Dodaj do ulubionych

Honorowo skopane dupska

10.07.20, 18:50
Pozwalam sobie przywołać tekst znaleziony w necie

Wygrywa Trzaskowski. Kilka dni później obejmuje urząd składając przysięgę wobec Zgromadzenia Narodowego. Wiemy i On o tym wie, że te wybory są niezgodne z prawem zapisanym w Konstytucji. Czy w momencie wypowiadania słów przysięgi - …, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji … - nie będzie krzywoprzysięzcą?
Niemalże pięć lat zarzucałam krzywoprzysięstwo Dudzie, zatem by być w zgodzie z sobą i nie stosować prawa Kalego, od dnia pierwszego to samo muszę zarzucić Trzaskowskiemu?

Jak widzisz, ludzie
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Honorowo skopane dupska 10.07.20, 18:55
      Świat się wali, mimo, iż wśród nas niemało jest "sonnenbruchistów".

      Rozważania nad tekstami powyżej rozpocznę od artykułu z netu autorstwa Teresy Krzemień.


      Sonnenbruchizm

      Postawa klerka, izolacjonisty zamykają­cego oczy na rzeczywistość, odrzu­cającego jej fakty. Pięknoduchostwo idealizm zamknięte głęboko w so­bie. Ślepota na zło i głupotę, głu­chota na jazgot propagandy. Samo­wystarczalność uczonego, wyrafino­wanie intelektualisty, który - wydaje się wystarczy by powiedział sobie: nie przyjmuję tego do wiadomości, to mnie nie intere­suje, prawda jest we mnie, a nie w tym co huczy obok - i godność uratowana.

      Dobry Niemiec z Getyngi roku 1943, profesor Walter Sonnenbruch odrzucił faszyzm, Hitlera, rasizm, nowy ład, niemiecką Europę w ten sposób właśnie: ignorując fakty. I pracował w zaciszu laboratorium, i odpoczywał w samotności domu zarażonego nazizmem i był ponad to. Rozpamiętywał czasy liberalizmu, przyjaźni z międzynarodowymi kolegami uczonymi, wstydził się za syna esesmana, żonę deklamującą o misji Niemiec, odmawiał picia francuskiego koniaku zdobytego ja­ko łup na podbitej Francji i cały czas utwierdzał się w przekonaniu, że jednak - pozostał uczciwym czło­wiekiem, porządnym Niemcem. W oczach własnych i córki artystki był sprawiedliwym Olimpijczykiem, w światowym usunięciu się od życia czynnego znajdującym siłę moral­ną a nawet rodzaj dumy.

      (...) Profesor Sonnenbruch. Dobry Niemiec, duchowy spadkobierca Schillera, Lessinga, Holderlina, Kanta, Bacha i Goethego, który w porze próby - zawodzi.

      I obok niego - córka, Ruth, dziewczyna, której polityka także nie interesuje, ale która ma tyle charakteru i tyle odwagi moralnej, że zdobędzie się na to, na co nie będzie stać jej ojca, modelowego li­berała, demokratę i Europejczyka. Udzieli pomocy zbiegowi z obozu koncentracyjnego - zresztą ukochanemu niegdyś asystentowi jej ojca - i zapłaci za to cenę normalną w roku 1943 w Rzeszy Niemieckiej.

      Dwie postawy: przemyślany klerkizm i odruch uczciwości całkowicie aideowy, apolityczny - ludzki. To, co robi córka pasuje do poglądów profesora, ale profesor właśnie nie umie zdobyć się na protest. Potrafi tylko posmutnieć i głębiej schować się w samotność.

      cdn.
      • wscieklyuklad Re: Honorowo skopane dupska 10.07.20, 19:15
        Oczywiście przywołany artykuł nie w pełni oddaje wydźwięk wypowiedzi ujętych w poście wyjściowym tego wątku.
        Profesor obojętnieje na świat zewnętrzny i dostrzegane zło. Autorzy dyskusji to osoby aktywne do "nieprzyzwoitości" - rzec można śmiało - rewolucjoniści, choć oczywiście polemista mimochodem od tego określenia się odcina. Rewolucja niesie ze sobą czyny gwałtowne i na skalę masową - nasze uliczne (wielokrotne) protestu miały w sobie coś z masowego żywiołu, buntu wobec zła, chęci wymuszenia działań odwrotnych do proponowanej demolki państwa demokratycznego.
        Samopoczucie polemisty jest bliskie samozadowolenia w ujęciu ksobnym.
        Wywalczyliśmy wiele - podkreśla.
        Odwróciliśmy wiele zła - stwierdza.
        Daje się wygrywać procesy.
        Zyskuje się realne odszkodowania po uniewinnieniu i spędzeniu wielu miesięcy na sądowej ławie.
        Martwi go jedynie, że lud się nie zachwycił i nie tylko właściwie nie poparł, ale teraz ośmiela się kiwać głową z niezadowoleniem na widok moralnych dylematów "walczących" a dziś odkładających muszkiety na stojak - w imię dylematów i rozterek sumienia.

        Dziś w centrum Warszawy ganiał półnagi bezmóżdżak, który demolował wszystko co mu się nawinęło pod rękę.
        Padał na środku ulicy. Wreszcie podbiegł do bogu ducha winnej kobiety, którą tak skutecznie walnął w twarz, iż doszło do złamania oczodołu. Następnie udał się w bliżej nieznanym kierunku. Słuchacze relacji z ulgą odetchnęli - bandziora ujęto, skuto kajdankami (co naturalnie zaprezentowano na wizji) i osadzono w areszcie, który może zamienić na pięcioletnie kiblowanie w więziennej celi.

        Warto, by wyjściowi polemiści przemyśleli to wydarzenie.
        By wspomnieli akcje wolstapo - natychmiastowe i skrajnie brutalne, gdy nie wyrządzali NIKOMU żadnej krzywdy, lecz ośmielili się wystąpić przeciw ZŁU. By wspomnieli, jak wolstapo pozwalało opluwać ich, bić i obrzucać wulgarnymi słowami. By wspomnieli jak to właśnie wolstapo wlokło ich po ulicy łamiąc ręce, uderzając głowami o bruk, przyduszając w pozycji "na glebie".

        To samo wolstapo było przez wiele minut nieobecne w CENTRUM ZŁA - strach przed nawalonym ekstaze świrem był większy od chęci strzeżenia porządku publicznego i ochrony mienia i życia ludzi - ci byli bowiem w tym momencie poza wyborcza napierdalanką i nie głosili odważnie swego umiłowania do państwa pis (wtedy interwencja byłaby natychmiastowa, bo trza przecież chronić swoich)

        Dopiero co przywołaliśmy na Podwórku akcję łysych osiłków w mundurach POLICYJNYCH, którzy w liczbie SIEDMIU tarmosili o pół głowy niższą od nich Suwalszczankę gdyż ta ośmieliła się stanąć w obronie bitego demonstranta prezentującego orientację "protrzaskowską". Jeden z tych świrów - wygiąwszy nienaturalnie girę, usiłował dusić kobietę - chwyt był celowy i z zamiarem skrzywdzenia.
        Dwa świry wyższe rangą w chamski sposób słownie atakowało uwieczniającego ten bydlęcy atak dziennikarza.

        cdn
        • wscieklyuklad Re: Honorowo skopane dupska 10.07.20, 19:41
          No dobra, zdać by się mogło (bez obrazy), iż autorzy polemiki w jakiś sposób lubią być kombatantami w znaczeniu już niestety historycznym.
          Nic to, że ciągali po bruku, skoro w wielu przypadkach zyskano uniewinnienie/odszkodowanie.
          Jest w tej wypowiedzi niestety jakaś nuta kombatanckiego masochizmu.
          Do dziś toczą się spory o zasadność Powstania Warszawskiego.
          Powinni, czy nie? Narażali własne życie, ale to dało na szali historii wielu bezbronnych cywilów, którzy nawet gdy wspierali - aktywnie nie walczyli.
          Wspominając wiec bohaterstwo bojowników (polemiści z wstępniaka), historycy pytają - czy powstańcy mieli prawo żądać niejako ofiary życia od setek tysiecy.
          Walczyli w imię wartości (zgodnie jak najbardziej z własnym sumieniem i umiłowaniem ojczyzny - jak nasi polemiści). Walczyli w nadziei na wywalczenie wolności i niepodległości właśnie dla tych, którzy (niewinnie) ginęli. I poprzez te wartości robili co uznali za słuszne bez oglądania się na konsekwencje.

          Tyle, że ich poglądy przyjęły formę uzewnętrznienia. Stosując posiadane środki (broń nienachalnie dostępna) atakowali. W obliczu nadchodzącej klęski trwali na stanowisku nie chowając "na dnie duszy" swego poczucia honoru/godności.
          Znajdą się zwolennicy takiej postawy, znajdą się jej krytycy.

          Wczoraj zapadł wyrok w sprawie wypadku spowodowanego przez kolumnę szydło w Oświęcimiu.

          Spietrana wizją dyscyplinarki lub zsyłki na drugi koniec Wolski sędzina uznała winę kierowcy Seicento i łaskawie odstąpiła od umieszczenia biedaka w pierdlu, ale by się zbytni nie cieszył kazała wpłacić tysiaka nawiązki na biedną broszkę i kierowcę auta-tarana. Kuriozalne było stwierdzenie, że kolumna jechała w sposób niezgodny z przepisami ruchu pojazdu uprzywilejowanego, gdyż były migotki ale nie dano "głosu".

          Jak widzicie kierowca nie miał tyle szczęścia co nasi rewolucjoniści - w dodatku będąc przypadkową i zupełnie NIEŚWIADOMĄ ofiarą Rasy Panów nie tylko nie uzyskał uniewinnienia (dzięki Bogu dopiero w pierwszej instancji) ale też - miast zainkasować odszkodowanie - będzie musiał sam wyłuskać z portfela kilka (zależnie od nominału) banknotów.

          Chętnie poznałbym opinię polemistów o tym wyroku.
          Chętnie poznałbym odpowiedź na pytanie czy takiej właśnie Wolski pragną dla innych.
          Tak wiem, wiem, oburzenie i tupnięcie nogą na nic nie kumającego "pytacza".
          Ale uciekając na emigrację wewnętrzną w fałszywym poczuciu obrony "niezbywalnych wartości" (rozumiem, iż jest nią Konstytucja RP) będą coraz częściej stawać w obliczu takich wydarzeń.
          A jeśli podejmą działania wedle znanej już metodyki, to jakże szybko przekonają się, iż już po ostatecznej demolce systemu sądownictwa i podporządkowaniu sobie "wyczyszczonego" z "elit" zespołu orzekających, nie tylko nie zostaną uniewinnieni, nie tylko nie otrzymają odszkodowania, ale po prostu wylądują w celi i to na długie lata. Nie sugeruję tu, że spasują w obawie o własną skórę - podkreślam jedynie, że system utrwali bezprawie w stopniu nie dający demokracji najmniejszych nawet szans.
          Pierwszym sygnałem ostrzegawczym będzie wyrokowanie SN w sprawie ważności najbliższych a z pewnością sfałszowanych i niedemokratycznych wyborów. Uznanie wszelkich protestów wyborczych za nieznaczące i bez wpływu na ostateczny wynik będzie dla Was sygnałem, że "emigracja wewnętrzna" bedzie już jedynym co Wam pozostanie.

          Pięć kolejnych lat władzy dotychczasowej kukły na usługach JPZICHK zdemoluje nasz kraj zgodnie z oświadczeniem paranoika, iż zmiany w naszym kraju muszą być tak głębokie, by praktycznie stały się nieodwracalne. I takie też będą, bo wygrana jego przydupaska jest pewna - nie ma innej alternatywy nawet, gdyby wiarygodnie oddanych głosów na Trzaskowskiego było 20 mln.
          NIE MA INNEJ OPCJI i nie piszę tego z sarkazmem ani udawanym kreowaniem się na proroka by zaciemnić wartość wygranej destruktora - oni po prostu tych wyborów przegrać nie mogą, co udowadniałem tu wielokrotnie.

          cdn
          • wscieklyuklad Re: Honorowo skopane dupska 10.07.20, 20:02
            Naczelny wydźwięk polemi wyjściowej jest taki: Wybory są niezgodne z Konstytucją, a ewentualna wygrana Rafała Trzaskowskiego zaneguje wartość składanej przez niego przysięgi na Konstytucję właśnie.
            Przyznam, iż ta argumentacja zadziwiła mnie skrajnie.
            Bo co ma przysłowiowy "piernik do wiatraka".
            Toż to - jeśli już mowa o wiatrakach - istna donkiszoteria!

            Przecież Konstytucję zdeptano dziesiątki razy w trakcie demolki pięcioletniej, a dotychczasowy (i przyszły) mieszkaniec Pałacu bez cienia wahania klepał parafę pod wszystkim co podsunięto, bardzo często bez czytania, a nawet przeczytawszy - wyłącznie w oparciu o swą nikłutką wiedzę prawniczą, czyli bez niezbędnego kumania, a przede wszystkim z przerażenia przed tupnięciem walonkiem przez tresującego świra.

            Konstytucja zatem nie ma już żadnego znaczenia, a za trzy lata (jeśli przegnamy bydło w 2023 - w co też wątpię) będzie już tyko zlepkiem paragrafów bez mocy prawnej.

            No dobra - odwróćmy teraz sytuację. Będziemy świadkiem kolejnej przysięgi kontynuatora Światlej Bolszewickiej Myśli Jarka składanej na tą samą KONSTYTUCJĘ, na którą miałby powołać się Rafał.
            Nie przeszkadza Wam to? Przejdziecie wyniośle wobec tego faktu? Będzie Was to razić, czy uznacie, iż macie to w dupie, gdyż Wasze "jestestwo: nie zostało urażone złożeniem przysięgi na okaleczoną Konstytucję przez Rafała - niech se duda składa, bo nas to mniej boli.
            duda nie składa przysięgi na Konstytucję. Składa natomiast akt wasalny wobec świra z Zoliborza
            a "książeczka" jest tylko tego hołdu niezbędnym bibelotem.
            Przysięga Trzaskowskiego oznaczałaby ponowne uznanie wartości zawartych w Konstytucji.
            Wybory muszą się odbyć, prezydent musi być wybrany i musi przysięgać na Konstytucje.
            Pytanie czy na Konstytucję, którą ma w dupsku i na nią plwa, czy na Konstytucję, która reguluje zasady państwa prawnego.

            Trwały podział społeczeństwa jako uzsadnienie rozczarowania i złożenia broni?
            Przecież to winniście mieć jak najgłębiej w dupie a nie używać jako argumentu.
            Jeżeli prezydentem będzie ktoś, kto wyznaje zasady państwa demokratycznego, to nikogo nie tylko nie skrzywdzi, ale stanie w obronie sekowanych przez instytucje państwowe (takich jak Wy). Oponentom nie zrobi krzywdy co przekona ich, że nie taki był diabeł straszny jak go malowano.
            Rządy psinki to demolka. Internet przestanie być forum publicznej wymiany zdań. Będziecie się bali pisnąć głośniej, by nie mieć na następny dzień nalotu wolstapo.
            Oczywiście możecie iść wtedy z podniesionym czołem i skutymi na tyłku dłońmi. Możecie walczyć przed sadem o uniewinnienie i odszkodowanie by czuć przewagę moralną.

            Moralna przewaga na emigracji wewnętrznej nie ma ŻADNEGO ZNACZENIA.
            Jest egoistyczną sztuką dla sztuki.

            oczywiście to rozważania teoretyczne, gdyż znamy już wygranego.
            ale tym bardziej nie wolno toczyć takie polemiki jak ta wyjściowa.
            Dlatego, że nie pójdziecie na wybory demonstrując nie chęć walki, ale rozczarowanie. A ono jest klęską rewolucji.
            A przecież jak wiemy, prędzej czy później zjada ona własne dzieci.
            Szkoda, że pożera teraz akurat Was.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka