penible4
16.11.09, 08:58
„Nie zawalczył” – „brudne intencje kochanka”
Czytam historię opisaną przez K. w ostatnich Wysokich Obcasach. Jej własną?
Nie istotne.Rozpada się związek, kobieta od dawna nie kocha męża. Na koniec
prezentacji aktualnego obrazu małżonka pojawiają się słowa „za którego wyszłaś
wbrew preferencjom własnej matki”. Czyżby stosowanie się do rad rodziców miało
być gwarancją udanego związku? Czy raczej, gdyby mimo zastosowania się do ich
rad, małżeństwo „zbladło”, można by obarczyć ich winą za to życiowe
niepowodzenie?
Szanowna K., bohaterka Twojej opowieści obarczyła winą za swoje nieudane życie
męża (niespełniony, nałogowiec, słaby, społecznie nie obyty..) i kochanka (nie
zawalczył).
A może byłoby lepiej samej zawalczyć o siebie- wyjść z niesatysfakcjonującego
małżeństwa, ochłonąć, pomyśleć nad strategią na przyszłość i dopiero wtedy
ewentualnie próbować tworzyć nowy związek.
Tyle, ze do tego trzeba odwagi, trzeba wziąć na siebie odpowiedzialność za
swoje życie – miast liczyć na to, że ktoś o nas „zawalczy”.
Krystyna