuty PAN z kategorią A+ oraz nieliczne z górnej listy instytutów z kategorią A”;
      „Instytutom PAN, które nie wejdą do TMSC należy stworzyć możliwość, aby w określonym czasie (np. 4 lat) dokonały restrukturyzacji, która pozwoli im osiągnąć jakość badań naukowych, wymaganą do wstąpienia do Towarzystwa. Te instytuty, które ich nie spełnią powinny być dołączone do uczelni, ale wyłącznie w przypadku, w którym uczelnia wyrazi na to zgodę. W przypadku rozwiązania instytutu pracownicy powinni mieć zapewniony pakiet umożliwiający przekwalifikowanie. Część pracowników z pewnością będzie mogła znaleźć pracę w instytutach TMSC lub na uczelniach”.
      „jedną z barier rozwoju nauki, oprócz niewystarczającego finansowania, jest brak w historii wolnej Polski projakościowych zmian struktury instytutów prowadzących badania naukowe” – konkludują autorzy.

      Zróbmy reformę systemu, rozwiążmy słabe instytuty – to brzmi sensownie. Dlaczego więc propozycja Komitetu Polityki Naukowej wzbudziła protesty?
      Błędy i nieprawdy

      Protesty pojawiły się bowiem natychmiast, i to bynajmniej nie ze strony „słabych” – czyli potencjalnie przeznaczonych do likwidacji – instytutów. Jednostki naukowe w Polsce mają regularnie nadawane przez Ministerstwo Nauki „oceny” – od A+ do C – które przekładają się m.in. na poziom finansowania z budżetu. Z 68 instytutów PAN ocenę A+ – przyznawaną elicie nauki, uprawiającej badania na najlepszym światowym poziomie – ma 14. Znacznie więcej ma kategorię A, oznaczająca czołówkę krajową (w tym ISP PAN, w którym pracuje prof. Osęka). Kategorię A+ mają m.in. Instytut Badań Literackich PAN oraz Instytut Historii PAN.

      Protestowały władze Akademii:

      „W efekcie takich zmian nastąpiłaby utrata potencjału PAN jako całości. Propozycje te są szkodliwe dla potencjału badawczego PAN.

      W PAN powstaje dwa razy tyle prac naukowych (publikowanych w najlepszych czasopismach naukowych) niż na najlepszym polskim uniwersytecie, realizowanych jest trzy razy więcej projektów badawczych niż w najlepszym pod tym względem uniwersytecie w Polsce”.

      – napisało Prezydium PAN 20 maja.

      „Propozycje (…) obejmują ocenę instytutów PAN, niepopartą żadnymi weryfikowalnymi danymi i będącą w sprzeczności ze stanem faktycznym” – napisał 18 maja wiceprezes PAN, prof. Paweł Rowiński, który wyraził stanowisko zespołu Akademii zajmującego się przygotowaniem projektu jej reformy.

      Bardzo podobne stanowisko zajął prof. Tadeusz Burczyński w imieniu Rady Dyrektorów Jednostek Naukowych PAN (tutaj).
      Na czym polega problem

      Komitet Polityki Naukowej to ciało doradcze ministra nauki, powoływane na dwuletnią kadencję. Komitet „przeprowadza ewaluację realizacji polityki naukowej państwa oraz opiniuje dokumenty przedstawione przez ministra” (skład komitetu można znaleźć na stronie ministerstwa – tutaj).

      Nie wiadomo, czy w sprawie reformy PAN komitet opiniował jakiś konkretny dokument i czy wyraził opinię na prośbę ministra.

      Na czym polega problem – zdaniem krytyków – z propozycjami Komitetu?

      Ostatnia ocena jednostek naukowych (ewaluacja) miała miejsce w 2017 roku. Następna zostanie przeprowadzona dopiero w 2021 roku. Została odłożona o rok ze względu na epidemię. Co więcej, jej kryteria cały czas ulegają zmianom — tzw. reforma nauki wprowadzona przez byłego wicepremiera Jarosława Gowina zmieniła zasady oceny, a reguły są nieustająco poprawiane przez ministerstwo. W efekcie naukowcy będą oceniani za dorobek z lat 2017-2021 według zasad, które jeszcze nie zostały do końca ustalone. Autorzy propozycji oceniają więc dorobek PAN przed jego właściwą oceną (i to wyraźnie przed);
      minister Gowin zapowiadał przed odejściem reformę PAN, ale projekty (a właściwie bardziej pomysły), nad którymi rozpoczęto dyskusje, zakładały zupełnie inne zmiany niż te, które znalazły się w dokumencie Komitetu Polityki Naukowej;
      w piśmie znalazły się błędy merytoryczne. Np. autorzy z Komitetu Polityki Naukowej piszą: „Wydaje się też nieracjonalne, że przez ponad 30 lat wolnej Polski zamknięto tylko jedno centrum PAN (Instytut Ekologii) i nie stworzono żadnego nowego instytutu”. To nieprawda: np. ISP PAN powstał w 1990 roku;
      instytuty PAN mają lepsze wyniki badań od większości uczelni, a kosztują znacznie mniej. „Okoliczność, że nie tworzy się nowych instytutów PAN wynika ze struktury finansowania nauki w Polsce. Nie ma dowodu, że likwidowanie i tworzenie nowych instytutów spowodowałoby wzrost jakości badań naukowych. Należy natomiast zauważyć, co potwierdzają twarde dane bibliometryczne, że – pomimo znacznie mniejszych nakładów finansowych niż na szkoły wyższe – to w instytutach naukowych PAN powstaje więcej publikacji niż w jakiejkolwiek polskiej szkole wyższej” – pisał prof. Tadeusz Burczyński;
      oddzielenie instytutów od „korporacji uczonych” nie przyniesie żadnych rezultatów – status członka PAN ma maksymalnie 350 osób. Przynależność do korporacji ma głównie honorowe znaczenie – nie przekłada się na np. wpływ na zarządzanie instytutami.

      cdn

      Dokument – datowany 30 kwietnia 2020 roku – udostępnił 20 maja na swojej stronie na Facebooku historyk prof. Piotr Osęka, dyrektor ds. naukowych w Instytucie Studiów Politycznych PAN (uwaga: w ISP PAN pracował w latach 2008-2018 niżej podpisany). Rekomendacja rozeszła się jak burza wśród naukowców.
      • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 09:53
        Polityczna walka o reformę PAN

        Restrukturyzację PAN zapowiadają od lat – o ile nie dziesięcioleci – kolejni ministrowie nauki. W 2012 roku obiecywała to ówczesna ministra nauki prof. Barbara Kudrycka (PO). PAN ma także nieustające kłopoty z finansowaniem. Dotacje z budżetu są niskie. Np. przez lata zatrudnieni w nim naukowcy, zwłaszcza w instytutach humanistycznych i społecznych, zarabiali mniej niż na uczelniach. Zmienił to dopiero wicepremier Gowin, ustalając płace minimalne w PAN na poziomie równym z płacami na uczelniach.

        Zawsze jednak ministrowie zostawiali reformę Polskiej Akademii Nauk na koniec swoich rządów – i dlatego nigdy nie dochodziła ona do skutku, ponieważ ministrowie odchodzili, zanim udało im się ją przeprowadzić.

        Często te pomysły obejmowały likwidację niektórych instytutów. W czasie uchwalania tzw. reformy Gowina w 2018 roku (OKO.press konsekwentnie nie nazywa jej reformą, ponieważ to sugeruje zmiany na lepsze) w projekcie znalazł się zapis o możliwości włączania instytutów PAN do uczelni na wniosek ministra nauki. Ponieważ instytuty PAN z reguły mają dobre wyniki naukowe, mogłyby poprawić pozycję polskich uczelni w międzynarodowych rankingach, na czym kolejnym ministrom zależało (i co obiecywali). Po protestach naukowców z PAN zapis ten wypadł z ostatecznego tekstu ustawy.

        Po wyborach w 2019 roku ówczesny wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin zapowiadał, że „obóz zjednoczonej prawicy” przygotuje nową ustawę o PAN. Gowin zapowiadał także „szerokie konsultacje”.

        Po odejściu Gowina z rządu w kwietniu 2020 roku zastąpił go działacz samorządowy Wojciech Murdzek, pierwszy minister nauki od 1956 roku bez stopnia naukowego. Minister Murdzek przywitał naukowców obszernym listem, zawierającym głównie cytaty z Jana Pawła II oraz wezwanie do uczczenia 100. rocznicy jego urodzin. Można się raczej po nim spodziewać nadania PAN imienia św. Jana Pawła II, ale dużo trudniej wyobrazić sobie kompleksową reformę tej instytucji.

        oko.press

        HORROR!
        Te sukinsyny zdemolują WSZYSTKO!
        Ma to gówno w sobie niewyobrażalny gen destrukcji!
        • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 10:15
          Ewa Siedlecka Polityka

          PiS urządza teatr w Sądzie Najwyższym. Poza trybem
          22 maja 2020

          Stowarzyszenie Iustitia przygotowało „ranking” kandydatów na pierwszego prezesa, używając kategorii badanych przy sędziowskich awansach. Mało prawdopodobne, aby kierował się nim prezydent Duda.

          W Sądzie Najwyższym kolejne podejście do wyboru kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. 12 sędziów, którzy zgodzili się kandydować i zostali zgłoszeni, najpierw miało własne wystąpienia, a potem odpowiadało na pytania. Procedura trwa, będzie kontynuowana w sobotę od godz. 10. Przed wejściem do SN stało kilku Obywateli RP z transparentem „Trzymajcie się” adresowanym do tzw. starych sędziów. Zaś do gmachu wspierać koleżanki i kolegów przyszli członkowie branżowych środowisk, stowarzyszenia prokuratorów Lex Super Omnia i były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński.
          W stylu Kuchcińskiego

          Po rezygnacji Kamila Zaradkiewicza z funkcji prezydenckiego „komisarza” obrady prowadzi wskazany przez Andrzeja Dudę następca – Aleksander Stępkowski. I od razu poszedł śladami poprzednika. Tym samym wyłanianie kandydatów obciążone jest złamaniem procedur, które miało miejsce wcześniej (łącznie z arbitralnym „wybieraniem” komisji skrutacyjnej). Ta procedura będzie tak samo nieważna co poprzednia.

          Stępkowski odrzucał wszystkie wnioski formalne „starych” sędziów. Robił to w stylu byłego marszałka Sejmu z PiS Marka Kuchcińskiego: „bezzasadny”, „pozostawiam bez rozpoznania”, „niedopuszczalny-odrzucony”. Na wniosek, by wyłonić osobę, która przedstawi prezydentowi kandydatury, „wyłonił” siebie, dodając – grzecznościowo – „starego” sędziego Krzysztofa Rączkę. „Jesteśmy poza trybem” – skwitował sędzia Włodzimierz Wróbel.

          Kamil Zaradkiewicz nie radził sobie z procedurą, której „starzy” zgodnie z prawem używają do torpedowania wyborów przeprowadzanych według wadliwego prawa przepchniętego przez PiS w parlamencie. Jak trafnie podsumował podczas dzisiejszego Zgromadzenia prezes Izby Cywilnej Dariusz Zawistowski, „władza polityczna zagwarantowała sobie pełen wpływ na to, kto zostanie pierwszym prezesem, a Zgromadzenie Ogólne zostało ubezwłasnowolnione”. I postawił kwestię: czy takie wybory, w których wiadomo, kto nie zostanie wybrany, są uczciwe?

          Czytaj też: „Konklawe” w Sądzie Najwyższym. Kto ma asa w rękawie?
          Teatr dla zachowania pozorów

          Oczywiście – nie są. Prezydent niemal na pewno wybierze osobę, która będzie „posłuszna” PiS. Cała procedura wyboru pięciu kandydatów jest teatrem odegranym dla uczynienia zadość pozorom. Nie zostanie w niej wyłonionych pięciu kandydatów mających poparcie większości sędziów, bo jest to po prostu niemożliwe, skoro wszystkich sędziów jest 99, a każdy ma jeden głos.
          W wyborach startują zarówno neosędziowie (niektórzy obciążeni dyscyplinarnie), jak i „starzy” sędziowie Sądu Najwyższego. Stowarzyszenie Iustitia przygotowało „ranking” kandydatów na pierwszego prezesa, używając kategorii badanych zwykle przy sędziowskich awansach. Mało prawdopodobne, aby tym rankingiem kierował się Duda.Ranking wygrywają ex aequo „starzy” sędziowie: Marta Romańska, Dariusz Zawistowski i Włodzimierz Wróbel, dalej Tomasz Artymiuk i Piotr Prusinowski. Zero punktów dostał neosędzia Tomasz Demendecki, komornik, wobec którego toczyło się postępowanie dyscyplinarne, człowiek kojarzony ze zdymisjonowanym za aferę hejterską wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem.

          https://pbs.twimg.com/media/EYmke7AXsAAMWi4?format=jpg&name=small

          KRYSZTAŁY!
          • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 10:20
            Posłowie PiS chcieli zrobić nalot Trzaskowskiemu. Pomylili budynki.

            (hahahahahahahahahahahahahahahahaha - zanim cd. muszę się potarzać po glebie! Co za matołectwo!)

            Tytani intelektu.

            Politycy PiS rozpaczliwie szukają haków na prezydenta Rafała Trzaskowskiego. Według najnowszych sondaży ma on spore szanse wygrać z prezydentem-rezydentem PiS Andrzejem Dudą.

            Reporter Radia Zet ujawnił, że PiS postanowiło urządzić poselską kontrolę w ratuszu. Chciano sprawdzić jak przyznawane są mikropożyczki dla warszawskich przedsiębiorców.
            Jednak niejakie czarnek - osieł z PiS pomylił budynki… bo mikropożyczki przyznaje Powiatowy Urząd Pracy i to tam są wszystkie dane.
            A w TV wyszczekano toto jakby w MENSIE dobiegało 1000 punkciorów. A tu trzeba skreślić "jedynkę".

            Te debile nie mają pojecia o podstawach funkcjonowania państwa!
                • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 10:41
                  "Patrzę na obracanie wszystkiego w ruinę". Były szef stadniny w Janowie przerywa milczenie.

                  "Dramatycznie złe warunki sanitarno-higieniczne, żywieniowe" – tak Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa ocenia obecną sytuację w stadninie koni w Janowie Podlaskim. Po tym, jak rząd PiS na początku 2016 roku odwołał wieloletniego prezesa Marka Trelę, oskarżając go o oszustwo, gospodarstwo zaczęło podupadać. W 2018 roku poniosło 3,3 mln zł straty. Co na to Marek Trela? I czym się teraz zajmuje? Opowiedział o tym w wywiadzie naTemat.
                  Anna Dryjańska: "Stadnina Janów Podlaski na dnie" – napisała niedawno "Rzeczpospolita". Czy śledzi pan doniesienia medialne na ten temat?
                  Marek Trela: Czytam materiały o Janowie Podlaskim, gdy na nie trafię. Część smutnych informacji dociera do mnie innymi kanałami. Dałem temu miejscu 40 lat życia, więc trudno nawet opisać co czuję, gdy widzę, że jest dewastowane.
                  Po tym, jak na początku 2016 roku odwołał pana świeżo upieczony minister Krzysztof Jurgiel, na stanowisku szefa stadniny przewinęły się już cztery osoby. Ma pan jakąś hipotezę dlaczego?
                  Nie mnie, maluczkiemu, oceniać zamiary polityków. Obecnego, czwartego prezesa, wcześniej nie znałem. Mam jednak przykrą świadomość, że podjął się karkołomnego zadania. Poprzedni trzej prezesi urządzili w stadninie festiwal niekompetencji, nieuczciwości i braku profesjonalizmu. Sytuacja w Janowie Podlaskim jest bardzo trudna.
                  Ze strony członka rządu PiS pojawiły się wobec pana zarzuty o niegospodarność, a nawet oszustwo. Czy sprawa znalazła finał w sądzie?
                  Skąd, nawet do niego nie trafiła. Nadal zajmuje się nią prokuratura – już straciłem rachubę, ile razy przedłużała śledztwo. Żeby było zabawniej, nie toczy się ono przeciwko mnie, tylko w sprawie, więc nie mam nawet prawa do tego, by się czegokolwiek dowiedzieć o postępach.
                  Pan też złożył doniesienie do prokuratury. Latem 2016 roku zawiadomił pan śledczych o podejrzeniu nieprawidłowości podczas janowskiej aukcji Pride of Poland. Chodziło m.in. o dwukrotną licytację klaczy Emira, którą w końcu sprzedano nie za pierwotną kwotę 550 tys. euro, lecz 225 tys. euro. Jak skończyła się ta sprawa?
                  Nie skończyła się, choć to oczywisty przekręt. Wskazana przez władzę ekipa w pół godziny zniszczyła reputację, na którą poprzednicy pracowali od dziesięcioleci. Prokuratura nadal czeka na jakieś opinie z USA. Kiedy to się skończy? Nie wiem. Nie łudzę się, że zależy im na wyjaśnieniu sprawy. Być może moje prawnuki dożyją finału?
                  Ma pan żal? Czuje się pan skrzywdzony?
                  Może i miałem żal, ale to było na samym początku. Szybko stało się dla mnie jasne, że muszę się od tego odciąć. Teraz, gdy patrzę na obracanie wszystkiego w ruinę, oczywiście że odczuwam żal, ale nie dlatego, że nie jestem już w środku. Żałuję miejsca, ludzi i koni. Bycie prezesem państwowej spółki to dziś osobliwe zadanie.
                  A tak ogólnie uważam, że mam w życiu szczęście. Cały czas robiłem to, co lubię: leczyłem i hodowałem konie, prowadziłem gospodarstwo rolne. Życzę wszystkim, by mogli tak powiedzieć o swojej pracy.
                  Od dwóch lat kieruję jordańskim sanktuarium dla dzikich zwierząt, Al Ma’wa for Nature and Wildlife. Ratujemy lwy, tygrysy i niedźwiedzie spod kul, z obszaru działań wojennych, głodu i innych nieszczęść.
                  Część leczymy i wypuszczamy na wolność, inne zostają z nami. Zapewniamy im raj na starość. To wspaniałe miejsce, gdzie każda lwia rodzina ma dla siebie 1,5 hektara śródziemnomorskiego lasu. To ludzie są tu gośćmi, nie zwierzęta.
                  Domyślam się, że nie ma tam koni.
                  Tam nie, ale jedno z moich biur mieści się w królewskiej stadninie. Zawsze służę radą, gdy księżniczka Alia prosi mnie o pomoc. A więc nadal mam konie wokół siebie, choć teraz doszły jeszcze lwy, tygrysy i niedźwiedzie.
                  A ludzie?
                  Mam wspaniałych współpracowników. Robię to, co lubię, co sprawia mi ogromną radość. Czuję wielką satysfakcję, gdy zabiedzone, wystraszone zwierzęta, u nas odżywają i dochodzą do siebie. Zaczynają nowe życie. Czego mógłbym chcieć więcej?

                  naTemat
                      • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 11:45
                        https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/100674347_3090720814325968_2233517881662898176_n.jpg?_nc_cat=109&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=7g39d0uzTG4AX9WkY80&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=d62285b4d90fac4b23c8f418688f6493&oe=5EEE3EB8

                        "Przy jednym stoliku może przebywać rodzina lub osoby pozostające we wspólnym gospodarstwie domowym. W innym przypadku przy stoliku powinny siedzieć pojedyncze osoby, chyba, że odległości między nimi wynoszą min. 1,5 m i nie siedzą oni naprzeciw siebie". (gov.pl/)
                        • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 11:50
                          Niech jeszcze ze trzy razy przekaże!

                          Morawiecki przekazał dawno przekazany grunt pod budowę szpitala we Wrocławiu.
                          Konrad Włodarczyk

                          gazetaplus.pl/morawiecki-przekazal-dawno-przekazany-grunt-pod-budowe-szpitala-we-wroclawiu/15363/?fbclid=IwAR27in1ErzeLC3Baxyu8e74GDKaEwVmSYqrDaohyPN7E7xzaj1x7ruSFv9w
                          • wscieklyuklad Re: Co by tu jeszcze spieprzyć 23.05.20, 11:52
                            Dawne spotkanie komisarza Stępkowskiego. Kamera OKO.press na półzamkniętej konferencji Ordo Iuris

                            „Jedna osoba umieszczona na eksponowanym stanowisku znaczy więcej niż setki działaczy, czy dyskutantów”. Trzeba umieszczać swoich ludzi na kluczowych stanowiskach, żeby osiągnąć cele. Tak zdziałamy o wiele więcej. „Modlić się, pracować, ale z przebiegłością. Czeka nas bitwa trudna i długa (…), ale zwyciężymy. Pamiętajcie – praca, odwaga i przebiegłość” – to słowa hiszpańskiego prawnika Francisco Javiera Borrego Borrego wypowiedziane do grona członków i sympatyków Ordo Iuris, na półzamkniętej konferencji zorganizowanej przez Aleksandra Stępkowskiego w Warszawie przed prawie czterema laty.

                            Członkowie Ordo Iuris, skrajni konserwatyści i religijni fundamentaliści piszą projekty ustaw (m.in. o całkowitym zakazie aborcji, wolności akademickiej), przygotowują ekspertyzy, przenikają w struktury władzy. Wszystko zgodnie z powyższą instrukcją.

                            oko.press/kamera-oko-press-na-polzamknietej-konferencji-ordo-iuris/?fbclid=IwAR0-MJohqZyz9RKaFto2Cqs8CqmxYVBQfZ4c5PQxxmMtAQa855TRB814vx8

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka