Wakacyjny romans? - list tygodnia

16.11.09, 08:58
„Nie zawalczył” – „brudne intencje kochanka”
Czytam historię opisaną przez K. w ostatnich Wysokich Obcasach. Jej własną?
Nie istotne.Rozpada się związek, kobieta od dawna nie kocha męża. Na koniec
prezentacji aktualnego obrazu małżonka pojawiają się słowa „za którego wyszłaś
wbrew preferencjom własnej matki”. Czyżby stosowanie się do rad rodziców miało
być gwarancją udanego związku? Czy raczej, gdyby mimo zastosowania się do ich
rad, małżeństwo „zbladło”, można by obarczyć ich winą za to życiowe
niepowodzenie?
Szanowna K., bohaterka Twojej opowieści obarczyła winą za swoje nieudane życie
męża (niespełniony, nałogowiec, słaby, społecznie nie obyty..) i kochanka (nie
zawalczył).
A może byłoby lepiej samej zawalczyć o siebie- wyjść z niesatysfakcjonującego
małżeństwa, ochłonąć, pomyśleć nad strategią na przyszłość i dopiero wtedy
ewentualnie próbować tworzyć nowy związek.
Tyle, ze do tego trzeba odwagi, trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność za
swoje życie – miast liczyć na to, że ktoś o nas „zawalczy”.

Krystyna
    • kotkin2 "nie zawalczył" typowo kobiece 20.11.09, 08:57
      poza tym,że całość wygląda na ewidentne naciąganie kobiety na seks,
      to nawet jeśli by tak nie bylo - czemu miałby "zawalczyć".zrozumcie
      kobiety,że jak coś mówicie, to to rodzi pewne konsekwencje, słowa
      coś znaczą.
      nie oczekujcie innych skutków,niż te,które powodujecie słowami
      czemu miałby "zawalczyć" ? siła zmuszać? błagać??
      wy byście chciały,żeby ktoś z wami był z litości, czy czegokolwiek,
      a nie dlatego,że mu na was zależy???
    • lizka3 Wakacyjny romans? - list tygodnia 20.11.09, 14:43
      Droga K
      Codzienne zmaganie z szarą,jak piszesz rzeczywistością, jest trudne,żmudne i
      za pewne dużo mniej porywające niż drżenie serca w trakcie wakacyjnego zawrotu
      głowy i romansu-ten flirt,ten błysk w oku,te lśniące włosy,cała promieniejesz..
      Rodzi się tylko pytanie,dlaczego nie można rozmawiać z własnym mężem o swoim
      życiu,pragnieniach,zapomnianych marzeniach,celach do zrealizowania,trzeba
      czekać lub wywoływać trzęsienie ziemi...
      Gdzie ta miłość,która Was połączyła;zastanawiasz się czy warto o nią walczyć
      ,a może nigdy jej nie było i wówczas szkoda Twojego czasu i należy postawić
      sobie pytanie co zrobiłam(ja,nie mąż)ze swoim życiem?
      Właśnie kobiety, co robimy ze swoim życiem tkwiąc w znanym piekle bojąc się
      nieznanego nieba.
      życzę wszystkim odwagi.
      Y
    • leniuch102 Re: Wakacyjny romans? - list tygodnia 23.11.09, 09:20
      penible4 napisała:

      > A może byłoby lepiej samej zawalczyć o siebie- wyjść z niesatysfakcjonującego
      > małżeństwa, ochłonąć, pomyśleć nad strategią na przyszłość i dopiero wtedy
      > ewentualnie próbować tworzyć nowy związek.

      Byłoby lepiej, ale że zacytuję klasyka: "małpa nigdy nie puści gałęzi, zanim nie
      złapie następnej"
      • johnjj Re: Wakacyjny romans? - list tygodnia 23.11.09, 13:35
        Brawo wspaniały cytat z tymi malpami.

        > > A może byłoby lepiej samej zawalczyć o siebie- wyjść z niesatysfakcjonują
        > cego

        Tak zycie z arabami i turkami musi byc bardziej fascynujace szczegolnie ze
        wzgledu na roznice kulturowe. Napwno jest wiecej emocji o wspolzawodniczenie z
        domowym psem o pozycje przy nodze pana i wspolne oczekiwanie na jego powrot ze
        spotkan z kolegami albo z mlodszym modelem turystki.

        Trawa z plotem zawsze wydaje sie bardziej zielona i soczysta.



        • penible4 Małpy świetne! 24.11.09, 13:47
          po pierwsze- nie pisałam o alternatywie w postaci mężczyzny tu i teraz, w
          zamian, nerwowo i bez sensu. Chodzi mi o to, że decyzje o własnym życiu należy
          podejmować samodzielnie, przy wyciszonych emocjach. Natomiast zastępowanie
          partnera/partnerki następcą/ następczynią, ze strachu przed....No właśnie, przed
          czym????... nie jest żadną recepta na życie.
    • alfred65 Wakacyjny romans? - list tygodnia 23.11.09, 16:13
      Cokolwiek zrobisz : i tak tego bedziesz zalowac!
      -to stare przyslowie
      • sam16 Re: Wakacyjny romans? - list tygodnia 24.11.09, 09:03
        W malzenstwie roznie sie uklada.
        Nie ma recepty na udany zwiazek.Nawet sluchanie rad rodzicow moze skonczyc sie
        rozczarowaniem.
        Tak samo bywa z szalencza miloscia na poczatku albo jej brakiem.
        Z biegiem lat zmieniamy sie dojrzewamy,zdobywamy nowe doswiadczenia i to
        wszystko ma rowniez wplyw na postrzeganie naszego zwiazku i samych siebie.
        Wakacyjny romans moze byc wlasnie takim doswiaczeniem.
        Jestem przekonany ze takie wakacyjne milosci sa poczatkiem nowego trwalego
        zwiazku ale chyba czesciej jest to zwyczajna chec przezycia czegos nowego i
        konczy sie wraz z powrotem do domu.
        Mysle ze kobiety i mezczyzni maja rozne doswiadczenie wakacjynych rozmansow.
        Kobiety jak wiadomo w jednym mezczyznie szukaja wszytkiego a mezczyzna we
        wszystkich kobietach tylko jednego.
        Moze to troche uproszczona teoria ale bardzo bliska prawdy.
        Dlatego mezczyzna nie zawalczy ( w wiekszoci) a kobieta powinna sobie z tego
        zdawac sprawe i wziasc co najlepsze i nie zalowac bo to bardzo nieproduktywne
        uczucie.
    • blanco77 Wakacyjny romans? - list tygodnia 24.11.09, 11:47
      Dać dupy na wakacjach, a potem udawać wrażliwą i dorabiać mętne idee do
      prostej czynności. Baby...
Pełna wersja