Dodaj do ulubionych

Poły skurwysyny!

30.05.21, 10:37
Jesteśmy fundacją charytatywną Beneficjum - wyjaśnia Wioletta Czajka, pełnomocnik fundacji - w czwartek w Zakopanem, przed sklepem Biedronka kwestował by zebrać pieniądze na leczenie dziecka nasz wolontariusz - obywatel Ukrainy. Kierownik sklepu wezwał do niego policję. Przyjechało dwóch policjantów. Byli agresywni, krzyczeli. Wolontariusz nagrywał ich zachowanie na telefon. Wtedy policja rzuciła się na niego żeby zabrać mu telefon. Złamali mu palec. Zakuli w kajdanki i powalili go na chodnik. Przed sklepem kopali go leżącego po głowie i jeden z nich przyciskał wolontariusza kolanem, tak że nie mógł oddychać. Potem wsadzili wolontariusza do samochodu i ukarali mandatem.

Fundacja o zdarzeniu poinformowała konsula oraz ambasadę Ukrainy, zgłosiła też napaść w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Krakowie oraz w instytucjach zajmujących się walką o prawa człowieka. - Dima do tej pory jest w szoku, a dla nas to niestety norma, takie poniżające i brutalne ataki na naszych wolontariuszy - mówi Wioletta Czajka - skupiamy młodych obywateli m. in. z Ukrainy i Białorusi, którzy uczą się i pracują w Polsce. W ramach naszego wolontariatu pomagają w wolnych chwilach osobom starszym, kwestują na chore dzieci. Dima w szpitalu zrobił po tym zdarzeniu obdukcję, ma stłuczoną głowę, stłuczenie kręgosłupa i złamany palec, nie pozwolimy tej sprawy zamieść pod dywan - podkreśla Wioletta Czajka.

Zupełnie inaczej sprawę przedstawia zakopiańska policja. - Do interwencji doszło ok. godz. 10, wezwała nas kierowniczka sklepu przy Alejach 3-go maja, ponieważ ani ona ani ochrona nie zdołała przekonać wolontariusza, by nie stał w drzwiach wejściowych i nie nagabywał klientów o datki - wyjaśnia Krzysztof Waksmundzki, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem - patrol próbował wylegitymować kwestującego, ale ten odmówił, użyto wobec niego siły fizycznej, ponieważ stawiał opór, zakuto w kajdanki. Zatrzymany po wprowadzeniu do samochodu zaczął udawać, że nie rozumie polskiego, został ukarany mandatem 200 złotowym i wypuszczony z auta. Gdy wychodził z samochodu uskarżał się na ból palca, faktycznie w trakcie szamotaniny mogło dojść do urazu - podsumowuje Krzysztof Waksmundzki. Dodaje, że niespełna półtora godziny później ten sam patrol policyjny został wezwany przed "Biedronkę" na ul. Nowotarskiej, gdzie kwestował wolontariusz pochodzenia ormiańskiego. - Tu osoba została wylegitymowana, bez problemu współpracowała z policją, posłuchała apelu o opuszczenie terenu i na tym się skończyła ta druga interwencja - dodaje Krzysztof Waksmundzki.

Z netu

Ludzkie skurwysyny. Wyciągnąwszy wniosek z poprzedniego przestępstwa nie pobili kolejnego kwestującego.
Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka