Dodaj do ulubionych

Ostatni gasi światło

20.08.20, 19:07
Trwa spierdalanko ze stolca. Stolec najwyraźniej zaczął uwierać bydło w siedzenie, więc dają dyla.
Agreement - jakże popularne w kręgach Wyszszej Kółtóry i Pierszego Sortó określenie - to oczywiście zwrot bez pokrycia.
Nie ma wątpliwości, iż ostatnie pięć lat rozwałki państwa demokratycznego sotnie zbysiaMniejNiżZeroZ. zebrały wystarczającą ilość materiału, by móc postawić się stetryczałemu pierdole z Żoliborze, któremu wydawało się, iz wszystkich trzyma w szachu zgromadziwszy podobne w ich docelowy przeznaczeniu teczki.
zbyś przebił JPZICHK w cynizmie i bezwzględności, a otoczony stadem zdolnych do najpodlejszych zagrywek hunwejbinów w tej pokerowej zagrywce z pewnością wyłożył na stół fulla ze zdecydowanie silniejszą trójką podniesioną do potęgi n-tej bo tylu jest przydupasów w resorcie.
kaczelnik zamarł w przerażeniu i nie dobył od kilku dni bodaj singlowego kwaku - stopień zaskoczenia odebrał onemu zdolność wydawania dźwięków i teraz rozważa jak bez rozpadu kruchej koalicji mafiosów uratować wadzę.
A wadza to nad wyraz krucha, gdyż dominuje nie troska o dobro ogółu lecz o własne bezkarne dupsko.
zbbbbaaafffcccaaajjjjeeew pluje sobie pewnie teraz w dziób, iż oddało tak olbrzymią wadzę w ręce psychopaty, który - identycznie jak ono - nie zapomina zniewag (vide kilkunastoletni proces z lekarzami, którzy profesjonalnie ratowali tatuńka świra). Ma zatem głęboko w kamiennym sercu połajanki staruszka, wywalenie z partii i zachętę do zgłębiania tajników angielskiej ortografii i gramatyki - a że padły one publicznie i tym samym dotarły do Ciemnej Masy - zniewaga musi być pomszczona.
Pewnie nie uda nam się do końca ustalić jakie haki zbyś i jego klika zebrali na "towarzyszy broni", ale pokwikiwanie matołuszka dowodzi, iż już resztkami sił broni swego prawa do zasiadania na stolcu premiera, a jego niepewny los huśta się teraz na szali emocji zbbbbaafffcccaaajjjeeewwwa.
To ostatnie zapewne ufa w lojalność paranoika dowodząc tym jedynie, iż nie ma pojęcia o niczym poza pragnieniem wzniesienia dwóch wież - najlepiej w miejscu wyburzonego pod fundamentu Daru Narodu Radzieckiego pod Światłym Przywództwem "Koby".

Naród - gdyby autentycznie pragnął spokoju - wyległby na ulice z żądaniem sprowadzenia iglicy gmaszyska do poziomu gleby - przy tej okazji można by usunąć symboliczny "grób" Szarego Człowieka - miejsce bolszewickich pielgrzymek Gorszego Sortu.

Rozwałka rzondu jest nieunikniona. Kolejnym spierdalaczem może być niejakie piontkowskie - ledwie trzy tygodnie dzielą nas od zapaści zdrowotnej i pościgu za Brytami, którzy do teraz płacą za popierdolone pomysły Syna Jaśka. W tym ostatnim przypadku będzie to nie kara za decyzję, lecz zwykła chęć zrzucenia z siebie nie tylko odpowiedzialności lecz ustąpienie pola czemuś co ma większe pojęcie o źródłąch epidemii, niż (jak to uważało piontkowskie) szkolne mury (bo ponoć kamienie nie zarażają, więc dzieci i ich rodziny mogą spać spokojnie a te pierwsze śmiało winny tuptać do budy).

zbyś tymczasem odwołuje się do Katolickiego Sumienia Motłochu - atak na sędziów, którzy ośmielili się prosić OBWE o nadzór nad przebiegiem wyborów majowych, czy wspieranie Straży Pożarnej gmin relegujących LGBT kasiorą z mifisterstwa "sprawiedliwości" jest doskonałym ciosem w morale pozostałych mafiosów - na placu boju o Godność Narodu pozostał bowiem już tylko schizoid (uznawany naturalnie przez Ciemny Motłoch) za Dar Boży - jedyne, które potrafi dać w ryj na odczepne opłacany przez o ile nie Sorosa to już z pewnością Merkel hordy neoimperialistów czyhających na Ziemie Praojców Naszych.

Na "Podwórku" - jedynym już na portalu forum opiniotwórczym, z niecierpliwością będziemy obserwować i analizować dalszy rozpad mafijnych struktur, aż do ostatecznej klęski flejtucha z Żoliborza.
Czy nas to ucieszy?

Już szykujemy miejsce na policzkach na łzy jak najbardziej wypłakane.
zbbbbaaaffffccccaaajjjjeeeeww przy hordach zbysia to istny miś koala. Zwłaszcza, gdy zbyś poparzy mu butne niegdyś dupsko.
Obserwuj wątek
        • wscieklyuklad Re: Ostatni gasi światło 21.08.20, 06:54
          Zadeklarowany faszysta PiS-ministrem

          Dotychczasowy bohater izolacji Polski w świecie i organizacyjny mistrz demolki Jacek Czaputowicz podał się do dymisji. Z pewnością zapamiętamy go z blokowania i utrudniania Polakom wzięcia udziału w wyborach prezydenckich poza granicami kraju. Do niektórych jeszcze teraz przychodzą pakiety wyborcze, a niekontrolowane tam liczenie głosów były parodią wyborów. Zapamiętam też jego nieobecność w polityce zagranicznej, kompletny brak inicjatywy i zdegradowanie roli placówek dyplomatycznych do hoteli z biurami pobytu dla rodzin PiS-u.

          Jednak powołanie jego następcy to skandal nad skandale, który wzywa do syren alarmowych dla wszystkich Polaków.

          Nowym Ministrem Spraw Zagranicznych został zdeklarowany faszysta, homofob, znany z języka nienawiści — Zbigniew Rau.

          Kogo on zamierza reprezentować, bo mnie z pewnością nie.
          Jego Polska ma gębę nacjonalisty, ONR-u, ale co najważniejsze, zdecydowanego egzekutora wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej.

          Czy Polacy wiedzą, co się stało?

          To wielkie oszustwo Andrzeja Dudy i Jarosława Kaczyńskiego, którzy w kampanii wyborczej zdecydowanie zaprzeczali, że chcą wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej!

          Kłamali, kłamią, będą kłamać — marne kanalie!

          Zbigniew Rau jest idealnym kandydatem do izolowania Polski w świecie, wyprowadzenia jej z Unii Europejskiej i skierowania na drogę faszystowsko — katolickiego upadku.

          Jego nominacja to potwarz dla milionów Polaków walczących z ludobójstwem faszystowskim.

          To również jawna kpina z Konstytucji RP.

          Tą nominacją Kaczyński i Duda ostatecznie pokazują drogę Polaków do idei Międzymorza. Katolickiego kraju Słowian poza UE, pod kuratelą Rosyjską i przy wsparciu anty unijnego Donalda Trumpa. To ma być ta obiecana przez Kaczyńskiego „wyspa wolności i sprawiedliwości”. Kraj wyznaniowy, katolicki z uprzywilejowaną rolą biskupów na terytorium obecnych 12 państw pomiędzy morzami Bałtyckim, Śródziemnym i Czarnym. Państwo armii Chrystusa, którego żołnierzy i rycerzy gorliwie produkuje kościół. Państwo polityków PiS-u, którzy staną się wtedy władcami znacznej części terytorium Europy.
          Taka idea PiS-faszystów podnieca i daje nadzieję na poszerzanie swoich wpływów ciemnoty i zacofania.

          Tymczasem naród na wakacjach.
          Mimo pandemii, sfałszowanych wyborów, zdrady konstytucyjnej, panoszenie się faszyzmu, powszechnego złodziejstwa władzy, partyjnego zawłaszczania państwa, powszechnego bałaganu, niekompetencji i tolerancji dla patologii – naród na wakacjach.

          Mimo przykładu bezwzględnej walki Białorusinów z reżimem — naród na wakacjach.

          „Auschwitz nie spadło z nieba” - Marian Turski. Wystarczyło, żeby ludzie dobrzy nic nie robili.

          Adam Mazguła


          PS. rozważę Twoją sugestię Dunajcu, bo z kasą klapa.
            • wscieklyuklad Re: Ostatni gasi światło 21.08.20, 10:04
              Zbigniew Rau - twitter

              Jestem przeciwny ideologii LGBT i cywilizacji śmierci. Europa kilkadziesiąt lat po rozpoczęciu rewolucji obyczajowej doszła do legalizacji zoofilii, eutanazji najsłabszych i schorowanych, postulatów legalizacji aborcji do końca ciąży oraz postulatów legalizacji pedofilii. Jeden ze szwedzkich naukowców zgłosił nawet potrzebę rozważenia legalizacji... kanibalizmu.

              Tak, pod płaszczykiem obrony klimatu, chce się zredukować człowieka już nie tylko do zabawki seksualnej, ale zwykłego posiłku.

              Przygotuję w Sejmie założenia ustawy mającej przeciwdziałać seksualizacji dzieci.

              PiS jest ostatnią barierą, jaka chroni nas i nasze rodziny przed chaosem, który chce nam zafundować lewica.

              ŚWIRUS IDEALIS.
                            • wscieklyuklad Re: Ostatni gasi światło 21.08.20, 10:51
                              Cytat z GW:
                              "Po dwóch latach rozpracowywania przez ABW środowiska polskich neonazistów zarzuty propagowania faszyzmu postawiono niedawno kilkunastu osobom. Wśród nich są muzycy zespołów Obłęd i Odwet oraz Grzegorz S. - do niedawna pracownik TVP na Pomorzu, a w przeszłości prezes publicznego Radia Gdańsk z nadania PiS(...)Liderzy polskiej odnogi neonazistowskiej międzynarodówki Blood and Honour (z ang. krew i honor, od motta Hitlerjugend)na imprezach hajlowali, wznosili okrzyki ku czci Hitlera i Rudolfa Hessa, wywieszaszali banery świadczące o przynależności organizatorów do światowej sieci Blood and Honour(...)O rozpowszechnianie materiałów o charakterze neonazistowskim podejrzany jest m.in. Grzegorz S. Podczas przeszukania w jego mieszkaniu zabezpieczonych zostało kilkaset sztuk okładek płyt zespołów odwołujących się do rasizmu, gloryfikujących nazizm i wzywających do nienawiści na tle narodowościowym. Grzegorz S. w przeszłości był miejskim radnym z ramienia Ligi Polskich Rodzin. O jego antysemickich poglądach głośno było już dwa lata temu, gdy – dzięki poparciu pisowskich baronów Janusza Śniadka i Marcina Horały – został bez konkursu wybrany na prezesa publicznego Radia Gdańsk(...) Zespoły Obłęd i Odwet: pierwszy, choć zdarzało mu się grywać na festiwalach ku czci Adolfa Hitlera (jako pierwszy polski zespół grali w 2013 r. na imprezie „Adolf Hitler Birthday Bash” w Londynie), był swego czasu promowany przez stronę internetową Radia Wnet, którego założycielem i prezesem jest Krzysztof Skowroński, szef propisowskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.
                              Śledztwo w sprawie gangu neonazistów, na czele którego stać mieli Krzysztof S., pseud. „Słowik”, i Piotr G., pseud. „Dziki” (zarzuty dla niego poszerzone zostały o zlecenie produkcji płyt zespołu Odwet), ma się zakończyć po wakacjach".
                              wroclaw.wyborcza.pl/…/7,35771,26227081,polscy-neona…

                              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/s960x960/118227332_3532773726735619_5717190143877504612_o.jpg?_nc_cat=109&_nc_sid=110474&_nc_ohc=Zgg8wDnpy0QAX8VQlmL&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&_nc_tp=7&oh=7fc1d91b96ee8b9a9f21957be3510900&oe=5F664CC2
                              • wscieklyuklad Re: Ostatni gasi światło 22.08.20, 08:24
                                Olga i Ja.
                                ·
                                OD WIELKOŚCI DO ŚMIESZNOŚCI TYLKO JEDEN MAŁY KROK…
                                Ministerialna karuzela zaczęła się kręcić dużo wcześniej, niż się wszyscy spodziewaliśmy. Najzabawniejsze jest zaś to, że najbardziej zaskoczeni jesteśmy tym chyba nie my, ale sama Nowogrodzka. Choć PIS-dzielcy próbują robić dobrą minę do swoich bardzo kiepskich kart i wmawiać nam, że takie właśnie zmiany były od dawna planowane. I nie ma powodów ani do niepokoju, ani do podejrzeń, że odejścia Szumowskiego i Cieszyńskiego mają jakiś związek ze śledztwami CBA oraz prokuratury. Ale ja się dziś nie będę zajmować rewolucją w ministerstwie zdrowia. Może dlatego, że wszyscy właśnie o tym teraz piszą i gadają, a ja na ten temat nic mądrego lub oryginalnego nie mam do powiedzenia. Ten post poświęcony jest dymisji szefa MSZ Jacka Czaputowicza. Która niemal na pewno spowoduje wkrótce spore przemeblowania w całym resorcie.
                                Dlaczego chcę się dziś zająć odchodzącym szefem dyplomacji, a nie tym nowo mianowanym? Ano dlatego, że Czaputowicz był jednym z najbardziej zagadkowych ministrów rządu Cepa zwanego „mazowiecki”. Choć był jednocześnie postacią, która dosłownie niczym nie wyróżniła się przez te 2,5 roku swojego ministrowania, a już na pewno niczym in plus. Był to bowiem okres samych naszych porażek lub wręcz klęsk na arenie międzynarodowej. Cały paradoks polega jednak na tym, że bardzo trudno obwiniać właśnie Czaputowicza za ten ciąg niepowodzeń. Od samego początku (styczeń 2018 r.) aż do końca w szeregu osób decydujących o kształcie naszej polityki zagranicznej zajmował on miejsce dość odległe. Innymi słowy miał w naszej dyplomacji gówno do gadania. Prym w tej dziedzinie wiodło dwóch kompletnych dyletantów czyli „główka” (prącia Prezesa – przyp. aut.) oraz Cep, a z czasem coraz częściej polityką zagraniczną zaczął się zajmować także… Ziobro, co już zakrawa na kpinę.
                                Nawet gdy Czaputowiczowi dane było podejmować jakieś istotne decyzje, to musiały być one całkowicie podporządkowane oczekiwaniom Nowogrodzkiej. A to ograniczało jego pole manewru praktycznie do zera. Nie on wywołał potężną awanturę wokół ustawy o IPN, bo tu powinno się powiesić za genitalia Ziobrę i Jakiego. Nie była również inicjatywą lub winą Czaputowicza organizacja przez Polskę konferencji bliskowschodniej, która na dziesięciolecia zepsuła nasze stosunki z Iranem. To nie z jego winy „główka” po raz kolejny zrobił z siebie idiotę i nie pojawił się na konferencji w Izraelu poświęconej Holocaustowi. To nie Czaputowicz kompromitował się przy desperackich próbach załatwienia udziału delegacji rosyjskiej w obchodach rocznic mordu w Katyniu i katastrofy w Smoleńsku (które zresztą w ogóle się nie odbyły). Wreszcie to nie on rozpętał wojnę z Unią i praktycznie wszystkimi jej instytucjami. Czaputowicz starał się co najwyżej gasić ten pożar, co zresztą też mu się nie udało.
                                I to jest jeden z moich głównych zarzutów w stosunku do odchodzącego szefa MSZ. Nie to, że coś zrobił bardzo źle. Tylko to, że nie zrobił dosłownie nic! A wydawało się, że po tym, co wyprawiał wcześniej Waszczykowski, następnemu szefowi MSZ będzie już tylko łatwiej. W rządzie PIS-u nie był wprawdzie żadnym wyjątkiem, bowiem wszyscy ich ministrowie albo robią coś źle, albo nie robią nic. Ale Czaputowicz jest kompletnie różny od 98% czołowych polityków PIS-u. Zupełnie inny ma życiorys i zupełnie inne cechy charakteru, kwalifikacje zawodowe i dorobek, kulturę osobistą, a zapewne także zasady moralne lub etyczne.
                                I właśnie dlatego powiedziałem przed chwilą, że był jedną z najbardziej zagadkowych postaci w rządzie PIS-u. Setki razy słyszałem z Waszych ust pytanie: „skąd Kaczyński wziął taka masę debili, nieudaczników, oszołomów i zwykłych przestępców?”. Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta… Daleko szukać nie musiał, bo oni sami do niego przyszli! On tylko wyselekcjonował te indywidua, które nie grzeszą inteligencją lub indywidualnością, bez sukcesów na koncie, ale także bez perspektyw na sukcesy w przyszłości, ludzi na ogół zakompleksionych i sfrustrowanych, ale za to gotowych dla kariery lub forsy zrobić to, czego ludzie przyzwoici nie zrobiliby nigdy. W jakiej innej dziedzinie niż ten syf o dumnej nazwie „polska polityka” mogliby zaistnieć tacy: Błaszczak, Sasin, Suski, Ziobro, Terlecki, Kuchciński, Jurgiel, Kempa, Szydłowa, Mazurek lub Zalewska. Przecież cała wierchuszka PIS-u to istna „konstelacja” niedorozwojów, nieudaczników życiowych i zwykłych kretynów, o kręgosłupach moralnych poskręcanych jak korkociąg. Kariery ich wszystkich zaczęły się w chwili, gdy otrzymali legitymacje partyjne PIS…
                                A Czaputowicz? Były opozycjonista i współpracownik KSS KOR, jeden z założycieli NZS-u i Ruchu WiP, internowany w grudniu 1981 r., uwięziony w 1986 r., członek KO przy Lechu Wałęsie, jako jeden z pierwszych postulował wycofanie wojsk sowieckich z Polski i zjednoczenie Europy wschodniej i zachodniej. Absolwent SGPiS i zagranicznych uniwersytetów (w tym także Oksfordu), profesor, ceniony i powszechnie szanowany wykładowca na kilku renomowanych uczelniach, członek PAN, autor kilkudziesięciu publikacji. Do 2017 r., gdy został wiceministrem MSZ w rządzie Szydłowej, miał naprawdę „kryształowy życiorys”. Oklaski na stojąco. Mało tego! Nie poszedł w „ministry” dla kasy, bo więcej z pewnością zarabiał na kilku etatach jako profesor i wykładowca. Nie poszedł również, by robić zawrotną karierę polityczną, bo był już na to po prostu za stary. Jest w dodatku człowiekiem bardzo inteligentnym i doświadczonym, więc od początku musiał sobie zdawać sprawę z tego, że w MSZ będzie tylko „słupem” lub listkiem figowym. Że jego ewentualne sukcesy przypiszą sobie inni, a on będzie co najwyżej zbierać cięgi za klęski tych innych. I tak się stało… Nie dziwi mnie więc, że Czaputowicz odchodzi z MSZ. Dziwi mnie, że robi to dopiero teraz. A już kompletnie nie mogę zrozumieć, po jaką cholerę, z takim życiorysem, kwalifikacjami, pozycją społeczną i zawodową, w ogóle zgodził się zostać szefem MSZ w rządzie „czegoś” takiego jak Cep…
                                O skomentowanie odejścia Czaputowicza dziennikarze poprosili takiego właśnie typowego PIS-owskiego aparatczyka, byłego ministra rolnictwa, obecnie eurodeputowanego Krzysztofa Jurgiela. Otóż zasugerował on, że odchodzą teraz z rządu ministrowie, którzy i tak byli przewidziani do zwolnienia… Nie jest zresztą ważne, co Jurgiel powiedział. Ważne, że jest on właśnie takim całkowitym przeciwieństwem Czaputowicza. Ja go od roku nazywam „Krawat z Podlasia”. Tłuk jakich mało, wypowiedzenie poprawnie zdania w naszym języku przekracza na ogół jego możliwości, choć z pewnością ma się za bystrzaka. Zapisze się w historii jako ten, co rozwalił stadniny naszych koni arabskich i spłodził ustawę o obrocie ziemią, w myśl której rolnik nie może kupić pola nawet od swojego sąsiada, może natomiast tę ziemię kupić ksiądz mieszkający 400 km od tego miejsca. Zniszczenie stadnin i kompromitacje podczas kolejnych aukcji koni tłumaczył troską i dbałością jego partii o właściwy… materiał genetyczny naszych arabów! Zapewniał, że rząd PIS jest bardziej zainteresowany zatrzymaniem w Polsce najlepszych koni jako reproduktorów, niż zarobieniem paru nędznych dolarów…
                                Gdy po dostaniu się w zeszłym roku do PE Jurgiel pozował wraz z kilkoma PIS-owskimi kumplami do fotografii, to jego największym zmartwieniem było to, że jako jedyny z nich nie ma na szyi zawiązanego krawata. „Jak to ja tak z wami, bez krawata?”… Ten imbecyl miał jechać do Brukseli jako reprezentant naszego kraju, nie znając nawet jednego słowa w obcym języku i mając w sobie tyle ogłady, kompetencji oraz wiedzy o Europie, co worek cementu… Ale jego martwił tylko brak krawata podczas pozowania do zdjęcia! Jurgiel zasłynął jeszcze czymś innym. W 2016 r., podczas maratonów nocnych głosowań w Sejmie, wziął i sobie zasnął gdzieś w fotelu w sejmowych kuluarach. A że wyniki ważnych głosowań (nota bene niszczących nasz TK) były na styku, więc ówczesny marszałek Kuchciński wstrzymał się z rozpoczęciem kolejnego głosowania, aż nie znajdą nieobecnego na sali Jurg
                                • wscieklyuklad Re: Ostatni gasi światło 22.08.20, 08:27
                                  Kuchciński wstrzymał się z rozpoczęciem kolejnego głosowania, aż nie znajdą nieobecnego na sali Jurgiela. No i znaleźli go chrapiącego w tym fotelu. Pamiętacie tę scenę? Gdy wkraczał półprzytomny na salę, inni PIS-owscy posłowie bili mu brawo i skandowali jego imię. Bili brawo pajacowi, który w swoim miejscu pracy, podczas wykonywania sowicie wynagradzanych obowiązków służbowych, smacznie gdzieś kimał! Nie potrafię sobie nawet wyobrazić sytuacji, że mnie po drzemce w pracy moi szefowie biją brawo i skandują „jeszcze, jeszcze!”. A tak na marginesie, to wśród PIS-owskich ministrów tak hojnie obdarowanych swego czasu przez premier Becię Szydłową kosmicznymi nagrodami, właśnie Jurgiel należał do czołówki… Może dostał więcej od innych dlatego, że dał się wtedy obudzić i jednak wziął udział w głosowaniu?
                                  I z takimi ludźmi Czaputowicz przez 2,5 roku zasiadał w jednym rządzie. Tylko pogratulować… Nie przeszkadzali mu Ziobro i Wójcik, którzy robią dokładnie to samo, co robiły kiedyś komuchy, z którymi Czaputowicz 40 lat temu walczył. Nie przeszkadzał mu Kamiński, którego służby niczym nie różnią się od SB, kiedyś tak go gnębiącej i zamykającej w „internie”. Nie wadził mu Błaszczak, który stworzył formację WOT na wzór dawnego ZOMO. Nie przeszkadzał mu „Kurwski”, który z mediów publicznych zrobił jeszcze większą szambo, niż był dawny Radiokomitet. Nie przeszkadzał mu Cep i cały jego rząd, który pod względem arogancji, buty, niekompetencji, rozpasania i zachłanności już dawno pobił rządy z czasów komuny. „Pokaż mi, jakich masz przyjaciół, a powiem ci, kim jesteś…”.
                                  Czaputowicz udowodnił niestety, że sam upodobnił się do swoich PIS-owskich kamratów i że też potrafi być kłamcą oraz zwykłą mendą. Że z dawnego, dzielnego, mądrego i honorowego idealisty oraz patrioty niewiele już pozostało. Nawet się nie zarumienił, gdy przekonywał nas, że niemiecki system sądownictwa jest znacznie bardziej upolityczniony od polskiego, a media w Niemczech nie są tak wolne i niezależne, jak w Polsce pod rządami PIS. Wpisał się również w haniebną PIS-owską akcję propagandową i też obwinił Donalda Tuska winą za Brexit. Nie miało to wprawdzie żadnych poważnych konsekwencji dla naszego kraju, ale każe raz na zawsze zapomnieć o jego przyzwoitości i honorze. Wychodzi na to, że aby kiedyś w notce encyklopedycznej i na nagrobku mieć napisane „minister spraw zagranicznych RP” zaryzykował cały swój wcześniejszy dorobek, ale także swoje dobre imię. Nie przeszkadza mu widać również to, że analogiczne wzmianki będą mieć w encyklopediach i na swoich nagrobkach także Sasin, Ziobro, Zalewska lub Kempa. „Od wielkości do śmieszności…”
                                  Na zakończenie kilka słów o następcy Czaputowicza. Można śmiało zaryzykować twierdzenie, że Zbigniew Rau będzie mieć tak samo gówno do gadania w sprawach naszej polityki zagranicznej, jak jego poprzednik. Po prostu siła polityczna ich obu jest żadna, nikt się z nimi na Nowogrodzkiej nie liczy. Rau też ma słuchać i wykonywać, a nie silić się na jakąś dyplomatyczna wirtuozerię. Jego już na „dzień dobry” obciążają szokujące wypowiedzi z przeszłości o „cywilizacji śmierci”, brednie o legalizacji zoofilii w państwach zachodnich, o legalizacji kanibalizmu oraz próbach legalizacji aborcji do końca ciąży. No i pogróżki o odwoływaniu Prezydent Łodzi Zdanowskiej. Wszystko wskazuje więc na to, że możemy wkrótce zacząć tęsknić za Czaputowiczem. Bo bezradnego i zagubionego, ale jednak nieszkodliwego technokratę zastąpił właśnie równie bezradny oszołom. Janusz Kowalski, partyjny podwładny Ziobry, jeden z największych prawicowych fundamentalistów w polskiej polityce, z rozrzewnieniem wspomina teraz, że jako student na egzaminie u profesora Raua otrzymał ocenę „4+”. Ja mogę tylko skonstatować, że skoro tacy ludzie jak Zbigniew Rau są profesorami i wykładowcami na naszych wyższych uczelniach, to przestańmy się dziwić, że mamy dziś Polskę taką, jaką mamy…
                                  www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=194422638767039&id=103652814510689&__tn__=K-R
                                  Dziękuję za uwagę.
                                  I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
                                  Jacek Nikodem

                                  https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.0-9/118352604_194422582100378_7356330492449655059_n.jpg?_nc_cat=108&_nc_sid=8024bb&_nc_ohc=IHh2YUOmKiMAX9NXnoV&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=8c985414ea7337a071939822014f1d21&oe=5F6832D7

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka