Dodaj do ulubionych

Wielka Księga Poetów

26.10.09, 18:17
Kiedy brak pomysłów w głowie,
kiedy przyda się przysłowie,
Kiedy cytat by pasował -
Uczmy się od mistrzów słowa.
Obserwuj wątek
    • kogucik.2972 Ignacy Krasicki 26.10.09, 18:35
      Jagnię i wilcy

      Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie.
      Dwóch wilków jedno w lesie nadybali jagnię;
      Już go mieli rozerwać; rzekło: "Jakim prawem?"
      "Smacznyś, słaby i w lesie!" - Zjedli niezabawem.
    • kogucik.2972 Ignacy Krasicki 26.10.09, 19:09
      PTASZKI W KLATCE


      "Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -

      Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody".

      "Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;

      Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego płaczę".


      SZCZUR I KOT

      "Mnie to kadzą" - rzekł hardzie do swego rodzeństwa

      Siedząc szczur na ołtarzu podczas nabożeństwa.

      Wtem, gdy się dymem kadzidł zbytecznych zakrztusił,

      Wpadł kot z boku na niego, porwał i udusił.


      POTOK I RZEKA

      Potok, z wierzchołka góry lecący z hałasem,

      Śmiał się z rzeki; spokojnie płynęła tymczasem.

      Nie stało wód u góry, gdy śniegi stopniały,

      Aż z owego potoka strumyk tylko mały.

      Co gorsza, ten, co zaczął z hałasem i krzykiem,

      Wpadł w rzekę i na koniec przestał być strumykiem.


      ORZEŁ I JASTRZĄB

      Orzeł, nie chcąc się podłym polowaniem bawić,

      Postanowił jastrzębia na wróble wyprawić.

      Przynosił jastrząb wróble, jadł je orzeł smacznie;

      Zaprawiony na koniec przysmaczkiem nieznacznie,

      Kiedy go coraz żywszy apetyt przenika -

      Zjadł ptaszka na śniadanie, na obiad ptasznika,


      STARY PIES I STARY SŁUGA

      Póki gonił zające, póki kaczki znosił,

      Kasztan, co chciał, u pana swojego wyprosił.

      Zstarzał się. Aż z owego pańskiego pieścidła

      Psisko stare, niezdatne oddano do bydła.

      Widząc, że pies, nieborak, oblizuje kości,

      Żywił go stary szafarz, niegdyś podstarości.


      SYN I OJCIEC

      Każdy wiek ma goryczy, ma swoje przywary;

      Syn się męczył nad książką, stękał ojciec stary.

      Ten nie miał odpoczynku, a tamten swobody:

      Płakał ojciec, że stary; płakał syn, że młody.


      LEW i ZWIERZĘTA

      Lew, ażeby dał dowód, jak wielce łaskawy,

      Przypuszczał konfidentów do swojej zabawy.

      Polowali z nim razem, a na znak miłości

      On jadł mięso, kompanom ustępował kości.

      Gdy się więc dobroć taka rozgłosiła wszędy,

      Chcąc im jawnie pokazać większe jeszcze względy,

      Ażeby się na jego łasce nie zawiedli,

      Pozwolił, by jednego spośród siebie zjedli.

      Po pierwszym poszedł drugi i trzeci, i czwarty.

      Widząc, że się podpaśli, lew, choć nieobżarty,

      Żeby ująć drapieży, a sobie zakału,

      Dla kary, dla przykładu, zjadł wszystkich pomału.


      RYBKA MAŁA I SZCZUPAK

      Widząc w wodzie robaka rybka jedna mała,

      Że go połknąć nie mogła, wielce żałowała.

      Nadszedł szczupak, robak się przed nim nie osiedział,

      Połknął go, a znim haczyk, o którym nie wiedział.

      Gdy rybak na brzeg ciągnął zdobycz okazałą,

      Rzekła rybka: "Dobrze to czasem być i małą"


      KONIEC

      Zmordował się na koniec ten, co bajki prawił,

      Żeby więc do ostatka słuchaczów zabawił,

      Rzekł: "Powiem jeszcze jedną, o której nie wiecie:

      Bajka poszła w wędrówkę. Wędrując po świecie

      Zaszła w lasy głębokie; okrutni i dzicy

      Napadli ją z hałasem wielkim rozbójnicy,

      A widząc, ze ubrana bardzo podle była,

      Zdarli suknie - aż z bajki Prawda się odkryła".



    • kogucik.2972 Adam Asnyk 27.10.09, 17:38
      Między nami nic nie było

      Między nami nic nie było!

      Żadnych zwierzeń, wyznań żadnych,

      Nic nas z sobą nie łączyło

      Prócz wiosennych marzeń zdradnych;



      Prócz tych woni, barw i blasków

      Unoszących się w przestrzeni,

      Prócz szumiących śpiewem lasków

      I tej świeżej łąk zieleni;



      Prócz tych kaskad i potoków

      Zraszających każdy parów,

      Prócz girlandy tęcz, obłoków,

      Prócz natury słodkich czarów;



      Prócz tych wspólnych, jasnych zdrojów,

      Z których serce zachwyt piło,

      Prócz pierwiosnków i powojów

      Między nami nic nie było!



      Zwiędły listek



      Nie mogłem tłumić dłużej

      Najsłodszych serca snów,

      Na listku białej róży

      Skreśliłem kilka słów.



      Słowa, co w piersiach drżały

      Nie wymówione w głos,

      Na listku róży białej

      Rzuciłem tak na los!



      Nadzieję, którąm pieścił,

      I smutek, co mnie truł,

      I wszystkom to umieścił,

      Com marzył i com czuł.



      Tę cichą serca spowiedź

      Miałem jej posłać już

      I prosić o odpowiedź

      Na listku białych róż.



      Lecz kiedy me wyrazy

      Chciałem odczytać znów,

      Dojrzałem w listku skazy,

      Nie mogłem dostrzec słów.



      I pożółkł listek wiotki,

      Zatarł się marzeń ślad,

      I zniknął wyraz słodki,

      Com jej chciał posłać w świat!
      • kogucik.2972 Re: Adam Asnyk 27.10.09, 17:44
        A to Zosiu dowód śmiały,
        że gdy Muza daru skąpi,
        wierszokletów rodzaj cały,
        Muzę wódą wnet zastąpi big_grin

        Piosnka pijaka



        Na trzeźwo nie mogę żyć!

        Więc się upijam od rana

        I zawsze z pełnego dzbana

        Do nocy wciąż muszę pić;

        Za każdym kielichem wina

        Piękniejszym staje się świat,

        I urok młodzieńczych lat

        Wstępować w serce zaczyna.



        Zaledwie wypróżnię dzban,

        Piosenkę znajduję na dnie,

        A ona dźwięczy tak ładnie

        Wśród moich samotnych ścian!

        Rozjaśnia duszę pogodą

        I z serca zdejmuje pleśń,

        Wesoła, swobodna pieśń

        Fantazję wskrzesza mi młodą;



        I słyszę kochanki głos,

        Pierwsze miłosne zaklęcia,

        I chwytam dzban mój w objęcia,

        Padając na flaszek stos -

        Zdjętemu błogim marzeniem

        Zda się, że wracam znów

        Do jasnych młodości snów

        Ponad srebrzystym strumieniem!



        Po kwiatach sączy się zdrój,

        A wietrzyk roznosi wonie,

        Pierś ogniem szlachetnym płonie,

        Chcę wznowić rycerski bój,

        W dobranym braci orszaku -

        Ochoczo biegnę na szturm

        I słyszę w odgłosie surm:

        "Zwycięstwo przy białym ptaku!"



        Pośpieszam, co zdąży koń,

        I u nóg kochanki klęczę,

        Ona z obłoków rwie tęczę

        I moję ozdabia skroń;

        W rodzinne przychodzę strony

        I witam rzucony dom,

        I matki radosnym łzom

        Powierzam zdobyte plony...



        W pośrodku ojczystych pól...

        Lecz tu się sen mój ucina;

        Fantazji gdy braknie wina,

        Powraca zgłuszony ból -

        Każda odnawia się rana -

        Na trzeźwo nie mogę żyć...

        A więc pozwólcie mi pić

        Z mojego pełnego dzbana.
    • mimbla.londyn Re: Wielka Księga Poetów 27.10.09, 23:56

      Liebert Jerzy "Uczę się ciebie człowieku"


      Uczę się ciebie człowieku.
      Powoli się uczę, powoli.
      Od tego uczenia trudnego
      Raduje się serce i boli.

      O świcie nadzieją zakwita,
      Pod wieczór niczemu nie wierzy,
      Czy wątpi, czy ufa - jednako -
      Do ciebie, człowieku, należy.

      Uczę się ciebie i uczę
      I wciąż cię jeszcze nie umiem -
      Ale twe ranne wesele,
      Twą troskę wieczorną rozumiem.
      • mimbla.londyn Lesmian 28.10.09, 00:06

        Bolesław Leśmian

        Dwunastu braci wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
        A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

        I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o dziewczynie,
        I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

        Mówili o niej: \\" Łka więc jest!\\" - i nic innego nie mówili,
        I przeżegnali cały świat - i świat zadumał się w tej chwili...

        Porwali młoty w twardą dłoń i jęli w mury tłuc z łoskotem!
        I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

        \\"O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą
        powlecze\\" -
        Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

        Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
        Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

        Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze
        bledną...
        I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

        Lecz cienie zmarłych - Boże mój! - nie wypuściły młotów z dłoni!
        I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni...

        I dzwoni w przód ! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
        I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

        \\" O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą
        powlecze!\\" -
        Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze .

        Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
        I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...





        • mimbla.londyn Fredro 28.10.09, 00:09

          Aleksander Fredro "Bajeczka o osiołku "

          Osiołkowi w żłoby dano,
          W jeden owies, w drugi, siano.
          Uchem strzyże, głową kręci.
          I to pachnie, i to nęci.
          Od któregoż teraz zacznie,
          Aby sobie podjeść smacznie?
          Trudny wybór, trudna zgoda -
          Chwyci siano, owsa szkoda.
          Chwyci owies, żal mu siana.
          I tak stoi aż do rana,
          A od rana do wieczora;
          Aż nareszcie przyszła pora,
          Ze oślina pośród jadła -
          Z głodu padła.

          • mimbla.londyn La Fontaine 28.10.09, 00:13

            La Fontaine "Czapla, ryby i rak. "

            Czapla stara, jak to bywa,
            Trochę ślepa, trochę krzywa,
            Gdy już ryb łowić nie mogła,
            Na taki się koncept wzmogła.
            Rzekła rybom: "Wy nie wiecie,
            A tu o was idzie przecie."
            Więc wiedzieć chciały,
            Czego się obawiać miały.
            "Wczora
            Z wieczora
            Wysłuchałam, jak rybacy
            Rozmawiali: " Wiele pracy
            Łowić wędką lub więcierzem;
            Spuśćmy staw, wszystkie zabierzem.
            Nie będą mieć otuchy,
            Skoro staw będzie suchy."
            Ryby w płacz, a czapla na to:
            "Boleję nad waszą stratą:
            Lecz można złemu zaradzić
            I gdzie indziej was osadzić
            Jest tu drugi staw blisko,
            Tam obierzcie siedlisko.
            Chociaż pierwszy wysuszą,
            Z drugiego was nie ruszą."
            "Więc nas przenieś" - rzekły ryby.
            Wzdrygała się czapla niby;
            Dała się na koniec użyć,
            Zaczęła służyć.
            Brała jedną po drugiej w pysk, niby nieść mając
            I tak pomału zjadając;
            Zachciało się na koniec skosztować i raki,
            Jeden z nich widząc, iż go czapla niesie w krzaki,
            Postrzegł zdradę, o zemstę zaraz się pokusił;
            Tak dobrze za kark ujął, iż czaplę udusił.
            Padła nieżywa:
            Tak zdrajcom bywa.

    • tropem_misia1 Rilke Rainer Maria 29.10.09, 09:29
      Samotność.

      Samotność jest jak deszcz.

      Z morza powstaje, aby spotkać zmierzch;

      z równin niezmiernie szerokich, dalekich,

      w rozległe niebo nieustannie wrasta.

      Dopiero z nieba opada na miasta.



      Mży nieuchwytnie w godzinach przedświtu,

      kiedy ulice biegną witać ranek,

      i kiedy ciała nie znalazłszy nic,

      od siebie odsuwają się rozczarowane;

      i kiedy ludzie, co się nienawidzą,

      spać muszą razem - bardziej jeszcze sami:



      samotność płynie całymi rzekami.
      • mimbla.londyn Czeslaw Milosz (wiersze mniej znane) 29.10.09, 23:47
        Przypowieść o maku

        Na ziarnku maku stoi mały dom,
        Pieski szczekają na księżyc makowy
        I nigdy jeszcze tym makowym psom,
        Że jest świat większy, nie przyszło do głowy.

        Ziemia to ziarnko - naprawdę nie więcej,
        A inne ziarnka - planety i gwiazdy.
        A choć ich będzie chyba sto tysięcy,
        Domek z ogrodem może stać na każdej.

        Wszystko w makówce. Mak rośnie w ogrodzie,
        Dzieci biegają i mak się kołysze.
        A wieczorami, o księżyca wschodzie
        Psy gdzieś szczekają, to głośniej, to ciszej.


        Przy piwoniach

        Piwonie kwitną, białe i różowe,
        A w środku każdej, jak w pachnącym dzbanie,
        Gromady żuczków prowadzą rozmowę,
        Bo kwiat jest dany żuczkom na mieszkanie.

        Matka nad klombem z piwoniami staje,
        Sięga po jedną i piłatki rozchyla,
        I długo patrzy w piwoniowe kraje,
        Dla których rokiem bywa jedna chwila.

        Potem kwiat puszcza i, co sama myśli,
        Głośno i dzieciom, i sobie powtarza.
        A wiatr kołysze zielonymi liśćmi
        I cętki światła biegają po twarzach.


        Wiara

        Wiara jest wtedy, kiedy ktoś zobaczy
        Listek na wodzie albo kroplę rosy
        I wie, że one są - bo są konieczne.
        Choćby się oczy zamknęło, marzyło,
        Na świecie będzie tylko to, co było,
        A liść uniosą dalej wody rzeczne.

        Wiara jest także, jeżeli ktoś zrani
        Nogę kamieniem i wie, że kamienie
        Są po to, żeby nogi nam raniły.
        Patrzcie, jak drzewo rzuca długie cienie,
        I nasz, i kwiatów cień pada na ziemię:
        Co nie ma cienia, istnieć nie ma siły.


        Nadzieja

        Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
        Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
        I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
        A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
        Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.

        Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
        Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
        Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
        W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.

        Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
        I że nic nie ma, tylko się wydaje,
        Ale ci właśnie nie mają nadziei.
        Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
        Cały świat za nim zaraz być przestaje,
        Jakby porwały go ręce złodziei.


        Miłość

        Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
        Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
        Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
        A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
        Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
        Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
        Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
        Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
        To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
        Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.



      • kogucik.2972 Re: Wielka Księga Poetów 30.10.09, 00:07
        A. Bursa

        BAR DLA PSÓW W MIEŚCIE BONN

        Na zachodzie w mieście Bonn
        Dobre serca mają ludzie.
        Przy uliczce w mieście Bonn
        Mały mieści się lokalik.

        Nasi by tam dawno, panie,
        Bibliotekę czy świetlicę,
        Albo żłobek, by oseskom
        Marksizm wpychać w małe główki.

        Ale tam, w mieście Bonn,
        Zachód, panie, zachód, panie,
        Dobre serca mają ludzie,
        Tam - maleńki bar dla psów.

        Wśród wesołych, lśniących psów
        Chodzi kelner Wonny Bóg,
        Uśmiechnięty i niebiański
        Jak z Asyżu dobry święty.

        Chmurny dog, pasiasty drad,
        Wcina kotlet po wiedeńsku,
        Foksterierek chłepta bulion,
        Nóżki w cieście seter żre.

        Na kanapie - miękki plusz,
        Bokser się wyciągnął tłusty,
        Pomarszczony pysk sceptyczny
        Na poduszce miękkiej legł.

        Biedny Miki, biedny Mix,
        Taki słaby masz żołądek,
        Ale szynka dziś bez tłuszczu,
        Może jednak... Pozwól Mix...

        Ulicami zimny wiatr,
        ćmi za oknem noc niemiecka.
        W drzwiach kuchennych czarna postać:
        - Co nowego, pani Schultz?

        - Bieda? No cóż, jest tu łyżka.
        Dzisiaj zostawili dość.
        Pieski jakoś niełakome,
        Możesz sobie pani zjeść.

        Na zachodzie w mieście Bonn
        Luksus, panie, cuda, panie,
        Dobre serca mają ludzie,
        Tam - maleńki bar dla psów.
        • vel_rym Re: Wielka Księga Poetów 30.10.09, 08:51
          Ktoś,

          Kto kocha,

          Nie jest tym, co

          Umrze.

          Więc choć skądinąd wie, że śmierć poufnie

          Dowiadywała się nawet u księży

          I przodowników policji,

          Wierzy.



          Ktoś,

          Kto wierzy,

          Nie jest tym, co

          Żebrze.

          Więc choć go bolą wszystkie rany cięte

          Siekierą światła aż do kości rdzenia,

          Swoje powietrze łykając

          Czeka.



          Ktoś,

          Kto czeka,

          Nie jest tym, co

          Kupi.

          Więc choć odmienia imię swej zasługi

          Przez pory roku i księżyca kwadry,

          Gorzka sól klęski siada na

          Wargi.
    • zosiadab-2 Re: Wielka Księga Poetów 30.10.09, 10:13
      Jan Twardowski
      -To moi najlepsi parafianie-mówił ksiądz proboszcz oprowadzając po
      cmentarzu-Nie obmawiają mnie,nie piszą na mnie anonimów i przynoszą
      najwięcej dochodów.
      ---
      Na cmentarzu w Wołominie na jednym z nagrobków przeczytałem
      napis:"Szanuj zdrowie,
      bo jak nie,
      to cię spotka
      to co mnie!"
      ---
      Mówiono mi także o innym nagrobku:"Tu leży mąż,co dręczył mnie
      wciąż.A teraz drogi mężu odpoczniemy sobie,ja w domu,a ty w grobie."
      ---
      Opowiadano mi również taką historię:"Jeden z dziedziców postawił
      nagrobek,na którym kazał wyryć napis"Dobry z Ciebie był parobek,więc
      ci stawiam ten nagrobek" Zdarzyło się,że po pewnym czasie ktoś kredą
      dopisał"Kiedyś stawiał ten nagrobek,to już nie był twój
      parobek,ani tyś mu nie był panem. Pocałuj go w ...piszczel. Amen.
      ---
      Dziadek żalił się wnuczkowi:
      -Mam kłopot. Niedługo umrę,nie chcę obarczać rodziny kłopotami.Taka
      droga trumna,jeszcze droższy grób,samo otwarcie grobu drogo
      kosztuje.Moje dzieci będą miały zmartwienie.
      Wnuczek pomyślał chwilę i wykrzyknął:
      -Mam pomysł!Będzie taniej,gdyby tak ktoś dziadka zeżarł!
      • 1agfa Re: Wielka Księga Poetów 30.10.09, 20:55
        Witam Kogucika, miłego sąsiada,
        bardzom jest spóźniony,
        wierszem słabo gadam smile
        Z Podwórka przychodzęsmile
        sąsiada nie nachodzę?
        A więc tu poniżej
        Mistrza Prawdziwego,
        Chaucera, wiersz wpiszę;
        czytania miłego smile

        Bardziej niż koral grzebień miał czerwony
        I jakby mury kasztelu strzępiony.
        Bielszy od lilii kazdy jego pazur,
        Łapy i takoz ostrogi jak lazur.
        Dziób czarny, lśniący niby gagat szklisty,
        A kolor piórek prawdziwie złocisty.
        Ów kur szlachetny siedem miał kokoszy
        W swoim władaniu dla męskich rozkoszy.
        One kochanki i siostry nadobne
        Kolorem piórek do niego podobne,
        Lecz najpiekniejsza miała szyjkę złotą
        Kokoszka zwana panną Pertelotą.

        Chaucer, opis koguta (Opowieść Księdza z orszaku Przeoryszy)

        Być takim Kogucikiem!! wink

        Wesołych i dobrych wierszy,
        kazdy dzień niech bedzie (coraz to) lepszy.
        I gify czasem pożyczę,
        Jesli protestu nie "zaliczę".
          • mimbla.londyn Tadeusz Różewicz - “List do ludożerców” 30.10.09, 22:39

            Kochani ludożercy
            nie patrzcie wilkiem
            na człowieka
            który pyta o wolne miejsce
            w przedziale kolejowym

            zrozumcie
            inni ludzie też mają
            dwie nogi i siedzenie

            Kochani ludożercy
            poczekajcie chwilę
            nie depczcie słabszych
            nie zgrzytajcie zębami

            zrozumcie
            ludzi jest dużo będzie jeszcze
            więcej wiec posuńcie się trochę
            ustąpcie

            Kochani ludożercy
            nie wykupujcie wszystkich
            świec sznurowadeł i makaronu

            Nie mówcie odwróceni tyłem:
            ja mnie mój moje
            mój żołądek mój włos
            mój odcisk moje spodnie
            moja zona moje dzieci
            moje zdanie

            Kochani ludożercy
            nie zjadajmy się Dobrze
            bo nie zmartwychwstaniemy
            Naprawdę
            • ave.duce Ulica Szarlatanów 31.10.09, 20:59
              "Ulica szarlatanów"

              Szarlatanów nikt nie kocha.
              Zawsze sami.
              Dla nich gwiazdy świecą w górze
              i na dole.
              W tajnych szynkach piją dziwne
              alkohole.
              I wieczory przerażają
              bluźnierstwami.

              Wymyślili swe tablice
              szmaragdowe.
              Krwią dziewicy wypisali
              charaktery.
              Strachy w liczbach: 18,
              3 i 4.
              Przeklinamy Jezu - Chrysta
              i Jehowę.

              Szarlatani piszą księgi
              o papieżach.
              Zawsze w nocy mówią źle o
              Watykanie.
              Zawsze w nocy słychać szklane,
              szklane łaknie:
              płaczą gwiazdy zaplątane
              w szkła na wieżach.

              Kiedy miesiąc umęczony
              wschodzi na nów,
              alkohole z przerażenie
              drżą słodyczą.
              Nie pomogą alkohole:
              W nocy krzyczą
              łzy fałszywe szmaragdowych
              szarlatanów.

              Bardzo cicho i boleśnie,
              jest nad ranem.
              Dzwonią dzwony, świt pochyla
              się w pokorze.
              Odpuść grzechy szarlatanom,
              Panie Boże,
              wszak Ty jesteś takim samym
              szarlatanem.


              KIG
      • invisible_09 Re: Wielka Księga Poetów 31.10.09, 00:22
        Jacek Kaczmarski
        Powrót


        Ścichł wrzask szczęk i śpiew
        Z ust wypluwam lepki piach
        Przez bezludny step
        Wieje zimny wiatr
        Tu i ówdzie strzęp
        Lub stopy ślad
        Przysypany


        Dokąd teraz pójdę kiedy nie istnieją już narody
        Zapomniany przez anioły porzucony w środku drogi
        Nie ma w kogo wierzyć nie ma kochać nienawidzić kogo
        I nie dbają o mnie światy martwy zmierzch nad moją drogą
        Gdzie mój ongiś raj
        Chcę wrócić tam
        Jak najprościej


        - Szukasz raju!
        Szukasz raju!
        Na rozstajach wypatrując śladu gór?!
        Szukasz raju!
        Szukasz raju!
        Opasuje ziemię tropów twoich sznur...


        Sam też mogę żyć
        Żyć dopiero mogę sam
        Niepokorna myśl
        Zyska wolny kształt
        Tu i ówdzie błysk
        Lub słowa ślad
        Odkrywany


        Wszystkie drogi teraz moje kiedy wiem jak dojść do zgody
        Żadna burza cisza susza nie zakłóci mojej drogi
        Nie horyzont coraz nowy nowa wciąż fatamorgana
        Ale obraz świata sponad szczytu duszy oglądany
        Tam dziś wspiąłem się
        Znalazłem raj
        Raj bez granic


        - Jesteś w raju
        Jesteś w raju
        Żaden tłum nie dotarł nigdy na twój szczyt
        Jesteś w raju
        Jesteś w raju
        Gdzie spokojny słyszysz krwi i myśli rytm...


        - Jestem w raju
        Jestem w raju
        Żaden tłum nie dotarł nigdy na mój szczyt
        Jestem w raju
        Jestem w raju
        Gdzie spokojny słyszę krwi i myśli rytm...

        1980
    • przeprowadzacz22 Kazimierz Przerwa-Tetmajer 31.10.09, 23:56

      "Mów do mnie jeszcze... Za taką rozmową
      tęskniłem lata... Każde twoje słowo
      słodkie w mym sercu wywołuje dreszcze -
      mów do mnie jeszcze...
      Mów do mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą,
      słowa twe dziwnie poją i kołyszą,
      jak kwiatem, każdym słowem twym się pieszczę
      mów do mnie jeszcze... "

      Z dedykacja dla D.

      • mimbla.londyn Zbigniew Herbert "Piosenka zakochanego" 17.11.09, 15:38


        Zapatrzony w Twoje oczy
        zaplątany w Twoje rzęsy

        które są sztachetą gęstą
        zielonego mego świata

        owinięty jak pierścionek
        wokół serdecznego palca

        (puszki palców jak pięć części
        różowego mego świata)

        chodzę cały dzień strapiony
        potrącany wyśmiewany

        a wieczorem Twoim oczom
        zwierzam cały mój niepokój

        gwiazdy się nad nami trzęsą
        przytul główkę - będzie lepiej

        Zapatrzony aż po rzęsy
        zakochany jeszcze głębiej
            • llmirka Puszkin Aleksander 27.08.10, 02:45
              O, daremne! o, zwodnicze!
              Życie, na co mi cię dano
              I zrządzeniem tajemniczem
              Na stracenie cię skazano?

              Kto złowrogim słowem swoim
              Z nieistnienia w byt mnie wtrącił,
              Namiętności w duszę wpoił
              I zwątpieniem umysł zmącił?

              Nie mam celu, nie chcę świata,
              Serce puste, umysł płonny
              I udręką mnie przygniata
              Rozgwar życia monotonny.

              Przełożył
              Julian Tuwim
    • czaro.01 Re: Wielka Księga Poetów 14.02.10, 04:12
      Śni się lasom - las
      Śnią się deszcze.
      Jawią się raz w raz
      Znikłe maje.

      I mijają znów,
      I raz jeszcze...
      A ja własnych snów
      Nie poznaję

      Z Dziennika (fragment)


      Szumią ptaków loty.
      Łąk szeleszczą runa,
      W słońcu - pożar złoty,
      A na rzece - łuna.

      Co za wonność płynie!
      Co za cisza w niebie.
      Nie płacz - świat nie zginie,
      Gdy mu zbraknie ciebie...


      Bolesław Leśmian
    • czaro.01 Re: Wielka Księga Poetów 17.03.10, 21:36
      (miałam tylko nieco wiosny w palcach...) - Halina Poświatowska

      Miałam tylko nieco wiosny w palcach
      wiatru we włosach
      uśmiech
      rozsypany cienkim dreszczem
      po wodzie
      byłam biedna

      więc Krezus
      przyszedł ubrany w fiolet
      i sypnął złotem
      z przepastnych otchłani nieba

      milion gwiazd
      zatańczyło
      pod brzozowym pniem
      wzięłam gwiazdy
      do zielonej sukienki
      przyszpiliłam żeby świeciły

      noc była ciepła i miękka
      więc kiedy mnie ujrzałeś
      ubraną w noc
      stanąłeś
      olśniony tym bogactwem
      powiedziałeś głucho
      kocham cię
      powiedziałeś -
      kupiłam miłość
      za milion gwiazd
      nieba...
      • llmirka Nieznanego żołnierza Konfederacji 17.03.10, 21:55
        Prosiłem Boga o siłę, aby triumfować;
        On dał mi słabość, abym nauczył się smaku rzeczy małych.
        Prosiłem o zdrowie, aby robić rzeczy duże;
        On zesłał mi chorobę, abym robił rzeczy lepsze.
        Prosiłem Go o bogactwa, aby być szczęśliwym;
        On dał mi ubóstwo, abym był wrażliwym i mądrym.
        Prosiłem o władzę, aby ludzie liczyli na mnie;
        Dał mi słabość, żebym potrzebował tylko Boga.
        Prosiłem Go o towarzysza, aby nie żyć samemu;
        On dał mi serce, zdolne kochać wszystkich braci.
        Prosiłem o wszystko, aby cieszyć się życiem;
        On dał mi życie po to, abym mógł cieszyć się wszystkim.
        Nie dostałem niczego, o co prosiłem;
        Ale mam wszystko, czego mogłem oczekiwać
        Chociaż mówiłem coś przeciwnego, Bóg mnie wysłuchał
        I jestem najszczęśliwszym z ludzi.
        • sumitra Re: Nieznanego żołnierza Konfederacji 18.03.10, 09:01
          Stanisław Korab-Brzozowski - Kiedy wiosna...

          Kiedy wiosna w liść ustroi drzewa
          I otuli je miłości tchnieniem,
          Wtenczas bóle, które wiatr im śpiewa,
          One czują liści swoich drżeniem.

          Lecz gdy jesień liście im pozwiewa,
          I otuli smutnym śmierci cieniem,
          Choć wicher jęczy i płacze ulewa,
          One zimnym darzą je milczeniem.

          Tak i serce w rannej życia dobie
          Jękiem wtórzy serc długich żałobie
          I serdecznym współczuciem je darzy.

          Ale kiedy młodość legnie w grobie,
          A zapały szron starości zwarzy,
          Serce milczy - choć się ludzkość skarży.
          • sumitra Julek - o bzach ... 19.03.10, 19:19
            Julian Tuwim - Erotyk o bzach

            Bzy gęsto sterczą sztorcem,
            Gruboziarniste i mokre,
            Stokrotne, gotowym wierszem, radośnie rozrosłe bzy.
            O szóstej rano wstałaś,
            Dziewczyno z prężnym sercem,
            I łamiesz, z miłości dla mnie, promieniejące bzy.

            Tak wcześnie i już tak gorąco,
            A cóż dopiero w południe,
            Gdy jeszcze mocniej w nozdrza uderzą zerwane bzy !
            Dziewczyno na palcach wspięta,
            Której ręce tak czule,
            Z taką nadzieją chwytają coraz pełniejsze gałęzie !
            Dziewczyno bardzo szczęśliwa,
            Z listem wycałowanym,
            Z listem okrutnie krótkim,
            Cóż na nie miłość poradzę ?

            Trzęsę się twoim szczęściem
            I drżę jak targane bzy.
            • kitani Nie wiem kto napisał, nie znam tytułu 21.03.10, 13:20
              kiedyś przesłano mi go

              "Siła przyjaźni
              czymże jest przyjaźń niespotykana
              słodkim balsamem na troski duszy
              a może zna się tylko na ranach
              które z miłością uleczyć musi

              ona przychodzi wiernym odbiciem
              poznanej kiedyś w smutku twarzy
              wciąż taka sama przez całe życie
              szepce ci szczerych ust wyrazy

              nieczuła na złych spojrzeń błyski
              prawdy docieka w małych sprawach
              czerpiąc nadzieję z mądrych myśli
              dodaje sił gdy w znoju padasz

              nieraz się spóźnia w życia natłoku
              długo jej nie ma w nagłej potrzebie
              lecz gdy nadchodzi przynosi spokój
              swym zrozumieniem tuląc do siebie

              więc ją pielęgnuj jak wątłe kwiaty
              które wód pragną w gorączce suszy
              podlewaj wiarą tak jak potrafisz
              nim w nową podróż życia wyruszy"


              • sumitra 21.03. Światowy Dzień Poezji 22.03.10, 08:49
                Wszystkim poetom, rozmawiającym rymem
                życzę powodzenia w rymowaniu.


                Wiesław Musiałowski - Za zrozumienie

                A jeszcze gdyby nazbierać tęsknoty
                i zabrać z sobą, w te nieznane Światy
                stąd: gdzie się ranek budzi w kręgu złotym
                wróbel spod strzechy pobielanej chaty

                ogłasza swoje racje wszem i wobec
                chabry do armii powołane w szyku
                wiatr wszędobylski donikąd wędrowiec
                z echem nad łąką w pastuszym okrzyku
                a hej, a heja!

                znad mgieł porannych skowronkowe trele
                psa ujadanie gospodarza - cichaj!
                szaty marzanny robotnic wesele
                zająca kiedy na randkę pomyka

                za przyzwoleniem kumpla Hubertusa
                bo się naganka szczęśliwie spóźniła,
                a mnie - nie skrucha najbardziej porusza
                lecz to - i tyle spośród wspomnień Miła:

                wóz drabiniasty pełen dobrobytu
                warsztat stolarza od mebli sosnowych
                pod warstwą kiedyś pamiętnik na strychu
                z parą lakierek w kufrze pogrzebowym.
                • sumitra Morska Róża, Fiolet, Lilia i Maki 28.03.10, 17:37
                  Hilda Doolittle - Morska Róża

                  Różo, szorstka różo,
                  zaślubiona morzu w skąpości płatków,
                  delikatny, rachityczny kwiecie
                  z liściem jak włócznia,

                  cenniejszy
                  niż mokra róża, co
                  triumfalnie wieńczy łodygę -
                  jesteś pochwycona w ruchu.

                  Okazała ,z drobnym listkiem,
                  jesteś gwałtownie rzucona na piaski
                  i wznosisz się pośród ich kruchych ziaren,
                  którymi uparcie targa wiatr.

                  Powiedz mi:
                  Czy twoje korzenie
                  ociekają tym cierpkim zapachem,
                  który hartuje się w twoich liściach?


                  Hilda Doolittle - Morski fiolet

                  Biały fiolet
                  i jego pachnąca szypułka,
                  morski fiolet
                  jest kruchy i delikatny jak agat,
                  i stawia czoła wszystkim wiatrom
                  pośród potrzaskanych muszli
                  na piaszczystym brzegu.

                  Jeszcze potężniejszy fiolet
                  trzepocze się pośród wzgórz,
                  ale kto mógłby odmienić się dla tego,
                  kto mógłby odmienić się dla tego
                  korzenia jasnej barwy?

                  Fiolet.
                  Na krawędzi piaskowego wzgórza
                  twój uścisk jest kruchy.
                  Ale ty chwytasz światło w ruchu -
                  ciało kłuje mróz i gwiazdy toczą się pośród swoich ogni.





                  Hilda Doolittle - Morska lilia

                  Trzcino
                  pokiereszowana wiatrem, pędzona
                  wichrem,
                  ale podwójnie bogata -
                  twoja wonna główka dryfuje nad
                  progiem świątyni,
                  gdy popędliwy wiatr
                  szatkuje cię na kawałki.

                  Delikatna kora mirtu
                  cętkuje twoje liście
                  i łupiną roztrzaskaną przez
                  twardą łodygę
                  piasek kroi twoje płatki,
                  żłobiąc je twardą, jasną bruzdą,
                  jak krzemieniem pocieranym
                  o świetlisty kamień.

                  I chociaż popędliwy wiatr
                  ogałaca cię z kory,
                  ty jednak wznosisz się dumnie
                  ponad niego
                  i zduszonym szeptem
                  szumisz swój sprzeciw
                  wzburzonej, morskiej pianie.





                  Hilda Doolittle - Morskie maki

                  Bursztynowa łupina,
                  którą wyśpiewał flet ze złota,
                  owoc na piasku,
                  kryjący w sobie cenną pestkę,

                  błyskotka
                  rozlewająca się u stóp jałowca,
                  aby zabarwić lekką farbką skały;

                  poród mokrych kamieni
                  twoje korzenie karmią łodygę,
                  która dryfuje miotana przez morze,
                  ucierające miękką łupinę
                  i rozłupujące na dwoje muszlę.

                  Piękny, rozpostarty jak
                  ogień drżący nad liściem;
                  jaka łąka zrodziła liść pachnący
                  tak cudownie jak pachnie
                  twój świetlany liść?

                  ( tłumaczenia : Michał Popławski )
                  • sumitra Re: Morska Róża, Fiolet, Lilia i Maki 06.04.10, 09:14


                    Niezadowolone twoje serce
                    wyrzuca złość, smutek, nienawiść ...
                    ten własny obraz widzisz wszędzie ...
                    szukasz zaczepek, wyzwalasz napięcia ...
                    stwarzasz sztuczną troskę ....
                    a może to tylko zazdrość ??

                    Patrzą na ciebie w świetle dnia ...
                    i cóż mogę ci powiedzieć ??

                    .... a może zadam ci pytania:
                    - dlaczego zamknąłeś drzwi do krainy
                    Najczystszej Miłości ??
                    Tam, gdzie świecą wieczne gwiazdy ...
                    tam, gdzie aniołowie rozdają Boskie dary ....
                    do krainy wiecznych cudów ...
                    tam, gdzie ludzkie serca otoczone są boskim blaskiem ?

                    Dlaczego nie chcesz się skryć w szatach Światła,
                    uczynić z nich dla własnej duszy żagiel,
                    dosłyszeć doskonały rytm Diamentowego Serca,
                    dlaczego nie chcesz poczuć jaki ma smak
                    najszlachetniejszy owoc Boga ??

                    Chodź ze mną...
                    przeprowadzę cię przez filary ciemności
                    ... ale bądź pełen Prawdy ...
                    ubierz swoje serce w płaszcz pokory.

                    Obłuda, fałsz są sprzeczne
                    z przykazaniami światła,
                    nie wprowadzi cię ono w swoje świetliste pałace,
                    jeśli nie oczyścisz swojego serca.

                    Atakujesz drugiego człowieka
                    i oczekujesz wielkiego miłosierdzia
                    .... Boskie miłosierdzie zaczyna się tam,
                    gdzie rodzi się twoja pokora.

                    Mądrość jest moim owocem
                    zerwanym w samym Boskim ogrodzie,
                    lśni promieniującym słońcem
                    wspaniały podarunek, który i ty możesz dostać !!


                    Żyj w tej świadomości
                    i dostrój wibrację twojej duszy
                    do jedwabistych tonów
                    kryształowej prawdziwej rozkoszy.

                    Vancouver
                    5 Sep. 2008
                    WIESŁAWA

                    PS.Fałsz.Judaszem naszych czasów....
                    • sumitra Jaka jesteś Śmierci ? 10.04.10, 18:07
                      Jaka jesteś Śmierci ?
                      Wielką ciszą,
                      czarnym, matowym mrokiem,
                      chłodnym, miękkim bezmiarem,
                      błogosławioną niepamięcią...
                      Więc czemu się ciebie boją ?
                      Rozumiem, młodzi - przed nimi przyszłość, radość, szczęście,
                      a przynajmniej nadzieja...
                      Ale starcy? Czego się boją ci, którzy już
                      Nawet nadziei mieć nie mogą ?
                      Boją się twej ciszy,
                      Chociaż od dawna są głusi,
                      Boją się twego mroku,
                      Chociaż od dawna są ślepi,
                      Boją się twego bezkresu,
                      Choć od dawna stracili pojęcie wymiaru,
                      Boją się niepamięci,
                      Choć pamięci nie mają od dawna.
                      A przecież... trzymają się, kurczowo, rozpaczliwie,
                      Wykrzywionymi palcami, bezzębnymi szczękami -
                      Żałosnych strzępów egzystencji.
                      Są jak śmierdzące liszaje na pięknej twarzy świata.
                      Zabierz ich, Śmierci ! Zabij !
                      Daj to, co jedynie dać im możesz:
                      Ciszę, mrok, nicość i zapomnienie -
                      Skoro młodości wrócić im nie jesteś w stanie,
                      Błogosławiona Śmierci.

                      - zamieszczone w książce Marcina Wolskiego "Pies w studni"



                      ------------------------------------------------------



                      Muszę, nim umrę,
                      znaleźć jakiś sposób
                      wypowiedzenia tego co we mnie najistotniejsze,
                      czego nigdy dotąd nie powiedziałem,
                      a co nie jest ani miłością, ani nienawiścią,
                      ani litością, ani pogardą,
                      ale prawdziwym tchnieniem życia,
                      nieokiełznanym i pochodzącym gdzieś z głębi,
                      a wnoszącym w ludzkie życie
                      bezkresną przestrzeń
                      i przeraźliwą, beznamiętną siłę
                      będącą czymś ponadludzkim.

                      Colin Wilson


                      -------------------------------------------------------
                      Jestem, jaka jestem...
                      • sumitra Nie stój nad mym grobem i nie roń łez... 10.04.10, 19:26
                        Nie stój nad mym grobem i nie roń łez.
                        Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.

                        Jestem tysiącem wiatrów dmiących.
                        Jestem diamentowym błyskiem na śniegu lśniącym.
                        Jestem na skoszonym zbożu światłem promiennym.
                        Jestem przyjemnym deszczem jesiennym.

                        Kiedy tyś w porannej ciszy zbudzony
                        Jestem ruchem - szybkim, wznoszonym,
                        Ptaków cichych w locie krążących
                        Jestem łagodnym gwiazd blaskiem nocnym.

                        Nie stój nad mym grobem i nie roń łeż.
                        Nie ma mnie tam; nie zasnąłem też.
                        Nie stój nad mym grobem i nie płacz na darmo.
                        Nie ma mnie tam. Ja nie umarłem.

                        Mary Frye
                        • kogucik.2972 Z. HERBERT GUZIKI 12.04.10, 11:12

                          Tylko guziki nieugięte
                          przetrwały śmierć świadkowie zbrodni
                          z głębin wychodzą na powierzchnię
                          jedyny pomnik na ich grobie

                          są aby świadczyć Bóg policzy
                          i ulituje się nad nimi
                          lecz jak zmartwychstać mają ciałem
                          kiedy są lepką cząstką ziemi

                          przeleciał ptak przepływa obłok
                          upada liść kiełkuje ślaz
                          i cisza jest na wysokościach
                          i dymi mgłą katyński las

                          tylko guziki nieugięte
                          potężny głos zamilkłych chórów
                          tylko guziki nieugięte
                          guziki z płaszczy i mundurów
                          • sumitra Wybrzeże pełne ciszy... 12.04.10, 15:25
                            Karol Wojtyła - Wybrzeże pełne ciszy...

                            Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
                            Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
                            Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
                            aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.

                            Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
                            nie powrócą oczy uwięzione.
                            Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
                            w głębiny przechylonym.

                            Z nurtu tego - to wiedz - że nie ma powrotu.
                            Objęty tajemniczym pięknem wieczności !
                            Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
                            cieniom, tylko trwać
                            coraz jaśniej i prościej.

                            Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
                            zamykając za sobą cicho drzwi izdebki maleńkiej -
                            a idąc krok łagodzi
                            - i ta ciszą trafia najgłębiej.
                            • sumitra * * * Trudne życie z pamięcią... 18.04.10, 18:22
                              Wiersz Wisławy Szymborskiej z nowego tomiku " Tutaj "- Trudne życie z pamięcią...

                              Jestem złą publicznością dla swojej pamięci.
                              Chce, żebym bezustannie słuchała jej głosu,
                              a ja się wiercę, chrząkam,
                              słucham i nie słucham,
                              wychodzę, wracam i znowu wychodzę.
                              Chce mi bez reszty zająć uwagę i czas.
                              Kiedy śpię, przychodzi jej to łatwo.
                              W dzień bywa różnie, i ma o to żal.

                              Podsuwa mi gorliwie dawne listy, zdjęcia,
                              porusza wydarzenia ważne i nieważne,
                              przywraca wzrok na prześlepione widoki,
                              zaludnia je moimi umarłymi.

                              W jej opowieściach jestem zawsze młodsza.
                              To miłe, tylko po co bez przerwy ten wątek.
                              Każde lustro ma dla mnie inne wiadomości.
                              Gniewa się, kiedy wzruszam ramionami.

                              Mściwie wtedy wywleka wszystkie moje błędy,
                              ciężkie, a potem lekko zapomniane.
                              Patrzy mi w oczy, czeka, co ja na to.
                              W końcu pociesza, że mogło być gorzej.

                              Chce, żebym żyła już tylko dla niej i z nią.
                              Najlepiej w ciemnym, zamkniętym pokoju,
                              a u mnie ciągle w planach słońce teraźniejsze,
                              obłoki aktualne, drogi na bieżąco.

                              Czasami mam jej towarzystwa dosyć.
                              Proponuję rozstanie. Od dzisiaj na zawsze.
                              Wówczas uśmiecha się z politowaniem,
                              bo wie, że byłby to wyrok i na mnie.
                              • sumitra Z dawnej przeszłości... i Z notatek 27.04.10, 08:01
                                Kazimierz Przerwa - Tetmajer - Z dawnej przeszłości

                                Dlaczegóż teraz nie mogę gdzieś z tobą,
                                w zaciszu siedząc, wieść cichej rozmowy?
                                Czemuż nie mogę ująć twych dłoni,
                                na mym ramieniu uczuć twojej głowy?

                                Czemuż nie mogę podzielić się z tobą
                                każdym oddechem, każdym kęsem chleba,
                                każdą radością i każdą boleścią -
                                i tylko tak mi wiecznie tęsknić trzeba?...


                                * * * * * * *


                                Kazimierz Przerwa - Tetmajer - Z notatek

                                Serce moje znużone przynoszę w tę stronę - -
                                łąki już od krokusów stoją ukwiecone,
                                kieliszki fijoletu mienią się do słońca
                                cudownie - jakby trawa lśni fijoletowa - -
                                gęstwa młodej choiny, drozdami dzwoniąca
                                tysiąca srebrnych dźwięczeń gędźbę w sobie chowa.

                                Zda się, w każdy kieliszek dźwięk ptaszęcy wpada
                                i każdy kwiat, głos ptaka pochwytując w siebie,
                                kołysa go na listkach, w swym wnętrzu kolebie,
                                i z gór na rówień spływa ta śpiewu kaskada,
                                że stopy ludzkie błędne w kwiatach, w śpiewie brodzą
                                i-nie wiedzieć, czy ptaki pośród gęstwin lasu
                                na pagórkach, czy kwiaty na łące zawodzą.

                                Lecz myśl moja ucieka od tego hałasu
                                cudownego, co, jakby rozsiane w przestrzeni
                                krople rosy ze skrzydeł aniołów jeziornych,
                                dzwoni tu w ludzkim słuchu i w oczach się mieni
                                pod obłokami nieba i w skrach przedwieczornych.

                                Myśl moja tam ucieka, gdzie jednym zamachem
                                trzy drzewa w jeden wykrot i jeden konarów
                                wał podłużny spiętrzone na równi moczarów
                                leżą, jeszcze wichrowym oszumiałe strachem,
                                jeszcze strasznego wichru pełne w sobie wycia,
                                trzy drzewa, jak trzech ludzi potężnych bez życia.

                                Zda mi się, bohaterów widzę tu pobicie,
                                jakieś ptaki olbrzymie, pokryte w błękicie,
                                przybiegły i skrzydłami pobiły te smreki,
                                że runęły jak trupy... Lub jakiś daleki
                                meteor rozpędzony czy gwiazda szalona
                                zwaliła je złotego pomiotem ogona.

                                Tu się me oczy więżą, w tej martwej nawató:
                                konarów i gałęzi; tu me uszy toną
                                w głębię ciszy tej plątwy igłowej zieloną
                                i w tej się podłej mocy myśl topili i chwale.

                                Życie - - oto są ptaki, oto kwiaty wiosny - -
                                życie - - oto jest podmuch z południa miłosny - -
                                życie - - oto pulsuje już krew ziemi, woda,
                                wyzwolona spod lodu - - oto wstaje młoda,
                                wiekuiście odrodna jaśń, świt czasu jary -
                                ale mi więżą oczy zwalone konary,
                                owe, owe trzy drzewa, powalone społem - -
                                i pod tym jestem, który mnie począł, aniołem,
                                a wcale mi radości nie był widmem złotem,
                                lecz przez duch dziecka smutku przetoczył się grzmotem
                                i żałoby, co harfą nie będąc eolską,
                                pieśń z siebie urodziła, jak mgławicę polską
                                i smętnię polskich niw...

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka