Dodaj do ulubionych

I wspomniałem na mannę z nieba...

23.10.21, 19:28
Piszą i mówią, że na wschodniej Wolski granicy skończyło się człowieczeństwo...
A co gdyby milczeli i unikali takich publikacji?
Czy wtedy to nadgraniczne bydło zrzuciłoby rogi okrucieństwa i choćby w formie mirażu, fatamorgany, halucynacji przyjęło ludzką postać?

Pojmany na granicy 18-letni Irakijczyk. Syn "konfidenta", który współpracował z amerykańskimi marines jako tłumacz, wspierając wojaków w walce z talibanem. Ojciec z pozostałymi młodszymi synami uciekł w góry - pojmani przypłaciliby "zdradę" daniem gardeł. Wywieziony i na kopach posłany w las...

Kilkanaście przypadków poronień "życia poczętego" - wedle wolstalibów-schizofreników już dziecka od powstania plemnika i komórki jajowej - katofaszystowskiej ortodoksji. Grzeją ręce przy nikłym ognisku marząc o stopieniu wśród pryskających iskier swego bólu. Mrok lasu skutecznie skrywa ich łzy...

Matka rocznego dziecka rozpuszcza mleko w proszku w wodzie zaczerpniętej w pobliskiej kałuży. W butelce "Inka" bo woda była brunatna.

Proszą o wodę...

"Poproście swego Boga, to wam ją ześle" - odpowiada umundurowany bezszyjowiec.
Żyjątko, które nie wie nic, także i o tym, że proszą Jazydzi - chrześcijanie mordowani przez ISIS i talibów.
Za wiarę "nieprawomyślną".
Za trwanie w niej mimo ryzyka śmierci z rąk takich samych bandziorów tyle, że tysiące kilometrów od tutejszych.

Idą przez las jak biblijny Naród Wybrany...
Ku swojej Ziemi Obiecanej...
Man-hu czyli Co to jest?

Nie znali tego daru od Boga, który wspierał ich w tyloletniej wędrówce przez pustynię, stąd ta nazwa.
Dostali jeszcze przepiórki...

W nadgranicznych lasach nie ma tylu przepiórek, by starczyło dla wszystkich.
A jeszcze trzeba je złowić.

Patrzę na tę butelkę z mlekiem rozpuszczonym w brunatnej bryi.

Man-hu...
Co to jest...

To jest pokarm dla rocznego dziecka - Jazyda chrześcijanina...

Pewnie modlą się szeptem prosząc Boga o dar, który da im szansę przeżyć...
Dotrzeć do wymarzonej, utęsknionej, Obiecanej Ziemi...
Bóg zesłał im deszcz, by mogli zaspokoić pragnienie w pobliskich kałużach...
By dzieci nie głodowały...
Przynajmniej do czasu, gdy wystarczy dla nich mleka w proszku...
Obserwuj wątek
          • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 24.10.21, 08:40
            Dotarliśmy do Michałowa.
            Jak tu jest? Bardzo zimno 2 stopnie, zacina deszcz i wiatr. Są tu jednak fantastyczni ludzie, strażacy z OSP Michałowo, którzy swoje czerwone auta wystawili przed remizę i zrobili skład. Pomoc rzeczową jest ogromna. Wszystkie pomieszczenia remizy zapełnione.
            Z dobrych informacji: 5 rodzin, w tym 6 dzieci w wieku od 2 miesięcy do 6 lat otrzymało azyl. To dla nich teraz potrzebna będzie pomoc, bo w Białymstoku zaczynają życie od zera. Jeśli chcecie pomóc, śledźcie stronę Urzędu Gminy Michałowo za 3-4 dni. Wasza pomoc została już rozłożona na półkach tj. Jedzenie i środki higieniczne. Ubrania są w garażu.
            Co stanie się z tymi rzeczami? Strażacy kilka razy dziennie wjeżdżają do strefy objętej stanem wyjątkowym i rozdają rzeczy ludziom wychłodzonym, zagłodzonym i odwodnionym. Tak właśnie tych ludzi widzą ochotnicy z OSP Michałowo.

            z netu

            Więc jednak Bóg zesłał im mannę z remizy.
                          • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 29.10.21, 20:20
                            Bez śladu…
                            Śniło mi się, że trzymam uchodźcze dziecko w ramionach, przez to bardzo uważnie rozglądałam się wczoraj na porannym spacerze z psem. Mieszkam w stanie wyjątkowym, w pobliżu granicy, pośród dzikiej przyrody. Dla mnie i mojego psa podmokłe łąki to atrakcja, mamy swoje drogi wiem jak iść, żeby nie wpaść w błoto po kolana. Dla kogoś kto trafi tu przypadkiem to nie lada wyzwanie a już na pewno dla małych dzieci. To zdjęcie napotkanego odcisku buta w rozmiarze 26-28, czyli kilkuletnie dziecko. Zastanawiam się dokąd poszli, co ich spotkało, a może są tu gdzieś blisko? Taka wyprawa w jakże innym dla nich klimacie, srogiej puszczy. I jeszcze ten silny wiatr. Mój dalszy spacer przebiegł spokojnie, trochę odetchnęłam, bo tyle co się dzieje ostatnio jest już i tak ponad moje siły.
                            Śniadania nie zdążyłam dokończyć, bo za moim oknem, z widokiem na kościół, na parkingu zaczął się jakiś ruch. Straż Graniczna. Chwytam plecak, ładuje prowiant i biegnę. Widzę trzy osoby siedzące na krawężniku otoczone przez SG, podchodzę (pisząc w międzyczasie do znajomych, że potrzebna pomoc) i pytam czy mogę dać im jedzenie i wodę. Jeden ze strażników każe czekać, ale kobieta zrywa się z krawężnika i podbiega do mnie płacząc, przytula się błagając „No Bielarus”. Przytulam i pytam czy chcą jeść i wtedy dzieje się najgorsze. Jeden z mężczyzn otwiera stojącą przed nim torbę turystyczną, w której znajduje się niemowlę. Zaczynam płakać. Klękam przy nich otwierając plecak z jedzeniem. Wszystko dzieje się tak błyskawicznie i w takich emocjach, że mogę plątać kolejność tego co się działo. Głaszczę malucha, odwracam głowę w stronę straży a tam nadchodzi czwórka dzieci, mężczyzna i kobieta w ciąży. Wyć się chce. Proszą o mleko. Pokazują żółtą wodę jaką dali im Białorusini i cały czas błagają, żeby ich nie przerzucać przez granicę. Mają Euro chcą wymienić, żeby kupić coś w pobliskim sklepie. Biegnę po mleko do sklepu, „na krechę” ponieważ nie mam pieniędzy przy sobie. Wracam, sąsiad też ruszył z pomocą, niesie wodę i bułeczki maślane dla dzieci. Uchodźcy chcą ochrony międzynarodowej, ale jeden ze strażników mówi im, że nie mają prawa o nią prosić i jej nie dostaną. Proszę, żeby nie oszukiwali tych ludzi. Patrzę w oczy strażników, znajome oczy, wiedzą, że ich poznaję. I co? Miniemy się na ulicy po cywilu za jakiś czas. Czterech chłopców siedzi już na pace, jedzą czekoladę i mówią „No Bielarus”, dotykam ich po przyjacielsku. Kobiety płaczą, matka wyjmuje niemowlaka z torby, nadjechał bus do którego ich pakują. Biorę malucha na ręce, płacze, poklepuję go delikatnie i bujam tak jak robiłam z moimi, gdy były małe. Ziścił się mój sen, koszmarny. Pojawiają się znajomi z pomocą, ale już nic nie da się zrobić. A strażnik mówi „Mogli siedzieć w domu!” ,„To są ludzie, nie róbcie cyrku!” . Wstrząsające! Mówi to ktoś, kto potem wywozi ludzi do lasu. Samochody odjeżdżają do placówki SG.
                            Nie mogę wciąż dojść do siebie. Cała historia zostanie bez śladu jak dziesiątki innych.

                            https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/247616363_10226106464797483_8659362888980758959_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-5&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=ofHEI2v9fWMAX9c6AUy&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=e753cd1511ff5005a5612a78ab33356d&oe=6180829A
                                        • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 31.10.21, 11:24
                                          www.facebook.com/1710198812/videos/1229084014249784

                                          Hajnówka przedmieścia, wyjazd na Dubicze Cerkiewne. Policja zatrzymuje 2 ciemnoskórych. Migranci .podjeżdżamy z przypadku - w stali na bombach a przejeżdżaliśmy obok. Policjanci momentalnie wskoczyli do wozu jak tylko i kolega wyjął aparat. Gdy ja ustawiłem kamerę już nawet dwójka uchodźców weszła sama do suki. Odjechali po chwili
                                          Nic się nie dowiedzieliśmy
                                          Na bank wypchnęli ich na granicę.z netu
                                                • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 02.11.21, 18:42
                                                  https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t1.6435-9/252009730_10209877079479546_3850398705859630500_n.jpg?_nc_cat=1&ccb=1-5&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=HikTFeHwefoAX-cj65L&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=382add0d39d213732057e8a10e4563a4&oe=61A67351

                                                  Zaman ma 2 lata.
                                                  Ten kawałek dziurawej folii to jedyne na czym śpi. Blisko Stacji- Nurzec, przy granicy w lasach Białorusi.

                                                  Wczoraj nad ranem, przy granicy, było tak zimno, że przy gruncie musiały być przymrozki.
                                                  Zastanawiam się jak Zaman przeżył tę noc. Z rodziną. Z innymi dziećmi. Bo jest ich więcej.

                                                  Teraz gdy siedzę w ciepełku, z pełnym brzuchem, to mam jakieś wyrzuty sumienia.
                                                  Że ja w cieple, a te małe dzieciątka wyrzucane przez polskich oprawców w mundurach cierpią GŁÓD i MRÓZ

                                                  Foto uzyskane przez Piotra bezpośrednio od tych ludzi na granicy

                                                  Z netu
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 04.11.21, 18:59
                                                    Niczego nie zrobiłem. Tylko stałem i patrzyłem na strażnika, gdy ten na mnie krzyczał. Nie rozumiem, dlaczego do mnie strzelił" - mówi 25-letni Zheer z Iraku, trafiony — jak twierdzą uchodźcy — plastikowymi kulami przez polską Straż Graniczną. Straż nie odpowiada na nasze pytania

                                                    Oko.press
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 04.11.21, 19:03
                                                    Głód
                                                    Niby wiemy, co to jest. Że jeść się chce, prawda?
                                                    Głoooodna jestem, miauczy mi czasem córka. Albo mąż ma zły humor, bo czeka za długo na nas wszystkie w kuchni w niedzielę ze śniadaniem.
                                                    Czasem mnie trochę ściska w brzuchu, kiedy w pociągu miał być WARS, a nie ma. Albo za dużo pracy na głowie, żeby zjeść i nagle wieczorem mnie ssie, bo zapomniałam o obiedzie.
                                                    Czytam statystyki o biedzie i głodzie w skali światowej. Czytam książki historyczne. Przegryzając czekoladę.
                                                    Nic. Nic nie wiedziałam o głodzie. Nie miałam najmniejszego pojęcia, najmniejszego wyobrażenia.
                                                    Ludzie na polsko-białoruskiej granicy nie jedzą tygodniami. Raz na parę dni, przy kolejnej przerzutce na za płot, czasem dostaną starego ziemniaka od białoruskiego żołnierza. Jeśli mają jeszcze jakiekolwiek pieniądze. Oddadzą dziecku, oczywiście.
                                                    Nie piją dniami. Albo piją wodę z bagien, która truje jeszcze bardziej. Albo deszczówkę.
                                                    Nie da się żyć bez jedzenia i picia. Nie da. To nie tylko skurcze żołądka, nie tylko jeszcze większe zmęczenie, nie tylko bóle głowy i problemy z koncentracją. To kolejne infekcje, których ciało nie jest w stanie zwalczyć. To powolna śmierć, w mrozie.
                                                    Trzymajcie się, powodzenia - mówimy na koniec interwencji. Nie da się przekazać wody i jedzenia na kolejne dni. Nikt nie będzie miał siły nosić takiej ilości. Ani do lasu, ani potem przez las.
                                                    Nie da się żyć bez jedzenia i picia. Niedostarczanie tego uchodźcom i uchodźczyniom na granicy to przestępstwo i morderstwo.
                                                    Wspaniali ludzie działają w strefie. Mieszkańcy i mieszkańcy Podlasia. Coraz więcej aktywistów i aktywistek dojeżdża pomagać nam poza strefą. Ale nie da się w ten sposób, gdzieś po cichu w lasach, nakarmić i napoić wszystkich tych, którzy bez tego nie przeżyją.
                                                    Największe humanitarne organizacje MUSZĄ mieć pozwolenie na wjazd do strefy. Teraz, nie za miesiąc. Wiecie, jak się je, kiedy nie jadło się przez miesiąc? Ja wiem ciut lepiej. I głowa mi pęka.

                                                    Mówcie innym. Świat musi wiedzieć.

                                                    Z netu
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 04.11.21, 20:01
                                                    https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t1.6435-9/251158604_10209878427553247_2807668658198394431_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-5&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=NKYGj6JrCdsAX84dXsC&tn=RYViHpREO_RnEsEr&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=6c20d1d45aad3fcd1b86922bb1f77605&oe=61AA5330


                                                    Powiększ to zdjęcie
                                                    Popatrz przez dłuższy czas w oczy tego dziecka
                                                    To Ghasele.
                                                    Ma dopiero roczek
                                                    I już 13 razy, razem z 2 swoich sióstr i rodzicami, została wypchnięta na Białoruś.

                                                    TRZYNAŚCIE RAZY!
                                                    W mrok
                                                    bród
                                                    mróż
                                                    bez wody
                                                    jedzenia
                                                    dachu nad głową

                                                    I pomyśl teraz, że to Twoje dziecko

                                                    Co myslisz o tych w mundurach z orzełkiem, którzy takie bestialstwo czynią tak małym dzieciom?

                                                    Z netu

                                                    Mam nadzieję, że już niedługo będą to byli mundurowi
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 07.11.21, 19:17
                                                    artykułu

                                                    - Wyskoczyli nie wiadomo skąd. Zamaskowani nieumundurowani mężczyźni. Mojego kolegę powalili na ziemię, a do mnie jeden mierzył z pistoletu i kazał wysiąść z auta - mówią TVN24 mieszkańcy Podlasia o interwencji Straży Granicznej. Jak dodają, funkcjonariusze byli nieumundurowani i mieli maski z trupimi czaszkami.

                                                    Z netu

                                                    Pasikowski nakręci kiedyś Psy w dwadzieścia lat później - o bydle wypierdalanym z wolstapo.
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 11.11.21, 08:07
                                                    Pięcioletni Sana oddzielony od matki. Dramat migrantów na polsko-białoruskim pograniczu

                                                    tvn24.pl/polska/kryzys-na-granicy-rodziny-migrantow-rozdzielane-podczas-ladowania-do-ciezarowek-5485481?fbclid=IwAR2SPvZx3DTYrszUBm6VdJEEllplkBgYMJMuS5QEav27oioufoVJqO-5yk8

                                                    A jak się będzie mazgaił to opiekunię go wodą - z armatki, nie z termosika!
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 11.11.21, 16:58
                                                    Wrocławska profesorka z granicy z Białorusią: "Widziałam ludzi pobitych, poranionych kolczastym drutem, pogryzionych przez psy"

                                                    wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,27785629,wroclawska-profesorka-z-granicy-z-bialorusia-widzialam.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_Gazeta_Wyborcza&fbclid=IwAR1WSNxYaI8dPe1NAffp70qDvanowR32Ij7aAUUfuedWGaK4K9SwHdjbx94

                                                    z netu

                                                    Ojtamojtam! Ale nie było polanych wodą z armatek jak sobie marzy opiekunię!
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 11.11.21, 17:13
                                                    gazetaplus.pl/franciszek-uderzyl-w-pis-przyjmowac-towarzyszyc-promowac-i-integrowac/44384/?fbclid=IwAR2ofgGgD1A-S5KyyO_cZBhUsNXUu6FU0Q9xiKClaCp4lAFmTHvk5rGaGH8

                                                    I uderzył też w przyjmujacych Komunię bez uprzedniej spowiedzi. Bo tete postulują armatki wodne zamiast chleba i soli.
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 12.11.21, 09:23
                                                    Trzeba zweryfikować oczekiwania opiekunia.
                                                    Troje Irakijczyków poprosiło lokalsów o WODĘ.
                                                    Nie miała to być woda z armatki tylko taka kranówką dla spragnionych a nie oczekujących na totalna kąpiel w dobie przymrozków.
                                                    Wobec tego lokalsi spuścili wpierdol ciapatym. Jeden z nich zaliczył uderzenie w potylicę metalowym prętem.
                                                    Pora na interwencję opiekunia w tej sprawie, gdyż lokalsi wyszli poza opiekunia propozycje,
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 12.11.21, 19:49
                                                    Jakie to musi być upokarzające dla Kaczyńskiego, Dudy i Morawieckiego przyjąć pomoc UNII. Ta "wyimaginowana wspólnota" pod "unijną szmatą", ten "kołchoz europejski" teraz będzie nam ratować tyłek? Prosić UNIĘ o wprowadzenie sankcji dla Białorusi? FRONTEX o pomoc? Tyle było słów o dumnym, bohaterskim Narodzie, który wreszcie "wstał z kolan" i niczego nie potrzebuje od "mówiących w obcych językach", a teraz trzeba ich prosić o pomoc? Czyli co? Teraz UNIA znowu dobra, a my z powrotem na kolana? I jak to teraz wytłumaczyć Suwerenowi?

                                                    Z netu

                                                    Bo się guzdrzecie! Aura nam nie sprzyja, więc czas na armatki wodne!
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 14.11.21, 08:30
                                                    „Wczoraj spotkaliśmy grupę 3 nastolatków z Syrii i Iraku w wieku 15, 16 lat, w wieku bardzo podobnym do mojego syna, który ma 14 lat. Ci chłopcy byli tak zmarznięci i wykończeni, że nie byli się w stanie sami przebrać. Na drugi dzień wysłali wiadomość, że proszą żebyśmy wrócili do nich, żebyśmy choć na chwilę dotrzymali im towarzystwa, bo nie chcą być sami."
                                                    Maja Ostaszewska

                                                    Z netu

                                                    A nie zapomnij wziąć ze sobą baniaka z wodą, żeby ich oblać zgodnie z oczekiwaniami opiekunia bo opiekunię doznaje wzmożenia orgazmicznego na myśl, że chłopaki sobie to i owo poodmraźają. ( co za shit).
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 14.11.21, 11:26
                                                    Nie wierzcie PiS, żadna wojna nam nie grozi
                                                    Będzie długo, ale krótko się nie da, więc jak ktoś nie może skupić przez 5 minut swojej uwagi na tekście, lepiej niech da sobie spokój.
                                                    Rzecz dotyczy granicy polsko-białoruskiej, ale zacznę od Włoch, a konkretnie Sycylii. Jest tam NATO-wska baza Sigonella, a w niej stacjonują m.in. żołnierze z 10. Opolskiej Brygady Logistycznej. Są tam po to, by najogólniej mówiąc, zadbać o zaplecze techniczno-materiałowe dla żołnierzy i marynarzy NATO, którzy chronią Italię przed zalewem nielegalnych imigrantów z Afryki.
                                                    Włochy, choć silniejsze i bogatsze od Polski, poprosiły NATO o pomoc. I tak jak Polacy Włochom, tak i Włosi Polakom mogliby pomóc na wschodniej granicy.
                                                    Ale rząd PiS, choć mówi nam, że zabiega o wsparcie NATO, UE i Frontexu, to w rzeczywistości go nie chce. Ba, broni się przed nim!
                                                    Nie chce, bo to element strategii, która za dwa lata ma dać, zdaniem Nowogrodzkiej, zwycięstwo PiS w wyborach.
                                                    Od kilku tygodni PiS buduje w Polsce atmosferę zagrożenia i już niedwuznacznie straszy konfliktem zbrojnym, czyli w ludzkim języku - wojną. Pobrzmiewa to wyraźnie w różnych wystąpieniach Kaczyńskiego, Morawieckiego i Andrzeja Dudy. Są w nich fronty (w tym zachodni i wewnętrzny!), obcy agenci, „największe zagrożenie od 30 lat”, otoczenie przez wrogów, racja stanu, niepodległość w niebezpieczeństwie oraz wymachiwanie szabelką i zapewnienia, że „jesteśmy gotowi”.
                                                    To ostatnie, w wykonaniu prezydenta, nasuwa analogię z przemówieniami ministra Becka z 1939 roku, w których zapewniał, że Polska jest gotowa na wojnę z Niemcami i nie odda im nawet guzika od munduru. Wszyscy wiemy, jak to się skończyło dla II RP, której parodię tworzy teraz PiS.
                                                    W każdym razie, jak przeciętny Polak słucha tych straszno-śmiesznych przemówień i ogląda w TVP Info pełne manipulacji i półprawd propagandowe relacje z „frontu”, to zaczynają go ciarki przechodzić. Tam jest wojna!
                                                    I o to właśnie w tej strategii PiS chodzi. Strach gasi rozum, ale to mało. Polak musi jeszcze zdusić sumienie i zdać się bezgranicznie na władzę. Tę władzę.
                                                    Temu posłużył szantaż moralny, jakim zastosował PiS. Otóż zwołał nadzwyczajne posiedzenie Sejmu, pomachał gałązką oliwną i zaapelował, by chwili zagrożenia Polacy zakopali rowy podziałów i byli razem. Z niedopowiedzianą, ale czytelną sugestią, że ci, co nie będą „razem”, staną po stronie Łukaszenki i Putina. Czyli będą zdrajcami.
                                                    Szantaż niewyrafinowany, ale uległo mu wielu Polaków oraz cała opozycja. Szybko okazało się, że PiS tą „jedność narodową” rozumie jako całkowitą aprobatę dla tego, co robił, robi i będzie robić na wschodniej granicy. Rozumie też jako rozgrzeszenie od rzeczy niegodnych, których kierowane przez PiS państwo dopuściło wobec kobiet i dzieci, którym udało się przedostać do Polski.
                                                    A opozycję zamurowało. Do dzisiaj nie potrafi odpowiedzieć na zadawane z nieukrywanym triumfalizmem pytania pisowców: „No i kto miał rację? To wy chcieliście ich wpuszczać, ganialiście do nich z żarciem, a my broniliśmy granicy”.
                                                    Zamilkło też wielu Polaków. Przestali pytać, gdzie są dzieci z Michałowa, bo ze strony PiS i TVP Info stale płynie przekaz, że kto lituje się nad dziećmi, ten pomaga Putinowi. To bzdura, ale taka jest cena fałszywej „jedności narodu.”
                                                    Tymczasem nie grozi nam żadna wojna, nawet wojenka powiatowa, bo nie chcą jej USA, Rosja, Unia Europejska i Chiny. Nawet Łukaszenka. To tylko gierka Putina, która ma wykazać, że jesteśmy nieobliczalnym, mało wiarygodnym i słabym członkiem zachodniej wspólnoty. I na razie wszystko idzie po jego myśli.
                                                    Ciągle też PiS straszy nas zagrożeniem przez duże Z. Jeśli 2-3 tysiące migrantów (fakt, pchanych na druty przez białoruską bezpiekę) to apokalipsa, to czym było sześć lat temu milion uchodźców nad grecką granicą?
                                                    Czym były dwa miliony uchodźców w Libii, którzy robili wszystko, by wylądować we Włoszech?
                                                    Czym było kilkaset tysięcy uchodźców w Maroku, którzy robili wszystko, żeby przedostać się do Hiszpanii. Ich determinacja była tak wielka, że kosztem dotkliwych ran forsowali sześciometrowy płot zwieńczony drutem kolczastym (na załączonym zdjęciu w Ceucie)
                                                    To były kryzysy humanitarne na niewyobrażalną skalę, ale nikt w Grecji, Włoszech i Hiszpanii nie straszył obywateli wojną, nie zabraniał dziennikarzom i organizacjom pozarządowym pracy na granicach.
                                                    Nikt nie obrażał własnych obywateli, nazywając ich zdrajcami lub głupcami, tylko dlatego, że odzywało się w nich współczucie i chrześcijańska chęć pomocy ofiarom tej tragedii.
                                                    Choć wielu uważa PiS za grupę idiotów kierowanych przez pełnego kompleksów i nienawiści stetryczałego prezesa, to nie są to wcale durnie. Oni doskonale zdają sobie sprawę ze wszystkich aspektów i kontekstów kryzysu na granicy z Białorusią. Bo to jest bez wątpienia podsycany przez Łukaszenkę i Putina kryzys, który trzeba rozwiązać, strzegąc granicy, ale i nie grzebiąc przy tym człowieczeństwa. Tak, jak robili to i robią Grecy, Włosi i Hiszpanie.
                                                    W co więc gra PiS? Otóż chce on wytworzyć u większości Polaków (bo na szczęście u wszystkich mu się nie uda) przekonanie, że na wschodzie toczymy wojnę o być albo nie być Polski. Jak w 1921 roku z armią Budionnego.
                                                    A kiedy ten kryzys wygaśnie (bo wygaśnie, dzięki interwencji USA i Unii, myślę, że jeszcze przed wiosną), wówczas PiS triumfalnie ogłosi, że wygrał tę wielką wojnę.
                                                    Wygraliśmy sami! – będzie krzyczał PiS. Bez wsparcia USA, Brukseli i Frontexu. To będzie dodatkowy bonus: widzicie Polacy, obeszliśmy się bez Unii i NATO, więc po co nam one?
                                                    Będzie krzyczał: - Daliśmy radę sami, dzięki determinacji, mądrości i dalekowzroczności PiS oraz geniuszowi Jarosława Kaczyńskiego.
                                                    Próbka już była, w Sejmie, kiedy Morawiecki zamienił się w Jarząbka z „Misia” i kadził prezesowi Kaczyńskiemu, jak to przewidział wszystko już pół roku temu, że panujemy nad sytuacją dzięki jego mądrym decyzjom.
                                                    Dla wielu było to żenujące potwierdzenie, że wewnątrzpartyjną politykę w PiS uprawia się per rectum, ale w tym przypadku to miało inny cel. Chodzi o przygotowanie Kaczyńskiego do roli Wielkiego Wodza Narodu.
                                                    Wódz ogłosi, że obroniliśmy niepodległość, a gdyby rządziła głupia i zdradziecka opozycja, to byśmy ją stracili.
                                                    Zobaczycie, to będą hasła PiS w kampanii wyborczej.
                                                    No, więc kiedy Wódz ogłosi, że wygraliśmy wojnę, której nie było, Polacy odetchną z ulgą i zagłosują na PiS.
                                                    Taki jest plan.

                                                    Z netu.
                                                    To zły plan. Jedynie słusznym to użycie armatek wodnych!
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 14.11.21, 11:35
                                                    Medycy na granicy.

                                                    Dzisiejszej nocy nieznani sprawcy uszkodzili pięć samochodów osobowych, należących do dyżurujących członków naszego zespołu oraz towarzyszących im w tych dniach dokumentalistów. Przebito opony, potłuczono szyby, lampy, zniszczono karoserię. Sprawę bada lokalna policja.
                                                    Nasz ambulans jest sprawny, dyżur trwa. Jesteśmy gotowi do podjęcia interwencji u osób, które będą nas potrzebować. Szyby i lusterka wymienimy, to tylko szkody materialne, najważniejsza jest dla nas możliwość niesienia pomocy i chronienia zdrowia i życia.

                                                    Z netu

                                                    Cieszcie się, że was z armatki wodą nie poczęstowali!
                                                  • dunajec1 Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 14.11.21, 12:31
                                                    A czy nie powiedziano przypadkiem ze ta woda to woda swiecona? Ze jest uzywana z armatek do chrzczenia niewiernych?
                                                    Ale ci niewierni dalej nie chca zmienic wyznania mimo chrztu?
                                                    Kosciol powiniem b. mocno popierac to polewania bo to by bylo wiecej chrzescjan do dawania .
                                                    "Kola, polyj wody..."
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 14.11.21, 18:23
                                                    Jesteśmy oburzeni i wstrząśnięci. Do tej pory wszelcy funkcjonariusze państwowi zachowywali wobec nas neutralność. Zachowanie niezidentyfikowanych osób w mundurze poruszających się pojazdem należącym do Wojska Polskiego było ewidentnie wrogie wobec nas.
                                                    Wracając z lasu z akcji ratunkowej, zastaliśmy przy naszej karetce uzbrojone osoby w mundurach.
                                                    Ambulans miał spuszczone powietrze z opon.
                                                    Mężczyźni oddalili się od niego, gdy nas zobaczyli.
                                                    Rejestracja ich samochodu zaczynała się od „UA” -to tablice, których używa Wojsko Polskie.

                                                    Z netu

                                                    To żydolewacka prowokacja była!
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 18.11.21, 15:26
                                                    "Po godzinie 2:26 otrzymaliśmy zgłoszenie, że przynajmniej jedna osoba, która przebywa teraz w lesie, potrzebuje pomocy medycznej. Na miejscu okazało się, że poszkodowanych jest troje ludzi. Dwudziestokilkuletni mężczyzna (..) był głodny i odwodniony. Oprócz niego pomocy potrzebowała dwójka syryjskich lekarzy: mężczyzna i kobieta, oboje z ranami.
                                                    Podczas opatrywania rany kobieta - Hilda płakała, opowiadając o rocznym dziecku, które zmarło w lesie...
                                                    Nie była przygotowana na sytuację, w jakiej wraz z rodziną się znalazła."
                                                    Wyjątki z notatki sporządzonej przez Poland Emergency Medical Team PCPM - Medyczny Zespół Ratunkowy PCPM w drugiej dobie działania.
                                                    Zdjęcie z granicy, ale to ktoś inny, nie Hilda.

                                                    z netu

                                                    KAŻDY Z TYCH SKURWYSYNÓW zostanie rozliczony
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 18.11.21, 15:48
                                                    https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/p526x296/258526080_458311845661123_1809110697597047625_n.jpg?_nc_cat=101&ccb=1-5&_nc_sid=8bfeb9&_nc_ohc=BZl7kqEPRo8AX8vYbjF&tn=IJ29ux4xsrBK-AIT&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=48898ad9d4337fa8a0bc950fe3828ba9&oe=619BB523

                                                    Pisonia cipko!

                                                    Przeczytaj komentarz podsumowujący w necie twoje amuzgowie

                                                    Ci imigranci, których w Polsce nie ma 🤔
                                                    Push back'i, polewanie wodą w listopadzie, ludzie chorują i umierają, a teraz jeszcze chcecie ich karać za rzekome zaśmiecanie lasu? Nie ma słów na coś tak obrzydliwego.Zapomniał dodać, że za rządów PiS wjechało do Polski tyle odpadów niebezpiecznych, że niedługo będziemy świecić.

                                                    A mój jest następujący:

                                                    tego gnoja natychmiast wywalić z mafii! Przecież wiemy, że nawet jeden uchodźca nie przekroczył skutecznej granicy Naszey Nayukochańszey Oyczyzny! Wolski Naszey!
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 19.11.21, 18:00
                                                    Na granicy umarło roczne dziecko syryjskich lekarzy - pisze Jacek Kozłowski dawny wojewoda mazowiecki ze swojej nocnej interwencji w puszczy.
                                                    W Polsce bracia i siostry w polskości gotują się by przedwigilijnie i niezgodnie z kalendarzem tortur - ukrzyżować złą matkę i złą lekarkę, której malutkie dziecko umarło w lesie.
                                                    Zastępca szpitala w Bielsku Podlaskim, dr Arsalan Azzaddin dzieli trafiających do nich, wycieńczonych cudzoziemców na 3 grupy:
                                                    ❗ tych, którzy są dobrze wykształceni, znają języki obce i wierzą, że sobie poradzą i dostaną dobrą pracę
                                                    ❗ tych, którzy szukają tu ratunku dla siebie lub swoich chorych dzieci. Widzą, jak łatwo Europa leczy schorzenia, których nie można uleczyć w ich kraju i wyprzedając wszystko - podróżują całymi rodzinami,
                                                    ❗tych najbiedniejszych i zdeterminowanych, na których bilet złożyła się cała rodzina, nierzadko bardzo się zadłużając. Mają wytrzymać, szybko znaleźć pracę i pomóc im wyjść z biedy. Ci, okradzeni z pieniędzy na podróż przez białoruskich (a ostatnio też polskich) hycli - nie mają się do kogo zwrócić, do kogo zadzwonić nawet wtedy, gdy przekroczą polską granicę po raz dwudziesty.
                                                    Młode małżeństwo syryjskich lekarzy należało do tej pierwszej grupy. Chciało lepszego życia dla siebie i bezpiecznego dzieciństwa dla swojego dziecka.
                                                    W drodze ku Europie liczyli, że ich życie i umiejętności będa dla nas cenne.
                                                    Trafili na Polskę i ich dziecko tego nie przeżyło.
                                                    Jest we mnie inna historia o niemłodym już małżeństwie, która domaga się opowiedzenia.
                                                    Ona jest kochana i oddana. Bierze długie dyżury dniem i nocą i tłumaczy przez telefon rozmowy wolontariuszy z uchodźczyniami.
                                                    On jest oddany i dobry. Przyjeżdża z centralnej Polski do szpitala na wschodzie na dyżury, bo rozpaczliwie brakuje tu specjalistów. Przyjeżdża od wielu lat i zostaje co miesiąc na kilka dni. Dyżury nie są jakoś super płatne, więc na noc zatrzymuje się "u ludzi" w miasteczku.
                                                    Kiedy nastąpiło to zlodowacenie naszych odruchów człowieczych - nocą, do jego wynajętego pokoju włamał się właściciel z innym facetem.
                                                    Napadli na niego, poszarpali, kazali się wynosić "do swoich" ciapatych.
                                                    Kiedy na ulicy zwyzywany został ich syn - podjęli decyzję, że ich życie i umiejętności przydadzą się w innej Europie i nie mamy już tłumaczki.
                                                    Na granicy umarły i inne dzieci i inni dorośli. "Ten las jest pełen trupów" tak mówią wszyscy spotkani cudzoziemcy.
                                                    Panie, Panie, SO COLD! - krzyczała przedwczoraj zmarznięta Kurdyjka do polskiego strażnika po drugiej stronie żyletkowych zasieków. Mężczyzna wyciągał w ich stronę dokumenty i zdjęcia rentgenowskie kręgosłupa i talerzy biodrowych dziecka.
                                                    Może to był kręgosłup tego maluszka na ramionach mężczyzny?
                                                    Może w innej, europejskiej rzeczywistości kręgosłup kurdyjskiego dziecka w polskim szpitalu na ścianie wschodniej leczyłaby para lekarzy z Syrii?
                                                    Jest bardzo, bardzo zimno. Pada deszcz.
                                                    Na naszej granicy nadal znajduje się ponad 3 tysiące ludzi, których zabija niewiedza o tym, czym stała się Polska.
                                                    PS: kilka godzin po pierwszych doniesieniach - ta para lekarzy prosząca o azyl znów została wywieziona na Białoruś.
                                                    Jakoś nie potrafimy ich uratować. Legalnie - nie potrafimy.

                                                    Z netu
                                                  • wscieklyuklad Re: I wspomniałem na mannę z nieba... 27.11.21, 08:02
                                                    Z A., lat 8, najpierw bawiliśmy się w ogrzewanie rąk. Moja jedna ciepła rękawiczka (drugą dostał starszy brat) na jego dwie małe, zimne łapki. Pocierałam tę rękawiczkę energicznie, a on zaczął się nieśmiało uśmiechać.
                                                    Potem bawiliśmy się z jego siostrą. Lekarze, którzy przyjechali zająć się ciocią, która już nie była w stanie chodzić, poza kocami przywieźli też misia, więc najpierw ja, a potem on, misiem rozśmieszaliśmy małą. Patrzyła swoimi wielkimi czarnymi oczami, ale nie uśmiechnęła się ani na moment.
                                                    Za to usiadła mi na kolanach. Dziennikarze zadawali dorosłym pytania, aktywiści dzwonili po straż graniczną (żeby rodzina mogła się starać o ochronę międzynarodową w Polsce), ja skupiłam się na misiu i próbie odwrócenia uwagi od zimna, lasu i dziesiątek kamer telewizyjnych.
                                                    Nagle zrobił się szum. Z lasu wyłoniło się dwóch przedstawicieli straży granicznej, a za nimi jakieś zielone ludki nieoznakowane. Z miejsca zaczęli krzyczeć: - Rozejść się! Odsunąć się!
                                                    Mała zrobiła na mnie siusiu.
                                                    Przytuliłam ją jeszcze mocniej. - Odsuń się od tych dzieci! Wszyscy do tyłu!
                                                    Mama małej wzięła ją do siebie, zaczęła się nerwowa wymiana zdań między strażą, mediami, aktywistami.
                                                    - Czemu robicie z nas potwory!? - rzucała wkurwiona strażniczka. Marzyłam o tym, żeby mieć wielkie lustro i przystawić jej do twarzy.
                                                    Potem było jeszcze więcej stresu, pakowanie rzeczy, popędzanie. Mały A. trzymał się, jak mógł: pomagał rodzicom pakować koce, podtrzymywał inne dzieci. Patrzyłam z podziwem, jak zagryza wargi. W którymś momencie zignorowaliśmy strażników i po prostu pomagaliśmy w pakowaniu i zbieraniu manatków. Omijałam wzrok małego A., ale on kręcił się wciąż obok. Jak nasze spojrzenia się spotkały, wybuchł płaczem i wtulił się we mnie tak, jak tylko przerażony człowiek potrafi. - Belarus? - Belarus? - pytał przez łzy. Nie byłam w stanie mu odpowiedzieć. Nie mogłam go przecież okłamać. Nie wiedziałam, co z nimi tak naprawdę będzie. Ściągnęliśmy media, był reprezentant Rzecznika Praw Obywatelskich, dużo nas było. Zrobiliśmy wszystko, co tylko mogliśmy. Ale przecież nie wiedziałam, czy wywiązą ich na granicę, czy do siedziby straży, czy na chwilę, czy na stałe. Ta rodzina już chyba osiem razy była wywożona i przepychana przez płot graniczny.
                                                    Odprowadzałam małego A. do auta straży, wciąż we mnie wtulonego. Strażnik siłą złapał go za rękę i pchnął do środka. Wciąż na siebie patrzyliśmy.
                                                    A wokół toczyły się kłótnie i wrzaski z mediami, reszta rodziny pakowana była do innych samochodów. - Naprawdę musi pan tak krzyczeć przy dzieciach? - zapytałam strażnika. - Naprawdę?
                                                    Wszystko to trwało w nieskończoność, drzwi zostały zatrzaśnięte, a mały A. za zaparowaną szybą trząsł się ze strachu.
                                                    Kiedy strażnik poszedł kłócić się przy innym aucie, przez dobrych kilka minut rysowaliśmy sobie serduszka na szybie, graliśmy w łapki i wysyłaliśmy buziaki.
                                                    Udało mi się nie rozpłakać aż odjechali.

                                                    Z netu dokumentacja wolskiego faszyzmu

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka