Dodaj do ulubionych

Kłamstwom stop!

06.11.20, 19:42
Kłamać bezkarnie, do woli to tylko w kurwizji można! W USA to kłamstwo nie przejdzie, dziennikarze szanują swój zawód.

Urszula Sara Zielińska
4 godz. ·
Ten fragment przejdzie do historii❗️ Im więcej osób zapozna się tym lepiej, stąd wersja z polskimi napisami! To ważny dzień dla dziennikarstwa i walki z bezczelnymi kłamstwami polityków. Dziś kanały MSNBC i CNBC zdjęły z anteny Prezydenta Trumpa, gdy ten mówił o fałszerstwach wyborczych, nie podając żadnych dowodów.
Dziennikarz Shepard Smith stwierdził, że to, co Trump mówił jest nieprawdziwe i przez 5 minut na żywo zaczął punktować Prezydenta USA i prostować jego kłamstwa. KLASA❗️ 👏👏👏
Ciekawe jak takie rozwiązanie sprawdziłoby się w Polsce? 🤔

www.facebook.com/urszulasarazielinska/videos/1109396019632069
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Kłamstwom stop! 06.11.20, 20:31
      Zamiast czynić analogie do ministra propagandy Wielkiej Rzeszy, wystarczyłyby choćby takie ciepłe słowa do zdołowanego skrajną depresją.
      Nawet nie trzeba - jak ów wolski matoł - być z trampkiem na You.

      polityczek.pl/twitter/14056-polska-jest-z-toba-bochenek-do-trumpa?fbclid=IwAR2xfZQyPjSpXVI5CZPULoVY3zY5DmxOUDyXj9sYhtrbQuQkvNpTV6ia-bM
      • wscieklyuklad Re: Kłamstwom stop! 06.11.20, 20:52
        Co najbardziej cieszy?
        Ten wizus skopanego psa, który z podkulonym ogonem, przerażony, odarty z dyplomu czempiona, który sam sobie przyznał, wydrukował i wręczył z wnętrza mocno nadwątlonej budy popiskuje z okresami krótkiego skamlania o litość.
        Nikt nie miał przez te cztery lata odwagi - w trakcie okresowych badań lekarskich, którym z pewnością ten shit poddawano - polecić pilną konsultację psychiatryczną by odpowiednio wcześnie włączyć niezbędne leki wzmacniane seansami terapeutycznymi schizofrenika.

        Prawackie merdia (a za nimi bezmuzgowe stada matołów, do których nie docierają zasady cywilizowanego świata) podniosły lament!
        Jakże to tak przerywać Prezydentowi Wielkiej (znów) Ameryki!
        Winien dokończyć co mu leży na jajach (już zbukach) a dopiero wtedy dopuścić do głosu komentatorów i ewentualnie ( choć wedle matolstwa oczywiście nieprawnie) skrytykować (te brednie).

        Patrząc na to żałosne pokwikiwanie tego czegoś po lewej stronie ekranu, w którym braknie bodaj procenta znanej nam swady narcyza i megalomana, trzeba sobie powiedzieć jasno - to wystąpienie identyczne do bełkotu naszego żoliborskiego bandyty, które miało czelność zwrócić się do swych przydupasów (zwanych przez to coś obrońcami kościoła), by ci wylegli na ulice katować protestujących, co też (choć na szczęście w skali niewielkiej) się stało.
        Psychopata zza oceanu dał wyraźny sygnał GODZĄCY W PODSTAWOWE ZASADY DEMOKRATYCZNE JAKIMI CECHUJĄ SIĘ WSZELKIE PROCESY O CHARAKTERZE PRAWNYM - A ZWŁASZCZA WYBORY.
        To co toto pieprzyło w ataku histerycznej wizji pogromu to nie były jedynie zwykłe brednie szaleńca, lecz prowokacja mogąca skutkować narodowym dramatem.
        W Wolsce ten czy inny faszysta polezie sekować kobiety piąchą, gazem łzawiącym, bejsbolem lub maczetą.
        Po drugiej stronie Oceanu pod lokale, w których liczy się głosy wyległy rzesze takich samych bezmuzgowców jak ich idol.
        UZBROJENI W BROŃ PALNĄ żądali zaprzestania liczenia głosów, gdyż ich Bóg ogłosił już zwycięstwo i wszystko co od tej pory się dzieje, to jeden lewacki szwindel o charakterze zamachu stanu. Byli gotowi do siłowego sforsowania drzwi, a wznoszone okrzyki dawały jasny przekaz: rozprawimy się z wami, gdy wynik wyborczy będzie inny.

        Autor bełkotu zamieszczonego na najbardziej niszowym forum portalu GW (nieznany z nazwiska lub ksywki) - manipulujący wolskim motłochem, któremu grunt osuwa się spod nóg na myśl o stracie władzy przez identycznego im gdy mowa o intelektualnych walorach kretyna, oczywiście pominął fakt najistotniejszy a przez czytających i zamieszczających na swym forum debili nie do spostrzeżenia.

        Oddano głosy.
        Głosy są liczone.
        Po ich zliczeniu zostaną podane wyniki.
        Sumaryczny wskaże przyszłego prezydenta.
        Przegrany może się z werdyktem nie zgodzić.
        W takim przypadku ma prawo złożenia protestu do odpowiednich struktur, przedstawiając argumentacje potwierdzającą zasadność skargi.
        Struktury uprawnione rozważywszy zasadność skargi podejmuje dalsze decyzje - oddala je lub nakazuje inne kroki (np. ponowne liczenie głosów, rozważenie, czy ewentualne nadużycia mogły w istotny sposób zniekształcić decyzje wyborcze).
        Ostateczny rezultat jest wynikiem tych ETAPOWYCH< DEMOKRATYCZNYCH KROKÓW.

        Tuman winien wraz z 8.5 tys, sztabem swych prawniczych prawiczków zbierać przykłady naruszeń zasad wyborów/liczenia głosów NIE ZABIERAJĄC PUBLICZNIE GŁOSU W TEJ KWESTII, ZWŁASZCZA W CHWILI, GDY WCIĄŻ WAŻĄ SIĘ OSTATECZNE WYNIKI WYBORÓW.
        Wyłażenie nocą na mównicę i płaczliwe (bez typowego ryja w ciup i złączonych kciuka i serdeczniaka przed ryjem tymże dla akcentacji bezsensu sensu) ględzenie jakiej się doznało krzywdy z WYRAŹNYM PRZEKAZEM: JA WYGRAŁEM A JEŚLI OGŁOSZĄ PRZEGRANĄ TO BĘDZIE TO JEDNO WIELKIE OSZUSTWO, TO PUBLICZNE ZANEGOWANIE PRYNCYPIÓW AMERYKAŃSKIEJ DEMOKRACJI, A Z TEGO MOGĄ SIĘ CIESZYĆ JEDYNIE ŁUKASZENKA, PUTIN I NASZ GNÓJ Z ŻOLIBORZA.

        Świat oniemiał a nikt ze sztabu nie miał odwagi powiedzieć idiocie, by wziął na wstrzymanie - przecież jego publiczne żale i oszczerstwa nijak nie wpłyną na późniejsze skargi wyborcze, a w przypadku wygranej dowodziłoby jedynie, że kretyn jest niestabilny emocjonalnie i nie potrafi nad sobą panować w sytuacji krytycznej. A takie gówno nie może być prezydentem mocarstwa.

        Tak czy inaczej czeka nas pewna nawalanka sądowa do oporu i do obrzydzenia. Identyczna do tej z 2000 roku.
        Jedną skargę już debile złożyły.
        Podobno sędzia rozpatrujący ją stwierdził, że nie rozumie o co skarżącym chodzi i posłał ich(zapewne wychowanków mniejniżzera) na drzewo.

        A było wziąć wzorzec z Najbardziej Demokratycznego Państwa w Kosmosie - posłać na teksańskie łąki nieposłusznych sędziów (kasta) usunąć przedstawicieli Demokratów z Sądu Najwyższego (novichok, wypadek samochodowy, zamach, dodanie SRS do sushi i setki innych pomysłów - np. samobójstwo w łazience) wziąć lekcje u przygłupskiej i mianować Principessą jakąś lokalną kuchare - odkrycie trampka) i teraz miast ośmieszać państwo, spać spokojnie.
        Ot błędy narcyzmu (nieumiejętność przewidywania ruchów przeciwnika to jeden z tych skutków)


        Teraz pozostaje tylko mieć nadzieję, że bydło, które z bronią wyległo na ulice amerykańskich miast zmotywowane bredniami paranoika nie uczyni z niej użytku i do hekatomby pandemii nie doda tysięcy (?) ofiar kolejnej rzezi.
        Historia lubi się powtarzać, a zwolennicy niewolnictwa (własnego i pod butem idola-kretyna) znów mogą wypowiedzieć wojnę zwolennikom Demokracji
        Niestety Jurek Waszyngton spogląda na to już tylko z pomnikowego cokołu.

        Tylko matoł może utyskiwać nad tym co było OBOWIĄZKIEM MEDIÓW.
        I tylko bezmuzgowiec może się zachwycać tego krytyką.

        Skoro idiota omyłkowo posadzony na stolcu prezydenta nie kuma wagi swego urzędu i konsekwencji swego bełkotu, to muszą mu to uzmysłowić media - jedyny tam rozsądny kreator społecznych nastrojów.
        Ameryce potrzebny jest teraz rozsadek w odbudowie tego co gnój zrujnował, a nie kolejna domowa wojna.
          • sorel.lina Re: Kłamstwom stop! 07.11.20, 00:16
            Szanowni Państwo! 🇵🇱🇪🇺🇺🇸
            W Stanach Zjednoczonych dzieją się w ostatnich dniach rzeczy niewyobrażalne. Jedna ze stacji telewizyjnych przerwała relację z wystąpienia prezydenta Donalda Trumpa, tłumacząc, że prezydent mówi nieprawdę, a oni nie chcą promować fałszu.
            Słusznie? Oczywiście, że tak. Gdyby brytyjskie media zachowały się podobnie przed referendum w sprawie brexitu, Wielka Brytania wciąż byłaby w Unii. Gdyby podobnie postąpiły media polskie, Macierewicz nigdy nie przebiłby się ze swoimi kłamstwami o „zamachu” w Smoleńsku.
            🔻🔻🔻
            Zacznijmy jednak od tego, co się stało. W nocy z czwartku na piątek naszego czasu, Donald Trump pojawił się w sali prasowej Białego Domu i wygłosił skandaliczne oświadczenie. Przekonywał, że w USA dokonuje się właśnie fałszerstwo wyborcze, że liczy się nielegalnie oddane głosy i że gdyby uwzględniono tylko głosy oddane prawidłowo, prezydentura już byłaby jego.
            Stacja informacyjna CNBC przerwała relację, a dziennikarz prowadzący program wyjaśnił, że robią to, ponieważ „to, co właśnie mówi prezydent Stanów Zjednoczonych, jest w dużej mierze całkowitą nieprawdą” i stacja nie pozwoli na dalszą transmisję.
            Oto jak widzę tę sytuację. Najważniejsza osoba w państwie, legalnie wybrany prezydent kraju, używa swojego stanowiska i autorytetu, jaki to stanowisko daje, do propagowania nieprawdziwych, niepopartych żadnymi materiałami tez o wielkim fałszerstwie wyborczym. Urzędnicy odpowiedzialni za organizację wyborów i media informują, że tyrady Trumpa nie mają żadnego poparcia w dowodach - na przykład wtedy, gdy prezydent twierdzi, że ktoś celowo fałszował przedwyborcze sondaże - lub są z faktami zupełnie niezgodne - na przykład wtedy, gdy prezydent twierdzi, że liczone są głosy oddane nielegalnie, podczas gdy naprawdę liczy się głosy oddane drogą listowną. Te głosy w części stanów wciąż mają prawo spływać i są ważne, o ile wysłano je najpóźniej w dniu wyborów.
            Do tej pory, gdy prezydent wydawał bezpodstawne lub jawnie nieprawdziwe oświadczenia, media pozwalały Trumpowi mówić, a dopiero po zakończeniu wystąpienia przystępowały do rozkładania go na czynniki pierwsze i prostowania fałszerstw. I dziś pojawiają się głosy, że dokładnie to samo powinno się stać i teraz - najpierw należało pozwolić Trumpowi skończyć, a następnie tłumaczyć, gdzie powiedział nieprawdę. Dlaczego to błędne podejście?
            *️⃣*️⃣

            Cdn.
            • sorel.lina Re: Kłamstwom stop! 07.11.20, 00:18
              Odkąd Trump został wybrany na prezydenta, jedna z najpopularniejszych teorii wyjaśniających jego sukces wskazuje na wykorzystanie mediów społecznościowych, przede wszystkim Twittera. Mówi ona, że Trump ominął tradycyjne media, komunikuje się bezpośrednio ze swoimi wyborcami i w ten sposób wpływa na ich poglądy. To wyjaśnienie w najlepszym razie niepełne.
              Wypowiedzi Donalda Trumpa docierały do Amerykanów nie tylko dlatego że zamieszczał je na Twitterze, ale także dlatego że podchwytywały je tradycyjne media - radio, prasa, stacje telewizyjne - a następnie poświęcały mnóstwo czasu na ich omówienie. Zapewniały tym samym Trumpowi darmową reklamę i dostęp do szerszej publiczności. Trump nie ominął tradycyjnych mediów - on po prostu wykorzystał ich niezaspokojony apetyt na kontrowersyjne i przyciągające widza materiały.
              W tych warunkach dziennikarze stanęli przed dylematem - czy popularyzować często nieprawdziwe słowa jednego z kandydatów na prezydenta czy je ignorować? Ten dylemat stał się jeszcze poważniejszy, gdy Trump wygrał wybory, a ton i prawdziwość jego wypowiedzi nie poprawiły się ani na jotę. Wręcz przeciwnie, było coraz gorzej.
              Według wyliczeń dziennika „The Washington Post” Trump od początku prezydentury do 27 sierpnia 2020 roku skłamał lub wprowadził odbiorców w błąd...22 247 razy! O ile w roku 2017 kłamał lub wprowadzał w błąd „tylko” 6 razy dziennie, to w 2018 robił to już 16 razy dziennie, a w 2019 22 razy. Dzienna średnia dla pierwszych 8 miesięcy 2020 roku to 27 takich wypowiedzi!
              Gazeta nie wartościuje tych twierdzeń. Niektóre z nich mogą więc dotyczyć dość błahych spraw, a inne całkiem poważnych, na przykład dotykających przygotowania kraju do walki z pandemią. Sama liczba robi jednak wrażenie. Jak się zachować w takiej sytuacji? To kluczowe pytanie, a odpowiedź zależy od tego, jak postrzegamy rolę mediów.
              Z jednej strony mamy tych, którzy twierdzą, że media powinny być tylko pasem transmisyjnym dla informacji. Jeśli prezydent mówi, że ziemia jest płaska, to należy tę wypowiedź podać dalej. Owszem, potem można zaprosić jakiegoś eksperta, który wyjaśni, dlaczego wypowiedź prezydenta jest fałszywa. Ale wówczas podniosą się zarzuty, że media zapraszają tylko jedną stronę sporu, podczas gdy należy dać głos także tej drugiej. Obok eksperta zaprasza się więc też jakiegoś płaskoziemcę. I w ten sposób dyskusja o kłamstwie trwa w najlepsze, a odbiorcy mają wrażenie, że to spór pomiędzy dwoma równoważnymi poglądami.
              Dokładnie tak było w Wielkiej Brytanii w czasie kampanii przed referendum w sprawie brexitu. Zwolennicy opuszczenia Unii Europejskiej oparli swój przekaz na ewidentnych kłamstwach, ale publiczny nadawca, czyli BBC uznał, że należy zapewnić obu stronom jednakowy dostęp do widzów. Skończyło się na tym, że brexitowcy korzystali z mediów do promowania nieprawdy. Mówili, że wyjście z UE da Wielkiej Brytanii 350 milionów funtów tygodniowo, które będzie można przeznaczyć na ochronę zdrowia (później przyznali, że ta liczba wzięta z sufitu); mówili, że Unia narzuca Wielkiej Brytanii prawa wbrew woli władz państwowych (nieprawda, bo państwa członkowskie mają prawo weta); mówili, że po brexicie Wielka Brytania zachowa przywileje płynące z członkostwa w Unii, a pozbędzie się obowiązków (nieprawda, bo instytucje unijne powtarzały, że nie można mieć jednego bez drugiego).
              👉 Jeszcze lepszym przykładem jest to, co stało się w Polsce po katastrofie pod Smoleńskiem. Politycy PiS, na czele z Macierewiczem pielgrzymowali do mediów, opowiadając o wybuchach na pokładzie samolotu, dobijaniu rannych, sztucznej mgle, czy spisku Tuska z Putinem, mimo że nigdy nie przedstawili choćby cienia dowodu. Obiecywali raporty, ale kiedy zapowiedziany termin publikacji mijał, przekonywali, że są już o krok od odkrycia „prawdy” i kłamali nadal. A media podawały ich opowieści dalej, przedstawiając twierdzenia dyletantów z komisji Macierewicza, jako wiarygodną alternatywę dla raportu ekspertów z Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. Tak się zresztą dzieje do dziś! Od czasu do czasu Macierewicz wychodzi z szafy i zapowiada, że już, już zaraz opublikuje raport zawierający „wstrząsające” odkrycia. A media notują i publikują te wypowiedzi, nierzadko bez żadnego krytycznego komentarza. W ten sposób dodają tym kłamstwom powagi i wiarygodności. Podobnie działał mechanizm „grzania” tak zwanej afery podsłuchowej.
              Zamiast skoncentrować się na tym, co naprawdę ważne, czyli pochodzeniu nagrań oraz prześwietleniu tych, którzy zlecili ich wykonanie, większość mediów wolała skupić się na tym, że jeden czy drugi polityk rzucił brzydkim słowem. A nawet jeśli niektórzy dziennikarze - na przykład Grzegorz Rzeczkowski z „Polityki” - pokazywali związki nagrywających z podejrzanymi biznesami i postaciami ze Wschodu, byli ignorowani. Nie tylko pomieszano przestępców z ofiarami, ale też kiedy kolejne nagrania były ujawniane przez media rządowe - przypadkiem zawsze w dogodnych dla władzy momentach - to zamiast pytać, kto za nimi stoi i po co je ujawnia, większość mediów karnie podawała je dalej. W miejsce prawdziwych dziennikarzy śledczych na autorytety wyrośli ci pracownicy mediów, którzy posłużyli właśnie za „pas transmisyjny” i ku czyjejś uciesze opublikowali podsłuchane rozmowy.
              🔽🔽

              Cdn.
              • sorel.lina Re: Kłamstwom stop! 07.11.20, 00:19
                🔽🔽🔽
                Wszyscy ci, którzy oburzają się na decyzję stacji CNBC, nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć, że rola mediów nie sprowadza się do przekazywania informacji, niezależnie od ich prawdziwości. Praca mediów polega też na - uwaga! - selekcji materiałów, które uznają za ważne i którymi chcą się podzielić ze swoimi widzami.
                W normalnym, demokratycznym świecie wypowiedź amerykańskiego prezydenta, polskiego ministra obrony czy ważnego brytyjskiego posła byłaby informacją wartą przekazania dalej. Ale ten normalny świat opiera się na założeniu, że polityk używa mediów do komunikacji, nie promowania ewidentnego kłamstwa, a jeśli zostanie złapany na mówieniu nieprawdy, to nie brnie dalej, tylko przyznaje się do błędu. W czasach Trumpów, Macierewiczów i twardogłowych zwolenników brexitu to założenie przestało obowiązywać. I dobrze, że niektóre media wreszcie to dostrzegły.
                🟠 EPP Group in the European Parliament

                R. Sikorski
                  • wscieklyuklad Re: Kłamstwom stop! 07.11.20, 07:27
                    To mental typowego paranoika. Identyczny z mentalem pisona i propisona. Dla przykładu wyrok sądu po myśli pisona jest cacy. Wyrok niekorzystny jest natomiast ZAWSZE produktem kasty walczącej o swe patologiczne przywileje i bezkarność, a ferujący musi być natychmiast ukarany degradacją, przeniesieniem do niższej i często odległej instancji i oczywiście dyscyplinarką. Te świry po prostu tak mają.

                    Inny przykład . Szloch paranoika permanentnego narcystycznego łgarza przerwano w trakcie histerycznego pobekiwania. Cóż za skandal!
                    Przerywanie przez zwyrodnialcow pisonich wystąpień przedstawicieli opozycji występujących na komisjach lub z mównicy sejmowej to wyraz kwitnącej demokracji.
                    To jest OK kwiczy z radości pison/propison, bo to lewactwo a z takimi trzeba krotko i skrajnie brutalnie.

                    trampek i jego otoczenie, pisony i propisony, łukaszenka z jego świtą, Putin itd.itd.itd. to niereformowalne i nieuleczalnie chore świry.
                    Chore na władzę (gdy są na wierchuszce),, żądne absolutnego zgnojenia/upokorzenia przeciwnika gdy są zapleczem tych schizoidów. I czerpiące z tego procesu sadystyczną rozkosz - jedyne dostępne temu bydłu uczucie sterowane resztkami mózgu (do poziomu podwzgórza lecz już nie wyżej - stąd też wieczne ogniskowanie się wokół życia płciowego też tam percepowanego)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka