Dodaj do ulubionych

A tak wita BLAZNA Rybnik!!!

05.07.20, 07:08
Brawo Rybnik!!!big_grinbig_grinbig_grin
www.facebook.com/frontdemokratyczny.eu/videos/208893426983578
Obserwuj wątek
    • 1zorro-bis Re: A tak wita BLAZNA Rybnik!!! 05.07.20, 07:19
      Nie mogę się oprzeć, żeby nie zacytować świetnego tekstu Jacka Żakowskiego we wczorajszej GW. Mam nadzieję, że autor i Gazeta mi wybaczą…
      „Prezydent dzikości”
      Za dziesięć dni wybory. Więc - choć mu współczuję - nie będę towarzyszył Andrzejowi Dudzie w emocjach, których mu przysparzają złowieszcze literki L i G oraz B i T. Niech sobie z tym swoim problemem sam radzi. Nie powinien z tym zwlekać, bo ma poważniejsze kłopoty niż ideologia, która mu się przyśniła.
      Tak jednak się fatalnie składa, że problemy Dudy są też (choć w innym sensie) problemami nas wszystkich. A największym z tych problemów jest dzikość. Narastająca. Przygniatająca. Niszcząca. Degenerująca. Ciekaw jestem, czy Andrzej Duda widzi, jak dramatycznie zdziczał przez pięć lat sprawowania urzędu i jak bardzo za jego prezydentury zdziczało polskie państwo.
      Kiedy Andrzej Duda obejmował urząd, polskie państwo nie było idealne, ale mieściło się we współczesnych cywilizowanych standardach. Nie trzeba było specjalnego wysiłku, by tak pozostało. I trzeba było się bardzo napracować, by to tak radykalnie zmienić.
      Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, że zanim Polska zdziczała pod Dudą, jakiś minister przelewał sto milionów zaliczki handlarzowi bronią z czarnej listy ONZ i wierzył mu praktycznie na słowo, że dostarczy mgliście określony towar? Czy w Polsce, nim zdziczała za Dudy, było do pomyślenia, by taki urzędnik był faktycznie bezkarny, bo jego rząd zagwarantował mu to specjalnym zapisem w ustawie?
      Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, że nim Polska pod Dudą zdziczała, ważny poseł parlamentarnej większości mógł publicznie kwestionować stosowanie praw człowieka wobec jakichś ludzi i dalej spokojnie pełnić wszystkie funkcje - także w sztabie wyborczym głowy państwa?
      To nie jest wyborcza gorączka. To dzikość, która zaatakowała Polskę wraz z objęciem urzędu prezydenta przez Andrzeja Dudę. I w dużym stopniu właśnie za jego sprawą. Zanim swoją dzikość objawili Macierewicz maltretujący powstańców warszawskich, Misiewicz, jak książę Konstanty poniżający polskich oficerów, Piotrowicz, pastwiący się nad opozycyjnymi posłami, Ziobro bezczeszczący zwłoki, Pawłowicz żrąca w sali obrad sałatkę z plastiku; zanim zamordowano Igora Stachowiaka, zanim w kajdanach wyprowadzano z domów ludzi rozwieszających plakaty, zanim zdemolowano Trójkę, zanim Lichocka pokazała środkowy palec i zanim prezes dziko miotał z mównicy oszczercze insynuacje; zanim nie wpuszczono posłów na uchwalenie budżetu, zanim te wszystkie akty dzikości się stały, to właśnie świeżutko wybrany prezydent Andrzej Duda odpalił pierwszą armatę dzikości, po prostu nie robiąc tego, co jako głowa państwa miał obowiązek zrobić, czyli nie zaprzysięgając dobrze wybranych sędziów Trybunału.
      Inni poszli potem jego śladem, nie drukując ani nie wykonując wyroków, wyznaczając pół minuty na wypowiedź posła, odmawiając zapłaty architektowi od słynnych wież prezesa, rozbijając się państwowymi limuzynami po kraju, wyrzynając puszczę itp.
      Przez pięć lat wiele osób przebiło Andrzeja Dudę dzikością. Ale każda lub niemal każda dzikość działała na jego rachunek. Bo jego podpis lub brak podpisu określał, w jaką stronę Polska ewoluuje. To on zrobił z Polski dziki kraj. Ona mu tego nie zapomni. Także w dniu wyborów.
      JACEK ŻAKOWSKI

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka