dojazd nie taki wesoły

28.12.11, 19:26
www.tvnwarszawa.pl/informacje,news,pociag-za-dlugi-czy-peron-za-krotki,352917.html
No to wydali pieniądze, projekcik rozliczyli, kase za premie wzięli.
A że peroniki za krótkie...
    • godgod Re: dojazd nie taki wesoły 28.12.11, 20:40
      Ja bym ten problem rozwiązał nie otwierając pierwszych i ostatnich drzwi. Chyba, że na 'nie-otwieranie' potrzebny jest jakiś certyfikat, albo na pomysł musi być rozpisany przetarg.
      • brunno34 Re: dojazd nie taki wesoły 28.12.11, 21:38
        Ale jaki jest tu problem? Nie bardzo rozumiem. Przecież wystarczy oba składy puścić w odstępie 2 minut, za co oni pensje pobierają, że tego prostego rozwiązania nie zauważyli?
        • polokokt Re: dojazd nie taki wesoły 28.12.11, 23:49
          "nieotwieranie" zostało tam w artykule chyba opisane. Ponoć jest wymóg aby otwierać wszystkie drzwi. Wtedy dopiero pociąg może zatrzymywać się na danej stacji.

          Jeśli chodzi o odstępy 2 minuty, to tu jest problem pewnie upchnięcia wszystkich składów na torach. Myślę, że w godzinach szczytu, nasza magistrala kolejowa i tak ma spore obłożenie (wystarczy postać na Kwiatowej... :) ). A między pociągami musi być taki odstęp, aby dwa pociągi nie znajdowały się w danej sekcji (czyli pomiedzy jednym a kolejnym semaforem) jednocześnie. Czyli pociąg B czeka aż pociąg A wyjedzie z danej sekcji. Reasumując, pewnie puszczenie jeden po drugim nie jest takie proste (nie liczac juz kosztow typu personelu pociągu).

          Generalnie jakby nie bylo, ciała dał ten, co budował perony. Nie przewidział, że w najbliższym czasie pociągi mogą delikatnie urosnąć. No ale że społek w PKP jest dużo (ta od lewego toru, od prawego, od Peronu A i Peronu B, jak rowniez spolka od kabli, a takze od samego prądu....) No więc winnego nie znajdziemy :)
    • metron1 Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 09:32
      A po co daleko szukać, w Legionowie nie zatrzyma się żaden pociąg z większą ilością wagonów bo perony są za krótkie na dłuższe pociągi pośpieszne
      Tak więc odpada nam możliwość bezpośredniej podróży nad morze
      W Płudach za to w peronach ledwo mieszczą się dwie stare jednostki, nie ma szans aby zmieściły się tam nowe ELF-y
      Przebudowa całej tej trasy już w samych założeniach i wykonaniu jest totalnie schrzaniona
      • 3goust Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 13:40
        metron1 napisał:
        > Przebudowa całej tej trasy już w samych założeniach i wykonaniu jest totalnie s
        > chrzaniona


        Wina nie leży po stronie projektanta, ani inwestora. Stacja Legionowo Główne tak się składa, że jest położone w takim a nie innym miejscu przez co jest ograniczone wielkościową. Perony nie mogą przebiegać pod obiektem inżynierskim, i muszą niestety być oddalone od takiego o parę metrów co powoduje ograniczenie, nikt nie będzie przepychał wiaduktu na Dk 61. Tak samo jest strefa buforowa od rozjazdu, czyli tego rozwidlenia na piaski. Zgodnie z wytycznymi nasz peron mógł by być dłuższy tylko jeszcze o około 6 metrów. By zbudować większy albo trzeba by było zmienić przepisy, postawić stacje w innym miejscu, np: za kwiatową, ale tam już tereny Lasów Państwowych się zaczynają i inne obostrzenia co do zwierzyny, albo w ostateczności zrównać pół Legionowa by tory nową ścieżką i nowym łukiem poprowadzić. Nie wiem co lepsze...
        W wielu krajach jest owszem wszystko ładnie, ale proszę nie zapominać że oni najpierw zbudowali drogi, perony i lotniska a dopiero wprowadzili restrykcyjne przepisy środowiska. U nas niestety w czasie gdy rozpoczęła się budowa wprowadzono również tomy przepisów o środowisku. Modlinowi się udało, gdyby nie była to przebudowa starego wojskowego lotniska, to nie miało by prawa tam powstać.
        • godgod Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 16:02
          A Warszawa Toruńska ?

          3goust napisał:
          > ...Perony nie mogą przebiegać pod obiektem inżynierskim, i mu
          > szą niestety być oddalone od takiego o parę metrów co powoduje ograniczenie, ni
          > kt nie będzie przepychał wiaduktu na Dk 61.
          • 3goust Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 18:06
            godgod napisał:
            > A Warszawa Toruńska ?


            A Warszawa Toruńska działa na zasadzie Modlinu. Dziś jak by wcześniej tam lotniska nie było, to postawić tam lotniska nie wolno by był i bardzo trudno by było rozpocząć bo co chwilę ktoś by skarżył i by skończyło się drugą rozpudą, a jako przebudowa istniejącego lotniska, ekooszołomy dostają tylko odpowiedzi z sądu na swoje skargi "tam jest już lotnisko" i budowa idzie dalej. Tak wiec gdyby peron w Legionowie w 1995 roku czy wcześniej ktoś dociągnął za wiadukt, to przebudowując peron można by było budować pod wiaduktem, jednak peron kończył się nie pod wiaduktem wiec do wiaduktu dociągnąć go nie można. Niestety,
            • hubert_sikorski Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 19:46
              Ekolodzy blokowali budowę lotniska w Modlinie, inwestor tak samo musiał uzyskać decyzje środowiskową.
              • madziulec Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 20:18
                A co bedzie jak sie te stare, krotkie sklady wreszcie rozpadna?
                Mam wrazenie, ze niewiele im brakuje.

                W koncu dazymy do tego, by podrozowac nei tyle ktorszymi pociagami, ile w lepszych warunkach, do ktorych zaliczyc mozna tez pociagi klimatyzowane. Krotkie takie napewno nie beda.
                • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 02.01.12, 23:32
                  madziulec napisała:

                  > A co bedzie jak sie te stare, krotkie sklady wreszcie rozpadna?
                  > Mam wrazenie, ze niewiele im brakuje.

                  Spokojna głowa, stare kible EN57 wędrują jeden po drugim do gruntownej modernizacji polegającej m.in. na wymianie silników na nowoczesne asynchroniczne, której efektem są turboklopy EN57AKM, szybsze o 10km/h, znacznie sprawniej się rozpędzające a przy tym zużywające mniej prądu. I oczywiście mają zielone, półmiękkie fotele zamiast znienawidzonych fullplastików. Niemal wszystkie województwa fundują sobie takie stare-nowe pojazdy, nawet znacznie bardziej komfortowe od mazowieckich (bo z klimą), choć Mazowsze pozostaje bezkonkurencyjnym liderem jeśli chodzi o ilość mamy już 33 kible w wersji turbo Można je najłatwiej spotkać na trasie Warszawa - Sochaczew - Łowicz, aczkolwiek trafiają sie i na kursach do Dęblina, Skierniewic a nawet Góry Kalwarii. A na linii Nasielskiej - to w ogóle jeżdżą jeszcze jakieś kible? Od pewnego czasu widuję na Gdańskim wylącznie czteroczłonowe ELFy KM, bywa że w trakcji podwójnej.
                  • benieck Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 21:27
                    tomjani napisał:
                    A na linii Nasielskiej - to w ogóle jeżdżą jeszcze jakieś kible? Od pewnego cza
                    > su widuję na Gdańskim wylącznie czteroczłonowe ELFy KM, bywa że w trakcji podwó
                    > jnej.

                    Nie jeżdżą już kible.

                    zawiszaczarny7 napisał:
                    > Moim zdaniem jednak SKM mogła zainwestować w pociągi Newagu

                    Będzie sześć sztuk 35WE.

                    zawiszaczarny7 napisał:
                    >Skoro Elfy będą jeździły S3 to co będziemy mieli na S9? Chyba Elfów jest za mało do obsługi dwóch linii w zadowalającej częstotliwości co 10-15 min>?

                    Będzie S3 co godzinę i S9 co godzinę.

                    tomjani napisał:
                    > Być może za kilka-kilkanaście lat zostaną one zmodernizowane tak jak obecnie modernizuje się kible, przez co przestaną tak odstawać osiągami od reszty taboru SKM.

                    W ostatnim czasie była właśnie mowa o modernizacji "kaczokibli".
                    • amelka1341 Re: dojazd nie taki wesoły 04.01.12, 07:18
                      Zdarzają się jeszcze kible - tzn. dziś o 6:03 z Przystanku zamiast jak zwykle Elf wjechał taki zmodernizowany kibel (co to takich tradycyjnych przedziałów nie ma). Więc pewnie jak awaria jakaś czy coś - to na wszelki wypadek trzymają w zapasie.
                    • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 04.01.12, 08:53
                      benieck napisał:

                      > Będzie sześć sztuk 35WE.

                      Niestety 35WE podobnie jak ELF będzie miał 6 członów (a więc w trakcji podwójnej nie mieściłby się przy peronach) - ale w przeciwieństwie do ELFa nie pozostawia swobody co do konfigurowania składu. Składa się on zasadniczo z dwóch połączonych na stałe trójczłonów z których każdy ma dwa skrajne wózki silnikowe, oraz dwa wózki międzyczłonowe toczne. Niedasie więc nic wypiąć ani dopiąć bez zmiany mocy przypadającej na jednostkę masy: ewentualne wstawienie dodatkowych członów wiązałoby się z pogorszeniem parametrów trakcyjnych.
                      • e.voytaszek Re: dojazd nie taki wesoły 04.01.12, 10:50
                        Dzisiejszy przejazd KM o godz. 7.29 pobił wszelkie rekordy pod względem zapełnienia. Wysłałem wniosek do KM o wydłużenie 3-wagonowego piętrowego składu o 2 wagony, ale myślę że to nie załatwi sprawy. Muszą zostać skierowane 6-wagonowe pociągi, jak w przypadku "słonecznego". Wagony są więc pozostaje liczyć na szybką reakcję KM. Ale też konduktor wspominał dziś o jakichś rozliczeniach między KM a SKM w kwestii liczenia pasażerów (na podstawie liczby piknięć spersonalizowanych kart magnetycznych). Ale w taki dzień jak dziś w tym tłoku konduktor zdołał "zliczyć" tylko 1 wagon więc nadal dla SKM nie będzie rzeczywistych informacji. Coś z tym należałoby zrobić
        • metron1 Re: dojazd nie taki wesoły 30.12.11, 11:07
          Kiedyś bez problemu w peronach miescił się trójskład kibla czyli 3 x EN 57.
          Przyszło nowe i modernizacja i teraz w takich Płudach w peronach ledwo miesci się 2 X EN 57
          Druga sprawa funkcjonalność. Dworzec Gdański, jedno wyjście z tunelu zablokowane przez dobre kilka minut przez potok ludzi wylewający się z pociągów. Pociąg który zatrzyma się zbyt blisko wejscia do tunelu przez kilka minut jest zablokowany przez ludzi którzy nie mogą z niego wyjść
          Następna sprawa wiaty, tu widać to doskonale na przykładzie Legionowa, wiata odsunięta na sam koniec peronu tak że nikt z niej nie korzysta
          Jak można to zrobić dobrze widać na stacjach na linii otwockiej i częściowo skierniewickiej. Tam wiata jest przedłużeniem przejscia podziemnego, tak że podróżny po wyjsciu z przejscia podziemnego chowa się pod wiatą
          Na niektórych przynajmniej stacjach np Milanówek, Brwinów na peronach jeszcze do niedawna funkcjonowały poczekalnie
          Teraz na zmodernizowanych stacjach króluje blacha
          Przejście w Legionowie bez monitoringu, brudne, wymazane sprawia wrażenie że zostało oddane bardzo dawno temu, do tego uszkodzone non-stop windy
          Dlatego cały czas twierdzę że już w samych założeniach zrobiono kolosalne błędy
        • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 02.01.12, 23:13
          3goust napisał:

          > Perony nie mogą przebiegać pod obiektem inżynierskim, i muszą niestety być oddalone od t
          > akiego o parę metrów co powoduje ograniczenie, nikt nie będzie przepychał wiaduktu na Dk 61.

          Nie łykajcie tej ściemy którą serwuje GDAKA. Nie ma żadnych przeszkód aby perony znajdowały się pod wiaduktem: poza przywoływaną tu Toruńską można wymienić jeszcze Aleje Jerozolimskie oraz Służewiec. Prawdziwym powodem urzędniczego kłamstwa o rzekomej niemożnosci zlokalizowania peronów pod wiaduktem jest wola motomafii aby na maxa utrudnić ludziom przesiadania się z autobusów do pociągów (aż by się prosiło zlokalizować na wiadukcie przystanki autobusowe, i schody wprost na perony). Niech jak najwięciej potencjalnych pasażerów pociągów pozostanie w swoich samochodach, będzie więcej korków i wypadków, to łatwiej będzie wysępić piniędze z budżetu na nowe autostraty, expresówki, estakady i wielopoziomowe węzły. A wiadomo że nigdzie nie robi się łatwiej wałów co przy okazji budowy dróg.
          • 3goust Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 11:28
            O witam Pana powstańca, który ma zamiar stawiać schody między przewodami trakcyjnymi....

            Wymienił Pan tu parę przykładów stacji, proszę powiedzieć która była budowana od podstaw czyli jej tam wcześniej nie było? Która stacja przed przebudową nie była pod wiaduktem a w czasie modernizacji pod taki wiadukt się dostała?
            Walczy Pan nie wiem o co, czy z przystanku znajdującego się przed/za wiaduktem to już nie łaska przejść? Boicie się że schudniecie? Wchodzenie po schodach jednak jest bardziej wysiłkowe niż iść po płaskim od przystanku do peronu.

            hubert_sikorski napisał:
            > Ekolodzy blokowali budowę lotniska w Modlinie, inwestor tak samo musiał uzyskać
            > decyzje środowiskową.

            Owszem ale im się nie udało właśnie ze względu na to że lotnisko już tam istniało. W każdej nowej inwestycji czy to jest przebudowa, rozbudowa czy budowa trzeba występować o decyzje środowiskową. Przy dzisiejszych przepisach wiele inwestycji nie może powstawać w wielu obszarach. Modlin leży nieopodal lęgowiska ptaków, niektóre to rzadkie gatunki i chronione w Polsce. Nie dostali by pozwolenia tam na budowę lotniska bo niesie to zagrożenie dla ptaków jak i dla samych samolotów. Ptaki przestraszone hukiem podnoszą się i lecą i wlatują do silnika co powoduje jego uszkodzenie. Parę ptaków z głowy ale i samolot pikuje. By zapobiegać takim sytuacją porty lotnicze mają nakaz hodować drapieżców, sokoły, jastrzębie czy inne ptaki które lubią ptaki. To powoduje zniknięcie ptaków z całej okolicy...
            Niesie to poważną zmianę w ekosystemie? Tak, mimo wszystko decyzja o przebudowie/rozbudowie zostaje wydana i wszystko rusza z kopyta.
            Gdyby przez rozpudę przebiegała szosa, dziś byśmy jechali obwodnicą Augustowa właśnie przez Rozpudę, niestety był to nowy szlak który niestety nie powstał bo nie mógł powstać przy dzisiejszym stanie prawnym i obostrzeniach. Tak wiec Modlin ma szczęście że wielki brat wybudował tu lotnisko;) Nie patrząc na przyrodę. Niestety Legionowo musi cierpieć za brak peronu pod wiaduktem. A ewentualne skargi o to obostrzenie miejcie do wujka BIN LADENA który wprowadził wiele zmian i procedur w życie państw europy i ameryki.
            • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 12:50
              3goust napisał:

              > O witam Pana powstańca, który ma zamiar stawiać schody między przewodami
              > trakcyjnymi....

              A jakiż w tym problem? Jeżeli schody (lub kładka) okazałby się zbyt blisko przewodów - to się stawia osłony z takiej gęstej siatki nad barierkami, a same przewody osłania dodatkowo daszkiem. Zobacz jak blisko, niemal nad torami są schody na peron Piaseczna - i tam jakoś bliskość przewodów trakcyjnych nie przeszkadza:

              www.zumi.pl/,,,21.01876715,52.0650759,2,1b,namapie.html?userMapPointText=schody+na+wiadukt&userMapPointX=21.018776&userMapPointY=52.065196
              (trzeba ustawić max. powiększenie i włączyć "Satelitę"). Czyli kolejna ściema autorstwa owszem GDAKA, która Pan łyknął.

              >
              > Wymienił Pan tu parę przykładów stacji, proszę powiedzieć która była budowana od
              > podstaw czyli jej tam wcześniej nie było?

              Ależ proszę bardzo. Aleje Jerozolimskie. Pamiętam jeszcze czasy gdy nie tylko jej nie było, ale nawet WKD jeżdziła nie wzdłuż linii radomskiej lecz ulicami Szczęśliwicką i Drawską, jak tramwaj a same Aleje kończyły się na Placu Zawiszy. Potem przedłużono Aleje w kierunku Włoch, a WKD wycofano z ulic Ochoty, budując nowe torowisko od linii średnicowej aż po przystanek Raków. Wtedy też powstał przytanek WKD Aleje Jerozolimskie, rzecz jasna pod wiaduktem, ale na linii PKP w kierunku Radomia nadal nie było w tym miejscu żadnego peronu. Dopiero w ostatnich latach w ramach modernizacji linii radomskiej oraz budowy odgaęzienia na lotnisko Okęcie wybudowano perony PKP: obydwa znajdują się pod wiaduktem. tak aby można było z nich dostać się na obydwie strony alej. To samo oczywiście dotyczy istniejącego wcześniej peronu WKD. A więc dasie.

              > Która stacja przed przebudową nie była pod wiaduktem a w czasie modernizacji pod taki
              > wiadukt się dostała?

              Służewiec wprawdzie miał peron pod wiaduktem Marynarskiej od dawna, ale przecież ten peron zrównano z ziemią, a nowy wybudowano od podstaw... znów pod wiaduktem. Czyli wbrew przepisom, jakby to wynikało z bzdoor głoszonych przez GDAKA a rozpowszechnianych przez Pana? Dorzucę jeszcze znaną każdemu MiKolowi stację w Wolsztynie, gdzie w majowy weekend tłumy fotografują parowozy z drogowego wiaduktu - przecinającego w poprzek stację niemal na pół. Coś dużo tych "wyjątków" musiała GDAKA zaakceptować - jak to się stało że z tego stresu jej derechtorek nie rzucił się dotąd pod pędzącego TIRanozaura?

              > Walczy Pan nie wiem o co, czy z przystanku znajdującego się przed/za wiaduktem
              > to już nie łaska przejść? Boicie się że schudniecie? Wchodzenie po schodach jednak
              > jest bardziej wysiłkowe niż iść po płaskim od przystanku do peronu.

              Zamiast się wymandrzać - proponuję spiec raka po tym jak niezorientowani zobaczą o jakich to dystansach jest mowa. Podjazdy na wiadukt zaczynają się na przedłużeniu ul. Reymonta, przystanki zaś są zlokalizowane jeszcze dalej, przy ul. Jagiellońskiej. w odległości pół kilometra(!) od torów:

              www.zumi.pl/,,,20.940776,52.3970688,2,3,namapie.html?userMapPointText=Przystanki+autobusowe&userMapPointX=20.938424&userMapPointY=52.395408
              Trzeba zatem dojść Jagiellońską do ul. Słowackiego (ponad 150m, a dla wysiadających z autobusów jadących w stronę Zegrza jeszcze przejść przez ruchliwe skrzyżowanie), następnie dymać owe pół kilometra ul. Słowackiego, do tego jeszcze zbliżając się mimowolnie do trasy DK61 od której dopiero co się odeszło, wreszcie doszedłszy do ul Kościuszki przejść jeszcze 200m wzdłuż torów, być może widząc uciekający pociąg. To bez mała kilometr marszu, podczas gdy od samego wiaduktu byłoby czterokrotnie mniej: gdyby tylko zlokalizowano tam przystanki i schody. Łatwo jest udzielać rad komuś kto wszystko to obserwuje wyłacznie zza szyb własnego blachosmroda.

              > Gdyby przez rozpudę przebiegała szosa, dziś byśmy jechali obwodnicą Augustowa właśnie
              > przez Rozpudę,

              I dalej przez Suwałki, bo aferzyści którzy forsowali wariant przez torfowiska mieli w doopie fakt że tak wytyczona trasa będzie przebiegała przez to miasto, podczas gdy wariant na który godzili się szkalowani przez Pana ekolodzy załatwiała za jednym zamachem i Augustów, i torfowiska, i Suwałki.

              > Niestety Legionowo musi cierpieć za brak peronu pod wiaduktem.

              To co spieprzono - zawsze można naprawić, lokalizując zatoki przystankowe na wiadukcie oraz schody/windy na ul. Kościuszki, nawet jeśli założyć że miejsca na sprowadzenie ruchu pieszego bezpośrednio pomiędzy tory i dalej na perony nie ma. Niestety będzie to kosztowało więcej niż gdyby zrobić to zawczasu, wraz z budową nowego wiaduktu. Tępogłowy decydent odpowiedzialny za takiego knota zapłaci z własnej kieszeni?


              > A ewentualne skargi o to obostrzenie miejcie do wujka BIN LADENA który wprowadził wiele
              > zmian i procedur w życie państw europy i ameryki.

              Taaaa, i jeszcze tajne więzienia CIA oraz hodowlę bakterii wąglika w Klewkach. Zaraz zaczniesz się plątać w zeznaniach, i okaże się że nie Osama tylo Obama, i nie Bin Laden tylko Biden.
              • 3goust Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 14:23
                Posłużę się przykładem danym przez pana,

                schody są

                Schody owszem są i to bezpośrednio na perony, ale proszę powiedzieć czy jest tam jakieś inne możliwości dojścia? Przyglądam się i widzę krzaki nie ma ulicy, ba nie ma nawet chodnika na dole tego że wiaduktu. Wzdłuż torów także rośnie bujna roślinność i jak można zauważyć jest ogrodzona jedna posesja do samych torów. Przejście koło niej wiązało by się z wejściem na tory. Tak wiec rozwiązanie zastosowane wiąże się raczej z tym. Czyli brakiem możliwości przejścia po ziemi do peronów. W Legionowie mamy dojście. Dwa ulica nawet nie jest krajowa, wiec nie jest pod zarządzaniem GDDKIA. Słyszał pan o klasyfikacji dróg i o ich strategicznym znaczeniu? Co można zrobić na wiejskiej drodze nie przejdzie przy krajowej bądź autostradzie.

                tomjani napisał:
                > Służewiec wprawdzie miał peron pod wiaduktem Marynarskiej od dawna, ale przecie
                > ż ten peron zrównano z ziemią,

                Jednak mimo że przez X miesięcy był zrównany nadal traktuje się obiekt jako były. Czyli mogą zrównać z ziemią potem zbudować nawet o trzy kondygnacje większy a w dokumentach jest dalej że to ten sam obiekt. Patrz pan kasyno...niby zabytek a budowane jest dzisiaj;> lub wiele innych obiektów budzonych i budowanych od ław.
                tomjani napisał:
                > Zamiast się wymandrzać - proponuję spiec raka po tym jak niezorie
                > ntowani zobaczą o jakich to dystansach jest mowa.


                A czy po drugiej stronie wiaduktu nie ma przystanku?
                Tekst linka
                Bliżej i prostsza droga, idziemy wzdłuż wiaduktu i potem wzdłuż torów. według Zumi ok: 3 minut
                tomjani napisał:
                > Łatwo jest udzielać rad komuś kto wszystko to obserwuje wyłacznie zza szyb własnego blachosmroda

                ;)
                tomjani napisał:
                Tępogłowy decydent odpowiedzialny za takiego knota
                > zapłaci z własnej kieszeni?

                A że tak skromnie i cichutko zapytam...czy był Pan na konsultacjach w sprawie budowy wiaduktu? Jeśli Pana nie był to mam dodatkowe pytanie: Co pan myślał nie chodząc na konsultacjach? że ktoś załatwi to za Pana?
                • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 20:30
                  3goust napisał:

                  > Posłużę się przykładem danym przez pana,
                  >
                  > schody
                  > są

                  >
                  > Schody owszem są i to bezpośrednio na perony, ale proszę powiedzieć czy jest ta
                  > m jakieś inne możliwości dojścia? Przyglądam się i widzę krzaki nie ma ulicy

                  Tak trzeba prowadzić Pana za rączkę, jak dziecko? Proszę przewinąć zdjęcie w lewo i do góry, to się ukaże istniejąca znacznie wcześniej niż owe schody kładka nad peronem, łącząca budynek dworcowy i peron z terenami Zalesia Dolnego. Oczywiście, z budynku dworca można dojść chodnikiem do wiaduktu. Cały poniższy wywód jest zatem bezprzedmiotowy:

                  > ba nie ma nawet chodnika na dole tego że wiaduktu. Wzdłuż torów także rośnie bujna
                  > roślinność i jak można zauważyć jest ogrodzona jedna posesja do samych torów.
                  > Przejście koło niej wiązało by się z wejściem na tory. Tak wiec rozwiązanie zastosowane
                  > wiąże się raczej z tym. Czyli brakiem możliwości przejścia po ziemi do peronów.

                  Ależ pan kombinuje jak qń pod górę! :-P Zapewniam Pana że przeciskanie się między torami i ową posesją byłoby niezłym hardcore, tory biegną bowiem w wykopie a tuż obok nich jest rów odadniający. A przejście jest, tak jak wskazałem wyżej. Schody na wiadukt powstały stosunkowo niedawno. A ma Pan przynajmniej pojęcie gdzie one wyprowadzają? Ten wąski wiadukt tuż powyżej drogowego to nie kładka dla pieszych lecz... wiadukt kolejki wąskotorowej! Czyli nie dość że trzeba minąć groźne przewody trakcyjne pod napięciem w odległości około metra, ale do tego jeszcze wyjść między jezdnię a tor ciuchci, która kursuje regularnie w niedziele, a niezależnie od tego na zamówienia. I jakoś nieszczęścia dotąd nie było.

                  > W Legionowie mamy dojście. Dwa ulica nawet nie jest krajowa, wiec nie jest pod
                  > zarządzaniem GDDKIA. Słyszał pan o klasyfikacji dróg i o ich strategicznym znaczeniu?

                  A bo co, DK61 jrst taka ważna strategicznie bo tamtędy będą przejeżdzały tanki ruskich wyzwolicieli przeciw niemieckim imperialistom? A potem oczywiście forsowały Wisłę po dnie? Gdyby zaś zakłamana i pazerna GDAKA miała naprawdę na względzie bezpieczeństwo ludzi - nie popełniłaby takiego knota na tejże DK61 ledwo tylko parę kilometrów dalej: pomiędzy wiaduktem linii kolejowej Wieliszew - Tłuszcz a rondem na skrzyżowaniu z drogą Nieporęt - Nowy Dwór Mazowiecki. Tam na długości blisko kilometra wzdłuż wąskiej, jednojezdniowej ruchliwej drogi biegnącej po nasypie przez mokradła nie ma chodnika, nie ma pobocza, nie ma niczego! Oprócz stalowych barierek usytuowanych tuż przy krawędziach jezdni, nie pozwalającej pieszym ustąpić przez szarżującymi pojazdami. Tam strach nie tylko piechotą iść, ale i rowerem jechać. Tymczasem alternatywnej drogi ze stacji Wieliszew w kierunku Zalewu Zegrzyńskiego nie ma, chyba że bardzo naokoło, wzglednie po zarośniętym już torowisku dawnej linii Wieliszew - Zegrze. Tym oto dalekowzrocznym posunięciem GDAKA wyeliminowała pociągi linii S-9 z roli środków komunikacji pozwalających dojechać nad Zalew Zegrzyński (a na pewno znaleźliby się chętni aby wypoczynek nad wodą połączyć ze spacerem przez las). Pozostają więc grzęznące w korkach na Płochocińskiej przy autogiełdzie autobusy ZTM a przede wszystkim... własne samochody, dzięki którym GDAKA ma nadzieję wymusić środki na rychłą przefbudowę całej DK61 na dwujezdniową expresówkę.

                  > Co można zrobić na wiejskiej drodze nie przejdzie przy krajowej bądź autostradzie.

                  Więc jak rozumiem - i taka np. ulica Strużańska w Legionowie jest drogą wiejską, podobnie jak ulica Sienkiewicza w Piasecznie? Bez względu na to że i Legionowo, i Piaseczno to miasta powiatowe. A gdyby nawet istniały przepisy dające się zinterpretować tak że nie wolno lokalizować przystanków na wiaduktach dróg krajowych - to jaki probłem było zrobić na wiadukcie zatoki przystankowe, lub nawet całe buspasy oddzielone barierkami od reszty jezdni? Wystarczyło tylko chcieć.

                  > > Służewiec wprawdzie miał peron pod wiaduktem Marynarskiej od dawna, ale przecież
                  > > ten peron zrównano z ziemią

                  > Jednak mimo że przez X miesięcy był zrównany nadal traktuje się obiekt jako były.
                  > Czyli mogą zrównać z ziemią potem zbudować nawet o trzy kondygnacje większy
                  > a w dokumentach jest dalej że to ten sam obiekt.

                  Aaaa. Czyli wg Pana stary obiekt może być obciążony wadą budowlaną (jak ów peron Służewca pod wiaduktem) a mimo to budując nowy na jego miejsce ma się do dyspozycji kruczek prawny pozwalający wybudować go z zachowaniem takiej samej wady jaką miał wcześniej, mimo jakichś tam przepisów wymuszonych za sprawą światowego terroryzmu? Co więcej - nowy peron przecina na ukos estakada pozwalająca zjechać z Marynarskiej na nowy poligon do spalania benzyny, zwany Puławską - bis. A przecież żadnej estakady tam wcześniej nie było, tylko wiadukt Marynarskiej/Sasanki, więc z jakiej paki stawiają teraz nad peronem estakadę której przecież nie było? Z tego co Pan napisał - wynikałoby że to wbrew wszelkim przepisom, a tym samym - potwierdziłoby się się że GDAKA - to niezłe szpece od robienia wałów! :->

                  > Patrz pan kasyno...niby zabytek a budowane jest dzisiaj; lub wiele innych obiektów
                  > budzonych i budowanych od ław.

                  Nie mam pojęcia o jakimś kasynie, w tego rodzaju obiektach zwykły były się stosować określone służby, od których mam zwyczaj trzymać się jak najdalej.

                  > A czy po drugiej stronie wiaduktu nie ma przystanku?

                  Ano jest. Zamiast dymać nieco mniej niż kilometr - będziemy dymać wyraźnie więcej niż pół kilometra. Marny raczej interes, zwłaszcza jeśli jedziemy od strony Warszawy, na wiadukcie jest korek a my musimy jeszcze kupić bilet w kasie znajdującej się z drugiej strony torów.

                  > Bliżej i prostsza droga, idziemy wzdłuż wiaduktu i potem wzdłuż torów.

                  Błotnistą, rozjeżdżoną przez TIRy dogą (jest za to rampa przeładunkowa od północno-wschodniej strony, i jeszcze w czapę możemy po zmroku w krzakach dostać?

                  > > Łatwo jest udzielać rad komuś kto wszystko to obserwuje wyłacznie zza szy
                  >> b własnego blachosmroda[/i]

                  > ;)

                  Rozumiem ten uśmieszek tak że czuje się Pan dowartościowany, jako że moja diagnoza była trafna? Dziękuję, wszystko jasne.

                  > A że tak skromnie i cichutko zapytam...czy był Pan na konsultacjach w sprawie budowy
                  > wiaduktu? Jeśli Pana nie był to mam dodatkowe pytanie: Co pan myślał nie chodząc na
                  > konsultacjach? że ktoś załatwi to za Pana?

                  Nie byłem z elementarnej przyczyny: nie jestem mieszkańcem Legionowa. Jestem natomiast MiKolem, wyczulonym na takie i podobne knoty. Zapewne na tych konsultacjach było niemało mieszkańców Legionowa i okolic żywotnie zainteresowanych łatwą przesiadką z autobusu na pociąg, ale skoro mamy to co mamy - wychodzi na to że tam gdzie po przeciwnej stronie stoi GDAKA - wszelkie konsultacje można sobie OKDR.
                  • 3goust Re: dojazd nie taki wesoły 04.01.12, 11:08
                    tomjani napisał:
                    własne samochody, dzięki którym GDAKA ma nadzieję wymusić środki na rychłą przefbudowę całej DK61 na dwujezdniową expresówkę.

                    Dk 61 jest tylko drogą GP i okazjonalnie G. Do ekspresówki to jej jeszcze daleko.

                    tomjani napisał:
                    Więc jak rozumiem - i taka np. ulica Strużańska w Legionowie jest drogą wiejską, podobnie jak ulica Sienkiewicza w Piasecznie? Bez względu na to że i Legionowo, i Piaseczno to miasta powiatowe.

                    Zacznijmy od tego że Strużańska jest drogą wojewódzką a nie krajową, czyli już na starcie ma inne zadania niż DK61.Strużańska jest kategorii "Z" czyli o dwie kategorie niżej niż DK61.

                    tomjani napisał:
                    A gdyby nawet istniały przepisy dające się zinterpretować tak że nie wolno lokalizować przystanków na wiaduktach dróg krajowych - to jaki probłem było zrobić na wiadukcie zatoki przystankowe, lub nawet całe buspasy oddzielone barierkami od reszty jezdni? Wystarczyło tylko chcieć.

                    Jaki problem jest zrobić zatoki przystankowe? Może natury fizycznej a mianowicie grunt trzeba by było pozyskać, na postawienie słupów. A i tak już się zbliżyli do budynku [chyba lecznicy] więc teraz trzeba by było burzyć obiekt. Dodatkowo jest jeden psychopata który wszytkom utrudnia inwestycje w tamtym terenie.
                    A zapis mówi:
                    Przystanek autobusowy nie może być usytuowane w miejscu zagrażającym bezpieczeństwu ruchu drogowego a w szczególności:
                    2) w miejscu w którym nie jest zapewniona wymagana widoczność wjazdu na drogę.

                    czy autobus będąc na szczycie wiaduktu będzie widział w lusterku jadącego koenigsegg'a?

                    tomjani napisał:
                    Co więcej - nowy peron przecina na ukos estakada pozwalająca zjechać z Marynarskiej na nowy poligon do spalania benzyny, zwany Puławską - bis. A przecież żadnej estakady tam wcześniej nie było, tylko wiadukt Marynarskiej/Sasanki, więc z jakiej paki stawiają teraz nad peronem estakadę której przecież nie było? Z tego co Pan napisał - wynikałoby że to wbrew wszelkim przepisom, a tym samym - potwierdziłoby się się że GDAKA - to niezłe szpece od robienia wałów! :->

                    Niestety tego nie wiem, jak to jest dokładnie, ale obserwując nawet prace na zlecenie PLK to widzę że najpierw stawiają peron a później po miesiącu wiadukt bądź tunel...Nie wykonują go jak drogowcy przejścia dla zwierząt, czyli na etapie odkrywki. Świadczyć to może o tym iż peron pod lub nad obiektem inżynierskim wybudować nie można. ale obiekt inżynierski nad czy pod peronem można. Ale jak mówiłem tego nie wiem.

                    tomjani napisał:
                    Nie mam pojęcia o jakimś kasynie, w tego rodzaju obiektach zwykły były się stosować określone służby, od których mam zwyczaj trzymać się jak najdalej.


                    Budynek kasyna oficerskiego znajdował się nieopodal wiaduktu, po drugiej stronie dosłownie jak perony. Obiekt jest zabytkiem, wiec gdy inwestor galerii nie chciał tego obiektu u siebie miasto postanowiło go przenieść. Przeniesienie wymagało rozebrania go do cegiełek. Ponownie zostało złożone na terenie zespole szkół na piaskach. Kominy były murowanie i budowali je z tej samej cegły co zdemontowali, natomiast konstrukcja zewnętrzna budynku była drewniana. Samo kasyno wielokrotnie paliło się przez co wbudowanie z tych samych bali nie miało sensu bo były nadpalone czasem;) Zastosowali nowiutkie bale, ale mimo wszystko kasyno pozostaje dalej zabytkiem. Nie obawiaj się i odwiedź kasyno na piaskach, mieści się tam teraz filia muzeum, Legionowa.

                    tomjani napisał:
                    Ano jest. Zamiast dymać nieco mniej niż kilometr - będziemy dymać wyraźnie więcej niż pół kilometra.

                    Zawsze to zysk 400 metrów, które możesz wykorzystać.

                    tomjani napisał:
                    Błotnistą, rozjeżdżoną przez TIRy dogą (jest za to rampa przeładunkowa od północno-wschodniej strony, i jeszcze w czapę możemy po zmroku w krzakach dostać?

                    Dawno pan chyba tam nie był? kawałek jest z asfaltu a dalej kostka brukowa. i nie TIR-y a tiry;) Te pierwsze to tylko organizacja zrzeszające pojazdy które biorą udział w przewozach międzynarodowych by usprawnić przekraczanie granicy. Drugi to potocznie o samochodzie ciężarowym;)

                    tomjani napisał:
                    Rozumiem ten uśmieszek tak że czuje się Pan dowartościowany, jako że moja diagnoza była trafna? Dziękuję, wszystko jasne.

                    Uśmieszek był spowodowany zdaniem a nie jego treścią. Dobrze by to by określić:
                    Kto nie jest z nami ten jest przeciw nam. Widzę że i pan w sprawie pociągów, jak i Zielone Mazowsze w sprawie rowerów macie podobne zdanie. Kto nie myśli jak wy to znaczy że jest z samochodziarzy.

                    tomjani napisał:
                    Nie byłem z elementarnej przyczyny: nie jestem mieszkańcem Legionowa. Jestem natomiast MiKolem, wyczulonym na takie i podobne knoty. Zapewne na tych konsultacjach było niemało mieszkańców Legionowa i okolic żywotnie zainteresowanych łatwą przesiadką z autobusu na pociąg, ale skoro mamy to co mamy - wychodzi na to że tam gdzie po przeciwnej stronie stoi GDAKA - wszelkie konsultacje można sobie OKDR.


                    Co do GDDKIA;) na konsultacje GDAKA nigdy nikt chyba nie poszedł. A więc co do skuteczności takich konsultacji to sens mają. Ostatnio zakończyła się modernizacja pierwszego etapu Dk 61. Gdyby nie ludzie na konsultacjach to przy Mac-donaldzie nie było by świateł bo nie było by skrzyżowania;) Jednak skrzyżowanie jest.
                    Lada dzień jedna pani dostanie list z propozycją rozwiązania problemu który zasygnalizowała na konsultacjach III etapu. ;> Więc czy konsultacje nic nie dają? Że nic nie dają to najczęściej mówią Ci którzy na konsultacje nie chodzą, bo im się nie chce, bo nie mają czasu, bo....
                    • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 04.01.12, 23:26
                      3goust napisał:

                      > Dk 61 jest tylko drogą GP i okazjonalnie G. Do ekspresówki to jej jeszcze daleko.

                      Tak czy inaczej - jest to ogromny poligon do spalania benzyny który już obecnie tam gdzie nabrał charakteru expresówki daje się mocno we znaki. Np. w takim Zegrzu Południowym, w połowie odciętym praktycznie od Zalewu, bo jedno przejście dla pieszych jest przy rondzie, a następne dopiero naprzeciwko byłej stacji PKP. Na kładki dla pieszych, w szczególności koło Domu Weselnego kasy już zabrakło, podobnie jak na poszerzenie nasypu i chodniki/pobocza/pasy ruchu powolnego na wspomnianym jednojezdniowym odcinku przez bagno. Oraz na wyższe mosty w Zegrzu, jako że te obecne, podobnie jak bezpardonowo zniszczone łukowe arcydzieło które stało tam wcześniej - są zbyt niskie aby można bylo przepłynąć najmarniejszą Omegą bez składania masztu. Znów knot w wykonaniu GDAKA, jako że trąbiono o tym że nowe mosty będą na tyle wysokie aby nie utrudniać ruchu jachtów.

                      > Zacznijmy od tego że Strużańska jest drogą wojewódzką a nie krajową, czyli już na starcie
                      > ma inne zadania niż DK61.Strużańska jest kategorii "Z" czyli o dwie kategorie niżej niż DK61.

                      Ale czy to znaczy że z tego tytułu należy dyskryminować na DK61 komunikację publiczną? Wszak o to poszło: o brak możliwości dogodnej przesiadki z autobusu na pociąg.
                      >
                      > Jaki problem jest zrobić zatoki przystankowe? Może natury fizycznej a mianowicie grunt
                      > trzeba by było pozyskać, na postawienie słupów.

                      Przypomnę, chodzi o słupy postawione między torami, a więc na terenie PKP. Skoro GDAKA skubie kolej, która modernizując linię kolejową musi drogowcom zafundować wiadukt a potem jeszcze zapłacić fiskusowi POdatek od darowizny - to i nie dziwota że PKP zapewne zaśpiewałyby sobie słono za postawienie słupów na ich terenie.

                      > A i tak już się zbliżyl i do budynku [chyba lecznicy] więc teraz trzeba by było burzyć obiekt.

                      Ale już ten obiekt z pewnością na terenie PKP nie stoi? Więc nie trzeba byłoby go burzyć.

                      > Dodatkowo jest jeden psychopata który wszytkom utrudnia inwestycje w tamtym terenie.

                      Znając arogancję z jaką GDAKA wciska się wszędzie i wszystkim ze swoimi megalomańskimi inwestycjami - wcale się mu nie dziwię.

                      > czy autobus będąc na szczycie wiaduktu będzie widział w lusterku jadącego koenigsegg'a?

                      Ależ jak najbardziej. Jeżeli nie we własnym - to w lustrze ulicznym, ustawionym przed przystankiem na odpowiednio wysokim słupie. Zbliżających się zaś do wiaduktu należałoby ostrzec np. migającym żóltym światłem z napisem: BUS STOP. A więc i ten problem dałobysie rozwiązać.

                      > Niestety tego nie wiem, jak to jest dokładnie, ale obserwując nawet prace na zlecenie
                      > PLK to widzę że najpierw stawiają peron a później po miesiącu wiadukt bądź tunel...
                      > Nie wykonują go jak drogowcy przejścia dla zwierząt, czyli na etapie odkrywki.
                      > Świadczyć to może o tym iż peron pod lub nad obiektem inżynierskim wybudować nie
                      > można. ale obiekt inżynierski nad czy pod peronem można. Ale jak mówiłem tego nie wiem.

                      No to już Bareja w czystej formie! :-DDD Więc skoro tak - to może w razie potrzeby wystarczyłoby nakombinować w papierach, w szczególności napisać że peron pod wiaduktami w Legionowie był zanim jeszcze wybudowano wiadukt (ewantualnie napisać że był w planach) - i już bez przeszkód i zgodnie z prawem będzie można podciągnąć peron pod wiadukt! :-> A może, skoro Pan właściwie niczego pewien nie jest - to cały problem niemożności zlokalizowania przystanków na wiadukcie, i sprowadzenia schodów i wind na peron jest w istocie papierowy, i zaisstniał wyłącznie dlatego, że komus było to wysoce niewygodne?

                      > Budynek kasyna oficerskiego znajdował się nieopodal wiaduktu, po drugiej stronie
                      > dosłownie jak perony. Obiekt jest zabytkiem, wiec gdy inwestor galerii nie chciał tego
                      > obiektu u siebie miasto postanowiło go przenieść. Przeniesienie wymagało rozebrania go
                      > do cegiełek.

                      A w Warszawce przy budowie trasy WZ nie rozbierano do cegiełek kościoła Karmelitów, lecz odcięto go od fundamentów, ustawiono na rolkach i przewieziono w nowe miejsce w całości.

                      > Zawsze to zysk 400 metrów, które możesz wykorzystać.

                      Wielu niestety uzna że jeszcze bardziej niż owe 400 metrów zyskają jadąc do Warszawy samochodem, nawet gdyby mieli utknąć w korkach na Modlińskiej.

                      > nie TIR-y a tiry;) Te pierwsze to tylko organizacja zrzeszające pojazdy które biorą udział
                      > w przewozach międzynarodowych by usprawnić przekraczanie granicy. Drugi to potocznie
                      > o samochodzie ciężarowym;)

                      I tak te monstra na gumowych kołach nazywam TIRanozaurami, a tych co nimi jeżdzą siejąc śmierć na drogach a od pewnego czasu niestety także na przejazdach kolejowych - TIRrorystami.

                      > Uśmieszek był spowodowany zdaniem a nie jego treścią. Dobrze by to by określić:
                      > Kto nie jest z nami ten jest przeciw nam. Widzę że i pan w sprawie pociągów, jak i
                      > Zielone Mazowsze w sprawie rowerów macie podobne zdanie.

                      Nie należę do ZM choć owszem mam z nimi podobne zdanie, i jestem z tego dumny. Z dala natomiast trzymam się od takich "Zielonych 2004" zielonych tylko z nazwy, a w istocie czerwonych bo propagujących homosexualizm oraz legalizację tzw miękkich narkotyków.

                      > Kto nie myśli jak wy to znaczy że jest z samochodziarzy.

                      Powyższy wniosek wyciągnałem nie stąd że ktoś myśli inaczej, tylko stąd że nie ma pojęcia o tym że dymanie z buta kilkaset metrów przez deszcz i ziąb po to aby dalej pojechać pociągiem to daleko nie to samo co nadłożenie kilkuset metrów a nawet kilku kilometrów drogi w ciepłym samochodzie, do najbliższego wjazdu na szybką i wygodną autostradę.

                      > Gdyby nie ludzie na konsultacjach to przy Mac-donal dzie nie było by świateł bo nie byłoby
                      > skrzyżowania;) Jednak skrzyżowanie jest

                      Czyżby drogowcy uświadomili sobie że makdonaldziarzom lepiej pójść na rękę i nie psuć im interesu przez odcinanie lokalu od potoku jadących w przeciwnym kierunku?

                      > Więc czy konsultacje nic nie dają? Że nic nie dają to najczęściej mówią Ci którzy na
                      > konsultacje nie chodzą, bo im się nie chce, bo nie mają czasu, bo....

                      Bliżej mojego podwórka to konsultacje wyglądały tak że mieszkańcy Ursynowa byli jak jeden mąż przeciwni projektowi autostrady A-2 wzdłuż ul. Płaskowickiej nie dając sobie wcisnąć ściemy w rodzaju tunelu (a gdzie by się podziały smrody z takiego tunelu? Może wywiewanoby je gigantycznymi rurociągami aż pod Las Kabacki?), aż w końcu ś.p. Prezydent Lech Kaczyński odożył budowę tej autozdrady ad calendar grecas, niestety HGW która przyszła na jego miejsce miała wszystkie te opinie w swojej szerokiej sempiternie, i POstawiła ursynowaian przed faktem dokonanym, na razie tylko doprowadzając hajłej jedynie do Puławskiej i dla niepoznaki przemianowując go na S-2.
                      • 3goust Re: dojazd nie taki wesoły 05.01.12, 18:13
                        tomjani napisał:
                        Ależ jak najbardziej. Jeżeli nie we własnym - to w lustrze ulicznym, ustawionym przed przystankiem na odpowiednio wysokim słupie. Zbliżających się zaś do wiaduktu należałoby ostrzec np. migającym żóltym światłem z napisem: BUS STOP. A więc i ten problem dałobysie rozwiązać.

                        Nasi kierowcy nie umieją jeździć, tak wiec takie pulsujące Bus STOP mogło by być przyczyną wielu wypadków.. Nie wiem jakie lustro by musiało być zastosowanie a najbardziej gdzie, by autobus stojący na przystanku widział co się dzieje na jego lewej stronie. Między pasem a zatoką, ale wtedy bus by nie wyjechał bo by właśnie stał tam słup.

                        że komus było to wysoce niewygodne
                        Wiele rzeczy w Polsce jest sztucznych i tylko dla papieru nie dla ludzi. Stawia się znak 60 -80 na dwujezdniowych dwupasowych drogach, w co drugiej uliczce stawia się ograniczenia do 20 km/h tylko dla kogo? Każdy pieszy wsiada potem w samochód i jedzie te 60 km/h po mieście a chyba że są hopki to i klnie co za baran stawia co chwilkę progi zwalniające. Znaki będą sztucznie stać przy swoim.


                        A w Warszawce przy budowie trasy WZ nie rozbierano do cegiełek kościoła Karmelitów, lecz odcięto go od fundamentów, ustawiono na rolkach i przewieziono w nowe miejsce w całości.

                        Sposób przesunięcia zależy od wielu czynników. Na jaką odległość...gdzieś na Pradze przesuwali budynek o 0,5 metra wiec koszty rozbiórki i ponownego montażu by były większe niż taka oto metoda. U nas to drewniak, i tak trzeba było wymienić mu bale a komin w całości przenosić zbyt drogie względem całej odległości.

                        I tak te monstra na gumowych kołach nazywam TIRanozaurami, a tych co nimi jeżdzą siejąc śmierć na drogach a od pewnego czasu niestety także na przejazdach kolejowych - TIRrorystami.
                        ;)

                        Z dala natomiast trzymam się od takich "Zielonych 2004" zielonych tylko z nazwy, a w istocie czerwonych bo propagujących homosexualizm oraz legalizację tzw miękkich narkotyków.

                        A nawet jak zalegalizują, nikt Panu od razu nie każe tego zażywać. Papierosy są legalne, ja nie palę i mam strofować tych co palą? Ich pieniądze ich życie i nikogo nie powinno interesować co w nocy robią poza nimi. Ale wróćmy do tematu głównego;)

                        Czyżby drogowcy uświadomili sobie że makdonaldziarzom lepiej pójść na rękę i nie psuć im interesu przez odcinanie lokalu od potoku jadących w przeciwnym kierunku?

                        Nikt tu o Mac donaldzie nie myślał, wywalczyli to mieszkańcy...tylko nie jestem pewny czy Batorego czy ogólnie Legionowa.

                        Bliżej mojego podwórka to konsultacje wyglądały tak że mieszkańcy Ursynowa byli jak jeden mąż przeciwni projektowi autostrady A-2 wzdłuż ul. Płaskowickiej nie dając sobie wcisnąć ściemy w rodzaju tunelu (a gdzie by się podziały smrody z takiego tunelu? Może wywiewanoby je gigantycznymi rurociągami aż pod Las Kabacki?), aż w końcu ś.p. Prezydent Lech Kaczyński odożył budowę tej autozdrady ad calendar grecas,

                        Na konsultacjach ustala się tz: zmniejszenie oddziaływania, a nie że trasa w ogóle nie powinna powstać. Plany budowy obwodnic na terenie Warszawy początkowo stworzył Beck i Starzyński. Plany te wcale nie uległy wielkiej zmianie a obwodnice są naniesione na plan zagospodarowania przestrzennego od wielu lat. Nie są już to czasy PZPR gdzie by coś załatwić czy się dowiedzieć było trzeba coś dać. Teraz przed kupnem domu czy też jego budową należało by się zainteresować i przejść się do odpowiedniego urzędu i sprawdzić czy coś nam za płotem nie urośnie. Bo jak nie urosło przez 50 lat, nie oznacza że nie urośnie wcale.

                        HGW która przyszła na jego miejsce miała wszystkie te opinie w swojej szerokiej sempiternie, i POstawiła ursynowaian przed faktem dokonanym, na razie tylko doprowadzając hajłej jedynie do Puławskiej i dla niepoznaki przemianowując go na S-2.
                        To że A-2 na terenie Warszawy niesie nazwę S-2 to nie zasługa pani HGW. Akurat to prawo lokalne ustanowił wyżej wspomniany Pan Lech Kaczyński.
                        Każdy podróżuje i chce jechać po jak najlepszych drogach, czy to rowerem, samochodem czy autobusem, ale nikt nie chce mieć tych dróg koło siebie, wiec jak to zrobić?


                        A teraz wracając do tematu, to mam kolejne pytania do Pana.
                        Czy wie pan ile autobusów jedzie przez wiadukt?
                        Ile ludzi z tych autobusów chciało by się przesiąść się do pociągu?
                        Czy autobusy nie mogły by podjeżdżać pod dworzec?
                        Nie wiem czy Pan wie, ale Legionowo budować będzie centrum przesiadkowe, tak wiec niedługo może schody nie będą potrzebne gdyż autobusy zatrzymają się 3 metry od dworca. Teraz się nie nachodzą ludzie. ;)
                        Czy wie Pan jak wyglądać będzie układ komunikacyjny po rozbudowaniu III etapu Dk 61 PL?
                        Czy wie Pan jak rozwiązany będzie układ komunikacyjny po zbudowaniu Galerii Legionowo?
                  • mikizlegionowa Re: dojazd nie taki wesoły 05.01.12, 21:45
                    > A czy po drugiej stronie wiaduktu nie ma przystanku?

                    Ano jest. Zamiast dymać nieco mniej niż kilometr - będziemy dymać wyraźnie więcej niż pół kilometra. Marny raczej interes, zwłaszcza jeśli jedziemy od strony Warszawy, na wiadukcie jest korek a my musimy jeszcze kupić bilet w kasie znajdującej się z drugiej strony torów.


                    Jako człowiek mieszkający w niewielkiej odległości od stacji zapewniam, że z przystanku jadącego w stronę Warszawy (koło Biedronki) do stacji wolnym krokiem idzie się 4 minuty, a ze przystanek od strony Warszawy jest dokładnie po drugiej stronie to z przejściem przez ulicę będzie 5 minut. Droga ładna, osiedlowymi chodnikami między blokami. Jak dla mnie żądanie zejścia z wiaduktu na peron to czyste lenistwo.
      • swirek2001 Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 21:18
        Chwileczkę... Z Legionowa można dojechać bezpośrednio do Gdańska i Zakopanego. Pociąg oczywiście nie jest expresem ale jest naprawdę długi.
        Co do dwu składowych elfów, to z gdańskiego widziałem, że rano odjeżdżało takie cudo Kolei Mazowieckich do Nasielska więc jednak można. Chyba że to był test.
        • e.voytaszek Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 21:39
          elfy kupione przez KM są krótsze niż te SKM, stąd 2 połączone składy mieszczą się na peronach
          • benieck Re: dojazd nie taki wesoły 30.12.11, 00:28
            e.voytaszek napisał:

            > elfy kupione przez KM są krótsze niż te SKM, stąd 2 połączone składy mieszczą s
            > ię na peronach

            Zgadza się. Elfy SKM mają oznaczenie 27WE i są sześcioczłonowe (najdłuższe EZT w Polsce) natomiast Elfy KM to EN76 i są czteroczłonowe.
    • benieck Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 13:30
      madziulec napisała:
      > A że peroniki za krótkie...

      Peroniki zgodne z normami. 400 metrów dla tzw. stacji centralnych w aglomeracjach, 300 metrów dla stacji „przelotowych" i 200 metrów dla przystanków kolejowych.

      godgod napisał:

      > Ja bym ten problem rozwiązał nie otwierając pierwszych i ostatnich drzwi. Chyba
      > , że na 'nie-otwieranie' potrzebny jest jakiś certyfikat, albo na pomysł musi b
      > yć rozpisany przetarg.

      Nie zgodne z przepisami kolejowymi.

      brunno34 napisał:

      > Ale jaki jest tu problem? Nie bardzo rozumiem. Przecież wystarczy oba składy pu
      > ścić w odstępie 2 minut, za co oni pensje pobierają, że tego prostego rozwiązań> ia nie zauważyli?

      To też nie zgodne to raz a dwa gdyby puścić zaraz drugi pociąg to ten drugi byłby pusty. Skoro teraz pasażerowie mieszczą się (ledwo ale się mieszczą) to drugim podróżowałoby góra kilka osób. Więc brak ekonomicznego uzasadnienia dla takiego rozwiązania.
      • plunio7 Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 18:02
        Jakby jechał te dwie minuty, to ja bym czekał. A skoro ja, to i jeszcze parę innych osób by się znalazło, więc taki pusty by nie jechał. Chociaż zgodzę się, podróżowałoby nim mniej osób.
        • brunno34 Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 18:50
          No to dodam, że napisałem 2 minuty, ale może to być np. odstęp 7 minut. Przecież jest potężna przerwa, po tej SKM o 7.11 następny pociąg jest dopiero o 7.29 (KM). Prawie 20 minut w szczycie przerwy to zdecydowana pomyłka. Podobna luka jest w stronę powrotną np po pociągu z gdańskiej o 7.15 kolejny jest dopiero o 17.35
          • e.voytaszek Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 18:54
            Pociągi miały jeździć co 10 minut, a na razie wciąż jest z tym kiepsko. Częstsze pojedyncze składy byłyby znakomitym rozwiązaniem, i pewnie tak zrobią, skoro podwójne nie mogą jeździć. Chyba że te składy trafią na "łączkę" do czerwca (kiedy ruszy s3)
            • benieck Re: dojazd nie taki wesoły 29.12.11, 20:30
              e.voytaszek napisał:

              > Pociągi miały jeździć co 10 minut, a na razie wciąż jest z tym kiepsko. Częstsz
              > e pojedyncze składy byłyby znakomitym rozwiązaniem, i pewnie tak zrobią, skoro
              > podwójne nie mogą jeździć. Chyba że te składy trafią na "łączkę" do czerwca (ki
              > edy ruszy s3)

              Przecież na S9 kursują tylko pojedyncze Elfy.
            • guayazyl1 kolej miejska... 29.12.11, 20:37
              ...to jednak nie kolej transsyberyjska, gdzie na wagon czeka się trzy dni w plugawym miejscu. kilometrowe rampy albo składy jeżdżące stadami są niepotrzebne bo następny pociąg odjeżdża za kilka minut. po co więc cała ta trauma?

              czasem modlę się do Pana Boga żeby przetrzebił część kwękającej ludzkości.
              Pan Bóg ma widać większe zmartwienia.
              • madziulec Re: kolej miejska... 29.12.11, 21:52
                Miejsce plugawe nieco, co by nie moweic, bo jak pi.. jak w kieleckiem to nie za bardzo jest nawet gdzie sie ukryc.
                Jesli pociag nie przyjezdza (a pisalismy jakis czas temu, ze pewien poranny pociag byl mocno zawodny) to ludzie czekali jak idioci.

                Czyli porownywalne do kolei transsyberyjskiej.
    • zbrodel Re: dojazd nie taki wesoły 30.12.11, 15:01
      Nie chce bronić PKP-u (a właściwie PLK) bo jest to w moim przekonaniu instytucja wyjątkowo beznadziejna, ale IMHO w tym przypadku to ciała dała SKM. Perony stoją od ponad roku i wiadomo jakiej są długości, a zanim stanęły, były przecież projekty.

      Mam wrażenie że SKM postanowiło się szarpnąć na najdłuższe składy jakie się dało kupić i nikt wtedy nie myślał o łączeniu. No a jak pomyślał, to "perony są za krótkie". Tyle że te perony jednak były wcześniej niż składy SKM.
    • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 02.01.12, 23:21
      madziulec napisała:

      > No to wydali pieniądze, projekcik rozliczyli, kase za premie wzięli.
      > A że peroniki za krótkie...

      Madziu, peroniki za krótkie nie są. Od zawsze perony projektowano pod długość trójkibla. Na Smródwmieście też podwójny sześcioczłonowy ELF nie wjedzie. Ciała dały osoby zamawiające ELFy dla SKM. Uznali że 6-członowe będą wystarczająco pojemne. Tymczasem to one okazały się za krótkie podczas jazdy solo, a za długie gdyby połaczyć je w pary. Teraz należałoby pod okiem fachowców z PESA wydłużyć część jednostek do ośmiu członów, kosztem innych, które skróciłoby się do czterech. Mają one modułową konstrukcję, toteż taka operacja nie powinna być karkołomna. W godzinach szczytu puszczałoby się w trasę ELFy 8-członowe, lub 4 członowe połączone w pary. A poza szczytem - tylko czteroczłonowe solo, podczas gdy ośmioczłonowe zjeżdżałoby do szopy. Dałoby to dodatkowo znaczne oszczędności prądu: nie trzebaby jak obecnie wozić muchów w sześciu członach poza godzinami szczytu. No ale w ZTM panuje jak wiadomo PORuta, zatem potrafią tylko żądać coraz większej kasy POd groźbą zabrania pociągów oraz wspólnego biletu :-(
      • metron1 Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 14:51
        Na Płudach w peronach po modernizacji mieści się jedynie zestaw 2 X EN57, nie ma szans aby zmiescił się tam zestaw 3 X EN57
        • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 22:33
          metron1 napisał:

          > Na Płudach w peronach po modernizacji mieści się jedynie zestaw 2 X EN57, nie m
          > a szans aby zmiescił się tam zestaw 3 X EN57

          Jeżeli tak jest istotnie - no to faktycznie niezłego knota popełnili. Na szczęście są one tak zlokalizowane, że ich wydłużenie nie bedzie wymagało rozbiórki tego co już wybudowano. Powinni w te pędy wydłużyć perony.
    • zawiszaczarny7 Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 14:19
      też jestem zdania że błąd popełnili ludzie od SKM kupując te długie Elfy. Oczywiście zajebiście się nimi jeździ jak nie ma tłoku, bo są czyste, ciche, cieplutkie itd. Moim zdaniem jednak SKM mogła zainwestować w pociągi Newagu: Tekst linka
      kiedy mieszkałem w Piastowie jeździły takie na linii Pruszkowskiej i komfort był taki sam jak przy Elfach. Osiągi tych pociągów, wyposażenie są porównywalne a z tego co mi wiadomo te pociągi byłyby tańsze od Elfów więc można by ich kupić więcej za tą samą kasę. I tak jak tu już ktoś wspomniał w godzinach szczytu puścić podwójne a poza szczytem pojedyncze.
      Kolejna sprawa to ciekaw jestem czym będziemy jeździli na Dw. Gdański po uruchomieniu linii S-3. Obecnie na S9 mamy tylko Elfy ale one są dedykowane do S3 i będą ją obsługiwały. Może ktoś wie jaki jest plan? Skoro Elfy będą jeździły S3 to co będziemy mieli na S9? Chyba Elfów jest za mało do obsługi dwóch linii w zadowalającej częstotliwości co 10-15 min>?
      • tomjani Re: dojazd nie taki wesoły 03.01.12, 14:56
        zawiszaczarny7 napisał:

        > też jestem zdania że błąd popełnili ludzie od SKM kupując te długie Elfy.

        Nie powinien być to błąd nie do naprawienia. ELFy SKM, w przeciwieństwie do ELFów KM, gdzie tylko skrajne wózki są wyposażone w silniki - mają także co drugi wózek międzyczłonowy silnikowy. Oznacza to że można bez zmiany konstrukcji oraz osiągów włączać i wyłączać po dwa człony, wraz z jednym wózkiem silnikowym i jednym tocznym, na podobnej zasadzie jak włączano kolejne wagony w składy metra, tylko operacja byłaby trudniejsza z uwagi na konieczność posłużenia się podnośnikiem. ZTCW można konfigurować ELFy o długości od 2 do 10 członów, zatem powinno się rozważyć zmianę długości obecnie użytkowanych ELFów, co pozwoli elastycznie dostosowywać ich pojemność w zależności od potrzeb. Już przełączenie części spośród nich z 6 na 4 i 8 członów da znaczną swobodę, tak jak przedstawiłem wyżej.

        > Moim zdaniem jednak SKM mogła zainwestować w pociągi Newagu: Tekst linka
        > kiedy mieszkałem w Piastowie jeździły takie na linii Pruszkowskiej

        I nadal tam jeżdzą - wraz z najstarszymi 14WE. Bywa że w trakcji podwójnej, a więc w 8 wagonów, oczywiście tylko w dni powszednie, jako że w weekendy to i pojedyncze trójwagonowe 14WE wystarczają . Na S-2 do Sulejówka spotkać można, podobnie jak w Legionowie - wyłącznie ELFy.

        > Osiągi tych pociągów, wyposażenie są porównywalne a z tego co mi wiadomo te pociągi
        > byłyby tańsze od Elfów więc można by ich kupić więcej za tą samą kasę.

        Podejrzewam że zaważyło na takiej a nie innej decyzji mniejsze doświadczeie Newagu. PESA miała wszak ugruntowaną pozycję, jej dziełem były wszak łodzioklopy ED74, oraz spalinowe szynobusy, które w całym kraju wyparły z rynku produkty pozostałych producentów: raciborskiego Kolzłomu (szczególnie awarjne!) oraz poznańskiego ZNTK. Wcześniej Newag był znany tylko z 14WE, będącymi w istocie starymi kiblami w nowym opakowaniu. Dlatego też nie tylko zamówiono zaledwie 4 pociągi, ale do tego jeszcze ich nie kupiono lecz wzięto w leasing. Dopiero niedawno zamówiono serię kolejnych pojazdów Newagu, 35WE.

        > I tak jak tu już ktoś wspomniał w godzinach szczytu puścić podwójne a poza szczytem
        > pojedyncze.

        To będzie możliwe dopiero po skróceniu części ELFów do 4 członów.

        > Skoro Elfy będą jeździły S3 to co będziemy mieli na S9?

        Może właśnie nowosądeckie 35WE? Przestarzałe już 14WE powinny zostać na S-1, gdyż tam ich mierne osiągi wystarczą w zupełności. Być może za kilka-kilkanaście lat zostaną one zmodernizowane tak jak obecnie modernizuje się kible, przez co przestaną tak odstawać osiągami od reszty taboru SKM.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja