Dodaj do ulubionych

Gangsterzy rzadza Polska....

15.02.21, 12:58
Przeczytajcie:
Adam Mazguła
4a7tS epoonMiaaistnored ·
Osobisty więzień Kamińskiego, przetrzymywany w lochu bez zapewnienia mu praw obywatelskich, o którym media milczą solidarnie.
Dziennikarz śledczy Leszek Szymowski napisał o Tomaszu Szwejgiercie i nazwał go „Więzień gorszego sortu”. Pan Tomasz w izolacji nawet przed adwokatem siedzi za prawdę o Kamińskim i Wąsiku, głównych przestępcach PiS-Polski. Przestraszone media milczą, więc udostępniam, nie dlatego, że moja pierwsza książka ma podobny tytuł „Żołnierz gorszego sortu”, ale z uwagi na szacunek do prawdy, do polskiego prawa oraz elementarnej sprawiedliwości dla każdego człowieka. W buncie przeciwko nałogowym przestępcom mafijnej władzy.
Adam Mazguła ***** ***
Leszek Szymowski - Więzień gorszego sortu
Pierwszy dziennikarz trafił do aresztu za to, że ujawnił w prokuraturze skandale tuszowane przez wiceprezesa PiS i jego zastępcę. Budowa państwa totalitarnego i walka z wolnością słowa wchodzi w nową fazę.
Nawet 8 lat więzienia grozi Tomaszowi Szwejgiertowi (na zdjęciu; wyraził zgodę na podawanie nazwiska), który czwarty miesiąc przebywa w areszcie pod zarzutem stworzenia grupy przestępczej wyłudzającej podatek VAT. Prokuratura Regionalna w Lublinie (sygn. akt RP II Ds 17.2019) usiłuje sprawę przedstawić jako wielki sukces w zwalczaniu przestępczości gospodarczej. Problem w tym, że kulisy sprawy wskazują na to, że zarzuty stworzono „na siłę” aby wsadzić za kratki człowieka, który stał się bardzo niewygodny dla szefów służb specjalnych. To dlatego rząd i same służby robią, co mogą, aby opinia publiczna nie poznała kulisów zatrzymania. Ta sprawa może okazać się jedną z najpoważniejszych afer politycznych ostatnich lat.
Niechciana wizyta
Był wtorek, 27 października 2020. O godzinie 6-tej rano pod dom Tomasza Szwejgierta w podwarszawskich Łomiankach podjechało kilkunastu agentów Centralnego Biura Antykrupcyjnego, z długą bronią i drabinkami, które przystawili do płotu posesji, aby przeprowadzić szturm. Szwejgiert nie stawiał oporu, otworzył funkcjonariuszom bramę i wpuścił ich do środka. Partnerkę Szwejgierta poproszono, aby poszła po dowód osobisty. To spowodowało, że na chwilę odeszła do innego pomieszczenia. Z zażalenia na zatrzymanie Szwejgierta, autorstwa jego adwokata, wynika, że wówczas Szwejgiert został pobity i skopany przez funkcjonariuszy. Poproszony o komentarz, rzecznik CBA nie udzielił odpowiedzi. Aby sprawę wyjaśnić, adwokat dziennikarza domagał się zabezpieczenia monitoringu ze szpitala i aresztu, który udokumentował w jakim stanie znalazł się zatrzymany. Prokuratura jednak odmówiła. "Prokurator w toku niniejszego postępowania wydał postanowienie o oddaleniu wniosków dowodowych podejrzanego, gdyż ich przeprowadzenie nie ma znaczenia dla śledztwa prowadzonego przeciwko Tomaszowi Sz. – napisał miPiotr Marko – rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Postanowienie zostało doręczone podejrzanemu i jego obrońcy. Jednocześnie w tej decyzji wskazane zostało, iż przedmiotowe dowody mogą być zabezpieczone w toku sprawy, gdzie Tomasz Sz. będzie miał inny status, o ile takie postępowanie zostanie przez niego zainicjowane."
Wyłudzony czyli zapłacony
Szwejgierta zakuto w kajdanki i przewieziono do Lublina na ulicę Okopową, gdzie mieści się siedziba Prokuratury Regionalnej. Prokurator przesłuchał go i wystąpił z wnioskiem o tymczasowy areszt na trzy miesiące, do czego sąd się przychylił. Sąd odwoławczy skrócił ten okres do 2 miesięcy, jednak prokuratura w grudniu złożyła wniosek o dodatkowy miesiąc i znów go dostała. Potem w styczniu wnioskowała o przedłużenie aresztu o kolejne 3 miesiące i sąd się zgodził (na razie decyzja jest nieprawomocna). Wnioski o areszt prokuratura tłumaczy tym, że chce przesłuchać w tej sprawie… kilkaset osób i twierdzi, że Szwejgiert mógłby na wolności przeszkadzać w śledztwie. Żadne inne czynności z jego udziałem nie są prowadzone. Jest kompletnie izolowany przez prokuraturę. Ma tylko ograniczony kontakt z adwokatem, jego najbliższym nie wydaje się zgody nawet na rozmowy telefoniczne z nim. "Postanowienie o przedstawieniu zarzutów zostało ogłoszone podejrzanemu w dniu 28.10.2020 r. i dotyczy popełnienia 6 przestępstw" – napisał prokurator Marko. Są to: założenie grupy przestępczej, poświadczenie nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, uszczuplenie podatkowe, nierzetelne wystawienie faktury skutkujące wyłudzeniem pieniędzy. W skrócie chodzi o stworzenie grupy przestępczej, która miała wyłudzić VAT.
Te zarzuty nie wytrzymują konfrontacji z faktami. Szwejgiert nie był ani prezesem ani członkiem zarządu prywatnej spółki, w której miało dochodzić do wyłudzania VAT (akta Krajowego Rejestru Sądowego nie pozostawiają co do tego wątpliwości) – współpracował z nią jedynie jako doradca zatem, zgodnie z prawem, nie mógł ponosić odpowiedzialności za działania zarządu. Ale najbardziej szokuje co innego: oto w kwietniu 2016 roku urząd skarbowy zakwestionował część transakcji spółki i wydał decyzję nakazującą zapłacenie podatku VAT w kwocie aż 10 milionów złotych. Następnego dnia firma przelała całość tej kwoty na konto urzędu skarbowego a potem… sprawę skierowała na drogę sądową, domagając się od fiskusa zwrotu tej sumy. Skomplikowany proces jeszcze się nie zakończył. Jak jednak można mówić o wyłudzeniu VAT, skoro prywatna spółka zapłaciła całość kwestionowanej sumy po decyzji skarbówki i sprawę skierowała do sądu (do czego każdy ma prawo)?
Inaczej mówiąc: Szwejgiert poszedł za kratki z zarzutem stworzenia grupy przestępczej i wyłudzenia VAT-u po tym jak spółka, którą nie zarządzał, zapłaciła kwestionowaną sumę urzędowi skarbowemu i weszła z nim w spór sądowy. Smaczku sprawie dodaje fakt, iż urząd skarbowy nie dopatrzył się przestępstwa i nie zawiadomił prokuratury o żadnym wyłudzeniu. Urzędnicy są pewni swoich racji, tak samo jak zarząd firmy. Wszyscy czekają na rozstrzygnięcie sądowe.
Pseudonim „Heros”
Jak to się więc stało, że Szwejgiertem zajęła się prokuratura? Zarzuty oparto wyłącznie na wyjaśnieniach Jarosława Z. – prezesa spółki, w której – zdaniem lubelskich śledczych – miało dochodzić do wyłudzania VAT i działania w ten sposób na szkodę Skarbu Państwa. Prokuratura nie poinformowała opinii publicznej, że Z. ma zarzuty karne w innej sprawie, grozi mu wieloletnie więzienie i od momentu, gdy tylko stał się podejrzanym, robi, co może, aby uniknąć odsiadki. Ale to nie wszystko. W 2016 roku, gdy miało dochodzić do tych wielomilionowych wyłudzeń, Jarosław Z. współpracował jako informator z trzema służbami specjalnymi: Centralnym Biurem Śledczym Policji, Centralnym Biurem Antykorupcyjnym i Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. We wszystkich tych służbach zarejestrowany był pod tym samym pseudonimem „Heros” i od wszystkich trzech pobierał pieniądze za przekazywanie tych samych informacji (często nieprawdziwych) na temat patologii w biznesie. Zeznania obciążające Szwejgierta rzekomą odpowiedzialnością za wyłudzenie VAT w kwietniu 2016 roku, Jarosław Z. ps. „Heros” złożył dopiero w grudniu 2019 roku a więc trzy i pół roku później. Ta okoliczność również ma znaczenie.
Śmierdzące śledztwo
W grudniu 2019 roku, na kilkanaście dni przed tym, jak Jarosław Z. „przypomniał sobie” o przestępstwach Szwejgierta, sam Szwejgiert złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o popełnieniu szeregu przestępstw przez funkcjonariuszy CBA. Ujawnił m.in. że funkcjonariuszka odpowiedzialna za nadzór nad finansami CBA, kradła pieniądze (usłyszała za to zarzuty). Ujawnił też szereg innych patologii w funkcjonowaniu biura i to, że kryli je minister – koordynator tajnych służb Mariusz Kamiński i jego zastępca Maciej Wąsik. Szwejgiert opowiedział prokuratorowi o audycie, który już w 2016 roku stwierdził, że w kasie CBA brakuje 12,7 miliona złotych. "Autor tego audytu (tu pada nazwisko – przyp. L.Sz.) został przez ministra Kamińskiego przeniesiony z pracy w CBA do MSW, co dało mu równoległą pensję" – zeznawał Szwejgiert. – "Kamiński przykrył tą sprawę i nie nadał biegu
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Gangsterzy rzadza Polska.... 15.02.21, 15:22
      Dzisiejszy wpis zacznę od dwóch historycznych anegdotek. Pierwsza jest podobno prawdziwa, druga na pewno nie, ale świetnie oddaje ducha epoki. Obie pozwolą mi wykonać dwa króciutkie skoki myślowe (czyli dwa suski) do tego co się dzieje w Polsce AD 2015+
      👉Napoleon Bonaparte podobno oczekiwał, że zajmowane przez niego miasta będą oddawały na cześć francuskich wojsk salwę honorową z dział. Gdzieś na początku swoich podbojów wkroczył do pewnego włoskiego miasteczka, które go tak jadnak nie powitało. Gdy cesarz dotarł na rynek, czekali tam na niego burmistrz i radni, z oficjalnymi i uzasadnionymi przeprosinami.
      - Mamy dla Pana listę 42 powodów, dla których nie mogliśmy oddać powitalnej salwy z dział.
      - Słucham – odparł Napoleon.
      - Po pierwsze, nie mamy dział. Po drugie...
      - Dziękuję.
      👉Druga anegdotka jest wręcz fałszywką, stworzoną przez krytyków Władysława Gomułki (dla młodszych: taki Kaczyński, tylko w PRL, więcej podobieństw na koniec tekstu), wyśmiewających ekonomiczny analfabetyzm I sekretarza i brak logiki w jego wywodach. Gomułka prawdopodobnie nie wypowiedział poniższych słów, ale sens jest zachowany. Chodzi o zdanie: „Gdybyśmy mieli więcej cienkiej blachy, zarzucilibyśmy świat konserwami! Ale nie mamy mięsa.”
      Normalnie jak Morawiecki, prawda?
      👉Bo czy zdanie: „Gdybyśmy mieli więcej respiratorów, nie byłoby tyle ofiar covidu, ale niestety nie mamy lekarzy”, nie jest esencją poczynań tzw. rządu w obliczu epidemii?
      Albo: „Gdyby zamiast 80 tys. przyjechało 100 tys. szczepionek, to byśmy wszystkich zaszczepili, ale i tak zamówiliśmy ich kilka milionów za mało, gdy był ku temu czas.” Wymyśliłem to w tej chwili, ale jakbym to wkleił jako cytat z Dworczyka, to byście się tylko zastanawiali, skąd u niego taki nagły atak autorefleksji, bo merytorycznie się zgadza.
      A może: „Gdyby przedsiębiorcy stosowali się do obostrzeń, nasza strategia lockdownowa przyniosłaby skutki. Niestety, nie mamy takiej strategii.”?
      👉Powyższe cytaty i angedoty łączy ominięcie problemu zasadniczego. Jeśli miasto nie ma dział, to bez znaczenia jest, że np. pada śnieg. Jak nie ma mięsa, to żadna ilość blachy nie pozwoli produkować konserw. Jak w rządzie nie ma kompetentnych ludzi, którzy potrafią cokolwiek zaplanować kilka miesięcy naprzód, bo się ich od lat konsekwentnie wycinało, to żadne pisane przez magistrów prawa na ostatnią chwilę ustawy nie rozwiążą realnie żadnego problemu.
      👉Ta władza jest tak niekompetentna, że połowę energii poświęca na rozpaczliwe łatanie dziur, które sama wcześniej wybiła. Przy czym „łatanie” to złe słowo, raczej należy użyć „zakrywanie”. Bo, jak się rzekło, realne problemy pozostają nierozwiązane. I rosną do rangi problemów fundamentalnych, których już się śliną skleić nie da. Oczywiście nie da się tak jechać w nieskończoność i prędzej czy później musi to doprowadzić do jakiejś formy rozpadu państwa. No, ale "po nas choćby potop".
      👉Wracając do konserw. Kaczyński jeszcze przed 2015 nie bez powodu był porównywany do Gomułki. Ten sam quasi-intelektualny styl wypowiedzi (pamiętacie jeszcze jak Kaczyński próbował sobie podbijać bębenek, zawstydzając suwerena takimi słowami jak ojkofobia, imposybilizm, państwo skomprymowane, kompradorzy czy dyfamacja?), ten sam ekonomiczny analfabetyzm, nawet podobny styl życia (link na końcu artykułu).
      Ja bym do tego dodał jeszcze kilka podobieństw: zarówno Kaczyński jak i Gomułka, weszli na szczyt z pomocą Rosjan (innymi kanałami, ale jednak), obaj z początku budzili wielkie nadzieje tzw. ludu, obaj ogłaszali jakąś rewolucję. Polityka obu dyktatorów była od początku krytykowana przez tzw. inteligencję, społeczność akademicką, naukowców, artystów, itd. I obaj nie potrafili zrozumieć o co tym pięknoduchom chodzi, o jakie swobody, jaką wolność? Więc tak Kaczyński jak i Gomułka, oparli swoje poparcie na elektoracie wiejskim (za Gomułki także robotniczym), stawiającym konkrety ponad abstrakcyjne konstrukcje prawne. A tzw. inteligencję zwalczali.
      👉W przypadku Gomułki ludowi zajęło ponad dekadę zrozumienie, że gomułkowska rewolucja i gospodarka najmocniej uderza właśnie w ów lud. Że te wszystkie ustalane z góry ceny ich najbardziej walą po portfelach. A gdy się dostatecznie lud zeźlił i wyszedł protestować, Gomułka wysłał na nich czołgi.
      👉Dziś mamy szybsze czasy, więc nie powinno to tyle trwać. Być może epidemia i nadciągający za nią kryzys będą katalizatorem, który ten proces jeszcze przyspieszy. Bo wszystkie idiotyczne decyzje tego rządu w obliczu epidemii (czyli większość tych decyzji) najmocniej i najpowszechniej uderzają w najbiedniejszych, w najmniejsze ośrodki, w tzw. Polskę B. Czyli tam gdzie PiS notorycznie wygrywa.
      👉Być może do jesieni 2023 Suweren będzie dostatecznie mocno poobijany, zbiedniały i poniżony (pogarda wobec własnych wyborców to jedna z osi całej pisowskiej narracji, podobnie jak w każdym reżimie), by uznać, że całe to biało-czerwone pierdololo, to wstawanie z kolan, repolonizacja banków i mediów, wszystkie te absurdalne inwestycje infrastrukturalne, te przekopy, centralne porty, pogłębianie Wisły od Sandomierza do morza (pamiętacie?), albo wręcz tej Wisły łączenie przez Bug z Prypecią i Dnieprem, do Morza Czarnego (a to pamiętacie?), wszystkie te rocznice, miesięcznice i cały ten ściek, który każdego dnia wylewa się z rządowych mediów w rytm zenkowych niby-piosenek – że wszystko to jest zasłona dymna, mająca Suwerena ogłupić i odwrócić jego uwagę od prostej prawdy.
      𝑻𝒆𝒋 𝒑𝒂𝒓𝒕𝒊𝒊 𝒄𝒉𝒐𝒅𝒛𝒊 𝒐 𝒘ł𝒂𝒅𝒛𝒆̨ 𝒊 𝒑𝒊𝒆𝒏𝒊𝒂̨𝒅𝒛𝒆. 𝑰 𝒋𝒆𝒅𝒚𝒏𝒆 𝒌𝒐𝒎𝒑𝒆𝒕𝒆𝒏𝒄𝒋𝒆, 𝒋𝒂𝒌𝒊𝒆 𝒔𝒂̨ 𝒘𝒚𝒎𝒂𝒈𝒂𝒏𝒆 𝒘 𝑷𝒊𝑺, 𝒅𝒐𝒕𝒚𝒄𝒛𝒂̨ 𝒑𝒓𝒆𝒛𝒆𝒏𝒕𝒐𝒘𝒂𝒏𝒊𝒂 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒘 𝑻𝑽, 𝒔𝒛𝒄𝒛𝒆𝒌𝒂𝒏𝒊𝒂 𝒏𝒂 𝒛𝒂𝒘𝒐ł𝒂𝒏𝒊𝒆 𝒊 𝒅𝒛𝒊𝒂ł𝒂𝒏𝒊𝒂 𝒏𝒂 𝒓𝒛𝒆𝒄𝒛 𝒖𝒕𝒓𝒛𝒚𝒎𝒂𝒏𝒊𝒂 𝒑𝒓𝒆𝒛𝒆𝒔𝒂 𝒑𝒓𝒛𝒚 𝒘ł𝒂𝒅𝒛𝒚. 𝑰 𝒏𝒊𝒌𝒕 𝒕𝒂𝒎 𝒔𝒊𝒆̨ 𝒏𝒊𝒆 𝒛𝒏𝒂 𝒏𝒂 𝒏𝒊𝒄𝒛𝒚𝒎 𝒊𝒏𝒏𝒚𝒎.
      I być może wtedy Suweren zagłosuje inaczej.
      (Tzn.: jeśli jeszcze będą wybory) 🤞
      Na koniec małe czytadło o Gomułce, Gierku, Jaruzelskim i przemijalności reżimu.
      www.dwutygodnik.com/.../1249-no-naprawde...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka