Dodaj do ulubionych

Niech żywi porzucą nadzieje

29.07.20, 17:19
Specjalna kadra urzędników będzie organizować wybory w Polsce? Nowy pomysł PiS.

Głosowania w wyborach miałby organizować wyspecjalizowany, odrębny "korpus" urzędników. Co oznacza odebranie kompetencji samorządom - pisze "Dziennik Gazeta Prawna".

Dziennik przypomina, że dziś za organizację wyborów odpowiadają: Państwowa Komisja Wyborcza (PKW), Krajowe Biuro Wyborcze (KBW) wraz z delegaturami, korpus 2,6 tys. urzędników wyborczych podlegających KBW, setka komisarzy wyborczych oraz samorządy. Te ostatnie odpowiadają m.in. za spisy wyborców, zorganizowanie lokali wyborczych, drukowanie obwieszczeń czy wyposażenie komisji.

Według gazety, w PiS pojawiła się koncepcja, by stworzyć wyodrębnioną administrację wyborczą, która przejęłaby zadania, za które dziś – zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym i kodeksem wyborczym – odpowiadają wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast.

"Jak słyszymy, na razie są dwie koncepcje planowanej rewolucji. Pierwsza zakłada, że nowy korpus wyborczy podlegałby MSWiA (...). Druga koncepcja zakłada, że administracja wyborcza funkcjonowałaby pod auspicjami Krajowego Biura Wyborczego, co oznaczałoby jego istotne wzmocnienie" - czytamy w "DGP".

"Ten wariant wydaje się lepszy, bo odsuwa od nas podejrzenia o próbę upolitycznienia organizacji wyborów w Polsce. A my chcemy po prostu czerpać wzorce z innych krajów, takich jak Francja czy Niemcy, gdzie wybory organizuje administracja centralna" – mówi wysokiej rangi polityk PiS.

Dodatkowym argumentem - jak pisze gazeta - przemawiającym za wzmocnieniem KBW, a nie MSWiA, jest to, że pod tą pierwszą instytucją już funkcjonuje armia kilku tysięcy urzędników wyborczych, którzy mają wspierać gminy w wyborczych przygotowaniach.
Według "DGP", jedną z motywacji rozważanych zmian jest chęć uniknięcia problemów z pozyskaniem spisów wyborców od samorządów, tak jak to było przed nieudanymi wyborami w maju. "Nie bez znaczenia jest fakt, że rząd chce stworzyć centralny rejestr wyborców, który ma rozwiązać problem dzisiejszych, odrębnych spisów (co wymusza na wyborcach konieczność dopisywania się, jeśli chcą zagłosować poza miejscem zameldowania). Chodzi też o uniknięcie problemów z rozliczeniami finansowymi z samorządami" - tłumaczy gazeta.

onet.pl

Już sobie wyobrażam przebieg tego szkolenia. Tytuł wykładu: Jak zrobić bolszewię w bambuko i dać mafii większość konstytucyjną.
Obserwuj wątek
          • sorel.lina Re: Niech żywi porzucą nadzieje 29.07.20, 19:27
            https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/67324245_2776601415713130_4288674206838685696_n.jpg?_nc_cat=102&_nc_sid=825194&_nc_ohc=-pOp1jCInMMAX_Dq4D-&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=a1311edd67fd167c25cddb02ffc8b3cf&oe=5F47863B

            Nie do uwierzenia!
            Kilkunastu ludzi przy pomocy kłamstw rozjechało Polską demokrację.
            To żadni intelektualiści, wybitne umysły - to najprymitywniejsi z prymitywnych i to mnie zadziwia.

            Te kilkanaście osób było w stanie wmówić narodowi, "że Polska w ruinie", "że wystarczy nie kraść" i że Smoleńsk to zamach, który wymaga zemsty narodowej. Te kilka haseł wystarczyło, aby wygrać wybory i rozjechać państwo. Nic nie zadziałało, a kilkanaście osób zaczęło niszczyć podstawy prawne państwa łącznie z konstytucją i niezawisłością sądów, Trybunałem Konstytucyjnym i Krajową Radą Sądownictwa. Za pomocą kłamstw wmówiono społeczeństwu, że środowisko sędziów to szumowiny społeczne, bez zasad etycznych i przeprowadzono zmiany, które pozwalają na ręczne sterowanie składami sędziowskimi w celu wymuszania wyroków korzystnych dla szeroko pojętej władzy politycznej.

            Błyskawicznie zlikwidowano służbę cywilną, zrezygnowano z przetargów oraz konkursów na część stanowisk. Wszystkie ważniejsze stanowiska zostały obsadzone kreaturami zdolnymi do zniszczenia wszystkiego i wszystkich, co mają inne zdanie.

            Padła stadnina w Janowie, zaczęto niszczyć rezerwaty przyrody, a w ciągu kilkunastu tygodni wycięto 1/3 drzew w Polsce. To niewyobrażalne - jakiego spustoszenia w przyrodzie dokonało kilkunastu ludzi pozbawionych wszelkich skrupułów, posiadających ogromną władzę porównywalną z monarchią.

            Państwo i my okazaliśmy się bezradni na nikczemność, na protekcjonizm, na pazerność liczoną w setkach milionach korzyści finansowych władzy. Społeczeństwo przyzwyczaiło się do kłamstwa, że hasło "dla dobra narodu" oznacza realizację kolejnego świństwa i rozwiązania systemowego, które pozbawia obywateli kolejnych praw i przywilejów. Realnie rządzi państwem kilkunastu ludzi, bezwzględnych, bez skrupułów, cynicznie wykorzystujących naiwność ludzką.
            Mają poparcie administracji k.k., który zatracił poczucie obiektywnej oceny stanu społecznego państwa i w jakimś sensie uczestniczy w tworzeniu reżimu politycznego.
            Teraz wyznanie i wiara ma być wzmacniana autorytetem państwa, a nie drogą osobistą rozwoju każdego obywatela.

            Polska jest w matni, która prowadzi do konfliktów międzynarodowych i my wszyscy za lat parę znajdziemy się w rozpaczliwej sytuacji materialnej. Polskę rozjechało kilkanaście osób prymitywnych, bezczelnych, bez szacunku do dorobku instytucji państwa i prawa i gotowych na wszystko, aby osiągać maksimum korzyści z posiadanej niczym nie ograniczonej władzy

            Jerzy Gogół
            • sorel.lina Re: Niech żywi porzucą nadzieje 29.07.20, 19:37
              Mamy problem kasą z UE. Nie chcieliśmy mniejszości LGBT teraz ucierpi większość. Nietolerancja nie popłaca.

              „Strefy wolne LGBT” uchwaliły głosami lokalnych polityków PiS cztery sejmiki wojewódzkie, rady 18 powiatów i 16 gmin. To jakaś jedna trzecia Polski głównie południowo-wschodniej.

              Właśnie opublikowana została informacja, że polskie wnioski są odrzucane z powodu homofobii.

              Premier Morawiecki po powrocie z Brukseli zapewniał, że żadne obcięcie funduszy nam nie grozi, a Polska będzie mogła zawetować każde niekorzystne rozwiązanie. I Co ? i nic.

              Tak złych wiadomości premier nie spodziewał się aż tak szybko, a to dopiero może być wstęp.

              Najgorsze w tym jest to że za mniejszość (PiS nie uzyskał większości) będzie odpowiadała większość Polaków.
              Nie będzie wymiany kulturowej, wymiany młodzieżowej i wymiany gospodarczej

              Programy partnerskie miast pozwalały na uzyskanie finansowania do 25 tysięcy euro. Sieć miast mogła ubiegać się aż o 150 tys euro, czyli jakieś pół miliona złotych. W ramach tych programów mających na celu wymianę kulturalną, gospodarczą i informacyjną sporo Polek i Polaków miało okazję odwiedzić miasta tak zwane bliźniacze, młodzi mogli uczyć się języków, a biznes mógł wymieniać się doświadczeniami. Było to najlepsze i najtańsze promowanie polski za granicą.

              Dziś Komisja Europejska ogłosiła listę przyznanych dotacji. Na 147 gmin i organizacji z Polski jest tylko osiem. To m.in. Września (5 tys. euro), Sopot (7,5 tys. euro) , Opole (12 tys. euro), Zator (10 tys. euro) i Dzierzkowice (7,5 tys. euro).

              Komisarz Dalli napisała na Twitterze:

              “Państwa członkowskie i władze państwowe muszą szanować wartości i prawa podstawowe UE. Dlatego odrzucono 6 wniosków o partnerstwo miast składające się do polskich władz, które przyjęły „strefy wolne od LGBTI”

              "Ważne są też kwestie zatrudnienia. Co czeka osobę LGBT zatrudnioną np. sklepie w „strefie wolnej od LGBT”? W grę wchodzi naruszenie praw obywatelskich. Analizujemy sytuację. “Strefy wolne od LGBT” są nie do zaakceptowania – mówiła komisarz Dalli.
                    • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 04.08.20, 18:28
                      Prof. Rzepliński: "SN rozpatrzył protesty wyborcze w uproszczony sposób. To nie do przyjęcia"
                      - Sąd Najwyższy rozpatrzył protesty w trybie nieprocesowym, uregulowanym w Kodeksie wyborczym oraz w Kodeksie postępowania cywilnego. To tryb uproszczony - mówi WP prof. Andrzej Rzepliński, były prezes Trybunału Konstytucyjnego. - Mam nadzieję, że SN zwróci się do Sejmu o powołanie komisji śledczej - dodaje

                      wiadomosci.wp.pl/prof-rzeplinski-sn-rozpatrzyl-protesty-wyborcze-w-uproszczony-sposob-to-nie-do-przyjecia-6539098537653889a?fbclid=IwAR1j0dEORWNq1wnP4SQ3H9y0s8txJKTpvuYBpwf21QNr6vh-p4ckOzK2HLY
                        • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:33
                          Szkoda,że prezydent nie podał kto jest autorem tego programu,mam tutaj na myśli kwalifikacje do nauczania. W szkole muszą się ścierać poglądy,musi być pewien 'ferment" umysłowy,aby uczeń mógł się przystosować do życia,do życia,które go otacza a nie wyimaginowanego.Musimy nauczyć ucznia walczyć,walczyć o prawdę,a nie robić z niego potulnego baranka.Niestety to co proponuje nam prezydent jest właśnie chęć prania mózgów i przy pomocy rodziców zrobić z nich bezkrytycznych wyznawców wiary katolickiej.Nie dziwię się bo przecież ZAWIERZYŁ POLSKĘ A TYM SAMYM UCZNIÓW MATCE BOSKIEJ.Wynika z tego,że prezydent chce zostać "ODNOWICIELEM DUCHA KATOLICKIEGO W POLSCE",ABY MÓC FIGUROWAĆ W HISTORII JAKO "PREZYDENT ODNOWICIEL". — rozbawiony.

                          Z netu
                          • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:37
                            Absurdalny projekt Dudy, by rodzice głosowali, jakie organizacje społeczne mogą wejść do szkoły, oznacza potrójną dyskryminację. Organizacji społecznych, bo ograniczenia nie obejmują firm. Edukacji publicznej, bo nie dotyczą szkół prywatnych i społecznych. Uczniów, zwłaszcza z uboższych środowisk.
                            Do tej pory dyrektor szkoły akceptował oferty organizacji społecznych (pozarządowych) za zgodą Rady Rodziców. Inicjatywa ustawodawcza Dudy, ogłoszona w kampanii wyborczej w ramach siania strachu przed „ideologią LGBT”, wprowadza zasadniczą zmianę art. 86 Ustawy oświatowej: dyrektor będzie musiał każdą pozarządową ofertę poddawać pod referendum wśród wszystkich rodziców. Wysoce prawdopodobne jest odrzucanie wielu projektów na zasadzie unikania ryzyka, na wszelki wypadek, ze zwykłej niewiedzy.

                            Art. 48 Konstytucji, na który prezydent się powołuje, przyjąłby wtedy absurdalną postać:

                            „Rodzice mają prawo do wychowania cudzych dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

                            Dla mnie ta regulacja jest bez sensu. Nikomu niepotrzebna komplikacja” – mówi OKO.press dyr. Ewa Radanowicz, której podstawówka w Radowie Małym (Zachodniopomorskie) prowadzona autorską metodą pracowni tematycznych osiąga świetne rezultaty na terenach po PGR-owskich.

                            „Szkoła będzie jeszcze bardziej osamotniona. A powinna się modernizować, zwłaszcza po pandemii. I być centrum aktywności obywatelskiej” – mówi Kuba Wygnański z Pracowni Badań i Innowacji Społecznych „Stocznia” (obie rozmowy dalej).

                            Referendum rodziców miałoby zatem decydować o tym, jakie będą w szkole: zajęcia dodatkowe, szkolenia dla nauczycieli, w jakie akcje społeczne czy charytatywne szkoła się zaangażuje, z jakich form wsparcia organizacyjnego, merytorycznego czy sprzętowego skorzysta.

                            O ile takie działania szkole zaproponują organizacje społeczne, bo firmy mogą to robić bez dodatkowych wymogów.
                            Ograniczenie dotyczy tylko edukacji publicznej. Dyrekcje szkół społecznych, prywatnych, wyznaniowych mogą współpracować, z kim chcą.

                            Oko.press
                            • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:38
                              Dalszy ciąg szaleństwa:

                              Dziesiątki organizacji podpisują stanowisko, które ostrzega przed zabójczymi skutkami nowelizacji (publikowaliśmy je 21 lipca), podkreślając, że uderzy ona szczególnie w uczniów z rodzin i obszarów o niższym kapitale kulturowym, bo organizacje skupiały się na wyrównywaniu szans edukacyjnych. Rozsyłają je posłom z nadzieją na obudzenie zdrowego rozsądku.
                              Zanim zanalizujemy wszystkie wady nowelizacji (zalet nie udało się znaleźć) i podsumujemy je w ostatnim rozdziale (warto tam zajrzeć), wyobraźmy sobie, że już przeszła przez Sejm i prezydent z dumą podpisał swój autorski pomysł.

                              W szkole zapanowała demokracja bezpośrednia, decyduje tzw. głosowanie ludowe.
                              Przychodzi fundacja do dyrektorki (fikcyjny przykład z wkręceniem)
                              Do dyrektorki podstawówki w Mrowisku Dużym przychodzi dwoje edukatorów z fundacji Bezpieczna Wiedza. Proponują zajęcia z edukacji seksualnej. Napisali, że chcą uświadomić dzieciom, jaki jest „związek pomiędzy aktywnością seksualną a miłością i odpowiedzialnością” oraz „omówić problemy związane z przedmiotowym traktowaniem człowieka w dziedzinie seksualnej”. Kulminacją ma być trening mówienia NIE, gdy dziecku grozi molestowanie. Poprowadzą też krótkie szkolenie dla nauczycieli, jak rozmawiać z dziećmi o seksie.

                              Dyrektorce podoba się projekt, goście robią dobre wrażenie, pracowali w wielu placówkach, pisały o nich media lokalne, korzystają z funduszy norweskich. Niedawno w szkole doszło do przemocy seksualnej wobec dziewczynki z szóstej klasy, ofiara wstydziła się do tego przyznać, dopiero koleżanki poinformowały wychowawczynię. Przydałoby się – myśli dyrektorka, ale się waha.

                              „Molestowanie nie przejdzie mi w referendum. Mam taką grupę radiomaryjnych – puszcza oko do edukatorów. – Najlepiej w prospekcie wpiszcie tylko te ogólne cele”.
                              Chodzi o „Prospekt informacji wychowawczej”, który dyrektorka – jak tego chce prezydent Duda – musi rozesłać rodzicom. Organizacja ma w nim podać swoje „idee wychowawcze”, zarówno w ogóle, jak i w tym przypadku, opisać projekt, wymienić osoby, które będą go prowadzić, opisać ich „doświadczenie zawodowe, w szczególności w zakresie objętym programem”; wymienić materiały graficzne i pomoce dydaktyczne, jakich użyje. Biurokratyczna mitręga, godziny pracy.
                              • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:39
                                prezentację idei wychowawczych stowarzyszenia;
                                prezentację programu działalności wychowawczej lub programu rozszerzającego i wzbogacającego formy działalności dydaktycznej, wychowawczej, opiekuńczej i innowacyjnej szkoły lub placówki;
                                przedstawienie idei wychowawczych, które będzie realizował konkretny program;
                                wskazanie osób, które będą realizowały program w szkole lub placówce, wraz z informacją o posiadanym przez te osoby doświadczeniu zawodowym, w szczególności w zakresie objętym programem;
                                informację zawierającą opis materiałów graficznych oraz pomocy dydaktycznych wykorzystywanych podczas realizacji programu. [/tab]
                                Bezpieczna Wiedza podejmuje ryzyko. Wpisuje do folderu dwa cele zajęć w trybie wykład-ćwiczenia. „1. scharakteryzować związek pomiędzy aktywnością seksualną a miłością i odpowiedzialnością, 2. omówić problemy związane z przedmiotowym traktowaniem człowieka w dziedzinie seksualnej”.

                                Dyrektorka rozsyła prospekt mailem i tradycyjną pocztą. Rodzice głosują. Wynik jest negatywny: 232 głosy przeciw, 18o – za. 49 rodziców nie głosowało, ale nawet po doliczeniu ich jako głosy za (tak jest w ustawie, co akurat rozsądne), projekt przegrywa.

                                Podobno zdecydowała opinia księdza proboszcza, którego bratanek uczy się w szkole. Dopytywał parafian, co to za przedmiotowe traktowanie w seksie i co to będą za ćwiczenia. Jedna z matek napisała też na stronie szkoły, że na takie zajęcia w szóstej klasie za wcześnie, bo dzieci nie są jeszcze dojrzałe. Może później.

                                [Uwaga, trochę was, drodzy czytelnicy,wkręciłem. Podane cele projektu są cytatem z obowiązującej podstawy programowej dla szkoły podstawowej, czyli mają być realizowane w ramach normalnej nauki. Jak widać „takie rzeczy” mieszczą się nawet w podstawie, o której pisaliśmy w OKO.press, że „otwarcie stawia na katolicką etykę seksualną”].

                                Większość ma decydować o nie swoich dzieciach?
                                W uzasadnieniu projektu prezydent powołuje się aż na cztery artykuły Konstytucji RP, z których najważniejszy jest art. 48 par. 1 „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

                                Rzecz jednak w tym, że – jak widać na przykładzie – większość rodziców narzuca tu swoje przekonania wszystkim. W dodatku zajęcia proponowane przez fundację nie są przecież obowiązkowe, 232 osoby, które z takich czy innych względów głosowały przeciw, mogłyby po prostu nie posyłać na nie swoich dzieci.

                                W praktyce art. 48 Konstytucji przyjmuje tu postać „Rodzice mają prawo do wychowania cudzych dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.
                                Prezydent w uzasadnieniu ustawy powołuje się na trzy wyroki Trybunału Konstytucyjnego z roku 2003, 2005 i 2011. Dziwne z perspektywy PiS, bo były to czasy, gdy TK był kwintesencją „kasty sędziowskiej”, a jego prezesami byli najpierw Marek Safjan (dziś sędzia TSUE), a potem odsądzany przez PiS od czci i wiary Andrzej Rzepliński.

                                Wszystkie trzy wyroki podkreślają prawo rodziców do wychowywania dzieci i obowiązki państwa do respektowania tego prawa, ale cały czas mowa o własnych dzieciach.
                                Demokracja ludowa” de facto ogranicza prawo do wychowania dzieci przez tych rodziców, którzy przegrali głosowanie.
                                • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:40
                                  Wygnański: Jako rodzic chciałbym oczywiście mieć wpływ na to, jakie organizacje wchodzą do szkoły i co proponują moim dzieciom. Mogłaby być jakaś procedura, ale nie taki mechanizm większościowy. To brzmi dobrze, demokratycznie, ale w praktyce zlikwiduje różnorodność.

                                  Dodajmy, że taka procedura istnieje. Rodzice mają wpływ poprzez Radę Rodziców (można zmienić swych przedstawicieli).

                                  A przede wszystkim:

                                  zajęcia prowadzone przez NGO’sy są dobrowolne, dlaczego je wycinać, gdy są na nie chętni? Czemu mniejszość dzieci i rodziców nie mogłaby ich mieć? Na przykład w ósmych klasach?
                                  Prezydent argumentuje, że przyjęcie zasady referendum „przyczyni się do zwiększenia zainteresowania rodziców procesem kształcenia i wychowywania dziecka realizowanym przez szkołę i placówki oświatowe” i w pewnym stopniu ma rację.

                                  Ale zwiększone zainteresowanie nie oznacza większej wiedzy czy refleksji. Wręcz przeciwnie, decyzje mogą zapadać na podstawie myślenia stereotypowego, zwykłych uprzedzeń czy irracjonalnych procesów grupowych.

                                  Wysoce prawdopodobne jest odrzucanie wielu projektów na zasadzie unikania ryzyka, na wszelki wypadek, ze zwykłej niewiedzy.
                                  Wygnański: „Rodzice staną bezradni wobec decyzji, którą organizację zaakceptować, a którą nie. Poza jakimiś ideologicznymi intuicjami mogą się kierować wspomnieniami i dlatego godzić na harcerzy, ale już nie na jakieś – nieznane nazwy! – zajęcia z „edukacji równościowej” czy antydyskryminacyjnej.

                                  Związek Powiatów Polskich w opinii z 14 lipca zwraca uwagę, że nie jest jasne, czy w referendum ma głosować jedno z rodziców, czy oboje. I co jeśli ich opinia się różni?

                                  Jak pisze WWF Polska, oddział dużej międzynarodowej organizacji ekologicznej, „uczniowie mają różne zainteresowania, umiejętności, które chcą rozwijać i wyzwania edukacyjne. Jeśli o każdym programie edukacyjnym NGO w szkołach będzie decydować większość rodziców, potrzeby edukacyjne wielu uczniów stracą szansę na realizację, bo będą mniej popularne”.

                                  Edukacja publiczna zubożeje, społeczna i prywatna nie
                                  Ze szkół publicznych zniknie i/lub nie pojawi się wiele programów, projektów i szkoleń, które podnoszą kompetencje nauczycieli, a uczniom dostarczają wiedzy, szkolą nowe umiejętności, rozwijają wyobraźnię, czy zwyczajnie sprawiają, że szkoła staje się mniej nudna.

                                  Nasza wirtualna dyrektorka z Mrowiska Dużego uczestniczyła w akcji „Młodzi głosują”, lekcji edukacji obywatelskiej (gimnazjaliści urządzali w szkole wybory, takie same jak prawdziwe, tydzień wcześniej), „Ślady przeszłości” (jej szkoła „adoptowała” zrujnowany port rzeczny z XIX wieku, opisała i uporządkowała teren, przy okazji ucząc się historii, geografii i chemii).
                                  • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:41
                                    Szkoła w Mrowiskach z dumą nosi tytuł „Szkoły z klasą”, uczestniczyła w kilku jej edycjach, m.in. odchodząc od prostego stawiania stopni na rzecz tzw. oceniania kształtującego (opisowo, ze wskazaniem, jak poprawić umiejętności) i rozwijając program sportowy dla wszystkich w akcji „WF z klasą”*.

                                    Dzieciaki z pasją uczyły się też pierwszej pomocy w akcji WOŚP Ratujemy i uczymy ratować. „Teraz w referendum Owsiak by nie przeszedł” – myśli dyrektorka.
                                    „Szkoły będą jeszcze bardziej samotne, właśnie teraz, gdy szczególnie potrzebują ludzi, którzy przyjdą z pasją, ze świeżymi pomysłami na tematy społeczne, ekologiczne, z akcjami charytatywnymi. Szkołę trzeba wymyślić trochę od nowa, czas edukacji zdalnej ujawnił skalę nierówności, a nie wiadomo, w jakiej wersji wróci nauka po wakacjach.

                                    Trzeba usiąść razem: samorządy, szkoły organizacje społeczne, opracować coś w rodzaju lokalnej umowy edukacyjnej. Rozwijać a nie ograniczać” –
                                    mówi Wygnański, współorganizator w 2018-2019 roku akcji NOE – narad obywatelskich o edukacji.
                                    Jak zwróciła uwagę 17 lipca warszawska Komisja Dialogu Społecznego ds. Edukacji, „proponowane zmiany prowadzą do przesadnej biurokratyzacji pracy szkoły i zniechęcają do kontaktów z partnerami społecznymi tworząc długą, kosztową i uciążliwą procedurę wstępną – absorbującą zarówno nauczycieli, jak i rodziców. Wydaje się, że

                                    wnioskodawca nie ma świadomości, że organizacje pozarządowe nie tylko realizują zajęcia pozalekcyjne, ale w istotny sposób wspierają uczniów i nauczycieli w realizacji podstawy programowej we wszystkich dziedzinach, dostarczając nowych technologii, ekspertów oraz innowacyjnych metod edukacyjnych, wpływają na rozwój i skuteczność edukacji”.
                                    Ekologiczna WWF zauważa, że „Ustawa prezydencka ograniczy dostęp ucznia do różnorodnej i bogatej oferty edukacyjnej, w której trzeci sektor jako partner społeczny uzupełnia program szkolny”. W szczególności dotyczy to „rzetelnej edukacji klimatycznej, w obliczu wyzwań, jakimi jest globalna katastrofa klimatyczna i degradacja środowiska naturalnego”.
                                    • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:42
                                      Już w 2016 wskazywaliśmy w OKO.press, że tematu globalnego ocieplenia nie ma w podstawie do biologii, w 2020 roku szukaliśmy informacji o zmianie klimatu w całej podstawie programowej. Bez skutku.

                                      Dyrektor ubezwłasnowolniony. I po co?
                                      „Dla mnie ta regulacja jest bez sensu, już teraz dyrektor musi konsultować się Radą Rodziców i sprawdzać organizacje. Nie było przecież bezrefleksyjnego przyjmowania ofert. Po co ta komplikacja? Zwoływanie zebrań? Nawet na wywiadówki trudno rodziców zebrać” – mówi OKO.press Ewa Radanowicz, innowacyjna dyrektorka podstawówki w Radowie Małym.

                                      W kwietniu 2019 opisywała nam, jak przebiega nauczycielski strajk 2019 roku, w lipcu 2020 omawiała trudności w nauce zdalnej

                                      Radanowicz mówi, że jej szkoła współpracuje z fundacjami prowadzącymi akcje charytatywne, zajmującymi się dziećmi z niepełnosprawnością, włącza się też w krótkie, szybkie akcje w okolicy. Wymienia dalej:

                                      „Dożywianie dzieci, teatrzyki profilaktyczne, które pokazują skutki używania alkoholu i narkotyków, zajęcia rozwijające talenty, doposażenie w sprzęt, otwieranie pracowni na terenie szkoły… Za każdym razem referendum? Po co?.
                                      Dobry dyrektor pilnuje poziomu wszystkich zajęć, jakie są w szkole, jak się ktoś nie sprawdza, to szukamy innej organizacji. Teraz każda zmiana znowu wymagałaby referendum.

                                      Organizacje społeczne, które szukają środków np. na wyrównywanie szans edukacyjnych, często działają w porozumieniu ze szkołami, w wielu konkursach można startować tylko w parze organizacja ze szkołą. A jak potem referendum odrzuci taki projekt?

                                      Jako dyrektor biorę za to wszystko odpowiedzialność, o ile mam zgodę Rady Rodziców, wsparcie swojej gminy, i mogę działać dla dobra dzieci” – mówi Radanowicz.

                                      „Proponowana nowelizacja wyeliminuje lub wyraźnie zmniejszy wsparcie trzeciego sektora dla oświaty. Może na długo zniechęcić szkoły do korzystania z programów edukacyjnych i wychowawczych prowadzonych od lat przez społecznych partnerów szkoły – zarówno lokalnych, regionalnych, jak i ogólnopolskich” – stwierdza oświadczenie organizacji.

                                      Organizacje w roli podejrzanego, firmy mogą sobie hulać
                                      Według badania GUS z 2018 roku na terenie Polski działa 88,1 tys. organizacji non-profit (tj. mających osobowość prawną stowarzyszeń i podobnych organizacji społecznych, fundacji, społecznych podmiotów wyznaniowych oraz organizacji samorządu gospodarczego i zawodowego).

                                      Organizacje zajmujące się edukacją stanowiły 10,3 proc. wszystkich – było ich ok. 9070. Szkół podstawowych i ponadpodstawowych wg najnowszego raportu GUS za rok 2018/2019 było 23 879 z tego 1 695 gimnazjów w trakcie likwidacji. Liczba szkół wynosi zatem obecnie ok. 22,2 tys.

                                      Oznacza to, że jedna organizacja edukacyjna przypada na 2,5 szkoły. Ale ograniczenie dostępu do szkół dotyczy przecież także fundacji czy stowarzyszeń, które prowadzą działalność sportową, turystyczną, ratownictwa, ekologiczną. Wygnański: Nowelizacja stawia organizacje społeczne w pozycji podejrzanego. To może osłabić naszą motywację, zwłaszcza, że samo przygotowanie dokumentacji wymaga wysiłku, bez gwarancji, że coś to da. A ludzie w ngo’sach są zmęczeni, będą rezygnować i przerzucać się na własny biznes. Nasz sektor nie jest gotowy na piętrzenie problemów.

                                      Dodajmy, że nawet zgoda na wejście na teren szkoły na mocy art. 2h niczego nie gwarantuje. Prezydencki projekt stwierdza: „Zgoda, o której mowa w ust. 2e-2g, może zostać w każdym czasie cofnięta bez podawania przyczyny”.
                                      • wscieklyuklad Re: Niech żywi porzucą nadzieje 05.08.20, 16:43
                                        Bez podawania przyczyny!
                                        W dodatku, jak głosi oświadczenie organizacji „nowelizacja pozwala na swobodne i niekontrolowane przez nikogo działania podejmowane przez prywatne firmy”.

                                        A przecież w porównaniu z firmami organizacje społeczne już teraz „mają rozbudowane obowiązki sprawozdawcze i podlegają kontroli licznych organów publicznych: w czasie przyznawania środków, w trakcie realizacji zadań i po ich zakończeniu”. Nowelizacja podważa sens wyboru dokonywanego przez komisje, przyznania środków i kontroli zadań publicznych.

                                        Organizacje słusznie zwracają uwagę na „nieuzasadnione ograniczenie zasady równości podmiotów wobec prawa i naruszenie interesu publicznego”.

                                        Inicjatywa prezydenta wpisuje się w podejście partii Jarosława Kaczyńskiego do całego sektora organizacji społecznych, czy szerzej – społeczeństwa obywatelskiego.
                                        Kosztem dzieci z mniejszym kapitałem kulturowym
                                        Zmiany doprowadzą do odcięcia części uczniów od dodatkowych form pomocy i zwiększą nierówność szans w dostępie do edukacji.

                                        „Większość polskich organizacji działa na rzecz wyrównywania szans edukacyjnych dzieci i młodzieży,
                                        m.in. poprzez współpracę z placówkami z obszarów i miejscowości z niższym kapitałem kulturowym oraz dbałość o równy i otwarty dostęp wszystkich potencjalnych odbiorców” – piszą organizacje.

                                        Dzięki temu z dodatkowego wsparcia mogli korzystać uczniowie i uczennice w trudnej sytuacji rodzinnej i ekonomicznej.

                                        To kolejny krok w polityce edukacyjnej PiS, który sprawia, że edukacja staje się mniej sprawiedliwa społecznie.

                                        Jak wielokrotnie pisaliśmy, taki skutek miało też

                                        opóźnienie wieku szkolnego do 7 lat, przez co korekta rozwoju dzieci w wyniku kontaktu ze szkołą zaczyna się o rok później,
                                        skrócenie edukacji ogólnej z 9 lat (6 w podstawówce i 3 w gimnazjum) do 8 lat szkoły podstawowej – korekta trwa krócej,
                                        likwidacja gimnazjów, dzięki którym uczniowie ze szkół wiejskich trafiali po szóstej klasie do nowej szkoły w większej miejscowości.
                                        Co więcej, nowelizowany artykuł 86 ustawy oświatowej dotyczy tylko placówek publicznych, czyli tych prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego.

                                        Szkoły niepubliczne (społeczne, wyznaniowe, prywatne) będą mogły dalej współpracować z kim zechcą. Ich oferta – na tle uboższej propozycji edukacji publicznej – stanie się jeszcze atrakcyjniejsza.
                                        Podsumowanie. Sześć głównych zarzutów
                                        Andrzej Duda zgłosił szkodliwy i bezsensowny projekt nowelizacji ustawy oświatowej. Powołując się na fałszywie rozumiane konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi poglądami,

                                        zuboży edukację i uruchomi efekt mrożący wobec wielu inicjatyw organizacji pozarządowych, które wzbogacały, różnicowały, wspierały i uzupełniały edukację,
                                        utrudni szkole szukania wyjścia z kryzysu po pandemicznego,
                                        ograniczy wyrównywanieszans dzieci z terenów i rodzin o mniejszym kapitale kulturowym,
                                        stanie się mitręgą dyrektorów i dyrektorek, ograniczy ich autonomię i możliwości działania,
                                        uderzy w organizacje społeczne, oddając szkoły na pastwę firm prywatnych, których ograniczenia nie będą dotyczyć,
                                        nie obejmując szkół niepublicznych powiększy niesprawiedliwą społecznie różnicę w ofercie edukacji bezpłatnej i płatnej dla zamożniejszych obywateli.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka