Dodaj do ulubionych

Ukryci za Finklem...

23.06.20, 20:24
W necie pojawiła się Apoteoza POLSKIEGO ŻYDA, Alka Finkielkrauta - teoretyka filozofii i etyki.
Zajebisty jest. Bo chociaż to parch (=Żyd) to jednak jakże ci on daleki od lewactwa - da się stwierdzić, że w swym poszukiwaniu państwa idealnego (jednak przecież nie na wzór morusowej Utopii gdzie kwitnie szczęśliwość na miarę marzeń współczesnej wolskiej junty - tu dodam, że w omawianym przypadku pojęcie junta nie wyklucza powszechnego orgazmu społecznego o czym niżej) skutecznie skopał lewackie dupska, aż wióry poleciały.
Fakt - współczesność dowodzi, iż lewacy (zwłaszcza z genem hebrajskim) są źródłem zła wszelakiego o czym świadczy księgowość Diabła na Ziemi o nazwisku Soros. Tenże zwolennik "państw zunifikowanych", katożerca i matkojebca w jednym nie tylko opłaca wszelkie akty terroru (np. Antifa), ale wzbudza instynkty krwiożercze
w przypadkowym odbiorcy lewackiej ideologii bez względu na płeć, wiek, rasę i narodowość.
Opisywane dziś przez amerykańską prasę masowe mordy w Chicago - wedle mediów dzieło żydolewactwa z murzyńskich slumsów istotnie dowodzą, iż Finkiel błędnie interpretuje zjawiska społeczne tam zachodzące, bowiem szermowanie hasłami opartymi na dokonaniach Martina Lutera Kinga to strzał kulą w płot. Wspomniany miał sen (ajhewedrim), że świat stanie się zajebisty, gdy wszyscy udzie będą sobie równi, co przecież nie oznacza przywdziania mundurków charakterystycznych tak dla dawnej szkolnej dziatwy z podstawówki (moja młodość - unifikacja na skalę lokalna a jednak odmienną, gdyż każda szkoła miała inną tarczę-identyfikator, co tu akurat dziwić nie może, gdyż wiadomo, iż komuchy od małego wpajały nie jak dzisiejsza KO umiejetność masturbacji, lecz utopijne (nomen omen) idee socrealne) jak i miliarda Chińczyków (skala już doprawdy globalna lecz ideologicznie z naszą podstawówką zbieżna).

cdn
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Ukryci za Finklem... 23.06.20, 21:14
      Etycy jak i filozofowie to mają do siebie, iż uwielbiają teoretyzować budując konstrukcje oparte na wrażeniu.
      Co bowiem powiedziałby dziś Martin LK, widząc w prasie focię czarnego żydolewaka (ustaliliśmy już, ze terroryzm to stuprocentowy przyczynek żydolewacki) zakapturzonego niczym jego koleś z wolskiego Marszu Niepodległości tym jedynie różny od swego pobratymcy (którego "zajebałby" na śmierć co głosi na niesionym transparencie Wolska dla Wolaków, gdyby tylko miał jak ów czarnuch przynajmniej WIS-a po dziadku - zapewne powstańcy warszawskim, na którym - wedle teoretyka historii macierewicza wzorował się tak Dmowski, jak i Piłsudski o czym w innym wątku).

      Nastroje antyżydowskie rodzą zapewne prawo do rasizmu, gdyż terrorowi pejsatych trzeba zawsze dawać stosowny odpór a wiadomo, iż uzbrojonemu po zęby i dzierżącemu w tychże zakrzywiony kindżał długości samurajskiego miecza należy zdecydowanie przywalić kalibrem od fi 9 mm wzwyż co zależy tez od liczebności okrutników (w przypadku np. marszu żydolewackich "Czarnych parasolek" niezbędna jest bazooka (katiusza z powodu wąskości ulic wolskich jest nieprzydatna) gdyż problem terroryzmu należy rozwiązywać skutecznie i możliwie w zarodku.

      Nie sposób nie wspomnieć wzorca etyczno-filozoficznego Finkla.
      A postać to nie od parady!
      Hanka Arendt - oczywiście Żydówka (a jakże i to z miasta filozofów Królewca) analizowała równie dociekliwie problem antysemityzmu, rasizmu i nacjonalizmu.

      Wyszło jej (ot siła propagandy), że Stalin był zajebisty! Tak, tak nie mylicie się!
      Hanka ustaliła, że to Stalin ZWALCZYŁ W ZSRR ANTYSEMITYZM i była tym faktem zauroczona (naiwna jak żydolewaczka).
      Oczęta otworzył jej dopiero... niejaki David Russet i cała rzesza ocalałych z obozów śmierci Polaków!
      Hanka nieco się strwożyła własną naiwnością, gdyż fakty zdecydowanie podważyły jej koncepcję państwa narodowego - okazało się bowiem, iż dyktatura unifikuje społeczeństwo nie poprzez budowę jedności opartej na walorach indywidualnych, ale na drodze eliminacji "elementów niewygodnych, nie przystających do koncepcyjnych założeń.
      Wstrząs narastał wskutek analizy wydarzeń w zdominowanych przez socjuntę krajach Europy Śr-Wsch.
      I zaowocował skreśleniem nie morusowej Utopii w wersji remake, lecz "Historii totalitaryzmu".

      Totalitaryzm nieuchronnie wiedzie do nazizmu, likwiduje pojęcie klas społecznych.
      W wersji absolutnej rujnuje pojecie wspólnych dla społeczności zbiorowych norm społecznych. Despotyzm wiedzie do koncepcji "człowieka masowego" zaciera społeczne więzi i relacje, wiedzie do poczucia wyizolowania.
      To nasz obecny największy wolski problem. Pięć lat rozwałki demokratycznego państwa prawa opartego na "rozdawnictwie kiełbasy", która skutecznie wyparła "ciepłą wodę w kranie" (dziś ujęto mamuńkę i babcię, które z kilkoma promilami w Prawdziwie Narodowej Krwi tak skutecznie opiekowały się czwórka dzieci = 2000 zł/mc sponsoringu mafii, że niespełna roczna dziewczynka kilkukrotnie wypadła z wózeczka na chodnik - reakcji przechodniów zawdzięcza życie) doprowadziła do kompletnego chaosu gdy mowa o społecznych więziach. Te zostały skutecznie wyparte przez agresję prymitywów i nieudaczników, którzy oto nagle poczuli taki poziom dowartościowania jak ów zakapturzony i uzbrojony chicagowski bandzior. W trakcie manifestacji nagminnie pojawiają się gesty i słowa, które w społeczeństwie demokratycznym nie miałyby szansy zaistnienia, a gest podrzynania gardła czy słowne straszenie wieszaniem byłoby karane dotkliwie.
      Dobrowolne wyalienowanie to skutek trwałości patologii. Państwo totalitarne ma w dupie wszelkie "ale", a niewolniczo posłuszne służby chroniące w demokracji prawo są gwarantem trwałości władzy i pogłębiania bezsilnej frustracji uciskanych.
      A przecież jesteśmy świadkami wydarzeń dalece bardziej niebezpiecznych niż jakieś duperelaste wybory - fikcja, która jest dla wielu ostatnią deską ratunku i szansą na "alienację z alienacji".
      Bo przecież przedłużenie kadencji obecnej marionetki co jest nieuniknione NIE MA ŻADNEGO PRAKTYCZNEGO ZNACZENIA!
      duda jest potrzebny wyłącznie jako niewolnik-długopis.
      Emocje jakie (zbytecznie) rozbudzają wybory są celowo podsycane rzekomym zagrożeniem dla kadencji psiaka.
      Bo oto za jego ogonkiem trwa bój prawdziwych paranoików - ściera się frakcja matołuszka i zbysiaZeroZ - zauważcie - do mediów niezależnych wysyłani są wyłącznie gowinowcy! Muszą prezentować ideologię mafii i tym samym dyskredytować "Porozumienie", którego już nie ma mimo homilii wygłaszanej przez emilewicz na JAsnej Górze.
      Dwie wymienione frakcje skaczą sobie do gardeł i chroń Boże Wolskę, przed wygraną tej ostatniej, gdyż wtedy zatęsknimy za... zbbbbaafffccccaaajjjjeeewwweeem.

      Dziś jeszcze istnieją jakieś interakcje społeczne (choć oparte na agresji) - z biegiem lat pod rządami junty czeka nas już tylko całkowite zatarcie więzi międzyludzkich.
      Takie stadium daje nieograniczoną możliwość manipulacji ze strony rządzących - widzimy to dziś w gadzinówkach o typie Tvpis czy tvpinfo. Odbiorcy łykają to szambo nie po to, by budować relacje pozytywne, lecz by... nienawidzić. W necie widzimy to zjawisko aż nadto wyraźnie.
      Arendt wymieniła dwie cechy tej manipulacji - pochlebianie oraz uwodzenie.
      Jest coś na rzeczy?

      Ochrona narodowych wartości...
      Wedle Finkla istnieje zjawisko porażki myśli.
      To "ewolucja" a raczej dewaluacja pojęcia "kultura", która z elitarnego poziomu oscyluje ku kulturze masowej.

      Oto jak z kwintesencji totalitaryzmu (i zjawisk wolskich) wyłowiono jedynie narodową tramtadrancję...
      Żałosny brak wiedzy lecz jakze skuteczna manipulacja odbiorcą-prostaczkiem łowiącym wyłącznie treści pompatyczne jaki mu tłoczą do bezrefleksyjnego łba.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka