Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany - szok!!

19.03.09, 11:45
Wczoraj byłam w bibliotece dla dzieci przy ul. Broniewskiego -
Zespół Szkół Nr 3(po 4 miesiącach nieobecności) i widząc ściany
korytarza przeżyłam szok. Wszystkie są pomazane , z wulgarnymi
napisami, widnieją nazwiska ogólnie znanych osób w Legionowie.
Aż mi ciarki przeszły na myśl, że następnym razem mogę sie natknąć
na autorów tych wulgaryzmów. Podobno ściany będą odmalowane jak
ruszy tam podstawówka, czyli do września jesteśmy narażeni na "dziką
twórczość".
Może przydałby się tam monitoring, dla bezpieczeństwa?
A uważa się,że bibilioteka to takie "kulturalne i ciche miejsce".....
    • aniela.legionowo Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 19.03.09, 16:07
      Z tego co wiem Szkoła Podstawowa tworzona jest w Gimnazjum nr 3. Biblioteka
      pozostaje w swojej siedzibie, a ściany zostaną wkrótce odnowione, po
      wcześniejszym założeniu monitoringu oczywiście.
      • w.iwo Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 19.03.09, 16:14
        niestety mimo ciągłego ścierania twórczości (no nie zazdroszczę tej syzyfowej
        pracy), napisy pojawiają się wciąż nowe i nowe...
        nawet zdjęcia kiedyś robiłam, ale... wstyd pokazać na forum... takie kwiatki...
        • madziulec Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 07:17
          Napisy nei pojawiaja sie znikad.\
          Robia je nasi "milusinscy", ktorzy brzydkich wyrazow uczeni sa przez wlasnych
          rodzicow i prawie wysysaja je z mlekiem matki.

          Taka to i prawda. I na nic tu oburzenie
          • w.iwo Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 10:30
            Moich milusińskich nie uczę tego typu słownictwa.
            I mnie to oburza.

            Ale ja taka jakaś nienormalna jestem, niedzisiejsza... razi mnie brak szacunku
            do innych ludzi, do ich pracy, wulgarne słownictwo i bynajmniej nieedukacyjne
            rysunki pornograficzne... poza biciem się w pierś, chciałabym, żeby wandale
            sprzątali ulice, zbierali psie niespodzianki, malowali ławki... niech ich
            energia się przyda na coś...
            i jestem za tym żeby rodzice "artystów" ponieśli koszty remontu sali... gdyby
            ktoś namalował takie cudeńka na Waszej klatce schodowej, to zaraz by się zebrał
            tłum ludzi z widłami ;o)
            dlatego powinno się zniszczenia zgłosić na policję i potraktować to jak zwykłe
            przestępstwo... może to odstraszy ?
            • iworyba Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 11:08
              w.iwo popieram Cię całkowicie,ja także jestem oburzona.
              Ja swoje dzieci uczę szacunku do rzeczy własnych jak i publicznych,
              bo publiczne to nie znaczy niczyje, tylko również nasze.
              • madziulec Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 12:30
                No rozumiem.
                Jednak sa dzieci, ktore nie sa uczone ani szacunku ani porzadku.

                Przykro mi.
                Podobnie smieci wywalaja potem od nogi i dla nich nei ejst rpoblemem
                maznac cos na scianach, bo nie jest to ich.
                Taka prawda. Rodzice do tematu podchodza podobnie.
                • bronka29 Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 14:24
                  Mnie to też oburza. Ja mam jeszcze malutkie dziecko ale jak ja się kiedyś
                  dowiem, że coś takiego wykonało to będzie czyścić, malować itd. Ale Madziulec ma
                  sporo racji, sama znam przypadek gdy to zakochana babcia stała na czatach pod
                  wiaduktem a wnusio sprejował, no bo on to tak lubi. Ręce opadają...
                  • madziulec Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 14:35
                    Niezla babcia.
                    Ja z kolei widuje doroslych, stojacych z papierochami i przy nich
                    dzieci, po czym.. pet pod nogi...

                    Zastanawiams ei czy w domu tez pet pod nogi. Mysle, ze nie. Ale
                    przeciez gdzies tam pod kaltka to jest niczyje, to co to jednego z
                    drugim czy druga obchodzi. Przyjdzie ktos i posprzata.


                    I tu tak samo.
                    Przeciez trzeba dbac o mlodziez, by sie wyszumiala, wyskakala i nei
                    wariowala w domu, gdzie zmeczeni rodzice, uspokojemi kolejna butelka
                    piwka maja ochote zrelaksowac sie przy kolejnym odmozdzajacym
                    serialu.
            • gazo-beton Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 14:36
              Ja mojej milusińskiej też nie uczę przeklinania i malowania po
              ścianach. W jej obecności zamalowywałem graffiti, które ktoś
              zostawił na naszej kamienicy.
              Nie zgadzam się z opinią, że to w domu dzieci uczą się wyklinać
              innych i "rzucać mięsem".
              W jednej z legionowskich podstawówek "pani" od plastyki na lekcjach
              (!) wrzeszczy do uczniów: "siadaj na d..." albo "o ja pier..."
              czy "zamknijcie mordy".
              To ma być wychowanie? Edukacja?
              Moim zdaniem to skandal. A jeszcze większy skandal, że dyrekcja tej
              szkoły wie o sprawie i nie reguje:-(
              Osobiście mm wrażenie, że moja milusińska w swojej podstawówce
              pobiera głównie lekcje złego wychowania. Nauczyciele nie radzą sobie
              z uczniami przeklinającymi w szatni. Remedium zastosowane przez
              szkołę, to zakaz wstępu rodziców do szatni! Czy po to, aby
              przypadkiem nie usłyszeli jak uczniowie ze sobą "rozmawiają"??? I
              jak szkoła nie reaguje???
              • naretta Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 23:12
                "Nauczyciele nie radzą sobie
                z uczniami przeklinającymi w szatni. /.../ I
                jak szkoła nie reaguje???"

                A jeśli przeklinają na piętrze, w klasie, na korytarzu, w toalecie,
                to co? Wyrwać ozor? Posypać pieprzem?

                Porwałeś się z motyką na słońce. To jest NIEWYKONALNE, NIEWYKONALNE,
                NIEWYKONALNE.

                W naszym kochanym społeczeństwie istnieje przyzwolenie na
                przeklinanie i przeklinają nie tylko elementy aspołeczne, ale i te
                wykształcone ludzie. Vide na przykład niedawna historia z Kamilem
                Durczokiem.
                Słyszę wulgaryzmy w radiu, w telewizji, w kinie (Włatcy móch na
                przykład- filmik pierwotnie od lat dwunastu), klną nie tylko szewcy,
                ale i lekarze, posłowie, muzycy, ba, i księża nawet. Klną
                przedszkolaki, nauczyciele, kobiety rodzące, pensjonariusze zakładów
                karnych, emeryci i renciści. A ty chcesz zakazać tego uczniom
                podstawówki?


                • w.iwo Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 20.03.09, 23:39
                  Jeśli założyć, że masz rację, a mówisz rzeczy oczywiste - to wygląda na to że
                  jestem porządnie opóźniona ;oD
                  Trzeba się zapisać na jakiś przyśpieszony kurs.

                  A tak serio... masz rację... temat trudny do ugryzienia, bowiem dzieci zawsze
                  będą eksperymentować... ALE od nauczycieli powinniśmy wymagać określonego
                  poziomu kultury. To pierwsi po nas strażnicy języka ojczystego. Jak nauczyciel
                  mówi do ucznia "debil", to już trudno wymagać czegoś od dzieciaków... smutne...
                  Takim postępowaniem nauczyciel nie zaskarbi sobie szacunku, ani uczniów, ani
                  rodziców. Granice trzeba wyznaczać...
                  • naretta Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 21.03.09, 00:34
                    Oj, Iwonko, Iwonko /kiwam w tym miejscu głową/. Jesteś idealistką.
                    Nauczyciele są tacy, jak reszta społeczeństwa, no, oczywiście
                    zdarzają się perełki, jak wszędzie...

                    A co powiesz na to - wyobraź sobie jedną z podstawówek warszawskich,
                    w której studenci (a raczej studentki) z Wyższej Szkoły
                    PEDAGOGICZNEJ mają zajęcia w soboty i w niedziele.
                    Jak wyglądała szkoła po jednym z takich "pracowitych" weekendów?

                    1. Pety zgaszone w doniczkach.
                    2. Pokradzione pomoce naukowe, kwiaty, elementy wyposażenia sal,a
                    nawet co ładniejsze ozdoby na choinkę (gdy zajęcia odbywają się w
                    okolicach Bożego Narodzenia).
                    3. WC (fragmenty drastyczne, osoby wrażliwe czy spożywjące posiłek
                    proszone są o wyjście do drugiego pokoju) - wieeelka kupa nawalona
                    obok kibelka,stosy podpasek walające się po wc, wulgarny tekst
                    wysmarowany na drzwiach toalety krwią..., odkręcony kran.

                    To jest właśnie kwiat przyszłego nauczycielstwa,tacy ludzie będą
                    uczyć nasze dzieci i mówić im, że nie wolno kraść, trzeba szanować
                    cudzą pracę, należy dbać o czystość i w każdym calu być uczciwym
                    itp.
                    Ale przecież ci ludzie nie wzięli się tu znikąd.
                    Z chama nie zrobisz króla, bo słoma zawsze z butów wylezie.
                    Mądry, inteligentny nauczyciel nie będzie mówił do ucznia "debilu"
                    czy "idioto" ani tym bardziej przeklinał. Ale prostak nie ma takich
                    oporów - czy dyplom mu w tym przeszkodzi? Zapewniam Cię, że nie.
                    • postrach_szefowej Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 21.03.09, 10:37
                      To, że tak jest nie powód, żeby się ze stanem rzeczy godzić i
                      przyzwyczajać.
                      Pracuję w prywatnej uczelni i wiem jak młodzi ludzie, przyszli
                      menedżerowie, potrafią się zachowywać, jak klną i jak często nie
                      potrafią się zachować. Na szczęście nie wszyscy. Dlatego zawsze
                      zwracam im uwagę, moralizuję i poprawiam jak mówią "po polskiemu".
                      Domyśłam się, o którą panią od plastyki chodzi i jestem jedyną osobą
                      w klasie mojego dziecka, która na zebraniu temat porusza. Reszta
                      rodziców milczy. Czy to znaczy, że już się przyzwyczaili? A może ich
                      to nie razi? Wiem od córki, że mama z jednej koleżanek narzekała w
                      domu, że na zebraniu "ciągle czepiam się tej biednej pani od
                      plastyki!".
                      Jak może być lepiej w tym kraju, jeśli wszystko schodzi na psy? Czy
                      dojdzie do tego, że będziemy się bali puścić nasze dzieci do szkoły,
                      bo niestety nawet tam nie znajdziemy zrozumienia dla
                      naszych "wyższych" potrzeb, a nam przylepią etykietkę "dziwoloągów"?
                      • w.iwo Re: Wstyd 27.03.09, 13:24
                        Byłam wczoraj w bibliotece. W schowanej części korytarza zobaczyłam twórczość
                        naszej młodzieży. Do tej pory widziałam tylko część łagodniejszą.

                        Jestem w szoku. Głównie kwieciste teksty dotyczące seksu i naszej Policji.
                        Powinno się tam zrobić muzeum wandalizmu. Rzeczywiście bez kamer się nie
                        obejdzie. Czemu nasze miasto tak mało dba o naszą wizytówkę kulturalną ?
                        Przecież to nasza główna biblioteka w Legionowie !!! Powinna być oczkiem w
                        głowie...

                        Uczęszcza tam mnóstwo ludzi dorosłych i dzieci. Teraz kiedy książki są drogie,
                        to miejsce jest szczególnie przydatne. Niektórych po prostu nie stać na
                        kupowanie książek, lektur i korzystają z biblioteki. Przydałoby się więcej
                        komputerów, więcej miejsca dla książek i ludzi. Miasto powinno zadbać o
                        bibliotekę, bo wstyd...
                • madziulec Re: Biblioteka przy ul. Broniewskiego: ściany 21.03.09, 08:22
                  Gdybysmy zakladali, ze wszystko jest niewykonalne to pewnie nadal bylibysmy
                  jaskiniowcami i nawet bysmy nie polowali, bo gdy spojrzymy na zwierze
                  stwierdzamy: to niewykonalne.

                  I tu tak samo.
                  Oczywiscie. Jedna osoba nic nie zrobi, bo jest postrzegana w spoleczenstwie jako
                  dziwadlo, spolecznik i odszczepieniec.
                  Bo nie podoba nam sie, gdy ktos nam zy naszym dzieciom zwraca uwage, ze
                  zchowujemy sie jak troglodyci.
                  Nie podoba nam sie, ze nie mozemy wejsc do naszego lasu, polamac drzew,
                  pojezdzic po naszym w koncu lesie naszym quadem czy naszym motorem. Idac dalej.
                  Dlaczego idac nasza ulica nie mozemy rzucic naszego papierka czy naszego
                  niedopalka pod nasze nogi???

                  A potem z czystym sumieniem pojsc po nasza ksiazke do naszej biblioteki,
                  upiekszyc jej sciany a wypozyczona ksiazke ozdobic????
Pełna wersja