Dodaj do ulubionych

Głębia w piosence disco-polo

07.05.09, 01:36
[quote]
Niebieskie oczy miała
a potem wyjechała

La la la la la la la
La la la la la la la la
Tak tak tak tak tak tak
nie nie nie nie nie nie
Zdradziła zdradziła MNIE


I nic mi nie zostało
zacząłem pić kakao

La la la la la la la
La la la la la la la la
Tak tak tak tak tak tak
nie nie nie nie nie nie
Zdradziła zdradziła MNIE

A kiedy powróciła
do domu moja miła

La la la la la la la
La la la la la la la la
Tak tak tak tak tak tak
nie nie nie nie nie nie
Zdradziła zdradziła MNIE



Podmiot liryczny - dokładnie JA liryczne - jest w stanie załamania
nerwowego. Często powtarzające się słowa "la la la..." świadczą o
emigracji wewnętrznej, zadumaniu, romantycznym roztargnieniu, co
nasze JA liryczne potwierdza brakiem zdecydowanego stosunku do
sprawy ("tak tak... nie nie"). Bohater wiersza nie wie, czy ma ów
rozdział swojego życia zamknąć za sobą: "zdradziła mnie... tak tak",
chce zapomnieć, zły i buńczuczny, ale nie potrafi zrozumieć. Chce,
lecz nie może pogodzić się z tą myślą ("nie nie...").

Bohater jest niczym rozdarta sosna - widać tu nawiązanie do poezji
Młodej Polski, modernistyczno-hedonistyczne podejście do życia. K.
Przerwa-Tetmajer jest wyraźną inspiracją. Symbol rozdartej sosny
odzwierciedla rozdarcie wewnętrzne naszego JA lirycznego. Nawiązanie
do poezji Młodej Polski widać również w drugiej strofie. Bohater
wiersza topi swoje żale w używkach. Co prawda nie wspomina o
nirwanie czy alkoholu, lecz stara się zapomnieć o ukochanej przez
zatopienie się w innej pasji - jest nią picie kakao. Nasz bohater
jest nowoczesny, prowadzi ekologiczny tryb życia, dlatego woli
zdrowe, pełne energii i białka kakao od destruktywnego alkoholu.

Ukochana naszego bohatera powróciła, lecz nie zmieniło to nastroju
podmiotu lirycznego. Wciąż próbuje pamiętać, co ona mu zrobiła
("zdradziła mnie... tak tak..."), lecz nie może się z tym pogodzić
("nie nie...").

Co można natomiast powiedzieć o samym podmiocie lirycznym? Jest na
pewno amatorem blondynek, poniewaz w 98% osoby posiadające niebieską
barwę tęczówek ("niebieskie oczy miała") mają również blond wlosy.
Jest to oczywisty wynik genetycznego dziedziczenia pigmentu. Jego
brak decyduje o jasności cery, włosów oraz oczu.

Jego ukochana natomiast najwyraźniej jest blondynką, która nie
znalazła w ramionach naszego JA lirycznego ujścia dla swojego
temperamentu, mimo że żywi do niego ogromne uczucie. Potwierdzenie
powyższego znajdujemy w słowach: "a kiedy powróciła do domu moja
miła". Wróciła w stanie błogosławionym, co świadczy, że niczym
bohaterka "Stu lat samotności" G.G. Marqueza - niezrozumiana,
niedopieszczona, spragniona fizycznych czułości - uciekła od naszego
bohatera, by znaleźć to właśnie, czego szukała.

Jednak nie zapomniała o ogromnych pokładach miłości (myślę, że nie
będzie nadinterpretacją, jeśli dodam, że platonicznej) do swego
ukochanego i wróciła do niego, wiedząc, że ten dobry człowiek ją
zrozumie i wybaczy. O ile oczywiście zrozumie, skąd się wziął jej
odmienny stan...

Mamy do czynienia z pięknym tekstem, głęboko zarysowaną,
skomplikowaną sylwetką psychologiczną naszych bohaterow. On cierpi,
bo został zdradzony - ale nie może się z tym pogodzić. Wciąż kocha
swoją lubą. Ona - szukająca czegoś więcej, niż jej nasze JA liryczne
może dać. Niczym Jagna z Reymontowskich "Chłopów"...

Autor tekstu niezaprzeczalnie musiał długo prowadzić psychoanalizę
archetypów dla swoich bohaterów. Wzruszający, pełen nawiązań do
klasyki literatury tekst!

[/quote]

cyt. za wykop.pl


Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka