Dodaj do ulubionych

Przygotowania do „reasumpcji” wyborów

16.08.21, 12:04
Profesor Marek Migalski

To jest walka o wszystko i wszelkie metody są używane: przekupstwo, zastraszanie. Nie ma metody, przed którą Kaczyński by się cofnął, bo rozumie, że stawką już nie jest utrata władzy, ale utrata wolności
- mówi nam prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego, były eurodeputowany. I dodaje:

Stawiam tu tezę, że polska polityka zaczyna się ukrainizować. Dotychczas politycy cackali się ze sobą, rządy się zmieniały, ale nikt nie robił sobie krzywdy, jednak to się skończyło, Jarosław Kaczyński przekreślił ten konsensus

(...) jeśli założymy, że to wszystko wynika ze słabości politycznej PiS-u i Jarosława Kaczyńskiego i jego obawy przed rezultatem wyborów w 2023, to dopiero z tej perspektywy widać logikę. On rozumie, że mimo tego wszystkiego, co zrobił, ogromnych transferów społecznych, zastraszania, zawłaszczania instytucji publicznych, PiS ma w dalszym ciągu 1/3 wyborców, czyli o 10 punktów procentowych mniej, niż w ostatnich wyborach parlamentarnych. To musi rodzić frustrację. To, co dziś widzimy, jest już przygotowywaniem starcia 2023 roku i przygotowywaniem się na ewentualną porażkę.

PiS będzie walczył do końca, bardzo nieczysto o wygranie wyborów, ale musi się liczyć, że może przegrać. Krótko mówiąc, PiS przygotowuje się na to, aby móc dokonać „reasumpcji” tego głosowania. On dzisiaj ma już w swoim ręku instytucje, które mogą zadecydować o ważności lub nieważności wyborów. Przede wszystkim SN i jego Izba, która o tym decyduje, ma także PKW, za chwilę będą zmiany w ordynacji wyborczej.

Przejęcie mediów także odgrywa ważną role w tych planach. Bo po pierwsze wolne media pokazują informacje prawdziwe, a więc często niewygodne dla władzy. Po drugie na wypadek, gdyby trzeba było „skręcić” wynik wyborów, bo wolne media będą w oczywisty sposób podawać wówczas informacje, które wyprowadzą ludzi na ulice.

To jest walka o wszystko i wszelkie metody są używane: przekupstwo, zastraszanie. Nie ma metody, przed którą Kaczyński by się cofnął, bo rozumie, że stawką już nie jest utrata władzy, ale utrata wolności.

Jarosław Kaczyński przekreślił konsensus. Gdy straci władzę, cała czołówka PiS-u z Kaczyńskim na czele zostanie oskarżona przed niezależnym sądem i pewnie też przed Trybunałem Stanu, co będzie dla nich najmniejszą karą. W najgorszym przypadku będą szli do więzienia. Trudno się dziwić, że PiS będzie robił wszystko, aby tego uniknąć.

Nie ma ceny, której Jarosław Kaczyński nie zapłaciłby za trwanie u władzy. Po 6 latach wyprowadza skutecznie UE z Polski teraz zaczął wyprowadzać z Polski Amerykanów. Natura nie lubi próżni, polityka również. Jeżeli nie będzie tu Zachodu, to będzie Wschód. To cena, którą płacimy.
Doczekaliśmy czasów, kiedy Departament Stanu USA traktuje nas tak samo jak Białoruś czy Uzbekistan. Dziś w każdym artykule politologicznym na świecie Kaczyński jest wymieniany obok takich polityków jak Putin, Erdogan, w najlepszym przypadku Orbán. Polska pokazywana jest w kontekście autorytaryzacji niektórych byłych demokracji. To przykre, jak się to czyta, ale trzeba przyznać, że chyba są ku temu powody.

My możemy tego nie dostrzegać, bo jesteśmy gotowani, jak ta żaba od 6 lat, natomiast jak ktoś patrzy na wskaźniki jakości demokracji, to widzi, że nie należymy już do świata Zachodu.
Przypomnę, że z woli większości aktywnych politycznie Polaków. Pamiętajmy, że PiS wygrywa wybory od 6 lat i o ile można było powiedzieć, że Polacy dali się nabrać w 2015 na ładny uśmiech pani Szydło i miękki kurs Andrzeja Dudy, to już po 5 latach ludzie dokładnie wiedzieli, co kupują, i ponownie wybrali te władzę.

Żyjemy wśród ludzi, którym się to podoba i którzy nie znikną z naszego społecznego życia po wygranych przez opozycję wyborach.

Dalej będą uważali, że ganianie za kobietami z gazem po ulicach jest dobre, a pobicie geja jest wyśmienite, że Niemcy i „brukselczycy” chcą nam odebrać suwerenność i niepodległość, które to z kolei polegają na tym, że pan Czarnek będzie wprowadzał swoje obskuranckie eksperymenty do szkół i uczelni. Duża część naszego społeczeństwa naprawdę tak uważa i to jest bardzo przykre.

Czy to przyśpieszenie działań Kaczyńskiego to może być też efekt Tuska?

Proszę zauważyć, że Tusk do tej pory się nie wypowiedział w tej sprawie, to pokazuje raz jeszcze, jaki ma instynkt polityczny. Po drugie na pewno dymisja Gowina jest efektem Tuska. Gowin pół roku temu mógł zostać premierem albo marszałkiem Sejmu, odwracając sojusze i tworząc tymczasowy rząd anty-PiS. Przenosił ten pomysł, tak długo się wahał, że wrócił Tusk, który od razu stwierdził, że nie chce się zajmować Gowinem. Panowie mają swoją historię i zatarg osobisty, w kalkulacjach politycznych Tuska obrotowy Gowin przestał się liczyć. Oczywiście ta informacja dotarła też do Kaczyńskiego.

Ostatnie zachowania Kaczyńskiego rzeczywiście mogą świadczyć o tym, że on zaczyna podejmować decyzje pod wypływem myśli „jak na to zareaguje Tusk”. W tym znaczeniu coś, co dziś można oceniać jako racjonalne bądź nieracjonalne działanie, może się okazać, że jest skutkiem emocji wobec nowego gracza.

Jest sens zadawać pytanie, gdzie w tym wszystkim jest prezydent?

Nie ma sensu. Wiemy, że ostatnio bawi się nadmuchiwanym smokiem w Juracie. Prezydent jest uzależniony od opinii zewnętrznych, a jego kompleksy wpływają na politykę. Zresztą ja od lat powtarzam, że on nie uprawia polityki, tylko autoterapię.
Może się więc okazać, że jak zostanie postawiony przed dylematem, czy podpisać ustawę, która zamknie mu na stałe drzwi do Białego Domu i nie uda mu się pstryknąć fotki z Joe Bidenem w Gabinecie Owalnym, to może się okazać, że to skłoni go do refleksji. Byłoby to bardzo perwersyjne, gdyby okazało się, że Andrzej Duda zdobędzie się na niezależność wobec Jarosława Kaczyńskiego tylko dlatego, żeby zrobić sobie zdjęcie z prezydentem Stanów Zjednoczonych. Dodam, że tego rodzaju myślenie, które wygląda na absurdalnie śmieszne, nie wydaje mi się jednocześnie niemożliwe.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Przygotowania do „reasumpcji” wyborów 16.08.21, 12:59
      Jedna zasadnicza uwaga. Owszem, wszelkie naczelne instytucje prawne zostały zdemolowane przez mafię i obsadzone pistalibanem, ale to nie one będą języczkiem u wagi decydującym o ważności/reasumpcji wyborów.

      WYBORY ZOSTANĄ SFAŁSZOWANE NA SZCZEBLU NAJNIŻSZYM TZN. W KOMISJACH WYBORCZYCH.
      Rympał przy wyborach hałhała w DPS-ach dowodzi, że te skurwysyny nie cofną się nawet łatwym do udowodnienia przekrętem. Daję głowę, ze bydło już pracuje nad doskonałym modelem fałszowania - mężowie zaufania, czy oddelegowani do komisji wyborczych obserwatorzy tak lokalni (opozycyjni naturalnie) jak i europejscy nie będą w stanie upilnować tak sposobu liczenia głosów w samym obwodzie, jak i... podsumowania poszczególnych wyników.
      I co z tego, że np. komisja wykaże przewagę opozycji w nawet istotnej skali, gdy - jak susznie to określił Szanowny Generalissimus Josif Wissarionowicz Dżugaszwili ksywa Stalin, dla przyjaciół Koba stwierdzając, iż nie jest ważne kto i jak głosuje, ale to, kto liczy te głosy.
      Opozycja musi mieć swych przedstawicieli wśród tych, którzy będą sprawdzać ostatecznie karty wyborcze, zliczać i podawać ostateczne wyniki - to zdecydowanie najważniejszy punkt przekrętu.

      Oczywiście w przypadku wygranej opozycji (promil szansy wobec przekrętu tysiąclecia) pojawi się tysiące protestów i wtedy - owszem - PKW czy też niejakie manowska mogą ogłosić konieczność reasumpcji, w której do urn pójdzie propisowskie ciemnoludztwo, gdyż yntelektualiści są z reguły leniwi i drugi raz dupska z sofy nie uniosą.

      Krótko mówiąc - musimy się już dziś pogodzić z wyborczą klęską i modlić się (pomimo ateistyczno-żydolewackiej proweniencji) by europejskie/ światowe instytucje zrobiły mafii koło kaczego kupra.
      Tyle, ze te skurwysyny mają narodową mennicę i dodrukują nieskończoną ilość szeleszczących banknocików by sypnąć je pod nogi korumpowanych, bezmózgowych świrów.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka