Dodaj do ulubionych

Łubudubu łajzy!

18.10.20, 13:09
PO CO AGENTOWI CBA PUDERNICZKA?
To wcale nie miał być zabawny tekst. Przeciwnie, gdy go planowałem, miał być całkiem poważny, a nawet ponury i złowieszczy. Ale wydarzenie, którego dotyczy post, jest tak absurdalne i żenujące zarazem, że nie potrafiłem utrzymać tego poważnego tonu. Postanowiłem więc początek zrobić prześmiewczy, a później zachować jednak powagę. Tyle, że z tej początkowej farsy zrobił się prześmiewczy cały tekst. Ale też żyjemy w tak koszmarnie żałosnej rzeczywistości, że naprawdę cholernie trudno powstrzymać się od szyderstw i kpin z Miłościwie Nam Panujących PIS-dzielców i ich aparatu politycznych represji. No i wyszło mi to, co wyszło… To, co udało mi się napisać bez drwin i wyszydzania o aresztowaniu Romana Giertycha znajdzie się pewnie w następnym moim poście. I już nie będzie tak kpiarsko…
Na początek pytanie. Ilu agentów CBA potrzeba, żeby w biały dzień, na środku ulicy, pod gmachem sądu, dokonać zatrzymania jednego bezbronnego i zaskoczonego adwokata? Dodam, że ten „papuga” nie jest wcale młodym, wysportowanym i napakowanym osiłkiem znającym sztuki walki. W dodatku w jednej ręce trzyma neseser z dokumentami, przez druga rękę ma przewieszoną zwiniętą togę, a w dłoni dzierży telefon, przez który właśnie rozmawia. Odpowiedź na to pytanie brzmi – potrzeba do takiego zatrzymania 6 uzbrojonych agentów CBA. W minimum 3 czarnych limuzynach. Szyby limuzyn powinny być obowiązkowo przyciemnione, a bagażniki pełne broni krótkiej i tej trochę dłuższej. Ale ponieważ każdy adwokat może, tak zwyczajowo, nosić przy sobie miecz samurajski lub wyrzutnię pocisków ppanc., więc na okolicznych ulicach rozlokowanych musi być następnych 6 agentów CBA. Uzbrojonych już w broń maszynową rzecz jasna. Zabezpieczenie z powietrza to w takich sytuacjach minimum 1 śmigłowiec Black Hawk, z działkiem 20 mm i podwieszonymi od spodu wyrzutniami rakiet „DK2”. Czyli „Drobiowy Kabanos 2”. A w środku 3 kolejnych agentów. Nie zawadzi również, jeśli górą przemknie para F-16. Tak tylko, żeby podejrzanego przerazić efektami akustycznymi.
Skoro do skucia i zatrzymania Romana Giertycha koniecznych było aż 6 agentów CBA, to ilu potrzeba do aresztowania prawdziwego, groźnego przestępcy? Czy 20 wystarczy? A skoro potrzeba ich aż tylu, to czy może dziwić, że nie tylko mamy obecnie najliczniejszy aparat bezpieczeństwa w historii, ale jest on nawet liczniejszy, niż była cała polska armia w latach 60. XX w. Czyli w czasie „zimnej wojny”…
Ale zaangażowane do skucia jednego adwokata siły oraz środki i tak nie były duże. Gdyby do zatrzymania doszło w domu podejrzanego i byłoby on połączone z wyważaniem drzwi (obowiązkowo o 6 rano, bo wtedy drzwi są najłatwiejsze do wyważenia), potrzebnych byłoby dodatkowych 6 agentów służb Kamińskiego. Po 2 na każdy zawias i 2 jako ich ubezpieczenie na wypadek, gdyby któryś z zawiasów chciał oddać cios. Niegdyś, w trakcie przeszukania domu, Barbara Blida potrafiła w obecności PIS-owskiej agentki wyciągnąć z puderniczki Glocka 9 mm i się z niego zastrzelić. Tak więc teraz agenci CBA, podczas przeszukań i zatrzymań, w pierwszej kolejności rekwirują wszystkie puderniczki i tusze do rzęs. Stało się to już ich znakiem rozpoznawczym. Wywalają drzwi razem z futryną i do zaskoczonych w łóżkach podejrzanych wrzeszczą „gdzie są puderniczki?!” Gdy zatrzymywaną jest 50-letnia kobieta, taka jak ta od Matki Boskiej w kolorach tęczy, sprawa jest prosta. Puderniczka jest w łazience, pod lustrem. 5 agentów znalazło ją bez trudu. Ale gdy zatrzymuje się jakiegoś faceta, takiego choćby jak Giertych, w dodatku mieszkającego samotnie, żadnej puderniczki na widoku niet. Chyba, że facet jest gejem. Więc zaczyna się rwanie podłóg i kucie sufitów, co by ją znaleźć. Ponieważ poszukiwania nie zawsze kończą się sukcesem, więc agenci służb Kamińskiego, na wszelki wypadek, noszą potajemnie puderniczki przy sobie. Gdy nie znajdą puderniczki w domu podejrzanego, podrzucają te przyniesione. Żeby się szefowie nie czepiali. Nawet gdy podejrzanemu uda się popełnić samobójstwo, to te małe puzderka są ich alibi. „Znaleźliśmy poszukiwaną puderniczkę, a że się podejrzany zastrzelił, to trudno…”.
Ponieważ, jak każda szanująca się tajna służba, mają do perfekcji opanowane pewne procedury i wzorce zachowań, więc np. przy wyważaniu drzwi, gdy te drzwi zamknięte jednak nie są, proszą podejrzanego o zaryglowanie ich od wewnątrz na zamek. Bo jak by to wyglądało w materiałach kręconych przez akurat „przypadkiem” przechodzących w pobliżu operatorów „kurwizji”? Zaspany facet w szlafmycy na głowie przeciw 10 zamaskowanym funkcjonariuszom?! A gdzie dramaturgia? Gdzie zagrożenie życia agentów?! Jak tu później wmówić suwerenowi, że ten grzeczny, zaspany facet, otwierający posłusznie drzwi, to jakiś wróg publiczny? Więc dopiero gdy drzwi zostaną przez faceta w szlafmycy zamknięte na klucz, do akcji wkraczają spece od młotów, materiałów wybuchowych i granatów hukowych. Drzwi wraz z futryną idą w drzazgi. A półnagiego podejrzanego, któremu chwilę wcześniej, przez szparę w drzwiach, grzecznie powiedzieli „dzień dobry”, rzucają na glebę. W oku kamer krzyżują się czerwone promienie laserów, dym, huk i wrzaski „naprzód, naprzód, szukać puderniczki!”. I to jest to, co wyborca PIS-u lubi najbardziej.
Miał być widowiskowy spektakl przeznaczony dla durnego suwerena. Niech debile mają swoje igrzyska... Żeby mieli o czym gadać przez 2 najbliższe miesiące. Zamiast plotkować o ludziach umierających na Covid pod szpitalami, lawinowo rosnącym bezrobociu lub 70 milionach Sasina. Miał być pokaz siły i sprawności CBA, elitarnej służby reżimu. Wprawdzie ich koledzy z SOP-u rozpieprzają, nawet na parkingach, jedną limuzynę rządowa za drugą, ale gdy już trzeba jakiegoś bandziora aresztować, to PIS-owscy „specjalsi” potrafią wykazać się pełnym profesjonalizmem. Chodziło także o pokazanie nieświadomemu niebezpieczeństwa narodowi, z jak groźnymi i bezwzględnymi przeciwnikami politycznymi musi się mierzyć nasza władza. Plany był ambitne i wzniosłe. Więc dlaczego wyszła z tego żałosna parodia? Żenada i kompromitacja. Minęło zaledwie 48 h i okazuje się, że w ogóle nie było żadnego powodu do zatrzymania Giertycha.

cdn
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Łubudubu łajzy! 18.10.20, 13:09
      Porównuję czasami PIS-owskie siły bezpieczeństwa do NKWD. Tyle, że to jest tylko porównywanie predyspozycji mentalnych jednych i drugich. A nie ich umiejętności. Do aresztowania Giertycha NKWD wysłałoby jeden samochód i dwóch funkcjonariuszy. Nikt by nawet nie dostrzegł momentu zatrzymania. Giertych by po prostu… zniknął. A może wysłaliby pocztą wezwanie na przesłuchanie? Bo NKWD, podobnie jak Gestapo, a w późniejszych latach KGB lub Stasi, nie musiały się afiszować ze swoją siłą i możliwościami. Nie musiały urządzać żałosnych spektakli dla mediów. One były po prostu silne i wszechmocne. I to im wystarczało. Kundle Kamińskiego oprawcom z NKWD lub KGB mogliby co najwyżej pizzę lub piwo przynosić.
      Ktoś może skomentować, że jaja sobie robię z całkiem poważnej sprawy. A czy ja na pewno aż tak bardzo przesadzam?! Czy te moje kpiny nie są uzasadnione? Piotr Pogonowski, były już szef, wprawdzie nie CBA, ale bliźniaczej ABW, potrafił awansować 19 razy w ciągu niespełna 1,5 roku. Z kaprala ABW na pułkownika ABW. Można by pomyśleć, że widać był taki zdolny i zaangażowany. Problem w tym, że przepisy dotyczące tej służby wyraźnie wykluczają możliwość awansów częściej, niż raz na 6 miesięcy! Czyli, zgodnie z tymi przepisami, Pogonowski mógł w tak krótkim czasie awansować co najwyżej o 3 szczeble. Pewnie, gdy w końcu obejmował szefostwo ABW, był już alkoholikiem. Bo niemal na pewno co miesiąc świętował kilkudniową popijawą kolejny awans… Ale co tam! I tak daleko mu do jego szefa Kamińskiego, któremu zapijaczoną mordę wylizywał co drugi pies w okolicy. Nie jestem w posiadaniu informacji, jak wygląda standardowa ścieżka awansów w CBA. Ale jeśli jest podobna do tej w ABW, to nie ma się co dziwić, że do aresztowania Giertycha potrzebowali aż kilkunastu ludzi…
      Awanse awansami, a kwalifikacje i wyszkolenie to osobny rozdział. Agenci CBA na kursach mają zapewne zajęcia z obezwładniania i zatrzymywania wyłącznie ciężarnych kobiet i staruszek. Inaczej przecież nigdy by tych zajęć nie zaliczyli… Więc gdy nasze dzielne chłopaki muszą rzucić na glebę nie jakąś niewiastę w zaawansowanej ciąży i nie połamaną reumatyzmem babunię, tylko 50-latka o wzroście 195 cm, uzbrojonego w dodatku w neseser i smartfona, potrzebują sił i środków, których normalnie używa się w walce z kartelami narkotykowymi lub partyzantami Świetlistego Szlaku….
      W Stanach, gdy na miejscu zdarzenia pojawiają się „federalni”, to mundurowi najczęściej z szacunkiem odsuwają się na bok. Bo FBI ma swoją renomę i klasę. U nas zaś, gdy zajeżdżają z piskiem opon pajace z CBA, nawet strażacy z OSP wymieniają szydercze uśmieszki. Bo CBA to dziś nie jest już nawet formacja z dykty lub kartonu. Dziś to jest taka wizytówka rządów PIS-u w Polsce i totalnego rozkładu naszego państwa. Służba upolityczniona do granic absurdu, awansowanie kolesiów-nieudaczników, niekompetencja i lizanie dupy przełożonym, sukcesów jak na lekarstwo, bo trudno za taki uznać złapanie jakiegoś lekarze na przyjęciu „łapówki” w postaci butelki koniaku i wyprowadzenie go w kajdankach przez 6 funkcjonariuszy. Ale za to kosmiczne zarobki + premie + dodatki funkcyjne. Przeciętne zarobki w CBA to powyżej 10 tysięcy zł miesięcznie. Widać jednak i to im za mało, bo co rusz któryś z podwładnych Wąsika i Bejdy wynosił w majtkach lub reklamówce miliony naszych pieniędzy. I jakoś tych własnych złodziei zdemaskować nie potrafili. Kradli latami. Ale już Giertycha zatrzymać dali radę… Toczka w toczkę jak ich przywódcy polityczni. Banasia robią szefem NIK. Szumowskiemu pozwalają zdefraudować 335 milionów zł. Sprawa „dwóch wież” i koperty z 50 tysiącami zł – łeb ukręcony. SKOK Wołomin i łapówki dla Sasina – łeb będzie ukręcony. Ale już jakiegoś sędziego latami ścigają za kradzież 70 dkg kiełbasy żywieckiej. I można by się śmiać z takiej zgrai błaznów i nieudaczników, gdyby nie to, że ten aparat represji został przez PIS obdarzony niewyobrażalną władzą nad nami wszystkimi.
      No to teraz chyba już rzeczywiście wejdą mi jutro o 6 rano do chałupy, razem z drzwiami i połową ściany frontowej. Od razu uspokajam, panowie z CBA, że mój pies, choć potężny i groźnie wyglądający, to w rzeczywistości zwykły pieszczoch i łasuch. Uważajcie natomiast na suczkę sąsiadki! Wprawdzie sięga tylko do połowy łydki i wszystkiego się boi, ale jest strasznie jazgotliwa i w stresującej sytuacji może nawet ugryźć! Weźcie więc ze sobą, na wszelki wypadek, kilku doświadczonych antyterrorystów…
      Dziękuję za uwagę.
      I proszę o udostępnianie tego tekstu gdzie się da, komu się da i kiedy się da...
      Jacek Nikodem

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka