Dodaj do ulubionych

Polski, swojski...HOLOCAUST.

20.10.21, 12:08
Do zobaczenia jak będziesz mydłem w sklepie - krzyknął do Toiviego Blatta polski kolega z ławy szkolnej, gdy wydał go Niemcom i patrzył, jak Toiviego prowadzą na śmierć.
Toivi jednak przeżył… przeżył, choć zabić go chciał polski rolnik, choć kula z jego pistoletu utkwiła Toiviemu w szczęce, a on leżał w błocie udając martwego obok swoich sztywniejących przyjaciół, przeżył choć trafił do Sobiboru. Przeżył, by opowiedzieć swoją historię jako jeden z dwudziestu kilku izbickich Żydów… Czytałem tę historię z wypiekami obok historii innych ludzi, którzy nagle nabrali imion, zaczęli chodzić, mówić, krzyczeć, gwałcić, kraść i umierać - a wszystko to dzięki pracy i wyobraźni Rafała Hetmana, który poruszył dla mnie ten lokalny dramat i wypełniających go aktorów. Izbica, Izbica. Dziękuję za tę książkę…
Byłem w Izbicy już dwa razy. W bagażniku miałem pędzle, myślałem o tym, by ozdobić jeden z murów napisem "Tęsknię za Tobą, Żydzie". A jednak jakoś się nie zebrałem. Patrzyłem na to smętne miasto, odwrócone samo od siebie, które zaniechało zrozumienia kim jest, czym się stało i jakoś nie mogłem się zdobyć. Znowu się szarpać, z kimś użerać, tłumaczyć jakiejś policji, być oszczekanym przez psa, przez człowieka nocą… Miałem wrażenie, że tu, w Izbicy, te moje naiwne słowa zabrzmią zupełnie groteskowo… może niesłusznie, nie wiem. Wiem jednak, że na rynku w Izbicy żadnego dowodu tęsknoty za Żydami nie ma. Ba! Nie ma nawet jakiegokolwiek śladu, że przed wojną na 3 tysięce mieszkańców może 100 było gojami…
Ale ten ślad się pojawił - razem z książką Hetmana, za którą dziękuję. Pojawił się, jak żydowska kość, która po deszczu wylazła spod trawy, jak złoty łańcuszek ze zbiorowej mogiły, którą żydom uszykowali Polacy, jak dzbanek ze złotem wydłubany ze ściany. I przemawia w sposób niezwykle poruszający. Pozwala zrozumieć co i komu tu się stało, kto i co tu zrobił, komu i za co.
W Izbicy jak w soczewce koncentruje się historia polskiego Holocaustu. Chodzi mi o ten nasz swojski, folklorystyczny Holocaust, o to nasze polskie małomiasteczkowe mordowanie i rabowanie, to, o którym ciągle niechętnie sobie opowiadamy, o ten Holocaust, o którym chcieliśmy zapomnieć, który przeoczyliśmy, który poddaliśmy wymazywaniu i który dziś zwalamy na Niemców. Tak, o ten. O ten, który Hetman pozwala nam zobaczyć w detalach i w procesie, z uwerturą i wszystkimi jego aktami aż do dzisiejszej Izbicy, w której śladu po żadnym Żydzie się nie odnajdzie. Jakim Żydzie!? Tu byli jacyś Żydzi!?
Co ważne, Rafał Hetman umie pisać. Daje nam książkę nie tylko ważną, ale dobrze skonstruowaną, ciekawą, którą się dobrze czyta, która operuje wieloma technikami pisarskimi, od wspomnień, przez fabularyzowaną narrację po reportaż i wywiad. I za to mu dziękuję. Dziękuję mu, że poprowadził mnie przez tę historię nie tylko mądrze ale i sprawnie, a momentami nawet pięknie, jak w rozdziale Paul Oberlander. Dziękuję mu też, że nie potraktował historii Shoah jako historii Żydów z Izbicy, choć też, a spojrzał na nią przede wszystkim jako na naszą historię. Nie zatrzymał się w punkcie, w którym w Izbicy już żadnego Żyda nie było, gdy ostatnie kamienie nowi Polacy zabrali z synagogi, ale poszedł dalej pokazując procedury amnezyjne oraz ukrytych pod brezentem facetów z saperkami na żydowskich grobach.
Razem z Hetmanem dojeżdżamy właściwie do dziś, do dnia, gdy ja siedzę w Izbicy z pędzlem w bagażniku i nie mogę się zdecydować, czy pisać, czy nie…
Rafał Hetman
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Polski, swojski...HOLOCAUST. 21.10.21, 03:10
      Czytam, że Rafał Hetman prowadzi blog o literaturze faktu CzytamRecenzuje.pl, który w rankingu magazynu “Press” zajął III miejsce wśród najlepszych polskich blogów książkowych. Czytam, że jako dziennikarz wiele podróżował, w tym m.in. do Hiszpanii, Egiptu, Izraela. Czytam, że promował czytelnictwo (stąd blog o literaturze). Wiele publikacji w prasie, w mediach. Czytam, że został Finalistą Konkursu Stypendialnego im. Ryszarda Kapuścińskiego (!!), co świadczy o doskonałym warsztacie reporterskim, dokładnym i solidnym.
      A dla mnie dotąd pisarz nieznany, Zorro.
      Znalazłem w wysyłkowni książkę-reportaż "Izbica, Izbica", ale aż strach ogarnia i niepewność, i wzdragam się przed sięgnięciem po nią, zagłębieniem się w treść... Jak przysłowiowy struś kryjący głowę.
      Bo już poprzednie rekomendowane, choćby m.in."Płuczki", ukazały mi obraz nieznany powszechnie (poza biorącymi bezpośrednio udział i ich potomstwem, żyjącym i w najlepsze funkcjonującym w Polsce, w tajemnym milczeniu o swej przeszłej płukanej działalności), obraz straszny.
      A czytam teraz nowość, również nagrodzoną opowieść śląską Zbigniewa Rokity -"Kajś", o Górnym Śląsku, doświadczonym boleśnie i ludziach z dwóch a nawet trzech stron udręczonych, straconych, do dzisiaj pogrążonych w cichej obawie i milczeniu i często wycofanych , niechętnym opowieściom nawet wobec młodych (tak jak długo milczeli Powstańcy Warszawscy - ale to inna sprawa i powody inne). Jednak trwających uporczywie przy śląskości, jak trwa się przy matce...
      Ci, którzy którzy przetrwali górnośląską gehennę.
      Zarówno żydowskie jak śląskie losy (ludzi przekłutych historią do kości), losy ludzi straconych lub przetrąconych dożywotnio i w kolejnych pokoleniach tylko dlatego, że na Śląsku przyszło im żyć i polska śląskość była ich naturą, dotąd mi nieznane, lub znane powierzchownie. "Kajś" drąży do głębi...
      Czytam.
      "Izbica, Izbica" będzie po "Kajś", choć wiem, że po lekturze "Izbicy" będzie bolało otwieranie oczu zaszytych na prawdziwą historię (fakty, daty, miejsca), oczu zaszytych biało-czerwoną nicią czystości (choć już dawniej śladowo znanej, wbrew niciom). Czy bardziej będzie bolało, niż po "Płuczkach"? : (
      Zobaczę. Dziękuję Zorro za sygnał, nadal czytam. Pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka