madziulec
27.09.12, 12:52
Pisze na goraco, emocje po prostu buzują jak nie wiem co.
Dzis, 12:25. Jakies 3 minuty stoje przy przejeżdzie. Zamknięty, był otwarty może z pół minuty.
12:25 podjeżdża karetka na sygnale (symbol P, powiat legionowski, to dla poełnego obrazu, że na szczęście nie była to R-ka).
Przejazd zamknięty.
Patrze co się dzieje i wypatruje pociągu. Ludzie widze, że robią to samo. Ci stojący przy przejeździe, nawet i peisi coś tam mówią.
Nic się nie dzieje, pociągu żadnego nie ma.
12:31 (czyli upłynęło 6 minut) przejeżdża pociąg towarowy!!!! Nadal karetka stoi, co jakiś czas nieśmiało daje sygnał, cały czas mając włączone niebieskie światła. NIC!
12:33, przejeżdża Km, potem SKm...
Wreszcie 12:36 przejazd otwarty, karetka jedzie.
Moje zdanie na szybko:
- dobrze, że to nie R-ka bo 10, czy nawet 11 minut w przypadku interwencji r-ki to czasem może byc "po ptokach" jesli pacjent nie dotrze na SOR
- mam nadzieję, że za chwilkę nei usłysze tu złotych zdań rzecznika miasta, że karetka mogła jechać inna drogą, bo kurde szlag mnie trafi.
Na prawdę mnie trafi. Tak jak trafiał gdy patrzyłam na ta stojąca karetke.